.:{akcja}:.
.:Mail: charmed4everfan:.
.:GG: 6662076:.

.:Wyznaję:.

Fav=Fav
Kom=Kom

Jeżeli chcesz abym Cię powiadamiał o nowych notkach wpisz się do Księgi Cieni

.:Charmed Theme:.



.:Buffy Style:.



Dodaj Mnie Do Ulubionych
O Mnie
Galeria



||Cennik||

Avatar - 3 komentarze
Gif - 5 komentarzy
Button - 7 komentarzy
Muza na bloga - 9 komentarzy
CSS - 11 komentarzy
Kod HTML - 13 komentarzy
Szablon - 15 komentarzy

||Moje Dodatki||





.::.




.:Czytaj - Pisz:.

.:Wróć:.










2006
listopad (12)
grudzień (14)

2007
styczeń (17)
luty (13)
marzec (21)
kwiecień (10)
maj (13)
czerwiec (14)
lipiec (41)
sierpien (4)
wrzesień (5)
listopad (7)
grudzień (1)





.:Magic:.

Charmed - Oficjalna Polska Strona
Magiczni Wojownicy
Wicca, Czarostwo
Rozstaje
Alessea
Czarostwo Belladonny
Magia i Czarostwo
Władca Pierścieni
Czary Mary
Na Korze Brzozowej Spisane
Mrooczlandia
Świat Pełen Magii
Przebudzenie
OOBE

Polska Strona o Serialu CHARMED


.:Blogi o Charmed:.

Charmed-the-power-of-four
Liniol12
4evercharmedfan
Czarodziejki-dinka-soniaczek
SerialCzarodziejki
Charmed
Charmed-ones
Czarodziejki-charmed
Charmed2
Czarodziejki-z-polsatu
ThePowerOfThree
Czarodziejki--Charmed
Charmed-PruePheobeiPiper
Charmed-3siostry




.:Download:.

Torrenty.org
Isohunt.com
MiniNova.org
Program do ściągania

1 sezon Czarodziejek
do ściągnięcia

2 sezon Czarodziejek
do ściągnięcia

3 sezon Czarodziejek
do ściągnięcia

4 sezon Czarodziejek
do ściągnięcia

5 sezon Czarodziejek
do ściągnięcia

6 sezon Czarodziejek
do ściągnięcia

7 sezon Czarodziejek
do ściągnięcia

8 sezon Czarodziejek
do ściągnięcia


.:Szablon By:.

~~Don't Copy!!!~~







White land of Empathica...
>> niedziela, 2 grudnia 2007 11:15:03

EDIT!!!

Hello, to znów ja... blog nadal zawieszony, niestety...
Ale mam inną wiadomość, założyłem nowego bloga i mam nadzieję, że wpadniecie na niego ;)
Oto jego adres: http://silent-force.mylog.pl
Zachęcam do czytania i komentowania ;)

................................................



Anyway, tematem dzisiejszego wykładu będzie moja ulubiona moc – empatia.
Wykład poprowadzi profesor od spraw magicznych – charmed4everfan, czyli ja xD

Tak więc, w ostatnio opisywanym przeze mnie odcinku Prue dostała jakże iście kopiącą tyłki, wymiatającą moc jaką jest empatia.

Z Wikipedii: Empatia (gr. empátheia ‘cierpienie’) - w psychologii zdolność odczuwania stanów psychicznych innych ludzi (empatia emocjonalna), umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość (empatia poznawcza). xD

Jednak w naszym ukochanym serialu empatia ma trochę inne znaczenie, aczkolwiek podobne. Jest to dosłownie wchłanianie przez osobę obdarzoną tą mocą, emocji i uczuć wszystkich ludzi wokół. Jak to wiemy z poprzedniego odcinka Prue odczuwała wszystko zewsząd. Najpierw zaczęło się od tego, że śmiała się razem z babką u dentysty, poczuła mocniejsze bicie zakochanego serca Phoebe, oraz ból uszczypniętej Piper.

Ale na tym się nie skończyło. W końcu do głowy Prue zaczęły docierać uczucia i głosy ludzi z sąsiedztwa, a potem z całego miasta... Wiemy dobrze, że Prue nie mogła sobie poradzić ze wszystkimi emocjami, które w nią wnikały. Ból innych ludzi ranił ją mocniej niż można by sobie to wyobrazić. Dar empatii był ściśle związany z jej telekinetycznymi zdolnościami. Dlatego Prue nie mogąc kontrolować empatii, przestała też kontrolować swoją moc. Im więcej emocji przyjmowała do siebie tym potężniejsza stawała się jej siła, jednak doprowadzała ona do coraz to większych zniszczeń...

W końcu, dzięki pomocy byłego empaty – ojca Thomasa, Prue udało się ogarnąć wszystkie emocje i zapanować nad siłą w niej drzemiącą. Wtedy stała się nie do powstrzymania i na cacy skopała tyłek demonowi okrzykniętemu mianem ‘niezwyciężalnego’ :D

Prue dała czadu no nie?? :D kurcze, szkoda, że miała tą moc tylko przez jeden odcinek bo na prawdę zajebiście wymiatała ;(

Na podsumowanie macie filmik, końcówka 6 odcinka gdzie cała akcja jest dokładnie przedstawiona:





Odcinek 7 – Przerwa w zasilaniu

Phoebe i Cole leżą razem w łóżku. Wokół jest pełno świec. Phoebe uważa, że mężczyzna coś przed nią ukrywa. Cole siada na brzegu łóżka. Phoebe mówi, że cokolwiek by to nie było, powinien on jej o tym powiedzieć, bo prawda i tak prędzej czy później wyjdzie na jaw. Wtedy Cole zamienia się w Belthazor’a i atakuje ją!
Na szczęście to był tylko zły sen... Cole budząc się cały spocony, rozgląda się wokół by sprawdzić czy nie ma tam Phoebe. Nagle pojawia się tam jeden z Triady. Uważa, że Cole już zbyt wiele razy ich zawiódł. Następnie macha ręką, a wtedy w dłoni Cole’a pojawia się sztylet. Demon każe mu zabić czarownice, bo w przeciwnym razie to on zostanie zabity...

Wieczór. Dziewczyny siedzą w P3. Prue uważa, że należy zorganizować sobie ćwiczenia obrany na wypadek ataku Belthazor’a. Phoebe jest nieobecna i wpatruje się w tłum.
Prue: „Phoebe, Phoebe...” Phoebe odwraca głowę
Prue: “Cześć. Nie chcę przerywać twojego “patrzenia się w dal bez celu” tak jak to robisz teraz, ale jakbyś zapomniała to ściga nas agent Triady.”
Phoebe: „Ta, jakbyś mi pozwoliła o tym zapomnieć...” xD
Prue mówi, że trzeba tą walkę tak wymanewrować by zdobyć kawałek mięsa demona, gdyż jest ono potrzebne do przyrządzenia eliksiru unicestwiającego. Phoebe dalej się rozgląda, a Prue przywołuje ją do porządku. Phoebe tłumaczy, że ma się spotkać z Cole’m a on się wciąż spóźnia. Kiedy dziewczyna widzi swojego ukochanego przedzierającego się przez tłum krzyczy do niego i wstaje xD
Cole idąc do niej mruczy pod nosem: „Przykro mi, ale musimy przestać się ze sobą widywać. Dlaczego? Bo muszę cię zabić, ot co.” xD xD xD
Prue: „Ok będziemy ćwiczyyyy.....” w tym momencie podchodzi Cole, a Phoebe podekscytowana wita się z nim.
Prue: „... procedurę w razie trzęsienia ziemi, jutro o 15.”
Piper: „Przykro mi, Pni Prezydent, ale jutro o 15 mam umówioną wizytę u lekarza.”
Prue: „Piper, nigdy nie wiadomo kiedy trzęsienie ziemi może uderzyć”
Piper: „Chyba masz rację, więc przełożę wizytę na kiedy indziej, a czemu by nie?” ;]
Międzyczasie Phoebe robi zrezygnowaną minę xD
Cole: „Phoebe, musimy porozmawiać”
Phoebe już chce coś powiedzieć jednak Prue ją powstrzymuje.
Prue: „Phoebe, ćwiczenia jutro o 15.”
Phoebe: „Dobra, ale jeśli chcesz żebym tam dotarła na czas to musisz mi pożyczyć swój samochód, później mam zajęcia”
Prue: „Dobra, tylko tym razem nie zostaw pustego baku” xD
Phoebe: „Zużyłam całe paliwo tylko raz. Odpuść sobie”
Prue: „Dwa razy” xD
Cole znowu chce coś powiedzieć jednak Prue się wtrąca.
Prue: „A, Pheebs. Będę potrzebowała samochód przed 17 bo mam jutro sesję zdjęciową w P3.”
Piper: „P3? Nie zapomniałaś przypadkiem poinformować o tym właściciela P3?” xD
Prue: „Sory, zdecydowałam się na tą lokację w ostatniej chwili, a ciebie nie mogłam nigdzie znaleźć. Pomyślałam, że się zgodzisz.”
Piper: „No jasne. A nie zapomniałaś o sąsiedzkim zebraniu, które odbędzie się w naszym domu?”
Prue: „Jestem zajęta. Pheebs, zastąpisz mnie?”
Phoebe: „Nie ma mowy. Ostatnim razem dwie i pół godziny nie mogli się zdecydować gdzie postawić krasnale ogrodowe” xD
Prue: „Chcesz ten samochód czy nie?” :D
Phoebe: „Nienawidzę cię”
Prue: „Nie prawda, kochasz mnie” xD
Potem Piper i Prue wstają i wychodzą. Każą Cole’owi i Phoebe grzecznie się zachowywać.
Phoebe przeprasza Cole’a za te siostrzane sprzeczki. Mówi, że istnieje niewielka granica między miłością a nienawiścią. Cole dostaje olśnienia i mówi, że musi już iść gdyż pracuje nad ważną sprawą...
Następnie wychodzi on na tylną uliczkę za klubem i każe swojemu cieniowi zameldować Triadzie, że znalazł on sposób na zniszczenie Czarodziejek.

Następnego dnia. Dziewczyny siedzą sobie w solarium przy wspólnym śniadaniu.
Phoebe: „Potrzebuję siostrzanej rady. Czy Cole zbywa mnie po szybkim numerku, a ja źle odczytuję znaki?” xD
Piper uważa, że na pewno nie, gdyż ostatnio Prue jako empatka stwierdziła iż Cole jest zakochany.... Nagle wdziera się tam Belthazor. Phoebe lewituje i kopie demona w głowę, a ten wpada na stół w jadalni. Następnie rzuca on kulą energetyczną, a Piper ją zamraża. Wtedy Prue tworzy projekcje astralną i pojawia się na stole za Blethazor’em. Każe mu się odwrócić a następnie kopie go w łeb. On odskakuje do tyłu i wpada na stolik, przy którym wcześniej siostry jadły śniadanie. Prue zeskakuje ze stołu robiąc salto w powietrzu i daje znak Piper. Wtedy ona łapie nóż i zacina demona w gardło.
O dziwo, Belthazor zaczyna orbować i zamienia się w Leo xD Prue wraca do swojego ciała, a Pheebs zlatuje na ziemię.
Phoebe: „Leo, myślisz, że mógłbyś przybrać wygląd Brad’a Pitt’a?” xD
Prue daje wskazówki siostrom, co jeszcze trzeba lepiej dopracować. Pyta się czy powinny to przećwiczyć jeszcze raz. Piper mówi, że lepiej nie, bo chciałaby żeby jej chłopak był w całości kiedy już będzie po wszystkim xD
Phoebe: „Ok, to gdzie twoje kluczyki Prue?”
Prue daje jej kluczyki i mówi: „Nie zapomnij odebrać jedzenia na spotkanie sąsiadów.”
Phoebe: „Jakim cudem to zrobię skoro mam dostarczyć wóz zaraz po zajęciach”
Prue: „Ja nie mogę, mam sesję”
W tym momencie obie siostry patrzą na Piper.
Piper: „Co? Nie patrzcie na mnie... Zdaje się, że będę musiała odwołać moją wizytę u lekarza, znowu.” xD

Cole zaprasza do siebie demona gniewy – Andras’a. Chce by opowiedział mu coś o sobie. Andras mówi, że wykorzystuje gniew drzemiący w jego ofiarach i przemienia go w furię, która trwa dopóki nie popełnią one aktu przemocy... Cole chce by demon pomógł mu zainfekować gniewem Czarodziejki...

Phoebe wychodzi z biblioteki z jakąś książką i rozmawia z Piper. Mówi, że musiała pójść po jakiś podręcznik z psychologii, dlatego się spóźni, ale na sto procent się tam zjawi.
Phoebe: „Bardzo śmieszne, urodziłam się spóźniona, ha ha” xD
Następnie Phoebe mówi, że zaraz będzie w domu kiedy nagle dochodząc do samochodu spotyka tam Cole’a. Mówi on jej, że wczorajsze olśnienie doprowadziło do przełomu w sprawie i dlatego wziął sobie wolne popołudnie. Przeprasza ją za to, że tak szybko wyszedł. Chce też zaprosić dziewczynę do restauracji, jednak Phoebe mówi, że musi oddać Prue samochód. Cole nalega, mówi, że chce z nią porozmawiać na temat ich związku, tego co jest między nimi. Phoebe mówi, że bardzo by chciała ale obiecała Prue, że odda jej samochód i będzie na dzisiejszym spotkaniu sąsiadów. Cole rozumie ją, chce odejść i całuje ją na pożegnanie. Wtedy Phoebe zgadza się na spotkanie. Mówi, że zwali sąsiedzkie spotkanie na głowę Piper.
Cole: „Nie będzie zła?”
Phoebe: „Będzie wściekła, ale zachowa to dla siebie, a potem się na mnie wyżyje” xD
Cole wyraźnie jest z tego zadowolony... Phoebe wsiada do samochodu. Następnie macha palcami i coś tam się w samochodzie dzieje, jakaś rurka pęka i paliwo zaczyna wyciekać (nie wiem, nie znam się).

W domu odbywa się zebranie sąsiadów. Piper przygotowuje jedzenie. Idąc z tacą do Leo potyka się o leżący na podłodze statyw Prue. Leo łapie tacę z ciastkami.
Piper: „Witajcie w zagraconym świecie fotografii Prue” xD
Leo pyta ją dlaczego dała się tak wrobić. Piper odpowiada, że siostry nie miały czasu, a jej wizyta u lekarza nie liczy się jako wysoki priorytet. Leo mówi jej, że mogła przyrządzić coś prostego np frytki i dip.
Piper: „Leo, byłam szefem kuchni, nie mogę zrobić frytek i dipu!!!” xD
Leo: „Powinnaś powiedzieć siostrom co o tym myślisz, następnym razem odmów”
Piper: „Leo, najwyraźniej nie masz sióstr. W jednej chwili kłócisz się o coś, a następnie o to kto ukradł czyją Malibu Barbie w 1979r.” xD ale zianie
Przychodzi Prue i pyta czy jest już Phoebe. Piper odpowiada, że nie, a następnie idzie z jedzeniem do salonu.

Sąsiedzi kłócą się o wybudowanie ogrodzenia... Jedni chcą je postawić bo mają dość szpiegowania drugich, a drudzy mają co do tego jakieś wonty. xD
Pojawia się Phoebe i chce ukradkiem wejść na górę. Jednak Piper ją zauważa i zatrzymuje. Phoebe chce ją prosić o przysługę, jednak Piper domyślając się o co chodzi mówi, że nie ma mowy. Phoebe chce wejść na górę. Wtedy Piper zamraża kłócących się sąsiadów.
Piper: „Phoebe, to nie fair”
Phoebe: “Wiem, że nie jest. Ale ostatnią rzeczą jaką się mogłam spodziewać to to, że Cole mnie zaprosi. Więc możesz mnie zastapić?”
Piper: „Już dwa razy odkładałam wizytę u lekarza”
Phoebe: „No cóż, Leo był lekarzem... zanim umarł” xD
Piper: „To nieistotne”
Phoebe: „Wiem, ale on chce ze mną porozmawiać. No wiesz. O tym czy jesteśmy parą, kochankami na jedną noc, przyjaciółmi, przyjaciółmi którzy byli kochankami na jedną noc...” xD
Przychodzi Leo. W końcu Piper się zgadza, a Phoebe leci na górę. Piper każe Leo pomóc jej w spotkaniu, jednak on słysząc wołanie Starszych orbuje... xD
Piper odmraża sąsiadów...

Cole podjeżdża pod dom swoim samochodem. Przywołuje do siebie Andras’a i zdradza mu swój plan. Chce by zainfekował gniewem Piper i Prue, by potem wyżyły się na Phoebe...

Piper stoi w salonie i wysłuchuje kłótni sąsiadów. Zza okna przygląda się temu Andras. Jakaś tam babka uważa, że ogrodzenie zablokuje dostęp słońca do jej kwiatków. Jakiś tam facet mówi, że powinna zwalić winę na słońce. Piper radzi, żeby może wybudować niższe ogrodzenie, albo przesadzić kwiatki, jednak sąsiedzi mają gdzieś jej rady. Międzyczasie Cole dzwoni do drzwi i Phoebe wychodzi razem z nim. Piper jest wkurzona, gdyż siostra wzięła jej kolczyki. Wtedy Andras rzuca czar na Piper.
Środkowa siostra zaczyna wrzeszczeć.
Piper: „Wszyscy morda w kubeł! Mam już dość waszych błahych problemów i waszego głupiego płotu i waszych głupich kwiatków. Na świecie są większe problemy niż to. Dorośnijcie w końcu!” :D:D:D
Baba 1: „Nie możesz do nas mówić w ten sposób”
Piper: „Czyżby” po czym rzuca w sąsiadów tacką z ciastkami.
Piper: „Wszyscy wynocha z mojego domu. Wynocha zanim was sama wyrzucę!”
Baba 2: „Z przyjemnością”
Wszyscy zaczynają wychodzić.
Piper: „Wypad” :D
Baba 3: „Powinni wybudować ogrodzenie, które trzymałoby cię w odosobnieniu.”
Piper: „Dobry pomysł”
Baba 1: „Pomówię z twoją siostrą na temat twojego zachowania”
Piper: „Jeszcze lepszy pomysł... Ruchy, ruchy, ruchy. I trzymać się z dala!” xD
Andras znika...

.......................................................................................................

CDN...


Blessed Be...
.:Komentarze [69]:.
Dodaj
- Zobacz



Call me Cole xD
>> niedziela, 23 września 2007 10:16:44

Hello ;]

Dokładnie rok temu, 11 listopada (tyle, że to było w sobotę a nie w niedzielę, ale to szczegół xD) założyłem tego bloga :D tak więc dziś są jego pierwsze urodziny :D:D:D:D
Mam nadzieję, że dostanę od was jakiś prezent urodzinowy oraz życzenia :)



Napiszę dziś o nowej postaci, która niedawno zasiliła serialowe grono bohaterów, czyli o Cole’u Trunerze (którego gra Julian McMahon).

Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket

Cole urodził się w 1885 roku w Kalifornii. Jego ojcem był śmiertelnik – Benjamin ColerigeTurner, a matką była demoniczna kobieta imieniem Elizabeth. Z tego też powodu Cole jest tylko w połowie demonem, a połowie człowiekiem.

Jednak jego ojciec został zamordowany przez Elizabeth w roku 1888. Matka zabrała porwała Cole’a i zabrała go z Ziemi do demonicznego wymiaru gdzie dorastał wśród sił ciemności. Pogardzał on swoją ludzką stroną natury za jej słabość, starał się ją stłumić lub w ogóle się jej pozbyć. Wypaczony z ludzkich uczuć stał się bardzo potężnym demonem - okrutnym zabójcą imieniem Belthazor.

Cole należał również do bardzo potężnej demonicznej organizacji zwanej Braterstwem Ciernia., które służy samemu Źródłu. Wyrobił sobie bardzo silną reputację wśród demonów. Był i jest uważany za bezwzględnego mordercy, który nie zawaha się przed zabiciem jakiejkolwiek wiedźmy...

Został zatrudniony przez Triadę by zbliżyć się do Czarodziejek i zabić je. By tego dokonać wrócił na Ziemię pod swoją ludzką postacią i zdobył posadę prokuratora w San Francisco.
Początkowo robił wszystko by wykonać zadanie. Zbliżył się do Phoebe by jak najwięcej się dowiedzieć o siostrach Halliwell. Jednak później jego ludzka połowa zakochuje się w niej i miłość staje się dla niego ważniejsza od wykonania zadania. W efekcie zabija Triadę i staje się najbardziej poszukiwanym demonem w świecie zła... Za jego głowę została wyznaczona nagroda przez samo Źródło.

On i Phoebe bardzo się kochają jednak cały czas coś stoi im na przeszkodzie. W końcu Cole jest demonem, a Phoebe czarownicą. Ich miłość jest bardzo burzliwa, pełna zwrotów akcji i niespodzianek. Tak na prawdę nigdy nie wiadomo czy są razem czy nie xD

Zdjęcia:


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Więcej zdjęć znajdziecie w GALERII

Teraz parę filmików na temat Cole’a:






No i tak w ogóle Cole jako demon posiada różne moce. A co za tym idzie musiałem zrobić parę gifów bo byłbym chory jakbym tego nie zrobił no nie? xD

Przede wszystkim jego mocą jest przekształcanie się, czasami z Cole’a do Belthazor’a, a czasami na odwrót.

Cole_-_Morphing.gif Cole_-_Morphing_2.gif

Drugą mocą są bardzo silne kule energetyczne.

Cole_-_Energy_Ball.gif Cole_-_Energy_Ball_2.gif

Cole_-_Energy_Ball_3.gif

No i trzecią jest tak zwane ‘lśnienie’ czyli po prostu znikanie i pojawianie się w innym miejscu.

Cole_-_Shimmer.gif Cole_-_Shimmer_2.gif

Cole_-_Shimmer_3.gif Cole_-_Shimmer_4.gif




Odcinek 5 – Zobaczyć co niewidoczne

Po powrocie z przeszłości Prue ma obsesje na temat demonów i Triady. Ciągle o tym mówi i zapomina o niektórych rzeczach. Na przykład o tym, że ma randkę z niejakim Sean’em w P3. Siostry niepokoją się o nią...
Piper zwierza się Phoebe, że Starsi wezwali Leo już dwa razy podczas.... bara bara xD
Wydaje jej się jakby ciągle ich obserwowali i nie może przez to się skoncentrować. Phoebe zazdrości jej, że w ogóle ma się nad czym koncentrować...

Piper dzwoni do Prue. Jest ona w drodze do domu z pracy. Opowiada siostrze, że znalazła w Internecie przodków Micah, oraz informacje na temat wioski, do której zostały one wysłane. Uważa, że może to im pomóc zidentyfikować demona wysłanego przez Triadę. Piper przypomina jej o jej randce, jednak Prue mówi, że musi wracać do domu.
Prue: „Nalej mu drinka”
Piper: „Jeśli wypije jeszcze jednego drinka będziemy go musiały odstawić na spotkanie klubu AA” bueheheh xD
Prue: „Jak długo czeka?”
Piper: „Godzinę i 327 orzeszków” xD
Prue każe siostrze przekazać Sean’owi, że ma ona dużo pracy i nie może się z nim spotkać. Następnie rozłącza się. Piper spełnia prośbę siostry.

Prue wraca do domu. Zastaje otwarte drzwi. Powoli wchodzi do środka i widzi, że wszystkie lustra są porozbijane. Gdy wchodzi do przedpokoju ktoś rzuca się na nią. Następnie Prue używa telekinezy i wyrzuca napastnika przez okno...

Do domu przyjeżdżają siostry oraz Darryl. Policjant zdejmuje odciski palców. Okazuje się, że nic nie zginęło, nic nie zostało skradzione. Prue jest święcie przekonana, że to była sprawka demona. Darryl każe jej spisać listę wszystkich wrogów jakie miały. Prue robi to, jednak na liście są same imiona demonów lub czarowników xD Potem idzie na strych by sprawdzić w Księdze Cieni coś na temat luster.
Gdy jest już na górze woła ich. Siostry i Darryl wchodzą tam i pytają się co się stało. Prue tłumaczy, że drzwi na strych były otwarte. Mówi też, że odkąd demon próbował ukraść Księgę, zamykają one te drzwi na klucz. Morris niedowierza. Ochrania je za to, że blokują drzwi na strych, a o drzwiach frontowych już nie myślą. Mówi, że po świecie chodzą nie tylko demony i inne siły nadprzyrodzone, ale również źli ludzie. Prue nie przejmuje się tym, uważa, że za wszystkim stoi Triada. Piper prosi Darryl’a by pojechał sprawdzić te odciski palców, gdyż one muszą się naradzić.
Darryl odchodzi. Zaraz potem Prue nie zwracając uwagi na siostry woła głośno: „Leo!” xD
Po chwili Biały Promień zjawia się tam. Jednak nie przejmuje się za bardzo Prue i tym co ona mówi, jest zajęty szczerzeniem się do Piper (i z wzajemnością).
Prue wkurza się, zabiera Księgę Cieni i idzie na dół....

Triada wzywa do siebie Cole’a. Niecierpliwi się, że jego działania trwają tak długo. Każą mu się pospieszyć. Informują go również, że wysłali drugiego demona mającego się pozbyć Czarodziejek – Troxę.

Leo i Piper idą do jej pokoju i międzyczasie migdalą się ze sobą. Całują się, przytulają i takie tam. W końcu kładą się na łóżko.
Międzyczasie owy Troxa zjawia się pod domem Czarodziejek, staje się niewidzialny i wchodzi do środka. O dziwo, drzwi same się przed nim otwierają...
Idzie on na górę i podgląda Leo i Piper.
Piper mówi, że nie może tego robić czuje na sobie wzrok Starszych. Leo stara się jej wytłumaczyć, że oni ich nie podglądają, a te dwa poprzednie razy były przypadkiem. Piper mówi, że tak czy siak nie może się skoncentrować. Leo rozumie ją. Ma zamiar iść do Starszych i dowiedzieć się czegoś o Triadzie. Ostatni raz całuje się z Piper, a następnie orbuje.

Troxa idzie na strych. Drzwi znów same się przed nim otwierają. Na fotelu śpi Prue z jakimś notesem w ręku. Troxa podchodzi do niej, bierze poduszkę (oczywiście cały czas jest niewidzialny :P) i zbliża ją do głowy Prue. Najstarsza jednak budzi się i widząc poduszkę unoszącą się tuż nad jej głową, używa telekinezy i odrzuca ją w kąt. Następnie zrywa się z fotela i rozgląda się wokół. Gdy słyszy dzwonek do drzwi idzie na dół.
Phoebe otwiera. To Cole. Wchodzi on do środka i pyta się czy wszystko w porządku. Mówi, że właśnie dowiedział się o włamaniu i chciał to sprawdzić. Ze schodów schodzą też Prue i Piper.
Phoebe: „Przyjechałeś tu dla mnie? ... tzn dla my? ... tzn dla nas?” xD o lol, ale jej się język plątał :D
Cole pyta Prue czy widziała napastnika, jednak ona odpowiada, że nie. ‘Policjant’ ma zamiar poprosić o obserwację ich domu, gdyż może im grozić niebezpieczeństwo. Dziewczyny jednak odmawiają i uważają, że dadzą sobie radę. Międzyczasie Cole zauważa jak drzwi frontowe same się otwierają, a potem zamykają. Phoebe z uśmiechem proponuje mu kawę, jednak Prue wygania Cole’a z domu wymówką, że mają one coś ważnego do przedyskutowania. Kiedy Cole wychodzi Prue opowiada siostrom o poduszce unoszącej się nad jej głową.
Piper: „Poduszka?”
Phoebe: „Unosiła się? ... No, to musi być tez znany demon poduszkowy dusiciel” xD LoL
Siostry nie wierzą Prue w atak demona, jednak ona jest co do tego przekonana. Zdenerwowana wchodzi na górę...

Przed drzwiami Cole czeka na Troxę. Nagle łapie go on za gardło. Po chwili pojawia się. Każe mu się nie wtrącać w jego sprawy, gdyż to teraz jego zadaniem jest zabicie Czarodziejek. Potem dusi go jeszcze przez chwilę i odchodzi. Cole słysząc, że ktoś zbliża się do drzwi, znika.

Następnego dnia Prue nie może znaleźć naszyjnika babci oraz swojej ulubionej bluzki. Twierdzi, że to sprawka jakiegoś demona i ukradł on to by odprawić jakieś mroczne rytuały. Siostry oczywiście jej nie wierzą.
Phoebe: „Ta... To był demon-poduszkowy-dusiciel czy może demon-otwieracz-do-drzwi?” xD
Pojawia się Leo. Piper patrzy się na niego...... hmmm jakby to ująć?...... z dziwnym wyrazem twarzy xD Leo tłumaczy się, że został wezwany z innego powodu i to był kompletny zbieg okoliczności. Piper z tą samą miną mówi tylko: „Uhm” xD
Potem Leo zwraca się do Prue i mówi, że Starsi nic nie wiedzą na temat Triady, oprócz tego, że stoją oni prawie na najwyższym szczeblu w hierarchii zła. Prue jest zszokowana tak obszernym zasobem wiedzy. Następnie rozdaje siostrom adidasy. Tłumaczy, że zawsze gdy atakują demony, mają one niewłaściwe obuwie xD

Dzwonek do drzwi. To Darryl. Mówi, że odciski nie figurują w bazie danych policji, a to oznacza, że włamywacz nie był nigdy karany. Phoebe informuje go o zaginionych rzeczach Prue. Darryl mówi, że to może być jakiś prześladowca. Każe siostrom spisać listę ludzkich wrogów jakich kiedykolwiek one miały. Phoebe podejrzewa Sean’a, jednak Prue ciągle upiera się przy swojej demonicznej teorii spiskowej...

Tymczasem do sądu przychodzi Troxa. Idzie korytarzem, jest przy tym niewidzialny oczywiście :P Kiedy jakiś facet się o niego potyka, dziwi się temu bo w końcu nikogo nie widzi. Troxa wchodzi do biura Cole. Stoi on przy oknie i nie zauważa samo otwierających się drzwi. Troxa bierze z biurka nóż do cięcia papieru i przygotowuje się do ataku. Wtedy Cole nagle odwraca się i używa gaśnicy przeciw napastnikowi. Okazuje się, że pod wpływem zimna Troxa staje się widzialny. Na koniec Cole uderza go gaśnicą w głowę, a on przez to przewraca się i wpada na biurko. Wkurzony obiecuje zemstę, a następnie wychodzi...

Prue jedzie do pracy, a mianowicie to jakiegoś programu o zwierzętach. Spotyka się tam z jego prowadzącym i każe mu zachowywać się tak jak podczas programu żeby ona mogła robić zdjęcia. Facet tłumaczy jej mechanizmy obronne jakiegoś tam węża australijskiego. Trzyma go w rękach i opowiada. Międzyczasie ktoś ukryty w krzewach obserwuje Prue i robi jej zdjęcia...
Kiedy mężczyzna opowiada o zwabianiu węża do klatki, Prue dostaje olśnienia...

Wieczór. Phoebe przychodzi do P3. Pyta się stojącej za barem Abbey czy jest tutaj Cole, jednak ona nawet nie wie o kogo chodzi. Potem Phoebe pyta się gdzie jest Piper, a Abbey wskazuje jej zaplecze. Phoebe idzie tam.
A tymczasem na zapleczu Piper i Leo całują się, przytulają i w ogóle mają zamiar wiadomo co robić xD
Phoebe wchodzi tam nie pukając nawet. Wtedy Para odskakuje od siebie, a Phoebe robi w tył zwrot krzycząc przy tym tak śmiesznie :D
Piper: „W porządku, i tak nie dam rady tego robić”
Phoebe wychyla głowę zza drzwi i mówi: „Przykro mi to słyszeć” xD
Leo mówi, że lepiej będzie jak już sobie pójdzie po czym orbuje....
Piper wychodzi z kantorka mówiąc, że ma już dość życia pod obserwacją. Phoebe jednak mówi jej, że nic nie widziała xD Piper tłumaczy, że chodzi jej o Starszych.

Dziewczyny dosiadają się do baru. Przychodzi do nich Prue. Wygląda szałowo. Ma sukienkę z takim dekoltem że jaaaa :D
Siostry dziwią się na jej widok i pytają skąd ta zmiana.
Phoebe: „A gdzie się podziała ‘mam demona na karku’ Prue?” xD
Prue tłumaczy, że zastawiła w domu pułapkę na demony opartą na kryształach. Mówi, że jeśli jakiś demon wejdzie w pole siatki mocy, zostanie porażony prądem. Piper i Phoebe uważają, że jeśli prześladowcą jest człowiek może stać mu się coś złego. Prue stara się je przekonać, że ta pułapka działa tylko na demony, a następnie idzie do Sean’a.

Do domu wchodzi Cole i upewnia się czy nikogo nie ma w środku. Następnie włącza klimatyzacje i otwiera wszystkie okna. Zależy mu na tym by było tam bardzo zimno. Następnie przenika na strych. Tam znajduje notatki Prue na temat Triady i innych demonów. Kiedy podchodzi do Księgi Cieni, wpada w Pułapkę zastawioną przez Prue. Kryształy zaczynają razić go prądem, przez co Cole upada na podłogę i traci przytomność.
Prue będąca w P3 zauważa, że kryształ, który ze sobą przyniosła, świeci. Orientuje się, że pułapka zadziałała. Zostawia Sean’a bez słowa i biegnie do sióstr by poinformować je o wszystkim....

Dziewczyny wracają do domu. Wchodzą na strych. Phoebe widząc Cole’a leżącego na dywanie, podbiega do niego i stara się go dobudzić. Prue podejrzewa, że może być on demonem. Kiedy Cole się budzi zmyśla, że gdy przyszedł to drzwi i okna były już otwarte, dlatego wszedł dalej by sprawdzić czy nie ma włamywacza...
Cole jest wściekły. Mówi, że ta pułapka w połączeniu z przewodami elektrycznymi jest równoznaczna posiadaniu broni, i jest nielegalna. Phoebe stara się załagodzić sprawę i przeprasza go. Wyprowadza go z domu i żegna się z nim. Międzyczasie znajduje białe pudełko zawinięte czerwoną wstążką. Bierze je i wraca do środka. Już od progu zaczyna ochrzaniać Prue. Uważa, że to już szczyt szaleństwa i obsesji. Prue mówi, że Cole może być demonem, gdyż zawsze zjawia się na miejscu, gdy coś jest nie tak. Uważa, że nie należy tego lekceważyć. Phoebe mówi, że to tylko i wyłącznie jej wymysły nie mające nic wspólnego z prawdą. Piper czyta karteczkę na pudełku. Mówi Prue, że Sean przesłał jej kwiaty. Kiedy otwiera pudełko w środku są owszem kwiaty, ale oprócz nich jest tam pełno glizd i innych wstrętnych robali. Dziewczyny są zszokowane. Piper zabiera pudełko i wyrzuca je za drzwi. Phoebe uważa, że to Sean jest prześladowcą i idzie zawiadomić Morris’a. Prue jest zdziwiona. Uważa, że nie mogła zranić Sean’a aż tak. Piper stara się ją przekonać, że na świecie istnieje inne zło, także pod postacią ludzką.

Troxa spotyka się z Cole’m. Cole przeprasza go za wtrącanie się w nie swoje sprawy. Mówi też, że zostawia mu wolną rękę w tej sprawie. Troxa mu nie ufa. Cole podpowiada mu również, że kluczem do zwycięstwa jest Księga Cieni leżąca na strychu.

Phoebe i Piper zamykają okna w całym domu. Jest wściekła na Prue i dzieli się tym z siostrą. Zjawia się Leo z jakimś prezentem (czy co to tam jest) w ręku.
Piper: „Kochanie, nie teraz. Boli nas głowa” ;D
Phoebe mówi mu, że jeśli chce się przydać to powinien im pomóc pozamykać okna. xD

Międzyczasie do domu wchodzi Troxa. Oczywiście jest niewidzialny :P Wchodzi na górę. Prue wyczuwa czyjąś obecność i zaczyna rozglądać się po strychu. Po chwili zauważa odbicie demona w potłuczonym lustrze. Używa przeciwko niemu telekinezy i odpycha go na bok. Troxa rzuca się na nią. Wtedy Prue wrzuca go w siatkę mocy, a wtedy kryształy zaczynają emitować w jego kierunku pioruny.
Dziewczyny i Leo słyszą krzyk smażącego się demona więc zaczynają biec na górę.
Prue zabiera jeden kryształ z pola, przez co demon przestaje być rażony. Najstarsza każe mu powiedzieć wszystko co wie o Triadzie. Międzyczasie siostry i Leo wchodzą na strych. Troxa sprzeciwia się i nie chce nic mówić. Wtedy Prue kładzie kryształ na swoim miejscu. Po chwili smażenia demona, Prue znów zabiera kryształ na bok.
Troxa mówi o sobie, oraz o Triadzie. Wyjawia im, że został wysłany jeszcze inny demon – Belthazor. I właśnie w tym momencie Troxa zaczyna płonąć aż w końcu ginie.
Prue nie wie o co chodzi. Leo tłumaczy, że to Triada zabiła go za zdradę. Dziewczyny zaczynają przepraszać Prue za to, że w nią nie wierzyły.
Dziewczyny podchodzą do Księgi Cieni. Znajdują tam informacje o Troxie... Prue czytając o jego słabym punkcie jakim jest chłód, domyśla się, że ktoś specjalnie pootwierał wszystkie okna oraz włączył klimatyzacje. Dziewczyny zastanawiają się kto to mógł być. Leo ma nadzieję, że to jakiś inny anioł stróż, gdyż przyda im się pomoc z Belthazor’em. Dziewczyny odnajdują demona w Księdze, okazuje się, że to ten sam demon, który kilka tygodni wcześniej starał się ukraść Księgę. Leo mówi, że postara się dowiedzieć czegoś więcej na ten temat i orbuje. Piper idzie spać, a Prue i Phoebe zostają na strychu. Phoebe znajduje zeszyt z notatkami Prue. Zauważa, że przy miejscu „Zły agent” jest wpisane imię ‘Cole’. Prue tłumaczy, że to tylko podejrzenia... Następnie wykreśla Cole’a stamtąd. Phoebe prosi ją by zadzwoniła jutro do niego z przeprosinami.

Prue idzie do ciemni i zaczyna wywoływać zdjęcia. Po chwili orientuje się, że na wszystkich zdjęciach jest ona sama... Nagle ktoś rzuca się na nią od tyłu i przyciska jej głowę do... tego takiego pojemnika z płynem, co się wywołuje zdjęcia xD Prue prawie nic nie widzi. Następnie zostaje uderzona w głowę i traci przytomność.

Następnego dnia Piper i Phoebe siedzą w kuchni. Zbierają się do wyjścia. Phoebe uważa, że to wszystko ze sobą nie współgra: potłuczone lustra, martwe kwiaty... Wydaje jej się, że rzeczywiście może być to sprawka prześladowcy. Chce jeszcze raz obejrzeć listę podejrzanych. Piper mówi jej, że zostawiła je w klubie i każe jej się zbierać. Phoebe dzwoni do Prue na komórkę. Jest ona w piwnicy. Prue siedzi związana na krześle, a telefon otwiera.... Abbey. Mówi, że jest już w samochodzie, i że wszystko ok. Następnie się rozłącza.
Piper i Phoebe wychodzą z domu.

Abbey podsuwa jakiś środek pod nos Prue, przez co siostra budzi się. Wokół oczu ma jakby rany od poparzenia, prawie nic nie widzi. Prue pyta ją czego ona od niej chce. Abbey przebiera się w jej bluzkę i mówi, że chce być nią. Prue rozpoznaję po głosie, że to Abbey, jednak ona krzyczy mówi o sobie, że zginęła, jest przegraną i takie tam. Potem zakłada sobie perukę. Mówi o martwych różach, włamaniu i tak dalej. Mówi też, że kocha być nią, nosić jej ubrania i inne rzeczy. Chce być taką jak Prue, piękną i odnoszącą sukcesy...
Następnie Abbey bierze pistolet i zbliża się do Prue. Najstarsza używa telekinezy by rozwiązać sznur na rękach. Abbey pyta ją jakim cudem udało jej się poprzedniej nocy wyrzucić ją przez okno. Prue mówi tylko: „Właśnie tak” a następnie mruży oczy i rzuca nią na półki. Potem wstaje z krzesła i przewraca na nią komodę, po czym po omacku zaczyna biec na górę...

Piper i Phoebe przyjeżdżają do klubu. Gdy ledwo tam wchodzą zaczyna dzwonić telefon. Piper odbiera. To Morris. Mówi, że wie już do koko należą odciski palców znalezione w ich domu – do Abbey. Dziewczyny dziwią się po co Abbey miałaby krzywdzić Prue. Następnie biegną do szafki barmanki. W środku znajdują pełno zdjęć Prue, jej kosmetyki, perfumy, oraz notes, w którym jest opisane wszystko co i kiedy Prue robiła... Phoebe dotykając zdjęć dostaje wizji, w której Abbey zabija Prue strzelając z pistoletu. Mówi o tym siostrze, a następnie obie wybiegają z klubu.

Prue chowa się w szafie w przedpokoju. Abbey wchodzi tam i zaczyna się rozglądać. Kiedy podchodzi do szafy Prue tworzy projekcję astralną po drugiej stronie pokoju. Abbey strzela do niej, jednak kule przenikają przez nią. Prue znika i pojawia się w innym miejscu. Znów kule nic jej nie robią, a Abbey wpada przez to w szał. Kiedy stoi odwrócona plecami do szafy, Prue wybiega stamtąd i powala ją na podłogę. Następnie próbuje uciec. Abbey rzuca się na nią. Wtedy Prue uderza ją pięścią w łeb :D
Potem idzie do kuchni. Abbey ładuje pistolet i podąża za nią. Gdy jest już w kuchni celuje do Prue i strzela...
Na szczęście Piper w porę zamraża pomieszczenie i nabój staje nieruchomo w powietrzu. Siostry idą do Prue. Piper zabiera nabój z powietrza. Potem Prue używa telekinezy i rzuca Abbey na szafki kuchenne....

P3. Prue i Phoebe wypytują nową barmankę o swoje życie, o to czy jest szczęśliwa i tak dalej. Ona mówi, że jest zaręczona i pracuje do czasu ukończenia studiów, gdyż potem chce zostać nauczycielką. Prue ciesząc się z jej odpowiedzi daje jej pokaźny napiwek ;D
Do klubu przychodzi Cole. Prue ma złe przeczucia co do niego i prosi Phoebe by była ostrożna. Następnie najstarsza idzie do siedzącego na kanapie Sean’a.
Sean: „Czemu mam wrażenie, że jesteś wyjątkową dziewczyną?”
Prue: „Nie wiem, może dlatego, że jestem” :D
Następnie dziewczyna zaprasza go do tańca.
Phoebe rozmawia z Cole’m. Pyta go czy nadal są przyjaciółmi. Cole odpowiada, że raczej kimś więcej ;D Phoebe każe mu to udowodnić. No a następnie Cole ją całuję :DD

Tymczasem Leo i Piper..... baraszkują sobie w łóżku xD
Leo mówi jej, że jest niesamowita kiedy się skupi. Piper stwierdza, że nie ma zamiaru się już przejmować Starszymi. Następnie kieruję głowę ku sufitowi i głośno mówi: „Mam nadzieję, że show się podobało” bueheheh xD

Koniec


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting





Filmiki:







Odcinek 6 – Przedwczesna Empatia

Prue jest w kuchni i stara się przesunąć telekinezą widelec leżący na stole. Jednak nie udaje jej się to. Ani za pierwszym, ani za drugim razem, ani za żadnym innym. Wydaje się być już wkurzona :D
Do kuchni wchodzi Phoebe z tekstem: „Spójrz, jestem kompletną ofiarą mody. Panną na nie” xD
Kiedy siostra zauważa, że Prue nie może przesunąć widelca wpada w panikę myśląc, że straciła ona moc. Prue mówi, że nie można stracić czegoś, czego się nie miało, po czym jej ciało astralne znika xD
Phoebe: „Nienawidzę tych jej astralnych gierek” xD
Phoebe idzie na strych i zastaje tam Prue siedzącą na fotelu i czytającą książkę o telekinezie. Pyta ją co to miało niby znaczyć. Prue tłumaczy, że ćwiczy używanie telekinezy w astralu, chce poszerzyć swoje moce na wypadek walki z Belthazor’em.
Phoebe opowiada siostrze, że idzie na randkę z Cole’m. Jednak nie cieszy się z tego gdyż jest to lunchowa randka, co według Phoebe jest tylko słabą imitacją kolacji przy świecach xD
Prue zaczyna boleć ząb. Mówi, że za godzinę ma wizytę u dentysty po czym wychodzi...

Najstarsza jadąc samochodem dostaje różnego rodzaju znaki. Najpierw zatrzymuje się przy robotach ulicznych i widzi napis: „Ocal niewinnych” na przejeżdżającym autobusie. Potem znak wskazujący drogę w lewo zaczyna wskazywać w prawo. Wszystkiemu przygląda się Cole...
Prue dzwoni do Phoebe i pyta jej czy rzucała jakieś zaklęcie typu „daj mi znak”. Siostra jednak zaprzecza. Natrafiając na kolejne roboty uliczne Prue rozłącza się i wychodzi z samochodu. Następnie podchodzi do jakiegoś robotnika i zanim zdąża coś powiedzieć on pyta ją czy jest z opieki społecznej. Prue mówi, że nie i pyta skąd mu to przyszło do głowy. Robotnik tłumaczy, że dziś powinni zacząć burzenie budynku, ale jeden facet, który nie rusza się stamtąd od 4 lat, za nic nie chce wyjść. Prue wchodzi do środka.

Gdy jest już na górze puka do mieszkania. Chce tam wejść jednak drzwi są zaryglowane. Od środka słychać rozpaczliwy głos mężczyzny błagający ją by odeszła. Prue zamyka drzwi i używając telekinezy otwiera zamek. Mężczyzna widząc ją chowa się i każe jej się nie zbliżać. Mówi, że dopuszcza ona do niego ból wszystkich ludzi z miasta, z ulic... Prue obiecuje, że go nie skrzywdzi. Mężczyzna mówi, że już to robi, że jej współczucie rani go od środka jak brzytwa. Gdy Prue podchodzi bliżej, facet łapie się za głowę czując ból jej zęba...

Piper i Leo kłócą się. Leo ma jej za złe, że przedstawiła ona go (komuś, nie wiadomo komu ;p) jako przyjaciela. Uważa, że słowo ‘przyjaciel’ to zdecydowanie za mało. Piper tłumaczy się, że gdyby przedstawiła go jako narzeczonego to ten ktoś by się zaczął wypytywać jak się poznali i tak dalej, a to są rzeczy, o których nie może powiedzieć ot tak byle komu. Mówi, że bycie magicznym sprawia wiele trudności, które są męczące. Leo jest przykro, że jego ukochana widzi to w ten sposób...

Do domu wchodzą Prue i Cole. Piper pyta ich co tu robią razem. Prue tłumaczy, że Cole podjechał pod dom zaraz za nią.
Cole: „Świetnie się zgraliśmy” xD
Przychodzi Phoebe.
Prue chce z nią porozmawiać o tym co się wydarzyło. Opowiada o mężczyźnie, który nie ma się dokąd podziać i nie chce opuścić budynku, który ma zostać wyburzony. Cole mówi, że może wykonać parę telefonów w tej sprawie. Nie może jednak znaleźć komórki. Piper wskazuje mu kuchnię.

Cole idzie tam i bierze telefon. Zanim jednak zdąża gdzieś zadzwonić jego cień próbuje odejść. Cole powstrzymuje go mówiąc, że ma nic nie raportować Triadzie dopóki jego plan się nie powiedzie. Niespodziewanie wchodzi Phoebe mówiąc, że potrzebna jej aspiryna dla Prue. Nie zauważa jednak cienia na ścianie oddalonego od Cole o kilka metrów. Po zabraniu aspiryny i wody wychodzi.

Międzyczasie Prue opowiada co dokładnie się stało w budynku. Leo mówi, że ten mężczyzna może być przyszłym empatą.
Piper: „Empatą? Wiedziałabym jakbym miała słownik” xD
Leo tłumaczy, że empaci to ludzie odczuwający uczucia innych, którzy po śmierci wracają na ziemię by prowadzić i doradzać śmiertelnikom. Prue mówi, że ten facet nie wyglądał na zadowolonego ze swojego „daru”. Opowiada jak zareagował na zwykły ból zęba. Leo tłumaczy, że stara się on odrzucić emocje zamiast je ogarnąć i to wywołuje w nim te straszne uczucia. Phoebe zastanawia się kto mógł zesłać te wszystkie znaki. Przychodzi Cole. Mówi, że rozmawiał z kimś tam, i że pan „niewychodzący” dostanie nowe mieszkanie, jeśli dobrowolnie opuści budynek. Daje Prue wizytówkę i prosi by przekazała ją mężczyźnie. Najstarsza wychodzi.
Phoebe i Cole mają zamiar już wyjść na swoją randkę kiedy nagle Leo wypada z pomysłem na zrobienie podwójnej randki. Pyta czy nie będą oni mieli nic przeciwko jeśli on i Piper się przyłączą.
Phoebe: „Jasne, bez problemu” taaa, a ma przy tym taką minę jakby Leo jej ojca skarpetką zabił xD

Międzyczasie w szpitalu psychiatrycznym ‘Crest Hills’ niejaki ojciec Thomas zauważa artykuł w gazecie. Jest w nim zdjęcie stojącego w oknie cierpiącego mężczyzny (tego, z którym widziała się Prue). Ksiądz robi panikę. Mówi, że musi się stąd wydostać by ratować niewinnych jednak pielęgniarze powstrzymują go.

Prue idzie do budynku. Wchodzi na górę i znów otwiera zamek telekinezą. W środku zastaje mężczyznę siedzącego na materacu.
Prue: „Hej, to znowu ja – Prue. Wzięłam tabletkę na bolący ząb... Na dole powiedziano mi, że masz na imię Vince. A jak masz na nazwisko?”
Vince: „Misery (męka)” xD
Prue chce mu pomóc, prosi go by wyszedł dobrowolnie bo w przeciwnym wypadku zostanie aresztowany za stawianie oporu. Vince mówi jej, że umrze jeśli wsadzą go do więzienia. Prue rozumie to i chcę go przekonać do wyjścia na zewnątrz. On jednak za nic nie chce wyjść. Prue mówi mu, że wie jak to jest mieć dar, którego się nie rozumie, i o który się nigdy nie prosiło. Tłumaczy mu, że taki dar niesie ze sobą ogromną odpowiedzialność i może zdziałać wiele dobra. Vince jednak uważa, że to tylko puste słowa, i że Prue tak na prawdę nie wierzy w to co mówi. Dla niego jest to klątwa, przez którą odczuwa wszystkie uczucia wszystkich wokół.
Do drzwi zaczyna dobijać się policjant. Kiedy próbuje wejść Prue przytrzymuje drzwi telekinezą. Następnie podchodzi do Vince’a i zaczyna wypowiadać Zaklęcie. Międzyczasie chłopak łapie ją za rękę. Prue puszcza drzwi i policjant wpada do środka. Vince wyraźnie czuje ulgę i jest zdziwiony całym zajściem. Policjant każe im się już zbierać. Prue żegna się, daje Vince’owi wizytówkę Cole’a i wychodzi. Po chwili Vince idzie w kierunku policjanta, a gdy jest już przy nim, zaczyna go dusić. Twarz mężczyzny robi się cała czerwona, jakby coś paliło ją od środka. Następnie Vince rzuca go na podłogę...

Phoebe i Cole oraz Piper i Leo są na wspólnej lunchowej randce w jakiejś restauracji. Nikt nic nie mówi, normalnie nastrój jak na stypie. Nagle Phoebe wypada z pytaniem: „A co z Ninersami?” xD nikt nie wie o co c’mon. Phoebe tłumaczy, że to taka drużyna footballowa. Cole robi zdziwioną minę. Phoebe pyta go czy nie ogląda footballu na co Cole potrząsa głową na nie. Następnie bierze szklankę z wodą i zaczyna pić.
Phoebe: „On nie jest człowiekiem” xD po czym Cole zakrztusza się, a potem prosi o rachunek :D
Dziewczyny idą razem do łazienki. Wtedy Leo mówi Cole’owi, żeby był z Phoebe szczery i by jej nie zranił. Bla bla bla. Międzyczasie Phoebe mówi Piper, że wyczuwa, że Cole oddala się od niej...
Kiedy siostry wracają na miejsce kelnerka przynosi rachunek. Cole i Leo mają zapłacić po połowie, jednak Leo nie ma przy sobie portfela. Wtedy Piper daje kelnerce swoją kartę kredytową. Po chwili dzwoni pager Cole’a. Wtedy przeprasza on i wychodzi.

Zaraz potem pojawia się w mieszkaniu Vince’a obok zwłok policjanta. Okazuje się, że wszystko to było jednym wielkim spiskiem mającym na celu ‘zarażenie’ Prue empatią. Cole zastanawia się jak długo Prue to wytrzyma. Vince mówi, że jest śmiertelniczką i nie będzie potrafiła walczyć z emocjami tak jak demon. Mówi też, że teraz najważniejsze dla niego jest dopaść ojca Thomas’a, który zaraził go empatią...

Prue jedzie do dentysty. Niestety wszystkie terminy są już zajęte. Międzyczasie jakaś para czekająca w kolejce obmacuje się :D kiedy chłopak szczypie dziewczynę w tyłek, Prue również to czuje i podskakuje xD Sekretarka dziwi się temu i pyta ją czy wszystko w porządku. Prue tłumaczy, że ma bardzo zły dzień z powodu tego zęba, i że bardzo ją boli. Sekretarka zaczyna sprawdzać terminarz żeby zapisać ją na wizytę. Nagle Prue zaczyna się śmiać jak głupi do sera xD. Wszyscy gapią się na nią jak na wariatkę. Po chwili otwierają się drzwi do gabinetu dentystycznego, a tam Prue widzi siedzącą na fotelu babkę śmiejącą się pod wpływem gazu rozweselającego. Siostra wyczuwa, że coś jest nie tak.
Sekretarka mówi jej, że może ją wpisać na 16, Prue jednak mówi, że musi już iść i wychodzi. Po drodze jednak łapie za tyłek chłopaka stojącego ze swoją dziewczyną xD

Cole odprowadza Phoebe do domu. Dziewczyna zauważa, że coś jest nie tak. Domyśla się, że Cole chce z nią zerwać. On nie zaprzecza i tłumaczy, że to nie jej wina. Mówi tylko, że wkrótce sama to zrozumie. Potem wychodzi. Na progu spotyka Prue, która zaraz potem zaczyna się dziwnie czuć. Mówi Phoebe, że ostatnim razem czuła się tak gdy jeszcze Andy żył, tzw. „motylki w brzuszku” :D Mówi, że Cole się w niej zakochał. Phoebe mówi, że wręcz przeciwnie bo właśnie z nią zerwał. Prue znowu dostaje dziwnego uczucia. Tłumaczy, że właśnie poczuła jak serce Phoebe zabiło mocniej gdyż też jest zakochana w Cole’u...

Dziewczyny idą do kuchni gdzie są Leo i Piper. Phoebe mówi, że prawdopodobnie po rzuceniu zaklęcia Prue nie tylko uwolniła Vince’a od bycia empatą, ale na dodatek sama się nim stała. Leo pyta ją dlaczego tak uważa. Wtedy Phoebe szczypie Piper w ramię, a wtedy Prue i Piper jednocześnie podskakują i krzyczą: „Auu!” xD gdy Piper szczypie Phoebe, wtedy również Prue to odczuwa i razem z siostrą krzyczy: „Ugh!” xD Prue zaczyna tłumaczyć, że jedyne co chciała zrobić to pomóc niewinnemu... Nagle zaczyna odczuwać uczucia innych. Pyta Leo czego się boi. On odpowiada, że boi się, że może być ona w niebezpieczeństwie gdyż nie powinna dostać tego daru. Prue uważa jednak, że została poprowadzona do Vince’a przez znaki, a to oznacza, że ten dar był jej przeznaczony. Po chwili przygląda się twarzom sióstr i Leo.
Prue: „Moglibyście przestać być tak negatywnie nastawionymi?”
Phoebe: „Przecież nic nie mówiliśmy”
Prue: „Tak, ale czuję wszystkie wasze...”
I w tym momencie wybucha mikrofalówka :D Prue domyśla się, że to jej sprawka. Tłumaczy, że wszystkie ich wątpliwości krzyczą w jej głowie... Phoebe chce iść do Księgi Cieni żeby sprawdzić czy nie ma tam czegoś na temat empatów. Prue jednak zatrzymuje ją.
Prue: „Gdzie ty się wybierasz?”
Phoebe: „Żeby ci pomóc”
Prue: „Tak, ale przecież pragniesz zobaczyć się z Cole’m.”
Phoebe: „Przestań. Nic takiego nie powiedziałam” xD
Prue radzi siostrze by poszła do ukochanego i powiedziała mu to co czuje gdyż na pewno Cole będzie na to podatny. Początkowo Phoebe się waha jednak po chwili słucha rady siostry i wychodzi.

Prue idzie na górę i chce przejrzeć Księgę sama. Piper i Leo chcą iść z nią i pomóc jej, jednak ona każe im się nie zbliżać gdyż ich miłosne sprzeczki ranią jej głowę xD.
Piper: „Chwila moment, mamy jakieś miłosne sprzeczki?”
Prue pokazując palcem najpierw na Leo potem na Piper mówi: „Uraza, zaprzeczenie, bądźcie mili” xD po czym wchodzi na górę. Piper pyta się Leo o co dokładnie jest urażony. Leo mówi, że został przez nią poniżony w restauracji. Tłumaczy, że w jego czasach mężczyźni zawsze otwierali drzwi kobietom, wstawali pierwsi kiedy wychodziły, i zawsze płacili za rachunek w restauracji. Piper przeprasza go i mówi, że nie chciała go tym urazić. Leo mówi, że chciałby należeć do tego świata, ale nie jest z tego świata. Piper rozumie go i zapewnia, że jest on dla niej najważniejszy, i że jestem dumna z tego, że z nim jest. Bla bla bla. W każdym bądź razie pod koniec zaczynają się oni całować a Prue krzyczy z góry: „Nie teraz, boli mnie głowa” xD

Phoebe jedzie do Cole’a. Od progu zaczyna go całować :D On tak jakby próbuje się oprzeć jednak nie daje rady i całuje się z nią jeszcze namiętniej niż wcześniej :D:D:D:D:D
Cole: „Nie wiesz w co się pakujesz”
Phoebe: „Ty też nie”..........
Następnego dnia :D Phoebe i Cole leżą sobie w łóżku. Coś tam gadają mało istotne rzeczy o tym, że ostatnia noc była magiczna, cudowna i tak dalej. Po chwili Phoebe zauważa leżącą nieopodal walizkę pełną ubrań. Pyta Cole’a czy gdzieś wyjeżdża. On odpowiada, że jeszcze nie wie. Phoebe zapewnia go, że jeśli coś przed nią ukrywa to nie musi tego robić, oraz że może mu pomóc jeśli ma jakieś problemy. Cole jednak uważa, że przy jego problemach nic nie może pomóc. Potem mówi tylko, że musi już iść i wychodzi.

Tymczasem Vince przychodzi do kościoła i zaczyna tam poniewierać jakąś babkę. Pyta jej gdzie jest teraz ojciec Thomas. Ona odpowiada mu, że w szpitalu psychiatrycznym Crest Hills. Mówi, że ojciec przeszedł załamanie nerwowe po stracie daru pomagania innym. Następnie Vince dusi ją i zabija w ten sam sposób co policjanta...

Prue siedzi w piwnicy i płacze. Jest zdruzgotana. Do jej głowy dobiegają krzyki, wrzaski i kłótnie z całej ulicy. Nie może już wytrzymać tego hałasu. Na dół schodzą Piper i Leo.
Piper: „Prue, co się dzieje? Co robisz w piwnicy?”
Prue: „Po prostu staram się uciec... Emocje są... są wszędzie... nie mogę się od nich uwolnić...”
Leo: „Co masz na myśli?”
Prue: „To nie tylko ty i Piper... Przejmuję uczucia ludzi z innych domów... Ci ludzie są w mojej głowie, w moim sercu... i to tak boli...”
Kiedy Piper chce do niej podejść Prue odsuwa się i ucieka w kąt. Nie chce mieć z nią żadnego kontaktu. Prue zaczyna płakać coraz bardziej :(
Prue: „Boże, tak ciężko się skoncentrować by tylko porozmawiać. Chcę żeby to odeszło. Moja głowa... czuję jakby miała zaraz eksplodować.”
W tym momencie strop zawala się, a Piper i Leo odskakują do tyłu. Leo tłumaczy, że jej empatyczne zdolności rosną, i że im więcej czuje tym potężniejsza się staje. Piper uważa, że trzeba odnaleźć Vince’a i zwrócić mu ten jego ‘dar’. Następnie razem z Leo podchodzą do Prue i pomagają jej wstać...

We trójkę jadą do budynku, w którym mieszkał Vince. Jest tam pełno policji. Prue siedzi sama w samochodzie, a Piper i Leo czekają na Phoebe. Po chwili przyjeżdża ona taksówką.
Piper: „Phoebe, gdzie byłaś kiedy dzwoniliśmy?”
Phoebe: „U Cole’a”
Piper: „Mogłaś się chociaż przebrać... Całą noc?”
Phoebe: „Mhm.”
Piper: „Czy ty?”
Phoebe: „Aha”
Piper: „Czy on?”
Phoebe: “Uhm” xD
O ludzie, myślałem że glebnę przy tym xD jeszcze to z takim boskim akcentem było powiedziane :D bravo Phoebe!
W każdym bądź razie Leo proponuje by przełożyć tą fascynującą rozmowę na później xD Międzyczasie z budynku w plastikowym worku zostaje wywieziony policjant. Phoebe mówi, że to nie wróży nic dobrego...

Leo, Piper i Phoebe idą na górę do mieszkania Vince’a. Po drodze domyślają się, że to wszystko pewnie jest sprawką demona. Leo mówi, że to by wyjaśniało dlaczego empatyczny dar go nie zabił. Phoebe zastanawia się jak demon mógł otrzymać taki dar. Leo podejrzewa, że prawdziwy empata oddał mu swoją moc, gdyż jest to klątwą dla demona – odczuwać ból własnych ofiar... Po chwili wchodzą oni do środka. Zaraz potem Phoebe dostaje wizji, w której Vince zabija najpierw policjanta, potem babkę w kościele i na końcu księdza w Crest Hills. Siostra opowiada o tym i uważa, że demon wykonuje coś w stylu misji. Leo domyśla się, że chce on pewnie dokonać zemsty na empacie. Piper mówi, że muszą oni dotrzeć pierwsi do empaty zanim demon go zabije...

Międzyczasie Prue siedzi w samochodzie i nie może wytrzymać bólu jaki jej sprawiają uczucia innych...

Siostry i Leo jadą do szpitala psychiatrycznego. Phoebe rozmawia z jakąś wredną babą w recepcji.
Baba: „Kogo chcecie odwiedzić?”
Phoebe: „Przyszliśmy odwiedzić naszego ojca”
Baba: „Jak się nazywa?”
Phoebe robi zdziwioną minę po czym z uśmiechem mówi: „Tata?”
Matrona zaczyna pluć się z jakąś swoją głupią gadką. Wtedy Phoebe macha ręką do Piper, a ona zamraża babę :D
Następnie cała czwórka wchodzi do pomieszczenia gdzie przebywają pacjenci. Phoebe rozpoznaje mężczyznę ze swojej wizji. Piper i Phoebe idą do niego, a Leo pomaga Prue usiąść na jakimś krześle. Phoebe pyta ojca Thomas’a czy jest on empatą. Ksiądz jednak uważa, że robią one sobie z niego żarty. Piper wyjawia mu prawdę, że są czarownicami szukającymi empaty, który zaklął demona. Ojciec wierzy im i zaczyna opowiadać historię. Mówi, że Vinceres (bo tak na prawdę nazywa się demon) to nieprzemijający zabójca, nie do powstrzymania. Opowiada, że gdy demon chwycił go za gardło, on przekazał mu swoją moc, tym samym rzucając klątwę na niego i na samego siebie. Międzyczasie Prue zaczyna się coraz gorzej czuć. Piper pyta go dlaczego niby rzucił klątwę również na siebie. Ksiądz odpowiada, że teraz ‘wpatruje się w wieczność świata bez żadnych darów i powodów by żyć’.
Piper: „Nie poradzę nic w sprawie wieczności, ale mogę dać powód by żyć”
Thomas: „Wiem, czytałem gazety. Musimy się dostać do tego budynku i zlokalizować demona”
Phoebe: „Zabawne, że o tym wspomniałeś, bo kiedy Prue spotkała Vinceres’a uznała, że jest potrzebującym...”
Thomas: „Nie rzuciłyście zaklęcia...”
Piper: „Rzuciła, ale...”
Ojciec Thomas zaczyna wrzeszczeć i rzuca się na Piper.
Thomas: „Oddałem wszystko żeby ta bestia przestała zabijać!”
W tym momencie moc Prue wymyka się spod kontroli i wszystko zaczyna się trząść.
Thomas: „Jeśli jest na wolności nie powstrzymacie go! Nikt go nie powstrzyma!!!”
Prue nie może wytrzymać, łapie się za głowę. Cały szpital zaczyna wariować. Wszystko się trzęsie, przedmioty zaczynają unosić się w powietrzu. Pacjenci uciekają ze strachu, a Prue cierpi coraz bardziej.... ;(

Dziewczyny jadą do domu. Prue chowa się w piwnicy i siada w kącie. Leo siedzi na schodach i przygląda się jej. Międzyczasie Piper znajduje w Księdze informacje na temat Vinceres’a.
Phoebe: „Super, demon Energizer. Więc co robimy?” xD
Thomas: „Nic nie możemy zrobić. Znajdzie nas, a wtedy wszyscy będziemy martwi.”
Piper: „Jesteś jak promyk słońca, no nie?” xD
Przychodzi Leo. Mówi, że nie Prue nie chce powiedzieć ani słowa. Piper uważa, że trzeba ją z tego wyciągnąć aby mogła odwrócić zaklęcie. Ojciec Thomas przekonuje je, że nie uda im się odwrócić zaklęcia, gdyż Vinceres jest odporny na magię czarownic. Phoebe dziwi się temu bo w końcu Prue jakoś udało się rzucić na niego zaklęcie. Thomas tłumaczy, że demon pozwolił jej na to, a teraz gdy jest wolny, one są wobec niego bezsilne. Phoebe uważa, że nie trzeba odwracać zaklęcia. Wydaje jej się, że skoro moce Prue są podporządkowane emocjom, to może gdyby udało jej się połączyć wszystkie odczuwane emocje, to sama byłaby nie do powstrzymania.
Thomas: „Wątpię. Z tego co widziałem wasza siostra zaszła za daleko, nie dożyje nocy”
Piper wstaje zdenerwowana.
Piper: „Dobra, dość tego”
Leo: „Piper...”
Piper: „Nie. Sory, ale ten facet doświadczył całej tęczy ludzkich emocji, a teraz stać go tylko na użalanie się nad sobą? Nie sądzę. Słuchaj, użyłeś tej mocy by powstrzymać demona. Teraz moja siostra ma tą moc. Więc pogódź się z tym i nam pomóż!”
Hie hie, ale go wryło :D mina dosłownie jak ‘skocz po wino’ xD

Ojciec Thomas i Leo schodzą na dół do Prue. Ona krzyczy i każe im się nie zbliżać.
Thomas: „Wiem jak się czujesz. Twój instynkt, każe ci nas odpychać. Ale nie rób tego. Spróbuj odnaleźć wewnętrzny spokój”
Prue: „Nie mogę... Ból, hałas...”
Thomas: „Dźwigasz krzyż, którego nigdy nie powinnaś dźwigać, przykro mi”
Prue: „Twój żal, nie mogę... nie mogę go przyjąć... proszę...”
Thomas: „Walczysz z tym co czujesz. To naturalne, ale to złe. Żeby znaleźć siłę musisz objąć wszystkie emocje. Skup się na mnie, uczucia wnikają w ciebie bo starasz się je zwalczyć jak demon. Ale demon nie może sobie poradzić z ludzkimi emocjami, ty możesz.”

Międzyczasie do domu wchodzi Vinceres. Phoebe stoi przyczajona za wejściem do salonu. Kiedy Demon zbliża się Piper go zamraża. Jednak jest on na to odporny i powoli odmraża się sam. Phoebe biegnie do swojej siostry.
Phoebe: „Domyślam się, że to ta kwestia z ‘nie do powstrzymania’.” xD
Kiedy Vinceres odmraża się do końca Piper krzycząc: „Plan B, plan B” rozbija mu wazon na głowie :D
Wtedy demon łapie ją za gardło i rzuca na sofę stojącą przy schodach. Phoebe robi tak jakby obrót na stoliku i kopie go w twarz. Potem Vinceres rozwala stół. A teraz Phoebe kopie go raz w brzuch, raz w twarz, w prawą rękę, w lewą, aż w końcu ją też demon chwyta za gardło i rzuca na tą samą sofę co Piper.
Phoebe: „Ok, a mamy plan C?” xD
Vince idzie w ich kierunku jednak Piper znów go zamraża po czym krzyczy do Leo żeby się pospieszyli.

Tymczasem ojciec Thomas dalej stara się przekonać Prue do zapanowania nad mocą.
Thomas: „Musisz połączyć dar empatii z własnymi mocami”
Prue: „Nie mogę... Nie mogę kontrolować moich mocy”
Thomas: „Prue, możesz. Masz jedyną w życiu możliwość poczuć emocje całego świata. Poczuć co znaczy być człowiekiem na dobre i na złe. Nie bój się.”
Prue zaczyna się uspokajać...

Bosh, teraz będzie boska scena tylko weź ją sobie opisz tak żeby każdy zrozumiał xD no powodzenia sobie życzę, wy mi też życzcie ;P w każdym bądź razie jak mi się nie uda tego fajnie opisać to sobie w filmikach obejrzycie xD

No to tak. Vince trzyma Phoebe w powietrzu za gardło.
Vince: „Powiedz gdzie jest empata to cię nie zabiję”
Do przedpokoju wchodzi Prue a za nią Leo i ojciec Thomas.
Prue: „Chcesz go? To chodź i sobie weź” xD
Następnie rzuca ona demonem o ścianę. A tak dokładniej to wbija go w nią xD
Vince: „Jak ty to robisz?”
Prue: „Jeśli chcesz empaty musisz się zmierzyć ze mną”
Piper i Phoebe zaczynają wstawać.
Prue: „Odsuńcie się. To moja walka”
Teraz zarówno Vince jak i Prue mają mord w oczach :D Po chwili Prue biegnie w stronę demona, a następnie skacze do góry i lecąc w powietrzu zaczyna go kopać. Po około dziesięciu kopniakach Prue daje mu z buta w morde, przez co Vince zalicza glebe :D A już nie wspomnę o tym, że Piper i Phoebe się gapią na to jak ciele w malowane wrota.
Dalej, Vince wstaje na równe nogi i atakuje Prue. Najpierw prawą, potem lewą ręką, jednak najstarsza odparowuje jego ciosy :D Vince zamachuje się na nią, a ona uchyla się i robi obrót. Następnie Vince uderza ją w brzuch. Wtedy Prue trzymając się obręczy schodów wbiega na ścianę, wchodzi na obręcz i zeskakując z niej kopie demona w łeb :D Vince pada na podłogę jednak po chwili wstaje z niej po czym łapie Prue za gardło i podnosi ją do góry. Chwilę potem Prue odciąga jego rękę od swojej szyi i robiąc salto w powietrzu przeskakuje mu nad głową. A gdy stoi za jego plecami kopie go w kark :D Potem parenaście razy Vince stara się ją uderzyć pięścią, a ona się przed tym broni. Ostatecznie Prue wykręca mu rękę i wali go z całej siły w brzuch. Vince znowu się wywraca no i znowu wstaje xD
Vince: „Radzę sobie z twoimi mocami”
Prue: „A co z bólem? Ludzkim bólem”
Wtedy Prue tworzy projekcję astralną i wnika w ciało demona. Vince zaczyna wrzeszczeć z bólu, Prue niszczy jego ciało od środka... Po chwili demon wybucha, a na jego miejscu zostaje już tylko astralna Prue. O dziwo, Prue materialna nie stoi zawieszona tylko podnosi głowę i że tak powiem uśmiecha się sama do siebie :) Wszystkim gały na wierzch wychodzą ale to szczegół xD W każdym bądź razie po chwili astralna Prue znika, a Prue materialna z ulgą stwierdza, że głosy w jej głowie zniknęły...
Siostry podchodzą do niej.
Phoebe: „Więc już nie jesteś empatą?”
Prue kiwa głową na ‘nie’ po czym zwraca się do ojca Thomas’a: „Przykro mi. Miałam nadzieję, że będziemy mogły zwrócić ci twój dar”
Thomas: „Ale zrobiłyście to. Objawia się to zrozumieniem co czują ludzie, bez magicznej asysty.
Po chwili.
Phoebe: „Skopałaś mu tyłek”
Prue z wrodzoną sobie skromnością: „Zrobiłam to, no nie? :D” xD
No a po tym Piper robi taką minę, że ja normalnie wymiękam, z resztą Phoebe tak samo, wykładka po prostu xD

Wieczorem jak to zwykle bywa dziewczyny spotykają się w P3 no bo gdzieżby inaczej. Phoebe zastanawia się w jaki sposób Prue pokonała Vinceres’a. Ona mówi, że zmusiła go do poczucia bólu połowy miasta, którego nie mógł znieść. Przychodzi Leo. Mówi, że pomógł ojcu Thomas’owi w powrocie do kościoła. Piper głaskając go po policzku mówi: „Jesteś aniołem”
Leo: „Nieformalnie”
Phoebe: „Ew” xD
Pheebs zastanawia się kto przysłała znaki, które doprowadziły Prue do demona. Prue domyśla się, że to sprawka Triady lub Belthazor’a.
Piper przyznaje, że Prue była potężna z tą mocą i pyta czy nie będzie jej tego brakować. Prue jest żal tej siły, no bo w końcu powstrzymała demona nie do powstrzymania. Uważa jednak, że to przedsmak tego jak będę wyglądały jej moce w przyszłości :D
Prue pyta Phoebe jak tam z nią i z Cole’m.
Phoebe: „Nie mam pojęcia. Ale chyba pójdę się dowiedzieć” xD

No i jak powiedziała tak zrobiła, czyli pojechała do mieszkania Cole’a. No i już jak tam była to się z nim przywitała i powiedziała, że bała się, że go nie zastanie, a on jej ściemnił bajeczkę, że jego asystent nie wykonał zadania przez co ma on dalej pracę tutaj. Potem się przytulili i był koniec xD


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting





Filmiki:











Blessed Be...
.:Komentarze [132]:.
Dodaj
- Zobacz



Hey ho, hey ho, polewitować by się chciało :)
>> sobota, 25 sierpnia 2007 11:47:30

Czas ogłosić wyniki konkursu.

Miejsce I – Szympansik – 1159 pkt.
Miejsce II – Cornelia-site – 256 pkt.
Miejsce III – Hilarydufff – 183 pkt.

Tzn ja liczyłem te głosy słuchając muzy, śpiewając i jeszcze gadając przez gg jednocześnie żeby nie zasnąć, więc nie dam sobie ręki uciąć, że te punkty to co do jednego jest ich dokładnie tyle ile ja napisałem, no ale tak czy siak mniej więcej jest dobrze :P Na pewno, jeśli się pomyliłem to i tak by to nie wpłynęło na wynik bo różnice między liczbą punktów są dość duże :P



Okey Dokey, dziś tematem mojej notki będzie nowa moc Phoebe jaką jest lewitacja. Dla wytłumaczenie powiem (bo może ktoś nie wie ;P), że lewitacja jest to unoszenie się czegoś (w tym wypadku Phoebe) ponad podłożem. I tutaj muszę coś powiedzieć: lewitacja to nie to samo co latanie. Latanie polega na tym, że można się wzbić wysoko w powietrze i szybować sobie ile się chcę. Z lewitacją jest tak, że Phoebe może się tylko unieść do góry i po pewnym czasie wylądować na ziemię. Najlepszym tego przykładem jest odcinek 3 trzeciego sezonu, kiedy to Phoebe lewituje, a potem każe Prue przesunąć siebie w inne miejsce :)

Hmmm, właściwie co tu dużo mówić. Tak jak to z nowymi mocami bywa, również i lewitacja zostaje użyta przez Phoebe przez przypadek. Tzn tak to jest w odcinku, w którym Phoebe tą moc dostała, bo potem bardzo szybko się do niej przyzwyczaja i zaczyna jej używać na własne zawołanie. Z resztą co tu się dziwić? Wszyscy dobrze wiemy, że Phoebe kocha być czarownicą, a poza tym od zawsze pragnęła mieć aktywną moc.

Moim zdaniem lewitacja bardzo pasuje do Phoebe, gdyż jak wiemy trenuje ona kickboxing i jest w tym bardzo dobra. Metoda ‘lewituj – kopnij’ jest bardzo przydatna w walce ze złem :D

A teraz obejrzyjcie sobie filmiki, na których Phoebe lewituje:





No i oczywiście zobaczcie sobie gify, które sam zrobiłem :D

Phoebe's New Power.gif Phoebe's New Power 2.gif

Phoebe Levitation.gif

Phoebe Levitation 2.gif Phoebe Levitation 3.gif

Phoebe Levitation 4.gif Phoebe Levitation 5.gif

Phoebe Levitation 6.gif

Phoebe Levitation 7.gif



Odcinek 3 – Dawno, dawno temu...

W P3 bawi się tłum ludzi. Gra głośna muzyka i w ogóle. Piper stoi przy barze. Podchodzi tam Leo.
Piper: „Wiedziałam, że wrócisz”
Leo: „Piper...”
Piper: „Phoebe się martwiła, Prue była załamana, ale ja wiedziałam, że znajdziesz sposób”
Leo: „Musimy porozmawiać”
Piper: „Leo, nie całowałeś mnie od tygodnia, nie uważasz, że to sprawa priorytetowa?” :D
Piper wychodzi zza baru i idzie do niego. Potem całują się chwilę. Leo jest smutny i poważny. Mówi, że przyszedł tylko się pożegnać. Piper zaczyna coraz gorzej słyszeć, wszystko słyszy tak jakby przytłumione. Leo mówi, że Oni kazali im zerwać, że za złamanie zasad zabronili im się widywać na zawsze. Piper jest otumaniona, zaczyna jej się kręcić w głowie. Leo każe jej o nim zapomnieć a potem orbuje. Wszyscy ludzie są w szoku, a następnie gapią się na Piper. Wydaje się jakby miała zaraz zemdleć. Wtedy podbiega do niej Prue i potrząsa nią krzycząc: „Piper, obudź się!”
Piper zrywa się z łóżka cała spocona. Siedzi przy niej Prue. Piper zaczyna płakać. Mówi, że Leo już nie wróci.
Piper: „Nie rozumiem. Dlaczego oni nam to robią. Bawi ich niszczenie czyjegoś życia?”
Prue: „Piper, uważaj na to, co mówisz.”
Piper: „Po co? Co mogą mi zrobić? Już mocniej nie mogą mnie zranić” :(
Prue przytula ją.

Jest północ. Phoebe jedzie samochodem i słucha muzyki. Nagle dzwoni komórka i Phoebe ją odbiera. To Prue.
Phoebe słysząc głos siostry mówi: „To niesamowite jak będąc w stresie można wyrzucić zbyt wiele słów, Prue. Twój cenny samochód zaraz będzie w domu.” :D
Prue tłumaczy jej, że nie chodzi o samochód tylko o Piper. Opowiada jej o śnie, oraz o tym, że wydaje się jakby Piper się poddała. Phoebe pyta ją w jakim sensie miałaby się poddać. Nagle hamuje, a jej samochód zarzuca na bok, gdyż na ulicy stoi mała dziewczynka z pudełkiem.
Phoebe: „Mam się dobrze, samochód ma się dobrze. Zobaczymy się później, pa.” :D
Phoebe wysiada z samochodu i podchodzi do dziewczynki. Mała krzyczy tak jakby do powietrza: „Nie możesz jej mieć, zostaw mnie. Nie dam ci jej, zostaw mnie w spokoju!!!”
Phoebe rozgląda się jednak niczego nie zauważa. Dziewczynka zaczyna uciekać. Phoebe biegnie za nią.
W pewnym momencie dziewczyna zostaje jakby przewrócona przez coś niewidzialnego i to coś próbuje jej wyrwać pudełeczko z rąk. Słychać jakieś dziwnie dźwięki, tak jakby jakichś potworów. Nagle dziewczynka zostaje zadrapana w ramię i zaczyna krzyczeć. Kiedy Phoebe przybiega na miejsce, atak ustaje. Siostra przytula małą i uspokaja ją. Potem zauważa trzy ślady po pazurach na jej ramieniu...

Phoebe zabiera małą do domu. Wypytuje ją o różne rzeczy. Okazuje się, że ma na imię Kate. Prue i Piper dzwonią po jej rodziców. Phoebe zaparza jej herbatę oraz podaje ciasteczka.
Dziewczyny wchodzą do kuchni i mówią, że jej rodzice zaraz powinni tam być, bo mieszkają na końcu ulicy. Phoebe chce iść po jej kurtkę do samochodu jednak na wieszaku nie ma kluczyków.
Phoebe: „Kluczyki?”
Prue: „Co?”
Phoebe: „No wiesz, srebrne świecidełka, które robią brzęk brzęk” :D
Prue: „Nie mam ich?”
Phoebe dziwi się, jest pewna, że odłożyła je na miejsce. Kate mówi, że prawdopodobnie elfy je schowały. Dziewczyny dziwią się tym co ona powiedziała. Kate mówi, że nie powinna rozmawiać o elfach. Phoebe jednak przekonuje ją, że w tym domu mówi się o wszystkim, także o dziwnych rzeczach. Kate tłumaczy, że właśnie tak robią elfy, chowają klucze i inne róże rzeczy. Phoebe pytają czy to elfa ma w pudełku i czy to tego właśnie chroni.

Dzwonek do drzwi. Piper mówi, że to pewnie mama i tata Kate. Dziewczynka mówi, że to nie jej ojciec tylko nowy mąż mamy.
Prue idzie otworzyć. To rzeczywiście rodzice Kate. Pytają czy wszystko z nią w porządku. Prue mówi, że tak, oprócz tego, że sobie zadrapała ramię. Piper, Phoebe i Kate idą do korytarza. Kate krzyczy do rodziców żeby wyszli z drzwi, bo to miejsce pomiędzy. Phoebe pyta ją co jest pomiędzy. Kate mówi, że tam mieszkają trolle. Mama tłumaczy im, że to zaczęło się, gdy ona i ojciec Kate rozwiedli się, że od tamtej pory ma problem z wymyślonymi przyjaciółmi. Ojczym Kate mówi, że już późno, i że trzeba już iść. Kiedy bierze dziewczynkę na ręce, widzi ona małego, wstrętnego trolla z powykrzywianą gębą trzymającego się futryny. Kate krzyczy i pokazuje w jego kierunku, jednak dorośli nic tam nie widzą. Rodzice wraz z Kate wychodzą.

Dziewczyny siedzą w kuchni.
Piper: „Daj spokój, Phoebe, trolle i elfy. Wierzysz w coś takiego?”
Phoebe: „ Jasne, dlaczego nie?”
Piper zwraca się do Prue: „Cóż, chyba nadszedł czas, żeby jej powiedzieć o Mikołaju” :D
Phoebe mówi, że coś na pewno goniło Kate. Piper przypomina jej, że w końcu nic nie widziała. Phoebe mówi, że sama nie mogłaby się tak zranić. Piper mówi, że mogła upaść i się zadrapać. Phoebe mówi, że to nie były zadrapania tylko rany od pazurów. Piper mówi, że jakby coś ją zaatakowało to by było to widać. Pyta dlaczego Phoebe jest taka nieugięta.
Phoebe: „Bo jestem Skorpionem, jaka jest twoja wymówka?” :D
Prue staje między siostrami i je obejmuje. Mówi, że zrobiło się późno i wszystkie są już zmęczone więc mogłyby dokończyć to jutro.
Phoebe mówi do Piper: „Widzisz co narobiłaś? Przyszłaś i przemieniłaś Prue w środkową siostrę” :D
Piper mówi dalej, że mama Kate powiedziała, że zaczęło się to po rozwodzie, że to sprawa psychologii a nie magii. Phoebe udając dziecinny głos mówi, że sprawdzi Księgę tak na wszelki wypadek.

Noc. Mama Kate kładzie ją do łóżka. Potem gdy chce zgasić światło córka prosi ją by tego nie robiła gdyż ‘bliźniaki’ wyłaniają się z cienia. Mama każe jej iść już spać i wychodzi. Zaraz potem zaczynają się dziać dziwne rzeczy, gałęzie biją w okno, zabawki się poruszają... Słychać przy tym śmiechy trolli. Dziewczynka prosi by zostawiły ją w spokoju. A gdy drzwi same się otwierają krzyczy...

Następnego dnia Phoebe siedzi na strychu. Przegląda stare rysunki z dzieciństwa. Przychodzi Prue. Widzi obrazki z elfem o imieniu Lilly. Była to ich wymyślona przyjaciółka w dzieciństwie. Prue mówi, że od lat o niej nie myślała. Phoebe mówi, że to dlatego, że dorosła. Czyta informacje z książki zatytułowanej Zaczarowana Strefa, o elfach i trollach. Mówi, że mieszkają one w strefie równoległej do naszego świata, która jest oddzielona od nas cienką zasłoną, można je zobaczyć tylko w miejscach pomiędzy np przy drzwiach, oknach, cieniach itp. Prue mówi, że gdy Phoebe znalazła Kate to nie była ona pomiędzy. Phoebe tłumaczy, że to było o północy, czyli w godzinie między nocą a dniem. Prue zastanawia się dlaczego nie ma nic o tym w Księdze. Phoebe tłumaczy, że była ona napisana przez dorosłych. Chce jechać do Kate i dowiedzieć się dlaczego trolle ją ścigają. Chce też zaangażować do tego Piper. Prue jednak uważa, że to nie najlepszy pomysł bo nie ma ona teraz do tego głowy. Phoebe jednak mówi, że to dobry powód by odciągnąć jej myśli od utraty Leo.

Dzwoni telefon. Piper odbiera i woła Phoebe. Najmłodsza zabiera rysunki i idzie na dół. Piper mówi, że to jej prawnik-chłopak. Phoebe daje jej do obejrzenia rysunki, zabiera słuchawkę i mówi, że to nie jej chłopak. Piper odchodzi.
Cole pyta Phoebe kto nie jest jej chłopakiem. Phoebe zmyśla, że listonosz, i że Piper się z niej tak nabija bo dostaje dużo poczty. Zmieniając temat pyta jak leci. Cole mówi, że jest piękny poranek, a on rozmawia z piękną kobietą i czego chcieć więcej. Phoebe się uśmiecha.
Cole: „Boże, mówię jak Billy Appleby.”
Phoebe wytrzeszcza oczy i prosi go by powtórzył. Cole przyglądając się aktom Phoebe, gdzie są napisane wszystkie informacje o niej, mówi, że Billy to taki hokeista z filmu, który oglądał on często w dzieciństwie. Potem oboje jednocześnie mówią jego tytuł czyli „Kill It Before It Dies”. Cole pyta ją czy to oglądała, na co Phoebe odpowiada, że raz lub dwa razy. Następnie przekręca oczy jakby miała dostać wiadomo czego :P
Cole mówi, że szkoda, że tego nie grają bo by ją na to zabrał. Wtedy Phoebe rusza ustami do telefonu „Kocham Cię” :D
Cole zaprasza ją na kolację i mówi, że mógłby po nią przyjechać wieczorem. Międzyczasie Piper zbiera się do wyjścia, a Prue podchodzi do Phoebe, wymachuje rękami i robi miny żeby kończyła.
Phoebe: „Właściwie dziś mi nie pasuje, bo Piper przez coś przechodzi i może mogłabym do ciebie zadzwonić żebyśmy się umówili w klubie.”
Prue wyrywa jej słuchawkę z rąk i się rozłącza.
Międzyczasie Cole przelatuje ręką nad teczką z danymi o Charmed Ones, po czym teczka znika.
Piper bierze swoje kluczyki do samochodu i chce wyjść, jednak Prue i Piper zastawiają jej drogę tuż przed drzwiami.
Phoebe: „Patrzyłaś na te rysunki?”
Piper: „Są prześliczne”
Phoebe: „Śliczne? Śliczne? Wszystkie miałyśmy tego samego bajkowego przyjaciela, Piper. To dowód, że elfy istnieją”
Piper idzie na lewo, żeby dostać się do drzwi, jednak Prue i Phoebe się również przesuwają.
Potem znów skręca w prawo, a dziewczyny za nią :D
Piper: „Albo, że jedna z nas miała bardzo wybujałą wyobraźnię, a dwie pozostałe to skopiowały”
Piper znowu się przesuwa na lewo, a siostry zasłaniają jej drogę. Prue zaczyna ją głaskać po głowie.
Prue: „Ok, Piper, złotko. Posłuchaj mnie dobra? Myślimy, że Kate ma kłopoty, takie w jakich tylko my możemy pomóc”
Piper: „A ja nie. A po tym co Oni zrobili Leo, nie mam powodu by łapać dla nich demony.”
Phoebe: „Trolle”
Piper: „Wszystko jedno. Wy róbcie co chcecie, ja mam tego dość.”
Prue: „Co to ma znaczyć?”
Piper: „To znaczy, że moce, które mam nie zrobiły nic więcej oprócz zrujnowania mi życia, dlatego nie mam zamiaru nic więcej dla nich robić.”
Potem przepycha się przez siostry i wychodzi.
Phoebe: „Ona chyba strajkuje” :D

Kate rysuje jaskinię, w której jest pełno trolli. Odwiedzają ją Prue i Phoebe. Prue mówi, że musiały użyć zapasowych kluczyków, bo to pewnie elfy je schowały. Phoebe spoglądając na rysunek mówi, że wygląda bardzo strasznie. Prue pokazuje Kate swoje rysunki mówiąc, że są podobne. Dziewczynka widząc obrazek mówi, że to elf i troll na nim są. Opowiada, że jej mama uważa, że Kate sobie to wymyśliła, ale to nie prawda. Dziewczyny wierzą jej i chcą by opowiedziała im wszystko co wie. Kate mówi, że Oset jest ciężko zrozumieć, bo elfy nie porozumiewają się tak samo jak ludzie. Phoebe pyta ją kim jest Oset. Kate opowiada, że elfy są władcami zaczarowanego królestwa, ale to trolle chciałby przejąć władze, dlatego też porwały Oset od króla i królowej elfów. Phoebe domyśla się, że Oset to księżniczka. Kate mówi, że trolle zabiją Oset jeśli nie dostaną władzy. Mówi też, że znalazła ją w jaskini i uratowała Oset. Dodaje, że trolle jej za to nienawidzą i chcą ją dopaść. Prue pyta czy mogłyby zobaczyć Oset. Kate mówi, że tylko dzieci widzą elfy.
Phoebe: „Nie wiem czy to coś pomoże, ale ja i Prue jesteśmy bardzo blisko ze swoim wewnętrznym dzieckiem” :D
Prue pyta czy mogłyby chociaż spróbować. Kate mówi, że trzeba przejść do strefy pomiędzy. Potem podchodzi do okna, przekręca kluczyk w zamku i stawia pudełko na parapecie. Siostry idą za nią i przyglądają się. Jednak kiedy Kate otwiera pudełko dziewczyny nic tam nie widzą. Kate zamyka pudełko i podstawia je do ucha. Mówi, że Oset radzi by na prawdę uwierzyć w elfy, stać się niewinnymi jak dzieci by móc je zobaczyć. Potem Kate otwiera pudełko wyciąga coś stamtąd i rzuca tym w siostry. Okazuje się, że to magiczny proszek. Zaraz potem Phoebe, a zaraz po niej Prue zaczynają się śmiać jak małe dzieci. Potem Prue podskakując i mając minę jak małe dziecko mówi, że chce zobaczyć elfa.
Kate znów kładzie pudełko na parapecie. Gdy je otwiera, dziewczyny wytrzeszczają oczy by wszystko lepiej widzieć. Z pudełka wylania się mały elf czyli Oset. Podlatuje ona do Prue i Phoebe, a one mają zszokowane miny.

Dziewczyny robią zamieszanie w P3. Stają na scenie i śpiewają jakieś dziecinne piosenki, uderzając się o kolana i klaszcząc. Zniesmaczeni klienci opuszczają klub. Przychodzi tam Piper i nie wierzy własnym oczom. Podchodzi do baru i pyta się nowej kelnerki Abby o co chodzi.
Abby: „Myślisz, że to jest złe? Powinnaś tu być na ‘Panie Janie’. Odkąd tu przyszły zachowują się jak bachory. Ja im nic nie nalewałam, przysięgam” :D
Piper każe jej włączyć jakąś muzę i idzie do nich.
Piper: „Cześć”
Prue/Phoebe: „Cześć.”
Piper: „Postradałyście zmysły?”
Prue zaczyna mówić dziecinnym głosem, a Piper odstawia od niej mikrofon.
Prue: „Piper, czekałyśmy, i czekałyśmy, i czekałyśmy, i czekałyśmy...”
Potem Phoebe jej przerywa i mówi szybko na jednym oddechu i to z takim przejęciem :D
Phoebe: „No i wiesz co zrobiłyśmy? Widziałyśmy elfa i ona była słodka, i była migocząca i była, bardzo, bardzo ładna” :D o matko, to normalnie trzeba usłyszeć jak ona to mówi, bo to jest boskie po prostu.
Piper zamraża klub.
Piper: „Jakie dupne zaklęcie rzuciłyście?” LOL
Prue: „My, my, my nie rzuciłyśmy zaklęcia”
Phoebe: „To prawda, nie użyłyśmy zaklęcia, ale użyłyśmy magicznego pyłu.”
Piper: „Dobra, świetnie, to teraz możecie wrócić do domu i to cofnąć”
Phoebe: „Nie, nie, nie. Ja nie jestem elfem... (do Prue) Ona myślała, że jestem.... musimy jej pokazać ok?”
Potem Phoebe wyciąga woreczek, Prue nabiera trochę pyły razem z nią a potem na trzy-czte-ry rzucają nim w Piper. Jednak nie zrobiło to na niej żadnego efektu oprócz kichnięcia. Dziewczyny są zrezygnowane i mają smutne miny, że to nie podziałało.
Piper ma tego dość, odmraża wszystkich i chce wrócić do pracy. Wtedy dziewczyny zeskakują ze sceny i zastawiają jej drogę.
Phoebe: „Oh, wiesz co? Jesteś wielką, wielką, wielką, ekstra, ekstra, ekstra, podwójną wielką palantką!” (międzyczasie Prue stara się językiem dotknąć kosmyków włosów) LOL :D
Phoebe mówi dalej: „Bo teraz ja mam klucz (pokazuje kluczyk zawieszony na szyi) więc Oset jest bezpieczna, więc musimy pójść do Kate o północy, żeby jak trolle zaatakują...” :D
Piper: „Nie. Wracacie do domu i żadna z was nie prowadzi bo jeszcze ktoś pomyśli, że jesteście pijane, czy coś. Więc idźcie na zewnątrz, czekajcie, a ja zadzwonię po taksówkę.”
Prue zaczyna jęczeć i ma minę jakby się miała zaraz rozpłakać. Ona i Phoebe przytulają Piper w celu przekonania jej do zmiany zdania :D Piper opędza się od nich i próbuje się uwolnić z ich uścisków. Odpycha je od siebie i mówi, żeby przestały się tak niedorzecznie zachowywać. Wtedy Prue i Phoebe stają obok siebie i pokazują jej język :D

Phoebe i Prue wychodzą z kluby. Jednak kiedy Phoebe stoi w drzwiach, atakuje ją troll. Na szczęście dziewczynie udaje się uskoczyć. Domyśla się, że trolle już wiedzą, że to ona ma klucz. Siostry postanawiają wrócić do domu i czekać do północy.
Międzyczasie Piper ogląda kartkę, którą dostała od Leo na walentynki...

Jest już późno. Prue i Phoebe wracają do domu. Biegają jak oszalałe i krzyczą. Phoebe mówi, że jest tu za dużo drzwi. Prue chce iść zadzwonić do Kate przez walkie-talkie. Nagle słychać dzwonek do drzwi. Dziewczyny boją się. Powoli podchodzą do drzwi i otwierają, a tam widzą nachylonego do dziurki od klucza Cole’a. Phoebe cieszy się na jego widok, jednak mówi, że mieli się spotkać w klubie, a nie u nich w domu. Cole mówi, że miał długi dzień i mu się pomyliło. Prue chce go spławić i ciągnie za sobą siostrę żeby iść na górę, jednak Cole pyta się czy mógłby skorzystać z łazienki.
Phoebe: „Numer jeden czy numer dwa?” (Prue się śmieje)
Prue: „Musi zrobić kupkę” :D
Cole patrzy się na nie ze zdziwioną miną. Phoebe każe mu załatwiać co chce, byle by szybko.

Cole idzie na górę i zamyka się w łazience, następnie znika. Potem pojawia się na strychu i przygląda się Księdze Cieni.
Międzyczasie Prue dzwoni przez walkie-talkie do Kate. Dziewczynka jest przestraszona, słychać odgłosy trolli, jest ciemno i jest prawie północ. Dziewczyny mówią jej, że trolle teraz ścigają je, bo wiedzą, że mają one klucz. Radzą jej zapalić wszystkie światła bo to rozproszy cienie.
Cole podchodzi do Księgi Cieni. Jednak gdy próbuje ją wziąć, ona świeci żółtym światłem i zlatuje ze stojaka. Zamienia się on w jakiegoś demon o czerwonej kolorze, z czarnymi wzorami na twarzy. Idzie on do Księgi, jednak ona odsuwa się. Wtedy demon warczy.
Prue i Phoebe słyszą to i myśląc, że to trolle idą je pokonać.
Zaraz potem wpadają na strych z okrzykiem Power Rangers i zapalają światło. Jednak widząc demona stoją wmurowane i zszokowane. Prue otwiera usta i wytrzeszcza oczy. Demon jednak nic im nie robi tylko znika.
Phoebe: „Prue, to był wielki, wielki troll.”
Prue: „To nie był troll, to był demon!”
Phoebe: „Ale to nie pasuje do tej bajki” :D
Prue idzie po Księgę Cieni i kładzie ją na stojaku. Phoebe mówi, że nie ma czasu na demona, bo trzeba zająć się Kate, wtedy odwraca się i idzie w kierunku drzwi, a gdy jest na progu atakują ją trolle. Jeden z nich wchodzi jej pod bluzkę i zaczyna tam szperać, w końcu zdziera jej kluczyk z szyi. Prue biegnie jej pomóc, jednak trolle zawijają kant dywanu, przez co potyka się ona i wpada na siostrę. Obie spadają ze schodów. Po upadku przestały się zachowywać jak dzieci.
Cole wychodzi z łazienki i zastaje leżące na korytarzu dziewczyny. Pyta się czy wszystko w porządku.

Prue popycha Cole żeby już szedł sobie. Phoebe mu w tym pomaga. Prue mówi mu, że musi już iść, bo one mają bardzo ważną sprawę. Cole pyta je czy na pewno wszystko z nim dobrze, bo to wyglądało na paskudny upadek. One go przekonują, że wszystko jest ok.
Tuż przed wyjściem Cole zatrzymuje się i mówi, że wyglądają one jakoś inaczej.
Phoebe: „Inaczej?”
Cole: „Chodzi o to, że wcześniej wyglądałyście na pijane czy coś, a teraz wyglądacie na...”
Prue: „Trzeźwe”
Cole unosi brwi.
Prue: „Schody mogą być... trzeźwiące” :D
Phoebe patrzy na nią jak na idiotkę po czym dodaje: „Jasne.” :D
Potem żegna się z Cole’m i przeprasza go za to, że ich plany nie wyszły. Cole wychodzi.
Phoebe: „Schody mogą być trzeźwiące?”
Prue: „A co miałam powiedzieć? Wtargnął tu nieznany demon, który chciał ukraść naszą magiczną księgę, a potem pojawiły się małe trolle i zepchnęły nas ze schodów?” :D
Phoebe przyznaje jej rację. Dziwi się jednak czemu znów myślą jak dorośli, a nie jak dzieci. Prue mówi, że to pewnie przez upadek. Phoebe chce jak najszybciej jechać do Kate by jej pomóc. Ona zaczyna wychodzić przez drzwi, a Prue odwraca się i idzie na górę. Phoebe dziwi się temu jednak idzie za nią.

Prue idzie do Księgi Cieni. Tłumaczy, że chce połączyć zaklęcie na zobaczenie czegoś co niewidoczne, z zaklęciem na pielęgnacje niewinności, gdyż nie będą one mogły pokonać trolli nie widząc ich.
Phoebe: „To właśnie dlatego jesteś najstarszą siostrą, bo zawsze myślisz” :D
Prue prosi ją by zadzwoniła po Piper, jednak Phoebe uważa, że to bez sensu gdyż ona jest zajęta pikietowaniem :D Prue mówi, że nie mogą pokonać trolli same bo są zbyt szybkie i potrzeba je zamrozić.

Piper jest w klubie. Niesie tacę z kieliszkami. Jakiś troll ją popycha, przez co ona się wywraca i tłucze szkło. Piper stara się pozbierać szkło, jednak troll przycina jej palec. Abby przynosi telefon i mówi, że dzwoni jej siostra. Piper wstaje i bierze słuchawkę.
Piper: „Potrzebujesz zmiany pieluchy?” :D
Phoebe mówi jej, że to nie jest śmieszne, i że musi ona wrócić do domu przed północą bo inaczej.
Piper: „Wróżka od zębów przyleci i będzie nas nękała za nie szczotkowanie?” :D
Phoebe tłumaczy jej, że wcześniej ona i Prue próbowały ją odciągnąć od myślenia o Leo, ale teraz już tak nie jest, i że jest im ona potrzebna w ważnej sprawie. Mówi, że nie pokonają trollów bez niej gdyż są podstępne i wredne oraz próbują skrzywdzić siedmioletnią dziewczynkę. Piper patrząc na zbierającą szkło Abby zastanawia się nad tym. Po chwili zamyślenia pyta czy trolle mogą być w klubie. Phoebe mówi, że tak, gdyż wcześniej kilka z nich je tam zaatakowało. Piper mówi, że już do nich jedzie. Potem rozłącza się, a Phoebe nie zdąża jej powiedzieć żeby trzymała się z dala od miejsc pomiędzy.
Piper nie może znaleźć kluczyków od samochodu. Po chwili troll potrąca ją przez co tłucze ona butelkę z jakimś alkoholem. Piper szuka zapasowych kluczy podczas gdy Abby zbiera szkło. Zagląda ona do kasy, wtedy troll zasuwa kasę, przycinając jej palce. Piper przykłada palce do ust i mówi wkurzonym głosem: „Skurw...” :D Potem prosi Abby by zamknęła za nią klub.

Kiedy wychodzi przed klub atakują ją trolle i wywracają na ziemie. Piper jest coraz bardziej wkurzona.
Piper: „Wy małe gryzonie, lepiej uciekajcie póki możecie. (zaczyna się zbierać i spogląda w niebo) Pewnie sobie myślicie, że to śmieszne, no nie? Nie wystarczająco dużo mi odebraliście? Musieliście jeszcze przysłać trolle żeby skopały leżącego?! Miałam kiedyś fajne, normalne życie. A wy mi je zabraliście. Zabraliście mi chłopaka, zabraliście mi życie, przynajmniej moglibyście mi zostawić moje cholerne kluczyki. (wstaje z ziemi) Jestem dobrą osobą, jestem dobrą wiedźmą i do cholery, chciałabym być dobrą żoną. I jak śmiecie mi to odbierać? Zasługuję... nie, wiecie co? Ja żądam, żebyście mi go przysłali z powrotem do mnie. Słyszycie? Natychmiast. Zamierzam tu stać dopóki mi nie oddacie Leo!”

Prue i Phoebe niecierpliwią się. Zbliża się północ i trzeba już iść do Kate. Phoebe mówi, że może lepiej będzie pójść bez niej. Prue jednak tłumaczy, że do jej zaklęcia potrzebna jest Moc Trzech.
Phoebe: „Można je przepisać”
Prue: „W 6 minut?”
Phoebe: „A masz lepszy pomysł?”
Przychodzi Piper i przeprasza za spóźnienie. Chce mieć to już z głowy i wypowiedzieć zaklęcie. Dołącza do swoich sióstr po czym Prue otwiera pozaginaną kartkę i wszystkie w trójkę czytają Zaklęcie.
Równo po zakończeniu Phoebe mówi: „Nie powinnaś rymować Prue” LOL
Prue zmieniając temat mówi, że trzeba pójść do domu Kate, zamrozić jej rodziców by móc się do niej dostać.
Piper: „Dobrze, wszystko jedno”
Piper odchodzi a Prue za nią powtarza: „Dobrze, wszystko jedno” :D

Kate siedzi w pokoju. Zbliża się północ. Nagle zaczynają się pojawiać trolle i atakować ją. Do pokoju wchodzą siostry jednak nie widzą trolli, a one wypychają je za drzwi. Kate upuszcza pudełko z Oset. Trolle zabierają je pod łóżko, a Kate stara się je złapać. Prue otwiera drzwi telekinezą. Dziewczyny widzą jak Kate jest wciągana pod łóżko. Chcą jej pomóc jednak trolle przewracają regał na zabawki tuż przed ich stopami. Troll rzuca na Kate czar przez co zamienia się ona w elfa. Następnie porywa ją. Kiedy siostry zaglądają pod łóżko niczego tam nie ma, oprócz otworzonego pudełka Oset...

Phoebe widząc rozsypany po podłodze proszek domyśla się, że trolle zamieniły Kate w elfa. Uważa, że to kara za chronienie Oset. Dziewczyna trzymając pudełko stara się wywołać u siebie wizję.
Prue nie rozumie dlaczego zaklęcie nie zadziałało. Piper uważa, że to przez nią.
Piper: „To moja wina. Chciałam ocalić Kate, nie chciałam by coś takiego się stało...”
Prue: „Nie obwiniaj się. Masz powody by być zła”
Piper: „Ale nie kosztem małej dziewczynki. Po prostu nie wiem jak mam jeszcze w coś wierzyć. Chcę żeby wrócił, Prue”
Prue przytula ją i pociesza. Phoebe jest wkurzona, że nie może wywołać wizji na zawołanie.
Phoebe: „Cholera, cholera, cholera. Nie rozumiem co jest dobrego w posiadaniu mocy jeśli nie mogę jej użyć kiedy chcę?”
Prue: „Phoebe, musisz się skoncentrować”
Piper zauważa coś w oknie i próbuje coś powiedzieć jednak ani Phoebe ani Prue jej nie słyszą zajęte rozmową.
Piper: „Dziewczyny...”
Phoebe: „Prue, koncentruje się, uwierz mi”
Prue: „Jesteś zbyt zdenerwowana, więc weź głęboki oddech...”
Piper: „Dziewczyny...”
Phoebe: „Nie mogę lewitować kiedy chcę, nie mogę mieć wizji kiedy chcę...”
Piper podnosi ręce i krzyczy: „Dziewczyny!”
Phoebe: „Co?!”
Piper pokazując na okno mówi, że zaklęcie chyba jednak działa. Dziewczyny patrzą w tamtą stronę i widzą elfa. Podchodzą do okna, a on macha do nich rękami chcąc by za nim szły...

Siostry idą przez las prowadzone przez elfa. Gdy docierają do jaskini z rysunku Kate, elf odlatuje. Dziewczyny zakradają się do środka. Chowają się za skałą i obserwują co robią trolle, czyli wieszają klatkę z Kate i Oset, oraz rozpalają ognisko. Dwa trolle je zauważają i je atakują, wtedy reszta również się na nie rzuca. Są bardzo szybkie i dziewczyny nie wiedzą co robić. Piper udaje się zamrozić jednego z nich, który leciał jej prosto na twarz. Prue wrzuca go telekinezą do ogniska. Phoebe unosi się nad ziemię. Prosi Prue o pomoc. Siostra używa telekinezy, przez co Phoebe leci z krzykiem przez jaskinie i zrywa klatkę z elfami ze sznurka. Prue każe Piper biec jednak ona nie wie o co chodzi. Mimo to biegnie razem z siostrą prosto na wielkie ognisko. Prue każe jej je zamrozić. Piper używa mocy dzięki czemu płomienie zamarzają i mogą one przez nie przejść. Trolle zaczynają lecieć w ich kierunku. Wtedy Piper odmraża ogień, a trolle wpadają prosto do ogniska i spalają się.
Prue: „Właśnie takie lubię trolle – średnio przysmażone” LOL

Phoebe uwalnia Kate i Oset z klatki. Elfy zaczynają odlatywać, Kate nawet macha siostrom na pożegnanie jednak Phoebe je zatrzymuje. Prue pyta Oset czy wie jak przywrócić Kate do ludzkiej postaci. Elf patrzy w stronę dziewczynki, a ona kiwa głową na nie. Phoebe mówi, że nie może zostać elfem bo wtedy jej mama by była bardzo smutna.
Piper podchodzi do niej i mówi: „Wiesz co? Chyba wiem jak się teraz czujesz. Kiedy ktoś kogo kochasz odchodzi, to kompletnie nie ma sensu, a ty czujesz jakby cały świat zwrócił się przeciwko tobie. Ale wiesz co? Twoi rodzice nie chcieli cię skrzywdzić swoim rozstaniem. To po prostu się stało. Takich rzeczy nigdy się nie rozumie. Ale trzeba wierzyć, że tak będzie lepiej. Nawet jeśli teraz się tak nie wydaje. Pamiętasz, jak byłaś smutna kiedy twój tata odszedł? (Kate kiwa głową na tak) Wszyscy będą się czuli właśnie w ten sposób jeśli nie wrócisz.”
Kate kiwa głową do Oset, po czym ona rzuca na nią czar i wraca ona do ludzkiej formy. Phoebe idzie do niej i głaska ją po głowie, a Prue opierając głowę o ramię Piper mówi: „Dobra robota” :)

Dziewczyny wracają do domu. Są wykończone. Zaraz po tym jak Prue zamyka drzwi, słychać dzwonek. Prue z powrotem otwiera drzwi, a tam przed progiem leżą bukiety kwiatów, oraz zagubione klucze. Prue i Piper schylają się po nie.
Prue: „Myślę, że w ten sposób ktoś mówi dziękuję”
Siostry wracają do środka. Piper zakłada sobie wianek na głowie i się śmieje. Prue i Phoebe chcą jej coś powiedzieć, ale się nie mogą wysłowić.
Piper: „Wiem. W porządku. Zaczynam rozumieć dlaczego czarownicom i Białym Promieniom nie wolno się ze sobą spotykać. (Siostry idą do salonu i siadają na kanapie) Małżeństwo to ciężka sprawa, a małżeństwo z Białym Promieniem... Nocami by ciągle orbował, a czasami znikał na całe tygodnie. Tak szczerze, jeśli miałabym się zamartwiać za każdym razem gdy nie wiedziałabym gdzie on jest, żadne z nas nie mogłoby wykonywać swojej pracy. (zaczyna płakać, ale nie tak mocno tylko tak trochę ;P) A jeśli dziś straciłybyśmy tą małą dziewczynkę...”
Phoebe: „Ale nie straciłyśmy”
Piper: „Ale mogłyśmy. A ja nie mogłabym z tym żyć... Jeśli to oznacza, że muszę zrezygnować z Leo... Przypuszczam, że muszę go poświęcić.” :(
Prue przytula ją. Potem Piper wychodzi i chce iść na górę. Nagle na schodach pojawia się Leo. Piper jest w szoku.
Piper: „Czy ja śnię?”
Leo: „Nie.”
Piper przytula się do niego.
Piper: „Miałam sen, że już nie wrócisz. (Piper przestaje go przytulać) To nie był sen, prawda?”
Leo: „Nie był. Zabronili mi się z tobą widywać. Ale teraz... (międzyczasie Prue i Phoebe tam przychodzą i cieszą się na jego widok) ... Nie wiem, co powiedziałaś, lub zrobiłaś, ale powiedzieli, że pokazałaś wielką odwagę, siłę walki i wiarę. Wystarczyło to by ponownie się zastanowili.”
Phoebe: „To znaczy, że możecie się ochajtać?” :D
Prue uderza ją łokciem.
Phoebe: „No co? Chcę wiedzieć”
Leo: „Jeszcze nie. Dają nam szansę żebyśmy udowodnili, że to wypali.”
Phoebe: „Masz na myśli nadzór?”
Piper patrzy się na nią jakby ją miała zabić wzrokiem :D Wtedy Phoebe wzrusza ramionami.
Leo: „Jeśli pokażemy im, że nasz związek nie będzie kolidował z naszym obowiązkami...”
Piper: „... Będziemy mogli zostać razem”
Leo: „Tak, ale jeśli coś pójdzie nie tak. Albo jeśli będziemy się rozpraszać na wzajem ze szkodą dla niewinnych...”
Piper dotyka jego policzków i mówi, że tak się nie stanie. Potem razem zaczynają iść na górę.
Phoebe: „Martwisz się?”
Prue: „Kiedy się nauczysz? Ja zawsze się martwię” :D
Prue mówi, że cieszy się z powrotu Leo, nie tylko ze względu na Piper.
Phoebe: „Wiem, nieznany, nieatrakcyjny demon czai się na wolności”
Prue nie chce o tym im mówić. Uważa, że zasłużyli sobie na odrobinę czasu razem...

Phoebe dzwoni do biura Cole’a. On odbiera telefon. Phoebe dziwi się temu i pyta go co o tej porze robi w biurze, na co on pyta dlaczego ona do niego dzwoni o tej porze :D
Phoebe tłumaczy się, że chciała mu tylko zostawić wiadomość i oszczędzić mu rozmowy z nią. Cole pyta się dlaczego miałby nie chcieć z nią rozmawiać.
Phoebe: „Ja, ja... Nie wiem, ale ty wiesz. W razie gdybyś wziął mnie za pijaczkę, lunatyczkę, albo pijaną lunatyczkę” :D
Cole: „Poradzę sobie z twoją tajemniczością”
Phoebe: „Więc kończę i pozostanę tajemniczą”
Cole: „Zadzwonię”
Phoebe: „Odbiorę” :D
Potem rozłącza się i kładzie się na sofie.
Cole jest zadowolony, każe swojemu cieniowi przekazać ‘Im’ że jest on coraz bliżej..........

Koniec


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Filmiki:











Ten ostatni jest bardzo fajny, mi się najbardziej podoba ze wszystkich :)



Odcinek 4 – Wigilia Wszystkich Halliwell’ów

Siostry wraz z Leo i Darryl’em przygotowują się do święta Halloween. Phoebe jest przygnębiona wizerunkiem czarownic jako starych bab z wygiętym nosem, latających na miotłach. Mówi, że przebrała się za panią ciemności na znak protestu. Prue jest pod wrażeniem, że może ona protestować i jednocześnie pokazywać dekolt :D

Darryl jest w kuchni i rozmawia przez telefon z żoną.
Piper: „Inspektorze, proszę odłożyć słuchawkę a nikomu nie stanie się krzywda” :D
Darryl kończy rozmowę. Jest ubrany w swój dawny mundur z początku służby w policji. Mówi, że nadal pasuje.
Leo: „Mój też” :)
Morris dziwi się temu, gdyż Leo ma na sobie mundur z drugiej wojny światowej xD

Po ulicach biega mnóstwo przebranych dzieci. Są tam też Grimlock’i. Pewien chłopiec podbiega do nich by pochwalić ich „kostiumy” jednak Grimlock używa swej mocy by odebrać mu wzrok. Pojawia się tam Cole i go powstrzymuje. Dziecko ucieka. Cole mówi, że zostali oni już unicestwienie przez Czarodziejki dwa lata temu. Jeden Grimlock tłumaczy, że w Halloween kiedy osłona między światami słabnie, demony mogą powrócić by odnaleźć zemstę. Cole mówi, że ma już inny plan wobec wiedźm, zatwierdzony przez Triadę. Grimlock’i mówią jednak, że już dla nikogo nie pracują i chcą dorwać czarodziejki. Cole mówi im, że zmieni swój „harmonogram”....

Prue każe siostrom ustawić się do wspólnego zdjęcia. Sama idzie po swoją miotłę :D
Dzwonek do drzwi. Piper i Phoebe idą otworzyć. Za drzwiami widzą Grimlock’i. Jeden z nich mówi: „Cukierek albo psikus”. Phoebe śmieje się mówią: „O kurde, wyglądają tak samo jak Grim...” Nagle uśmiech znika jej z twarzy i obie z Piper zaczynają uciekać. Grimlock’i wchodzą do środka i zaczynają dusić obie dziewczyny.
Międzyczasie Leo dostaje sygnał od Starszych i biegnie do przedpokoju by poinformować je o czymś.
Prue wchodzi tam i widząc Grimlock’i odpycha je na bok telekinezą. Piper i Phoebe podbiegają do Prue. Dziwią się gdyż już raz unicestwiły te demony. Leo też jest zdziwiony. Mówi jednak, że to nie przed tym miał je ostrzec.
Nagle za ich plecami otwiera się magiczny portal. Kiedy do pokoju wracają Grimlock’i, Piper zamraża ich. Potem siostry zostają wchłonięte przez portal i znikają....

Wir zabiera dziewczyny do jakiegoś dziwnego miejsca. Są teraz na polanie, na środku której znajduje się kamienny ołtarz czarownic. Nie wiedzą o co chodzi, jednak uważają, że to zdecydowanie nie jest sprawka Grimlock’ów.
Nagle słychać dziwne krzyki. Dziewczyny odwracają się i widzą całą kompanię łowców czarownic z kosami, biegnącą w ich kierunku....

Siostry chowają się w lesie. Piper ma nadzieje, że to nie jest kolejna podróż w czasie gdyż takich nienawidzi.
Phoebe: „Ty? To mnie ostatnio spalono na stosie!” :D
Prue patrząc na ubiór łowców domyśla się, że to XVI lub XVII wiek.
Phoebe: „Kiedy to przeciętna długość życia czarownicy wynosiła ile? 15 minut?” xD
Nagle pewien łowca zauważa je. Jednak mówi swoim kolegom, że nikogo tu nie ma, i żeby jechali dalej.
Kiedy wszyscy łowcy odchodzą, dziewczyny wychodzą zza krzaków. Piper narzeka. Nagle zostają im przez kogoś założone worki na głowy...

Tymczasem Leo zastanawia się co zrobić. Darryl mówi, że to jedyne demony jakie widział, nie licząc blondynki z ostrym językiem xD
Leo chce go stąd zabrać gdyż to jest niebezpieczne. Darryl jednak chce za wszelką cenę pomóc gdyż traktuje siostry Halliwell jak swoje własne.
Leo: „Ok, Phoebe mówiła, że już raz unicestwiły te demony więc musimy... (Grimlock’i się odmrażają)... Biec!” :D
Morris i Leo wbiegają na górę. Darryl będąc na schodach wyciąga pistolet i pakuje kilka kulek w demony, jednak to nie robi na niech najmniejszego wrażenia...

Dziewczyny zostają zaprowadzone do jaskini czarownic. Wita je tam Eva. Tłumaczy im ona, że przyzwały je po to by ochronić dziecko, które zgodnie z przepowiednią ma się tego dnia urodzić. Okazuje się, że pewna zła wiedźma porwała matkę by wychować dziecko w swój własny mroczny sposób. Eva mówi, że muszą one uratować Charlotte (czyli tą matkę) tak by urodziła ona w bezpiecznym kręgu.
Piper: „Chwila, miałyście moc by nas przysłać z przyszłości, a nie macie mocy by uratować dziecko?” :D
Eva tłumaczy, że to moc dnia Wigilii Wszystkich Świętych sprowadziła je tutaj. Dziewczyny jednak nie wiedzą o co chodzi. Eva tłumaczy, że to najważniejsze święto czarownic, dzień, w którym można się połączyć ze wszelkim źródłem magii. Dziwi się, że tak potężne wiedźmy jak one nic o tym nie wiedzą. Piper pyta się, czy mogą one znów połączyć się z mocą by wysłać je do teraźniejszości.
Eva: „Założyłyśmy, że wy będziecie mogły.”
Piper zwraca głowę do Prue i z ironią mówi: „Założyły, że my będziemy mogły” xD
Prue zmienia temat mówiąc, że ma pewien pomysł i pyta siostrę o godzinę. Piper spogląda na zegarek na ręce i mówi, że jest 14:15. Eva jest zszokowana.
Eva: „Zmniejszyłyście zegar. Musicie posiadać ogromną moc”
Piper: „Tylko dobrą kartę kredytową” :D
Prue domyśla się, że Starsi zesłali je tu z jakiegoś powodu, i że prawdopodobnie odeślą je z powrotem jeśli uratują one dziecko zanim wybije północ....

Siostry wraz z Evą idą do osady, w której jest trzymana Charlotte. Eva pokazuje im złą wiedźmę o imieniu Ruth. Tłumaczy, że chcę ona połączyć się ze złymi mocami. Kiedy siostry chcą wejść do osady, talizmany wiszące na gałęziach drzew odpychają je z ogromną siłą. W osadzie wybucha panika. Łowcy czarownic zmierzają w ich stronę. Prue stara się odepchnąć jednego telekinezą jednak jej moc nie działa. Moc Piper również przez co kule z pistoletów ranią Evę w ramię. Cała czwórka ucieka stamtąd.

Ruth przygląda się temu przez okno. Następnie opowiada to leżącej w łóżku Charlotte’cie. Zła wiedźma idzie do następnego pomieszczenia i rozmawia z kimś. Dziękuje mu za nasycenie talizmanów ogromną mocą. Okazuje się, że to Cole...

Eva ma za złe siostrom, że nic nie zrobiły. Uważa je za oszustki i każe im odejść. Inna czarownica daje jej coś do zagryzienia. Potem wyciąga pogrzebacz z ogniska i idzie w jej kierunku. Piper jednak ją powstrzymuje. Mówi, że może nie mają mocy, ale znają zasady higieny. Każe im przynieść ciepłą wodę, mydło i jakieś szmatki. Prue przekonuję Evę, że urodziły się jako Czarodziejki, i że mają magię we krwi. Prosi ją by nauczyła je jak połączyć się z mocą....

Tymczasem Leo znajduje w Księdze informacje na temat Grimlock’ów oraz miksturę na ich zniszczenie. A międzyczasie Darryl niespokojnie chodzi po strychu. Grimlock’i siedzą przed drzwiami i czekają na odpowiedni moment. W końcu jeden z nich patrząc przez dziurkę od klucza używa swojej mocy na Morris’ie. Kiedy upuszcza on pistolet demony wchodzą na strych. Leo orbuje się do Darryl’a, a potem razem z nim ulatnia się do kuchni.

Ruth stawia tarota. Mówi Cole’owi, że siła wielkiego dobra przybyła tu również z jego czasów, oraz, że przybyła ona po dziecko. Cole mówi, że wie o kogo chodzi, i że da sobie z nimi radę...

Eva pokazuje siostrom jak łączyć się z magią. Daje im kukiełki symbolizujące kobiety i mówi, że są one źródłem mądrości i potęgi. Zakładając stożkowy kapelusz na głowę Phoebe tłumaczy, że pozwala on ukierunkować i skoncentrować się na mocy. Potem przekraja jabłko na pół i pokazuje pentagram znajdujący się w środku. Zakrywając go liściem laurowym mówi, że chroni on przed złem. Phoebe bierze od pewnej czarownicy miotłę i pyta się czy służy ona do latania. Eva tłumaczy jej, że należy się nią posługiwać do zmiatania zła ze swej drogi, i że należy zamiatać ze wschodu na zachód, tak samo jak wędruje słońce. Phoebe przez chwile zamiata aż w końcu miotła błyska się na niebiesko i razi to lekko dziewczynę. Eva mówi, że to właśnie moc drzemiąca wokół...

Ludzie w osadzie świętują. Cole chodzi między nimi, a Ruth dołącza do niego. Cole mówi jej, że powinna pilnować Charlotte. Ruth mówi, że chronią jej strażnicy oraz magia więc nie ma się czego obawiać. Cole mówi, że jej ignorancja doprowadzi ją w przyszłości do zguby xD

Pewna czarownica zaprowadza dziewczyny na miejsce. Tłumaczy im gdzie jest strzeżona Charlotte i daje różne wytyczne. Potem daje Phoebe dynie, w której wyrzeźbiony jest pentagram. Mówi, że to odstraszy złe duchy czy demony.
Phoebe: „Żartujesz no nie? (chwila ciszy) Ok, a jednak nie żartujesz” xD
Czarownica życzy im powodzenia i odchodzi. Dziewczyny zakładają maski.
Prue: „Cukierek albo psikus”
Piper: „O rany” :D
Po chwili siostry docierają na miejsce i rozdzielają się. Pewien mężczyzna proponuje Phoebe przepowiedzenie jej na jaką literę będzie się zaczynać imię jej wielkiej miłości. Dołącza się Cole (w masce). Mężczyzna obiera kawałek skórki z jabłka i wrzuca je do wody. Phoebe pyta się skąd jabłko posiada taką moc. Cole tłumaczy, że jabłko to owoc wiedzy... Po chwili skórka kształtuje się na literę C. Phoebe po cichu wymawia imię Cole...
Jednak po chwili ktoś ją potrąca i wypada jej z kieszeni dynia. Ruth zauważa to i krzyczy z całych sił, że to wiedźma. Łowcy łapią ją. Kiedy Prue i Piper chcą jej pomóc również zostają złapane...

Siostry zostają zabrane do lasu. Siedzą na koniach i mają pętle zawieszone na szyi. Mężczyzna, który na początku je uratował mówi do Prue: „Wiś, wiedźmo” po czym oddaje okrzyk, który płoszy konie. Wtedy siostry zostają powieszone, a łowcy odjeżdżają....

Po chwili ten co je wcześniej uratował wraca na miejsce i przecina linę, a siostry spadają na ziemię o dziwo żywe :) Facet odcina ich więzy i przeprasza. Tłumaczy, że nauczył się tej sztuczki od Francuzów, czyli przymocował koniec liny do ich talii. Dziewczyny zbierają się z ziemi. Piper nic nie rozumie, i pyta Prue skąd wie, że można mu ufać.
Prue: „Widzę to po oczach.”
Piper: „Oh”
Phoebe: „Aha” xD
Prue dziękuje mu za uratowanie im życia po raz drugi. Facet całuje ją w rękę i przedstawia się.
Micah: „Jestem Micah”
Prue: „Jestem Oczarowana (Charmed)” :D
Phoebe: „Przepraszam, że muszę zepsuć tą balkonową scenę, Romeo, ale dlaczego nas ratujesz i dlaczego jesteś razem z łowcami?”
Micah odpowiada, że robi to by niweczyć ich plany. Mówi, że widział co czarna magia może zrobić, i jeśli one z nią walczą to należy im pomagać. Następnie chce odejść by nie zwracać na siebie uwagi innych łowców. Prue całuje go na pożegnanie, a następnie Micah odjeżdża.
Dziewczyny postanawiają wrócić do osady po dziecko. Uważają, że nikt nie będzie się ich spodziewał bo w końcu oficjalnie są martwe :D

Międzyczasie Leo przyrządza miksturę na zniszczenie Grimlock’ów. Prosi Darryl’a by mu podał tymianek (mimo, że ma go w zasięgu ręki xD). Po chwili dzwoni dzwonek do drzwi. Nie wiadomo jednak czy to dzieci, czy zasadzka demonów. Darryl przypomina sobie jak Leo czytał o Grimlock’ach, i że mogą one odebrać dzieciom wzrok. Morris bojąc się o dzieci chce iść to sprawdzić. Leo nie chce go puścić samego, jednak Darryl nie daje za wygraną i wychodzi.
Przed drzwiami są dzieci. Darryl daje im całe pudło cukierków i każe sobie iść. Następnie wchodzi do salonu i rozgląda się. Gdy staje twarzą w kierunku korytarza, stoi tam Grimlock. Demon od razu uderza go w twarz. Morris upada na podłogę, a Grimlock zaczyna mu odbierać wzrok. Darryl łapie wtedy ‘pstryczek’ (:P) od aparatu i wciska go. Wtedy flash oślepia demona, a Morris ucieka stamtąd...

Siostry zakradają się do wioski od tyłu. Przypominają sobie Evę mówiącą, że magia jest wszędzie wokół. Phoebe bierze leżącą nieopodal miotłę, Piper zrywa lawendę, która jest ochronnym ziołem, a Prue układa z takiego śmiesznego czegoś kukiełkę kobiety xD
Potem zbliżają się one trochę do wioski. Phoebe zaczyna zamiatać ze wschodu na zachód, a wtedy miotła błyska się niebieskimi iskrami. Po chwili talizmany wiszące na gałęziach spadają na ziemię. Prue zauważa, że Micah został złapany przez innych łowców. Chce mu pomóc jednak siostry ją przed tym powstrzymują.

Phoebe zostaje na czatach, a Piper i Prue wchodzą do domu po Charlotte. Jednak ona jest nieufna. Nie wierzy, że to Eva je przysłała. Jednocześnie krzyczy z bólu. Prue i Piper pokazują jej jak oddychać, jednak ona się do tego nie stosuje i krzyczy jeszcze głośniej. Potem Piper przykłada jej dwa palce u dołu pleców. Charlotte przestaje krzyczeć i pyta jakim cudem sprawiła ona, że ból zmalał.
Piper: „To dobra magia”
Prue: „Dobra magia?”
Piper: „Akupresura!” xD
Siostry pomagają Charlotte’cie wstać z łóżka. Po chwili odchodzą jej wody xD

Międzyczasie Micah zostaje zabity. Ruth każe strażnikom sprawdzić dom, jednak Cole mówi, że już na to za późno...

Siostry chcą zabrać Charlotte do jaskini, jednak ona nie może już dalej iść. Muszą się one zatrzymać przy ołtarzu na polanie gdyż dziecko zaczyna się rodzić...
Nadchodzi wieczór. Dziewczyny kładą Charlotte na jakichś prześcieradłach. Piper mówi, że dochodzi 11, zastanawia się czy łowcy dali sobie spokój. Phoebe widząc sporo pochodni w oddali mówi: „Nie wydaje mi się” xD
Dziewczyny zbierają się przy ołtarzu i zastanawiają się co zrobić. Przypominają sobie, że Eva mówiła, że Charlotte powinna rodzić w ochronnym kręgu. Siostry postanawiają taki krąg zrobić. Mają lawendę, rozmaryn, jabłka oraz liście laurowe.
Charlotte krzyczy z bólu. Piper pyta się kto ma odebrać poród.
Phoebe: „Osobiście sądzę, że ty powinnaś to zrobić biorąc pod uwagę to, że sama w przyszłości będziesz miała dziecko”
Prue: „Jestem za”
Piper: „Zawsze dostaje mi się najbrudniejsza robota” xD
Phoebe zaczyna pracować nad kręgiem, rozsypuje wokół zioła. Prue przygotowuje jabłka i liście laurowe. Międzyczasie Piper pomaga Charlotte’cie.
Potem dziewczyny odprawiają Rytuał Ochronny, po czym wokół ołtarza pojawia się magiczny krąg. Łowcy czarownic nie mogą go przekroczyć. Gdy wjeżdżają na niego, spadają z koni. Przyglądają się temu Cole i Ruth.
Phoebe: „Ale to zajebiste. Na serio zadziałało” xD
Łowcy zaczynają strzelać do nich ze strzelb. Ochronny krąg jednak nie powstrzymuje kul. Na szczęście jest już po wszystkim – Charlotte urodziła dziewczynkę :)
Phoebe wpada na pomysł jak przestraszyć łowców. Bierze miotłę, zakłada spiczasty kapelusz, a następnie... siada na miotle i unosi się na niej w powietrze xD
Zaczyna latać tuż nad głowami łowców i w dodatku śmieje się takim „szaleńczym” śmiechem :D
Przerażeni łowcy uciekają w popłochu. Cole widząc to schodzi z konia, tworzy portal w ziemi i wpada w niego. Phoebe lata jeszcze przez chwilę na miotle upajając się tym :)

Charlotte zostaje zabrana do jaskini. Tam opiekuje się swoją córką. Okazuje się, że jej imię to Melinda, Melinda Warren :) Siostry Halliwell są zdziwione.
Phoebe: „Zdaje się, że jesteśmy spokrewnione”
Jednak nikt nie zdąża powiedzieć nic więcej gdyż magiczny portal otwiera się i wciąga siostry do siebie.
Wybija północ. Grimlock’i czekają w przedpokoju, a gdy pojawia się portal, ustawiają się w pozycji do ataku. Za ich plecami pojawia się Leo i od razu wylewa na jednego z nich Miksturę. Drugiej nie zdąża, gdyż Grimlock zaczyna go dusić swoją mocą. Fiolka wypada z rąk Białego Promienia i rozbija się, przez co po miksturze zostaje tylko plama.
Nagle pojawiają się tam Prue, Piper i Phoebe.
Prue: „Hej, czy ja cię już gdzieś przypadkiem nie unicestwiłam?” xD
Po czym używając telekinezy Prue przenosi rozlaną miksturę prosto na twarz demona.
Po schodach schodzi Darryl. Nic nie widzi. Leo podchodzi do niego i każe mu otworzyć oczy. Są kompletnie białe. Wtedy Leo przejeżdża mu dłonią przed twarzą i przywraca mu wzrok :]

Siostry oraz Leo jadą do P3 na zabawę z okazji Halloween. Żałują, że Darryl nie poszedł z nimi. Leo mówi, że dostał wystarczająco dużo wrażeń jak na jeden dzień. Prue uważa, że nie tylko on xD Martwi ją fakt, że Triada wysłała kogoś kto miałby wymazać ich cały ród. Leo mówi, że najważniejsze jest to, że udało się im ocalić Melindę.
Piper: „A ja pomogłam sprowadzić na świat naszą pra pra pra pra ileś tam razy pra babcię.” xD
Po chwili do Prue podchodzi facet, który wygląda jak Micah, jednak nazywa się Mitch :D Zaprasza on ją do tańca.
Do klubu przychodzi Cole przebrany za anioła. Phoebe idzie do niego.
Phoebe: „Widzę, że jesteś aniołem?”
Cole robi taką zdziwioną minę, że przewrócić się można ze śmiechu xD Po chwili orientuje się, że chodziło jej o kostium. Oboje śmieją się.
Cole: „Szczerze mówiąc, to nie jestem” :D
Phoebe podchodzi do niego i mówi: „Nie szkodzi, ja też nie jestem”.........................

Koniec


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Filmiki:








Blessed Be...
.:Komentarze [105]:.
Dodaj
- Zobacz



Love comes... second ;]
>> niedziela, 12 sierpnia 2007 20:12:51



Dziś przerobimy wszystkie miłości i miłostki jakie dziewczyny przeżyły przez drugi sezon.

Prue

Jej pierwszą „miłością” był Jack Sheridan.

Photobucket - Video and Image Hosting



Hmmm.... Jack był mającym się za nie wiadomo kogo facetem :P Prue poznała go w Buckland podczas nagrywania jakiegoś telewizyjnego programu o aukcjach.
Jack wkurzał Prue i nie przypadł on jej do gustu. Był dla niej zbyt arogancki etc.

Potem jednak na nieszczęście Prue zostali oni wspólnikami w pracy. I w końcu jakimś cudem, nie wiem jakim, ale Prue go polubiła i zaczęli się oni spotykać. Było parę wypadów do kina, do klubu, może tam ze trzy razy się pocałowali i takie tam.

Aż w 12 odcinku Prue odeszła z pracy i w ten sposób zerwała kontakty z Jack’iem.

Moim zdaniem to była bardziej przygoda i zabawa dla Prue. Z resztą sam Jack powiedział, że nie jest odpowiedzialny i nie ma zamiaru takiego grać więc jeśli chodzi o dłuższy związek to by im na pewno nie wyszło. I z resztą dobrze bo ten Jack był głupi :P

Zdjęcia:


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting





Następną miłością był Bane

Photobucket - Video and Image Hosting



Właściwie można to nazwać i pierwszą i drugą miłością, bo Prue poznała Bane’a jeszcze zanim w ogóle polubiła Jack’a, a bardziej się w nim zakochała już po zerwaniu z Jack’iem :D

Anyway, gdy siostry zostały zaatakowane przez panią Hellfire, Prue wcieliła się w nią i poznała Bane’a gdyż to on wynajął morderczynie. Tak więc początkowo Bane kochał Prue myśląc, że to pani Hellfire, a ona udawała (a może i nie? :D) uczucia do niego.
W każdym bądź razie tańczyli oni ze sobą, całowali się. Bane podarował Prue pełno prezentów i w ogóle. Nawet na koniec gdy wszystko się wydało Bane powiedział jej, że będzie o niej myśleć w więzieniu :D

No a potem, czyli w odcinku 15, Bane uciekł i porwał Prue :D Ona nie za bardzo go wtedy lubiła, rzuciła nim nawet o ścianę. Ostatecznie gdy okazało się, że Bane nie jest zły i potrzebuje pomocy przed demonem, Prue zaufała mu. Najpierw opatrzyła mu ranę, a potem... poszła z nim do łóżka :D Nawet w końcowej walce z demonem to zaufanie między Prue i Bane’em uratowało im życie.

Bane chciał się zmienić dla Prue, chciał być lepszy. Wydaję mi się, że ta miłość miałaby szansę gdyby Bane nie musiał wrócić do więzienia...

Zdjęcia:


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Filmiki:






A tu taki filmik ogólnie o miłościach Prue, takie wszystko w jednym :D





No, ewentualnie można tutaj doliczyć jeszcze Alan’a – kolegę z pracy Prue, z którym niby poszła na trzy randki (Prue tylko o tym powiedziała siostrom) no i pod koniec odcinka zatańczyła z nim w klubie, ale to mi jakoś nie wygląda na miłość więc się nie będę na ten temat rozpisywał :P


Przejdźmy do Piper...

... I zacznijmy od Dan’a

Photobucket - Video and Image Hosting



No to tu już będzie trochę dłuższa historia... niestety :[

Jak wszyscy dobrze wiemy Dan wraz z siostrzenicą Jenny wprowadził się do domu obok sióstr. I tak właściwie Piper go poznała. Na początku byli tylko przyjaciółmi, dobrymi sąsiadami. Jednak po kłótni z Leo Piper miała oko na Dan’a.

Nie mogła się powstrzymać przed oglądaniem go przez okno. Z taśmy biura matrymonialnego dowiedziała się, że Dan czeka przed pójściem do pracy po to by zobaczyć ją.
Prue jako facet powiedziała Piper, że mężczyźni boją się odtrącenia. Za doradą siostry Piper zrobiła pierwszy krok i zaprosiła Dan’a do klubu.

Potem to już się w ogóle rozkręciło w szczególności jak się całowali pół godziny przed samochodem (bleah).
Leo dowiedział się o tym i miał pretensje do Piper. Dan również zauważył, że Leo często u nich przebywa i kazał Piper wybierać. Na nieszczęście wybrała wtedy Dan’a.

Następnie kiedy to siostrom przyszła opieka nad niemowlakiem okazało się, że Dan świetnie zna się na dzieciach. Piper nawet uważała, że jest on zbyt idealny, nie ma żadnych wad i to ją przytłaczało.

Potem zaczęły się komplikacje kiedy to Leo uratował życie Piper i stał się śmiertelnikiem. Zaczęła się konkurencja między Dan’em a Leo. Jednak Piper twardo trzymała się tego, że kocha Dan’a. On jednak nie miał do tego takich wątpliwości i zaczął węszyć. Dowiedział się, że Leo zginął w drugiej wojnie światowej i tak dalej. Uważał go za oszusta i chciał żeby Piper na niego uważała.

Piper miała wątpliwości i sama nie wiedziała na kogo ma się zdecydować. Właściwie sama nie wiedziała czego chciała :P No i o ile dobrze pamiętam to wreszcie poszła po rozum do głowy w 17 odcinku i zerwała z Dan’em wybierając tym samym Leo :D

Nie trzeba było długo czekać, bo już w 18 odcinku okazało się, że Dan ma nową dziewczynę. A tak się zaklinał że kocha Piper no nie?

W następnym odcinku już jako jej przyjaciel, węszył jeszcze bardziej i wywęszył, że Leo miał żonę. Dał odpowiednie akta Piper i kazał jej się zastanowić nad tym wszystkim.
Potem wyjechał.
A gdy wrócił w ostatnim odcinku czyli 22 to miał wielkie pretensje do Piper, że nadal jest z Leo po tym wszystkim czego się o nim dowiedziała. A najlepsze jest to, że jak się dowiedział całej prawdy o niej i o Leo to potraktował Piper jak zwykłego śmiecia. Nie chciał jej widzieć, znać ani mieć z nią nic wspólnego. Wyrzucił ją ze swojego życia z wielkim hukiem i na dodatek trzaskając przy tym drzwiami za co go z całego serca nienawidzę :P

Zdjęcia:


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting





Filmik konkretnie o nich znalazłem tylko jeden (ale nie szukałem tak jakoś strasznie dokładnie :P), bo głównie to jest masa filmików pokazująca wątpliwości Piper między Dan’em a Leo :P

Gdyby nie temat to filmik byłby fajny, bo jest w nim piosenka z jednego z moich ulubionych filmów czyli Lizzie McGuire The Movie z Hilary Duff. Piosenka bardzo fajna (tzn wstęp do piosenki) w wykonaniu Paola i Lizzie :D




Leo i Piper

Photobucket - Video and Image Hosting



To też długa historia, tym razem z naciskiem na tego właściwego mężczyznę :D

Po pierwsze należy zauważyć, że Piper i Leo byli małżeństwem w przyszłości. Mieli córkę, no ale niestety się rozwiedli. Ich ciągłym problemem była ich praca. Piper musiała polować na demony, a Leo znikał jak go tylko Starsi wezwali. Najlepsze co Leo i Piper robić to odkładać coś na później :P

W każdym bądź razie perspektywa małżeństwa w przyszłości nie przeszkodziła w zniszczeniu ich związku. Tak jak wiemy rozpadł się on w 4 odcinku, kiedy to Leo w ramach pracy nie powiadomił o niczym Piper i sprowadził demona prosto do jej klubu. Piper przez cały czas miała mu to za złe.

Gdy do akcji wkroczył Dan, Leo starał się przekonać że nikt jej nie zrozumie tak jak on sam. Piper jednak uważała, że Dan jest blisko niej zawsze kiedy tego potrzebuje i nie musi na niego wiecznie czekać. Piper ciągle wmawiała sobie i innym, że Leo nie podchodzi do niczego osobiście tylko wykonuje swoją pracę.

Gdy Piper i Leo znaleźli listy Patty do Sam’a zaczęło się coś zmieniać. W końcu Leo uratował jej życie i stając się człowiekiem postanowił o nią walczyć. Gdy były walentynki napisał do niej list, po którego przeczytaniu Piper zamarzyła by go znów pocałować.

W 14 odcinku Piper dowidziała się, że we wcześniejszym wcieleniu też była w nim zakochana. No i tak jak już pisałem w 16 odcinku doszło do tego, że znów byli razem. Zarówno Piper jak i Leo byli bardzo szczęśliwi.

Potem jednak Leo znów odzyskał status Białego Promienia i problemy ze zgraniem się czasowo, zaczęły się od nowa. Na szczęście Piper się nie załamywała tym. Uważała, że prawdziwa miłość przetrwa i to. Leo przebywał coraz częściej w domu sióstr przez co Phoebe i Prue uważały, że on już tam mieszka.

Ostatnim problemem jaki napotkała ta para to wydanie się, że Leo miał żonę. Piper odwiedziła ją i dowiedziała się ważnych rzeczy, np takiej, że Leo przyszedł do niej (do tej żony) po śmierci i pomógł jej ruszyć dalej ze swoim życiem. Piper powiedziała Leo, że jeśli ich związek ma przetrwać to muszą oni być szczerzy i mówić sobie wszystko.

Ostatecznie wszystko się dobrze skończyło i od tamtej pory już do ostatniego odcinka Piper i Leo żyli długo i szczęśliwie :D no może nie tak długo, ale szczęśliwie na pewno ;]

Zdjęcia:


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting





Nie będę dawał filmików o Piper i Leo bo dałem ich już trochę przy pierwszym podsumowaniu z miłości sióstr (znajdziecie w Opisach po prawej).
Ale dam kilka filmików o konkurencji Leo i Dan’a oraz rozterkach Piper :[










Te dwa ostatnie się podobnie zaczynają ale są inne :P


Czas na Phoebe.

Ona miała tylko jedną miłość i to nierealną na dodatek :P Był to Billy z jej ulubionego filmu „Kill it before it dies”

Photobucket - Video and Image Hosting



No cóż, co tu dużo pisać. Phoebe była zapatrzona w Billy’iego jak w obrazek :P Uważała go za idealnego mężczyznę i myślała o nim cały czas. Jej marzenie się spełniło gdy Billy wyszedł z filmu.

No i właściwie nad czym się tu rozciągać? Byli zakochani w sobie, całowali się, Phoebe była wreszcie szczęśliwa aż tu Billy musiał wrócić do filmu i na tym się to skończyło :P

Zdjęcia:


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




No to znaczy Phoebe miała bodajże jeszcze dwóch chłopaków. W sensie w dwóch czy trzech odcinkach tańczyła pod koniec w klubie z jakimś facetem także szkoda nawet tego opisywać :P


Tak więc pora przejść do opisywania trzeciego, najlepszego jak dotąd moim zdaniem sezonu :D



Odcinek 1 – Koniec Miesiąca Miodowego

Noc. Prue siedzi sama na strychu i przegląda Księgę Cieni. Jest cicho i ponuro. Nagle z zegara ściennego wyskakuje kukułka, przez co siostra wzdryga się ze strachu. Po chwili na strych wchodzi Phoebe jednak Prue odruchowo odrzuca ją telekinezą. Po krótkim locie przez strych Phoebe ląduje na kanapie, a ta z kolei się wywraca :D Prue podbiega tam i pomaga siostrze przepraszając ją przy tym. Mówi, że nie wiedziała, że Phoebe wróciła już do domu. Gdy najmłodsza się podnosi okazuje się, że teraz ma blond włosy :D Phoebe nie ma jej tego za złe. Uważa, że ostatnio jest trochę nerwowo, szczególnie odkąd wiadomo, że to złowieszcza Triada stoi za wszystkimi atakami.

Phoebe jest zimno, pyta Prue czy zapomniała zapłacić rachunku za gaz. Najstarsza mówi, że to Phoebe miała to zrobić. Phoebe poprawia ją mówiąc, że ustaliły, że Phoebe opiekuje się klubem P3, a Prue domem. Dziewczyny tęsknią za Piper i chcą żeby wróciła. Phoebe jednak ma wątpliwości czy tak się stanie. Przychodzi faks. Prue słysząc to bierze Księgę i idzie na dół. Phoebe idąc za nią mówi, że może kiedy Piper i Leo wyorbowali to zostaną tam na zawsze. Prue uważa, że to niemożliwe. Phoebe jednak mówi, że Piper nie dała znaku życia już od ponad miesiąca, a to do niej nie podobne. Uważa, że to osłabia Moc Trzech. Ma pretensje do niej, że w najlepsze lata sobie w chmurkach z Leo, podczas gdy one we dwie muszą się uporać ze wszystkimi sprawami. Mówi też, że to szczęście, że jeszcze żaden demon nie zaatakował. Prue mówi, że to nie jest szczęście, tylko po prostu Triada coś szykuje. Siostry są załatwione bez Piper. Prue również martwi się, że ona już nie wróci.

Dzwoni telefon. Prue idzie odebrać. To Darryl. Policjant pyta ją czy doszedł do niej faks. Prue mówi, że właśnie miała go sprawdzić. Dziewczyny idą do solarium. Phoebe pyta siostrę o co chodzi. Prue tłumaczy jej, że Darryl poszukuje mordercy i podejrzewa, że może to być demon, ponieważ każda z ofiar ma wyryty na czole rytualny znak. Dziewczyny patrzą na faks ze zdjęciem jednej z ofiar, na której czole znajduje się wyryty trójkąt. Prue orientuje się, że już gdzieś widziała ten znak w Księdze. Pyta Darryl’a czy podejrzany nadal tam jest. Morris przeciskając się przez tłum tańczących w klubie ludzi obserwuje łysego podejrzanego. Mówi, że ma on zamiar wyjść tylnym wyjściem. Prue znajduje stronę w Księdze mówiącą o Strażnikach – demonach chroniących zabójców w zamian za duszę ich ofiar. Najstarsza każe Darryl’owi trzymać się od niego z daleka jednak on nie chce pozwolić by kolejna osoba zginęła. Prue tłumaczy mu, że Strażnicy chronią morderców. Darryl wychodzi z budynku. Mówi, że umie o siebie zadbać, i że zadzwoni później gdyż nie może go znaleźć.

Nagle zabójca kopie go w plecy obracając się na drążku u góry. Darryl traci przytomność. Prue nie wie co się dzieje. Dziewczyny wybiegają chcąc jechać na miejsce i ratować Morris’a. Phoebe jednak nie wie jak zniszczyć Strażnika. Prue mówi, że w Księdze pisało, że trzeba ich traktować jak wampiry czyli przebić kołkiem.

Morderca trzymając w ręce pofalowany athame schyla się nad Darryl’em i zbliża się do jego czoła by wyryć znak. Po chwili jednak do zaułka trafia jakaś kobieta i widząc to krzyczy. Morderca rzuca się w pogoń za nią. Ona próbuje uciekać jednak mężczyzna dopada ją i dźga athame. Międzyczasie Prue i Phoebe przyjeżdżają do klubu.
Zabójca robi znak na czole kobiety. Po chwili zaczyna on świecić na czerwono. Wtedy z ciała mężczyzny wydobywa się Strażnik z takim samym znakiem na czole i wchłania on do niego duszę kobiety. Następnie wraca do ciała swego sługi. On z kolei kieruje się z powrotem do Morris’a.

Dziewczyny wychodzą na zewnątrz i widzą ciało kobiety. Następnie widząc pochylonego faceta nad Darryl’em, Prue używa swojej mocy i odpycha napastnika na kontener ze śmieciami. Siostry podbiegają do swojego przyjaciela i sprawdzają czy nic mu nie jest.
Z ciała faceta wyłania się strażnik. Prue rzuca w niego stalowym prętem jednak on przenika przez niego. Phoebe każe jej celować w znak na czole. Prue używa telekinezy i wbija kolejny pręt w sam środek trójkąta. Strażnik zaczyna się świecić i po jego ciele przechodzą pomarańczowe pioruny. Po chwili wybucha on i zostawia po sobie tylko athame.
Phoebe: „Jeśli Piper kiedyś wróci to ją zabiję” :D

Na miejsce przyjeżdża policja. Jakiś facet sprawdza czy Morris’owi nic nie jest. Międzyczasie morderca zabierany do radiowozu patrzy się na dziewczyny z złowieszczym uśmiechem. Policjant mówi, że Darryl’owi nic nie jest dzięki nim dwóm gdyż. Dziewczyny wymigują się mówiąc, że to nic wielkiego. Policjant odchodzi. Phoebe pyta czy mogą one już iść jednak Darryl mówi, że nie gdyż są jedynymi świadkami morderstwa. Phoebe mówi, że nie mogą być świadkami gdyż użyły swoich mocy, a nie mogą o tym powiedzieć. Prue dodaje, że morderca odczul na sobie te moce. Morris mówi, że nikt mu nie uwierzy, wystarczy tylko żeby lekko sprostowały swoją historię. Phoebe nie chce kłamać. Darryl mówi, że bez ich zeznań Emilio (bo tak okazuje się, że ma na imię zabójca) wyjdzie na wolność. Prue przygląda się Emilio’wi który śmieje się ciągle jak głupi do sera. Dziwi się temu gdyż w końcu stracił on swojego strażnika. Phoebe mówi, że one są nie lepsze bo nie mają od pewnego czasu swojego anioła stróża ;D

Przychodzi tam agent, jak to Morris powiedział ADA (cokolwiek to znaczy), Cole Turner. Od razu wpada on w oko Phoebe :D Mówi, że został przydzielony do tej sprawy i pyta czy ktoś z nich widział co zaszło. Phoebe podnosi rękę jak w szkole i z entuzjazmem mówi: „Ja widziałam” :D po czym Prue przewraca oczami...

Następnego dnia dziewczyny wraz z Cole’em siedzą w sądzie czekając na rozprawę Emilia. Cole pyta jak nazywało się to narzędzie zbrodni.
Phoebe: „Athame. To ceremonialny nóż używany przez.... (Prue patrzy na nią kątem oka)... różnych wariatów. :D
Cole mówi, że jego zniknięcie może przeszkodzić w sprawie. Do sali wchodzi sędzia, wszyscy wstają. A gdy on siada na swoim fotelu wszyscy siadają :)
Phoebe mówi szeptem do Prue, że się denerwuje. Prue mówi, że nic dziwnego – czarownice, procesy, coś w stylu Salem. Phoebe mówi, że chodziło jej o kłamanie, i że nie czuje się z tym dobrze. Prue mówi, że lepsze to niż pozwolenie na wypuszczenie mordercy na wolność.

Rozpoczyna się proces. Gość od obrony oraz Cole gadają coś z sędzią. Mało istotne i mało ciekawe :P
W końcu facet of obrony mówi, że nie ma narzędzia zbrodni a świadkowie widzieli tylko Emilia pochylonego nad inspektorem (Morris’em). Tłumaczy, że Emilio przyszedł na miejsce gdy było po wszystkim i chciał pomóc inspektorowi.
Na co Phoebe na cały głos mówi: „Litości!” :D
Prue szturcha ją, a sędzia ją ucisza stukając tym młotkiem swoim. Facet od obrony mówi, że to dziwne, że świadkowie byli w stanie powalić Emilia, a nie wiedzą co się stało z narzędziem zbrodni. Uważa, że nie mogła tak po prostu „magicznie” zniknąć.
Phoebe szepcze do Prue: „O boże, on wie.” Jednak Prue ją uspokaja.
Dalej znowu jest jakaś nudna gadka szmatka sądowa.
Sędzia jest przychylny zgodzić się z obroną jeśli Cole nie ma żadnych namacalnych dowodów. Cole się wkurza i coś tam bredzi, że Emilio był widziany na miejscach zbrodni w trzech innych przypadkach i tak dalej i tak dalej, i że brak narzędzia zbrodni nie czyni go niewinnym. Ale sędzia ma to gdzieś i mówi, że zarzuty zostały oddalone (czy jak to się tam mówi :P) no i w ogóle, że Emilio jest niewinny.
Emilio wstaje i suszy zęby, dosłownie uśmiech od ucha do ucha, że mu się zaraz wargi rozerwą :[
Cole podchodzi do niego i łapie go za marynarkę.
Cole: „Śmiej się dalej gnojku. Nie poddam się dopóki cię nie usmażę” :D
Darryl podchodzi do nich i ich rozdziela. Emilio i jego obrońca wychodzą. Phoebe mówi, że jej przykro, że nie udało się nic więcej zrobić.
Cole mówi, że jeśli jest coś o czym ona mu nie mówi to powinna mu powiedzieć, i jeśli boi się to może on jej załatwić ochronę. Prue jednak mówi, że muszą one już iść, i razem z Phoebe wychodzą.

Dziewczyny wracają do domu. Prue siedzi na kanapie w przedpokoju, a Phoebe chodzi w tą i z powrotem mając wyrzuty sumienia. Uważa, że nie powinny one kłamać, i powinny zrobić wszystko co tylko możliwe by morderca został zamknięty. Prue stara się ją przekonać, że nawet gdyby powiedziały prawdę to wzięli by je za wariatki. Phoebe mówi, że można by było pokazać im ich moc. Prue mówi, że wtedy to je by zamknięto, a nie Emilia, przez co nie miałby w ogóle szansy na powstrzymanie go.
Phoebe: „A to by było przed czy po tym jak on kogoś zabił?”
Phoebe dosiada się na kanapę i tłumaczy, że ta cała sytuacja ją frustruję. Zastanawia się nad obrońcom, gdyż skoro wiedział o nich prawdę to dlaczego nic nie mówił. Prue uważa, że z tego samego powodu co one czyli by nie tracić wiarygodności. Zastanawia się czy jest on człowiekiem czy demonem. Phoebe mówi, że jedyne co wie, to to, że Cole jest aniołem i był wspaniały na sali sądowej. Prue pyta ją czy on jej się podoba. Phoebe mówi, że możliwe, i może to dlatego, że miło jest spotkać kogoś starszego, a nie samych chłopców z coleage’u. Prue dodaje, że Cole ma też niezły tyłek. Dziewczyny śmieją się.

Do przedpokoju, zaraz za kanapą orbują Piper i Leo. Przedstawię wam cały dialog bo to wszystko fajnie wygląda :D
No to tak: Piper i Leo się pojawiają i się kłócą jak gdyby nigdy nic, Piper nawet nie zwraca uwagi na swoje siostry, podczas gdy one w szoku wstają z kanapy i patrzą się na nich ze zdziwieniem.
Piper: „Już przez to przechodziliśmy, Leo. Nie obchodzi mnie, że Oni mają jakieś ale. To nie w porządku, to niesprawiedliwe.”
Leo: „Wiem, ale to są ich reguły”
Piper: „Pieprzyć ich reguły. Są złe” :D
Phoebe ma otworzoną buzię. Ona i Prue spoglądają na siebie, a potem znów zwracają głowy na Piper i Leo.
Prue: „Piper.”
Piper szybko zwraca głowę ku nim i z śmiesznym głosem i śmieszna miną oraz z podniesionym palcem mówi: „Chwila”, po czym od razu zwraca się do Leo. Phoebe wytrzeszcza oczy.
Piper: „Leo, lepiej coś z tym zrób bo to jest nie do zaakceptowania”
Leo: „Piper daj spokój”
Piper: „Ughhh!”
Przy czym jednocześnie potrząsa rękami tak jakby chciała mu coś zrobić i zamraża go.
Następnie odwraca się do sióstr i jak gdyby nigdy nic mówi: „Idę do klubu, nie mówcie mu” po czym idzie w kierunku drzwi.
Phoebe i Prue są w szoku, nie mogą wyksztusić nawet słowa.
Gdy Piper jest już na zewnątrz Prue mówi z ironią: „Cześć, witaj w domu” :D
Phoebe: „Co to miało być? Nawet nie zdążyłam jej opieprzyć” :D
Prue: „Ja też nie”
Leo odmraża się i mówi jakby do powietrza: „Musimy o tym porozmawiać”. Przy czym rozgląda się w zdziwieniu.
Prue: „Leo, wyszła”
Phoebe wychodząc zza kanapy i idąc w kierunku Leo mówi: „Ta, to teraz opieprzę ciebie. Słuchaj, jak następnym razem zabierzesz gdzieś moją siostrę, to daj nam znać że dotarliście bezpiecznie. (Prue podbiega do niej) Nie obchodzi mnie jak tam jest!. (Prue ucisza ją, łapie za ramię i głaska po głowie) :D Matko to jest takie śmieszne ta cała scena, że oni nobla za nią powinni dostać :D
Prue: „Leo, możesz mi wyświadczyć przysługę i polecieć i dowiedzieć się wszystkiego co możesz o Strażnikach? Są demonami. (i nie czekając na odpowiedź mówi od razu) Ok, dzięki, cześć. :D
Leo orbuje.
Phoebe: „Sory, ale miała kwestię do omówienia”
Prue: „Ja też, ale Leo wyglądał już na wystarczająco opieprzonego” :D
Phoebe: „Masz rację, i dlatego pójdę teraz skopać tyłek Piper” :]
Phoebe idzie po kluczyki, zabiera je ze stoliki z zamiarem wyjścia jednak Prue używa telekinezy i zamyka drzwi frontowe.
Phoebe: „Ok, gadałyśmy już o tym. Miałaś nie używać na mnie swojej aktywnej mocy dopóki ja nie będę mieć aktywnej mocy by jej użyć na tobie, pamiętasz” :D
Prue: „Wiem i przepraszam dobra? Ale jeśli ktoś powinien porozmawiać z Piper to powinnam to być ja. Poza tym, nie powinnaś być na zajęciach?”
Po czym zabiera siostrze kluczyki i wychodzi :D

Prue przyjeżdża do P3. Piper krząta się tam i mówi, że to wszystko jest jakieś dziwne. Całe jej zaopatrzenie znikło, nie ma przekąsek, ani wody mineralnej, a w dodatku w księgach rachunkowych jest straszny bałagan. Mówiąc to idzie do baru. Prue przysiada się do niej. Piper dziwi się jak to się mogło stać przez jeden głupi dzień.
Prue: „Żartujesz no nie?”
Piper potrząsa głową.
Prue: „Piper, nie było cię przez cały miesiąc”
Piper śmieje się myśląc, że to żart. Prue podaje jej gazetę i każe sprawdzić datę. Piper jest zszokowana widząc, że już październik. Domyśla się, że czas leci trochę inaczej tam na górze.
Prue: „No, ale to cię nie uchroni przed mantem tutaj na dole.”
Piper: „Mówisz o demonach?”
Prue: „O nie, o czymś o wiele gorszym niż demony. O siostrach. W szczególności Phoebe. Myślałyśmy, że nas opuściłaś” :D
Piper mówi, że to niedorzeczne i gdyby wiedziała, że nie ma jej tak długo to w jakiś sposób dałaby znać, że wszystko ok. Prue pyta ją dlaczego Leo tego nie zrobił. Piper odpowiada, że on musiał walczyć z „demonami” na własną rękę. Po chwili orientuje się, że następnego dnia ma grać u niej jakiś zespół i trzeba do niego zadzwonić. Siostra podchodzi do telefonu jednak Prue ją powstrzymuje i prosi by porozmawiały najpierw o tym co się wydarzyło tam na górze. Piper zgadza się. Mówi jednak, że im dłużej tu jest tym mniej pamięta. Domyśla się, że to ich sprawka by dochować tajemnice. Prue pyta ją czy pamięta cokolwiek.
Piper: „Głównie uczucia. Dobre. Spokój i w ogóle do momentu kiedy wszystko poszło w cholerę gdy powiedzieli, że nie możemy się widywać z Leo bo jak nie.”
Prue: „Bo jak nie to co?”
Piper: „Bo jak nie to przydzielą Leo kogoś innego i już nigdy więcej się nie spotkamy.... Tylko dlatego, że mamie i jej Białemu Promieniowi nie wyszło, nie rozumiem dlaczego ja mam być karana.”
Prue pociesza ją i przytula. Mówi, że Leo nie podda się bez walki. Piper obawia się, że może on nie mieć wyboru...

Phoebe idzie na uczelnie. Po drodze dogania ją Cole i puka w ramię. Ona myśląc, że to jakiś napastnik chce go kopnąć z pół obrotu, jednak Cole łapie ją za nogę. Oboje zaczynają się śmiać.
Cole: „Nic nie szkodzi, wszystko ok.... Ładna łydka”
Phoebe: „O, dzięki.... Mogę ją odzyskać?” :D
Cole puszcza ją. Phoebe pyta go jak ją znalazł. Cole odpowiada, że jest dobry w tym co robi, chociaż po sprawie w sądzie może się wydawać inaczej. Phoebe mówi, że spisał się on świetnie, tylko po prostu walczył z niesprawiedliwym sędzią. Cole mówi, że Free Willy (ksywka sędziego) ma już taką reputację. Mówi też, że jest tutaj by wykonać jakoś lepiej swoją pracę. Phoebe pyta go w jaki sposób. Cole mówi, że może nie jest z niego najlepszy prokurator, ale potrafi wyczuć jeśli ktoś próbuję coś przed nim zataić. Wyczuwa, że Phoebe walczy z prawdą, jest dobrą osobą, która chciałaby dobrze ale z jakichś powodów nie może nic zrobić.
Potem wyciąga swoją wizytówkę, wkłada ją do książki Phoebe i prosi ją by zadzwoniła jeśli zmieni zdanie. Następnie odchodzi, a Phoebe przygląda się jego tyłkowi :D
Kiedy wyciąga wizytówkę z książki dostaje wizji, w której widzi jak Emilio wycina znak na czole Cole’a....

Teraz będzie kolejna cudowna scena. Phoebe przychodzi do klubu i schodząc ze schodów mówi: „Muszę dostać komórkę. Prue, miałam przeczucie, w którym Emilio wyrył runę na czole Cole’a” Gdy kończy to mówić stoi tuż przed Prue, a Piper jest krok obok niej, ale Phoebe traktuje ją jak powietrze i nawet nie zwraca głowy w jej stronę.
Prue: „Widziałaś gdzie to się stało?”
Phoebe: „Nie, tylko jakiś parking gdzieś...”
Piper: „Kim jest Cole?...” Phoebe przewraca głowę w jej stronę i robi taką minę, że ratujcie mnie :D Potem Piper mówi dalej: „Co zrobiłaś z włosami?”
Phoebe: „Sory, znamy się?” LOL :D o matko, jak to brzmi :]
Prue: „Phoebe, nie pora na to...” Phoebe przekręca głowę do niej. Prue mówi dalej: „Jesteś pewna?”
Phoebe: „Tak. Chociaż jak o tym myślę to wydaję mi się to dziwne, bo unicestwiłyśmy jego Strażnika.”
Prue: „Pewnie znalazł sobie nowego”
Piper otwiera usta żeby coś powiedzieć jednak Phoebe ją wyręcza mając przy tym super zabójczo ironiczny uśmiech :D
Phoebe: „Co to jest Strażnik? Cóż, jakbyś była w pobliżu, w ogóle, to pewnie byś wiedziała, no nie?” :D
Piper dosłownie tak zatkało, że coś.
Prue zabiera Phoebe i razem zaczynają wychodzić.
Prue: „Dobra, zadzwonimy do ciebie. Leo sprawdza ich więc powinnaś do niego pójść i się dowiedzieć wszystkiego.”
Phoebe: „I żadnego orbowania” :D
Piper łapie się za głowe :]

Sąd. Emilio przychodzi do jakiegoś biura i mówi, że potrzebuje nowego Strażnika. Czyjś głos mówi, że bardziej potrzebne mu będzie uważanie na siebie, gdyż on nie będzie go wieczni chronił. Emilio obiecuje, że zajmie się czarownicami. Z cienia wyłania się sędzia Free Willy i mówi, że najpierw powinien zająć się prokuratorem, po czym w jego dłoni pojawia się athame...

Cole rozmawia z Darryl’em na komisariacie. Chce z nim współpracować jednak Morris mówi, że powiedział mu już wszystko co mógł. Darryl odchodzi jednak Cole zatrzymuje go pytając dlaczego dzwonił on do sióstr Halliwell. Darryl wymiguje się mówiąc, że mają one własny klub i chciał je ostrzec przed mordercą grasującym po nich.
Cole: „O, jak miło z twojej strony”
Darryl: „Jestem miłym facetem”
Cole: „Aha” LOL ;p wiem że to śmiesznie nie brzmi, ale trzeba by go było słyszeć, takie westchnienie na odwal się :D
W każdym razie zaraz potem dzwoni mu komórka. Cole odbiera i okazuje się, że to Phoebe. Razem z Prue jadą one samochodem. Cole mówi, że jest na posterunku i czy chciałby one się przywitać z Morris’em. Phoebe mówi, że nie ma na to czasu, i że ma coś ważnego do powiedzenia. Jednak Cole nic nie słyszy gdyż są zakłócenia. Phoebe każe mu zostać na komisariacie i nie ruszać się stamtąd, jednak tego Cole również nie rozumie. Następnie coś ich rozłącza...

Cole idzie do podziemnego parkingu. Emilio czeka już tam na niego. Kiedy Cole podchodzi do swojego samochodu, Emilio wypada znienacka i powala go na podłogę. Następnie odwraca go twarzą do siebie, pochyla się nad nim i przybliża mu athame do czoła. Wtedy na parking wjeżdżają Prue i Phoebe, płosząc go tym samym. Samochód zatrzymuje się i dziewczyny wychodzą na zewnątrz. Phoebe podchodzi do Emilia, on zamachuje się na nią athame, a ona chce go kopnąć jednak zamiast tego unosi się w powietrze prawie do sufitu :D robi taką śmieszną minę i wydaje śmieszne dźwięki przy ty (podobnie jak latała w poprzednim odcinku ;P)
Prue używa telekinezy i odrzuca Emilia na jakiś samochód. Zaraz potem Phoebe spada na ziemię.
Phoebe: „Aktywna moc.”
Z Emilia wyłania się Strażnik.
Phoebe: „Nie aż tak aktywna, Prue!”
Prue: „Hej, łap” :D
Po czym używając telekinezy rzuca athame w Strażnika, a ten wbija mu się prosto w czoło. Strażnik wybucha.
Phoebe i Prue podchodzą do Cole. On po chwili budzi się nie wiedząc o co chodzi.

Wieczór. Piper idzie prawdopodobnie do swojego pokoju jednak zatrzymuje się przed drzwiami do łazienki słysząc dochodzący stamtąd głos Leo: „Patrzę na ciebie i zastanawiam się jakim jestem szczęściarzem. Nie mogę przestać na ciebie. Jesteś spełnieniem moich snów. Powodem, dla którego żyję.” :D
Następnie widać Leo który z przejęciem to wszystko mówi.... do lustra LOL. W dodatku jest taka powolna, romantyczna i tkliwa melodyjka :D
Leo: „Za każdym razem kiedy cię widzę, kocham cię jeszcze bardziej. Jesteś taka piękna. Taka wyjątkowa. Nie mogę sobie wyobrazić mojego życia bez ciebie”
Potem Piper otwiera drzwi i ta muzyczka tak jakby przygasa :D no wiecie o co chodzi. Tak jakby się spowolniała, przycięła. Wiecie, tak pięknie i wzruszająco sobie gra a tu takie buuuuu i zgas :D
Leo: „Piper.”
Piper: „Leo, do kogo mówisz?”
Leo: „Ja? Do nikogo. Tak do siebie, no wiesz”
Piper: „Do siebie? Mówiłeś sobie jak bardzo się kochasz?” :D
Leo: „Nie, no co ty. To nie tak, wcale. Um, chodźmy na dół to ci wszystko wytłumaczę.
Piper: „Nie mamy czasu. Dowiedziałeś się czegoś o Strażnikach?”
Leo: „Uh, nie, zapomniałem”
Piper: „Zapomniałeś? Leo, o co chodzi? Czemu zachowujesz się tak dziwnie?”
Leo: „Możemy iść na dół, prosze?”
Piper: „Nie, po co?”
Leo: „Ok, dobra, tu też może być. Dużo myślałem o naszej sytuacji.”
Piper: „Leo...”
Leo: „Pozwól mi skończyć. Znalazłem rozwiązanie, sposób, dzięki któremu będziemy mogli być razem bez względu na to co Oni powiedzą... (Leo klęka, łapie Piper za rękę, a ona wytrzeszcza oczy)... Wyjdziesz za mnie?”
Piper stoi zamurowana :D

Ok, dalej będę pisał cały dialog bo nie chce mi się rozdrabniać ;P
Piper i Leo szybko schodzą ze schodów. Tzn Piper schodzi, a Leo za nią.
Leo: „Piper!”
Piper: „To się po prostu nie dzieje”
Leo: „Posłuchaj mnie. Przemyślałem to wszystko.”
Piper: „Aha, i dlatego prosiłeś mnie o rękę w toalecie?” :D
Leo: „Chciałem żebyśmy zeszli na dół.”
Piper: „No i jestem teraz na dole i nadal nie wierzę, że mówisz to na poważnie.”
Leo: „Mówię poważnie. Śmiertelnie poważnie”
Piper: „Racja. Śmierć to dokładnie to co nas czeka jeśli Oni się dowiedzą” :D
Piper idzie do salonu, a Leo za nią.
Leo: „Piper, mogłabyś.... mogłabyś przestać przede mną uciekać i pozwolić mi wytłumaczyć?”
Piper zatrzymuje się i odwraca się twarzą do niego.
Leo: „Jeśli się pobierzemy”
Piper wzdycha od niechcenia.
Leo: „Mogłabyś mnie wysłuchać? Jeśli się pobierzemy to będzie święty związek, coś czego nawet moi szefowie nie będą mogli zniszczyć.”
Piper: „Nie rozumiem”
Leo: „To trudno wyjaśnić. Nawet mi to trudno zrozumieć, ale wiem, że tam na górze są różne poziomy, hierarchia. To co staram się powiedzieć to to, że święty związek to coś co stoi ponad ich władzą. To będzie koniec uciekania przed moimi szefami”
Piper: „Koniec uciekania?”
Leo: „Tak. Jedyny haczyk jest taki, że musimy się pobrać w tajemnicy bo mogli by nas skrzywdzić jedynie jeśli się dowiedzą zanim to zrobimy. Dlatego trzeba to zachować w sekrecie.”
Piper: „Ucieczka z ukochanym?”
Leo: „Właśnie”
Piper: „I wtedy się nie dowiedzą?”
Leo (z entuzjazmem): „Dokładnie... (chwila przerwy)... Nienawidzisz tego pomysłu.”
Piper: „To nie jest dokładnie Kopciuszek no nie? Leo, skąd wiemy, że oni już nie wiedzą. Skąd wiemy, że nie słuchają nas w tej chwili?”
Leo: „Nie słuchają, uwierz mi, nie robią tego”
Piper: „Więc dlaczego musimy to robić w tajemnicy?”
Leo: „Bo jeśliby się dowiedzieli...”
Piper: „Leo, to nie powinno być tak. Małżeństwo nie powinno być rozwiązaniem problemu. Powinno być oznaką miłości i decyzją dwojga ludzi kochających się tak bardzo by spędzić ze sobą resztę życia.”
Leo: „Właśnie tego chcę”
Piper: „Ale nie stąd to się bierze. To naprawa, a nie oznaka naszej miłości. Nawet nie wiem czy jesteśmy gotowi na małżeństwo.”
Leo: „Wyszedłem z tym pomysłem bo się oboje kochamy. To wszystko jest oznaką miłości. Jesteśmy sobie przeznaczeni, wiesz o tym. Byłaś w przyszłości i widziałaś, że byliśmy małżeństwem. To oznacza, że jakoś im się nie udało nas powstrzymać, że jakoś znaleźliśmy sposób by być razem i ja myślę, że to jest ten sposób”
Piper: „Nie wiem. Leo, kocham cię i wiem, że nigdy nie chcę żyć bez ciebie. Ale branie ślubu w tajemnicy... To nie wygląda dla mnie na święty związek. Przepraszam...”

No nareszcie, myślałem, że nie doczekam końca tego dialogu :p
Do domu przychodzą Prue i Phoebe. Prue pyta Leo czy dowiedział się coś o Strażnikach jednak on odpowiada, że jeszcze nie. Dziewczyny są zdziwione. Piper odchodzi bez słowa, a Leo orbuje...

Emilio siedzi na komisariacie w takim pomieszczeniu od przesłuchań no nie? :P
Jest tam Morris. Po chwili przychodzi Cole. Pyta Darryl’a czy coś udało mu się z niego wyciągnąć jednak on odpowiada, że Emilio nie chce mówić.
Cole: „Ta? To już chyba epidemia”
Potem Cole przysiada się do Emilia. Mówi mu, że ktokolwiek go chroni nie będzie robił tego dłużej zwłaszcza po jego ciągłych wpadkach. Każe mu przekazać swojemu przyjacielowi, że on wie, że tamten go przysłał, i że on się z nim rozprawi osobiście :D LOL dużo wiecie z tego zdania no nie? No też tak myślę :]
Tłumaczenie: Cole wie, że Emilio został przysłany przez kogoś by go (Cole’a) zabić i dlatego Cole się z nim osobiście rozprawi. I to Cole chce żeby Emilio przekazał przyjacielowi :D
Emilio mówi, że się go nie boi. Wtedy Cole łapie go za głowę i uderza nią o stół a następnie chwyta mu trzema palcami krtań mówiąc przy tym: „Nie masz pojęcia z kim masz do czynienia”... Darryl podbiega do nich i ich rozdziela.

Piper leży na łóżku w swoim pokoju i rozmyśla. Przychodzą do niej Prue i Phoebe. Kładą się razem z nią i przytulają się do niej. Phoebe pyta ją czy chce być sama. Piper odpowiada, że nie, ale wygląda na to, że będzie sama. Potem dodaje, że Leo poprosił ją o rękę. Siostry są ucieszone jednak ona mówi, że nie może tego zrobić. Phoebe dziwi się, bo w końcu kocha Leo. Piper mówi, że to wszystko jest zbyt skomplikowane, ona wolałby mieć normalne życie. Prue pyta ją czy według Leo ślub to jedyny sposób na obejście ich zasad. Piper mówi, że tak, ale do końca nie wiadomo czy to zadziała. Phoebe stara się ją przekonać, że ona i Leo są przeznaczeni sobie i mają miłość, o której mnóstwo dziewczyn marzy od zawsze. Prue przytakuje jej. Phoebe dodaje, że to ryzyko, ale jeśli z tego zrezygnują to będzie to jeszcze większe ryzyko.

Pojawia się Leo. Mówi, że Starsi byli bardzo zainteresowani gdy dowiedzieli się o strażnikach. Mówi, że w sądzie jest jakaś konspiracja, układ. Jakiś demon wyższego poziomu rozdaje strażników przestępcom, którzy wyszli na wolność. Phoebe domyśla się, że to dlatego Emilio miał dwóch strażników. Dziewczyny zastanawiają się kto może być demonem. Piper myśli, że to obrońca. Prue uważa jednak, że nie ma on dobrej pozycji do uwalniania przestępców. Phoebe domyśla się, że to Free Willy czyli sędzia, i to by wyjaśniało, że jest sędzią o największej liczbie wypuszczeń zbrodniarzy. Leo mówi, że nie mogą unicestwić sędziego jeśli nie mają pewności, że jest demonem. Phoebe mówi, że trzeba się pospieszyć gdyż Emilio ma kolejną rozprawę za jakąś godzinę.

Dziewczyny i Leo jadą do sądu. Na korytarzu omawiają plan. Siostry wpadają na pomysł, że jeśli Piper może wybierać rzeczy, które zamraża to może zamrozić samych niewinnych. Piper ma wątpliwości co do tego gdyż jeszcze nigdy tego nie robiła.
Phoebe: „A ja nigdy nie lewitowałam”
Piper: „Że co?”
Prue: „Piper, skup całą swą energię na zamrożeniu niewinny ok?”
Piper: „Ok... Więc co zrobiłaś z włosami?”
Phoebe: „Chciałam odmienić swój fart” :)

Siostry i Leo wchodzą na salę sądową. Obrońca i Cole coś tam bredzą (nudna gadką sądowa). W każdym bądź razie sędzia jest bardziej przychylny obrońcy. Dziewczyny i Leo siadają w ławkach.
Prue szepcze: „Teraz Piper”
A Piper robi taką minę, że jaaaa, boska po prostu :D
Phoebe: „Piper!”
Piper: „Dobra” ale to tak fajnie powiedziała, takim głosem super :D
No a potem zamyka oczy i stara się zamrozić niewinnych. Jednak nie zamroziła nikogo :P
Prue z takim super głosem: „Spróbuj znowu!”
Piper przekrzywia usta i tak cicho: „Próbuję”
Potem znów unosi ręce w celu zamrożenia niewinnych. Wtedy zamarza Cole, Darryl i Leo. Sędzia stuka tym młotkiem takim.
Prue: „To sędzia”
Potem dziewczyny słyszą jak obrońca coś bredzi dalej.
Phoebe: „I obrońca”
Potem siostry rozglądają się i widzą idących powoli w ich stronę strażników.
Piper: „To wszyscy” :D
Sędzia wstaje z miejsca i każe swoim sługom je zabić. Siostry uciekają do jakiegoś pomieszczenia obok, po czym sędzia zamienia się w takiego wrednego potwora :D

Dziewczyny wbiegają do pomieszczenia obok i zamykają drzwi na klucz. Wszyscy (czyli wymienię ich: sędzia, obrońca, Emilio, strażnik 1, strażnik 2 [chodzi o ochroniarzy z sądu], jakiś facet i jakaś babka) dobijają się do drzwi i starają się je otworzyć.
Phoebe (do Prue): „To wszystko to był twój pomysł”
Prue: „To mnie pozwij do sądu” LOL
Międzyczasie po drugiej stronie sędzia każe się odsunąć reszcie. Gdy oni to robią on strzela ognistą kulą w drzwi.
Prue: „Macie jakieś zaklęcia unicestwiające?”
Phoebe: „To ty czytałaś Księgę”
Prue: „Czemu się na mnie odgrywasz?”
Phoebe: „Bo się boję i jest nas mniej niż ich”
Piper: „Ale nie możemy tkwić tutaj do końca życia”
Międzyczasie sędzia uderza w drzwi kolejną kulą ognia.
Prue: „Ok, najlepszą obroną jest atak. Jesteście gotowe?”
Piper: „Nie”
Prue: „Dobra, jesteście”
Piper: „Nie, nie” LOL i to tak fajnie, takim głosikiem i tak szybko ‘no no’ :D
Prue: „Na trzy. Raz, dwa... (Phoebe z miną jak małe dziecko łapie Prue za rękę) nie łap mnie za rękę (jednocześnie zabiera jej rękę stamtąd)...” o matko, ale to wygląda... Phoebe taka przerażona i ta jej mina, normalnie kosmos :D
Prue: „Raz, dwa, trzy”
Po czym wystawia rękę i używając telekinezy otwiera drzwi, a one z kolei odrzucają wszystkich napastników na boki.
Siostry wychodzą na zewnątrz. Obrońca celuje pistoletem w Prue jednak ona odrzuca go telekinezą na krzesła. Zaraz potem strażnik 1 łapie ją od tyłu.
Phoebe podbiega do jakiejś babki i zaczyna się z nią bić.
Emilio idzie w stronę Piper. Ona próbuje go zamrozić jednak nic to nie daje. Gdy jest już blisko, Piper podnosi pałkę jednego ze strażników. Emilio wyciąga athame i atakuje ją, jednak ona broni się.
Podczas gdy strażnik 1 trzyma Prue od tyłu, strażnik 2 podchodzi od przodu w celu zadania jej ciosu pałką. Jednak Prue siłuje się i kopie strażnika 2 najpierw w brzuch a potem w łeb. Sędzia strzela w nią ognistą kulę. Prue udaje się uwolnić i w ostatniej chwili ją od siebie odpycha.
Phoebe dalej walczy z jakąś babką, aż w końcu przewraca ją na plecy. Potem od tyłu zachodzi ją jakiś facet i wymachuje do niej rękami jednak ona unika wszystkich ciosów.
Prue dalej walczy ze strażnikami. Znowu strażnik 1 łapie i przytrzymuje ją od tyłu. Wtedy ona kopie strażnika 2 znowu w brzuch, a potem zakłada mu nogi na szyję (tzn tak że jego głowa jest między jej łydkami) i przewraca go na bok.
Piper broni się przed Emiliem. On uderza w nią athame, a ona zasłania się pałką.
Jakiś facet uderza kilka razy Phoebe i odpycha ją, a Jakaś babka łapie ją i popycha ją z powrotem w jego kierunku. Phoebe kopie go, a on się przewraca.
Prue ze strażnikiem 1 przeczepionym do pleców stoi twarzą do ściany. Wtedy robi kilka kroków po niej i przeskakuje mu przez ramię (tak jakby fikołek robi do tyłu). No nie wiem czy zakapowaliście bo ja tłumaczyć nie umiem, w każdym bądź razie efekt jest taki, że Prue stoi za plecami strażnika 1. A gdy on się do niej odwraca, ona wali mu pięścią w twarz.
Phoebe kopie jakąś babkę w brzuch, jednak jakaś babka przytrzymuje jej nogę i stara się ją wykręcić żeby przewrócić Phoebe. No i znowu będzie ciężko opisać :[ Hmmm.... Jakaś babka ciągnie nogę Phoebe do góry, a wtedy ona za pomocą lewitacji robi jakby gwiazdę w powietrzu i staje na ławce, która jest z tyłu.
Piper to ma nudno, ciągle się tylko broni przed athame Emilia :P no ale w końcu przywala mu tą pałką w łeb :D
Sędzia wysyła kolejną kulę ognia w Prue, a ona znów ją odrzuca.
Phoebe stojąc na tej ławce kopie jakąś babkę w łeb i powala ją na podłogę. Następnie zeskakuje z ławki.

Prue i Piper podchodzą do Phoebe.
Prue: „Dobra robota”
Phoebe: „Wzajemnie”
Piper: „Chwila, jeśli są demonami to gdzie ich moce?”
Tymczasem sędzia zmierza w kierunku wyjścia. Na zawołanie „Wróćcie do mnie!”, ze wszystkich tam obecnych napastników zaczynają wylatywać Strażnicy (tzn takie smugi). Potem wlatują one do jego ciała, a on wychodzi. Dziewczyny biegną za nim.
Gdy ich już nie ma Cole przestaje udawać zamrożonego i rozpływa się w powietrzu (dosłownie).

Następnie pojawia się na drodze uciekającego sędziego.
Sędzia: „Co do diabła?”
Cole: „Dzięki, pozdrowię go od ciebie” :D
Potem Cole wystawia rękę w jego kierunku i zaczyna się on palić. Gdy sędzia wrzeszczy i płonie, Cole znika i wraca na salę sądową, po czym ustawia się w takiej samej pozycji w jakiej rzekomo zamarzł.

Kiedy siostry wchodzą na korytarz zastają tam płonącego sędziego, który po chwili umiera. Dziewczyny dziwią się i orientują się, że nie są tu same. Potem wracają na salę. Piper zastanawia się jak to wszystko wytłumaczyć Cole’owi. Phoebe podnosi pałkę z podłogi, podchodzi do niego, przeprasza go, a potem uderza go z całej siły w głowę, po czym Cole upada na podłogę nieprzytomny. Piper odmraża czas. Wtedy Phoebe pochyla się nad nim i stara się go dobudzić. Kiedy Cole odzyskuje przytomność, pyta się co się stało.
Phoebe: „Nie znudzi ci się pytanie mnie o to? Emilio dostał szału, chciał uciec, a wszyscy z sali sądowej próbowali mu pomóc...”
Prue: „No, dzięki bogu za Darryl’a”
Piper: „Ta, uratował całą sytuację” :D
Po chwili zastanowienia Cole mówi: „Co?” :]
Phoebe: „Coś dobrego się stało, nie możesz tego zaakceptować?”
Cole: „To nie w mojej naturze”
Następnie Phoebe pomaga mu wstać.

Następnego dnia wieczorem dziewczyny siedzą w klubie. Gra tam jakiś zespól zaproszony przez Piper. Siostry nie dowierzają w jaki sposób ściągnęła ich tu w dwa dni, po miesięcznej nieobecności. Piper mówi, że wystarczyły wykonać parę telefonów. Phoebe przeprasza ją za zrąbanie spraw związanych z klubem. Piper mówi, że to ona musi je przeprosić i podziękować za ratowanie jej tyłka.
Phoebe: „Nie ma sprawy. Tak właściwie to nie zauważyłam, że zniknęłaś”
Prue: „Kłamczucha” :D
Phoebe przyznaje się, że ostatnio dużo kłamała, w szczególności Cole’owi. Piper mówi, że jest pociągający, ale biorąc pod uwagę, że to prokurator należy być ostrożnym...

Przychodzi Leo. Piper idzie do niego. Mówi mu, że wszystko przemyślała, i że dzień wcześniej w sali sądowej bała się, że to już koniec, i że z tego nie wyjdzie, a wtedy zdała sobie sprawę, że nie chce umrzeć nie będąc jego żoną.
Piper: „Odpowiedź brzmi TAK. Leo, chcę być twoją żoną”
Leo: „Ta?”
Piper: „Ta”
Leo: „Ta?”
Piper: „Ta”
:D a potem zaczynają się śmiać. Następnie przytulają się i całują...

Koniec


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting





Filmiki:







Odcinek 2 – Magiczna Godzina

Piper siedzi w kolejce w salonie fryzjerskim. Patrzy się na gazetę zatytułowaną „Panna Młoda” po czym odkłada ją okładką do dołu. Chce wyjść. Zatrzymuje się jednak i wraca się po tą gazetę. Bierze ją i dopiero wychodzi.
Gdy wchodzi do winy, wchodzą tam też dwie dziewczyny i jedna chwali się drugiej swoją obrączką. Piper robi śmieszną minę a potem rozgląda się wokoło żeby tego nie widzieć.
Gdy przyjeżdża pod dom i wysiada z samochodu, widzi jak ulicą jedzie limuzyna z panną i panem młodym w środku, przyozdobioną różnymi kwiatami czy czymś tam. Potem wkurzona trzaska drzwiami samochodu.

Tymczasem w domu Prue i Phoebe zastanawiają się którą z nich Piper wybierze na druhnę. Prue uważa, że będzie to Phoebe, a Phoebe, że Prue :D
Phoebe: „Ty ją lepiej znasz, miałyście większą więź zanim ja się urodziłam.”
Prue: „Ona miała rok, a ja trzy lata. Co nas niby łączyło? Pieluchy i śliniaczki?” :D
Międzyczasie Phoebe przygotowuje okulary, dzięki którym można patrzeć na zaćmienie słońca.

Do domu wchodzi Piper. Dziewczyny podbiegają do niej i chcą ją o coś zapytać. Piper mówi, że niech pytają o co chcą byle by to odciągnęło ją od myślenia o ślubie. Dziewczyny robią zakłopotane miny. Piper pyta o co im chodzi. Prue pyta ją, którą z nich wybierze ona na druhnę.
Piper: „Pomyślmy.... Jeśli nie mogę nikogo zaprosić, nie mogę mieć tortu, zespołu ani kwiatów, to co sprawia, że myślicie, że mogę mieć druhnę?” :D
Phoebe ją pociesza. Siostry udają się do salonu i siadają na kanapie. Piper jest smutno. Mówi, że nie marzy o cudownym ślubie, ale chciałaby chociaż w jakiś sposób świętować. Prue mówi, że może nie będzie wymarzonego ślubu, ale za to będzie wymarzony mąż.

O wilku mowa bo zjawia się Leo. Phoebe z uśmiechem krzyczy: „Leo!”, wtedy Leo robi: ‘Shh, shh, shh’ a ona powtarza jeszcze raz jego imię tylko szeptem :D
Leo siada na stoliku przed Piper. Mówi, że Starsi chcą znać odpowiedź do następnego wieczoru. Albo Leo i Piper się rozstaną albo będą miały nowego Białego Promienia. Mówi też, że jedynym wyjściem jest wzięcie ślubu do jutra. Piper mówi, że to szaleństwo. Leo przestrzega je, że dopóki Starsi nie dostaną odpowiedzi będą bardzo dokładnie słuchać więc lepiej będzie nie rozmawiać o ślubie. Phoebe zastanawia się dlaczego to jest takie zabronione i niedopuszczalne przez Nich. Uważa, że musi być jakiś powód. Prue mówi, że zasady zostaną złamane raz jeszcze. Piper pyta Leo czy jest jakiś sposób by Oni się nie dowiedzieli. On każe być im bardzo ostrożnymi i mówić kodem.
Potem Piper i Leo się żegnają. Leo znika.

Dziewczyny słyszą miauczenie kota. Wychodzą przed drzwi i widzą na progu ich kota który drażni sowę.
Piper: „Kicia, zostaw ją w spokoju!”
Phoebe: „Zły kotek”
Zaczyna się ściemniać. Wtedy sowa zamienia się w nagiego mężczyznę.
Prue: „Dobry kotek” :D

Dziewczyny zabierają faceta do domu i dają mu coś do ‘zarzucenia’. Prue stara się go przekonać, że one są po to by mu pomóc o ile on ich nie chce skrzywdzić. On jednak mówi, że najlepszą pomocą będzie pozwolenie mu wyjść. Dziwi się też dlaczego one nie boją się tego co zobaczyły.
Phoebe: „Gdybym dostawała dolara za każdym razem gdy sowa zamienia się w przystojniaka to byłabym bog....” Wtedy Piper zakrywa jej usta dłońmi i mówi: „Widziałyśmy gorsze rzeczy” :D
Mężczyzna idzie do solarium. Jakiś wilk czyhający na zewnątrz, przygląda się mu.
Siostry mówią mu, że są powiązane z magią i mogą mu pomóc. On jednak mówi, że nie potrzebuje w życiu już więcej magii, bo to przez nią jego szef przeklął go i zniszczył jego życie. Dziewczyny proszą go by dał on im trochę czasu. On mówi, że nie ma czasu gdyż gdy wzejdzie słońce on znów stanie się sową. Chce zabić swojego szefa w nadziei, że klątwa zniknie razem z nim. Siostry każą mu poczekać chwilkę by mogły się nad tym zastanowić. Piper pokazuje mu miednicę z ubraniami Leo i mówi mu, że może się przebrać. Facet idzie tam i zaczyna się ubierać.
Prue i Phoebe chcą mu pomóc w tej całej sprawie, jednak Piper uważa, że i tak mają sporo do zrobienia jeżeli chodzi o to coś o czym nie wolno im mówić. Prue mówi, że starczy im czasu na jedno i drugie. Gdy chce coś powiedzieć facetowi, jego już nie ma.
Piper: „A to szkoda”
Phoebe: „Nie możemy tego zignorować. Przybył do nas z jakiegoś powodu.”
Piper: „Tak, ale musimy znaleźć sposób by zataić śśśś....Rutabaga zanim oni nas złapią”
Prue: „Rutabaga?”
Piper: „Tak nazywa się rzecz, o której nie wolno nam mówić”
Prue nie łapie. Phoebe mruga jej jednym okiem. Wtedy Piper nuci marsz weselny.
Prue: „Och, Rutabaga.” :D
Prue zabiera pióro jakim bawiła się Kicia. Mówi, ze powróży coś z niej i może uda jej się znaleźć faceta-sowę. Mówi siostrom, żeby poszukały jakiegoś sposobu na zatajenie Rutabaga Piper.
Phoebe jednak chce zostać i pomóc Prue. Ona mówi, że Piper potrzebuje pomocy takiej jak niewinni, a nawet większej. Phoebe mówi, że pomaganie niewinnym należy do jednej z ich głównych zasad w życiu, nie wie czy chce pomagać Piper je łamać...

Piper i Phoebe jadą do księgarni i biorą jakieś książki na temat ślubów itd. Phoebe mówi, że skoro Księga Cieni im nie pomogła to takie zwykłe książki tym bardziej.
Piper: „Wiesz czego ja nie rozumiem? Dlaczego mi tak utrudniasz. Nie jesteś tą samą dziewczyną, która popychała mnie do powiedzenia „tak”? Jak uważasz, że nie powinnam mieć Rutabaga to powinnaś mi powiedzieć.” :D
Przychodzi tam Cole. Phoebe przedstawia mu Piper.
Phoebe: „Panie prokuratorze, powinniśmy przestać spotykać się w ten sposób”
Cole: „Lepiej bądź ostrożna, bo facet może pomyśleć, że go śledzisz.”
Piper: „Lepiej ty bądź ostrożny, bo dziewczyna może pomyśleć, że jej siostra stara się odbić piłeczkę”
Za bardzo nie wiem o co chodzi, w każdym bądź razie Phoebe miała uśmiech od ucha do ucha a jak to Piper powiedziała to jej mina zbledła i taki dziwny odgłos wydała, takie yyyy :D
No w każdym razie to śmiesznie wyglądało :P
Phoebe pyta Cole’a co go tu sprowadza, a on odpowiada, że przyjechał po książki dotyczące psychologii sądowej. Cała trójka podchodzi do kasy. Cole widząc książki o ślubie pyta, która z nich wychodzi za mąż.
Piper: „Ja, ja. Mimi”
Ok, czas na wykład :P No bo jak się Cole spytał to Piper powiedziała me (mi) czyli ‘ja’, potem drugi raz powiedziała me i wyszło mimi. Na polski to by było dosłownie: Ja, ja. Jaja. LOL.
Piper: „Nasza kuzynka”
Międzyczasie Cole rusza palcami a wtedy książki Piper i Cole zamieniają się miejscami (w sensie książki Cole’a znajdują się w torbie Piper i na odwrót).
Piper: „Nasz kuzynka Mimi.”
Phoebe: „Stara, dobra kuzynka Mimi.” :D
Następnie Cole mówi, że musi iść, dziewczyny mówią, że muszą iść, no i idą :]

Szef i jego pomocnik wchodzą do biura. Coś tam bredzą o zyskach firmy, i że to dzięki magii.
Potem szef zaczyna temat Chris’a (bo tak okazuje się, że się nazywa chłopak-sowa). Mówi, że rzucił klątwę już 2 miesiące wcześniej i do tej pory ona ‘ich’ nie złamała. Potem macha ręką i jego pomocnik znika. Po chwili przez drzwi balkonowe wbiega tam Chris. Przystawia on nóż do gardła szefa. No bredzą coś przez chwile :P Chris ma do niego pretensje o klątwę i w ogóle...
Potem chce go zabić jednak szef mówi, że gdy zginie, klątwa będzie trwać wiecznie. Następnie macha ręką i pomocnik zjawia się w biurze (w sensie robi się taki czarny dym i on już tam stoi, a nie, że wchodzi grzecznie przez drzwi :P), tym razem z kuszą w rękach.
Szef mówi Chris’owi, że jedyny sposób na zerwanie klątwy jest taki, że ‘ona’ musi mu się oddać. Pomocnik strzela do Chris’a, ale on tego unika i ucieka. Potem szef każe mu go dogonić i zabić, a jeśli będzie po wschodzie słońca to ma zabić każdą sowę jaką zobaczy.

Piper i Phoebe idą na strych. Tam, przy Księdze stoi Prue. Mówi, że jest coś o zamianie ludzi w zwierzęta, ale nie na pół dnia. Mówi też, że próbowała znaleźć go wahadełkiem, przy pomocy jego pióra, ale to nie działa dopóki jest on człowiekiem. Międzyczasie Prue odchodzi od Księgi, a zaczyna w niej szperać Piper. Znajduje rytuał podobny do Rutabaga, ale zwany.... teraz Piper podchodzi do takiej mini tablicy szkolnej i pisze na niej kredą: „Zaręczyny”. Potem pokazuje to Phoebe.
Phoebe: „Aaaa, zarę....” i tutaj siostry ją uciszają.
Piper: „Powodem, dla którego piszemy złe słowa jest to, że ich nie mówimy” ;D
Potem mówi jeszcze: „Mówiłaś, że w Księdze nic nie było.”
Phoebe tłumaczy się, że do tego potrzebny jest wyższy kapłan a oni takiego nie mają, więc nie wspominała o tym. Poza tym, nie znalazła niczego co mogło by ukryć to przed Nimi, a co za tym idzie uchronić je przed ich... i teraz Phoebe pisze na tablicy: „Niewyobrażalny Gniew” :D
Piper mówi, że te słowa można powiedzieć. Phoebe na to odpowiada, że napisała to by łatwiej im to było zapamiętać. Mówi, że to co robi Piper wydaje się być trochę samolubne. Piper trochę przyznaje jej racji, ale uważa, że to nic złego. Mówi, że w końcu muszą one coś zrobić dla siebie. Pyta Phoebe czy nie pragnęła czegoś takiego, czy nie marzyła o tym. Phoebe odpowiada, że tak ale nie raniąc przy tym innych lub siebie nawzajem. Piper pyta ją czy boi się być przez to zranioną. Phoebe mówi, że boi się tego, że Piper się nie boi być zranioną :D
Piper tłumaczy, że przez ostatnie 2 lata przeżyła więcej bólu niż można sobie wyobrazić, a Rutabaga pomoże jej z tym skończyć.
Następnie Piper idzie do Księgi i zamyka ją. Wtedy pod wpływem podmuchu piórko Chris’a wypada stamtąd i ląduje na podłodze. Phoebe podnosi je i dostaje wizji, w której Chris jest w lesie i jakiś wilk na niego szczeka, tak groźnie....

Dziewczyny jadą do lasu i szukają miejsca z wizji. Jednak nic nie robią oprócz krążyć w kółko. W końcu znajdują to miejsce. Phoebe pokazuje siostrom drewniany domek, przy którym stał Chris w jej wizji.
Międzyczasie wilk zaczyna się skradać. Potem na miejsce przychodzi Chris i staje przed domkiem. Dziewczyny wołają go. Wtedy wilk wybiega zza krzaków i szczeka na nie, a nie na Chris’a. Dziewczyny upadają ze strachu. Chris woła wilka, wtedy on podbiega do niego i liże go po dłoni. Chris mówi do niego per ‘kochana’ i ostrzega go, że ktoś nadchodzi :D
Siostry dziwią się temu, wstając jednocześnie z ziemi. Chris i wilk wbiegają do domku.

Zaczyna świtać. Siostry podbiegają do domku i stają w oknie. Chris klęka na ziemi, a wilk stoi tuż przed nim. Gdy promienie słoneczne wdzierają się do pomieszczenia, wilk zamienia się w dziewczynę, a Chris w sowę....

Dziewczyna (ma na imię Brooke) ubiera się w sukienkę i wychodzi z domku. Siostry starają się ją przekonać, że są po jej stronie, jednak ona ich nie słucha i odchodzi szybko. Prue mówi, że to Chris je przysłał.
Phoebe: „Tak?”
Prue: „Improwizuję” :D
Wtedy Brooke zatrzymuje się. Prue mówi, że spotkały go wczoraj, a zaraz potem on poszedł do tego czarnoksiężnika. Mówi też, że zrobi to znów, a wtedy... Brooke dokańcza za nią: „Zginie...”
Dziewczyna jednak ma wątpliwości. Pyta jaką ma pewność, że one nie pracują dla niego.
Prue: „Nie masz żadnej. Ale wy dwoje nie możecie tak dalej żyć, wiec po prostu musisz nam zaufać.”
Brooke: „Zaufanie jest przereklamowane” :]
Phoebe: „Ok, nie chcę wam przerywać tej zapoznającej się części programu, ale co Christopher miał na myśli mówiąc, że ktoś nadchodzi?” :D
Brooke tłumaczy, że szef musiał za nimi wysłać kogoś. Tłumaczy, że zakochał się on w niej, a ta klątwa to kara za nieodwzajemnioną miłość.

Nagle Chris jako sowa przelatuje blisko sióstr skrzecząc. Brooke mówi im, że to ostrzeżenie. Następnie zaczyna uciekać. Wtedy pojawia się tam wysłannik z kuszą. Strzela, jednak jego strzała wbija się w drzewo, drugą zamraża Piper. Wtedy Prue odpycha go telekinezą, a on ze strachu ucieka....

Dziewczyny zabierają Brooke do domu.
Piper: „Przysięgam na boga, że już to widziałam w jakimś filmie” (hehe, ja też, bo oglądałem ten film jak się babka w wilka na noc zamieniała, a facet w sowę na dzień :D)
Phoebe ma iść na górę do Księgi Cieni. Prue zabiera Brooke do kuchni by dać jej coś do jedzenia. Phoebe zatrzymuje się na schodach z gazetą w ręku i pyta Piper czy nie chciałaby sobie zrobić przerwy na krzyżówkę.
No i teraz znowu będzie ważny dialog, który wypadałoby przedstawić (o nieee!)
Phoebe: „Piper, to co powiedziałam wcześniej... nie miałam tego na myś...”
Piper: „Miałaś, ty nigdy nie mówisz czegoś, czego nie masz na myśli.”
Phoebe: „Nie potrafisz sobie wyobrazić powstrzymania się od tego. Rozumiem to. Chodzi o to, że nie widziałam nikogo kto patrzyłby na ciebie jak Leo i to jest piękne i zasługujesz na to.
Ale ja... (ze łzami w oczach) ja... nie mogę powiedzieć, że to jest w porządku. I chciałabym się mylić. To ważne abyś o tym wiedziała.”
Piper: „Problem w tym, że się nie mylisz. Powiedziałaś prawdę. Nie mogę temu zaprzeczyć. Więc jeśli ty i Prue tego nie akceptujecie to ja tego nie zrobię.”
Potem Piper odchodzi, a Phoebe idzie na górę.

Brooke przygląda się karteczce jaką Piper zostawiła Leo na lodówce. Mówi, że ona i Chris, też sobie takie zostawiali dopóki to się nie stało. Opowiada, że to było zaraz po wschodzie słońca, i wtedy przypomniała sobie wszystkie powody, dla których go kochała.
Potem Brooke podchodzi do okna. Widzi jak sowa siada na krześle, na tarasie.
Do kuchni przychodzi Piper i staje w drzwiach.
Brooke: „Wiecie, istnieje limit ile człowiek może wziąć od życia. Tak się zastanawiam... Musisz zapytać siebie...”
Piper: „Czy miłość wszystko pokona?”
Prue: „To jest nie fair. Wystarczająco trudno jest znaleźć kogoś z kim można spędzić reszta życia, a ktoś miesza się do tego za pomocą magii... Robi mi się od tego niedobrze. Przechodziłam przez to co ty, a teraz Brooke przez to przechodzi. To czego nie może pokonać miłość, my pokonamy.”
Piper: „Dla innych, a nie dla siebie”
Prue łapie ją za głowę i gładzi włosy.
Prue: „Kochanie, dzień jeszcze się nie skończył...”
Po chwili zamyślenia Piper zwraca się do Brooke i mówi, że będzie potrzebna jej pomoc aby to się skończyło „i żyli długo i szczęśliwie”. Uważa, że może doprowadzić do takiego zakończenia. Brooke jednak nic nie mówi i wychodzi tylnymi drzwiami na zewnątrz...

Pomocnik przychodzi do biura szefa z zakrwawionym workiem i sową w środku. Jednak szef orientuje się, że to podpucha gdyż, gdyby to był Christopher to po śmierci jego ciało wróciłoby do ludzkiej formy. Sługa tłumaczy się, że miał on pomoc.
Szef: „Od kogo? Od gołębia? A może pingwiny go wyratowały” :D
Sługa tłumaczy, że były to czarownice. Szef mówi, że to bez różnicy, i że chce poczuć na rękach krew, a że to nie będzie krew Chris’a to trudno. Następnie macha ręką i jego asystent zaczyna się palić. W końcu zamienia się w kupkę popiołu. W biurze zjawia się kolejny asystent. Szef mówi mu, że właśnie dostał awans.

Brooke wychodzi na taras, a dziewczyny idą za nią. Brooke opowiada im, że dostała dobrze płatną pracę w dobrze prosperującej firmie, ale jej szef zalecał się do niej, a gdy ona mu odmówiła, rzucił on na nich klątwę.
Piper: „By trzymać cię z dala od Christopher’a?”
Brooke: „Powiedział, że jeśli nie może mnie mieć to nikt nie będzie mnie miał. Aż do nocy po środku dnia, lub dopóki się mu nie oddam.”
Dziewczyna obwinia się o to wszystko co się stało, uważa, że to jej wina. Siostry próbują ją jakoś pocieszyć. Prue zmyśla, że Christopher za nic ją nie wini, oraz, że powiedział, że... Prue zacina się nie wiedząc co dalej zmyślić, jednak Piper dokańcza za nią mówiąc, że Chris powiedział, że jest ona bardzo silna. Prue mówi zmyśla dalej, że to w tej sile Chris się zakochał.

Międzyczasie Phoebe przerzuca kartki Księgi Cieni.
Phoebe: „Cokolwiek, cokolwiek. Ja zaklinam ciebie, ty zaklinasz mnie. Zróbmy sobie małe zaklinanie.” :D
Nagle kartki zaczynają się same przewracać i zatrzymują się na stronie z Zaręczynami. Phoebe mówi, że nie o to jej chodziło. Wtedy odzywa się głos jej babci i mówi, że szukała odpowiedzi więc ją znalazła. Babcia (tzn jej duch) pojawia się tam. Phoebe cieszy się na jej widok. Chcę ją uściskać jednak po chwili przypomina sobie, że duchy przenikają. Dziewczyna pyta babcię po co tu przybyła. Penny tłumaczy, że jest jej potrzebna rada w sprawie sytuacji jej siostry. Phoebe zaczyna się bać. Uważa, że jeśli ona o tym wiem to Oni też... Penny jednak uspokaja ją mówiąc, że żyje z dala od nich i oni nic nie wiedzą. Babcia prosi wnuczkę by jej powiedziała wszystko co jej leży na sercu.
Phoebe: „Chciałabym wesprzeć Piper. Chciałabym na nią spojrzeć i powiedzieć ‘no dalej, zrób to’. A co jeśli ona i Leo wezmę Rutabaga, a oni to odkryją i stanie się im coś strasznego? Mam na myśli, to co stało się mamie i jej... specjalnemu przyjacielowi. Nie cierpię skakać w dół samolubnej drogi, ale co jeśli ich związek...”
Penny: „Zrani ciebie lub Prue?”
Phoebe: „Tak. Chciałabym być dla niej wsparciem, babciu, na prawdę bym chciała, ale moje serce podpowiada mi, że to jest złe.”
Penny: „Z każdego punktu widzenia. Ale kiedy w grę wchodzi miłość, logikę i wszystkie ‘przeciw’ wyrzuca się przez okno.”
Phoebe: „Tak, wiem, ale...”
Penny: „Czarodziejki są przeznaczone do wielkości. Ale to nie zapewni dziewczynie ciepła w mroźną, zimową noc.”
Phoebe: „Wystarczy koc, babciu. Nie wierzę, że to mówisz”
Penny: „Mówię, co wiem. Zbyt dobrze pamiętam samotność”
Phoebe: „Wychodziłaś za mąż cztery razy”
Penny: „Bo nigdy nie znalazłam prawdziwej miłości, ale może Piper się udało. A kiedy nadejdzie na nich czas, poczują to, będą wiedzieć”
Prue woła Phoebe z dołu. Wtedy babcia znika, a Phoebe biegnie na dół.

Asystent biega za Prue i Piper z kuszą i strzela do nich. Piper zostaje przykuta do ściany gdyż jedna strzała wbija się w jeden rękaw, a druga w drugi :P Phoebe schodzi po schodach. Asystent strzela do niej jednak trafia w ścianę. Prue rzuca nim w szafę. Wtedy Prue i Phoebe pomagają Piper się uwolnić.
Asystent pyta je gdzie ukrywa się ptak. Wtedy do pokoju wchodzi Brooke. Asystent celuje w nią jednak wlatuje tam Chris i zasłania ją samemu zostając rannym... Prue używa telekinezy i wbija strzałę w napastnika, po czym wybucha on.
Dziewczyny podbiegają do klęczącej przy rannym ptaku Brooke...

Brooke owija sowę w koc i siada z nią na kanapie w salonie. Prue pociesza ją mówiąc, że wszystko będzie dobrze. Brooke jednak uważa, że tylko się tak mówi, a na prawdę nie można nic zrobić. Prue mówi, że mogą one zrobić więcej niż może się wydawać. Następnie spogląda na Piper. Ona domyśla się o co chodzi i mówi, że nie może go wezwać teraz kiedy Oni patrzą. Prue mówi, że to nie chodzi o nich ani o nie tylko o życie niewinnej osoby. Piper przywołuje Leo w myślach i po chwila zjawia się on tam. Mówi, że nie może uzdrawiać zwierząt. Piper tłumaczy, że nie jest do końca zwierzęciem, a Prue dodaje, że jest nim do zachodu słońca. Leo używa na nim swojej mocy jednak bezskutecznie. Brooke zaczyna płakać.

Dzwonek do drzwi. Phoebe idzie otworzyć. To Cole.
Cole: „1329 Presscott Street (Phoebe dziwnie się patrzy) Tak było napisane na kwitku (Cole zaczyna grzebać w papierowej torbie) Gdzieś tam był. (Phoebe zaczyna szczerzyć zęby) To brzmiało o wiele lepiej w mojej głowie” :D
Phoebe śmieje się.
Phoebe: „Dali ci nasze książki, a ty pomyślałeś, że je nam podrzucisz?”
Cole: „Nie zabrzmiało tak źle gdy ty to powiedziałaś. Tak właściwie to potrzebuję książki, którą ja kupiłem więc jeśli nie masz nic przeciwko...”
Phoebe znowu się śmieje. Chce iść do domu po książkę, a Cole idzie za nią. Jednak Phoebe go zatrzymuje i zmyśla, że siostra ma ‘te dni’ i cały dom wygląda jak pobojowisko :D Prosi go aby zaczekał przed drzwiami.
Po chwili Phoebe przychodzi z jego książkami i daje mu torbę. Przychodzi tam Leo mówiąc, że się już martwił o nią. Phoebe poznaje ich sobie. Kiedy Leo ściska Cole’owi dłoń, zostaje na niej niebieski ślad. Phoebe żegna się z nim i wraca do środka.
Cole schodzi ze schodów i ściera ślad mówiąc: „Białe Promienie zawsze zostawiają brud”. Następnie zwracając się do swojego cienia mówi, by to zgłosił. Wtedy jego cień ‘zjeżdża’ po schodach do studzienki kanalizacyjnej...

Piper i Prue siedzą same z Brooke.
Piper: „Czy kiedyś myślałaś... zastanawiałaś się czy ten związek jest wam pisany? Chodzi o to, że te rzeczy dzieją się z jakiegoś powodu, tak? (międzyczasie wchodzą tam Phoebe i Leo, tzn stają przed wejściem do pokoju, a Piper tego nie zauważa, bo jest odwrócona). Może nie warto ryzykować by być razem.”
Brooke: „Jeśli nie zaryzykujesz dla miłości to dla jakiego innego powodu?”
Phoebe zaczyna chrząkać. Piper odwraca głowę w ich stronę. Leo zaczyna wychodzić. Piper idzie za nim. Oboje dochodzą do krawęznika.
Piper: „Leo, czekaj. Nie możesz tego robić, nie możesz wejść na koniec rozmowy i uważać, że wszystko wiesz.”
Leo: „Dobra, udawajmy, że nic nie wiem. Wytłumacz mi to”
Piper: „Nie kwestionowałam ciebie, kwestionowałam naszą decyzję.”
Leo: „Więc zadaj mi pytania?”
Piper: „Myślisz, że bym nie chciała?”
Leo: „Nie wiem co ty myślisz.”
Piper: „Po prostu myślę, że Phoebe ma rację. Może byliśmy samolubni. Nasz decyzja wpłynie na innych ludzi. Na ludzi, których kocham.
Leo: „Też je kocham”
Piper: „Wiem o tym. Słuchaj, jesteś ostatnią osobą, z którą chciałabym teraz walczyć.”
Leo: „Więc przestań”
Piper: „Leo, jeśli my.... (zacina się)... Jeśli ty i... (zacina się)... Ok, pozwól mi spróbować jeszcze raz. Brooke i Christopher kochają się bardzo. Ale na końcu nie miało to znaczenia”
Leo: „My jeszcze nie dotarliśmy do końca. Miej w sobie odrobinę wiary, myślisz, że mnie to nie przeraża? Myślisz, że nie mam wątpliwości?”
Piper: „A masz?”
Leo: „Oczywiście, że mam. Próbuję powiedzieć, że wiem, co Christopher musi czuć. Wiesz, zawsze martwi mnie upływający czas, to jak mam spędzić życie. Wiedzieć, co znaczą prawdziwe uczucia, ale nie mogąc dzielić ich z ukochaną osobą.”
Piper: „Ona to wie. Ale to niczego nie rozwiązuje”
Nagle słychać głos Phoebe.
Phoebe: „Musisz dać temu szansę”
Leo i Piper spoglądają na bok i widzą Phoebe stojącą na trawniku.
Phoebe: „Logikę i rozum wyrzucamy przez okno kiedy w grę wchodzi miłość.”
Potem najmłodsza podnosi do góry tablicę z napisem: „Masz moje błogosławieństwo”.
Piper dziwi się zmianie zdania siostry. Phoebe tłumaczy jej, że odbyła długą rozmowę z pewnym doradcą. Piper mówi, że i tak nie wiedzą jak sobie z tym poradzić. Phoebe mówi, że kiedy nadejdzie czas będzie wiedzieć...

Międzyczasie Brook głaszcząc sowę przeprasza ją i prosi o wybaczenie. Następnie kładzie ją na sofie i wychodzi...

Piper i Leo w drodze do domu wypytują Phoebe o jej doradcę. Jednak Phoebe jest zamyślona i roztargniona.
Phoebe: „To była tylko... (zauważa, że księżyc zbliża się do słońca) o mój boże.”
Po czym zasłania twarz tablicą.
Piper: „Niezła próba, Pheebs, ale technika roztargnienia przestała działać w 3 klasie podstawówki” :D
Phoebe: „To nie technika. To zaćmienie. Zobaczcie. (Piper i Leo zwracają głowy ku niebu) Nie, nie patrzcie!” :D
Najmłodsza tłumaczy, że zapomniała, że dziś ma być zaćmienie.
Phoebe: „Noc pośrodku dnia”
Piper: „Przepraszam, proszę powtórz” :D
Phoebe: „Klątwa. Zaćmienie. ‘Aż do nocy pośrodku dnia’ – czy nie to powiedziała Brooke?”
Nagle słychać krzyk mężczyzny dobiegający z domu. Phoebe, Piper i Leo biegną tam. Okazuje się, że Chris przybrał swoją ludzką formę. Prue każe Leo mu pomóc. Chris chce wyjść i szukać Brooke. Tłumaczy, że ona odeszła. Prue domyśla się, że odeszła do ‘niego’.
Leo uzdrawia Chris’a. Piper pyta go po co Brooke miałaby do niego pójść. Chris tłumaczy, że klątwa zostanie złamana jeśli Brooke wróci do ‘niego’ i przypieczętuje to pocałunkiem. Phoebe mówi, że zaćmienie wszystko zmienia...

Tymczasem Brooke przychodzi do biura szefa. Chce mu się oddać. On wie, że to tylko by ratować Chris’a, ale mówi, że go to nie obchodzi....

Siostry oraz Chris przyjeżdżają na miejsce. Wchodząc na korytarz Piper zamraża wszystkich. Po chwili Piper dostaje zawrotów głowy, robi jej się ciepło. Mówi, że ma dobre przeczucie co do ‘czegoś’, ale sama nie wie co do czego. Phoebe przypomina sobie słowa babci mówiące, że kiedy nadejdzie czas, będą oni wiedzieli. Mówi, że to czas na Rutabaga, gdyż jest zaćmienie.
Phoebe: „Jeśli my nie możemy patrzeć w górę, to Oni nie mogą patrzeć w dół”
Prue i Phoebe zaczynają wymieniać rzeczy, które trzeba zrobić (wrócić do domu, zamówić kwiaty i odprawić rytuał etc.) jednak Piper ma niewyraźną minę. Mówi, że trzeba iść do Brooke. Siostry mówią, że zrobią to najpierw a potem zajmą się Rutabaga. Piper uważa, że jest czas tylko na jedną sprawę wiec należy ocalić Brooke. Chris stara się przekonać Piper by wróciła do domu, uważa, że poradzi sobie sam. Piper jednak jest nieugięta...

Szef zbliża usta do Brook, jednak tuż przed pocałunkiem siostry Halliwell wdzierają się do środka i przerywają ‘to’. Szef mówi, że nie boi się wiedźm.
Prue: „A co powiesz na prawdziwą miłość?”
Wtedy wchodzi tam Chris. Tak samo szef jak i Brooke są zszokowani.
Chris i Brooke podchodzą do siebie.
Szef: „Jeśli ja jej nie mogę mieć, to nikt nie może”
Wtedy w jego ręce pojawia się kusza. Celuje on w parę. Wtedy Piper go zamraża.
Phoebe: „Mamy coś unicestwiającego w kieszeni?” :D
Prue: „Och, dajmy sobie z nim spokój. Chcę, żeby się przez chwilę na to popatrzył”
Następnie używając telekinezy wytrąca mu ona kuszę z dłoni. Piper odmraża czas, a Chris i Brooke zaczynają się całować.
Szef jest zdziwiony widząc, że nie ma już kuszy. Po chwili wypala mu się dziura w sercu i wybucha on. Brooke i Chris dziękują siostry za wszystko co zrobiły...

W domu zostaje przygotowana ceremonia. Wszędzie jest pełno świec. Na środku przedpokoju stoją Leo i duch babci. Penny używając telekinezy włącza wieżę i zaczyna grać spokojna muzyka. Ze schodów schodzą Phoebe i Prue jako druhny. Po chwili schodzi też Piper w pięknej sukience i dołącza do swoich sióstr.
Następnie podchodzi ona do Leo i ustawia się twarzą do niego. Oboje uśmiechają się.
Po chwili jednak Leo zaczyna się jakby dusić. Widać, że coś jest nie tak. W końcu zostaje on wyorbowany na siłę. Piper zaczyna panikować. Upada na podłogę i płacze. Obwinia się, uważa, że to wszystko to jej wina....

Tymczasem Cole stoi po środku kręgu Triady. Demony uważają, że dobrze się on spisuje – udało mu się zdobyć zaufanie jednej z sióstr Halliwell i nie wzbudzając przy tym żadnych podejrzeń. Jeden z nich dziękuje mu za doniesienie informacji o ślubie jednej z sióstr, dzięki czemu wiadomość ta mogła się szybko rozejść...
Cole mówi, że to dopiero początek planu. Tłumaczy, że ma zamiar zbliżyć się do Phoebe gdyż to jego droga na zbliżenie się do Czarodziejek i dowiedzenie się jak je zniszczyć..................

Koniec


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting





Filmiki:






Wracając do konkursu: pierwszy etap się zakończył tak więc trzeba podać listę osób, które przeszły dalej.
Nr - 6. szympansik : tutaj to ja nie wiem ile głosów było :P nie liczyłem nawet. Zagłosowało na nią o wiele więcej niż 3 osoby i ona sama dała sobie ponad 1000 komciów więc tutaj bezapelacyjnie pierwsze miejsce :)
Nr - 13. cornelia-site : 277pkt.
Nr - 1. charmed : 158pkt.
Nr - 10. hilarydufff : 43pkt.
Nr - 15. simpson-ashlee : 38pkt.
Nr - 7. malyswiat : 17pkt.
Nr - 17. sylffunqa : 9pkt.
Nr - 14. czarodziejki-magia-moce : 8pkt.
Nr - 5. charmed-magia : 6pkt.

Jedna osoba miała więcej punkt niż 4 ostatnie miejsca, ale wszystkie głosy były oddane przez nią samą a więc zgodnie z regulaminem nie przechodzi ona do następnego etapu :P

No to głosujcie dalej, macie na to kolejne dwa tygodnie. Za tydzień opis drugiego odcinka, a za dwa wyniku konkursu :D


Blessed Be...
.:Komentarze [229]:.
Dodaj
- Zobacz



WIELKIE PODSUMOWANIE DRUGIEGO SEZONU!!!
>> niedziela, 15 lipica 2007 17:32:42

Oto wielkie podsumowanie całego drugiego sezonu :)

Zaczniemy od danych statystycznych

Blog istnieje od: 11 listopada 2006 czyli już 244 dni
W momencie dodania notki licznik osiągnął: 13677 osób
Dodało do ulubionych: 144 osoby
Dotychczasowa liczba notek (łącznie z zaklęciami etc.): 65
Łącznie komentarzy oddaliście: 1283 - wow, to chyba dwa razy więcej niż przez pierwszy sezon :D
Rekord komentarzy pod jedną notką: 305
Wpisów do Księgi Cieni było: 127
Jak dotąd znalazło się tu:
a) Zdjęć: 328
b) Filmików: 69

A teraz dane dotyczące serialu:

Cały sezon trwał ok.: 16,13 godziny
Użyto zaklęć: 29
Użyto mikstur: 6
Zabito demonów etc.: 29
Złamano linię czasu: 1 raz
Zginęło niewinnych: 40
Miłości sióstr było: 4 (łącznie z tymi jednoepizodowymi)
Moce sióstr wzrosły: 2 razy
- w odcinku 9 Prue dostała moc projekcji astralnej
- w tym samym odcinku Piper odkrywa, że nie musi odmrażać wszystkiego co zamroziła, ale może pojedyncze osoby
Najśmieszniejszy odcinek: 5
Najciekawszy odcinek: 14


Czego dowiedzieliśmy się przez drugi sezon?

O Prue
Hmmm... Jako pierwsza miała wątpliwości co do tego czy bycie czarownicą jest dobre. Była załamana po śmierci Andy’iego i obwiniała się za to. Chciała zrezygnować myśląc, że nie mogą być one dobre skoro powodują śmierć bliskich...

Jest uczciwa. Kiedy odkryła, że jakiś obraz w Buckland jest fałszywy chciała obniżyć jego cenę etc. Po prostu nie mogła okłamywać swoich klientów podczas gdy Jack ją do tego namawiał. Między innymi przez to Prue rzuciła pracę.

No ale nie tylko dlatego. Drugim powodem było jej marzenie by zostać profesjonalnym fotografem. I udało jej się to. Zamówiła odpowiedni sprzęt i dostała się do magazynu 415. Jest bardzo oddana temu co robi, z resztą tak jak zawsze.

Ciekawą rzeczą jakiej się dowiadujemy jest to, że Prue chciała skoczyć z mostu po spowodowaniu wypadku, w którym ucierpiała Phoebe. Chociaż właściwie jak sama Prue powiedziała nie chciała wtedy skoczyć tylko starała się jakoś uporać z tym trudnym okresem... Druga rzecz jeśli chodzi o trudne okresy to to, że Prue mając 17 lat była straszną buntowniczką i uważała wszystko co złe za dobre. Dowiadujemy się też, że wtedy jej chłopak ją zaatakował...

No i jeszcze jedna rzecz, którą ja osobiście zauważyłem. Prue czasami zacina się. Tak fajnie ;) Podoba mi się jej ta cecha, najczęściej mówi coś szybko i powtarza jedno słowo czyli: I (‘ja’ po angielsku :P)
Tak to fajnie brzmi: aj, aj, aj... i coś tam dalej :)


O Piper
Nom cóż, można stwierdzić, że sama nie wie czego chce. Wodziła za nos i Leo i Dana i tak na prawdę nie było wiadomo z kim ona dokładnie jest. Na szczęście w końcu dokonała właściwego wyboru :D

Ona jako druga miała wątpliwości co do bycia czarownicą. Uważała, że całe to polowanie na demony rujnuje im życie osobiste. Wolała być normalną dziewczyną i doznać normalnej miłości... No cóż, na szczęście jej siostry nie pozwoliły jej się poddać.

Piper jest bardzo pracowita i przejęta. Udało jej się dopiąć swego i założyła własny klub. Chociaż na początku miał on problemy Piper wybrnęła z tego. Często zaprasza tam różne zespoły by ściągnąć do klubu więcej klientów :D W każdym bądź razie jej troska o klub sprawia, że P3 jest miłym i przytulnym miejscem.


O Phoebe
Cóż, Phoebe najbardziej się zmieniła w porównaniu do pierwszego sezonu. Pomimo, że nadal zdarzały jej się nieodpowiedzialne wybryki to na pewno było ich mniej. Uważała się za głupią przez co rzuciła zaklęcie mądrości. Chciała wreszcie zdobyć pracę. Ale mimo to, że nie udało jej się znaleźć pracy Phoebe wzięła się za siebie i wróciła do collage’u. Studiuje teraz psychologię i dobrze jej to idzie. Phoebe moim zdaniem wydoroślała...

Dowiadujemy się jaki jest jej ulubiony film, oraz o tym kim jest jej wymarzony mężczyzna. Chodzi oczywiście o Billy’ego – głównego bohatera filmu.

Hmmm nie wiem co jeszcze o niej napisać, nie zauważyłem więcej jakichś szczególnych zmian


O rodzinie
Przede wszystkim wydaje się romans Patty z Sam’em. Mieli oni podobne problemy jak Piper i Leo. Potwierdzają to znalezione przez nich listy od Patty do Sam’a. W każdym bądź razie bardzo się kochali, ale nic z tego dobrego nie wyszło, bo jak wiemy Patty została utopiona przez Demona Wody...

Dowiadujemy się też, że to Penny przewraca kartkami w Księdze Cieni kiedy dziewczyny nie wiedzą czego szukać.

Oprócz tego dowiadujemy się czegoś o tym jak dawniej wyglądała ich rodzina. Chodzi tu o kuzynki: Prue Bown, Piper Baxter oraz Phoebe Russell. Wiemy, że nie były one ze sobą zbytnio zżyte... Razem były w posiadaniu klubu, który znajdował się w rodzinnej posiadłości. Jednak oprócz klubu nic więcej ich nie łączyło. Doszło do tego, że Prue i Piper przeklęły Phoebe i jej wszystkie przyszłe wcielenia...


O magii i czarownicach etc.
Przede wszystkim nie wolno używać mocy i magii do karania winnych. Bo to, jak wiemy z odcinka 2, może doprowadzić do fatalnych skutków. Zaczęło się od ‘niewinnego’ podsunięcia psiej kupki pod buty faceta, a skończyło się na spaleniu Phoebe na stosie. Bardzo mądre są słowa Phoebe: „Kiedy przekroczy się małą granicę to potem łatwiej jest przekroczyć większą”....

Nie powinno się ratować swojego życia poprzez magię jeśli nie zostało ono zagrożone przez siły ciemności. Prue i Phoebe postanowiły wyleczyć Piper z gorączki Oroya, jednak nie przyniosło to żadnych pozytywnych skutków...

Dowiadujemy się, że jeśli czarownica użyje swoich mocy w złym celu (tak jak zrobiła to Phoebe Russell) to w jej następnym wcieleniu jej moce zostaną osłabione.

Nie wolno też eksperymentować z magią jeśli się jest niedoświadczonym. Przede wszystkim z dala od niej powinni się trzymać nie mający o niczym pojęcia śmiertelnicy. Przekonały się o tym koleżanki ze studiów Phoebe rzucając walentynkowe zaklęcie na swoje zwierzęta. Nie trzeba było długo czekać by wymknęło się to spod kontroli. Jednak w gorszej sytuacji znalazł się doktor Williamson, który otrzymał moc sióstr Halliwell nie będąc na to przygotowanym. Zwykły śmiertelnik nie upora się z taką mocą i pomimo, że służy ona dobru, może się przerodzić w niewyobrażalne zło...

Dowiadujemy się też, że demony są bardzo sprytne i robią wszystko by zataić przed światem swoje istnienie. Nie chcą by ktokolwiek się o nich dowiedział i dlatego ‘sprzątają sami po sobie’ gdy zostaną unicestwieni. A nawet jeśli ktoś pozna ich tajemnice, to nie nacieszy się nią zbyt długo gdyż demony szybko będą chciały wszystko zatuszować...

Ciekawą informacją jest moc pentagramu. Daje ona wielką siłę, a w sytuacji współpracy dobra ze złem daje potężne efekty. Pentagram i współpraca dobra ze złem są kluczem do otworzenia przejścia między wymiarami...


Największe wpadki:
1. Kilka razy podczas tego sezonu Phoebe mówiła, że nie może wywołać swojej wizji na zawołanie. Ale przecież nauczyła się niby tego w 20 odcinku 1 sezonu :P
2. W odcinku 13 zwierzęta zamieniły się w mężczyzn i niby byli oni kompletnie goli. Ale przy niektórych scenach jak byk było widać, że jednak mają na sobie bieliznę (np jak jeden siedział, był pokazany a drugi przeszedł przez ekran i kamera była na wysokości jego wiadomo czego :P). Tzn ja rozumiem, to oczywiste, że nie mogli być goli bo to nie jest film erotyczny, no ale jak już mają być niby goli to mogliby przynajmniej zrobić ujęcia tak żeby nie było widać, że mają oni gacie na sobie :P
3. W odcinku 13 jak Prue się nudziła i siedziała na fotelu to przesuwała wazonik na komodzie telekinezą. Jak się na niego patrzyła to był po prawej stronie, a jak go przesuwała to był już po lewej i ona go na prawą dopiero przesunęła (no a potem z powrotem na lewą) ;P
4. W odcinku 15 Bane poszedł do łazienki i powiedział, że musi przemyć koszulę czy jakoś tak. No ale jak wychodził z łazienki i wpadł na Prue to dalej miał czerwoną plamę na koszuli, a Prue wcale tego nie zauważyła.
5. W odcinku 16, kiedy Prue prześladował pech przez Promienia Mroku, a Phoebe dostała wizji, w której chciała ona skoczyć z mostu, dziewczyny chciały ją jak najszybciej odnaleźć by zapobiec tragedii. Już nie pamiętam kto ale ktoś (chyba Leo) zaproponował żeby skorzystać z Księgi Cieni i wahadełka, ale siostry nie zgodziły się na to mówiąc, że nie ma na to czasu. No ta, nie miały czasu żeby pomachać sobie wahadełkiem nad mapą, ale miały czas żeby pojechać do domu opieki żeby ta cała Maggie im wskazała miejsce na mapie ;|
6. W odcinku 18 jak Billy wypchnął Demona Iluzji poza ekran to jak leciał razem z nim to był jeszcze ‘kolorowy’ dopiero jak się podniósł z podłogi to był czarno biały :P
7. W odcinku 21 kiedy dziewczyny i Jeźdźcy Apokalipsy układali razem figurki na stole by poustawiać je tak, jak oni stali to bez przerwy te figurki stały inaczej. W sensie bo tam była taka czarna piramidka i taka jasnozielona świeca. I jak ułożyli pentagram z tych figurek to raz piramidka była po lewej, raz po prawej. Bez przerwy się zamieniały miejscami :P Właściwie co ujęcie to miały inne ustawienie.

Szczerze mówiąc to coś mało tych wpadek. Przynajmniej mnie nie poraziło w oczy za dużo rzeczy tak żebym coś zapamiętał oprócz tego co już napisałem :P No nie licząc tego, że moim zdaniem cały odcinek 10 był jedną wielką wpadką :P


A teraz skoro już wiecie (mam nadzieję) wszystko o drugim sezonie, zapraszam was do wypełnienia mojego FunTestu, który własnoręcznie sporządziłem (tak jak ostatnio) ;P Oto jego adres:
http://charmed-2nd-season.funtest.pl/


Tak samo jak przy pierwszym podsumowaniu, i tym razem mam dla was...



****Konkurs!!!****



Nagrody:
1 miejsce – reklama vip, 500 kom
2 miejsce – reklama classic, 300 kom
3 miejsce – 200 kom

Zasady są takie same jak ostatnio: zgłaszacie się, ja potem zrobię listę no i następnie inne osoby (a nawet wy sami) będą mogły na was głosować. Zero wysiłku, wystarczy się zgłosić :P Ale od razu mówię, że nie mogą się zgłaszać osoby, które wygrały konkurs parę miesięcy temu czyli: Jastina, Miga i Kajol1994 :P
Także inni niech zgłaszaja się dowoli :) Możecie to robić przez całe dwa tygodnie czyli do... 29 lipca :)
Wtedy zrobię edit’a z listą konkursowiczów i będziecie mogli głosować :]

I tak oto chciałbym już zakończyć swoją notkę i pożegnać was na calutki miesiąc :D W końcu mi też się należy jakiś odpoczynek no nie? :P

****EDIT z dnia 29.07.2007r.****

Tak jak pisałem dziś kończy się zgłaszanie się do konkursu. Zgłosiło się wystarczająco dużo osób więc pora ten Konkurs rozpocząć :)

Zasady są takie:
- Możecie głosować sami na siebie ile tylko dusza zapragnie
- Wszyscy inni mogą na was głosować również ile im się podoba (wielokrotne komentarze się liczą, nieoznakowane komy spoza blogów również :P)
- Jeśli na danego bloga będzie dużo głosów ale tylko od jednej osoby, albo sam właściciel tylko na siebie zagłosuje, to wtedy i tak nie wygra :P Owszem, liczą się wielokrotne komy, ale na danego bloga muszą oddać głosy co najmniej 3 osoby :P W sensie, jeśli jedna osoba da komuś 1000 komów, a jakaś inna dostanie 3, każdy od innej osoby, to ta druga będzie na wyższym miejscu w rankingu :P:P:P:P
- Głosując wpisujecie w komie numerek bloga :)

Ok, czas na listę zgłoszonych:

1. charmed

2. liniol12

3. wiater

4. pasjonatki

5. charmed-magia

6. szympansik

7. malyswiat

8. love-ashlee

9. sweetcat12

10. hilarydufff

11. ewusia-kwiatusia

12. rin-chan

13. cornelia-site

14. czarodziejki-magia-moce

15. simpson-ashlee

16. the-power-of-charmed

17. sylffunqa

Teraz głosujcie sami na siebie ile tylko macie sił w palcach, oraz namawiajcie innych by na was głosowali.
Pierwszy etap zakończy się wraz z następną "prawdziwą" notką, czyli za jakieś dwa tygodnie około :P I tak jak było ostatnio: do drugiego etapu przejdzie tylko połowa :P No w tym wypadku 17 nie jest podzielne przez dwa no ale to się zobaczy :P przejdzie albo 8 albo 9 osób :]
Anyway, życzę wam powodzenia i do zobaczenia za dwa tygodnie :)


Blessed Be...
.:Komentarze [490]:.
Dodaj
- Zobacz



B-O-S
>> sobota, 7 lipica 2007 17:06:10

Niedawno przeglądając różne strony o Charmed kapnąłem się, że do tej pory jeszcze nie napisałem notki o Księdze Cieni... Rychło w czas no nie? :D



Księga Cieni

Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us

Siostry Halliwell używają tej księgi by znaleźć odpowiednie zaklęcie, miksturę lub cokolwiek innego potrzebnego im do zwalczania demonów. Znajdują się tam również zaklęcia wpływające na osobistą korzyść, jednak siostry muszą liczyć się z tym, że używanie takich zaklęć kończy się zazwyczaj poważnymi konsekwencjami.

Z Księgi Cieni wywodzi się moc Czarodziejek, to na pierwszej stronie jest zaklęcie przyzwania mocy, które Phoebe wypowiedziała w pierwszym odcinku serialu. Księga posiada własną moc, którą bardzo chętnie chcieli by mieć wysłannicy zła. Pierwszymi, którzy próbowali ją wykraść byli Zmiennokształtni. Jednak Księga Cieni potrafi się bronić przed siłami zła. Jedynie Czarodziejki mogą ją wynieść z domu.

Księgę założyła Melinda Warren czyli pierwsza czarownica z rodu, i to ona napisała najwięcej zaklęć. Przez wiele pokoleń kolejne czarownice dodawały i uzupełniały Księgę o nowe zaklęcia i przepisy na eliksiry. Dużo z tego jest autorstwa potężnej czarownicy jaką była babcia Czarodziejek czyli Penny Halliwell. Teraz tworzenie Księgi leży w rękach sióstr. Kiedy wymyślają jakieś nowe zaklęcie, lub inny sposób na unicestwienie demona, wpisują je do Księgi. Pierwszym zaklęciem wpisanym przez siostry było zaklęcie na wygnanie Woogyman’a, a wpisała je Phoebe.

Księga Cieni nie jest wymysłem twórców serialu. Takie księgi były używane przez prawdziwe czarownice od bardzo dawna. To tak jakby osobisty pamiętnik czarownicy/czarownika, w którym są zapisywane wszystkie rytuały, zaklęcia i inne przemyślenia związane z czarostwem. W Wicca są one najprawdopodobniej najważniejszym atrybutem każdej czarownicy. Powinna być ona przechowywana w specjalnym miejscu i chroniona by nie dostał jej nikt niepowołany.

Ciekawostka: serialowa Księga Cieni nie jest żadną atrapą, wszystko jest w niej autentyczne. Wszystkie zaklęcia, opisy demonów oraz rysunki itp. zostały wykonane ręcznie. Księga waży kilka kilogramów i podobno była najdroższym rekwizytem na planie filmowym :D

Tak Księga wygląda z zewnątrz:

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

A oto zdjęcia, które udało mi się znaleźć, z wnętrza Księgi :] Jest ich bardzo dużo, więc dam tutaj miniaturki, jak chcecie zobaczyć w całości to kliknijcie na nie ;)






Odcinek 21 – Apokalipsa, NIE!

Dziewczyny wracają do domu po bardzo udanym przedpołudniu. Nie mogą uwierzyć, że już tak długo żaden demon nie przeszkodził im w niczym. Są bardzo zadowolone. Phoebe uważa, że demon powinno się wysłać podziękowanie bo gdyby nie one, to nie byłyby ze sobą teraz tak blisko. Piper włącza telewizor, a tam, w wiadomościach są pokazywane informacje o publicznych bójkach i zamieszkach ulicznych. Phoebe mówi, że powodem tego jest to, że ludzie nie potrafią odpowiedzieć na ważne pytania. Siostry dziwią się o co jej chodzi. Phoebe tłumaczy, że jej profesor socjologii mówił o tym na wykładach, a ponad to zaciekawił ją tym i postanowiła ona kupić książkę z ważnymi pytaniami. Pokazuje ją siostrom, otwiera gdzieś na środku i zadaje pytanie Prue: „Płonie budynek. Gdybyś musiała wybierać to kogo byś uratowała: jednego krewnego czy pięciu nieznajomych”. Prue odpowiada, że bez wątpliwości krewnego, Piper zgadza się z nią. Phoebe mówi, że też by tak odpowiedziała.


Dzwonek do drzwi. Piper idzie otworzyć. To Leo. Piper wita się z nim pocałunkiem, jednak dziwi się po co używa on dzwonka do drzwi. Leo mówi, że chce uszanować ich prywatność i to, że są sobie tak... Prue i Phoebe przychodzą do nich. I wtedy Leo dokańcza: „.. bliskie”.
Chłopak chce zaprosić ją na lunch, jednak Piper ma wątpliwości mówiąc, że spędzają właśnie nie-magiczny dzień z siostrami. Leo mówi, że nie ma sprawy, że mogą to przełożyć, jednak siostry przekonują Piper żeby poszła z nim, że one zajmą się klubem i tak dalej.

Leo i Piper wychodzą i wsiadają do samochodu. Na ulicy jest korek, a jakiś facet za nimi ciągle na nich trąbi. Leo mówi Piper, że czasami ma wrażenie jakby był nieproszonym gościem, który przeszkadza im w siostrzanym życiu. Piper przekonuje go, że w jej sercu jest miejsce dla wszystkich, i dla niego i dla jej sióstr. Zniecierpliwiony facet za nimi, wymija ich i jedzie ulicą jak szalony. Zaraz za zakrętem rozbija się o samochód załadowany skrzynkami z owocami. Jego właściciel wysiada z samochodu i wyciąga kierowcę na zewnątrz. Zaczynają się bić. Potem dołączają się inni ludzie, co przeradza się w uliczną bójkę. Wszystkiemu przygląda się i notuje coś jakiś mężczyzna cały ubrany na czarno, jedynie z zielonym krawatem. Piper i Leo podjeżdżają tam. Ktoś rzuca w ich samochód arbuzem. Oboje wysiadają stamtąd nie wiedząc o co chodzi. Kiedy kolejny arbuz leci w ich stronę, Piper zamraża czas. Jednak facet w czarnym garniturze nie zastyga. Kiedy zauważa Piper, a ona jego, zaczyna on uciekać. Piper zaczyna biec za nim. Leo chce ją powstrzymać i również za nią biegnie. Mężczyzna ubrany na czarno wbiega do jakiejś zamkniętej uliczki, skaczę wysoko do góry i na sekundę znika, by po chwili pojawić się na swoim koniu. Tym razem ma na sobie zieloną pelerynę. Jedzie on w ślepy zaułek i zamieniając się w srebrzystą smugę, znika. Piper i Leo dobiegają tam, jednak nie znajdując tam niczego są nieco zdziwieni.
Tymczasem jeździec na koniu pojawia się na jakiejś polanie, po kolei pojawiają się i dołączają do niego jeźdźcy: z czarną peleryną, z żółtą i na końcu z czerwoną. Gdy jadą razem niebo ciemnieję i zaczynają strzelać błyskawice...

Prue i Phoebe siedzą w P3 i oglądają występ jakiejś piosenkarki, a barman przegląda ich książkę z ważnymi pytaniami. Przychodzą tam Leo i Piper.
Piper: „Byliśmy świadkami niezłego show.”
Prue: „Myślałam, że poszliście na obiad.”
Piper: „Bo poszliśmy, a na deser mieliśmy małe polowanko na demona.” :D
Następnie Piper i Leo opowiadają im wszystko co zaszło. Phoebe zastanawia się, czy to demon spowodował te bójki. Prue uważa, że jego obecność wyjaśniałaby ostatni rozboje w mieście. Dziewczyny pod radami Leo decydują się jak najszybciej pojechać do domu i przejrzeć Księgę Cieni.

Demony w garniturkach mają zebranie przy pełni księżyca. Ten z zielonym krawatem mówi temu w czerwonym, że wszystko szło dobrze, i że ludzie połknęli haczyk, dopóki jakaś zamrażająca czarownica go nie wypatrzyła. Ten z czerwonym uważa, że jeśli to dobra czarownica to może być z nią problem. Ten z zielonym mówi, że da się to naprawić, i że uda im się zdążyć na czas. Facet z żółtym krawatem mówi, że mają czas do jutrzejszego dnia do 19, a jeśli nie to Źródło... Demon z czarnym przerywa mu mówiąc, że trzeba znaleźć i zabić czarownice. Ten z czerwonym ma plan. Uważa, że jeśli jest ona dobrą czarownicą to będzie chciała ją powstrzymać, więc trzeba ją zwabić w pułapkę...

Piper i Phoebe przeszukują Księgę. Przychodzą tam Leo i Prue z tacką, na której są filiżanki kawy. Dziewczyny jednak nie mogą nic znaleźć, w dodatku nie ma żadnych obrazków, które mogłyby im pomóc zidentyfikować demona. Piper stawia na Demona Anarchii. No i teraz jest fajna gadka.
Leo: „Nie możecie sobie zgadywać. To bardzo niebezpieczne stawiać czoła komuś, o którym nic nie wiecie.”
Piper: „Leo, kotku, robiłyśmy to już kilka razy.”
Leo: „Nie miałem na myśli...”
Prue wcina się mu: „Wiesz, Leo, fajnie by było wiedzieć wszystko o naszych przeciwnikach, ale nie zawsze się da.”
Leo: „Wiem, ale...”
Teraz mu się Phoebe wcina: „Jeśli ten facet wszczyna zamieszki, nie możemy po prostu siedzieć i czekać na inspirację, wiesz?”
Leo: „Dobra, trzy na jednego. Po prostu się martwiłem, nic więcej”
Phoebe: „Bez obrazy panie świetlisty” :D
Dziewczyny postanawiają postawić na Demona Anarchii i przygotować się na jego unicestwienie. Nie wiedzą jednak jak go znaleźć. Prue wpada na pomysł by spytać kogoś kto podąża śladem anarchii...
Dzwoni więc do Morris’a. Na posterunku jest pełno ludzi. Darryl mówi jej, że całe miasto zwariowało, jest coraz więcej zamieszek, bójek itp. Ma też nadzieję, że Prue nie dzwoni do niego by mu powiedzieć, że to jakaś demoniczna sprawa. Prue mówi, że właśnie nad tym pracują, i że potrzebują jego pomocy. Pyta go gdzie znajduje się epicentrum zamieszek...

Dziewczyny jadą na podane przez niego miejsce. Panuje tam zupełny obłęd. Jest pełno radiowozów, ludzi biegających z łomami i rzucających różnymi rzeczami. Niektórzy wchodzą na samochody i tłuką szyby. Dziewczyny przeciskają się przez to całe zamieszanie starając się nie dostać niczym przy okazji. Piper zauważa gostka w garniturku i z zielonym krawatem. Stoi on na uboczu, przygląda się wszystkiemu i zapisuje coś. Kiedy zauważa on siostry zaczyna on biec w jakąś uliczkę. Dziewczyny biegną za nim. W zakamarku czekają już pozostali. Demon dołącza do nich. Prue przybiega tam pierwsza, jest zdziwiona widząc 4 demony. Demon z czerwonym krawatem podchodzi do niej. Ona chce użyć swojej mocy jednak to nie skutkuje. Demon łapie ją. Przybiegają tam Phoebe i Piper. Demon każe im się zatrzymać pod groźbą skręcenia karku ich siostrze. Potem nakazuje swoim pobratymcom recytować zaklęcie. Trzy demony stojące z tyły zaczynają mówić coś w dziwnym języku. Prue mówi siostrom by też brały się do dzieła. Dziewczyny rozchodzą się na bok i wyciągają przygotowane karteczki. Zaczynają recytować Zaklęcie. Gdy je kończą, Piper rzuca demonowi fiolkę z Miksturą pod nogi. Fiolka wybucha i rozpryskuje się pyłem, po czym pod nogami demona i Prue pojawia się świetlisty portal. Wydobywający się z niego dym otacza ich, a następnie wciąga do środka, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. Tak samo Phoebe i Piper, jak i reszta demonów są w szoku. Jednak demony po chwili znikają stamtąd.
Phoebe: „Co się stało”
Piper: „Wydaję mi się, że właśnie unicestwiłyśmy własną siostrę”.......

Piper jest przybita. W kółko powtarza, że Prue nie żyje, że zabiły one ją. Phoebe stara się ją przekonać, że tak nie jest. Uważa, że trzeba mieć nadzieję bez względu na wszystko. Piper ciągle dołuje się. Phoebe mówi, że ich magia ich nigdy nie zawiodła. Myśli, że wypowiadając złe zaklęcie przeniosły one Prue do jakiegoś miejsca. Stara się podtrzymać siostrę na duchu mówiąc, że mają Leo, mają Księgę, oraz siebie na wzajem i na pewno uda im się znaleźć wyjście z tej sytuacji.

Demony wracają do swej siedziby, czyli jakiegoś wieżowca. Wygląda to jak biuro, kręci się tam wielu facetów w białych koszulach z krawatami. Idąc korytarzem demony kłócą się ze sobą. Ten z żółtym krawatem uważa, że ich kolega jest już martwy. Ten z zielonym mówi, że nie może być martwy gdyż tylko Źródło może ich zniszczyć, nikt poza tym. Mówi, że są on Naznaczeni, że są Czterema Jeźdźcami Apokalipsy. Jeździec z czarnym krawatem mówi, że Źródło ich zniszczy jeśli nie zdążą na czas. Uważa, że to zielony zawiódł i poniesie za to konsekwencje. Żółty mówi, że wszystkim się za to oberwie, a wtedy Źródło wybierze kolejne dusze, które staną się następnymi Jeźdźcami Apokalipsy.
Zielony: „Fajnie, że się nie poddajecie” :D
Czarny mówi, że potrzeba im Wojny (mówi o ich koledze), bo to on miał zwrócić narody przeciwko narodom. Zielony mówi, że muszą oni przeszukać wszystko co się da by znaleźć sposób na przywrócenie Wojny. Międzyczasie na ekranach w biurze pokazywane są różne zamieszki uliczne, bójki itp...

Dziewczyny wracają do domu. Wchodzą na strych i pytają Leo czy znalazł coś w Księdze. On jednak mówi, że nie ma tu nic na temat tego typu zniknięć czy takich czterech facetach w garniturkach. Ma też wątpliwości co do tego, że Prue jeszcze żyje. Piper jest zdezorientowana. Z jednej strony Phoebe każe jej mieć nadzieję, a z drugiej dowiaduje się, że nie ma nadziei. Nagle zaczyna wiać delikatny wiatr, który powiewa jakimiś tkaninami. Po chwili Piper łapie oddech i trzyma się za brzuch. Leo i Phoebe nie wiedzą o co chodzi. Piper tłumaczy im, że Prue jest tutaj, we wietrze i chce im coś przekazać. Ma już pewność, że jej siostra jest żywa. Phoebe ma wątpliwości, myśli, że jeśli podróżuje we wietrze to może to być jej dusza. Piper zaprzecza temu. Leo mówi, że Prue może być na innym planie i próbuje się przedostać. Phoebe uważa, że trzeba się z nią porozumieć. Zaczyna wołać do Prue żeby dała jakiś znak. Prue przesuwa wskaźnikiem na tablicy spirytystycznej literując słowo: „POMOCY”. Phoebe pyta jej w jaki sposób mogę jej pomóc. Po chwili dostaje ona podobnego uczucia jak wcześniej Piper (łapie głęboki oddech i trzyma się za brzuch). Piper pyta jej czy to zrobiła jej Prue. Phoebe mówi, że to coś innego, coś złego. Nagle pojawia się tam na pół przezroczysta błękitna smuga, w której widać twarz Prue. Podąża za nią druga smuga – czerwona, symbolizująca Wojnę. Czerwona smuga leci za błękitną przewracając tym samym różne rzeczy na strychu. Następnie obie smugi wylatują przez okno.
Leo uważa, że Prue ma kłopoty. Piper każe mu jak najszybciej iść do swoich przełożonych i dowiedzieć się czegoś o tych facetach w garniturkach. Leo orbuje. Dziewczyny idą do Księgi poszukać czegoś na temat smug.

Tymczasem w biurze Jeźdźców dowiadują się oni, że statystyki na Ziemi zaczynają spadać jeśli chodzi o wojnę, i że pokój zaczął zwyciężać w niektórych strefach. Demon z czarnym krawatem jest wkurzony, mówi, że idą oni na dno jednak nie pójdą sami, tylko zabiorą ze sobą również czarownice. Nagle telewizor będący w Sali zaczyna wariować. Ciągle przełączają się kanały i słychać tam słowo ‘wojna’. Trójka domyśla się, że ich partner żyje. Mówią do niego, że wyciągną go i pozbędą się tych czarownic. On (z telewizora) mówi im, że trzeba zawiesić broń i współpracować z wiedźmami, bo to jedyny sposób by go wyciągnąć. Jeźdźcy nie wiedzą jednak gdzie ich znaleźć. Wojna każe im spytać o to Źródło.

Phoebe i Piper przenoszą się z Księgą do solarium. Phoebe mówi, że nie znalazła nic o czterech facetach, ale ma pomysł co do tego jak znaleźć Prue. Opowiada jej o 11 planach egzystencji. Piper uważa, że nie ma na tyle czasu by przeszukać 11 planów. Powoli traci nadzieję. Myśli, że jest już za późno. Phoebe stara się ją wesprzeć, nie pozwala jej się poddać. Pojawia się Leo. Okazuje się, że faceci w garniturkach są wysoko postawieni, a ich szefowie gadali ze Starszyzną. Tłumaczy, że złożyli oni propozycje współpracy, gdyż ich partner i Prue zostali uwięzieni na innym planie przez połączenie zaklęć dobra i zła, i tylko w ten sam sposób można ich uwolnić. Dziewczyny dziwią się temu, pytają co Starsi na o powiedzieli. Leo mówi, że kazali tylko przekazać tą wiadomość, a wybór pozostawiają im samym, gdyż nie mogą się sprzeciwiać Wolnej Woli. Phoebe bez wahania pyta gdzie ma się odbyć spotkanie. Leo jest zszokowany faktem, że chce ona się na to zgodzić.
Phoebe: „Sory, Leo, nie byłeś od początku na imprezie? Oczywiście, że to zrobimy” :D
Leo stara się je przekonać, że nie wolno bratać się ze złem, gdyż może to być pułapka. Piper dziękuje mu za cenne rady, ale Starsi pozostawili wybór im i on również powinien tak zrobić. Leo martwi się o nie, nie chce by stała im się krzywda. Phoebe uważa, że skoro one im są potrzebne to nie zrobią im krzywdy. Leo ciągle stara się je przekonać, że oni ich zdradzą bo tak zawsze działa zło. Opowiada o hierarchii zła, w której ci trzej najprawdopodobniej są bardzo wysoko. Dziewczyny nie dają się przekonać, chcą za wszelką cenę uratować Prue...

Dziewczyny przychodzą na polanę gdzie zaplanowane zostało spotkanie. Nie są do końca pewne czy to dobry wybór, ale nie ma juz odwrotu. Pojawiają się tam Jeźdźcy Apokalipsy. Po drobnym przedrzeźnieniu obu stron przez siebie, Piper i Zielony podają sobie ręce. Wtedy słychać uderzenie błyskawicy, a niebo zaczynają zakrywać chmury burzowe...

Dziewczyny zabierają ich do domu. Phoebe przygotowuje stolik w solarium. Gdy chce zdjąć z niego kwiatka, Jeźdźcy boją się.
Phoebe: „Robię miejsce”
Zielony: „Oczywiście”
Kiedy Zielony zaczyna coś wyciągać z marynarki Phoebe również się boi. Zielony wyciąga długopis.
Zielony: „Robię notatki”
Phoebe: „Oczywiście” :D
Piper przynosi z kuchni jakiś notes. Leo mówi jej, że przyprowadzenie ich do domu to kompletne nieporozumienie. Piper mówi, że lepiej żeby byli w domu, bo tutaj są najsilniejsze.
Piper: „A co, może mieliśmy iść do ich siedziby?”
Leo: „A czemu nie? Hmm? Czemu zrezygnowali z przewagi jeśli nie mają nic do ukrycia?”
Piper przedrzeźniając: „Oczywiście że coś ukrywają. Są źli” :D
Wiem, że to nie brzmi śmiesznie :P To trzeba by zobaczyć Piper jak to mówi ;P
Phoebe kładzie na stole figurki symbolizujące każdego z uczestników sytuacji, w celu odtworzenia tego co się stało. Piper dołącza do nich. Czarny przestawia jedną figurkę mówiąc, że on tam stał. Piper się z tym nie zgadza, uważa, że to ona tam stała i również przestawia figurki. Żółty robi to samo :] Phoebe mówi, że jeżeli nie uda im się dogadać w tak prostej rzeczy to dalsza współpraca nie ma sensu. Zielony ustawia wszystkie figurki w odpowiednich miejscach. Piper widząc ułożenie figurek dostaje olśnienia (tworzą one pięciokąt).
Piper: „Phoebe”
Phoebe: „Widzę, Piper.”
Siostry odchodzą na krok po kilka gałązek bazi. Demony nie wiedzą o co chodzi. Dziewczyny układają gałązki w pentagram, a każda z figurek znajduje się na końcu któregoś z ramion gwiazdy.
Czarny: „Pentagram, nasz szczęśliwy znak”
Phoebe: „Nie prawda, pentagram był znakiem dobra dopóki nam go nie ukradliście.” :D
Piper domyśla się, że ich piątka stojąca w pentagramie stworzyła jakieś pole energetyczne, w którego środku znaleźli się Prue i ich partner. Phoebe uważa, że otworzyli w ten sposób jakiś wir. Uważa, że jeśli uda im się dowiedzieć jak go otworzyli, to będę mogli go otworzyć ponownie. Czarny mówi, że to bardzo ciekawy plan itp. Mówi jednak, że musi już iść i sprawdzić rzeczy w biurze, każe powiadomić go jeśli znajdą oni odpowiedź. Następnie wychodzi. Leo chrząka. Piper podchodzi do niego. Leo mówi jej po cichu, że ma zamiar śledzić tego faceta i dowiedzieć się czegoś więcej. Zanim Piper zdąża coś powiedzieć, Leo orbuje. Żółty pyta kim jest Leo, na co Piper odpowiada mu, że to nie jego sprawa.
Zielony uważa, że to kombinacja ich zaklęć utworzyła wir. Phoebe pyta go w jakim języku było powiedziane jego zaklęcie. Zielony odpowiada,, że to wymarły język używany tylko podczas obrzędów. Piper decyduje się zrobić jeszcze raz miksturę, gdyż będzie ona potrzebna. Żółty idzie razem z nią do kuchni.

Leo zjawia się w siedzibie Jeźdźców. Idąc korytarzem, zza drzwi wychodzi jakiś facet w białej koszuli i pyta go co on tu robi. Leo uderza go pięścią w twarz i wpycha do pomieszczenia, z którego wyszedł.

Międzyczasie Phoebe i Zielony siadają na kanapie w przedpokoju. Zaczynają pracować nad zaklęciem. Zielony tłumaczy jej co oznaczały słowo, które wtedy recytował.
Phoebe: „Czy to, że jesteś tym złym i w ogóle, nie oznacza, że będziesz mnie okłamywał, prawda?
Zielony: „Czy to, że jestem złym i w ogóle, oznacza, że uwierzysz mi jeśli powiem ‘nie’?” :D

Leo przebrany w uniform idzie do pomieszczenia gdzie Czarny wydaje polecenia innym. Mówi coś, że zarażanie cholery ma się rozprzestrzeniać, w szczególności w Azji, i że epidemia ospy w Wenezueli ma dalej szaleć. W pomieszczeniu jest tablica ze zdjęciami poszczególnych Jeźdźców, a pod spodem są wyniki ich ofiar. Podpisane są tam ich imiona czyli: Wojna, Śmierć (czarny krawat), Konflikt (zielony) i Głód (żółty)... Śmierć poprawia sobie kołnierz, przez co widać jego tatuaż na szyi czyli omegę...

Głód będący w kuchni z Piper również poprawia kołnierz. Piper zauważa jego tatuaż i pyta co on oznacza. Jednak demon wymiguje się. Piper przyrządza miksturę, wrzuca składniki do garnka etc. Dziewczyna pyta go co oni tak na prawdę kombinują. Głód uważa, że to naiwne wierzyć, że uzyska się odpowiedź na takie pytanie. Piper uważa, że skoro mają oni razem pracować to powinni wiedzieć o sobie coś więcej. Głód mówi, że wszystko co muszą wiedzieć to to, że chcą oni odzyskać swojego partnera. Tłumaczy, że to tylko interes tak samo dla niego jak i dla nich. Piper zaprzecza temu mówiąc, że one traktują to osobiście gdyż Prue jest ich siostrą.
Głód: „Słabość każdego śmiertelnika. To dlatego zawsze przegrywacie.”
Piper nic nie odpowiada tylko strzela focha i zaczyna ucierać zioła w moździerzu.

Phoebe i Konflikt pracują nad zaklęciami. Konflikt pyta Phoebe czy była kiedyś demonem, bo ma w sobie to coś. Phoebe zaprzecza. Konflikt uważa, że nie różnią się za bardzo od siebie. Phoebe mówi, że to prawda, gdyż oboje starają się unicestwić tą drugą stronę. Kiedy wracają oni do pracy nad zaklęciami, do pomieszczenia dostaje się smuga Prue. Wlatuje tam przez okno przy schodach i leci za plecami Phoebe. Dziewczyna ciężko łapie oddech. Demon dziwi się temu jednak Phoebe go spławia mówiąc, że ma mdłości. On zwraca głowę do swojego notesu. Wtedy Phoebe zaczyna obserwować smugę. Prue przesuwa wskaźnikiem na tablicy. Najpierw pokazuje na czwórkę a potem na litery H i O (4 Horseman of Apocalypse – Jeźdźcy Apokalipsy). Wtedy wlatuje tam również czerwona smuga i zaczyna ją gonić. Obie smugi przelatując koło tablicy strącają wskaźnik. Phoebe i Konflikt wstają z kanapy. Konflikt nie wie co się dzieje.
Konflikt: „Co zrobiłaś?”
Phoebe: „Ja nic nie zrobiłam, co ty zrobiłeś?”
Przychodzą tam Piper i Głód. Pytają co się stało. Phoebe odpowiada, że nie do końca wiadomo. Głód pyta ich czy znaleźli już sposób. Phoebe tłumaczy, że trzeba odwrócić ustawienie w pentagramie i odwrócić znaczenie zaklęć.
Konflikt podchodzi do Głodu i zaczynają się oni zbierać. Mówią, że idą teraz do biura przygotować się i wrócą o 18.30... Po ich wyjściu Piper pyta Phoebe co tak na prawdę zaszło. Ona mówi jej, o tym, że była tu Prue i przeliterowała 4 – H – O, jednak dziewczyny nie wiedzą co to oznacza...

Leo przygląda się tablicy z wynikami Jeźdźców. Facet, którego wcześniej pobił, wchodzi tam i pokazując na niego woła ochronę. Leo orbuje. Jest też tam Śmierć, jednak każe nie zwracać na to uwagi gdyż zostało niewiele czasu...
Leo przenosi się do domu sióstr. Opowiada im gdzie był i co zrobił i przede wszystkim z kim tak na prawdę mają one do czynienia i czego chcą Czterej Jeźdźcy Apokalipsy. Mówi, że jeśli pomogą uwolnić ostatniego Jeźdźca, doprowadzą do końca świata...

Dziewczyny uważają, że to niczego nie zmienia, i że pomogłyby nawet samemu Źródłu jeśli miałoby to uratować Prue. Leo stara się im wytłumaczyć, że są oni Namaszczeni, wybranymi tylko po to by doprowadzić ten świat do zagłady. Ich znakiem jest omega. Piper przypomina sobie tatuaż na szyi Głodu. Leo mówi im, że kiedy tylko Jeźdźcy zjednoczą się, rozpoczną Apokalipsę. Phoebe mówi, że po przepowiedniach na 2000 rok skończyły się pogłoski o Apokalipsie. Leo tłumaczy, że w Nowy Rok nic się nie stało, gdyż to nie było prawdziwe millenium. Mówi, że mnisi, którzy zamieniali kalendarz Juliański na kalendarz Gregoriański popełnili kilka poważnych błędów. Piper pyta go kiedy w takim razie zaczyna się nowe millenium. Leo odpowiada, że dzisiaj, dokładnie o... Phoebe dokańcza: „19.00... To dlatego chcą się z nami spotkać o 18.30.”
Leo mówi, że nie mogą one pozwolić by ich plany doszły do skutku. Dziewczyny są zdecydowane uratować Prue i to jest dla nich najważniejsze. Leo stara się im to wybić z głowy. Mówi im, że podróż do przyszłości już raz uświadomiła im, że są ważniejsze rzeczy niż ratowanie siostry....

Jeźdźcy z niecierpliwością czekają na siostry w wyznaczonym miejscu. Zostały tylko trzy minuty do 19. Wiedzą, że już po nich. Chcą jednak zabrać je na dno razem ze sobą, zabić je. Po chwili Phoebe i Piper zjawiają się tam. Przytoczę wszystkie dialogi bo mi się nie chce bawić z tym ;P
Śmierć: „Zabijmy je teraz”
Phoebe: „Potrzebujecie nas. Bez nas nie będzie końca świata”
Konflikt: „Więc wiecie.”
Phoebe: „Tak, i mimo to przyszłyśmy. To się u nas nazywa niezmąconą wiarą”
Głód: „Nazywaj to sobie jak chcesz. Zaczynajmy. Szybko”
Konflikt: „Gotowa?”
Phoebe: „No dawaj”
Phoebe i Konflikt uściskają sobie ręce. Wtedy Phoebe dostaje wizji, w której widzi potężne wybuchy na całym świecie.
Piper: „Co widziałaś?”
Phoebe: „Miejmy to już za sobą.”
Wszyscy ustawiają się na swoich pozycjach. Konflikt zaczyna recytować swoje zaklęcie. Piper wyciąga kartkę i również zaczyna to robić jednak orientuje się, że Phoebe milczy.
Phoebe: „Leo ma racje. Widziałam co się stanie, Piper. Nie możemy tego zrobić. Nie możemy być aż tak samolubne.”
Śmierć: „Czemu nie recytujecie?! (do Konfliktu, który przestał) Ty mów dalej. (znów do sióstr) Czemu przestałyście?!”
Głód: „Mamy mało czasu”
Śmierć: „Wiecie co robicie? Zabijacie własną siostrę.”
Phoebe: „Stawka jest większa niż nasze rodzeństwo.”
Konflikt kończy swoje zaklęcie.
Konflikt: „Skończyłem. One też?”
Piper: „Nie, i nie zamierzamy tego robić.”
Konflikt: „Mieliśmy umowę. Zgodziłyście się.”
Piper: „To była jedna wielka pomyłka.”
Phoebe: „Wiemy czego chcecie i dopilnujemy żebyście tego nie dostali”
Piper: „Nawet jeśli wiąże się to z utratą siostry”
Nagle otwiera się wir. Jednak to nie sprawka zaklęcia, tylko samego Źródła. Z wiru wydobywają się trzy promienie, które rażą Jeźdźców w czoła i zadają im ból. Phoebe wyciąga kartkę z zaklęciem. Uważa, że jeśli wir jest otwarty to może uda się przywrócić Prue. Dziewczyny dokończają Zaklęcie po czym Piper rzuca w wir fiolkę z miksturą. Po chwili Prue i Wojna zostają wyrzuceni na zewnątrz. Promienie Źródła dosięgają również czwartego Jeźdźca. Phoebe i Piper zabierają Prue na bok. Po chwili każdy z Jeźdźców wybucha, a następnie płomienie zostają wciągnięte do wiru. Siostry przytulają się do siebie.
Piper: „Wszystko w porządku?”
Phoebe: „Już dobrze, wszystko będzie dobrze.”
Prue: „Dziękuję za uratowanie mojego życia”....

Dziewczyny siedzą w zakątku w P3. Patrząc na tańczących ludzi Phoebe mówi, że należałoby im się chociaż zwykłe ‘Dziękuję’. Przychodzi Leo. Mówi, że był na spotkaniu, i że to ich akt całkowitej bezinteresowności pokrzyżował plany Źródła. Prue pyta go czy Jeźdźcy zostali zniszczeni dlatego, że dziewczyny zdecydowały się ją poświęcić. Leo nie odpowiada wprost. Mówi tylko, że szefowie Jeźdźców uznali, że jest na świecie za dużo dobra by Apokalipsa mogła dojść do skutku. Dziewczyny chcą by Leo się do nich przyłączył i napił się czegoś, jednak on mówi, że muszą one teraz pobyć razem ze sobą, same. Następnie odchodzi. Prue ze smutkiem przyznaje, że dziewczyny stanęły przed trudnym wyborem i dokonały właściwej decyzji. Phoebe przeprasza ją i przytula się do niej. Piper robi to samo. Prue mówi, że przeprosiny nie są potrzebne. Uważa, że każda z nich musi wykonywać swoją pracę i trzeba się z tym pogodzić. Przychodzi do nich barman z książką trudnych pytań i mówi, że każdy musi odpowiedzieć na to pytanie: „Płonie budynek. Kogo ratujecie – jednego krewnego czy pięciu nieznajomych”
Na co siostry jednocześnie odpowiadają: „Pięciu nieznajomych” ;]

Koniec


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Filmiki:








Odcinek 22 – Uważaj czego sobie ‘Czarowniczysz’

Zebranie jakichś demonów wyższej rangi. Jest ich pięciu, stoją w kręgu, tworząc pentagram i są ubrani w żółte szaty. Mówią na siebie ‘Zgromadzenie’. Miedzy nimi, w środku kręgu stoi jakiś inny demon. Mówi, że pochodzi z rodu Czarowników – Smoków, i że jego ojciec pozostawił mu po śmierci dwie rzeczy: umiejętność latania, oraz żarliwą nienawiść do osób, które go zabiły czyli czarownic. Deklaruje się, że nie spocznie dopóki nie zabije wszystkich wiedźm. Jeden ze Zgromadzenia mówi, że każdy, który użył przeciw nim siły, zawiódł. Inny demon, mający węża na sobie ma inny pomysł, po czym pstryka palcami i z wazy leżącej nieopodal wychodzi dżin. Demon z wężem każe mu powiedzieć to o czym wcześniej z nim rozmawiał. Dżin mówi im, że aby zniszczyć wiedźmy należy je potraktować nie jak wiedźmy tylko jak ludzi. Uważa, że spełnienie ich życzeń doprowadzi je do zagłady. Smok nie ufa mu bo to dżin, uważa, że może ich zdradzić gdyż po spełnieniu trzech życzeń będzie wolny. Zgromadzenie zgadza się na plan podrzucenia dżina czarownicom, jednak przestrzega go, że nawet jeśli będzie wolny to oni go znajdą.

Piper siedzi z Phoebe na kanapie w solarium i bandażuje jej nogę. Phoebe mówi, że na jej liście dzisiejszego dnia nie było ‘walki z bestią’. Opowiada, że napadł ją jakiś demon i musiała ona mu skopać tyłek. Piper mówi ich starą regułę, że nic nie dzieje się przypadkiem. Phoebe mówi, że powtarzają to sobie zawsze, a i tak nie wiedzą co to dokładnie znaczy. Leo mówi, że nie można przyspieszyć ani spowolnić tego co ma być. Piper za to, zastanawia się co zrobić z tym co jest teraz. Informuje, że Dan wrócił do miasta. Nie wie co ma mu powiedzieć, bo w końcu ostatnim razem gdy tu był znalazł dowód na to, że Leo zginął w 1942 roku, i będzie oczekiwał jakiejś reakcji.
Phoebe: „A co powiesz na: ‘Hej Dan, masz rację. Jestem nekrofilem’.” :D (dla tych co nie czają – nekrofil to osoba, która się teges z nieżywymi :P)
Piper mówi tylko: „Phoebe” i gwałtownie kładzie jej nogę na pufie przez co Phoebe krzyczy: „Au!”
Phoebe: „Dlaczego wszyscy zawsze Phoebe-ują mnie?”
Leo się śmieje. Przychodzi tam Prue ubrana wyjściowo. Piper pyta ją dokąd się wybiera. Prue z zupełnym brakiem entuzjazmu mówi, że na randkę z Dick’iem.
Phoebe: „Nudny Dick? Prue, za gorąca z ciebie laska żebyś chodziła na randki z obowiązku. Prue mówi, że przez ciągłe polowania na demony i brak rozrywek, chce wprowadzić równowagę w swoim życiu.
Piper: „Tak, ale nie potrzebujesz do tego Dick’a”
Prue przekrzywia głowę, Phoebe z uśmiechem mówi ‘Hm’ pod nosem, a Leo się śmieje. Nie czaicie ;P No bo w języku angielskim Dick to również takie trochę wulgarne określenie na pewną męską część ciała ;P
Więc gdyby to był polski serial (ale dobrze, że nie jest) to to by było tak jakby Prue powiedziała, że umawia się z Wackiem i musi odnaleźć równowagę w życiu, a Piper powiedziałaby: „Ale nie potrzebujesz do tego Wacka” :D
Jak dalej nie czaicie to jesteście ciemni. W każdym bądź razie dla mnie to było śmieszne :P
Wracając do opisu...
Piper: „Miałam na myśli, że powinnaś się cieszyć, że idziesz na randkę. Ale wyglądasz jakbyś szła na własny proces”
Prue uważa, że nie jest aż tak źle, i że pójdzie na tą randkę. Piper musi iść otworzyć klub. Wszyscy zaczynają iść w kierunku wyjścia. Leo pomaga Phoebe, która kuleje. Przed drzwiami dziewczyny znajdują dziwne pudełko i zabierają je do środka. W nim, znajdują butelkę. Jest stara i bardzo zakurzona. Phoebe dziwi się kto mógłby przysłać im coś tak zakurzonego. Następnie zaczyna strzepywać kurz i trzeć butelkę. Zaraz potem wydobywa się z niej dym i w korytarzu pojawia się dżin z tekstem: „Wasze życzenia są dla mnie rozkazem”...

Dżin nakłania siostry do wypowiedzenia życzeń. One jednak są nieufne i nie dają się przekonać. Wypytują tylko kto go przysłała. Dżin wymiguje się od odpowiedzi mówiąc, że nic nie wie. Kiedy zauważa jakieś chrupki leżące w misce podchodzi do nich i bierze jednego do ręki. Ubolewa nad tym, że nie może ich zjeść. Bardzo chciałby poczuć smak jedzenia, lub chociażby zapach... Leo każe siostrom uważać na niego, gdyż dżiny są z natury chciwe i podstępne. Dżin mówi, że każdy ma życzenia, a one mają szanse spełnić te swoje najskrytsze. Prue uważa, że to jakiś podstęp. Dżin mówi, że dopóki nie wypowiedzą trzech życzeń to on tu zostanie i nie ruszy się na krok, ostrzega, że dużo dzwoni i nie płaci ;] Potem idzie się rozejrzeć po domu. Piper pyta Leo o więcej informacji na temat dżinów. Leo mówi, że dżiny nie są złe z natury, nie mogą nikogo skrzywdzić dopóki ten ktoś czegoś sobie nie zażyczy.
Międzyczasie dżin stoi w innym pokoju i przerzuca z ręki do ręki jakąś wazę. Prue zastanawia się co może być szkodliwego w życzeniach. Leo mówi, że w życzeniach zawsze jest ukryty haczyk, np jeśli ktoś zażyczy sobie samochodu to następnego dnia może umrzeć jego ojciec i w ten sposób ten ktoś odziedziczy samochód. Dziewczyny postanawiają trzymać się z daleka choćby o myśleniu o jakichś życzeniach. Phoebe każe siostrom iść i zająć się swoimi sprawami. Obiecuje zająć się dżinem i mieć na niego oko...

Prue jedzie na swoją lunchową randkę. Siedzi przy stoliku z owym Dick’iem i oboje przeglądają menu. Prue pyta zamulonego faceta czy był już tu kiedyś. On mówi, że to blisko jego biura bo nie lubi on długich lunchów. Prue pyta go co jest dobre.
Dick: „Sałatki są w porządku, makarony są w porządku, ryby są w porządku, stek jest...”
Prue dokańcza za niego: „... w porządku.”
Dick: „No, skąd wiedziałaś?”
Prue: „Szczęśliwy traf” :D następnie chowa głowę za menu i mówi: „W co ja się wpakowałam?” ;]
Kiedy Prue nie patrzy, na menu Dick’a pojawia się mini dżin i wskakuje mu do gardła. Następnie Dick miota się trochę, a Prue przygląda się temu z zaniepokojeniem. Facet z ogromną niecierpliwością zanurza palce w maśle, a potem je oblizuje (bleah).
Prue: „Dick, czy ty...?”
Dick: „Jestem chory i zmęczony staraniem się chociaż w połowie zasłużyć na randki z tobą? A żebyś wiedziała. Słuchaj, oboje wiemy, że jestem nudny jak flaki z olejem. Nic na to nie poradzę. Wiem kim jestem. Wiem, że nie jestem facetem, którego ty szukasz.”
Prue chce coś powiedzieć jednak Dick wcina się jej w zdanie. Pyta ją czego chce, czego oczekuje. Prue mówi mu, że teraz randki wydają się być powinnością, mimo tego, że się nie chce to się na nie przychodzi. Mówi, że chciałaby, żeby było tak jak dawniej, tak jak za pierwszym razem. Dick uśmiecha się po czym mówi: „Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem”. Następnie pstryka palcami, a Prue zaczyna dziwnie świecić...

Dżin zjawia się na strychu. Jest tam Phoebe przeglądająca Księgę. Dżin proponuje jej wielki majątek.
Phoebe: „Po opodatkowaniu? Nie wiele zostanie.”
Dżin stara się ją przekonać, kusi ją ziemią, władzą, urodą itp. Phoebe jednak twardo odmawia. Nie może jednak nic znaleźć w Księdze. Dżin mówi, że to dlatego, że jedynym sposobem na pozbycie się go to wypowiedzenie trzech życzeń. Phoebe mówi, że przy życzeniach jest drobny druczek, i że jego praca ma ograniczenia. Dżin patrząc na jej zabandażowaną nogę mówi, że jej też. Phoebe mówi, że to wypadek przy pracy. Dżin proponuje jej, że stanie się ona potężna jak tylko chce. Phoebe zastanawia się sekundę po czym kategorycznie odmawia. Dżin znika.

Piper i Leo siedzą w klubie. Piper zastanawia się co powiedzieć Dan’owi. Leo radzi jej powiedzieć tyle ile może on wiedzieć. Piper mówi, że rzecz w tym ile ona sama wie. Tłumaczy, że on (Leo) obserwował jej całe życie i wie o wszystkim, a ona nie wie o nim nic, chciałaby przeżywać z nim każdą chwilę, a tak na prawdę nie wie dokąd idzie kiedy znika, czy ma własny dom lub odtwarzacz CD. Leo z uśmiechem mówi, że to nie tak. Do klubu wchodzi Dan. Widząc Leo blednie mu mina i chce od razu wyjść, jednak Piper podchodzi do niego i go zatrzymuje. Międzyczasie pojawia się tam dżin. Tzn pojawia się w ukryciu, za jakimiś krzesłami parę metrów dalej i zaczyna podsłuchiwać. Piper prosi Leo by się oddalił na chwilę. Leo wstaje z krzesła i idzie na zaplecze. Dan ma pretensje do Piper, dziwi się jak może ona dalej być z Leo po tym wszystkim co się dowiedziała. Uważa Leo za oszusta. Piper wyznaje mu, że wie kim jest Leo, że od początku wiedziała. Dan jest w szoku. Piper stara się coś dalej wytłumaczyć jednak Dan jej przerywa. Mówi, że zamartwiał się o nią i o to kim Leo jest, podczas gdy ona o wszystkim wiedziała. Piper mówi, że to bardzo skomplikowane. Dan śmieje się z tego i wychodzi. Leo idzie do Piper. Mówi ona, że Dan ma rację, że zasługuje by wiedzieć. Mówi też, że chciałaby aby mógł on pójść naprzód ze swoim życiem. Dżin uśmiecha się. Następnie mówi cicho jakby do siebie: „Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem”. Następnie pstryka palcami i znika.

Sekundę potem pojawia się w mgnieniu oka obok fotelu, na którym siedzi Phoebe i straszy ją. Phoebe podskakuje. Dżin pyta ją czy już wymyśliła jak się go pozbyć. Phoebe mówi, że musi go jakoś wepchnąć z powrotem do butelki. Dżin mówi, że wystarczy życzenie i będzie miała go z głowy, a w przeciwnym razie może liczyć, że ochoczo odjedzie on sam. Potem idąc w kierunku krzesła, na którym Phoebe trzyma obolałą nogę, mówi, że to na pewno się nie zdarzy, po czym przysiada się i klepie ją po nodze. Phoebe krzyczy: „Au!” :D Dżin bierze jej nogę i kładzie na swoich kolanach. Mówi, że zamiast próbować go wygnać niech pozwoli mu na wypróbowanie czegoś. Phoebe od niechcenia macha ręką. Dżin łapie jej stopę i uciska.
Phoebe: „Au.”
Uciska w innym miejscu.
Phoebe: „Au.”
W trzecim.
Phoebe: „Au.”
Potem w jeszcze innym.
Phoebe: „Wow” :D (ale to fajnie brzmi... ał-ał-ał-łał)
Kiedy dżin masuje jej piętę Phoebe wzdycha. Pyta go gdzie się tego nauczył. Dżin odpowiada, że sułtan mu pokazał. Phoebe z ciekawości pyta go jakie by było jego życzenie, czego by chciał. Dżin mówi, że drobiazgów, które ludzie mają na co dzień – uczucia promieni słonecznych na skórze, jedzenia lodów, seksu. Po prostu chciałby być człowiekiem. Dżin zmieniając temat pyta ją jak doszło do tego nadwyrężenia. Phoebe mówi, że pojedynkowała się z demonem i jedno kopnięcie chybiło.
Dżin: „Więc go powaliłaś swoją czarodziejską mocą?”
Phoebe mówi mu, że nie ma żadnych moce oprócz przeczuć.
Dżin: „Więc jesteś czarownicą bez prawdziwych mocy? Tzn, wiesz, przeczucia, przeczucia są, no...”
Phoebe: „Wiem, wiem. Bardzo chciałabym mieć aktywną moc, ale co mam zrobić?”
Dżin szczerzy się. Następnie odkłada nogę Phoebe na krzesło, wstaje i z zadowoleniem mówi: „Już zrobiłaś.” :D Phoebe nerwowo wstaje wyrzucając na bok zeszyt, który trzymała i zasłania usta dłonią ;] Dżin mówi, że dokładnie wie skąd może wziąć jej nową moc.
Phoebe przez zasłonięte usta mówi: „To było...”
Dżin: „Życzenie? Tak. Tak, było” Następnie pstryka palcami po czym ‘obroża’ na jego szyi znika. Mówi też, że to było trzecie życzenie, a on jest wolny. Phoebe dziwi się temu, uważa, że nie było nawet jednego. Din zadowolony z siebie mówi, że owszem były trzy. Następnie odchodzi...

Piper i Leo przyjeżdżają do domu. Wysiadając z samochodu widzą Dan’a rozmawiającego z jakimś facetem. Kiedy facet odchodzi, Piper idzie do niego. Pyta co się stało. Dan mówi jej, że dostał ofertę pracy w Portland, i że przyjął ofertę. Mówi też, że najwyższy czas by pójść na przód ze swoim życiem. Piper przypomina sobie własne słowa. Dan żegna ją i idzie do domu. Piper wraca do Leo, uważa, że coś jest nie tak. Jednak zanim zdąża mu cokolwiek wyjaśnić, ich uwagę przyciąga samochód Prue jadący bardzo szybko ulicą. Samochód zatrzymuje się przed domem z piskiem opon. Wyskakuje z niego Prue z młodziutkim głosem, aparatem na zębach i grzywką.
Prue: „Hej, Piper, parz na to! (wbiegając po schodach) Parkingowy powiedział, że ta klawa bryka jest moja, dasz wia...? (zacina się na widok Leo) Ooo, kim jest ten słodziutki chłopiec?” :D
Tak samo Piper jak i Leo nie dowierzają na jej widok.
Prue: „Hej, wszystko w porządku. To znaczy nie zrozum mnie źle, ale wyglądasz jakoś... staro” :D
Piper: „Ta, a ty masz aparat na zębach”
Leo i Piper patrzą się na siebie. Po chwili z domu słychać krzyki Phoebe: „Na pomoc! Ratunku! Jest ktoś w domu?”
Leo i dziewczyny biegną do domu i idąc do źródła krzyków docierają na strych jednak nikogo tam nie zastają. Phoebe unosząc się tuż przy suficie woła: „Jestem tu, na górze. Nie mogę zejść”
Leo, Prue i Piper patrzą się na nią ze zdziwieniem. Phoebe macha rękami (tak jakby pływała). Piper jest w szoku, a Prue szczerzy się, wyraźnie ją to wszystko bawi ;]

Leo łapie Phoebe i ściąga ją na dół. Prue z miną dziecka, które zobaczyło co najmniej ufo mówi: „To było.. totalnie.. odlotowe”. A potem klepiąc Piper w ramię mówi: „Ja też dostanę taką moc jak się zestarzeję?” Bueh :D
Piper: „Wyjaśnijmy coś sobie, nie jesteśmy stare. Jesteśmy teraz starsze od ciebie z jakiegoś powodu. Phoebe pyta Prue ile ma lat, na co ona odpowiada 17.
Piper: „17?! Prue była koszmarna w tym wieku, czemu tego sobie zażyczyła?”
Leo mówi, że prawdopodobnie zapragnęła czegoś co miało miejsce gdy miała 17 lat. Phoebe nie wie jak to w ogóle możliwe. Gdy unosi ręce, zaczyna lecieć do góry jednak Leo ją łapie i ściąga na dół. Radzi jej żeby nie unosiła rąk dopóki nie nauczy się korzystać z tej mocy. Piper pyta Prue czy rzeczywiście nic nie pamięta o czarownicach, dżinach, Dick’u.
Prue: „Nie, ale to brzmi całkowicie zajebiście” bueh ;D Następnie z wielkim podnieceniem ‘rzuca’ się na Księgę Cieni i przewracając kartki mówi: „Jaka czaderska książka, co to?” ;]
Piper: „Powiem ci jak będziesz starsza” :D Następnie zaczyna zabierać ręce siostry od Księgi jednak ona ciągle się miota. Piper odpycha ją i każe przestać :D
Leo mówi, że mają większy problem gdyż Prue mając 17 lat nie posiadała jeszcze mocy, a co za tym idzie są one teraz osłabione.
Phoebe: „Szczególnie jeśli dżina przysłał demon lub coś tam.”
Sekundę po tych słowach do domu wdziera się Smok, wrzeszcząc na cały dom: „Gdzie jest moja moc?! Chcę ją z porotem!”
Phoebe: „Co to?”
Piper: „Demon lub coś tam.” :D

Dziewczyny każą zostać Prue na strychu i nie ruszać się stamtąd pod żadnym pozorem, a następnie razem z Leo zaczynają schodzić po schodach. Jednak widząc smoka rozwalającego im wszystko w korytarzu zatrzymują się na ‘półpiętrze’. Leo mówi im, że dżin musiał ukraść jego moc i oddać ją Phoebe. Po schodach zbiega Prue, staje przy Leo i widząc smoka mówi z wielkim podekscytowaniem: „O – Mój – Boże. Co to za przystojniak?” :D Piper widząc ją każe jej wyjść. Leo ją popycha by szła na górę. Wtedy smok zieje ogniem prosto w Phoebe i Piper, jednak Piper zamraża płomień (i jego przy okazji też). Siostry schodzą powoli po schodach. Nie wiedzą jednak kim jest ich wróg więc nie mają sposobu na unicestwienie go. Phoebe wpada na pomysł wykorzystania swojej nowej mocy by polecieć z nim i gdzieś go upuścić. Dziewczyna przygotowuje się, Piper robi jej miejsce. Po chwili Phoebe unosi się w powietrze i leci w kierunku smoka, następnie łapie go za koszule i wylatuje poza dom. Wtedy płomień odmraża się i pali jakiś obrazek na ścianie. Phoebe trzymając smoka leci gdzieś nad lasem i zrzuca go tam. Oczywiście smokowi nic nie jest i od razu podnosi się po upadku...

Leo wchodzi na strych i informuje Piper, że jej młodsza siostra przegląda ubrania w sypialni.
Piper: „Fanie wiedzieć, że niektóre rzeczy nigdy nie ulegną zmianie” :D
Dziewczyna znajduje w Księdze informacje o Smoku – czarowniku potrafiącym latać i ziać ogniem. Okazuje się, że do zniszczenia go potrzebna jest Moc Trzech. Międzyczasie, kiedy Leo czyta to na głos, za oknem przed którym stoją, leci Phoebe i woła: „Ludzie, hello” :D Matko, ale to śmiesznie wygląda :P Piper odwraca się jednak nic nie zauważa bo Phoebe zdążyła już przelecieć dalej. Piper znów słucha Leo. Phoebe przelatuje za innym oknem kręcąc się w powietrzu i nie mogąc zahamować :D Piper słyszy ją jednak nie wie za bardzo o co chodzi. Idzie wzdłuż strychu i mówi, że jeśli znajdzie tego dżina to zażyczy sobie by odszedł w zapomnienie. Phoebe krzyczy (no może nie krzyczy, ale takie jakieś dźwięki z siebie wydaje ;P) lecąc za oknami. W dodatku ma taką śmieszną minę i postrzępione włosy, że boki zrywać ;]
Piper: „Słyszałeś to?”
Leo: „Co?”
I sekundę potem Phoebe rozbijając okno wlatuje na strych, spada na dywan i przejeżdża się po strychu krzycząc przy tym :) To jest takie śmieszne, że się tego opisać nie da :P
Piper pomaga wstać Phoebe. Ma ona taką fryzurę, że idź stąd i nie wracaj, dodatku wydmuchuje sobie kosmyk, które jej naszły na usta :D
Phoebe: „Latanie jest czaderskie, to lądowanie jest takie wredne.” :D
Piper pyta Leo jak to wszystko naprawić. Phoebe odpowiada zamiast niego mówiąc, że według książki, którą czytała należy zapędzić dżina z powrotem do butelki by wszystkie życzenia się odwróciły. Nie wiedzą oni jednak gdzie go szukać. Phoebe mówi, że dżin strasznie chciał coś zjeść, więc pewnie poszedł do restauracji, w której znalazł Prue.

Phoebe ma rację. Leo i Piper wybierają się do owej restauracji i zastają tam dżina, który obżera się wszystkim co się da. Na stole są torty, lody, makaron, krewetki, pączki i ogólnie wszystko. Piper zamraża wszystko. Następnie podchodzą razem z Leo do korytka dżina. Piper odmraża go.
Piper: „Hej, chcesz wiedzieć czego sobie teraz życzę?”
Dżin (z pełną buzią): „Pewnie jesteś trochę zła, co?”
Piper: „Nie, przeszłam już przed bycie złą, teraz jestem w furii! Oszukałeś nas, a teraz czarownik chce z nas zrobić czarodziejskie kebaby” :D
Dżin wciągając spaghetti wymiguje się, że nic nie wie o żadnym czarowniku. Leo mówi mu, że chodzi o czarownika smoka, któremu ukradł on moc latania. Dżin dziwi się jakim sposobem on je znalazł. Mówi też, że on mu tego nie powiedział, bo nie są wspólnikami. Wygaduje się, że sam zdobył tą posadę. Leo pyta go kto go nasłał. Dżin mówi, że to część umowy dżin-klient, przez którą nie może nic powiedzieć bo by go zabili.
Piper z drwiącym uśmieszkiem: „Będą się musieli ustawić w kolejce.” :D
Następnie łapie go i ciągnie by wstał. On próbuje dorwać jeszcze jakieś jedzenie. Leo pomaga jej i razem z dżinem idą kilka kroków. Nagle dżin zapada się jakby pod ziemię, w sensie znika. Piper jest zadziwiona, bo w końcu Leo powiedział, że wolne dżiny nie mają mocy. Leo mówi, że to prawda, i że widocznie ktoś potężny go do siebie wezwał.

I rzeczywiście tak jest. To Zgromadzenie przywołało do siebie dżina. Jest tam też smok, który oskarża go o to, że posłużył się życzeniami czarownic nie po to by je zabić tylko po to by się uwolnić. Dżin wymiguje się, że to była część jego wielkiego planu. Smok łapie go za fraki i ma pretensje co do skradzionej mocy. Dżin mówi, że moc jest tylko pożyczona. Tłumaczy, że wiedział iż rozzłości to smoka i będzie on chciał zabić czarownice bardziej niż wcześniej. Jeden ze zgromadzenia mówi, że ten plan zawiódł. Dżin mówi, że nie atakuje się wiedźmy z mocami, tylko tą bez...

Tymczasem Prue znajduje w portfelu całkiem sporo kasy. Zabiera ją i wychodzi przez okno. Phoebe na dole odbiera telefon. To Darryl. Mówi, że na początku uznał ‘to’ za żart, ale potem zorientował się, że rozmawia z zastępcą burmistrza.
Phoebe: „Darryl, możesz się streszczać bo jestem teraz zajęta.”
Morris: „Czym? Lataniem?” Bueh :D
Phoebe słysząc to przekrzywia szczękę. Darryl mówi, że milczenie uznaje za przyznanie się. Phoebe pyta go co dokładnie ten ktoś widział. Darryl mówi jej, że żona burmistrza zaklinała się, że widzi latającą kobietę, bez samolotu.
Phoebe: „Na miotle?” :D
Morris mówi jej, że to nie jest wcale śmieszne, i że go przyciskają. Phoebe obiecuje, że to się więcej nie powtórzy, a kiedy przychodzą tam Piper i Leo, mówi, że musi już kończyć i odkłada słuchawkę. Piper mówi jej, że znaleźli dżina, jednak po chwili się rozpłynął. Następnie pyta siostry gdzie jest Prue.
Phoebe: „Na górze, przypomina mi koszmar, gdy miała 17 lat.”
Piper: „Teraz wiesz dlaczego miała szczęście, że dożyła 18-stki.”
Leo nie wie o co chodzi. Piper tłumaczy mu, że to był okres bunt, w którym Prue uważała wszystko co złe za dobre, w tym jej chłopaka, którego uważała, że kocha.
Phoebe: „Dopóki jej nie zaatakował”
Leo niedowierza temu, Phoebe kiwa głową dla potwierdzenia.
Piper: „Babcia była wściekła kiedy się dowiedziała... Chwila, zastanawiam się, że facet zniknął niedługo po tym, myślisz, że babcia...?”
Dzwonek do drzwi. Piper mówi, że otworzy, każe Phoebe zobaczyć co z Prue. Piper idzie otworzyć. Za drzwiami zastaje schorowanego i osiwiałego starca. Nie wie o co chodzi.
Starzec: „Piper, dlaczego dzieje mi się coś takiego?”
Piper jest w szoku. Przybiega tam Phoebe i mówi, że Prue zwiała przez okno, i że trzeba jej poszukać.
Piper: „Phoebe. To Dan”..............

Międzyczasie Prue jadąc samochodem poprawia sobie szminkę. Nagle zatrzymuje się gdyż na drodze stoi smok. Podchodzi on do niej i rzuca tekst: „Podrzucisz mnie?” po czym Prue uśmiecha się...

Piper stara się dodzwonić do Prue jednak ona nie odbiera. Phoebe uważa, że nie potrafi odebrać komórki. Proponuje się przelecieć nad miastem w celu znalezienia jej samochodu. Piper odradza jej to, uważa, że w dzień ciężko było jej kontrolować moc, a co dopiero w nocy. Phoebe żałuje, że nie może wywołać wizji wtedy kiedy by chciała. Mówi, że jeśli miałaby życzenie to właśnie takie by ono było. Piper mówi, że jej życzenie przynajmniej nie zrobiło nikomu krzywdy. Obwinia się za starzenie Dan’a, za to, że to przez nią dzieją się z nim takie rzeczy gdyż poprosiła by poszedł naprzód ze swoim życiem. Uważa, że nie zasłużył na coś takiego...

Tymczasem Prue siedzi razem ze smokiem w samochodzie, w jakimś lesie. Smok głaska ją po policzku. Prue pyta go czy ma jakieś imię. Smok odpowiada, że ma wiele imion, w zależności od tego gdzie się znajduję. Prue pyta go dlaczego jej siostry się go boją i po co przyszedł on do ich domu. Smok mówi, że mają one coś co należy do niego. Potem pyta czy ona też się go boi, na co Prue z uśmiechem odpowiada nie. Smok zbliża się do niej i zaczynają się całować. Dzwoni komórka Prue. Dziewczyna nie wie jak ją wyłączyć jednak smok robi to za nią. Wracają do całowania się. Jednak smok robi się coraz bardziej agresywny wobec niej. Prue odpycha go. Wtedy oczy smoka robią się czerwone, a on zmienionym głosem mówi: „A teraz się mnie boisz?!”. Prue krzyczy i ucieka z samochodu. Następnie panikując biegnie w głąb lasu. Smok również wychodzi z samochodu, jednak nie goni jej. Pochodzi do niego dżin. Smok mówi, że nie potrwa długo zanim wezwie ona siostry na ratunek.
Dżin: „Nie skrzywdziłeś jej, prawda? Bo wydaje mi się, że słyszałem krzyki”
Smok: „Spędziłeś zbyt dużo czasu z ludźmi. Rozwija ci się sumienie”
Następnie łapie on dżina za szyję i każe mu robić wszystko co on chce...

Leo i Piper przysiadają się do kanapy, na której siedzi Dan. Piper wyjawia mu prawdę o tym, że są one wiedźmami, o nadprzyrodzonych mocach. Tłumaczy, że to były zawsze te nagłe powody i rodzinne sprawy. Leo mówi też, że jest tym samym Leo Wyatt’em, który zginął w 1942 roku. Wyjawia, że jest aniołem stróżem czarownic.
Dan: „Ta, jasne”
Leo wstaje, odchodzi na krok i orbuje. Dan zdumiewa się na ten widok. Leo powraca. Piper chce go złapać za rękę jednak on odsuwa ją od niej.

Phoebe jest w pokoju Prue. Dotykając portfela dostaje wizji, w której butelka dżina wpada pod sofę w solarium. Od razu zbiega na dół i chce o tym opowiedzieć, jednak nie zdąża gdyż dzwoni telefon. Piper odbiera. To Prue. Dziewczyna płacząc i drżąc z przerażenia mówi jej przez telefon, że smok ją ściga i próbuje zabić. Prosi by siostry jak najprędzej po nią przyjechały do parku Golden Gate. Piper każe jej iść nad jezioro, nad które zabierał je ich tata i schować się pod mostem. Prue słysząc trzaski gałęzi panikuje i rozłącza się. Piper idąc po kurtkę mówi, że smok ściga Prue. Leo uważa, że to pułapka i nie powinny one wychodzić. Dziewczyny nie chcą tego słuchać. Leo radzi im chociaż opracować jakiś plan. Mówi Phoebe by poleciała nad parkiem i zlokalizowała ich zanim będzie za późno. Piper żegna się z nim całując go w policzek. Mówi, że muszą się pośpieszyć bo niedługo będzie świtać. Następnie wychodzą z domu..

Gdy dziewczyny dojeżdżają do parku jest już jasno. Wysiadają z samochodu i opracowują plan. Phoebe ma polecieć i znaleźć smoka, Piper go zamrozić a następnie zabrać Prue i wynieść się stamtąd. Phoebe unosi się w powietrze i zaczyna poszukiwania, a Piper idzie w kierunku drzew. Nagle słyszy drącą się na cały głos „Piper!!!” Prue. Dziewczyna biegnie w stronę swojej siostry. Piper biegnąc do niej każe jej się wrócić, jednak jest już za późno... Zza krzaków wyskakują smok i dżin. Smok łapie Prue, a dżin Piper. Dziewczyny krzyczą i miotają się jednak na próżno. Smok wyciąga nóż i przystawia go do gardła Prue. Phoebe widząc to zaczyna lecieć w tamtą stronę. Smok dokładnie tego chce. Potem zaczyna przenosić rękę za Prue. Dziewczyny krzyczą rozpaczliwie ‘Nie!’, jednak po chwili smok wbija nóż w plecy Prue. Phoebe widząc to traci kontrolę nad swoją mocą i spada na ziemię. Smok widząc to rzuca Prue na bok chcąc odebrać Phoebe moc. Piper krzycząc i płacząc odpycha od siebie dżina i zaczyna biec. Po drodze zamraża smoka, a następnie biegnie do Prue. Phoebe wstaje i też to robi. Siostry są zrozpaczone. Phoebe płacze i krzyczy. Piper starając zachować zimną krew każe Phoebe przyprowadzić samochód, gdyż Leo może uzdrowić Prue. Dżin zdaje sobie sprawę co tak na prawdę zrobił i zaczyna tego żałować...

Dziewczyny zabierają Prue do domu. Wnoszą ją do kuchni przez tylne drzwi i od progu wołają Leo. Chłopak przybiega tam szybko. Zaczyna leczyć Prue jednak na próżno - nie może uzdrowić zmarłego...

Dziewczyny siedzą na sofie w solarium i opłakują siostrę. Leo przychodzi tam razem z dżinem. Dziewczyny widząc go wstają wkurzone. Leo prosi je by go wysłuchały. Dżin tłumaczy się, że zależało mu tylko na wolności itd. Piper krzyczy by przeszedł do sedna. Leo mówi, że jest on skłonny zrezygnować z wolności i wrócić do butelki by odwrócić wszystkie życzenia. Phoebe pyta czy to co się stało Prue też. Dżin nie jest pewien, ale wydaje mu się, że skoro zginęła nastoletnia Prue, to dorosła będzie żywa. Piper uważa to za kolejny podstęp. Leo mówi, że jeśli odzyskają Prue to będą miały z powrotem Moc Trzech i szansę na pokonanie smoka. Phoebe zdejmuje pokrywkę z butelki żeby dżin mógł tam wejść. Dżin klaszcze, zaciera ręce i po chwili zamienia się w dym i zostaje wchłonięty do butelki. Phoebe zatyka ją z powrotem. Piper każe jej spróbować polecieć jednak Phoebe nie udaje się. Phoebe idzie do kuchni, a Leo i Piper do salonu. Prue zmienia się ze młodej w dorosłą. Dan odzyskuje młodość. Kiedy Piper i Leo widzą to biegną również do kuchni. Tam na podłodze siedzi Phoebe i ze smutkiem przytula Prue. Piper wbiega tam mówiąc, że zdziałało gdyż Dan... jednak widząc płaczącą Phoebe domyśla się, że Prue nadal nie żyje. Leo mówi, że Prue tylko znów stała się dorosła, ale nie ocalała. Piper nie traci nadziei. Mówi, że jeśli znów wyciągną dżina z butelki to będą miały kolejne trzy życzenia.

Dziewczyny i Leo biegną z powrotem do solarium. Gdy Piper jest już blisko butelki, przez okno wskakuje tam smok i odpycha ją na bok. Butelka wpada pod sofę tak jak w wizji Phoebe.
Phoebe wbiega tam i staje na przeciwko smoka. Z salonu słychać głos Dan’a. Smok odwraca się do niego. Phoebe każe mu się uchylić. Smok zieje w niego ogniem, jednak Dan uskakuje na bok. Phoebe podchodzi do smoka i daje mu kopniaka. On odlatując do tyłu zieje w nią ogniem, jednak w porę Leo łapie ją i zabiera na bok. Smok upada na jakiś wazon. Leo i Phoebe chowają się za rogiem. Leo pyta ją czy widziała gdzie jest butelka. Phoebe mówi, że nie wie, jednak po chwili orientuje się, że widziała to w wizji. Dziewczyna każe mu odwrócić uwagę smoka. Wtedy Leo orbuje. Następnie pojawia się za smokiem, w salonie.
Leo: „E, smoczy oddechu, tutaj”
Kiedy smok odwraca się do niego Phoebe wybiega zza rogu i przejeżdżając po posadzce wyciąga butelkę spod sofy. Smok zieje ogniem w Leo jednak on uskakuje na bok. Phoebe szybko trze butelkę. Wydobywa się z niej dym, a następnie staje tam dżin. Niemalże jednocześnie Phoebe mówi, że chciałaby żeby Prue żyła. Dżin robi taką super minę i pstryka palcami. Phoebe każe Piper iść po Prue. Piper biegnie tam jak najprędzej. Smok widząc dżina dziwi się.
Smok: „A skąd ty się tu u diabła wziąłeś?”
Dżin: „Nie, nie, nie. To ty stamtąd pochodzisz” :D
Wiem, że to nie jest śmieszne, tzn dla mnie jest, ale nie chce mi się strzelać kolejnego wykładu z angielskiego :P
W każdym bądź razie wchodzą tam Prue i Piper recytując Zaklęcie Mocy Trzech czyli słowa: „The power of three will set us free”. Piper i Prue dołączają do Phoebe i teraz razem powtarzają zaklęcie. Smok chcąc uciec odwraca się i zaczyna lecieć jednak nie zdąża gdyż po chwili robi się z niego wielkie boom :)

Następnego dnia Piper idzie do Dan’a. Dzwoni do drzwi. Dan otwiera jej jednak nie do końca otwiera (masło maślane z dodatkiem masła)... W sensie uchylił tylko drzwi i trzyma ja tak jakby już chciał zamykać. Z resztą nie ‘tak jakby’ tylko ‘on chce zamknąć drzwi’ :P
Tak wygląda ich rozmowa.
Piper: „Cześć”
Dan: „Piper, nie mam ochoty teraz na rozmowę”
No i rzeczywiście chce już jej zamknąć drzwi przed nosem jednak ona je przytrzymuje.
Piper: „Czekaj. Kiedyś musimy porozmawiać”
Dan: „Nie, nie musimy. Nie wiem jakiej reakcji oczekiwałaś po tym jak poznałem twój sekret, ale ja... Niepotrzebnie mi powiedziałaś. Wolałbym żebyś tego nigdy nie zrobiła. Wolałbym nie widzieć tego co zobaczyłem. Nawet sobie nie wyobrażałem, że coś takiego... istnieje... Idź już. Nie chce już więcej wiedzieć, nie chcę już więcej wiedzieć o tobie.”
Zaraz potem zamyka drzwi :[

Prue i Phoebe siedzą na kanapie w salonie. Są tam również Leo i dżin. Dżin wyjawia im, że istnieje ktoś taki jak Zgromadzenie, czyli demony postawione bardzo wysoko w hierarchii zła. Ostrzega, że nie minie długo czasu zanim wyślą oni kogoś nowego by ich zniszczył. Prue jest zadowolona. Uważa, że robią coś na prawdę dobrego skoro zainteresowali się oni nimi. Phoebe myśli, że w tym ‘Wiccańskim’ szaleństwie jest jakiś wyższy cel.
Leo: „Uważaj czego sobie życzysz”
Phoebe mówi, że jest reformowalną życzenioholiczką i nie spieszy jej się do posiadania nowej mocy. Prue mówi, że moc, którą już posiada uratowała ich.
Phoebe: „Wiem i kocham ją. Tylko muszę popracować nad jej kontrolowaniem”
Prue: „Tak, a ja skoncentruje się nad znalezieniem Pana Właściwego, nie zadowolę się... (robi fajną minę)... Dick’iem.”
Prue i Phoebe się śmieją :D
Dżin przypomina siostrom, że mają jeszcze dwa życzenia do wypowiedzenia. Prue mówi, że przemyślały już te sprawę i chcą by dżin stał się śmiertelnikiem, dostał całkowitą wolność, nie tylko od butelki ale również od Zgromadzenia etc. Dżin cieszy się z tego, pyta jednak dlaczego one to dla niego robią, w końcu pomógł on zabić Prue. Międzyczasie Piper wraca do domu i staje za sofa, na której siedzą jej siostry. Prue mówi do dżina, że również pomógł ją przywrócić do życia, a poza tym, kiedy będzie śmiertelnikiem nie będzie już mógł ich wykiwać.
Piper: „Ale jest jeszcze jedno życzenie, które musisz spełnić, dla mnie. Chcę żeby Dan miał święty spokój, żeby zapomniał o wszystkich złych rzeczach jakie wydarzyły się ostatnio i o tym kim tak na prawdę jesteśmy. Chcę żeby mógł na prawdę ruszyć na przód ze swoim życiem, bez konsekwencji.”
Dżin uśmiecha się po czym mówi: „Wasze życzenia są dla mnie rozkazem”. Następnie pstryka palcami i znów ‘obroża’ na jego szyi znika.

Piper wychodzi z domu na schody. Przygląda się Dan’owi, który idzie po gazetę. Po chwili macha do niego. On niby z uśmiechem odmachuje jej, a następnie wraca do domu. Dżin wychodzi za drzwi i staje obok Piper.
Piper: „Żadnych sztuczek, prawda?”
Dżin: „Żadnych sztuczek. Nie mam już mocy” po czym odchodzi.

Piper wraca do domu. W korytarzu stoją Prue i Phoebe oraz Leo.
Prue: „To było interesujące parę dni”
Phoebe: „Interesujące parę lat”
Starsi wzywają Leo. Mówi on, że musi iść.
Piper: „Nie tak szybko. Jeśli ma nam się udać to powinnam wiedzieć trochę więcej o tobie, nie sądzisz?”
Leo z uśmiechem pyta co ma ona na myśli. Piper mówi, że idzie z nim i chce Ich poznać. Następnie obejmuje go i każe mu zabrać ją do jego szefów.
Phoebe: „Piper, co... co t... co w...” :D
Hehehe, nie wiem jak to fajnie przetłumaczyć, w każdym bądź razie Phoebe tak się śmiesznie zacina.
Siostry są w lekkim szoku.
Piper: „Nie martwcie się, wrócę”
Następnie Leo i Piper orbują.
Phoebe: „Martwić się? Ja się nie martwię. Oczywiście, że wróci... prawda?”
Prue: „Oczywiście, dlaczego miałybyśmy się martwić?”
Siostry uśmiechają się a po chwili patrzą na siebie krzywo :)
Phoebe odchodzi. Wtedy Prue z uśmiechem macha palcem, a drzwi się zamykają.

Koniec


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Filmiki:






Tak oto sezon 2 dobiegł końca...


Blessed Be...
.:Komentarze [37]:.
Dodaj
- Zobacz



What's up, doc? ;]
>> piątek, 29 czerwca 2007 22:27:01



Odcinek 19 – Ex Libris

Wieczór. Piper przygotowuje romantyczną kolację dla dwojga. Na stole jest wino, wszędzie stoją zapalone świece, a w tle słychać powolną piosenkę. Nagle z innego pokoju Prue woła ją, po czym wchodzi do salonu i dziwiąc się temu widokowi pyta siostry czy kogoś oczekuje. Piper również jest zdziwiona, ale tym, że jej siostra ciągle jest w domu. Prue łapiąc się za głowę mówi, że myślała, że to miało by jutro. Piper przypomina jej, że już od dawna zarezerwowała sobie tą datę dla siebie, i dlatego Phoebe jest w bibliotece a Prue powinna być gdzieś poza domem. Prue tłumaczy się, że cały dzień pracowała i wywoływała zdjęcia w piwnicy. Najstarsza prosi siostrę o ocenę zdjęć wykorzystując to, że nie ma jeszcze Leo. Piper zgadza się. Prue pokazuje jej zdjęcia z ulicy, które kazano jej zrobić w magazynie. Zastanawia ją fakt, że na każdym z nich jest pewien smutny mężczyzna z ulotkami. Tłumaczy, że początkowo nie zwracała na niego uwagi i zauważyła to dopiero po wywołaniu. Piper uważa, że może być bezdomnym. Prue zaprzecza temu. Myśli, że bezdomny nie chodziłby po ulicy i nie rozdawał ulotek. Pojawia się Leo. Piper mówi do Prue pa pa. Siostra mówi jej, że będzie na dole pracować całą noc. Następnie przytula się do niej i mówi: „Żadnego seksu bez bezpiecznego seksu” :D Prue zaczyna wychodzić. Piper zatrzymuje ją jeszcze na chwilkę mówiąc, że na stole w kuchni jest kartka urodzinowa dla ich taty i pyta ją czy chciałaby się na niej podpisać. Prue zdecydowanie odpowiada, że nie po czym odchodzi.
Leo zbliża się do Piper po czym zaczynają się całować. Piper proponuje by pójść na górę, jednak Leo ma lepszy pomysł. Zaraz potem oboje orbują.

Phoebe siedzi w bibliotece nad stertą książek i zaznacza coś w nich. Potem rozgląda się na bok i wyciąga z torby chipsa i zaczyna go chrupać :) Po chwili orientuje się, że obok też siedzi jakaś dziewczyna i z chipsem w buzi przeprasza ją. Dziewczyna pokazując jej swoją paczkę chipsów mówi: „Nic nie powiem, jeśli ty nic nie powiesz” :D
Phoebe wita się z nią i przedstawia. Dziewczyna również, ma na imię Charlene. Mówi też, że obie spotkały się już na wykładach z metafizyki. Phoebe przypomina ją sobie, a także to, że jej tata jest wykładowcą. Charlene mówi, że w niczym się nie zgadzają, nawet w metafizyce. Uważa, że zmieni się to gdy napisze ona swoją pracę i opublikuje ją. Phoebe pyta ją na jaki temat jest jej praca. Charlene mówi jej, że pisze prace na temat istnienia demonów. Uważa, że one na prawdę istnieją i nie są wytworem ludzkiej wyobraźni. Phoebe jest co najmniej lekko zdziwiona. Charlene dodaje również, że ma na to dowody. Phoebe mówi, że to bardzo interesujące. Charlene pyta ją czy również w nie wierzy, jednak Phoebe pod pretekstem późnej godziny zwija się stamtąd.

Gdy Charlene jest już sama, idzie do regałów z książkami. Wchodzi między nie i zaczyna szukać jakiejś książki. Kiedy znajduje ‘Encyklopedię Demonów’ i chce po nią sięgnąć, słyszy dziwne szepty. Po chwili jednak wyciąga książkę a w jej miejscu nagle ukazuje jej się twarz jakiegoś mężczyzny. Dziewczyna wzdryga się ze strachu. Potem przeprasza i chce odejść, jednak mężczyzna każe jej zaczekać. Zaraz potem przenika przez regał i wciąga ją do jakiegoś portalu...

Następnego ranka Prue wchodzi do łazienki. Słysząc dźwięk prysznica pyta Piper czy wyświadczy jej przysługę i nakarmi kota. Jednak nie otrzymuje żadnej odpowiedzi. Prue wyjaśnia, że chce pojechać w to samo miejsce co wczoraj by dokładniej przyjrzeć się temu mężczyźnie i zrobić mu parę zdjęć. Następnie zaczyna myć zęby. Sekundę po tym do łazienki wchodzi Piper i widząc swoją siostrę pyta: „Prue?! Co ty tu robisz?!”. Zaraz potem zza zasłon wyłania się nagi Leo mówić: „Piper, podasz mi ręcznik?” :D Prue zaczyna się gapić na jego wiadomo co ze zdumieniem. Piper szybko rzuca Leo ręcznik żeby mógł się zasłonić.
Prue: „Niezłe kulki” :D
Piper mówi jej papa i zaczyna ją wypraszać z łazienki, jednak siostra jest ciągle wgapiona w Leo. Piper wypycha ją za drzwi :D

Phoebe śpi w kuchni, opierając głowę na książkach, przy czym ma przekrzywione okulary ;)
Wchodzą tam Piper i Leo. Piper podchodzi do siostry i dmucha jej w ucho po czym Phoebe się zrywa i po szybkim spojrzeniu na zegar panikuje: „Jest ósma, jest ósma!!! Spóźnię się na egzaminy końcowe!” (przy czym dalej ma przekrzywione okulary :D).
Piper uspokaja ją mówiąc, że jest czwartek, a jej egzaminy są dopiero w piątek. Phoebe ściąga okulary i chcąc się upewnić pyta się czy na pewno dziś jest czwartek. Piper kiwa głową, po czym uspokojona Phoebe siada przy stole. Piper martwi się o siostrę, uważa, że nie powinna ona uczyć się przez całą noc. Phoebe tłumaczy się, że jeśli nie zda celująco tego egzaminu to zawali szkołę przez ciągłe polowania na demony. Piper radzi jej trochę odpocząć. Phoebe mówi, że nie po to wróciła do collage’u żeby go nie ukończyć. Następnie zabiera się, bierze książki, plecak, i mówi przy tym, że jeśli jakiś demon lub cokolwiek zaatakuje, to niech każą mu poczekać do soboty. Przed wyjściem Phoebe pyta jeszcze Leo, czy ktoś mógłby znaleźć dowód na istnienie demonów. Leo odpowiada, że nie wie, ale jeśli nawet to nie udałoby mu się tego ogłosić. Phoebe pyta go dlaczego. Leo tłumaczy, że zło nie lubi kiedy ktoś o nich wie, a jeśli nawet to starają się jak najszybciej zatrzeć ślady, dlatego też demony zawsze znikają po unicestwieniu nie zostawiając nic po sobie. Phoebe chce już wyjść jednak Piper zatrzymuje ją i pokazując jej kartkę urodzinową dla taty pyta czy nie chciałaby się na niej podpisać.
Phoebe: „A po co? On mi nigdy żadnej nie wysyła” po czym odwraca się na pięcie i wychodzi.
Piper: „Racja, on nie wysyła nic żadnej z nas. Więc dlaczego ja się wciąż staram? Bo jestem do bani w karaniu innych?”
Leo przytula ją i mówi: „Nie. To dlatego, że nigdy nie tracisz nadziei, i to w tobie kocham. Nigdy z nas nie zrezygnowałaś” ;)
Piper pyta go czy on był blisko ze swoim ojcem. Leo wykręca się mówiąc, że woli skupiać się na teraźniejszości niż na przeszłości. Piper pyta go jak długo może jeszcze zostać, gdyż ona musi iść do stomatologa. Leo odpowiada, że zostanie tak długo dopóki Oni go nie wezwą. Piper umawia się z nim, że jeśli nie dadzą znaku do lunchu to niech spotka się z nią w klubie.

Prue spotyka się z tajemniczym mężczyzną siedzącym na ławce na przystanku autobusowym. Ma on na imię Cleavant Wilson. Dziewczyna mówi mu, że jest z magazynu 415 i chciałaby mu zrobić kilka zdjęć. Mężczyzna jednak nie jest tym zainteresowany. Z drugiej strony mówi jednak, że byłby bardzo wdzięczny za wydrukowanie ulotki, po czym daje jedną z nich Prue. Na ulotce jest zdjęcie dziewczyny podpisane Tyra. Cleavant tłumaczy, że to jego córka, i że została zamordowana pół roku temu dokładnie w tym miejscu. Okazuje się, że mężczyzna szuka świadka tego zdarzenia. Prue przysiada się do niego i pyta czy to właśnie dlatego siedział tu cały wczorajszy dzień. Mężczyzna mówi, że jest tutaj codziennie odkąd policja zawiesiła śledztwo. Dodaje, że nie odpuści póki nie znajdzie kogoś kto widział co zaszło. Pyta czy Prue wydrukuje to w magazynie. Prue jednak mówi, że nie od niej to zależy. Na przystanek przyjeżdża autobus. Zdesperowany Cleavant rozdaje ludziom ulotki. Potem siada z powrotem na ławce. Widząc, że Prue się mu ciągle przygląda pyta o co chodzi. Prue stwierdza, że on i jego córka musieli być bardzo blisko. Mężczyzna mówi, że to była jego córka, i że nie da się być już bliżej. Prue słysząc to roi się smutno. Po chwili mówi, że ma zaufanego przyjaciela w policji, który mógłby na własną rękę sprawdzić kto to zrobił. Cleavant mówi, że wie kto to zrobił po czym patrzy w stronę lombardu po drugiej stronie ulicy. Mówi, że to jego właściciel – Gibbs. Międzyczasie facet pali papierosa przed wejściem.
Prue pyta dlaczego on to zrobił. Cleavant odpowiada jej, że po prostu jego córka znalazła się w niewłaściwym miejscu, o niewłaściwym czasie. Dodaje też, że każdy wie, że zrobił to ten Gibbs, jednak wszyscy się go boją.

W P3 toczy się bójka. Dan bije się z Leo, przy czym oboje rzucając się na siebie rozwalają i przewracają różne rzeczy. Do klubu wchodzi Piper, stara się ich uspokoić jednak bezskutecznie. Kiedy Dan przyciska Leo do ściany i chce wymierzyć cios, Piper zamraża ich. Po chwili odmraża samego Leo. Chłopak wychodzi spod wycelowanej w niego pięści przeciwnika. Piper pyta go co się tu dzieje. Leo sam nie wie o co chodzi. Tłumaczy, że Dan po prostu przyszedł i zaczął się z nim bić. Piper nie wierzy w to, uważa, że musiał mieć jakiś powód. Leo mówi, że utrata jej jest wystarczającym powodem. Piper każe mu wrócić na miejsce. Leo nie chce się na to zgodzić gdyż dostałby prosto w twarz. Piper mówi, że nie może mu w tym pomóc. Leo trochę niechętnie wraca na miejsce, jednak tuż przed odmrożeniem schyla głowę na bok, przez co Dan uderza w ścianę :D
Dan: „Skąd się tu wzięłaś?”
Piper: „To ja tu zadaję pytania. Co się tu u diabła dzieje?”
Dan: „Jego spytaj”
Piper: „Spytałam, tzn spytam. Ciebie pytam pierwszego” :D
Dan nie mówi nic tylko wychodzi. Leo po chwili słyszy dźwięk wzywania go przez Starszych. Piper mówi mu żeby się nawet nie ważył odchodzić, i że mogą oni poczekać. Leo przeprasza ją a następnie znika...

Phoebe przyjeżdża do biblioteki. Jest zdziwiona widząc tam pełno policjantów i gapiów. Dziewczyna podchodzi bliżej, po czym zauważając Darryl’a woła go. Morris podchodzi do niej.
Darryl: „Niech zgadnę – demony czyż nie? A może czarownicy tym razem?”
Phoebe: „O czym ty mówisz?”
Darryl: „Nie jesteś tu z tego powodu?”
Phoebe: „Nie, wyobraź sobie, że wbrew powszechnym przekonaniom, i że w nie każdą zbrodnie są zamieszane demony, lub siostry Halliwell, jak wolisz” :D
Dziewczyna tłumaczy, że przyszła po prostu do biblioteki. Darryl mówi jej, że studentka została znaleziona tutaj z uciętą głową. Phoebe pyta go jak się nazywała ta studentka. Morris odpowiada, że Charlene. Phoebe mówi mu, że widziała ją ostatniej nocy...

Najmłodsza idzie do biblioteki i zaczyna rozkładać książki na stole. Po chwili słyszy głos: „Cześć Phoebe”, po czym zauważa stojącą nieopodal Charlene. Na jej widok siostra wytrzeszcza oczy i niemalże od razu siada na krześle. Charlene pyta ją czy ma może aspirynę gdyż boli ją głowa.
Phoebe ze zdziwieniem: „Charlene. Powinnaś być...”
Charlene: „Powinnam być... czym?”
Po czym jakiś facet przejeżdża przez nią jakimś wózkiem z książkami. Phoebe jest w szoku, jednak Charlene zdaje się jakby nawet tego nie zauważyła...

Phoebe przyjeżdża do P3. Piper sprząta po bójce. Mówi siostrze, że ‘oni dwaj’ jej unikają. Phoebe pyta ją o kogo chodzi i co tu się stało. Piper opowiada jej, że zastała tutaj Dan’a i Leo spuszczających sobie na wzajem łomot. Phoebe siada na barze i mówi:
„Nie chciałabym tego przewyższyć, ale mam do czynienia z duchem, który nie wie, że jest duchem, myśli, że jest nadal żywa”
Piper: „Huh?”
Phoebe: „Charlene, studentka którą znam... Znałam. Policja znalazła jej ciało za budynkiem biblioteki 20 metrów dalej od jej głowy”
Piper: „Ew” :D
Phoebe: „Więc poszłam do biblioteki i znalazłam tam jej ducha, ale nie mogłam jej powiedzieć, że jest martwa”
Piper: „Masz rację, przewyższyłaś tamto” :D
Phoebe zastanawia się jak to możliwe nie wiedzieć, że jest się martwym. Piper mówi, że trochę może zająć zaakceptowanie czegoś takiego. Phoebe jest podłamana, chce się uczyć na egzamin zamiast zajmować się duchem. Po chwili zabawnym głosikiem mówi do Piper żeby zajęła się tym duchem, a ona weźmie dwa następne. Piper mówi, że nic z tego, a poza tym duch przybył do niej z jakiegoś konkretnego powodu i tylko ona może mu pomóc. Phoebe dodaje, że to była sprawka demona. Przypomina siostrze słowa Leo o kryciu śladów przez złe moce. Mówi, że Charlene była przekonana co do istnienia demonów i przez to jeden z nich ją uciszył. Piper mówi jej, że powinna porozmawiać o tym z duchem, ale najpierw powiedzieć jej, że jest martwa. Phoebe nie wie jak to zrobić. Uważa, że ciężko jest powiedzieć komuś, że jego życie dobiegło końca...

Prue przychodzi na komisariat do Darryl’a. Policjant od razu uważa, że to znowu jakaś sprawa z demonami. Pyta ją czy Charlene zabił jakiś demon. Prue zatrzymuje go mówiąc, że po pierwsze nie ma pojęcia kim jest Charlene, a po drugie przyszła tu by porozmawiać o córce Cleavant’a Wilson’a – Tyrze. Darryl mówi, że nie została zabita przez demony. Prue pyta go czy wie właściwie kto to zrobił. Darryl mówi, że wie ale nic to nie da bez żadnego świadka. Prue tłumaczy, że chce pomóc Cleavant’owi. Morris mówi jej, że nikt nie będzie chciał zeznawać przeciwko Gibbs’owi, i lepiej by było gdyby Prue go przekonała żeby przestał się zamartwiać. Prue denerwuje się. Nie ma zamiaru się poddać i dziwi ją, że policja czuje się w porządku poddając się. Darryl tłumaczy jej, że cała ta ulica należy do Gibbs’a i nikt mu się nie postawi, a Tyra zginęła prawdopodobnie dlatego, że zobaczyła coś czego nie powinna. Dodaje, że Gibbs nie będzie chodził wolno po ulicy jeśli znajdzie się świadek, lub sam się wyspowiada policji. Mówi, że nie może nic zrobić w tej sprawie.
Prue: „Ale może ja mogę”
Po czym odwraca się i wychodzi.

Piper rozwiesza jakieś plakaty na ścianach przed klubem. Przyjeżdża tam Dan. Tłumaczy jej, że jest zaniepokojony tą całą sprawą, i że najpierw poszedł z tym do Leo. Przyznaje się, że to on zaczął bójkę. Piper pyta go o co tak na prawdę poszło. Dan mówi jej, że jego brat, który pracuje w Departamencie Stanu, nie poprzestał na sprawdzeniu akt wojskowych Leo, i że znalazł coś o wiele więcej i przesłał to mu (Dan’owi). Dan podaje Piper jakąś teczkę z dokumentami i mówi, że Leo nie jest tym za kogo się podaje. Na koniec mówi też, że jest nadal jej przyjacielem i odchodzi.

Piper przegląda akta Leo i od razu dzwoni do Prue. Okazuje się, że Leo miał żonę. Prue niedowierza temu. Piper opowiada jej, że w aktach jest nawet jej zdjęcie, że miała na imię Lilian a nawet po śmierci Leo dostała jakąś nagrodę. Dziewczyna zastanawia się dlaczego jej ukochany zataił to przed nią. Prue radzi jej spytać go o to osobiście. Piper mówi jej, że niestety Leo jest teraz nieosiągalny w ‘strefie wzywania’. Dodaje też, że może Leo nie powiedział jej o tym, gdyż nadal ją kocha. Prue każe jej przestać wygadywać takie bzdury, ma nawet wątpliwości czy ta kobieta wciąż żyje. Piper mówi jej, że poszperała trochę w sieci i znalazła na nią namiary, chce z nią porozmawiać. Prue siedząc w samochodzie i przyglądając się Cleavant’owi rozdającemu ulotki odradza jej to. Mówi też, że musi porozmawiać z facet z lombardu zanim nie zamknie, po czym żegna się z siostrą i rozłącza.

Najstarsza wchodzi do lombardu wypełnionego wszelkiego rodzaju rupieciami. Idzie wzdłuż nich. Po chwili za jej plecami pojawia się Gibbs niosący monitor. Nie chce mi się pisać ‘mówi, myśli, tłumaczy’ więc przytoczę ich dialog :P
Gibbs: „Zamknięte”. Po czym kładzie monitor na czymś :P
Prue odwraca się i mówi: „Jest dopiero kwadrans po...”
Gibbs przerywa jej i mówi ostrym tonem: „Powiedziałem zamknięte! Wynocha!”
Prue: „Wiesz, nie boję się ciebie”
Gibbs: „Więc jesteś głupia panienko, a głupi ludzie nie zagrzewają długo miejsca w tej okolicy. Popytaj”
Prue zbliża się do niego i mówi: „Grozisz mi?”
Gibbs: „A co? Jesteś dziennikarką? A może pracujesz w prokuraturze? Widziałem jak rozmawiasz ze staruszkiem zabitej dziewczyny. Wiem czego chcesz”
Prue: „Serio?”
Gibbs: „Tak, ale tego nie dostaniesz. Nikt nie ma nic na mnie. Nikt. Marnujesz czas. I naruszasz moją prywatność”
Prue podchodzi do wyjścia, odwraca się do niego i mówi: „To musi być coś – żyć cudzym nieszczęściem. Oby ciebie to nie spotkało”
Po czym odwraca się do drzwi i udając, że poprawia sobie włosy, używa telekinezy przez co akordeon wiszący na jakimś sznurku zrywa się i uderza w faceta, a następnie spada na podłogę :D

Phoebe przychodzi do biblioteki i ogląda jakieś książki na stole. Nagle pojawia się za nią Charlene (tzn nie pojawia się jak Leo orbując czy coś, tylko to jest tak pokazane, że Phoebe stoi przy stole, nikogo za nią nie ma, przez ekran przechodzi parę ludzi i potem Charlene już stoi za nią :P). Wita się, przez co Phoebe wzdryga się ze strachu. Wredna baba (taka matrona rozsiadła na dwóch krzesłach chyba tyłek musi trzymać, a gębę to ma taką wredną jakby jej ktoś ojca skarpetką zabił), czyli bibliotekarka patrzy się swą ‘cudowną’ miną na dziewczynę.
Charlene: „Sory, nie chciałam cię przestraszyć”
Phoebe: „I kto to mówi” :D
Phoebe pyta ją czy czuje się jakoś inaczej niż zwykle (wredna baba ciągle patrzy się na Phoebe jak na wariatkę gadającą z powietrzem). Charlene odpowiada, że boli ją głowa i ogólnie czuje się dziwnie. Phoebe mówi, że można się było tego spodziewać. Baba patrzy się na nią z taką miną jakby ją miała zaraz zabić. Phoebe pokazując na nią mówi do Charlene, że jest ona (baba) trochę na nie zła, więc lepiej by było przenieść się w inne miejsce, by nikomu nie przeszkadzać. Dziewczyny przechodzą między regały. Charlene pyta czy coś jest nie tak. Phoebe trochę owija w bawełnę jednak po chwili mówi, że powód złego samopoczucia jest taki, że jest ona duchem. Charlene patrzy się na nią jak na wariatkę. Phoebe mówi jej, że to trudne do zaakceptowania i do uwierzenia, ale każe jej się zastanowić kiedy ostatnio jadła, albo była głodna, kiedy spała albo w ogóle była zmęczona. Charlene pyta ją o co jej chodzi. Phoebe mówi jej, że prawdopodobnie demon zabił ją ostatniej nocy. Tłumaczy, że widzi ją tylko dlatego, że jest czarownicą i powinna jej pomóc. Charlene jest zdenerwowana. Mówi Phoebe, że to ona potrzebuje pomocy. Chce odejść. Phoebe zatrzymuje ją i mówi, że jeśli jej nie wierzy to niech spróbuje podnieść jakiś przedmiot. Każe jej wziąć z regału jakąś książkę. Charlene podchodzi do półki, wyciąga rękę po książkę jednak zatrzymuje się, a następnie ją opuszcza. Mówi Phoebe, że to wszystko jest niedorzeczne, że ma całe życie przed sobą i tak dalej. Następnie zdenerwowana odchodzi. Phoebe chce ją zatrzymać, jednak Charlene zaczyna biec. Phoebe zatrzymuje się przy stole, na którym leżą notatki dziewczyny. Gdy dotyka zeszytu dostaje wizji, w której Phoebe zostaje zabita przez jakiegoś demona z kosą w jakimś ciemnym pomieszczeniu ze skrzynkami. Gdy wizja dobiega końca, Phoebe ciężko łapie oddech przez co wredna baba ucisza ją...

Phoebe wraca do domu i siada wraz z Księgą Cieni na kanapie w solarium. Do domu przychodzi Prue i od progu pyta czy ktoś jest w domu. Phoebe woła do niej zgłaszając swoją obecność. Prue idzie do solarium i widząc siostrę z Księgą mówi: „Świetnie, właśnie tego szuk... Co robisz tutaj z Księgą?”
Phoebe: „Szukam demona, który ma mnie zabić”
Prue robi zdziwioną minę.
Phoebe: „Po prostu uwielbiam takie wizje”
Prue: „Jakie wizje, kiedy?”
Phoebe: „Godzinę temu, zaraz po tym jak próbowałam powiedzieć Charlene, że nie żyje”
Prue robi fajną minę i po chwili mówi: „Pogubiłam się” po czym przysiada się do siostry.
Phoebe dziwi się, po czym zaczyna się śmiać orientując się, że o Charlene mówiła Piper a nie Prue. Zaraz potem w skrócie opowiada jej historię dziewczyny, która odnalazła dowód na istnienie demonów i została przez to zabita. Pokazuje jej w Księdze informacje na temat Libris’a – demona, który odcina głowy ludziom, którzy odkryli istnienie demonów. Prue uważa, że Phoebe powinna zaprzestać wszelkiego działania by nie zostać zabitą. Phoebe wstaje z kanapy i mówi, że nie może tego zrobić, gdyż dusza Charlene nie będzie mogła spocząć w pokoju dopóki sprawiedliwość nie dosięgnie tego, kto ją zabił. Prue mówi, że nie może przez to dać się zabić. Phoebe mówi, że ma nadzieję, że tak się nie stanie, ale z drugiej strony to byłoby dobre wyjście bo nie musiałaby cierpieć z powodu zawalenia studiów. Prue tylko potrząsa głową. Phoebe pyta siostrę jak jej minął dzień. Prue przeglądając Księgę mówi, że nie tak zły jak dzień Phoebe, ale będzie jeszcze lepszy gdy znajdzie ona Zaklęcie Prawdy. Phoebe pyta ją do czego jest jej ono potrzebne. Prue mówi, że chce dopaść mordercę, który myśli, że mu to ujdzie na sucho.
Phoebe: „Więc chcesz użyć zaklęcia by się przyznał?”
Prue: „Dokładnie”
Phoebe: „Nie ‘dokładnie’. Prue, nie możesz. Nie wolno nam używać mocy do karania winnych. Nauczyłyśmy się tego w nieprzyjemny sposób, pamiętasz?”
Prue: „To nie to samo, Pheebs. Pomagam ojcu uporać się z tym, by mógł ruszyć dalej. To bardziej ochrona niewinnego.”
Phoebe: „Nieprawda, kotku”
Phoebe siada na fotelu. Prue tłumaczy mu, że widzi codziennie tego mężczyznę siedzącego na przystanku czekającego i mającego nadzieję. Uważa, że nie po to się tego podjęła, żeby teraz nie móc złapać zabójcy jego córki. Phoebe pyta ją dlaczego tak właściwie się tego podjęła. Prue mówi jej, że spojrzała w jego twarz i zobaczyła cierpienie.
Phoebe: „Cierpienie ojca, który coś utracił?”
Prue: „Może. Nie mogę przestać myśleć o tacie i zastanawiam się, czy tak samo cierpi z powodu nieobecności córek w swoim życiu.”
Phoebe: „Myślę, że tak”
Prue: „Też bym chciała tak myśleć, ale ciągle staje na przeciwko teorii, że jeśli tak cierpi to gdzie teraz jest?”
Phoebe wspiera siostrę łapiąc ją za ręce.

Nagle przez ścianę przenika Charlene i woła Phoebe. Dziewczyny wzdrygają się ze strachu. Phoebe mówi Prue, że to właśnie jest Charlene. Duch mówi, że Phoebe miała rację. Opowiada, że poszła do domu i zobaczyła rodziców płaczących i wtedy wiedziała, że to prawda. Mówi, że jej tata nigdy wcześniej nie płakał, przynajmniej nie z jej powodu. Dodaje, że jest strasznie wkurzona i chce dorwać demona, który jej to zrobił...

Piper jedzie do domu Lilian. Kobieta pokazuje jej odznaczenie Leo, które dostał on za pomoc ludziom na wojnie. Opowiada, że Leo był wspaniałym człowiekiem, zawsze zbaczał ze swej drogi by pomagać innym, a nawet uczył się by zostać lekarzem. Mówi też, że Leo miał niesamowity dotyk, taki wrażliwy i delikatny. Piper słucha tego z zaciekawieniem. Kobieta mówi, że Leo zginął podczas pomagania jednemu z żołnierzy. Wspomina z bólem moment kiedy dostała tą wiadomość. Piper mówi, że to brzmi tak jakby nadal go kochała. Lilian mówi, że zawsze będzie go w pewien sposób kochać, za wszystko co dla niej zrobił, włącznie z tym, że pomógł on jej pogodzić się z jego śmiercią. Piper pyta ją w jaki sposób to zrobił. Lilian opowiada jej jak Leo zaraz po swej śmierci przyszedł do niej we śnie mieniąc się w najwspanialszym świetle jakie można sobie wyobrazić, i zapewnił ją, że jest teraz w dobrym miejscu. Mówi też, że kazał jej pozwolić mu odejść i znaleźć nową miłość. Piper dziwi się. Kobieta mówi, że znalazła nową miłość tak jak Leo ją o to prosił. Był to również lekarz. Piper wstaje z kanapy i mówi, że zajęła już wystarczająco dużo czasu. Lilian mówi jej, że jeszcze nie znalazła tego czego szukała. Piper mówi, że właściwie to znalazła. Następnie żegna się i wychodzi.

Wieczór. Phoebe i Prue siedzą na kanapie w salonie, a Charlene stara się przypomnieć wydarzenia z wcześniejszej nocy. Opowiada, że była w bibliotece, poszła między regały, usłyszała jakieś szepty jakby po łacinie, wyciągnęła książkę i.... więcej nic nie pamięta :P Mówi, że następna rzecz jaką pamięta to to, że była z powrotem w czytelni z okropnym bólem głowy. Phoebe pyta ją czy widziała chociaż demona. Charlene odpowiada, że nie pamięta.
Prue: „W porządku, jeśli to był Libris to musiał ją złapać i zabrać gdzieś gdzie... no wiesz” Pokazuje przy tym palcem przy szyi. Charlene wytrzeszcza oczy. Prue podnosi tylko brwi i mówi przepraszam.
Charlene: „Nie ma sprawy, już się przyzwyczaiłam.”
Phoebe zastanawia się jak Libris złapał Charlene. Pokazuje zaklęcie unicestwiające i mówi, że nic ono nie zdziała jeśli najpierw nie uda się schwytać demona. Prue mówi, że powinny to zrobić w bibliotece by wizja nie spełniła. Phoebe wpada na pomysł by odtworzyć wszystko to co zrobiła Charlene by przywołać demona, aby Prue i Piper mogły użyć swoich mocy zanim zostanie złapana. Prue uważa, że to zbyt ryzykowne. Phoebe mówi, że to wcale nie jest ryzykowane gdyż będą tam trzy czarownice i duch na dodatek. Obiecuje, że jeżeli Prue pomoże jej, to ona się odwdzięczy.

Piper wraca do domu. Jednak dziewczyny każą jej iść z nimi. Piper nie wie o co chodzi i co to za dziewczyna będąca razem z nimi. Phoebe mówi, że to jej martwa przyjaciółka, a resztę wyjaśnią jej po drodze :D

Dziewczyny jadą do biblioteki. Charlene pokazuje Phoebe swoje ostatnie notatki dotyczące demonów. Phoebe pyta ją co się stało potem. Charlene mówi, że poszła po encyklopedie. Idą one do regałów, a Prue i Piper podążają w dość dużej odległości za nimi. Charlene wskazuje Phoebe Encyklopedię Demonów. Phoebe po chwili wahania wyciąga szybko książkę jednak nic się nie dzieję. Charlene zastanawia się czy demony rzeczywiście nie widzą duchów. Phoebe patrzy w stronę sióstr a wtedy Prue potrząsa głową. Nagle z regału wyłania się Libris i chwyta Phoebe swoimi wielkimi łapami. Siostry widząc to biegną w jej stronę. Libris wciąga dziewczynę do portalu, a wtedy Charlene również wskakuje do niego. Gdy siostry dobiegają na miejsce portal znika.

Phoebe zostaje wyrzucona po drugiej stronie portalu w jakiejś piwnicy i upada na skrzynki, a następnie na podłogę. Zaraz za nią pojawia się Libris, a za nim Charlene. Demon tworzy kosę i zamachuje się na pół przytomną Phoebe. Wtedy Charlene krzyczy: „Nie!” po czym demon odwraca się w jej kierunku nie widząc jednak niczego. Następnie odwraca się znów do Phoebe i znów wymierza cios, jednak Charlene łapie kosę od tyłu.
Dziewczyny słyszą krzyki dochodzące z dołu. Piper chce biec do piwnicy, a Prue wykorzystuje szybszy sposób i teleportuje tam swoje ciało astralne.
Tymczasem demon miotając się ze swoją kosą uwalnia ją spod uścisku ducha. Libris chce znów uderzyć w Phoebe jednak jego kosa zahacza się o jakiś kabel u góry. Prue wykorzystuje to i szybko wypowiada Zaklęcie po czym Libris wybucha, a jego kosa upada obok Phoebe. Dziewczyna podnosi się z podłogi w lekkim szoku, a Prue wraca do swojego ciała. Charlene mówi, że było blisko. Phoebe mówi, że na szczęście Charlene szybko się uczy. Charlene uważa, że sprawiedliwości stało się za dość i teraz będzie ona mogła odejść. Następnie żegna się, zamyka oczy i unosi głowę do góry. Jednak nic się nie dzieję, przez co otwiera oczy i zwraca głowę do Phoebe.
Charlene: „Dlaczego nie mogę odejść?”
Phoebe: „Nie mam pojęcia”....

Dziewczyny wracają do domu i siadają przy stole w kuchni.
Phoebe do Piper: „Myślałam, że powiedziałaś, że wszystko co musimy zrobić to wymierzyć sprawiedliwość mordercy Charlene”
Piper: „Powiedziałam ‘może’ to wszystko co trzeba zrobić”
Phoebe: „Nie powiedziałaś ‘może’.”
Piper: „Powiedziałam. Na pewno”
Phoebe: „Nie usłyszałam słowa ‘może’.”
Piper: „Ale je powiedziałam” :D
Prue ucisza je gdyż Charlene wlatuje tam (unosi się kilkanaście centymetrów nad ziemią). Duch pyta je czy są pewne, że zaklęcie zadziałało. Uważa, że Libris wciąż może gdzieś być.
Prue mówi jej, że robi się w lataniu coraz lepsza. Charlene ‘ląduje’ na dół i mówi, że jest po prostu sfrustrowana. Piper myśli, że Charlene może mieć rację, i że nie udało się unicestwić Libris’a tak samo jak w przypadku Demona Iluzji. Phoebe zaprzecza temu gdyż zaklęcie było napisane specjalnie dla Libris’a. Prue zgadza się z tym. Charlene w złości zrzuca talerz i jakieś inne rzeczy ze stołu. Po chwili na kawałki stłuczonego szkła spada ulotka, na której widnieje twarz Tyry. Prue podnosi ją i dostaje olśnienia. Uważa, że Charlene musi wymierzyć sprawiedliwość innemu mordercy by mogła odejść.

Następnego ranka Gibbs przychodzi do swojego sklepu i otwiera go. Przerzuca tabliczkę „Otwarte” na drugą stronę, odsłania żaluzje itp. Po wejściu do środka zauważa ulotkę o morderstwie Tyry. Bierze ją do ręki, śmieje się, a następnie wyrzuca do kosza. Kiedy podchodzi do kasy, przez drzwi przenika Charlene. Zaraz potem zamyka drzwi na klucz i przekłada tabliczkę na „Zamknięte”. Gibbs wyciąga pistolet spod lady. Charlene woła go, a on zaczyna się rozglądać. Dziewczyna podnosi leżącą obok gitarę i potrąca struny. Gibbs strzela do niej (do gitary) przez co spada ona na podłogę.
Charlene: „Naprawdę czujesz się twardzielem z tą bronią w ręku?”
Dziewczyna zaczyna pisać na maszynie do pisania w kółko to samo słowo: „TYRA”. Gibbs znów chce strzelić jednak Charlene wypycha mu ją z ręki. Następnie zasuwa żaluzje. Gibbs jest przerażony.
Gibbs: „Co się do diabła dzieje?!”
Charlene: „Naprawdę chcesz wiedzieć?” po czym popycha go.
Gibbs: „Kim jesteś?!”
Charlene znów go popycha, tym razem mocniej.
Charlene: „A jak myślisz?!”
Facet przewraca się na podłogę.
Charlene: „Jakie to uczucie być pomiatanym?”
Gibbs próbuje się podnieść, jednak gdy zauważa ulotkę unoszącą się znad kosza, zatrzymuje się. Ulotka ‘podlatuje’ mu tuż przed nos po czym Charlene mówi: „Morderca”. Następnie ulotka zgniata się w kulkę po czym zostaje wrzucona do ust faceta :D
Charlene: „Jestem kobietą, którą zamordowałeś!”
Gibbs wyciąga papier z ust, wstaje i panicznie ucieka w stronę drzwi, a następnie rzuca się na nie, tłukąc szkło i wypadając na chodnik.
Charlene: „Przyznaj się. Przyznaj się, że mnie zabiłeś, albo będę cię prześladować przez każdą minutę, każdego dnia, do końca twojego żałosnego życia!”
Gibbs: „Dobra, dobra! Zrobiłem to, zabiłem cię!”
Charlene: „Powiedz to! Powiedz moje imię do cholery!”
Na miejsce przychodzą siostry Halliwell, wraz z Darryl’em i kilkoma policjantami.
Gibbs: „Tyra Wilson, Tyra Wilson! Zabiłem Tyrę Wilson. Przyznaję się!”
Morris podnosi faceta.
Gibbs: „Co to ma być?”
Phoebe: „Sprawiedliwość”
Piper: „Co jest, Gibbs? Wyglądasz tak jakbyś zobaczył ducha” :D
Policja zabiera Gibbs’a i odjeżdża. Cleavant będący również na miejscu podnosi ulotkę. Jest mu smutno, uważa, że to i tak nie przywróci jej życia, nie zmniejszy bólu. Prue mówi, że nie przywróci jej do życia, ale pozwoli mu pójść dalej w swoim życiu. Zapewnia go, że Tyra by tego chciała. Mężczyzna mówi, że chciałaby choć jeszcze raz powiedzieć córce jak bardzo ją kocha. Piper patrzy się z uśmiechem na Charlene i mówi: „Dostanie wiadomość” :)
Mężczyzna dziękuje im za wszystko po czym Prue obejmuje go. Następnie odchodzi.
Charlene mówi, że chociaż nie była w stanie nigdy zadowolić swojego ojca, to przynajmniej mogła zadowolić czyjegoś innego. Prue rozumie ją. Charlene uważa, że to już czas, a następnie spogląda w górę, zaczyna promienieć jasnym światłem, po czym znika.

Wieczorem dziewczyny jak zwykle spotykają się w P3. Phoebe podchodzi do Prue i Piper.
Phoebe: „Hej. Spytajcie jak poszło mi na egzaminach”
Prue: „Jak ci poszło na egzaminach?”
Phoebe: „Oh, dzięki, że pytasz” :D
Dziewczyna po chwili chwali się, że zdała. Siostry cieszą się razem z nią. Phoebe wyciąga kartkę urodzinową dla ojca przygotowaną przez Piper i mówi, że podpisała ją na wypadek gdyby on też o nich czasem myślał. Piper pokazuje kartkę Prue.
Prue: „Nie, nie muszę tego podpisywać. Zdałam sobie sprawę, że tata nigdy nie będzie takim ojcem jak Cleavant. Muszę się z tym pogodzić i przestać myśleć, że to w jakiś magiczny sposób się zmieni”
Phoebe głaszcze ją po włosach.

W klubie zjawia się Leo. Piper idzie do niego.
Piper: „Jak wszedłeś? Myślałam, że Białym Promieniom płacą do bani” :)
Leo: „Zapomniałem powiedzieć ochroniarzowi, że już tu nie pracuję”
Piper: „Kto by pomyślał. Tak jak zapomniałeś powiedzieć mi, że byłeś żonaty?” :D
Leo robi się zakłopotany. Mówi, że nie chciał jej tym martwić gdyż był to dla niego inny okres, inne życie, które nie ma nic wspólnego z teraźniejszością. Piper mówi mu, ze wie o tym, i że nie jest zła, ale nie może on zatajać przed nią żadnych rzeczy jeśli mają oni być normalnym związkiem. Leo rozumie ją i przeprasza.
Leo: „Wybaczysz mi?”
Piper: „Jeszcze się zastanowię” :D
Leo: „Jak myślisz, jak dużo wie Dan?”
Piper: „Nie wiem. Później będziemy się martwić” :]
Następnie dołączają do Phoebe i Prue, i zaczynają tańczyć.

Koniec


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Filmiki:







Odcinek 20 – Astralna Małpa

Ranek. Phoebe będąca jeszcze w piżamie przychodzi do kuchni i zastaje tam Piper przeglądającą stos poczty leżącej na stole. Zaczyna czegoś szukać po półkach. Piper przyznaje się, że doktor Williamson, ten sam, który leczył ją gdy była chora na gorączkę Oroya, wysyła jej od jakiegoś czasu listy z prośbą o przyjście na badania. Mówi, że nie może się przyznać do tego, że to anioł ją uzdrowił. Phoebe każe jej po prostu wyrzucić list. Piper mówi, że robi to za każdym razem gdy przychodzi nowa poczta.
Phoebe zaglądając do kosza znajduje pudełko z płatkami. Wyciąga je i pyta Piper kto to wszystko zjadł, gdyż jeszcze dwa dni wcześniej pudełko było pełne. Piper przyznaje się, że to Leo. Phoebe uważa, że Leo tutaj już mieszka i należałoby ustalić jakieś zasady. Piper mówi, że nie jest on tu aż tak często. Phoebe mówi, że Leo jest dla niej starszym bratem, którego nigdy nie chciała :D Piper patrzy się na nią dziwnie. Phoebe poprawia się mówiąc, że miała na myśli ‘brat, którego nigdy nie miała’ :)
Przychodzi Prue. Podchodzi do stołu po kawę i mówi: „Pheebs, um, Evan Stone – mówi ci to coś?”
Phoebe jest zszokowana.
Phoebe: „Hello. ‘Czerwona Śmierć’. Widziałam ten film chyba ze sto razy.”
Prue: „Wiem. Mam z nim dzisiaj sesję zdjęciową.”
Phoebe mruży oczy i zaniemawia na chwilę.
Phoebe: „Jak bardzo cię teraz nienawidzę? Oczywiście jeżeli te plotki są potwierdzone. Co by oznaczało, że na prawdę cię nienawidzę. Przecież ona ma być...” :D
Prue ucisza ją. Mówi, że nie chce nic wiedzieć tylko zrobić mu zdjęcia i sobie pójść. Prue chce wyjść z kuchni, Phoebe podąża za nią jednak Piper zatrzymuje ją i pyta czy też uważa, że Leo tu mieszka.
Prue: „Tak, to znaczy, no pewnie, że tak, ale... Mam na myśli, to dobrze tak długo jak ty jesteś szczęśliwa, to najważniejsze dla mnie. Nie żebym była nieszczęśliwa kiedy zobaczyłam Leo całkowicie nagiego, pod prysznicem takiego... mokrego” :D
Piper mówi im, że trzeba rzeczywiście ustalić jakieś zasady, co jest do zaakceptowania a co nie... Jednak dziewczyny nie słuchają jej, wychodzą a Phoebe na dodatek macha do niej ręką żeby dała sobie spokój :)

Tymczasem doktor Williamson rozmawia z jakimś innym lekarzem przez telefon. Jest w laboratorium, w którym znajdują się trzy klatki z małpami podpisane kolejno: „Prue, Piper, Phoebe”. Doktor Williamson uważa, że gdzieś we krwi Piper może znajdować się sposób na znalezienie idealnego leku. Jednak jego zwierzchnik każe mu przestać się tym zajmować i zająć się ludźmi, którzy na prawdę są chorzy. Rozłącza się. Doktor Williamson nie ma zamiaru się poddać. Bierze strzykawkę i kolejno pobiera krew z fiolek podpisanych imionami sióstr Halliwell, a następnie wlewa je wszystkie razem do jednego pojemnika. Potem potrząsa nim aby wszystkie krwi wymieszały się. Następnie znów wbija strzykawkę w pojemnik i pobiera ‘mieszankę’ po czym kładzie strzykawkę na stole i podchodzi do klatki z małpą o imieniu Prue i wyciąga ją stamtąd. Gdy małpa jest w jego objęciach, używa telekinezy przez co igła wbija się w szyję doktora i krew zostaje wstrzyknięta do środka. Doktor wyciąga szybko strzykawkę z szyi, a małpy zaczynają skakać w swoich klatkach.

Doktor zakłada sobie opatrunek na szyję. Małpy cały czas wydają z siebie dziwne odgłosy (takie jakie małpy tylko potrafią :P) i skaczą. Zdenerwowany mężczyzna wkurza się jeszcze bardziej i krzycząc: „Powiedziałem bądźcie cicho!” używa telekinezy przez co jakieś pojemniki z krwią zlatują ze stołu i rozbijają się o ścianę. Doktor patrzy się ze zdziwieniem na swoją rękę. Do pomieszczenia wchodzi doktor Jeffries (jego przełożony). Zaczyna coś mówić jednak doktor Williamson mówi: „Zaczekaj” przy czym robi gest ręką co zamraża doktora Jeffries’a. Williamson jest zdziwiony i przechodzi obok Jeffries’a. Gdy czas wraca do normy Jeffries dziwi się jakim cudem Williamson znalazł się z drugiej strony tak nagle. Kolejną rzeczą, która go dziwi to krew na ścianie i rozbite szkło. Williamson tłumaczy mu, że miał drobny wypadek. Chce jak najszybciej spotkać się z siostrami Halliwell, jednak Jeffries mówi, że projekt ten został zawieszony. Radzi Williamson’owi wziąć urlop i odpocząć, gdyż był pod dużym stresem w związku z chorą siostrą. Williamson wkurza się i łapie go za ubranie. Powtarza, że musi się spotkać z siostrami Halliwell. Po chwili uspokaja się i puszcza płaszcz. Jeffries każe mu posprzątać laboratorium i wychodzi.
Zaraz potem małpa imieniem Prue używa telekinezy by przyciągnąć do siebie banana.

Prue przyjeżdża do jakiegoś studia filmowego. Spotyka się tam z Evan’em Stone’m. Przedstawia się i mówi, że jest z magazynu 415. Jednak po chwili przychodzi jego pomocniczka i chce wezwać ochronę myśląc, że Prue to kolejna dziennikarka z brukowca. Prue tłumaczy się, wysypuje zawartość torebki i podaje dziewczynie swoją legitymację. Ona nie robi już problemów jednak zauważa, że to tylko tymczasowa legitymacja i mogą być z nią kłopoty. Prue mówi, że to dlatego, że jest pracownikiem magazynu od niedawna. Prosi w razie jakichś nieścisłości żeby zadzwoniła ona do pana Corso, a on wszystko potwierdzi. Evan mówi do swojej asystentki, że będzie miał na nią (Prue) oko. Asystentka odchodzi. Evan mówi Prue, że jej praca potrafi być ciężka. Prue mówi, że tylko wtedy kiedy asystenci mają ale do tymczasowej legitymacji :)

Phoebe grzebie coś w szafie w pokoju Piper. Pojawia się tam Leo, podchodzi do niej i mówi: „Robiłaś to kiedyś na chmurze?” :D
Phoebe odwraca się do niego i mówi: „Nie wiem, a łóżko z puchu się liczy?” :D
Leo robi się zakłopotany i przeprasza Phoebe. Tłumaczy, że wziął ją za Piper itp. Phoebe mówi, że nie ma sprawy, a Leo obiecuje, że to się nigdy więcej nie powtórzy. Phoebe mówi Leo, że Piper jest w kuchni, a następnie Leo odchodzi. Wtedy Phoebe wyciąga notesik i zapisując mówi: „Numer 2 – orbowanie bez zapowiedzi”

Tymczasem Piper rozmawia z kuchnie przez telefon z doktorem Williamson’em. Mężczyzna prosi ją o spotkanie, jednak Piper nie chcąc tego słuchać spławia go i rozłącza się. Wkurzony doktor będąc w laboratorium używa telekinezy przez co komputer rozbija się o ścianę.
Leo wchodzi do kuchni i wita się z Piper. Widząc, że coś jest nie tak pyta o co chodzi. Piper opowiada mu o doktorze, który ciągle ją nęka. Martwi się też, że Leo jest tu dlatego, że w pobliżu kręci się jakiś demon. Leo mówi jej, że chciał wykorzystać, że Piper ma dzień wolny by spędzić go razem. Piper przytula się do niego. Leo znów pyta czy wszystko w porządku gdyż Piper wydaje się być dalej zaniepokojona. Piper mówi, że wszystko gra. Uważa, że Williamson nie dowie się za nic, że to Leo ją uratował itp.

Doktor Williamson siedzi w laboratorium. Dostaje telefon by jak najszybciej przyjść do sali swojej siostry...

Prue robi zdjęcia Evan’owi. Każe mu podnieść podbródek i takie tam :P Po chwili kilka metrów za nim pojawia się ciało astralne małpy. Prue jest zdziwiona. Małpa macha do niej, na ręku ma tak jakby opaskę szpitalną z różą. Prue mówi: „Jaka ładna małpa” jednak zanim Evan zdąża ją zobaczyć małpa znika i wraca do swojego ciała. Facet nie wie o co chodzi. Prue zmywa się. Najstarsza wychodzi ze studio, a Evan podąża za nią. Dogania ją i zatrzymuje by oddać jej kluczyki jednak wypadają one mu z rąk. Oboje schylają się by je wziąć. Jakiś fotograf siedzący w samochodzie nieopodal robi im zdjęcia. Następnie gdy wstają oni na równe nogi Evan przybliża usta do ucha Prue i szepcze jej, że może mu robić zdjęcia kiedy tylko chce. Fotograf robi kolejna zdjęcia, które wyglądają tak jakby Prue całowała się z Evan’em...

Prue wraca do domu. W kuchni, na stole czekają na nią kwiaty. Jest tam Phoebe. Prue mówi jej, że za nic nie uwierzy co jej się przytrafiło. Phoebe bierze kartkę przy kwiatach i mówi jej, że są one od Evan’a. Z wyrzutem mówi: „Mam nadzieję, że jesteś szczęśliwa bo kradniesz mi faceta moich marzeń”. Następnie czyta to co jest napisane na karteczce czyli: „Prue, co tak na prawdę się stało. Evan?”. Phoebe w związku z tym pyta ją czy coś się stało. Prue mówi, że tak, ale nie miało to związku z Evan’em. Pyta też gdzie jest Piper.
Phoebe: „Jest w salonie, z Leo... Znowu” :D
Prue woła ich. Potem chce powąchać kwiaty jednak Phoebe powstrzymuje ją :) Piper i Leo przychodzą do kuchni. Prue opowiada jak małpa stworzyła projekcje astralną a następnie pomachała jej i znikła. Dziewczyny śmieją się z niej. Phoebe uważa, że to z powodu przepracowania. Prue stara się je przekonać, że ją na prawdę widziała, i że miała nawet bransoletkę szpitalną na ręce. Piper uważa, że zwierzęta nie mogą tworzyć projekcji astralnej. Zaraz potem pyta Leo czy to rzeczywiście możliwe. Leo mówi, że bez mocy nie ma takiej możliwości, i że małpa musiałaby posiadać jej moc. Prue zastanawia się jak małpa mogłaby dzielić jej moc. Phoebe myśli, że to nie możliwe.
Leo: „Po dwóch latach tego co zobaczyłyście i zrobiłyście powiedzcie mi co może być niemożliwe” :P
Piper pyta Prue jak wyglądała bransoletka szpitalna. Prue mówi, że była na niej róża. Piper wyciąga z kosza list od doktora z taką samą różą i pyta jej czy to o tą chodzi. Prue mówi, że dokładnie taka sama znajdowała się na bransoletce. Widząc też podpis w liście pyta czy to ten sam doktor Williamson, który leczył Piper. Piper odpowiada, że tak, i że wysyłał on do niej listy i dzwonił nawet tego ranka by się z nią zobaczyć. Zastanawia się czy odkrył on istnienie ich mocy.
Prue: „B-O-S”
Po czym zaczyna wychodzić z kuchni. Phoebe dziwi się o co chodzi.
Phoebe: „B-O-S? Aha, Book of Shadows, Book of Shadows” :D po czym wychodzi razem z siostrą :D Po chwili Leo słyszy wołanie starszych. Mówi, że to ważne, i że musi iść. Potem całuje Piper i orbuje.

Doktor Williamson idzie do sali swojej siostry. Leży ona nieprzytomna w łóżku, a jej mąż stoi obok niej. Larry (mąż) ma pretensje do Williamson’a. Uważa, że to nie fair, że jego żona leży tu już od długiego czasu i nie ma dla niej nerki do przeszczepu. Jest zawiedziony i chce wyjść. Williamson łapie go za ramię chcąc go zatrzymać i dostaje wizji, w której jego szwagier dostaje zawału. Doktor każe pielęgniarce przygotować zespół reanimacyjny, jednak ona za bardzo nie wie o co chodzi. Doktor pogania ją. Larry też się temu dziwi jednak po chwili rzeczywiście dostaje zawału serca. Na szczęście zespół reanimacyjny przychodzi na miejsce. Williamson idzie do szpitalnego archiwum i każe księgowej przygotować mu listę wszystkich więźniów, którzy przebywali w tym szpitalu...

Dziewczyny włamują się do laboratorium. Są nieco zszokowane widząc bałagan, krew i trzy małpy podpisane ich imionami. Przeglądając różne akta dowiadują się, że doktor spędził setki godzin nad znalezieniem sposobu, w jaki Piper wyleczyła się z gorączki Oroya. Phoebe znajduje probówki z krwią podpisane ich imionami. Domyśla się, że doktor stwierdził, że odpowiedź tkwiła w jej ich krwi. Po chwili małpa podpisana ‘Prue’ używa telekinezy by przyciągnąć do siebie banana, jednak druga małpa (Piper) zamraża go w powietrzu by zrobić na złość ‘koleżance’. Prue (siostra) niedowierza temu i pokazuje to Phoebe i Piper. Dziewczyny są pewne, że doktor wie o ich mocach. Prue uważa, że trzeba wynieść stąd małpy zanim ktoś zobaczy coś latającego w powietrzu i dowie się o wszystkim. Dziewczyny biorą klucze by otworzyć klatki. Phoebe jako pierwsza wyciąga małpę o swoim imieniu i mając ją na rękach dostaje wizji. Widzi doktora Williamson’a, który w złości używa telekinezy przez co butelki rozbijają się o ścianę. Phoebe mówi siostrom o tym. Piper przypomina sobie co Williamson robił gdy była ona w szpitalu (wzywał dziennikarzy, media). Uważa, że jeśli nie uda się go zatrzymać to małpy nie będę jedynymi, które zamknie się w klatkach...

Tymczasem doktor Williamson już bardzo źle wyglądający (ma twarz jakby przez tydzień nie spał ;P) idzie do mieszkania jakiegoś dilera narkotyków. Wyważa drzwi telekinezą, a kiedy diler łapie pistolet, on odrzuca go na podłogę. Obolały mężczyzna nie może się podnieść. Doktor podchodzi do niego, zakłada sterylne rękawiczki, daje mu zastrzyk itp. Potem odsłania mu koszulę, sięga po skalpel, zaczyna zbliżać go do ciała bandyty i.... słychać krzyk :P

Szpital. Piper wystawia rękę na korytarz i zamraża jakiegoś doktora (czy kogoś) wiozącego pacjenta na wózku. Dziewczyny wyjeżdżają na korytarz wózkiem jakby na śmieci, w którym schowane są małpy. Siostry zostawiają wózek na chwile i wychylają się zza rogu na kolejny korytarz. Piper znów chce użyć swej mocy jednak Prue ją powstrzymuje widząc reportaż w telewizji. Następnie używa telekinezy by podgłosić telewizor. W reportażu pokazane są zdjęcia, które fotograf robił Prue i Evan’owi. Prue jest zszokowana tym i tłumaczy, że podawał on jej tylko kluczyki. Piper zauważa dwie pielęgniarki rozmawiające o doktorze Williamson’ie. Dziewczyny przysłuchują się im. Jedna pielęgniarka opowiada drugiej jak doktor dotknął swojego szwagra a po chwili stwierdził, że będzie miał on zawał i spełniło się to.
Phoebe: „Zakład o 500 dolców że to była wizja” :D
Piper przerywa rozmowę pielęgniarkom i mówi, że jest pacjentką Williamson’a. Pyta gdzie może go znaleźć. Pielęgniarka mówi, że szedł w stronę archiwum. Piper dziękuje jej. Następnie dziewczyny wchodzą do archiwum i Piper zaraz po wejściu od razu zamraża księgową. Siostry rozglądają się tam. W komputerze znajduje się lista przestępców leczonych w szpitalu. Prue drukuje ją.

Tymczasem doktor Williamson idzie do swojej siostry. Mówi jej, że wszystko z nią będzie w porządku, a potem z wieloma innymi ludźmi... Następnie idzie wraz z takim tegesem (pudełkiem czy jak to tam można nazwać :P) do recepcji i każe pielęgniarce przygotować jej siostrę do przeszczepu nerki i daje jej jakieś wytyczne. Pielęgniarka nie wie o co chodzi, ale doktor każe jej nie zadawać żadnych pytań tylko to zrobić. Pielęgniarka wraz z pudełkiem z nerką odchodzi. Rana na szyi doktora wygląda coraz gorzej....

Siostry jadą pod adres pierwszej osoby z listy. Pod budynkiem jest już policja. Diler zostaje zabrany do karetki. Oczywiście, a jakże by inaczej jest tam Darryl :P
Widząc dziewczyny od razu podchodzi do nich. Zastanawia się czy ma się bać z powodu ich przyjścia. Piper pyta go co się stało. Darryl mówi im, że ktoś kto z pewnością jest jakoś wyszkolony w kierunku medycznym, usunął nerkę handlarzowi narkotyków itd. Dziewczyny domyślają się, że to doktor Williamson jednak nie mówią o tym. Prue mówi Darryl’owi tylko tyle, że ta sprawa jest paranormalna. Phoebe dodaje, że sam kiedyś powiedział żeby go nie mieszać w takie sprawy. Prue mówi mu, że nie mogą mu nic powiedzieć ze względu na bezpieczeństwo. Morris odchodzi. Phoebe mówi, że ‘nie krzywdzenie’ innych się skończyło. Prue stwierdza, że należy znaleźć doktora zanim policja to zrobi. Piper jest nieobecna. Uważa, że nic by się nie stało gdyby odpowiedziała choćby na jeden list....

Dziewczyny wracają do domu. Prue jest w salonie, po którym biegają małpy, i rozmawia przez telefon z Corso. Tłumaczy się, że nie jest dziewczyną Evan’a. Phoebe biega za małpami, a gdy jedna z nich uczepia się jej szyi, woła o pomoc :D
Przychodzi tam Piper z Księgą Cieni i kładzie ją na stoliku. Mówi, że nic nie ma śmiertelnikach ani zwierzętach z mocą, ani jak taką moc im odebrać. Piper bierze na ręce swoją małpkę. Uważa, że trzeba wymyślić coś i to szybko zanim doktor Williamson znów komuś wytnie jakiś narząd. Prue mówi przez telefon panu Corso, że wszystko mu wytłumaczy, ale nie teraz, i rozłącza się. Nagle widać błyski lamp zza okien i dźwięki pstrykania aparatami. Phoebe podchodzi do okna a za nim widzi tłum fotografów dobijających się do drzwi. Są oni wszędzie i ciągle pstrykają fotki. Prue każe siostrze zasłonić firanki. Phoebe robi to szybko.
Prue: „Myślicie, że widzieli coś?”
Piper: „Na przykład ukradzione małpy” :D
Phoebe: „Nie wiadomo, ale przynajmniej nie widzieli niczego magicznego”
Podnosi małpę, a zaraz potem do pokoju orbuje Leo.
Phoebe: „Nie ważne” :D
Trzecia małpa wskakuje na Leo.
Leo: „Sory”
Phoebe: „Aha...” :]
Leo mówi, że musi im powiedzieć coś złego na temat doktora Williamson’a. Dziewczyny, Leo i małpy przenoszą się do kuchni. Leo mówi im, że doktor Williamson posiada ich moce w swoim śmiertelnym ciele, ale w przeciwieństwie do rodu Warren nie był na to przygotowany przez całe pokolenia i dlatego nie wytrzyma takiego brzemienia. Siostry pytają go co w takim razie z nim się stanie. Leo mówi, że oszaleje. Phoebe pyta go czy ich moce są w ich krwi i to dlatego doktor mógł je przejąć. Leo mówi, że tak, i że zaklęcie przebudzenia, które dziewczyny wtedy rzuciły wszystko zmieniło, a teraz zmienia Williamson’a. Piper czuje się temu winna. Leo mówi jej, że to niczyja wina poza doktorem Williamson’em, gdyż to on wybrał swoją własną drogę i teraz musi ponieść konsekwencje swoich czynów. Dodaje, że muszą one go powstrzymać zanim zrobi coś gorszego niż do tej pory. Phoebe chce zrobić miksturę na odseparowanie czarownicy od jej mocy. Piper ma wątpliwości czy to zadziała, jednak Phoebe uważa, że jeśli podziała to na małpy to na Williamson’a również. Prue chce pojechać do Evan’a by wszystko wyjaśnić i pozbyć się reporterów. A Piper chce zadzwonić do Morris’a by powiadomić go o grożącym niebezpieczeństwie. Prue prosi o pomoc Piper.

Dziewczyny idą korytarzem. Piper otwiera drzwi a tłum fotografów dosłownie rzuca się w jej stronę. Wtedy Piper ze stoickim spokojem zamraża ich. Prue wykorzystuje to i ucieka.
Leo: „Wszystko w porządku?”
Piper: „Cóż, nie licząc tego, że nasze moce doprowadzają właśnie kogoś do obłędu i narażają niewiadomo ile ludzi na niebezpieczeństwo...” odmraża tłum i tuż przed zamknięciem drzwi dokańcza: „... czuje się świetnie” :D

Prue jedzie do studia filmowego gdzie Evan kręci jakiś film. Gdy jest przerwa Prue skarży się mu na fotografów. On jednak nic sobie z tego nie robi, każe jej nic nie udawać i nie przejmować się fleszami, aż w końcu oni sami dadzą sobie spokój. Prue słucha tego z niedowierzaniem. Potem mówi mu z wrodzoną ironią, że docenia jego cenne rady ale wolałaby żeby coś z tym zrobił. Evan prosi ją o komórkę. Prue daje mu ją. Evan wystukując numer tłumaczy jej, że jakiś tam program korzysta z pomocy informatorów-szpiegów, którzy powiadamiają o różnych plotkach, a on właśnie ma zamiar być jednym z nich. Kiedy ktoś podnosi słuchawkę Evan udając dziwny głos mówi, że Evan Stone wraz z nową dziewczyną wybierają się teraz na kolację gdzieś tam, a następnie rozłącza się. Potem mówi Prue, że fotografowie powinni zniknąć spod jej domu w góra 15 minut :) Prue dziękuje mu za to, ale mówi też, że będzie miał przez to przerąbane :P
Evan: „E tam, najwyżej powiem im, że cię tylko puknąłem” :O
Prue robi zszokowaną minę.
Evan: „Pamiętaj – mam wizerunek złego chłoptasia” :D

Tymczasem doktor Williamson wycina serce jakiemuś bandycie i mówi przy tym:
„Byłeś bardzo złym człowiekiem, sprzedawałeś broń dzieciom. Jesteś bez serca” po czym wyciąga mu je i wkłada do tego takiego pojemnika.

Phoebe przygotowuje miksturę w kuchni. Leo siedzi z małpką przy stole, druga małpka siedzi sama na krześle, a trzecią przynosi Piper i również siada z nią przy stole :P
Phoebe tłumaczy, że jej mikstura to kombinacja kilku mikstur na odebranie mocy. Najmłodsza miesza miksturę z mlekiem i wlewa ją do dziecięcej butelki. Mówi, że jeśli podziała to na małpki to na Williamson’a również. Następnie podaje Leo butelkę, a on karmi małpkę. Phoebe pokazuje jej banana, wtedy małpa przyciąga go do siebie telekinezą, jednak zatrzymuje się on w powietrzu. Wtedy moc opuszcza małpę a banan spada na podłogę. Phoebe jest zadowolona z siebie i swojego pomysłu.

Dzwonek do drzwi. Piper oddaje małpkę siostrze i idzie otworzyć. To Darryl.
Morris: „Powiedz mi, że nie ścigam jakiegoś demonicznego sukinsyna” :D
Piper: „Przecież ci mówiłam, że to człowiek”
Morris: „Z jakąś super mocą rzeźnika. W ciągu ostatnich czterech godzin dr Williamson podrzucił do szpitala dwa kolejne narządy do przeszczepu z tym, że tym razem nie fatyguje się by pozszywać swoich ofiar.” :D
Piper: „Zabija ludzi?”
Darryl mówi, że tak. Pyta ją gdzie może go znaleźć, jednak Piper nie zna odpowiedzi na to pytanie. Morris zdenerwowany tłumaczy, że policja obstawiła szpital ale w jakiś sposób za każdym razem udaje mu się wymknąć. Domyśla się, że używa moce sióstr. Piper potwierdza to, ale zapewnia też, że znalazły one sposób by go powstrzymać. Darryl mówi, że on zrobi to pierwszy. Piper nie chce by zabił on Williamson’a. Morris mówi, że jego ofiary to przestępcy ale nikt nie zasłużył na taką śmierć. Piper ostrzega go, że jeśli spróbuje on powstrzymać Williamson’a, zginie. Morris wychodzi. Piper sprawdza wydrukowaną listę ze szpitala. Znajdują się na niej nazwiska, który wymienił jej Darryl. Dziewczyna woła Phoebe i Leo. Gdy przychodzą na miejsce mówi, że wie gdzie teraz będzie Williamson....

Jakaś baba (wielka baba :P) grzebie przy czymś gdzieś (lol2). Dużo wiecie no nie? No nie wiem to jest jakiś magazyn czy co to tam jest, a ta baba grzebie przy jakimś czymś śrubokrętem, powiedziałbym, że to toster ale pewności nie mam :P
W każdym bądź razie gada coś do swoje wspólnika czy ma kupca na ‘to’. Doktor Williamson zjawia się tam ze swoim pudłem na przeszczepy i kładzie je na podłodze. Gdy chce użyć mocy przeciwko babce, sam zostaje rzucony w jakieś kraty. Siostry Halliwell wchodzą tam, Prue każe zmywać się babie a ona posłusznie to robi. Piper stara się przekonać leżącego na podłodze doktora, że jest chory i robi złe rzeczy. On jednak uważa, że ratuje ludzi. Piper podchodzi do niego, ma ze sobą buteleczkę z miksturą. Mówi mu, że to lekarstwo, które może mu pomóc. Podaje mu je. On powoli sięga po nie ręką jednak nie bierze go tylko używa telekinezy odrzucając Piper w ścianę. Mikstura wypada jej z rąk. Siostry chcą jej pomóc. Phoebe dobiega do niej, jednak Prue zostaje odrzucona przez Williamson’a w jakieś skrzynki.
Doktor wstaje i chce wyjść. Phoebe jednak zatrzymuje go i stara się go przekonać, że chcą one mu pomóc. Williamson mówi, że nie potrzebuje pomocy. Głos zaczyna mu się zmieniać (na taki jaki mogą mieć demony lub czarownicy). Dodaje, że robi dobre rzeczy, ratuje ludzkie życie i ma dużo roboty do zrobienia.
Phoebe: „Ok, uh, cóż... To za małpy” po czym wali go pięścią w twarz.
Phoebe: „A to za moje siostry”. Dziewczyna zamachuje się by zadać cios jednak doktor używa telekinezy i rzuca nią o kraty. Następnie zabiera swoje pudełko, rozgniata butem butelkę z miksturą i wychodzi....

Dziewczyny wracają do domu. Phoebe macha wahadełkiem z kryształem nad mapą. Nie wie jednak jak ma znaleźć Williamson’a gdyż jego moce to ich moce i z tego powodu kryształ krąży wokół ich ulicy. Prue uważa, że należy wymyślić nowy plan. Piper nie rozumie skąd ten pomysł. Uważa, że plan z eliksirem jest bardzo dobry. Phoebe mówi, że nie ma już eliksiru bo Williamson go zgniótł. Piper proponuje zrobić nowy jednak Phoebe mówi, że nie ma już składników, a wszystkie sklepy, z których można je wziąć są już od dawna zamknięte. Poza tym Phoebe uważa, że doktor jest o wiele silniejszy niż one same i nawet gdyby miały miksturę to nie dałyby rady mu jej wepchnąć do ust. Piper chce go ocalić gdyż był on jej lekarzem i starał się jej ocalić życie. Prue mówi, że to już nie ta sama osoba i prawdopodobnie poluje teraz na kolejną ofiarę. Uważa, że może on być niewinnym, którego nie uda się im ocalić.
Piper: „Więc co sugerujecie?”
Prue i Phoebe patrzą się na siebie.
Piper: „Chcecie go unicestwić? Nie mówicie poważnie, on nie jest demonem tylko człowiekiem”
Prue: „Już nie”
Piper: „Dobra, ale i tak nie wolno nam używać mocy do karania winnych wiecie o tym”
Prue: „My nie karzemy, my ratujemy czyjeś życie. Wszystko co musisz zrobić to go zamrozić”
Piper: „I co wtedy? Wrzucisz go pod jadący autobus? Upuścisz na niego jakiś budynek? Zabijesz go?”
Leo wchodzi tam z Księgą Cieni w ręku.
Piper: „Leo powiedz mi, że coś znalazłeś”
Leo jednak nie może spełnić jej prośby. Uważa, że nie ma z tej sytuacji innego wyjścia. Kryształ wskazuje wreszcie jakieś inne miejsce na mapie niż ich dom...

Doktor Williamson przechadza się po jakichś ciemnych uliczkach gdzie jest pełno bezdomnych siedzących przy ogniu wydobywającym się z metalowych beczek. Siostry Halliwell czekają już tam na niego. Piper mówi mu, że mogą pomóc pod warunkiem, że przestanie on krzywdzić ludzi.
Williamson: „Skoro tak mówisz”
Po czym rzuca swoje pudełko na ziemię i zamachuje się by rzucić w nie skalpelem. Wtedy jednak Prue używa telekinezy i wyrzuca mu skalpel z ręki. Widząc to bezdomni uciekają stamtąd. Doktor wkurza się i używając telekinezy rzuca w siostry leżącą nieopodal dość sporą piłą. Piła leci wirując w powietrzu, a gdy jest już blisko sióstr Piper ją zamraża. Phoebe każe mu zamrozić doktora. Piper wskazuje na niego ręką. On na chwile staje się nieruchomy jednak walczy z jej mocą i odmraża się. Williamson zauważa kolejną piłę i znów rzuca nią w siostry jednak Prue używa telekinezy by ją powstrzymać. Doktor i Prue siłują się przesuwając piłę do siebie na wzajem raz w jedną, raz w drugą stronę.
Piper ciągle trzymając rękę wyciągniętą w stronę pierwszej piły mówi: „Nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam”
Phoebe spanikowana ochrzania ją mówiąc prosto do ucha: „Piper, nie puszczaj tego, nie puszczaj tego!”. Piper mruży oczy i marszczy czoło od jej krzyków.
Piper: „Ok, krzyki nie pomagają” :D
Prue: „Piper, kiedy powiem – puść”
Phoebe: „Że co?!”
Piper: „Ale..”
Prue: „Koniec zabawy, schylcie się!”
Dziewczyny schylają się, wtedy obie piły przelatują im nad głowami, jedna z nich odlatuje na bok, a druga odbija się od ściany i wrzyna się w klatkę doktora. Williamson wyciąga ostrze z torsu i upada na ziemię. Piper podbiega do niego i zaczyna płakać. Nie chce by on umierał, jednak jest już za późno...

Siostry wracają do domu. Prue i Phoebe palą swoje akta i dokumenty zgromadzone przez Williamson’a w kominku, podczas gdy trzy małpki siedzą sobie na kanapie :) Prue pyta Phoebe co z nimi zrobią. Ona odpowiada, że będą bezpieczne nazajutrz gdyż odwiezie je ona do rezerwatu przyrody.
Phoebe: „Patrz na to. Hej małpki, co myślicie o złu?”
Po czym jedna małpa zasłania oczy, druga uszy a trzecia buzię :D
Dziewczyny śmieją się z nich. Przychodzi Piper z teczką. Phoebe wyciąga z kieszeni karteczkę i daje ją siostrze. Piper pyta co to jest.
Phoebe: „Ważne zasady... dla mnie”
Piper czyta karteczkę na głos: „Chcę mieć mężczyznę, który nienawidzi moich płatków śniadaniowych, aby zawsze były one dla mnie. Mężczyznę, którego miłość mnie zaskoczy...”
Piper pyta ją o co chodzi. Phoebe tłumaczy, że to jej lista życzeń. Mówi też, że chce znaleźć kogoś tak dobrego jak Leo. Uważa, że Piper zasługuje na to co najlepsze i znalazła to.
Piper: „A więc nie macie nic przeciwko temu, że Leo to jest... często?”
Prue: „Po prostu chcemy twojego szczęścia skarbie” :)
Piper podchodzi do kominka i również wrzuca tam swoją teczkę. Zasmucona chce odejść jednak Prue ją zatrzymuje. Phoebe pyta ją o co chodzi. A że to będzie długie to przytoczę całość :P
Piper: „Miał na imię Curtis”
Phoebe: „Kto miał tak na imię?”
Piper: „Dr Williamson. Przeczytałam w jego medycznej biografii. Nazywał się Curtis. Nigdy się nie ożenił bo cały czas pracował. Ratowanie cudzego życia było dla niego ważniejsze niż posiadanie swojego własnego. A teraz jego życie dobiegło końca, a ja nie mogę pomóc i czuję się za to odpowiedzialna”
Phoebe: „Próbowałyśmy go ocalić”
Piper: „Ale nie zrobiłyśmy tego”
Prue: „Bo nie mogłyśmy.”
Piper: „Ja nie mogłam...”
Po czym wychodzi.

Piper idzie do swojego pokoju. Siada na łóżku i zaczyna płakać. Po chwili pojawia się tam Leo. Przysiada się do niej. Piper przytula się do niego, a on chcąc ją wesprzeć obejmuje ją mocno...

Koniec


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Filmiki:





Blessed Be...
.:Komentarze [22]:.
Dodaj
- Zobacz



Kryzys...
>> sobota, 9 czerwca 2007 12:26:49



Odcinek 17 – Jak Zedrzeć Skórę z Amerykan

Trzy kobiety w podeszłym wieku – Gail, Amanda i Helen, urządzają seans spirytystyczny w piwnicy. Wszędzie jest pełno świec, a one stojąc w kręgu starają się wywołać jakiegoś demona. Gail kaszle. Koleżanki nie widząc efektów chcą zakończyć seans. Jednak Gail przekonuje je, że Cryto, tak nazywa się demon, przybędzie lada chwila. Kobiety po raz kolejny recytują Zaklęcie. Nagle z ich kręgu wydobywa się smuga dymu, a po środku niej czyjaś zamazana twarz. Cryto pyta je jak śmią go niepokoić i czego od niego chcą. Gail odpowiada, że chcą tego co tylko on może im dać, czyli młodości, piękna i zdrowia. Demon pyta czego może oczekiwać w zamian. Gail mówi mu, że mogą go przywrócić do życia na nowo. Cryto mówi, że chce więcej, chce mocy i to potężnych. Każe im więcej go nie przywoływać po czym zaczyna znikać. Gail chcąc go zatrzymać mówi, że może dać mu potężne moce – poruszanie przedmiotami, zatrzymywanie czasu i przewidywanie przyszłości. Demon mówi, że jeśli dadzą mu te moce, dostaną swoją młodość. Następnie znika. Helen nie dowierza. Gail mówi, że musiała coś powiedzieć bo w przeciwnym wypadku straciłyby go one. Helen mówi, że już go straciły. Pyta dlaczego obiecała mu coś czego nie mogę one mu dać. Gail mówi, że zdobędzie te moce gdyż nie jest gotowa by umierać. Chce odejść. Mówi do swych koleżanek by upewniły się, że skóra będzie gotowa do jutrzejszego wieczoru. Odchodzi.

Następnego dnia Phoebe siedząc na swoim łóżku w pokoju stara się przeczytać jakąś książkę, jednak obraz jej się zamazuje. Po chwili zakłada okulary i patrzy się w lustro obok. Na swój widok ciężko wzdycha i zdejmuje je. Ktoś puka do drzwi. Phoebe szybko chowa okulary pod poduszką. Do pokoju wchodzi Prue. Dziewczyny witają się ze sobą. Prue podchodząc do łóżka pyta Phoebe czy umówiła się już na wizytę u okulisty. Zaczyna przyglądać się książce. Phoebe mówi, że nie potrzebuje okularów, po czym bierze jakiś mazak i udaje, że chce coś pozaznaczać w książce. Wtedy Prue schyla się, przekręca leżącą do góry nogami książkę w stronę Phoebe i z uśmiechem mówi, że to powinno pomóc. Potem prosi Phoebe o pomoc. Tłumaczy, że Piper chce wyrzucić swoje buty. Phoebe patrzy ze zdziwieniem. Prue dodaje, że chodzi o te skórzane buty. Phoebe wytrzeszcza oczy, po czym zrywa się z łóżka i obie zbiegają na dół.

W kuchni Piper pakuje buty do papierowej torby. Dziewczyny wchodzą tam. Phoebe widząc to pyta siostry co robi ze swoimi ulubionymi butami. Piper tłumaczy, że jest na nich krew demona, którego ostatnio unicestwiły, nie może jej doczyścić ani nie może tego wytłumaczyć szewcowi. Dodaje, że to już trzecia para w tym miesiącu. Widząc, że Piper jest lekko przybita Phoebe pyta o co tak na prawdę chodzi. Piper mówi, że musi iść do klubu zobaczyć się z Dan’em. Prue pyta ją czy jest pewna, że chce z nim zerwać. Piper odpowiada, że musi to zrobić. Tłumaczy, że kocha go, ale Leo kocha bardziej, pomimo, że i tak nadal nie wie jak ich związek miałby funkcjonować. Uważa, że bycie czarownicą jest do bani. Potem wychodzi tylnymi drzwiami.

Po chwili ktoś dzwoni do drzwi frontowych. Siostry idą otworzyć. Na widok staruszki Prue mówi: „Ciocia Gail”. Kobieta z uśmiechem wita je, a następnie dziewczyny przytulają się do niej...

Phoebe szuka jakichś zdjęć w szafce. Gdy znajduje zdjęcie cioci Gail, oraz jej babci, bierze je i zanosi do salonu, gdzie Prue razem z ciocią siedzą na kanapie. Przysiada się i pokazuje zdjęcie cioci. Gail wspomina czasy kiedy były one jeszcze młode. Opowiada, że to zdjęcie zostało zrobione przed akademikiem, zaraz po tym jak ona i ich babcia się poznały. Phoebe uważa, że były wtedy niezłymi laskami. Gail ze smutkiem mówi, że to było wtedy a teraz już tak nie jest. Prue mówi jej, że nadal wygląda dobrze. Gail mówi, że złote lata to nic więcej jak żałowanie tego co dawniej było. Tęskni za ich babcią, nie może uwierzyć, że odeszła... Potem zmieniając temat mówi, że wygląda na to, że dobrze im się powodzi. Zwracając się do Prue wspomina o jej karierze, a zwracając się do Phoebe, mówi o jej powrocie do szkoły. Dziewczyny przyznają, że rzeczywiście wiedzie im się całkiem dobrze. Gail pyta je jak tam z mężczyznami, czy jest ktoś specjalny w ich życiu. Phoebe odpowiada, że nie. Prue mówi, że Piper ma kogoś. Phoebe dodaje, że po prostu są one wybredne i nie chcą przejść przez tyle małżeństw co ich babcia. Gail radzi im nie być zbyt wybrednymi bo mogą skończyć jako stare panny tak jak ona. Zaczyna kaszleć. Phoebe podaje jej szklankę z lemoniadą. Kobieta popija łyczek i dziękuje. Prue pyta ją co tak właściwie sprowadza ją do San Francisco. Gail wstając z kanapy mówi, że one. Pyta czy pamiętają jak jej babcia urządzała spotkania brydżowe w każdą sobotę. Prue odpowiada, że tak. Gail pyta je czy widziały żeby któraś z nich grała w karty. Phoebe odpowiada, że nie gdyż babcia zawsze wysyłała je na dwór by się bawić. Gail tłumaczy, że to nie były spotkania brydżowe, ale kowen. Mówi, że ich babcia była najpotężniejszą czarownicą jaką ktokolwiek znał. Dziewczyny udają zdziwione. Gail przyznaje się, że nadal praktykuje czarostwo, ale nie ma żadnych szczególnych mocy. Prue mówi: „Wow, ty i babcia czarownicami, kto by pomyślał?”
Gail mówi im, że nie muszą przed nią udawać gdyż ich babcia powiedział im wszystko wliczając to, kim staną się one po jej śmierci, czyli Wybranymi.

Piper czeka w klubie na Dan’a. Stoi za barem. Po chwili zjawia się Dan. Podchodzi do baru i wita się z nią całując ją w policzek. Następnie kładzie małe, ozdobne pudełko na ladzie. Piper jest zaskoczona. Mówi tylko: „O nie” i zamraża Dan’a. Otwiera pudełko mówiąc: „Proszę, nie bądź pierścionkiem” :D Na szczęście w środku znajduje kolczyki. Potem zapakowuje je z powrotem i odmraża Dan’a. Mężczyzna mówi, że ma nadzieję, że jej się spodobają. Piper otwiera pudełko i na widok kolczyków mówi, że są piękne. Dan widząc, że coś z nią nie tak mówi, że jeśli jej się nie podobają to może je... Piper przerywa mu mówiąc, że to nie o to chodzi tylko o... a teraz to Dan dokańcza za nią: „Myślałaś, że to pierścionek?”. Piper mówi, że nie i żeby się nie wygłupiał. Zaczyna coś owijać w bawełnę jednak dzwoni telefon. Dan pyta ją czy nie odbierze. Piper mówi, że automatyczna sekretarka zrobi to za nią. Mówi też, że muszą poważnie porozmawiać. Z telefonu słychać jak Prue mówi: „Piper, to ja, odbierz. Wiem, że tam jesteś”. Dan pyta Piper o czym chce z nim porozmawiać. Piper zaczyna mówiąc: „Będąc szczerą...” jednak przerywa jej głos Prue mówiący: „Ciocia Gail jest u nas i zgadnij co? Wie, że jesteśmy, no wiesz kim” :D Piper słysząc to podchodzi do telefonu i podnosi słuchawkę. Przypomina siostrze, że nie jest w klubie sama. Prue mówi, że wiedziała, że to zwróci jej uwagę. Piper stara się ją przekonać, że to nie jest odpowiedni moment na rozmowę. Prue mówi, że to ważne. Piper pyta ją skąd ciocia Gail wie... po czym urywa zdanie i mówi, że to nie ważne i że mogą porozmawiać o tym później. Prue tłumaczy jej, że ciocia Gail potrzebuje ich pomocy gdyż jest w tarapatach. Piper pyta ją o jakie tarapaty ma na myśli. Prue odpowiada, że o takich tarapatach o jakich nie może ona rozmawiać tam z Dan’em czyli demonicznych.
Piper z ironia mówi: „No tak, co by nie. Dobra, po prostu odłożę swoje życie na bok po raz kolejny i zaraz u was będę” :D po czym odkłada słuchawkę i wychodzi zza baru. Dan pyta ją czy chodzi o jakieś problemy w domu. Piper mówi: „A kiedy ich tam nie ma?” ;] Dan pyta ją czy chciałaby o tym porozmawiać w drodze do samochodu. Piper mówi, że nie. Pyta go czy nie ma nic przeciwko kolacji w dzisiejszy wieczór. Po chwili jednak mówi, że lepiej by było ją zrobić jutrzejszego wieczoru na wszelki wypadek. Potem Dan całuje ją w policzek, a Piper wychodzi. Dan widząc, że dziewczyna nie wzięła jego prezentu, robi się smutny.

Dziewczyny wraz z ciotką siedzą w solarium. Prue pyta ją czy kontaktowała się już z policją. Gail odpowiada, że gdyby powiedziała, że po ulicy chodzi sobie demon na wolności, uznaliby ją za wariatkę. Piper mówi: „Spróbuj utrzymać swoje buty w czystości” po czym Prue klepie ją w nogę. Ciotka nie wie o co chodzi. Phoebe mówi: „Nie pytaj”. Prue wracając do tematu mówi, że według ciociu Gail zostały zupełnie obdarte ze skóry. Zastanawia się co policja by o tym pomyślała. Phoebe uważa, że może to być jakiś szalony grabieżca cmentarny. Ciotka uważa, że to coś więcej. Wydaje jej się, że gdy widziała Księgę Cieni... Prue jej przerywa lekko zszokowana. Pyta ze zdziwieniem czy o tym też wie. Gail odpowiada, że tak, i że gdy ich babcia pokazywała ją jej, widziała ona coś o jakimś demonie bez skóry, który przywraca ludziom młodość. Piper dziwi się temu, uważa, że przywracanie młodości wcale nie jest takie złe. Phoebe uważa, że jest w tym jakiś haczyk. Pyta cioci czy jest pewna, że był on bez skóry. Gail odpowiada, że tak jej się wydaje, ale lepie by było pójść do Księgi i się upewnić.

Tymczasem w piwnicy domu Gail, Amanda i Helen przygotowują skórę dla Cryto. Przyszywają przygotowane skrawki do manekina. Amanda pyta Helen czy myśli, że Gail uda się zdobyć moce. Helen odpowiada, że ma taką nadzieję, bo skóra jest już prawie gotowa...

Siostry oraz Gail idą na strych i szukają w Księdze Cieni. Phoebe natyka się na Cryto – Demona Próżności. Okazuje się, że daje on młodość w zamian za dusze. Prue uważa, że to niezbyt korzystna transakcja. Gail tłumaczy, że zna wielu ludzi którzy poświęciliby wszystko by znów być młodymi. Dziewczyny patrzą na nią dziwnie. Gail tłumaczy, że dlatego tak się martwi bo ma wielu znajomych, którzy mogą być potencjalnymi ofiarami. Phoebe przybliża głowę do Księgi i nie widząc dokładnie, zaczyna mrużyć oczy.
Piper mówi: „Mrużysz oczy?”
A Phoebe: „Nie!” :D
Potem Phoebe dalej mrużąc oczy czyta, że Cryto został obdarty ze skóry żywcem przez czarownice w nadziei, że już nigdy nie powróci. Zwracając się do ciociu mówi, że miała rację. Prue twierdzi, że tamte czarownice musiały się pomylić, bo w przeciwnym wypadku w Księdze nie byłoby zaklęcia unicestwiającego. Piper zastanawia się. Uważa, że to trochę dziwne, że ktoś obdziera zwłoki ze skóry by dać ją Cryto. Prue myśli, że to jednak ma sens, gdyż pozwoli przywrócić demona do życia. Phoebe mówi, że tak czy inaczej zaklęcie unicestwienia jest dość łatwe i nie powinno być problemu ze zniszczeniem Cryto. Gail uważa je za bardzo potężne czarownice. Potem pyta dziewczyny kiedy mogłyby przyjechać do Santa Costa. Piper prosi Phoebe i Prue na rozmowę na osobności. Dziewczyny wychodzą zostawiając Gail samą na strychu. Ciotka zaczyna grzebać w Księdze Cieni.

Dziewczyny schodzą ze schodów na korytarz. Phoebe mówi do Piper, że Gail jest ich rodziną i wszystkie ją kochają. Prue mówi, że była dla nich zawsze jak druga babcia. Phoebe dodaje, że była taką babcią, która nigdy nie odmawiała. Piper mówi, że wie o tym, ale coś w jej historii jest nie tak. Zastanawia ją fakt, że jest ona jedyną osobą, która zauważyła obdarte ze skóry ciała. Phoebe zgadza się z tym, ale uważa też, że nie mogą jej powiedzieć, że nie pomogą. Piper mówi, że nie. Ma po prostu pretensje co do tego, że to się nigdy nie kończy, że nie mają one własnych żyć, i w końcu, że nie może nawet w spokoju zerwać z Dan’em.

Międzyczasie ciocia Gail szperająca w Księdze znajduje kartkę z zaklęciem, które może odebrać moc czarownicy. Następnie wyrywa ją i wkłada do torebki.

Prue przekonuje Piper, że Santa Costa jest niedaleko. Chce by wyjechać wcześnie rano by móc wrócić przed wieczorem. Ciocia Gail schodzi po schodach i dołącza do nich. Prue oznajmia jej, że przyjadą do niej jutro o 9 rano. Phoebe pyta ją czy nie chciałaby zostać u nich na noc. Ciocia mówi, że nie może zostać, i że musi wracać do domu. Tłumaczy, że ma koty do nakarmienia i takie tam. Następnie dziękuje im i odchodzi.

Gail, Amanda i Helen, odprawiają Zaklęcie w piwnicy, stojąc w kręgu wokół manekina. Po chwili manekin zostaje nawiedzony przez ducha Cryto i zamienia się w mężczyznę. Amanda prosi go by uczynił je młodymi. Cryto mówi, że najpierw chce dostać moce. Gail tłumaczy, że wkrótce tu się zjawią...

Następnego dnia dziewczyny jadą (a raczej starają się dojechać) do Santa Costa. Zatrzymują się na stacji benzynowej i wychodzą z samochodu. Phoebe trzymając mapę stara się znaleźć dobrą drogę.
Piper mówi: „Dobra robota, Pheebs. Tylko parę godzin spóźnienia” :D
Prue: „Następnym razem ja poprowadzę”
Phoebe mówi, że to wina mapy gdyż jest niewyraźna i nie ma drogi łączącej z autostrady 28. Prue pokazuje ją na mapie.
Phoebe: „Ten mały zawijas?” :]
Najmłodsza tłumaczy się, że każdy mógł przegapić coś tak małego. Nie chce też słyszeć nic na temat okularów gdyż ich nie potrzebuje. Międzyczasie Piper tankuje samochód. Prue mówi siostrze, że nie ma nic złego w noszeniu okularów, w końcu ona sama też je nosiła.
Phoebe: „Wiem, ale ty jesteś starsza” :D
Piper śmieje się.
Phoebe: „No co? Jesteś” :P
Prue mówi, że ma nadzieję, że demon próżności nie ściga Phoebe, bo w przeciwnym razie jej dusza byłaby upieczona. Phoebe mówi, że zignoruje ten komentarz i pójdzie spytać kogoś o wskazówki. Potem odchodzi.

Prue i Piper przyglądają się dwóm staruszkom idącym i trzymającym się za ręce. Piper mówi, że to słodkie, że nadal trzymają się za ręce. Prue mówi, że tak może będzie wyglądać ona i Leo za jakieś 50 lat. Piper mówi, że ona możliwe, ale Leo nie. Przypomina siostrze, że Bieli Promienie nie starzeją się. Dodaje od siebie, że nie powinni też umawiać się z czarownicami, więc pewnie nie ma się o co martwić. Prue nie chce żeby tak mówiła. Piper rozumie to, ale tłumaczy też, że jest sfrustrowana i zakłopotana całą tą sytuacją. Mówi, że właściwie nic się nie zmieniło od kiedy poznała Leo, oprócz tego, że jest o dwa lata starsza, a i tak do końca nie wie co z tym wszystkim zrobić. Boi się, że mogą one skończyć tak samo jak ciocia Gail.

Tymczasem Phoebe rozmawia z dwoma starszymi mężczyznami. Staruszkowie opisują jej drogę do Santa Costa, a ona zapisuje to w notesie. Prue siedząca już w samochodzie woła ją. Phoebe chowa długopis i notes do torby, a jednocześnie wypadają jej stamtąd okulary. Gdy Phoebe odwraca się i chcę iść do samochodu jeden mężczyzna zatrzymuje ją i podnosi okulary z ziemi i pyta ją czy to jej. Phoebe po chwili zastanowienia odpowiada, że nie, po czym wraca do samochodu.

Tymczasem Gail i jej koleżanki przygotowują Miskturę, która pozwoli im odebrać moce sióstr. Dziewczyny przyjeżdżają już tam. Helen zawiadamia o tym Gail i Amandę. Pyta jak długo będę musiały czekać zanim będą mogły przekierować ich moce na Cryto. Gail odpowiada, że nie wiadomo, ale nie powinno to zająć dużo czasu. Następnie zabiera garnek z kuchenki i przelewa miksturę do dzbanka z herbatą.

Dziewczyny oraz starsze panie siadają w salonie. Amanda chodzi z dzbankiem herbaty i pyta Phoebe czy chciałaby trochę więcej.
Phoebe: „Nie, dzięki. Ja... (Amanda dolewa jej herbaty)... Z miłą chęcią” :D
Następnie Amanda chcę dolać herbaty Piper jednak ona kiwa głową, że nie chce. Ciotka coś mówi (nie wiem co, nie zrozumiałem do końca, chyba coś żeby nie robić przykrości Amandzie, to będzie odpowiadać na wszystkie pytania, czy jakoś tak :P). Wtedy Piper zgadza się, a Amanda dolewa jej herbaty do szklanki. Gdy chce to samo zrobić z Prue, najstarsza zakrywa ręką swoją szklankę. Prue pyta cioci kto oprócz nich wie o Cryto i o nich samych. Gail tłumaczy im, że musiała o wszystkim powiedzieć Amandzie i Helen, gdyż to one jako pierwsze powiedziały jej o rozkopanych grobach. Helen mówi żeby się nie martwiły, gdyż nie puszczą pary z ust o ich sekrecie. Piper krzywiąc się przygląda się szklance. Amanda pyta ją czy coś nie tak. Piper mówi, że nic takiego. Pyta też jaka to herbata, ponieważ smakuje trochę dziwnie. Gail tłumaczy, że to specjalna mieszanka. Potem wstaje i mówi siostrom, że powinny pójść rozejrzeć się za kimś kto chciałby przyzwać Cryto. Tłumaczy, że dwoje zwłok zostało znalezionych przy magazynie na jakiejś tam ulicy. Phoebe mówi, że nie jest to zbyt duży punkt odniesienia. Gail mówi, że od czegoś w końcu trzeba zacząć. Prosi je by już jechały. Dziewczyny wstają z kanapy i wychodzą. Helen mówi do Gail, że Cryto nie chciał aby one opuściły dom. Gail tłumaczy się, że musiała coś zrobić bo nabierały podejrzeń. Amanda myśli jednak, że chce ona je ochronić. Gail przyznaje jej racje. Wystarczająco źle się czuje z tym, że kradnie ich moce, ale są one dla niej rodziną i nie pozwoli by jakiś demon je skrzywdził. Następnie wszystkie trzy idą w stronę piwnicy. Tuż przed wejściem Gail mówi, że należy wołać o ich moce dopóki mikstura nie zacznie działać.

Międzyczasie dziewczyny docierają do magazynu wskazanego przez ciotkę. Wysiadają z samochodu i zaczynają się rozglądać. Piper zastanawia się czy to dobre miejsce. Phoebe mówi: „Na mnie nie patrz. Nie ja prowadziłam” ;] Prue pyta je czy myślą to samo co ona. Phoebe uważa, że to jakiś ślepy zaułek. Piper zastanawia się dlaczego ciocia Gail miałaby je tu wysłać bez przyczyny. Prue mówi, że nie wie, ale wydawało się jakby bardzo się spieszyła wyganiając je z... i w tym momencie urywa zdanie gdyż kręci jej się w głowie. Phoebe też nie czuje się najlepiej.

Tymczasem staruszki zbierając się wokół Cryto odprawiają Zaklęcie. Początkowo nic się nie dzieje, jednak po chwili moce ulatują z osłabionych sióstr i zostają zaabsorbowane przez demona. Cryto by wypróbować nową moc, strąca jakiś lampion ze skrzynki i rozbija go o ścianę. Gail mówi, że teraz czas by on dotrzymał danego słowa. Cryto przelatując ręką przed jej oczami, zamienia ją ze staruszki w młodą i piękną dziewczynę. Jej koleżanki nie dowierzają widząc to. Ona sama również jest w szoku. Amanda z niecierpliwością mówi, że teraz ich kolej. Demon odwraca się ku niej i machnięciem ręki zamienia ją w popiół, zostają po niej tylko ubrania. To samo robi z Helen. Gail przerażona pyta go dlaczego to zrobił. Cryto mówi jej, że może odebrać młodość tak szybko jak ją dał. Tłumaczy, że potrzeba było trzech wiedźm żeby go sprowadzić z powrotem, i tyle samo potrzeba by go unicestwić dlatego wolał nie ryzykować i pozostawić tylko jedną przy życiu. Następnie każe jej zaprowadzić go do innych starych osób, które sprzedadzą duszę za młodość...

Dziewczyny przyjeżdżają z powrotem do posiadłości Gail. Wchodzą do środka i rozglądają się. Nikogo tam nie ma. Dziewczyny kompletnie nie wiedzą o co chodzi. Piper mówi, że od razu wiedziała, że coś nie gra. Prue uważa, że to co nie gra to to, że prawdopodobnie ciocia Gail i jej przyjaciółki wezwały demona. Phoebe zastanawia się po co w takim razie ciocia chciałby je zwabić do Santa Costa. Wchodzą do kuchni. Prue mówi, że coś tu śmierdzi. Zbliżając się do wejścia do piwnicy dodaje, że ten zapach dobiega stamtąd. Dziewczyny schodzą na dół. Widząc krąg ze świec oraz ubrania leżące w popiele są zaniepokojone. Phoebe zastanawia się co to może być. Prue mówi, że biorąc pod uwagę ubrania, to (pokazuje na ubrania Amandy) jest Amanda, a to (pokazuje na ubrania Helen) jest Helen. Piper jest zdruzgotana. Phoebe ma nadzieję, że nie stało im się to od tej herbaty. Prue uważa, że to musiało się stać gdy próbowały przyzwać Cryto. Mówi, że to dobry znak, że nie ma tu ubrań cioci Gail.
Przez piwnice przebiega szczur. Piper widząc go wzdryga się i odruchowa stara się go zamrozić jednak nic się nie dzieje. Phoebe pyta ją o co chodzi. Piper mówi, że nie wie ale w każdym bądź razie nie może zamrozić szczura. Prue dziwi się temu. Piper mówi jej żeby spróbowała go przesunąć. Prue stara się jednak to też nie działa. Jest zdezorientowana, nie wie co się stało z ich mocami. Phoebe mówi, że najlepiej byłoby spytać ciocię Gail...

Dziewczyny przeszukują salon cioci Gail. Prue przygląda się jakimś dokumentom, Piper zdjęciu, a Phoebe znajduje składniki mikstury. Mówi siostrom, że z pewnością przygotowywały one wywar. Piper mówi, że nic dziwnego, że herbata dziwnie smakowała. Zastanawia się jak mogły one na to pozwolić. Prue mówi, że zaufały jej. Phoebe dodaje, że ciocia Gail właśnie została skreślona z jej bożonarodzeniowej listy. Piper niedowierza. Przypomina sobie jak ciocia Gail była najlepszą przyjaciółką jej babci, jak piekła dla nich ciasteczka. Phoebe mówi, że teraz zatruwa ich herbatę. Piper nie może uwierzyć, że ciocia Gail chciała poświęcić duszę dla młodości. Prue przeglądając dokumenty mówi, że nie zrobiła tego dla młodości, ale dla zdrowia. Mówi, że z tych papierów wynika, że ich ciocia chodziła na leczenie promieniami, chemioterapię etc. Wydaje jej się, że nie zostało jej wiele życia. Phoebe mówi, że to i tak nie usprawiedliwia tego co im zrobiła. Uważa, że nie można używać magii to ratowania samego siebie. Prue mówi, że nie bez konsekwencji, którymi w tym przypadku jest oddanie duszy. Phoebe dalej jednak nie rozumie po co ukradła ich moce. Prue domyśla się, że Cryto zażądał czegoś więcej niż przywrócenia do życia, a ciocia Gail była na tyle zdesperowana by dać mu ich moce. Piper mówi, że nie powinny one zostawiać jej samej na strychu. Phoebe myśli, że skoro mają miksturę, to jeśli znajdą zaklęcie będą mogły odzyskać swe moce. Piper uważa, że nie uda im się chociażby zbliżyć do Cryto. Phoebe mówi, że ma on ich moce, ale to nie znaczy, że potrafi się nimi posługiwać. Pyta siostry czy ma jakiś lepszy pomysł. Po chwili Piper odpowiada: „Wrócić do domu i dać sobie spokój?” Na co dziewczyny śmieją się, po czym Prue mówi: „Zabawne, chodźmy”. Piper jednak nie jest do śmiechu...

Dwóch młodych już facetów, na stacji benzynowej wsiada (a raczej z wrzaskiem wskakuje) do swojego, czerwonego samochodu, a następnie z piskiem odjeżdżają. Są tam też Cryto i Gail. Demon mówi jej, że nie jest jedyna, która pragnie młodości. Gail mówi mu, że ona wiedziała co poświęca, a oni tego nie wiedzieli. Cryto mówi, że dowiedzą się pewnego dnia, swojego ostatniego dnia. Widząc jakiegoś staruszka wchodzącego do sklepu Cryto każe jej przedstawić go. Dziewczyna nie zgadza się. Gdy demon jej grozi odebraniem młodości, nie mówi nic tylko wchodzi do sklepu...

Samochód dziewczyn mija czerwona bryka dwóch facetów. Hamują oni i cofają się trochę by być na przeciwko nich. Jeden mówi: „Hej laski” (czy coś w tym stylu), po czym drugi krzyczy ze szczęścia i odjeżdżają. Phoebe mówi: „Chwila...” a Piper: „Powiedz mi, że to nie ci sami faceci, których pytałaś o drogę” :D Prue mówi, że Cryto musi być blisko.

Tymczasem Cryto będący w sklepie namawia staruszka do przyjęcia oferty by znów mógł stać się młodym. Mężczyzna jednak uważa, że to jakiś żart. Cryto mówi mu, że jego część wierzy, że to prawda gdyż chciałaby znów być młoda. Mówi też, że może go odmłodzić tak samo jak zrobił to z Gail. Staruszek nie dowierza. Gail mówi mu, że to na prawdę ona. Wtedy mężczyzna zgadza się, a Cryto go odmładza. Młody już mężczyzna chce wyjść ze sklepu. Wtedy Cryto bierze portfel i mówi: „Zapomniałeś...” jednak nie dokańcza gdyż dostaje wizji, w której siostry Halliwell unicestwiają go.

Demon jest zły. Ma pretensje do Gail, gdyż mówiła mu, że się nimi zajmie. Ona udaje, że nie wie o co chodzi. Cryto wkurza się. Gail widząc, że na stacje podjeżdża samochód dziewczyn wybiega przed sklep i krzyczy do nich by uciekały. Cryto łapie ją. Dziewczyny wychodzą z samochodu i niedowierzają na widok ciotki. Cryto używając telekinezy rzuca łomem w siostry, jednak one w porę schylają się i łom wybija szybę w ich samochodzie. Następnie rzuca on Gail na ziemię. Phoebe chce coś zrobić jednak Cryto jej również funduje ‘lekcję latania’. Piper chcę jej pomóc, jednak Prue ją ciągnie i razem chowają się za... czymś co jest na stacji benzynowej :P
Cryto krzyczy do nich, że nikt go nie odeśle z powrotem. Prue zastanawia się co wiedzą one o swoich mocach, a czego Cryto nie wie. Do Phoebe, która schowała się za samochodem, przybiega Gail. Phoebe każe jej się trzymać z dala od niej. Potem lekko wychyla się zza samochodu i pokazuje siostrom ręce. Prue mówi do Piper: „Phoebe myśli o tym samym o czym my myślimy.” a Piper: „Fajnie. A o czym my myślimy?” :D Cryto zbliża się powoli do nich. Gail tłumaczy Phoebe, że nie chciała umierać. Potem daje jej kartkę, którą wcześniej wyrwała z Księgi. Prue mówi do Piper żeby robiła to samo co ona. Potem obie wyskakują zza tego czegoś za czym są :P
Prue: „Ok, poddajemy się.”
Piper: „Że co?!”
Phoebe zachodzi Cryto od tyłu.
Prue krzyczy: „Nie, nie Phoebe! On nas zamrozi!”
Wtedy Cryto odwraca się i widząc Phoebe zamraża wszystko. Phoebe oraz jej siostry udają, że są nieruchome. Kiedy Cryto zadowolony ze swojej mocy odwraca się, Phoebe kopie go z całej siły. Następnie uderza go pięścią i powala na ziemię mówiąc: „Dobre czarownice nie zamarzają”.
Wykorzystując, to, że Cryto leży na ziemi, dziewczyny uciekają. Gail biegnie za nimi jednak Cryto wstaje i rzuca nią telekinezą. Dziewczyna wpada do sklepu rozbijając przy tym szybę. Tymczasem siostry uciekają i chowają się za jakimś budynkiem. Phoebe pyta sióstr co należy zrobić z Gail. Prue mówi, że bez mocy nie wiele mogą zdziałać. Phoebe uważa, że trzeba odzyskać moce i znaleźć Cryto zanim on znajdzie je. Prue zgadza się z tym. Ona i Phoebe zaczynają iść, a Piper zostaje oparta o ścianę. Phoebe każe jej iść. Piper kiwa głową na nie. Prue pyta ją o co chodzi. Piper mówi, że ma tego dość. Phoebe pyta czego ma dość. Piper odpowiada, że bycia czarownicą. Potem przebija się między nie i idzie sama.

Tymczasem Cryto staje w miejscu wybitej szyby. Mówi Gail, że go zdradziła. Ona mówi, że przynajmniej mają one sposób by go zniszczyć. Cryto mówi, że nie uda się to im, gdyż wie co zamierzają zrobić. Potem wystawia rękę w jej kierunku. Gail krzyczy, a po machnięciu ręki Cryto, zamienia się w popiół.

Prue, Phoebe i Piper zmierzają w kierunku domu ich cioci. Phoebe mówi do Piper, że nie może tak po prostu zostawić swojego samochodu. Piper mówi, że zadzwonią po taksówkę. Phoebe mówi, że to będzie kosztować ze sto dolców. Piper mówi, że nie wróci do miasta, bo ma dosyć polowania na demony. Phoebe mówi, że jeśli martwi się ona o to czy odzyskają moce to nie powinna się martwić, gdyż jest zaklęcie mogące je przywrócić. Piper mówi, że nie chce swoich mocy. Phoebe mówi jej, że nie myśli tak na prawdę. Piper mówi, że właśnie tak myśli, i że to byłoby rozwiązaniem jej wszystkich problemów. Prue mówi, że wie przez co przechodzi Piper. Tłumaczy, że gdy Andy zginął ona też nie chciała być dłużej czarownicą. Piper mówi, że tamta sytuacja była inna. Prue pyta ją dlaczego tak myśli. Piper odpowiada jej, że nie chcenie być czarownicą jest dla niej czymś innym. Uważa, że to problem, powód wszystkiego co złe. Chce po prostu mieć normalne życie, w którym nie ma dużo śmierci. Phoebe mówi jej, że nie może tak po prostu zrezygnować. Piper odpowiada, że każda z nich to zrobi wcześniej czy później...

Dziewczyny wchodzą do domu. Piper stara się wykręcić jakiś numer, jednak Phoebe rozłącza ją ciągle. Piper pyta ją dlaczego to robi. Phoebe mówi, że nie może zrezygnować bo to wywrze efekt na nich wszystkich. Piper mówi, że ją kocha, i że jest jedną z jej dwóch ulubionych sióstr, ale nie chce zmarnować sobie życia. Phoebe mówi, że nie prosi ją o to. Piper mówi, że robi to prosząc ją o bycie czarownicą. Phoebe stara się ją przekonać, że urodziły się jako czarownice i to fakt a nie wybór. Piper mówi, że jeszcze dwa lata temu nic o tym nie wiedziały i wiodły sobie idealne i szczęśliwe życie. Tęskni za tym i pyta sióstr czy im też tego nie żal. Phoebe zdecydowanie mówi nie. Prue mówi, że tak. Phoebe patrzy na nią z wyrzutem. Po chwili Prue tłumaczy, że czasami za tym tęskni jednak zaakceptowała fakt, że nie może cofnąć czasu i udawać jakby nic się nie stało. Piper mówi, że nie chce skończyć jak ciocia Gail – stara, samotna i marząca o tym by znów być młodą, by zrobić to czego się nie zrobiło. Prue przytula ją i mówi, że nie pozwolą one na to. Phoebe też ją przytula. Udając cieniutki głosik Phoebe prosi siostrę by pomogła im odzyskać moce, bo nie mogą one tego zrobić bez niej. Prue powtarza to za nią.

Dziewczyny idą do piwnicy. Piper pyta skąd wiadomo, że Cryto przyjdzie tutaj. Prue mówi, że jeśli będzie chciał je znaleźć to zacznie od tego miejsca. Piper kładzie dzbanek z miksturą na stole. Phoebe wpada na pomysł żeby przyzwać go tak jak ciocia Gail i jej koleżanki to zrobiły. Prue mówi, że ten sposób działa tylko na duchy. Piper mówi, że mimo wszystko nadal nie wie w jaki sposób zmuszą Cryto do wypicia napoju. Prue tłumaczy, że muszą go zmusić do użycia mocy, której nie potrafi jeszcze używać. Piper domyśla się, że chodzi o projekcję astralną. Prue mówi, że zadziała jeśli uda im się utrzymać go w dwóch miejscach na raz. Piper mówi, że robi to wszystko tylko dla nich i jeśli umrze to będzie je dwie gnębić na wieki. Prue mówi: „Dobra, dobra.” :D potem zwraca się do Phoebe i pyta czy ma zaklęcie. Phoebe mówi, że tak, po czym wyciąga kartkę z torby i daje ją Prue.
Z góry słychać dźwięk zamykanych drzwi oraz głos Cryto: „Jest tu kto? Wiem, że tu jesteście i wiem gdzie dokładnie”. Następnie zaczyna iść w kierunku drzwi do piwnicy. Schowana w cieniu Phoebe wyłania się za jego plecami. On słysząc kroki odwraca się, a wtedy Phoebe kopie go z całej siły. Cryto spada ze schodów, a gdy leży już na podłodze w piwnicy, Prue i Piper stojące za szafką, przewracają ją na niego. Prue krzyczy do Phoebe by wzięła miksturę. Piper wraz z nią chcą wbiec na schody, jednak Cryto leżąc rzuca nimi na bok. Potem podnosi się z podłogi, a dziewczyny chowają się za jakąś kolumną. Phoebe będąc na górze krzyczy, że ma miksturę. Prue mówi do niej żeby ją przyniosła. Phoebe mówi żeby zaczęły mówić zaklęcie. Cryto zwraca się raz w jedną, raz w drugą stronę. Piper mówi, że najpierw potrzebna jest mikstura. Cryto mówi im, że to nie zadziała. Phoebe mówi żeby siostry zaczynały, bo ona ma plan. Cryto nie wie co robić. Dziewczyny wyciągają kartkę i zaczynają czytać. Wtedy Cryto zawiesza się i upada na ziemię. Prue szeptem mówi do Piper by wzięła miksturę, po czym obie wyłaniają się zza kolumny. Projekcja astralna Cryto tworzy się pojawia się w tym samym pomieszczeniu, w którym jest Phoebe. Dziewczyna widząc go zachodzi go od tyłu. Następnie mówi: „Niezła moc, no nie?” po czym Cryto odwraca się, a ona uderza go w gardło, a następnie kopie przewracając go na podłogę. Tymczasem Prue otwiera usta Cryto, a Piper wlewa mu miksturę prosto do gardła. Projekcja astralna znika, a Phoebe krzyczy by ostrzec siostry. Zaraz potem zbiega na dół. Cryto budzi się i wyciera usta, wstaje. Dziewczyny stając razem czytają z kartki Zaklęcie Przejęcia Mocy, po czym moce przelatują z demona do nich. Piper z uśmiechem mówi: „Chcesz zobaczyć co robi zamrażanie?” po czym zamraża go. Phoebe wypowiada kolejne Zaklęcie, które powoduje, że Cryto wygląda tak jakby się palił od środka, a następnie wybucha. Phoebe mówi, że to wyglądało jakby bolało. Prue mówi, że ma taką nadzieję, za ciocię Gail. Piper dodaje, że za Amandę i Helen również.
Tymczasem wszystkie osoby odmłodzone przez Cryto znów stają się stare.

Wieczór. Dziewczyny siedzą w solarium. Piper otwiera pudełko z nową parą butów. Podobają jej się. Prue mówi, że razem z Phoebe pomyślały, że spodoba im się para bez krwi demona. Piper mówi, że bardzo jej się podobają. Teraz Prue i Phoebe mówią na przemian:
Prue: „Piper, ja i Phoebe zastanawiałyśmy się...”
Phoebe: „... bo chcemy żebyś była szczęśliwa.”
Prue: „Bardzo szczęśliwa”
Phoebe: „Ale zastanawiałyśmy się czy będziemy musiały brać pod uwagę zakupy nowych butów, czy nie” :D
Piper mówi, że chciałaby powiedzieć, że po odzyskaniu mocy docenia to co straciła, ale czuje się tak samo jak na początku. Rozumie wszystko ale nie może zmienić sposobu w jaki to wszystko czuje. Phoebe pyta ją czy na prawdę chce zrezygnować. Piper mówi, że chciałaby, ale zrobi to tylko wtedy kiedy one będą chciały zrezygnować również. Dziewczyny uśmiechają się. Po chwili Phoebe dodaje, że zawsze będzie chciała być czarownicą. Siostry przedrzeźniają się przez chwilę. Potem Piper mówi, że musi już iść. Phoebe życzy jej powodzenia, po czym Piper wychodzi.
Phoebe: „Biedny Dan. Powinnyśmy się martwić?”
Prue: „Nie, nic mu nie będzie”
Phoebe: „Mówię o rezygnacji Piper”
Prue: „Może..”
Phoebe pokazuje Prue swoje okulary.
Prue: „Ty kłamczucho, a jednak poszłaś do okulisty” :D
Phoebe z uśmiechem mówi, że postanowiła odłożyć na bok swoją próżność, po czym zakłada okulary na nos i robi poważną minę :]

Piper siedzi w P3 razem z Dan’em. Mężczyzna widzi, że coś z nią nie tak i pyta o co chodzi. Piper zaczyna owijać w bawełnę i przypomina sobie jak to poznali się oni gdy przyszedł on do ich domu po Jenny. Dan przerywa jej. Mówi, że nie musi się męczyć z wyjaśnieniami. Wie co chce mu powiedzieć. Domyśla się, że Piper chce z nim zerwać. Pyta czy to z powodu Leo. Piper nic nie odpowiada. Dan przeprasza ją i mówi, że to nie jego sprawa. Piper mówi mu, że zawsze będzie go kochać i nic tego nie zmieni. Tłumaczy, że zawsze był dla niej dobry i opiekował się nią, ale musi spróbować być z Leo. Tłumaczy, że ona i Leo nigdy nie dali sobie szansy i chce to zmienić. Mówi, że jest jej przykro. Dan głaszcząc ją po głowie mówi, że nie powinno być. Szanuje to, że jest z nim szczera. Mówi, że chociaż zostaną sąsiadami. Piper mówi, że kimś więcej. Dan całuje ją w czoło. Potem mówi, że musi już iść i wychodzi...

Koniec


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Filmik:





Odcinek 18 – Babski Film

Wieczór. Prue siedzi w salonie, a Piper stoi przy oknie z kubkiem herbaty. Prue robie jej zdjęcie swoim aparatem i mówi: „Hmmm, powinnam nazwać to zdjęcie ‘Kobieta nie udająca, że nie patrzy przez okno’.”
Piper: „A co powiesz na ‘Dziewczynę, która zaraz wyleję gorącą herbatę na głowie siostry’?” :D
Następnie każe pokazać siostrze aparat. Prue pokazuje jej zrobione zdjęcie. Piper widząc siebie mówi, że albo ja jestem taka wyrazista albo ty taka dobra.
Na co Prue: „Wiesz, nie będę tego komentować odkąd masz gorący płyn nad moją głową” :D
Piper mówi jej, że wypatrywała wracającego samotnie do domu Dan’a. Dodaje też, że lepszym tytułem dal zdjęcia byłoby: „Czarownica z poczuciem winy”... Tłumaczy, że Dan był dobrym facetem, który nie zrobił jej nigdy nic złego... Prue przerywa jej mówiąc, że koniec zakończenie związku z Dan’em był jednym sposobem by nie złamać jego serca, gdyż jej serce tak na prawdę nigdy nie było w to zaangażowane. Piper jednak nadal uważa, że zraniła Dan’a. Prue uważa, że Piper nie powinna martwić się przeszłością podczas gdy jej przyszłość leży teraz w romantycznej kolacji na mieście. Piper stwierdza, że to jej pierwsza normalna randka z Leo, normalna jako normalnej pary. Dodaje, że normalne pary zazwyczaj biorą prysznic przed randkami. Potem wychodzi z salonu.

Natomiast Phoebe wchodzi do domu, wita się ze swoją siostrą a następni wchodzi do salonu i siada na fotelu. Jest ucieszona. Prue od razu zauważa, że nie bez powodu, i pyta ją o imię tego szczęśliwca. Na co Phoebe odpowiada Billy. Prue jest zdziwiona. Po chwili domyśla się, że siostra poszła na stary film z dzieciństwa. Phoebe na początku wypiera się jednak potem przyznaje się do tego. Prue pyta ją jakie zajęcia zmusiły ją do tego. Phoebe mówi, że to nie była wycieczka ze szkoły, i że poszła na ten film sama, dla siebie. Uważa, że jeśli chce rozwiązać swój problem samotności powinna zacząć od mężczyzny, w którym jako pierwszym się zakochała. Myśli, że Billy to idealny mężczyzna. Prue stara się ją przekonać, że to tylko postać filmowa, w dodatku grająca w filmie, którego Phoebe nie powinna nigdy była oglądać. Phoebe dodaje, że to było wtedy jak miała dwanaście lat. Tłumaczy, że po półtora roku walki z demonami, może stawić też czoła strasznym filmom.

Dzwonek do drzwi. Phoebe idzie otworzyć. Prue siedząc w salonie pyta ją kto przyszedł. A zaraz potem widzi swoją siostrę lecącą przez cały korytarz. Prue widząc to zrywa się z fotela. Do korytarza wchodzi jakiś demon z długimi włosami związanymi w kitkę i mówi do Phoebe: „Podnieś się ty żałosna wiedźmo!”. Na co Prue mówi: „Hej! Jak nie masz nic miłego do powiedzenia to...” i rzuca nim o zegar :)
Demon szybko zbiera się z podłogi i zaczyna uciekać.
Prue pomaga wstać Pheebs po czym obie wybiegają by dogonić napastnika.
Piper w szlafroku schodzi po schodach i mówi: „Kto wziął moją...” jednak zacina się na widok bałaganu w korytarzu.

Tymczasem dziewczyny biegną za demonem. On wchodzi do pobliskiego kina. Siostry wchodzą tam za nim. Prue idąc wraz z siostrą obok rzędów miejsc mówi: „Nie mogę uwierzyć, że kazali nam zapłacić” :D Tymczasem wyświetlany jest właśnie czarnobiały film, ten który tak uwielbia Phoebe. Ogląda go jedynie jeden facet w okularach, który je popcorn. Stara się uciszyć dziewczyny tłumacząc im, że zaraz będzie jego ulubiony fragment. Phoebe podekscytowana tym zaczyna do niego gadać: „Oh, mój tez, to jest wtedy gdy Billy się pojawia i...”, jednak Prue ciągnie ją za rękę i mówi, że potrzebne im będzie zaklęcie. Phoebe mówi, że nie wie nic o tamtym facecie i jak można by go unicestwić. Prue zauważa demona prześlizgującego się między siedzeniami. Phoebe widząc go wypowiada wymyślone przez siebie Zaklęcie po czym demon nagle znika. Facet w okularach jest tym zdumiony i mówi, że nigdy czegoś takiego nie widział. Phoebe wmawia mu, że to wszystko było częścią przedstawienia. Następnie zwraca się do Prue i mówi, że poszło zbyt łatwo. Prue uważa, że po prostu udało jej się wymyślić odpowiednie zaklęcie. Następnie dziewczyny zaczynają wychodzić, choć Phoebe robi to niepewnie przyciągana przez urok swojego ulubionego bohatera filmowego. Prue ciągnie ją za sobą zasłaniając jej oczy :D
Po chwili jednak demon pojawia się w filmie....

Dziewczyny wracają do domu i razem z Piper sprzątają korytarz. Phoebe zastanawia się co o w ogóle mógł być za demon. Piper jest zdziwiona tym, że zadzwonił on do drzwi. Prue denerwuje, że po raz kolejny w domu jest bałagan przez głupiego demona. Chciałaby zawalczyć z jakimś demonem czystości, trzymania się z daleko od domu lub jakimś dużym i łysym ‘Panem Czyścioszkiem’ :] Piper nie rozumie całego biegu wydarzeń. Uważa, że zawsze zaczynają one w ciemnych i strasznych miejscach a kończą w domu na wielkim unicestwianiu. Phoebe dostaje olśnienia. Mówi siostrom, że była śledzona. Dodaje, że gdzieś go już widziała, a teraz wie już, że był on na filmie w kinie. Prue mówi, że zaatakował ich więc miał jakiś powód, a co za tym idzie znalazłby je prędzej czy później. Piper zastanawia się dlaczego demon ich zaatakował. Dodaje, że zazwyczaj nie unicestwiają one kogoś nie wiedząc ‘kto, co, gdzie, kiedy’ :D Prue dodając do tego zapytanie ‘jak?’, pyta Phoebe skąd wiedziała jak ułożyć zaklęcie na demona. Phoebe odpowiada, że połączyła zaklęcia na zniszczenie dwóch innych demonów, które wcześniej udało im się zniszczyć. Piper nagle orientuje się, że jest spóźniona. W popłochu oddaje Prue miotłę i mówi, że pomoże im jak wróci, ale Leo... Na co obie siostry mówią: „Idź już” :)

Leo siedzi przy stoliku w restauracji i czeka. Piper zjawia się po chwili i podchodzi do niego i mówi: „Jak tam twoja randka?”
Na co Leo: „Właśnie robi się coraz lepsza” :D
Piper przysiada się i przeprasza za spóźnienie. Leo uważa, że to bez znaczenia, najważniejsze jest to, że Piper jest już z nim. Piper wygląda na zaniepokojoną. Leo pyta ją o co chodzi. Piper tłumaczy mu, że jakiś demon, czarownik lub coś tam wtargnęło do ich domu i zaatakowało Phoebe, a ona wymyśliła sposób by się go pozbyć. Uważa, że coś w tym wszystkim nie gra. Po chwili przeprasza Leo za mówienie o pracy, obiecuje, że już nie będzie. Leo nie ma jej tego za złe gdyż to ona chciała spędzić miły wieczór bez magii.
Piper pyta: „Zaczniemy od nowa?”
Leo: „Dobrze”
Po czym zbliżają się do siebie i całują ;]
Podchodzi kelner i kładzie jakieś przystawki, które zamówił wcześniej Leo. Piper zauważa, że na ich stoliku nie ma soli. Mówi Leo by poprosił o nią kogoś siedzącego przy stoliku obok. Leo odwraca się i pyta jakiegoś mężczyzny czy mógłby pożyczyć soli. Facet odwraca się i... ta da, okazuje się, że to Dan :\ Jest on lekko mówiąc zaskoczony widokiem Leo i Piper.
Piper widząc go i jego nową dziewczynę (szybko się pocieszył no nie?) mówi: „Cześć Dan... I randko Dan’a” . Dan przedstawia im swoją dziewczynę czyli Amelię. Po chwili zakłopotania Dan podaje Leo solniczkę.
Piper lekko podenerwowana zaczyna solić swoja przystawkę, po czym rozgląda się wokoło i zamraża cały lokal. Potem mówi sama do siebie: „Ok, to jakiś test?” po czym odmraża samego Leo. Mówi, że chciała aby ten wieczór był wyjątkowy ale dzieję się za dużo rzeczy, które mogłaby znieść tylko zwykła dziewczyna. Następnie chce razem z Leo stuknąć się kieliszkami jednak Leo słysząc wezwanie od Starszych spogląda do góry. Piper jest trochę rozczarowana. Mówi jednak, że pewnie byłoby tak samo jakby umawiała się z lekarzem i pozwala mu odejść. Dodaje, że po prostu chciała by ten wieczór był idealny. Leo mówi, że był idealny gdyż był on z nią. Następnie Leo chce się wyorbować stamtąd jednak Piper zatrzymuje go. Biały Promień pyta ją o co chodzi. Piper odpowiada, że jeżeli nie mogą mieć normalnej randki to niech przynajmniej wyjdą z lokalu jak normalni ludzie. Następnie odmraża restauracje, po czym Leo całuje ją i wychodzi.

Magazyn 415. Prue i Corso idą korytarzem. Corso gada o czymś (mało istotne :P) przez telefon. Międzyczasie Prue wcina jakieś cukierki czy co to tam jest. Gdy mężczyzna kończy rozmawiać mówi Prue, że będzie pracować z niejakim Finley’em, i że będzie robić mu zdjęcia. Prue jest podekscytowana. Przerywa szefowi i niedowierzając powtarza: „Finley?” :D
Gdy wchodzą do środka biura Prue będąc w szoku pyta czy chodzi o sławnego Finley’a Beck’a. Corso odpowiada, że tak. Prue strasznie podniecona mówi, że od niego zaczęła się jej cała pasja fotografowania, i że jest on niesamowity. Pyta czy Corso spotkał go kiedyś. On odpowiada, że nie osobiście tylko z prasy. Prue chwytając jakąś książkę mówi, że to jest co najwyżej słaba proza, gdyż nawet nie opisali całego okresu jaki przebywał on w Niemczech (czy jakoś tak). Uważa, że jest nie tylko utalentowany ale również sprawia wrażenie ciepłego i dobrego.
Otwierają się drzwi. Do środka wchodzi owy Finley ochraniając kogoś (rzeczywiście ciepły i miły :D). Od razu gburowatym głosem pyta czy mogliby już zacząć bo nie ma za wiele czasu. Prue podchodzi do niego z takim uśmiechem od ucha do ucha, wzdycha jakby miała zaraz zemdleć, ledwo łapie oddech i ma taką minę, że jak ją zobaczyłem to wybuchłem śmiechem :D Zdumiona dziewczyna wyciąga rękę do niego i przedstawia się plącząc język.
Beck z ironią mówi: „No to gdzie jest ten fotograf, który zaszczyci nas swoją obecnością?”. Wtedy Prue szczerząc zęby ze szczęścia podnosi palec i mówi: „To będę ja” :D
Facet patrzy się na nią niewyraźnie i mówi: „Masz 12 lat” :]
Prue z miną rzeczywiście jak dziecko mówi: „O, jestem dobra” :)
Facet mówi, że to on o tym zadecyduje. Potem patrząc się na jej aparat mówi: „Tylko nie mów mi, że chcesz mi robić zdjęcia cyfrówką. O, nie, nie, nie... (międzyczasie Prue wytrzeszczając oczy kiwa głową na boki tak jakby się z nim zgadzała)... nie teraz, nie jutro, nigdy. Cyfrówki są dla amatorów. Ostrożnie złotko, twoje prawdziwe oblicze się ujawnia. Może zrobisz coś pożytecznego i przyniesiesz mi herbatę?” po czym odchodzi od niej. Prue ma taki wyraz twarzy jakby jej cały świat właśnie runął i jakby się miała rozpłakać :(

Następnego dnia Piper podgrzewa jakieś coś w mikrofalówce i kładzie to na stole. Przez tylnie drzwi wchodzi Phoebe i kładzie książki na stole. Piper wita się z nią i pyta jak było w szkole. Phoebe mówi: „Czy ktoś łaskawie powie mi co jest nie tak z facetami?”
Piper: „Nie oczekujesz ode mnie tej odpowiedzi, prawda?” :)
Phoebe mówi jej, że umówiła się na lunch z chłopakiem z laboratorium i był on kompletnym nudziarzem.
Piper: „Aż tak źle?”
Phoebe: „Trzymam jego numer na wypadek problemów ze snem”
Piper: „Aż tak źle.” :D
Phoebe dodaje, że siedziała tam cały czas starając się nie zasnąć i rozmyślała o wczorajszym dniu. Piper zgadza się z nią, uważa, że sprawa podejrzanego demona nie jest do końca wyjaśniona. Phoebe mówi, że nie o to jej chodziło. Dodaje, że ma na myśli Billy’iego z filmu. Żal jej, że w jej rzeczywistości ktoś taki nie istnieje. Leo orbuje do kuchni, a następnie podchodzi do Piper.
Phoebe: „Właśnie mówię o niedoborze idealnych mężczyzn i nagle pojawia się twój.” :]
Piper mówi, że znalazła jednego z tych dobrych, po czym Leo całuje ją w usta. Biały Promień mówi, że niestety przyszedł porozmawiać o tych złych.
Phoebe z ironią mówi: „Tych nigdy nie brakuje” :D
Leo mówi, że Starsi wysłali go by mógł on je ostrzec. Piper pyta go o jakim tym razem demonie mowa. Leo mówi, że chodzi o demona iluzji, który w jakiś sposób używa magii by zasiać gniew w społeczeństwie. Dodaje, że jego cechą szczególną jest szrama pod okiem.
Phoebe pyta go czy ma też kozią bródkę, na co Leo skina głową. Phoebe mówi mu, że nie ma problemu gdyż to właśnie jego unicestwiły one ostatniej nocy. Leo pyta ją czy jest tego pewna, bo nie wysłaliby go.... Piper dokańcza: „Chyba, że demon nie został zniszczony...”. Phoebe przewraca oczami. Potem każe Piper zadzwonić do Prue a sama chce iść po Księgę Cieni.

Dziewczyny jadą do kina. Znów grany jest film z Billy’m. Piper pyta co teraz. Phoebe mówi, że ostatnim razem gdy widziały demona, unicestwiły go przy rzędzie szóstym. Demon pojawia się na ekranie, w filmie.
Prue: „A teraz jest w scenie trzeciej”
Dziewczyny spoglądają na niego. Demon mówi, że właśnie miał wychodzić. Dodaje, że widział, że jego sztuczka ze zniknięciem nie wykiwa ich na długo. Prue mówi, że to je tylko bardziej rozzłościło, po czym stara się użyć na nim telekinezy, jednak to nie działa.
Demon: „Głupia wiccanka. Sztuczki są dla dzieci”
Piper stara się go zamrozić jednak to również nie pomaga. Demon mówi, że jego świat to świat iluzji, a tam nic nie mogę one mu zrobić. Nagle na ekranie pojawia się Billy szukający swojej dziewczyny. Gdy zauważa demona, podchodzi do niego i zaczyna coś mówić, jednak demon każe się mu zamknąć. Phoebe krzyczy do niego, a wtedy Billy z ekranu zaczyna się na nią patrzeć jak oniemiały. Gdy Phoebe to zauważa jest wniebowzięta. Billy i Phoebe witają się ze sobą i uśmiechają się do siebie przy czym demon przewraca oczami.
Prue: „Ok, nie chcę przerywać twoich miłosnych podbojów, ale mamy pewien tyłek do skopania” :D
Demon przedrzeźnia ją mówiąc, że to bardzo dobry pomysł. Międzyczasie Phoebe szczerzy się i puszcza oczka do Billy’ego. Demon pyta czy mają jakiś pomysł jak to zrobić czy będą flirtować z nim aż do śmierci tak jak to robi ich ‘głupia siostra’. Billy denerwuje się i każe mu uważać na to co mówi do dam.
Demon: „Przepraszam. Słowo ‘siostra’ tak ci przeszkadza? Co powiesz na ‘dziwkę’. Tak chyba będzie lepiej” :D
Billy rzuca się na demona i oboje wypadają z ekranu do kina i przetaczają się po podłodze. Wtedy Prue odrzuca demona na bok, a Billy wstaje z podłogi całkowicie czarno biały.
Demon widząc Billy’ego mówi: „Jesteś poza ekranem. Jak...? Dzięki za inspiracje”
Po czym ucieka. Billy z uśmieszkiem macha ręką do Phoebe...

Dziewczyny zabierają Billy’ego do domu. Razem z Leo udają się na strych. Prue, Piper i Phoebe siadają przy stole i szukają czegoś w Księdze Cieni. Piper zastanawia się czego chce demon. Prue mówi, że to bez znaczenia, ważne by go zniszczyć. Billy przerywa im pytając się czy ktoś w tej scenie ma zamiar mu wytłumaczyć jego kwestie. Piper mówi, że to ekranowa miłostka Phoebe, więc niech ona się z nim męczy. Phoebe tłumaczy Billy’emu, że to realny świat, że one są realne a on... Dziewczyna zacina się po czym dodaje: „Tego jeszcze nie zdążyłam ustalić” ;] Billy nie za bardzo wie o co chodzi. Leo dodaje, że one są dobrymi charakterami. Prue również zaczyna się zastanawiać czego chcę demon. Piper przypomina, że Leo mówił, że jego celem jest zasianie gniewu w społeczeństwie. Leo przytakuje, mówi jednak, że Starsi nie mówili mu w jaki sposób on to robi. Billy mówi, że wchodzi on do filmów by robić ‘to’. Prue pyta go co ma na myśli. Billy zaczyna coś tłumaczyć jednak po chwili zmienia temat pytając gdzie jest muzyka. Uważa, że teraz powinna lecieć muzyka wzbudzająca podejrzenia itd. Prue przywraca go do porządku pytając go o to co demon robi w filmie. Billy mówi, że działa na publiczność, która po opuszczeniu kina robi się zła, przepełniona gniewem. Phoebe dostaje olśnienia. Przypomina sobie, że demon wyglądał dla niej znajomo gdyż nie był na filmie tylko w nim. Piper domyśla się, że jeśli wszedł on do filmu Billy’ego to może wejść również do innych. Leo uważa, że jeśli demon będzie chciał wywołać w ludziach gniew i zmusić ich do przemocy to wybierze takich widzów, którzy są na nią otwarci. Prue mówi, że wejdzie do horrorów. Postanawia zrobić listę kin, które grają w najbliższym czasie horrory. Piper i Prue wstają. Phoebe mówi, że zadzwoni do Morris’a by powiadomić go o niebezpieczeństwie. Przed wyjściem Prue mówi do Phoebe, że powinna zrobić coś z Billy’im, a mianowicie dodać mu odrobinę koloru.

Prue, Piper i Leo schodzą po schodach. Dzwoni telefon leżący na stole. Prue idąc z resztą do wyjścia odbiera go. To pan Beck. Prue chce go spytać skąd ma on jej numer, jednak facet wcina jej się w zdanie pytając ja czy wie, że miał z nią sesję zdjęciową (czy jakoś tak). Piper ubiera się podczas gdy Prue mówi, że całkowicie zdaje sobie z tego sprawę. Finley znów wcina się jej w zdanie i mówi, że chce zobaczyć te zdjęcia. Prue ze zdziwieniem pyta go czy teraz. On oczywiście odpowiada, że tak. Piper potrząsa jej płaszczem po czym pomaga jej go założyć. Prue mówi, że nie ma jej teraz w domu i proponuje spotkanie w magazynie. Finley nie zgadza się. Prue pyta o której godzinie byłoby dla niego dobrze. Zaraz potem słychać zrzędliwy głos zza drzwi: „Teraz”. Wszyscy stają w bezruchu. Prue zasłania placem usta na znak żeby być cicho. Finley wlepiając łeb w szkła w drzwiach mówi, że trochę za późno na bycie cicho. Prue odkłada słuchawkę i otwiera drzwi. Chamski facet wchodzi do środka jakby był u siebie i pyta gdzie jest ciemnia. Jednak nawet nie czeka na odpowiedź Prue i idzie dalej.
Piper: „A więc to jest Finley?”
Prue: „Mój ‘bohater’. Zdaje się, że plany ulegną zmianie”
Piper: „Ok, zadzwonimy do ciebie później”.
Następnie Piper i Leo wychodzą...

W jakimś kinie grany jest jakiś horror (dużo wiecie no nie?). W każdym bądź razie jakiś facet z siekierą goni jakąś dziewczynę, a potem ją zabija. Nagle na ekranie pojawia się Demon Iluzji. Proponuje mordercy wolność i zabijanie w prawdziwym świecie. Widzowie zastanawiają się o co chodzi. Demon chcąc ich uciszyć wyciąga rękę w ich kierunku i wysyła na nich smugę dymu. Następnie pyta mordercy czy jest zainteresowany na co morderca skina głową. Demon mówi mu, że jest tylko jeden haczyk – może on zabijać kogo tylko chce, ale musi pozbyć się trzech czarodziejek. Potem wyprowadza go na zewnątrz, poza ekran. Zwracając się do publiczności mówi, że nie potrzebują oglądać przemocy skoro mogą sami ja stosować. Zaraz po tych słowach ludzi zebrani na Sali zaczynają się kłócić i dochodzi do bójki...

Tymczasem Phoebe ‘maluje’ Billy’ego. Została jej tylko mała czarno biała część na czole. Mówi do Billy’ego, że uwielbia scenę, w której Sally Mae przycina sobie włosy drzwiami od samochodu, kiedy potwór jest tuż za nią. Po chwili przeprasza go za to, gdyż dla niej to tylko film, a on żył tym na prawdę. Billy mówi, że nie ma sprawy, i że lubi słuchać jej zdania. Phoebe mówi mu, że musi uważać z mówieniem takich rzeczy gdyż każda dziewczyna od razy zorientowałaby się, że nie jest on prawdziwy. Billy uśmiecha się do niej. Phoebe mówi, że sprawia on, czuje się ona jakby znów była dzieckiem. Chwali się, że oglądała ten film tysiące razy. Billy mówi, że cieszy się z tego, że jej się podoba. Phoebe mówi, że pomijając śmieszne dialogi i banalną historię to jego postać zawsze była taka prawdziwa... Billy tłumaczy jej, że to taka rola, i że nie istnieje on poza filmem. Phoebe wspiera go mówiąc, że teraz już istnieje. Billy mówi, że nigdy nie było mu to przeznaczone, że zawsze wiedział co ma powiedzieć i co ma zrobić, a teraz może pisać własne sentencje. Dodaje też, że nie wie co teraz ma robić, gdyż wszystko co wiedział, mówił, dotykał było scenariuszem nie podlegającym zmianie, a teraz ma wybór. Phoebe mówi, że teraz jest w jej świecie. Pyta go co chciałby zrobić. Wtedy Billy ściąga jej okulary i oboje zaczynają namiętnie się całować. Kiedy przestają Phoebe zauważa, że usta Billy’ego są znów czarno białe. Od razu zaczyna nakładać mu kolejną porcję makijażu :)
Dzwoni telefon. Phoebe odbiera słuchawkę i słyszy w niej głos Darryl’a. Dziękuje on za powiadomienie o możliwości występowania kłopotów w kinach. Phoebe pyta go co się stało. Darryl: „Akcja w kinie. Jedna osoba nie żyje, cztery są ranne, a sześć siedzi w areszcie, dasz wiarę?”
Phoebe mówi, że w tym momencie może uwierzyć we wszystko. Międzyczasie Billy przegląda się w lusterku. Phoebe dziękuje policjantowi za powiadomienie i każe mu trzymać się na baczności, gdyż prawdopodobnie to nie koniec. Następnie rozłącza się i dzwoni do Piper. Mówi jej, że demon się odnalazł.

W piwnicy, w ciemni Prue i Finley wywołują zdjęcia. No wiecie, czerwone światło, zdjęcia w jakiejś wodzie czy czymś tam się macza a potem wiesza na sznurku :P Przytoczę tutaj dialogi bo jest tego za dużo żeby pisać ‘mówi, myśli, uważa... bla bla’ ;P
Prue: „Um, wie pan, może chciałby pan zabrać je do domu, odpocząć, odprężyć się i wybrać, które się panu podobają.”
Finley: „A może chciałabyś się zamknąć podczas gdy zobaczy czy da się je jeszcze uratować” :/
Phoebe woła z góry: „Prue, mogę zejść na dół?”
Prue: „To nie jest odpowiedni moment”
Phoebe, która już zeszła i stoi za zasłoną: „Ok, mam naprawdę ‘demonicznie’ ważną sprawę do ciebie”
Prue: „Ok, o co chodzi?”
Phoebe wyłania głowę spoza zasłony i mówi: „Kiedy skończysz swoją rzecz, a ja skończę swoją rzecz, powinnyśmy dołączyć do Piper i Leo by naprawić rzecz, którą widziałyśmy w...”
Prue: „Rzeczy” :D
Phoebe: „W rzeczy samej... Kocham cię. Będę na górze”
Po czym zasłania zasłonę i wychodzi. Finley bredzi coś bez sensu (w sensie, że ja nie rozumiem o co biega). W każdym bądź razie są to wytyczne co do zdjęć tzn. on ją ochrzania, że są złe i mówi co i jak ma być.
Pod koniec tych wytycznych dodaje coś takiego: „Może następnym razem mam trzymać cię za rączki?” :/
Prue zaświeca normalne światło i kładzie jakieś zdjęcie (czy co to tam jest) pod jakiś szkło powiększające czy coś w tym stylu. Finley przygląda się swoim zdjęciom zrobionym przez Prue i mówi: „Już wiem co jest nie tak z twoimi zdjęciami, panno Halliwell. Absolutnie brak głębi.”
Prue: „Serio? Chodzi o technikę czy może o ich temat?”
Finley: „Że co?”
Prue: „Pańska praca znaczy dla mnie o wiele więcej niż mógłby pan sobie wyobrazić i z tego powodu krążyłam wokół złudzeń jak wielkie miałoby dla mnie znaczenie spotkać pana, uczyć się od pana i jak doceniłabym pańską pracę jeszcze bardziej, ale teraz jest dla mnie trudne chociażby patrzeć na te zdjęcia gdyż mogę myśleć o osobie, którą one przedstawiają. I to druzgocące dla mnie zdać sobie sprawę, że znakomitość pańskich oczu jest kompletnie zrujnowana przez ignorancję pańskich ust” O_o
Ale mu przygadała no nie? :D A tak poszło mu w pięty, że zrobił niezłą minę :]
Po chwili słychać dźwięk spalania się czegoś i Prue orientuje się, że zdjęcie pod szkłem powiększającym zaczyna się topić. Dziewczyna od razu odsuwa szkło stamtąd.
Finley: „Tak to jest w sztuce, panno Halliwell. Jeśli zostawisz swój obiekt pod naświetleniem zbyt długo, spłonie”
Po czym wychodzi z ciemni. Prue wybiega za nim z aparatem w ręku i gdy Beck jest już na schodach, woła go. Gbur odwraca się do niej, a ona natychmiastowo roi mu zdjęcie. Flash razi go w oczy :)
Prue: „Dzięki”
Finley: „Nie ma za co”
Następnie wchodzi na górę....

W jakimś kinie jest grany horror. Dziewczyny jedzące śniadanie przy stole zrywają się nagle ze strachu, gdy do ich domu wchodzi jakaś biała zjawa z nożem w ręku. Piper wchodzi tam razem z Leo. Mówi, że ich wczorajsza randka nie wypaliła do końca, więc może powinni znaleźć sobie miejsca z tyłu i się odprężyć przed polowaniem na demony. Na ekranie pojawia się demon iluzji i rzuca na ludzi czar. Piper mówi, że nic jej nie jest. Demon mówi, że będzie musiał ją zabić. Wpada na lepszy pomył i woła Krwawą Mary (zjawę z nożem). Mary przychodzi do niego. Demon mówi jej żeby zapolowała na pewną dziewczynkę i wskazuje jej Piper. Mówi też by nie poprzestała na jednym dźgnięciu. Następnie Mary wychodzi spoza ekranu i idzie w stronę Piper i Leo. Piper stara się ją zamrozić jednak to nie działa, więc razem z Leo zaczynają uciekać. Mary biegnie za nimi...

Wieczór. Phoebe i Billy całują się na strychu. Prue robiąc porządki w ciemni woła, że zaraz do nich przyjdzie. Nagle zza zasłony wyłania się morderca z siekierom. Robi zamach, Prue krzycząc schyla się, przez co siekiera wbija się w jakieś pudło. Prue ucieka za mordercę i próbuje użyć na nim swojej mocy jednak bez skutecznie. Następnie ucieka na schody. Morderca biegnie za nią. Gdy Prue jest już na schodach, morderca łapie ją za nogę. Dziewczyna upada. Morderca znów zamachuje się siekierą by zadać cios, jednak Prue wstaje na nogi unikając go, a następnie kopie napastnika z całej siły w głowę. Nie tracąc ani chwili najstarsza ucieka i biegnie na strych przerywając tym samym pocałunek Phoebe i Billy’ego.
Phoebe: „Hello, prywatność”
Prue: „Hello, morderca z siekierą” :D
Po czym używając telekinezy zastawia drzwi jakąś komodą. Morderca dobiega już na górę i zaczyna rozwalać drzwi siekierą. Dziewczyny chowają się za Billy’im. Morderca dostaje się do środka i odpycha komodę. Siostry i Billy biegną za jakieś szafki, Prue znów używa telekinezy by schronić się za kolejną komodą. Morderca rozwala siekierą jakieś rzeczy.
Prue bardzo zdenerwowana: „To był antyk ty dupk...” Billy zasłania jej usta :D
Phoebe: „On jest bardzo wrażliwy na język” :]

Piper wbiega przestraszona do domu i zamyka za sobą drzwi. Idąc wzdłuż domu mówi: „Ok, martwa kobieta... z nożem... jest w drodze tutaj... Leo został z tyłu by opanować... gdzie są wszyscy?!” :D Słysząc trzaski i krzyki dobiegające ze strychu Piper zaczyna biec na górę.

Tymczasem morderca rozwala siekierą wszystko co staje mu na drodze. Prue bierze jakieś krzesło i zasłania się nim, jednak ono również zostaje porąbane. Dziewczyny i Billy oddalają się tak daleko jak tylko mogą. Morderca zamachuje się już siekierą kiedy nagle słychać dziwny dźwięk, po którym morderca wytrzeszcza oczy i upada na ziemie z wbitym (czymś) w plecach. To Piper zaszła go od tyłu i uratowała sytuację ;]
Phoebe: „Niezły podstęp, siostrzyczko” :D
Prue podchodzi do Piper. Ona przestraszona pyta Phoebe czy ten facet wygląda dla niej znajomo. Phoebe przygląda się mordercy i mówi, że go rozpoznaje. Piper spanikowana mówi, że gdy razem z Leo poszli do kina tropić demona, on już tam był i nasłał na nich białą staruchę by ich zabiła. Mówi też, że nazywał ją Krwawa Mary. Phoebe z przejęciem, pokazując na mordercę mówi, że to zabójca z ‘Męża-Siekiery’, i że oglądała ten film tydzień temu. Prue z ironicznym wyrazem twarzy mówi: „Powinnyśmy kontrolować twoje filmowe nawyki” na co Piper fajnym głosikiem piszczy jej do ucha: „Hehehe” :D
Morderca leżący na podłodze zaczyna się ruszać. Prue i Piper krzyczą jednocześnie i automatycznie odwracają się i zaczynają uciekać. Phoebe również krzyczy i panikując ucieka razem z Billy’im. Morderca próbuje sobie wyciągnąć ostre narzędzie z pleców.

Dziewczyny i Billy zbiegają po schodach. Piper mówi, że nie można ich zabić bo nie są prawdziwi tylko fikcyjni. Prue dodaje, że nie można zabić czegoś co nie istnieje. Na korytarzu na piętrzy dziewczyny wpadają wprost w objęcia Krwawej Mary szczerzącej się złowieszczo i trzymającej w ręku nóż. Wszyscy krzyczą ze strachu. Billy łapie Mary, a ona wbija mu nóż w klatkę. Prue i Piper uciekają w popłochu. Phoebe ze strachu o Billy’ego zostaje z nim. Okazuje się jednak, że Billy jako postać filmowa również nie może zginąć w rzeczywistości. Każe on uciekać swojej dziewczynie.

Piper wchodzi do łazienki i nerwowo rozglądając się staje w wannie i zasłania zasłony. Po chwili mówi sama do siebie: „Ścigają mnie psychopaci a ja chowam się w prysznicu?!” :D
Po chwili otwierają się drzwi i bardzo skrzypią. Piper zamiera w bezruchu i stara się bardzo cicho oddychać. Słychać czyjeś kroki. Piper widząc zbliżający się cień schyla się. Czyjaś ręką sięga do zasłony... Nagle zostaje ona odsłonięta. Piper krzyczy, Prue też. Potem obie trzymając się za serce i ciężko oddychając starają się uspokoić ;] Piper wychodzi z wanny zawieszając się na ramionach siostry. Obie są w szoku.
Prue mówi łapiąc oddech: „Ok, ok, oh, oh, oh, przynajmniej nie są razem z nami w łazience, to, to chyba dobrze.”
Piper ją ucisza. Nagle otwierają się drzwi za nimi, i do łazienki wkracza Krwawa Mary z tekstem: „Śliczne małe dziewczynki”, dziewczyny odwracają się szybko i na jej widok zaczynają wrzeszczeć, po czym uciekają drugimi drzwiami.
Na korytarzu wpadają one na biegnących z naprzeciwka Phoebe i Billy’ego. Wszyscy zaczynają krzyczeć i wierzgać w popłochu z przerażenia :D Ja pitole, ale to śmiesznie wygląda :D Gdy już wszyscy się trochę uspokajają Phoebe mówi, że chyba już wie jak się ich pozbyć. Za jej plecami na ścianie widać cień siekiery. Piper zauważa to jednak nie może wykrztusić z siebie słowa. Podnosi jedynie rękę w tamtym kierunku. Prue też coś mamrocze pod nosem ledwo dysząc. Morderca wyłania się zza rogu, Phoebe widząc go krzyczy i podbiega do swoich sióstr. Wtedy Billy rzuca się na niego i przewraca go na podłogę. Phoebe boi się o niego, jednak on przekonuje ją, że nie można go zranić. Każe dziewczynom uciekać.

Siostry czym prędzej biegną na strych. Phoebe mówi, że Billy powiedział, że będąc w filmie nie miał żadnego wyboru i musiał robić wszystko tak jak było napisane w scenariuszu. Uważa, że może z psychopatami jest tak samo i jedynym sposobem na pozbycie się ich jest zabicie ich w takim sam sposób jak zginęli oni w filmach.
Na co Piper: „A niby skąd ja mam to wiedzieć. Jestem komediowo-romantyczną dziewczyną. Po co oglądać horrory skoro one same do nas przychodzą?” :D
Prue mówi, że to zadanie należy do Phoebe.
Na strych wchodzi Krwawa Mary z tekstem: „Tęskniłyście?” ;] Dziewczyny wystraszone zaczynają się cofać. Phoebe jąka się i mówi, że to Krwawa Mary i została wyrzucona przez okno, a facet od siekiery został porażony prądem. Każe Prue iść do Billy’ego i...
Prue za nią dokańcza: „ I sprawdzić czy jego palec da się wetknąć do kontaktu, jasne” :D
Mary zbliża się do nich. Prue omija ją szerokim łukiem i wybiega ze strychu. Zjawa obraca się za nią jednak dziewczyny machają do niej by zwróciła na nich uwagę. Mary z nożem w rękę podchodzi do nich. Piper mówi tylko: „Zrób coś z nią” i ucieka na bok ;] Gdy Mary jest już gotowa by zadźgać Phoebe, ona łapie ją za ramiona, kładzie się i przewraca ją noga do tyłu (nie wiem jak to dokładnie opisać ;P). W sensie Mary jest przed nią, Phoebe ją łapie i robi taki jakby cios karate czy coś w tym stylu i ją przerzuca na drugą stronę :P W każdym bądź razie zjawa była przed nią, jest za nią i ma za plecami okno ;P
Phoebe zbiera się z podłogi, Krwawa Mary również. Phoebe skacze do góry i łapie się rękami jakiejś belki, robi zamach i kopie zjawę z całej siły tak, że wypada ona przez okno. Piper podbiega tam, dziewczyny wychylają się na zewnątrz, a po chwili Krwawa Mary leżąca na ziemi znika.

Po chwili na strych wlatuje Prue i ląduje na podłodze mówiąc: „Nie był do końca skłonny do wykonania planu” :D Zaraz potem wstaje i przyłącza się do sióstr. Na strych powoli wchodzi morderca z siekierą. Dziewczyny cofają się, a Phoebe powtarza ciągle: „Cześć, cześć” :] Piper zauważa mopa w plastikowym wiadrze z wodą. Podsuwa je do Phoebe. Prue i Phoebe rozglądają się i zauważają włączony ogrzewacz (mini piecyk elektryczny tak jakby ;P).
Na strych wskakuje Billy i mówi: „Wszystko w porządku (podwija rękawy). Mężczyzna jest tu by uratować sytuację” po czym podnosi pięści do góry.
Prue z ironicznym uśmiechem: „Billy, mamy 21-szy wiek. To działka kobiety by ratować sytuację” :D Po czym Billy opuszcza pięści.
Następnie Prue używając telekinezy rzuca ogrzewaczem w mordercę, on go łapie, a wtedy Phoebe bierze wiadro i wylewa na niego całą wodę. Morderca zostaje porażony prądem, po czym upada na podłogę i znika.
Piper: „Już po wszystkim”
Phoebe: „Nawet tak nie mów. Za każdym razem gdy w filmie ktoś tak mówi coś się...”
Dzwonek do drzwi...

Dziewczyny wraz z Billy’im idą powoli i niepewnie w kierunku drzwi frontowych. Piper wyciąga rękę do klamki gdy nagle z zewnątrz słychać głos: „Tu Darryl” po czym wszyscy podskakują w szoku. Piper otwiera drzwi. Darryl wchodzi do środka. Phoebe, Prue i Billy idą do salonu. Piper mówi, że są zbyt zmęczeni na grzeczności i chce by powiedział im od razu o co chodzi. Następnie sama wchodzi do salonu i siada obok Prue. Darryl dziwnie przygląda się Billy’emu jednak Phoebe mówi, że wszystko z nim w porządku. Darryl mówi im, że akty przemocy nie zostały dokonane jedynie w jednym kinie, ale w całej masie w różnych lokacjach, a poza tym ktoś dokonuje morderstw takich samym jak w filmach. Uważa, że to jakiś naśladowca. Phoebe mówi, że bynajmniej nie jeden. Darryl patrzy się ze zdziwieniem. Prue pyta go jak dużo chce wiedzieć. Policjant odpowiada, że tyle ile mu potrzeba. Prue mówi, że nikt nie naśladuje morderstw ze sceny, ale jest to ktoś prosto ze sceny, który robi to naturalnie. Phoebe dodaje, że skoro zabijali bez scenariusza, to one, wymazały ich z niego. Darryl pyta czy to już koniec. Piper mówi, że w żadnym wypadku, i że nie wiadomo jak zatrzymać demona, który wzbudza w ludziach agresję...
Darryl: „Nie wymawiaj przy mnie słowa na ‘d’”
Piper: „Przepraszam” :D
Pager Morris’a zaczyna pikać. Policjant mówi, że musi wracać na komisariat a następnie wychodzi.

Piper mówi, że należy znaleźć demona zanim zrobi się jeszcze gorzej. Prue zgadza się z tym jednak uważa, że dalej nie wiadomo jak go znaleźć. Billy mówi, że wie gdzie demon będzie wieczorem.
Phoebe: „Czy wy nie kochacie kiedy tak robi?” :D
Billy odwraca głowę do niej po czym znów patrzy w stronę Prue i Piper. Mówi, że demon nie tylko pokazał się raz w jego filmie, i że był już tam wcześniej. Tłumaczy, że za każdym razem kiedy film jest przewożony do innego miasta, demon przenosi się razem z nim. Piper pyta go czy ma na myśli, że przenosi się on na taśmie. Phoebe mówi, że film jest grany ostatni raz dzisiejszego wieczoru. Prue mówi, że to będzie jego ostatnie przedstawienie. Uważa, że jeśli nie mogą go zniszczyć w swoim świecie to będą to musiały zrobić w jego. Piper zastanawia się jak można by wejść do filmu, i czy mogłyby one napisać takie zaklęcie. Phoebe mówi, że mogłaby wykombinować miksturę. Piper dodaje, że najlepiej zrobić dwie – jedną na wejście do filmu, a drugą na wyjście z niego. Phoebe zwraca się do Billy’ego i mówi, że będzie niestety go musiała tam zostawić. Billy mówi, że i tak zawsze będzie wiedziała gdzie go znaleźć. Dziewczyny uśmiechają się po czym Prue mówi: „Więc chodźmy na film”, a następnie wszyscy wychodzą...

Siostry wraz z Billy’im udają się do kina na ostatni seans filmowy. Na widowni siedzi (a raczej śpi) już tylko jeden facet w okularach (ten co na samym początku). Sally Mae cieszy się na widok Billy’ego. Mówi mu, że dobrze, że jest gdyż właśnie jest scena, w której powinni się całować. Jej mina blednie na widok trzech dziewczyn, z którym przyszedł jej ukochany. Dziewczyna ma do niego o to pretensje. Billy tłumaczy jej, że one są tutaj po to by im pomóc. Phoebe wyciąga przygotowaną przez siebie Miksturę i daje po fiolce każdemu. Prue mówi: „Nie mogłaś przynajmniej zrobić żeby wyglądało na smaczne?” :D Phoebe i Billy zderzają się fiolkami, piją miksturę i rzucają fiolki za siebie. Billy wchodzi do filmu i wyciąga rękę do Phoebe. Ona też tam wchodzi. Widząc siebie czarno białą śmieje się i mówi: „Zobaczcie, jestem retro” :D
Następnie Piper otwiera fiolkę i piję miksturę krzywiąc się przy tym.
I teraz jest bardzo fajna gra słowna tylko nie wiem czy się wszyscy czajną o co biega :P
Tylko muszę to częściowo po angielsku napisać bo to głupio by wyszło inaczej :P
Piper mówi: „To smakuje jak ass (tyłek)...” Billy się na nią patrzy dziwnie (bo nie lubi brzydkich słów)... i Piper dokańcza: „... phalt” :D To chodzi o to, że ‘ass’ to jest brzydkie słowo, a ona z tego zrobiła ‘ass-phalt’ czyli asfalt :P Kapujecie? Dobre no nie? :D jak nie to ciemni jesteście ;P
No w każdym bądź razie po tym jak Piper powiedziała, że to smakuje jak asfalt, wchodzi do filmu. Na ekranie pojawia się też demon, a wtedy budzi się facet z widowni i jest owładnięty gniewem. Przewraca on Prue na podłogę, zanim ona zdąża wypić miksturę. Facet rzuca się na nią jednak ona odpycha go nogą. Na ekranie toczy się walka z demonem. Piper mówi do Prue, że facet jest pod wpływem zaklęcia. Prue widząc demona za nią woła do niej by się odwróciła. Wtedy jednocześnie Prue i Piper uderzają swoich napastników pięścią :D W sensie, Piper się odwraca i uderza demona, i to samo robi Prue tyle, że z facetem w okularach :P Billy, Sally Mae też dają popalić demonowi. Prue mówi do faceta żeby się uspokoił gdyż na wzgląd na to, że jest on niewinnym, nie może ona go zabić.
Międzyczasie Phoebe parę razy wali demona w brzuch a następnie z całej siły w głowę, po czym demon przewraca się na ziemię.
Facet jednak nie słucha Prue i naciera na nią, a wtedy ona używając telekinezy odrzuca go z całej siły. Mężczyzna uderzając o ścianę mdleje.
Demon wstaje z ziemi.
Demon: „Czy ktoś kiedyś wam powiedział co się stanie jeśli film się skończy, a wy będziecie ciągle w nim? Nie? Wyjaśniłbym wam, ale czas nam się kończy”
Ekran zaczyna się powoli ściemniać. Prue każe siostrom wyjść jak najszybciej z filmu. Dziewczyny podbiegają do ekranu jednak uderzają o niego jak o jakąś niewidzialną szybę. Piper i Phoebe pukają w ekran nie mogąc się wydostać. Po chwili obraz robi się całkowicie czarny i pojawia się napis The End...

Prue nie wie co ma robić. Po chwili wysyła swoje ciało astralne do pomieszczenia, z którego wyświetlany jest film. Facet operujący całym sprzętem śpi. Prue podchodzi do projektora i szuka czegoś. Po chwili mówi: „Gdzie do cholery jest ‘przewiń’?” :D Następnie gdy zauważa czerwony przycisk z literką R (rewind – przewijać), przyciska go, po czym taśma cofa się. Na ekranie znów pojawia się film, Sally Mae i Billy znikają stamtąd, zostają tylko siostry i demon. Prue włącza drugi przycisk by taśma szła normalnie. Następnie wraca do swojego ciała. Każe siostrom wyjść z filmu. Wtedy Phoebe i Piper piją po raz kolejny miksturę i wychodzą z filmu. Następnie podchodzą do Prue i przytulają się do niej.
Wtedy demon przedrzeźnia je: „Macie racje. Uciekajcie, małe wiedźmy. Więc to są te potężne Czarodziejki, o jej, już uciekam ze strachu”
Piper zwraca się do Prue i mówi, że chyba nie mogą nic już więcej zrobić.
Demon pyta je jak to jest poznać wreszcie kogoś kogo nie mogą przezwyciężyć.
Na co Prue: „Nie wiem, ty mi powiedz” Po czym używa telekinezy by wyłączyć projektor. Taśma zatrzymuje się, a Prue mówi do demona: „Wiesz, jeśli zostawisz obiekt pod naświetleniem zbyt długo, spłonie” :D I rzeczywiście taśma zaczyna się topić, a demon razem w filmem znika z ekranu.

Prue i Piper idą do pomieszczenia, z którego wyświetlany jest film i budzą mężczyznę tam siedzącego. Facet dziękuje im za to, gdyż mógł stracić pracę gdyby film spalił się doszczętnie. Piper zwraca się do Prue i mówi, że jednak czegoś się nauczyła od Finley’a. Prue mówi, że można pokochać pracę, ale nie można pokochać jej twórcy. Piper rozglądając się za Phoebe pyta: „A co jeśli pokocha się obu?”. Ok, drobna przerwa. Mam do was prośbę. W sensie prośbę do wszystkich, którzy czytają to co ja piszę. A właśnie, jest ktoś taki w ogóle? Nom śmiem wątpić i dlatego też pisze to co teraz piszę :/ Jeśli czytacie tą notkę i doszliście już tutaj to bardzo was proszę o taką rzecz: napiszcie mi w komentarzu takie dwa słowa: blessed be. Możecie to dla mnie zrobić? Chodzi mi o wszystkie osoby, które to czytają, nie muszą być osoby, które mają blogi. Chodzi mi o wszystkich, zupełnie wszystkich ;P Już jak tak się wam strasznie nie chce to nie musicie się wysilać z sensownymi komami (choć wcale bym się za takie nie obraził :P), wystarczy nawet samo blessed be, bo dzięki temu będę wiedział, że na prawdę to czytaliście :P To jest dla mnie na prawdę bardzo ważne, chcę wiedzieć czy ja to robię dla kogoś czy nikogo to kompletnie nie obchodzi. Jeśli was chodź trochę obchodzi to co ja piszę na tej stronce to poświęćcie te parę sekund na napisanie takiego koma (tak jak mówiłem, jak wam się nie chce to wystarczy samo blessed be :P). Jesteście w stanie zrobić to dla mnie? Z góry dzięx, na prawdę mi na tym zależy więc nie zawiedźcie mnie (no choć z drugiej strony wątpię czy ktokolwiek czyta moje opisy więc...) Wracając do opisu odcinka: Phoebe rozmawia z Billy’im stojącym na ekranie. Dziękuje mu za to, że przywrócił jej wiarę w ‘gatunek męski’ :D Billy mówi jej, że jedyne co teraz musi zrobić to zachować jego wspomnienie w trójwymiarze. Oboje uśmiechają się. Następnie Billy kładzie rękę na ekranie. Phoebe podchodzi bliżej i również przystawia swoją dłoń do jego. Potem oboje odchodzą parę kroków od ekranu i zatrzymują się by jeszcze raz na siebie spojrzeć...

Następnego dnia Leo siedzi na kanapie w salonie, a Piper leży przytulona do niego. Mówi, że wczorajsza randka była katastrofą. Leo mówi, że wcale nie było tak źle, a szczególnie podobała się mu jej mina tuż przed zamrożeniem wszystkiego. Piper klepie go w nogę.
Piper: „Śmiejesz się ze mnie?”
Leo: „Nie”
Piper: „Tak” :D
Po czym całują się. Piper mówi mu, że to była ich pierwsza prawdziwa randka i chciała aby byli oni... Leo dokańcza za nią: „Jak normalna para?”. Piper przytakuje. Leo mówi, że ona jest czarownicą, a on Białym Promieniem i jedynymi normalnymi rzeczami w ich życiu będzie praca, bycie zajętym i opuszczanie siebie na wzajem w nagłych momentach.
Piper tylko wzdycha po czym znów się całują ;]

Do domu przez otwarte drzwi wchodzi Dan z jakąś paczką w ręku. Słysząc jego wołający głos Piper i Leo przestają się całować. Dan idąc dalej korytarzem zauważa ich leżących na kanapie. Wtedy odwraca się z zamiarem wyjścia jednak Piper idzie za nim i zatrzymuje go przed wyjściem. Zauważając pudełko pyta go co to jest. Dan mówi jej, że to jej rzeczy, które zostawiła u niego w domu. Piper zabiera od niego pudełko. Dan dodaje, że zostawił je gdyż miał nadzieję, że Piper wróci, ale po ostatniej nocy zdał sobie sprawę, że nic z tego. Piper nie zdąża nic powiedzieć bo do domu wchodzi Prue. Dan żegna się z nimi i wychodzi.
Piper mówi: „Czy to nigdy nie będzie łatwiejsze?” :/
Prue głaszcze ją po głowie, przytula się po czym kładzie swoją własną na jej ramieniu ;)
Dziewczyny wchodzą do salonu. Piper pyta Prue jak było w magazynie. Prue mówi, że miała kolejną potyczkę z Finley’em. Gdy zauważa Leo wita się z nim. Do pokoju wbiega też Phoebe i rozsiada się w fotelu, na którym siada też Prue.
Phoebe mówi dziecinnym głosikiem: „Znów musiałaś gadać z demonem dziwadeł?” :D
Prue odpowiada, że ostatni raz jej wystarczył, ale za to jej szef pokochał zdjęcie Finley’a, które Prue wybrała (chodzi o to, które Prue zrobiła znienacka) gdyż ukazuje ono prawdziwą naturę tego faceta. Potem dodaje też, że nigdy nie obejrzy żadnego horroru, ale za to przechodziła obok sklepu i nie mogła się oprzeć... po czym pokazuje siostrze kasetę wideo z jej ulubionym filmem. Phoebe łapie go strasznie podekscytowana i biegnie do swojego pokoju by od razu go obejrzeć :D

Phoebe leży na łóżku i ogląda film. Rusza ustami tak samo jak lecą dialogi w filmie. Dziewczyna jest wpatrzona w Billy’ego jak w obrazek...

Koniec


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Filmiki:












Te dwa przedostatnie są najfajniejsze :) aha, i jest jeszcze jeden, ale nie dało się go wstawić. Oto link:
http://youtube.com/watch?v=YqFNreoQvmA



Blessed Be...
.:Komentarze [92]:.
Dodaj
- Zobacz



Just Give Me a Sign...
>> sobota, 26 maja 2007 15:39:01



Odcinek 15 – Daj Mi Znak

Do Bane’a (gangstera z 9 odcinka) w więzieniu przychodzi dwóch strażników. Mówią mu, że ma zostać przeniesiony. Bane dziwi się temu gdyż miał się przenieść w następnym tygodniu. Strażnicy każą mu się zbierać, a następnie wyprowadzają go. Gdy są już na zewnątrz Bane podejrzewa, że są oni przysłani przez niejakiego Litvak’a. Strażnicy nic mu nie odpowiadają. Po chwili Bane uderza jednego z nich. Wtedy drugi wyciąga jakąś magiczną broń i wystrzela błękitny promień w stronę Bane’a, jednak on odchyla się a promień uderza i zabija pierwszego ze strażników. Bane wykopuje broń z ręki napastnika i po kilku uderzeniach przewraca go na ziemię. Demon jest jednak silniejszy i łapiąc go ręką za koszulę podnosi go, a następnie odrzuca w samochód. Bane wsiada do niego i zaczyna jechać. Strażnik podbiega do niego i łapie uchylone drzwiczki. Po chwili jazdy puszcza je, a Bane rozwalając bramę, ucieka...

Piper i Phoebe po powrocie z porannego biegu rozmawiają w kuchni. Piper ma wątpliwości co do Leo i Dan’a. Uważa, że Leo może kiedyś odzyskać swoje skrzydła co skomplikuje znów wszystko. Myśli też, że zostanie Dan, który jest normalny, co jest dobre biorąc pod uwagę, że ona nie jest :D
Phoebe mówi: „20 minut, 32 sekundy.”
Piper: „Biegałyśmy tak długo?”
Phoebe: „Nie. Liczyłam czas kiedy zaczniesz porównywać Leo i Dan’a” :D
Piper mówi, że nie porównywała tylko rozmawiała na co Phoebe odpiera, że robiła ona to non stop. Piper uważa, że jako siostra powinna ją wspierać i starać się zrozumieć. Phoebe mówi, że wszystko rozumie. Rozumie to, że jest zakochana w dwóch facetach, którzy są zakochani w niej, a ona ma problem którego wybrać, ale nie rozumie dlaczego Piper nie daje sobie pomóc. Piper pyta ją jaką pomoc ma na myśli. Phoebe mówi, że potrzebuje ona wsparcia, znaku, czyli zaklęcia, które wskaże jej właściwą drogę i zakończy jej wątpliwości. Piper mówi, że takie zaklęcie ma wytatuowane na czole: „Korzyść Osobista” :D Phoebe mówi, że po wielu namysłach i pracy nad swoimi zaklęciami uważa, że mogłaby napisać dla niej jakieś bez konsekwencji. Piper nie chce się na to zgodzić. Odmawia i wychodzi z kuchni do jadalni. Phoebe idzie za nią i pyta dlaczego nie. Piper odpowiada, że nie chce używać magii do rozwiązania swojego problemu. Phoebe mówi, że ona zrobi to za nią.
Rozmowę przerywa im Prue, która stoi w solarium i przegląda sprzęt fotograficzny. Pyta dziewczyn kiedy paczka została dostarczona. Piper odpowiada, że godzinę temu, ale nie chciała ona jej budzić. Idąc do Prue, Piper pytają czy zestaw jest kompletny. Prue mówi, że na to wygląda. Phoebe widząc całą stertę przyrządów do aparatu jest pod wrażeniem. Prue mówi, że jeśli chce zostać dobra fotografką to musi się zaopatrzyć w porządny sprzęt. Phoebe pyta ją czy na serio chce być zawodową fotografką. Prue odpowiada, że tak. Pyta też czy nie powinna tego robić. Phoebe owijając trochę w bawełnę mówi, że fotograf to dość niestabilny zawód. Piper szczypie ją w tyłek :] Phoebe pyta Prue jak dużo zna kobiet, które są zawodowymi fotografkami. Prue też ma podobne wątpliwości i mówi, że wiele myślała na ten temat odkąd rzuciła pracę. Piper przekonuje ją, że fotografia zawsze była jej pasją, że nigdy nie chciała pracować w muzeum czy w domu aukcyjnym, a robiła to tylko po ty by utrzymać dom, dlatego też czas by zajęła się spełnianiem własnych marzeń. Phoebe mówi Prue, że może zobaczenie jej przeszłego wcielenia jako fotografa to jakiś znak. Potem mówi: „A propos znaków...” i wychodzi. Gdy Piper orientuje się o co jej chodzi, idzie za nią chcąc ją zatrzymać.

Po chwili Phoebe pisze zaklęcie w łazience. Piper stojąc przy drzwiach woła ją mając nadzieję, że nie robi ona żadnego zaklęcia. Phoebe zapewnia ją, że tak nie jest, a po chwili wypowiada owe zaklęcie:D

Tymczasem Prue przyglądająca się sobie w lustrze widzi w nim odbicie Bane’a. Zaraz potem mężczyzna łapie ją i usypia przykładając jakąś szmatkę do twarzy...

Phoebe stara się wywołać wizję dotykając aparatu, a potem szmatki zostawionej przez Bane’a. Piper uważa, że muszą się jakoś dowiedzieć co się wydarzyło dopóki Phoebe nie dostanie wizji. Phoebe jest smutno. Nie chce by jej sceptyczność co do marzeń Prue była ostatnią rzeczą jaką ona zapamiętała.
Piper: „Panikujesz. To moja działka” :D
Potem każe siostrze się zrelaksować i skoncentrować.

Dzwonek do drzwi. Piper idzie otworzyć. To Darryl. Zaraz po wejściu do domu policjant mówi: „Mam złą wiadomość i gorszą. Od której zacząć?”. Piper idzie razem z nim do salonu i woła Phoebe. Następnie pyta go czy to ma coś wspólnego z Prue. Darryl mówi, że jeśli nie pomogła Bane’owi uciec z więzienia, to nie ma z tym nic wspólnego. Piper nie kojarzy imienia Bane’a. Phoebe przypomina jej gangstera, którego wynajął demon by je zabić. Piper przypomina go sobie. Darryl tłumaczy im, że uciekł on tego ranka, i że został już za nim wysłany pościg. Morris widząc, że siostry są średnio tym zainteresowane pyta je o co chodzi. Dziewczyny odpowiadają, że Prue zaginęła i podejrzewają, że to było porwanie. Darryl uważa, że to nie wygląda na zbieg okoliczności, szczególnie biorąc pod uwagę to, że Bane został wtrącony do więzienia przez nie. Piper zastanawia się dlaczego miałby porwać tylko Prue, a nie wszystkie trzy. Phoebe sądzi, że prawdopodobnie chcę on je zwabić gdyż jakiś kolejny demon go zatrudnił. Darryl mówi, że to by wyjaśniało jedną rzecz, po czym daje siostrom tajemniczą broń demonów. Mówi też, że zostało to znalezione na placu więziennym. Phoebe mówi, że to coś z pewnością pochodzi od demonów. Piper prosi Morris’a by pozwolił im zatrzymać to coś do czasu dowiedzenia się co to za demon. Darryl mówi, że nie ma sprawy, i że musi już iść, po czym idzie w kierunku drzwi. Prosi siostry by zadzwoniły do niego jak tylko dowiedzą się czegoś więcej. Piper chce by zatrzymał on tą sprawę w tajemnicy tak długo jak tylko można gdyż rozgłos nie pomoże Prue... Darryl mówi, że zrobi co tylko będzie mógł.

Gdy otwiera drzwi do domu przychodzi akurat dostawca z jakimś pakunkiem i mówi: „Mam znak dla Piper Halliwell”, a następnie daje jej pudełko. Policjant wychodzi. Następnie Phoebe bierze pudełko od Piper, podczas gdy ona podpisuje jakieś coś u dostawcy. Phoebe na głos czyta, że to z Leonardo Boutique, czyli jakiegoś sklepu z Bodega Bay w Kalifornii. Piper mówi jej, że Dan zamówił dla niej kolczyki stamtąd. Gdy dostawca odchodzi, a Piper zamyka drzwi, Phoebe udaje niewiniątko. Piper zbliżając się do niej (a jednocześnie Phoebe się odsuwa) mówi, że dostawca powiedział, że ma dla niej znak, i że Leo to skrót od Leonardo, a Bodega Bay to miejsce pochodzenia Dan’a. Uważa, że Phoebe rzuciła jednak to zaklęcie. Phoebe przyznaje się do ‘winy’. Piper stukając pudełkiem w czoło Phoebe ma jej to za złe. Phoebe próbuje się jakoś usprawiedliwić, że robiła to by jej pomóc. Piper kończąc temat daje jej demoniczną broń i każe jej sprawdzić ją w Księdze Cieni. Gdy Phoebe dotyka broni dostaje wizji, w której Bane zawiązuje oczy i buzię Prue jakimiś chustkami.

Tymczasem Bane trzymający Prue w jakimś niedokończonym domu, odwiązuje, a nie zawiązuje :P, Prue najpierw usta. Mówi jej żeby nie krzyczała bo to im utrudni rozmowę. Prue pyta go dlaczego nie odsłoni jej też oczu. Bane mówi, że widział już jej moce, a nawet był obiektem ich użycia. Po chwili jednak mówi żeby nie próbowała żadnych sztuczek i odsłania jej też oczy. Prue pyta go czego od niej chce. Bane odpowiada, że chce by uratowała ona jego życie. Prue mówi, że większość ludzi po prostu o to prosi a nie porywa. Bane mówi, że nie należy do większości tak samo jak ona. Prue pyta go skąd wie, że ona mu pomoże. Bane mówi, że nie wie, ale bez pomocy jej i jej sióstr nie ma szans z demonem. Prue mówi, że to dobrze. Bane tłumaczy jej, że próbowano go już dzisiaj zabić, ale udało mu się uciec. Uważa, że dalej będą starać się go pozbyć. Prue pyta go dlaczego niby demon miałby go tak niepokoić. Bane wyjaśnia, że Litvak, bo tak się ten demon nazywa, nie lubi śmiertelników, którzy coś wiedzą o demonach. Prue rozglądając się po niewykończonym pomieszczeniu pyta Bane’a czy to jego dom. Mężczyzna odpowiada, że miał tu zamieszkać zanim ona zniszczyła jego marzenia. Prue mówi, że zrobiła to bo chciał ją zabić. Bane mówi, że chciał to zrobić zanim ją poznał. Prue mówi, że nie wie on zbyt wiele na jej temat. Następnie rzuca nim o ścianę. Następnie mówi mu, że nigdy nie naraziłaby swych sióstr na niebezpieczeństwo by go ratować. Bane wstaje, podchodzi do niej i z powrotem zawiązuje jej oczy. Mówi tez, że wcześniej czy później będzie musiała mu zaufać.

Międzyczasie na cmentarzu, do krypty przychodzi jeden ze strażników mających zabić Bane’a. Znajduje się tam Litvak oraz inny demon – jego prawa ręka. Strażnik tłumaczy się demonowi (pomocnikowi Litvak’a) z tego, że nie udało mu się zabić Bane’a. Demon ma do niego pretensje gdyż to tylko zwykły śmiertelnik. Strażnik mówi, że Bane nie był zaskoczony ich wizytą. Demon mówi, że to oczywiste gdyż chcą go zabić bo wie o ich istnieniu. Gdy Litvak podchodzi do nich, demon kopie strażnika by uklęknął przed nim. Litvak dotykając jego głowy widzi całe zdarzenie jakie zaszło w więzieniu. Opowiada o tym co widzi. Mówi też, że najłatwiej jest wytropić śmiertelnika podążając za jego marzeniami. Demon obiecuje, że strażnikowi uda się go odnaleźć. Litvak mówi, że nie, po czym spala strażnika. Następnie przekazuje demonowi tą sprawę.

Dziewczyny pokazują Leo tajemniczą broń. Piper mówi, że nie znalazły nic na jej temat w Księdze Cieni. Leo mówi im, że to broń, którą mogą aktywować tylko demony. Phoebe dziwi się temu. Leo mówi też, że demon posługujący się tą bronią musiał dostać ją od demona stojącego wyżej w hierarchii. Phoebe pyta go co ma na myśli. Leo tłumaczy, że są demony wyższego i niższego poziomu, które pracują ze sobą w imię zniszczenia dobra. Piper pyta go czy ma jakiś pomysł do kogo konkretnie mogłaby należeć ta broń. Leo mówi, że nie. Phoebe idzie z powrotem na strych by poszperać jeszcze w Księdze.
Piper odprowadza Leo do drzwi. Leo mówi, że jeśli jest cokolwiek co mógłby zrobić dla Piper to on to z pewnością zrobi. Piper mówi, że nie może myśleć o niczym innym jak o Prue. Leo stara się ją uspokoić mówiąc, że w wizji Phoebe Prue była żywa. Piper martwi się gdyż niewiadomo na jak długo może być żywa, równie dobrze mogło jej się coś stać i może być ranna. Leo przytula ją. Mówi też, że chciałby móc zrobić więcej, tak jak kiedyś.

Tymczasem Bane stara się przekonać Prue, że będąc z nim i nie współpracując, jest tak samo zagrożona jak on. Prue uważa, że może sama o siebie zadbać. Bane tłumaczy jej, że w starciu z Litvak’iem jest bezsilna bez swych sióstr. Chce by najstarsza mu zaufała. Prue mówi, że nie będzie dla niego narażać sióstr. Bane uważa, że jej siostry już raz jej szukały więc tym razem też tak będzie. Prue mówi, że może temu zaradzić po czym stara się stworzyć projekcję astralną.

Dziewczyny znajdują w Księdze informacje o broni, którą dysponują demony drugiego stopnia. Jednak nie wiedzą, który spośród wymienionych to ten którego szukają. Nagle Księga przewraca kartkami i zatrzymuje się na stronie z napisem „Mariners”. Phoebe dziwi się bo są to morskie wróżki a nie demony. Piper domyśla się, że to sprawka zaklęcia, gdyż Mariners to nazwa drużyny, w której grał Dan. Nagle na strychu pojawia się projekcja astralna Prue. Tłumaczy siostrom, że to Bane ją porwał. Dziewczyny mówią, że już o tym wiedzą. Pytają gdzie Prue teraz jest. Prue każe im jej nie szukać gdyż to pułapka. Zanim siostry zdążą coś powiedzieć Prue znika.

Gdy wraca do ciała, nerwowo łapie oddech. Bane odsłania jej oczy i pyta czy nic jej nie jest. Prue dziwi się temu. Potem Bane w ogóle odwiązuje ją od krzesła. Prue ze zdziwieniem pyta się go co on robi. Mężczyzna odpowiada, że puszcza ją na wolność. Tłumaczy, że nie chce by stała jej się krzywda, że chce tylko jej pomocy. Mówi też, że nie może ona mu pomóc skoro mu nie ufa. Nagle do ich domu wbiega prawa ręka Litvak’a. Demon strzela do nich promieniem jednak Bane odpycha Prue na bok i oboje upadają na jakieś deski czy coś i unikają ataku. Gdy demon strzela po raz kolejny, Prue odrzuca jego promień w ścianę. Następnie rzuca nim przez okno. Demon ucieka. Bane zauważa, że ma ranę w brzuchu od jakiegoś ostrza, na które się nabił. Prue dziękuje mu za uratowanie życia. Bane pyta ją czy teraz może mu zaufać.

Darryl przychodzi do domu dziewczyn z jakimiś teczkami. Okazuje się, że nie dało się utrzymać całej sprawy w tajemnicy i lecą właśnie wiadomości na ten temat w telewizji. Policjant mówi, że utrzymanie czegoś w tajemnicy to jakiś koszmar. Chce tylko by Prue była bezpieczna, Bane za kratkami i nikt przy tym nie ucierpiał. Widząc broń na stoliku pyta czy dowiedziały się do kogo należy. Phoebe mówi, że wiedzą tylko, że Bane na sto procent porwał Prue. Darryl pyta czy kontaktował się on z nimi. Phoebe odpowiada, że nie, ale że Prue to zrobiła. Morris dziwi się temu. Piper tłumaczy mu, że to długa historia, ale wszystko z nią w porządku. Phoebe dodaje, że Prue nie chcę by jej szukano gdyż to pułapka. Darryl daje dziewczynom jakieś teczki dotyczące przekrętów Bane’a.
Dzwoni telefon. Phoebe odbiera i mówi: „Coś takiego, dzwoni ktoś z Leo-nora Wakins” :D Patrzy się przy tym na Piper. Siostra zabiera jej słuchawkę, mówi, że to pomyłka i rozłącza się. Darryl mówi dalej, że być może Bane ukrywa się gdzieś w pobliżu. Podpowiada, że te papiery mogą im pomóc w ustaleniu jego pobytu. Piper ma nadzieję, że nie krzywdzi on Prue.

Tymczasem to ona krzywdzi jego a nie on ją :P Prue stara się zatamować krwawienie przyciskając jakąś szmatkę do rany Bane’a. Mężczyzna pyta ją czy chociaż wie co robi. Prue mówi, że nie za bardzo, ale musi powstrzymać krwawienie. Bane mówi jej żeby go zostawiła i uciekała gdyż posłaniec Litvak’a może w każdej chwili wrócić. Prue mówi, że prawdopodobnie wrócił on już do swojego pana. Bane mówi, że tym bardziej ma powód by odejść stąd. Prue mówi, że nawet gdyby chciała to by nie mogła, dopóki Bane nie wydobrzeje. Po chwili każe mu zdjąć spodnie. Bane wyśmiewa ją. Prue mówi, że musi coś tam coś tam (nie zrozumiałem o co chodzi :P) prawdopodobnie jakiś opatrunek założyć czy coś w tym stylu. Bane każe jej o tym zapomnieć. Prue mówi, że może wdać się infekcja, więc albo zdejmie on spodnie sam, albo ona to zrobi za pomocą swoich mocy.

Phoebe przynosi Księgę do solarium. Uważa, że są one blisko odpowiedzi jednak nie mogą jej dostrzec. Piper przeglądając papiery mówi, że Bane ma dużo zajęć. Wymienia różne z jego przekrętów m.in. sprzedaż jakichś tam domków. Pokazuje siostrze broszurę na ich temat. Phoebe mówi coś o wybrzeżu Mariners, nad którym są położone te domki. Oglądając zdjęcia domków mówi, że morskie wróżki z chęcią by tam zamieszkały. Piper dostaje olśnienia. Pyta Phoebe jak dokładnie brzmiało jej zaklęcie. Phoebe mówi jej jego treść. Piper przypomina sobie jak Księga otworzyła się na stronie z napisem Mariners i uważa, że wszystkie znaki nie mają nic wspólnego z Leo i Dan’em, a są wskazówkami do odnalezienia Prue. Potem pyta siostry gdzie leży to wybrzeże Mariners. Phoebe sprawdzając mapę w broszurce odpowiada, że w Bodega Bay. Piper stara sobie przypomnieć wszystkie wskazówki. Okazuje się, że Leonora Wakins to nazwa jakiejś ulicy w tym mieście. Teraz pozostaje znaleźć tylko numerek domu. Phoebe siadając na pilocie włącza telewizor, a tam w wiadomościach jakaś babka mówi, że drużyna Mariners przegrała z drużyną Angels osiem do siedmiu. Phoebe bierze pilota i wyłącza telewizor. Uważa, że ta wskazówka tyczy się Leo i Dan’a, bo w końcu była mowa o Mariners i Aniołach :P Piper myśli, że to jednak wskazówka prowadząca do Prue. Kojarzy numerki 8 i 7. Phoebe sprawdza położenie domku o numerze 87, a gdy go znajduje, dziewczyny wstają i wychodzą.

Bane pyta Prue dlaczego wciąż z nim jest. Prue odpowiada, że wierzy mu. Bane mówi, że minęło sporo czasu odkąd ktoś mu uwierzył. Prue mówi, że być może to dlatego, że ona sam w siebie nie wierzy. Bane opowiada jej, że nie zawsze był przestępcom, że kiedyś miał marzenia, duże marzenia. Mówi też, że dla niego jest już za późno by je spełnić ale nie dla Prue. Ona mówi, że łatwiej powiedzieć niż zrobić. Uważa, że marzenia to tylko marzenia, nie mające szans na spełnienie. Bane mówi, że to nie prawda po czym oboje zaczynają się całować...

Tymczasem Litvak dotykając czoła swego podwładnego, ogląda to co się wydarzyło w kryjówce Bane’a. Podwładny jest skruszony, uważa, że zasługuje na potępienie. Jednak Litvak jest dla niego wyrozumiały ze względu na to, że walczył nie tylko ze śmiertelnikiem ale również z potężną czarownicą. Chce by podwładny zabrał go do tego domu. Tłumaczy, że została tam po nich esencja (czy jakoś tak), która pomoże im do nich dotrzeć. Demon pyta swego pana po co sam chce się tym zająć. Litvak odpowiada, że Źródło lubi gdy karmi się je czarownicami...

W domu Bane’a, na podłodze jest pełno ubrań :P A sam Bane śpi sobie w pościeli rozłożonej na podłodze. Jak nie trudno się domyślić – jest nagi. Budzi się. Gdy widzi, że nie ma koło niego Prue, woła ją. Tymczasem ona stoi przy oknie i podziwia widoki. Bane zauważając ją owija się w kołdrę i podchodzi do niej. Mówi, że myślał, że Prue uciekła. Prue odpowiada, że nie mogła znaleźć wszystkich swoich ubrań ;] Po chwili mówi, że pomoże mu z Litvak’iem pod warunkiem, że gdy będzie po wszystkim dobrowolnie odda się w ręce policji. Bane po chwili ciszy mówi, że ich związek nie musi się kończyć w ten sposób, i że mogliby gdzieś wyjechać i zostawić wszystko za sobą. Pyta ją co by na to powiedziała. Prue mówi, że powiedziałaby, że próbuje on zmienić ją w marzyciela. Potem zaczynają się całować jednak po chwili Bane zamarza. Do pomieszczenia wchodzą Phoebe i Piper z tekstem: „O – mój – boże” :D
Prue lekko zdezorientowana pyta je co one tutaj robią. Phoebe odpowiada, że ratują ją przed... wysokim, opalonym i nagim facetem. Prue mówi im, że miały się trzymać od tego z daleka. Phoebe mówi, że wie już dlaczego. Piper dodaje, że martwiły się o nią myśląc, że jest porwana... Prue przerywa jej mówiąc, że była porwana. Piper wskazując palcem na łóżko mówi: „Majteczki” :D Prue podbiega tam i zabiera z podłogi bieliznę. Potem stara się im wytłumaczyć, że źle wszystko rozumieją.
Piper mówi: „Tak, wiemy. To pułapka.”
Phoebe: „Wysoka, opalona i naga pułapka”
Prue zmieniając temat pyta jak one ja znalazły. Piper mówi, że nie ma czasu na wyjaśnienia gdyż trzeba uciekać przed demonem. Prue pyta je skąd wiedzą o demonie. Phoebe odpowiada, że zostawił on swoją broń, dzięki której Bane uciekł z więzienia. Prue wyjaśnia, że demon próbował zabić Bane’a, a nie go uwolnić. Piper mówi, że Bane mógł tak tylko powiedzieć. Prue wierzy mu gdyż jeden z demonów zjawił się tutaj i znów próbował go zabić. Piper mówi, że to wystarczający powód żeby już sobie iść. Prue zgadza się. Każe jednak siostrze odmrozić Bane’a gdyż obiecała mu pomoc, a wszystko czego potrzebuje znajduje się w ich domu. Gdy Piper odmraża Bane’a mówi, że miło go znowu widzieć, na co Phoebe ironicznie mówi: „Uhm” :D
Następnie siostra każe mu się ubrać.

Dziewczyny zabierają Bane’a do domu. Zaraz po wejściu mężczyzna mówi, że chciałby przemyć ranę. Pyta czy mają potrzebne rzeczy. Prue odpowiada, że apteczka jest na górze, w łazience. Bane idzie na górę, a dziewczyny do solarium. Piper mówi, że po pierwsze chce powiedzieć jak bardzo cieszy się z powrotu Prue. Phoebe dodaje: „Ja też”. Następnie Piper mówi: „I po drugie chciałam powiedzieć, że kompletnie straciłaś rozum”
A Phoebe niemal że krzycząc: „Kompletnie straciłaś rozum!”
Prue zmieniając temat mówi: „Ok, mamy demona do załatwienia.”
Piper pyta ją czy na prawdę chce pomóc Bane’owi. Prue mówi, że przeszłość nie ma nic do rzeczy, i że potrafi rozpoznać niewinnego. Dodaje też, że zamierza mu pomóc. Piper każe jej się zastanowić nad tym jak bardzo go zna. Prue mówi, że to nie ma znaczenia, a Litvak musi zostać unicestwiony tak czy siak. Phoebe mówi, że dobrze by było się przygotować na niespodzianki. Prue mówi, że jeśli chce zmniejszyć niespodzianki to niech pomoże jej szukać Litvak’a w Księdze.

Tymczasem Litvak wraz z pomocnikiem przybywają do domu Bane’a. Gdy Bane patrzy w lusterko w łazience sióstr, widzi tam demona. Litvak tłumaczy mu, że to telepatyczny przekaz. Bane pyta go w jaki sposób udało mu się go znaleźć. Litvak odpowiada, że przez esencje jaką zostawił w domu łącznie z marzeniami. Bane mówi, że się go nie boi. Litvak na to, że wszyscy się go boją. Mówi też, że wyczuwa nie tylko jego esencję ale również esencję czarownicy. Proponuje Bane’owi wymianę – życie czarownic za jego życie. Bane każe mu się walić :P Litvak śmieje się mu w twarz i mówi, że prędzej czy później uda się mu go dopaść. Bane rozbija lustro. Litvak mówi mu, że jest zły tak jak on i nic tego nie zmieni. Każe mu przyprowadzić do siebie czarownice i jego broń. Gdy Prue puka do drzwi i woła Bane’a, Litvak znika. Bane wychodzi do niej. Prue mówi, że myślała, że gdzieś uciekł lub coś w tym stylu. Bane mówi, że musiał się trochę umyć. Następnie oboje schodzą na dół.

Phoebe mówi, że znalazła Litvak’a w Księdze jednak nie ma żadnego sposobu na unicestwienie go. Prue uważa, że należy się skupić. Piper myśli, że jeśli nie ma sposobu na jego zniszczenie to trzeba dać temu spokój. Twierdzi, że nie mogą ryzykować swojego życia nie wiedząc nic o jego mocach i nie wiedząc jak je przezwyciężyć, tym bardziej, że Litvak o nich nie wie więc nie będzie ich ścigał. Bane mówi, że wie o nich. Dziewczyny patrzą się na niego ze zdziwieniem. Bane tłumaczy, że posłannik widział Prue i jej moc więc na pewno doniósł o tym swojemu panu. Prue myśli, że nie wie o całej trójce. Bane stara się je przekonać, że jeśli one o nim wiedzą to on zjawi się po nie. Phoebe pyta go skąd o tym może wiedzieć. Bane mówi, że zna go chociaż by tego nie chciał. Phoebe mu nie wierzy. Piper uważa, że to nie zmienia faktu, że nie wiedzą one jak się go pozbyć. Prue pyta Bane’a czy nie wie jakie są jego moce. Bane odpowiada, że nie ma pojęcia. Pyta też dziewczyny czy nadal mają broń. Piper odpowiada, że tak i pyta po co mu to potrzebne. Bane odpowiada, że to jedyna nadzieja. Piper twierdzi, że tylko demon może ją aktywować. Bane mówi, że już raz udało mu się ją aktywować, więc tym razem też powinno mu się udać. Prue dodaje, że to prawda gdyż w ten sposób udało mu się uciec od strażników.
Phoebe: „Bo tak powiedział?”
Bane: „Myślisz, że kłamię?”
Phoebe: „A jak myślisz?” :D
Bane wstaje z fotela i mówi, że nie zależy mu na jej zaufaniu. Chce tylko by zrozumiała, że Litvak jest niebezpieczny i tylko współpraca może im pomóc (czy jakoś tak).
Prue dołącza się do niego i mówi, że ona mu ufa. Prosi też siostry by one mu zaufały. Uważa, że muszą pracować razem by zniszczyć Litvak’a, bo w przeciwnym razie będzie po nich.
Piper zabiera Phoebe mówiąc, że trzeba pójść po broń. Bane mówi Prue, że nie wie co powiedzieć. Prue zostawia go samego. Wtedy odbicie Litvak’a pojawia się w szybie. Bane melduje mu, że są już w drodze do niego.

Dziewczyny wraz z Bane’m jadą na cmentarz. Mężczyzna tłumaczy im, że kryjówką Litvak’a jest krypta. Siostry omawiają plan. Prue tłumaczy, że najpierw Bane wejdzie do środka, one za nim pójdą, Piper zamrozi Litvak’a, potem trzeba włożyć broń w jego rękę i uaktywnić tak by strzelił sam w siebie. Tuż przed kryptą Bane zatrzymuje się i mówi Phoebe żeby dała mu broń. Ona jednak nie chce tego zrobić. Bane stara się ją przekonać, że Litvak chce jego śmierci, dlatego też musi mu pokazać dobre chęci. Phoebe uważa, że oszukiwanie ich też jest pokazem dobrych chęci. Prue mówi jej, że już to przerabiały. Phoebe mówi, że to nie zmieniła zdania od tamtej pory. Piper przekonuje ją żeby dała broń Bane’owi. Gdy Phoebe przełamuje się i oddaje ją, Bane podchodzi do tabliczki na krypcie i przekręca trzy 9 w dacie czyjejś śmierci, tak, że wyglądają teraz jak trzy 6. Drzwi do krypty otwierają się same. Bane każe dziewczynom chwilę poczekać zanim wejdą za nim do środka. Następnie mówi Prue by mu zaufała po czym wchodzi do środka. Chwilę po tym Phoebe mówi, że ma nadzieję, że nie popełniają one wielkiego błędu. Potem też podążają do krypty.

Bane wchodzi do komnaty Litvak’a. A tam on siedzi sobie na jakimś tronie, a jego pomocnik chodzi wokoło. Mówi, że zastanawiał się kiedy Bane się zjawi. Kiedy on i jego pomocnik nie patrzą się w stronę Bane’a, on daje znak, a wtedy dziewczyny przemykają i chowają się za jakąś kolumną. Bane mówi do Litvak’a, że zanim będzie on chciał go zabić... Wtedy sługa wyciąga broń w jego kierunku. Litvak każe mu ją schować. Bane podchodzi bliżej i kontynuuje dalej, że chciał mu coś dać w nadziei na ocalenie. Następnie podaje Litvak’owi broń. Demon mówi, że to trochę za mało. Wtedy na komendę Bane’a: „Teraz!” Piper zamraża komnatę. Następnie podchodzi do Litvak’a by skierować jego broń przeciwko niemu samemu, jednak gdy jest już blisko Litvak porusza ręką. Piper spanikowana biegnie do sióstr z tekstem: „Nie zamarzł! Nie zamarzł!” :D Litvak mówi im, że jest odporny na sztuczki czarownic. Pyta je czy Bane im o tym nie powiedział. Prue odpowiada, że mówił, że nie wie. Litvak wstaje z tronu i idąc w stronę Bane mówi im, że wiedział o wszystkim, tylko to przed nimi zataił. Potem w jego ręce pojawia się płonąca kula stworzona z kilku obracających się pierścieni. Litvak mówi, że to powinno zadowolić Źródło. Prue każe Piper odmrozić Bane. Początkowo siostra nie wie o co chodzi, ale po chwili słucha polecenia. Bane wykorzystując chwilę nieuwagi demona podchodzi do jego sługi i aktywuje jego broń strzelając w stronę Litvak’a. On zaś próbując w niego strzelić, trafia w swojego sługę i oboje zabijają się nawzajem. Prue podchodzi do Bane’a i pomaga mu wstać. Piper nie wie co w ogóle się stało. Prue tłumaczy, że Bane uratował ich życie. Phoebe pyta czy to była zamierzona część planu, żeby wyglądało na to, że on je oszukuje. Bane odpowiada, że musiał udawać, że je oszukuje i nie mówić prawdy, bo gdyby wiedziały o mocy Litvak’a to wymyśliłyby inny plan, który mógłby zawieść. Piper pyta skąd wiedział, że Prue zorientuje się w porę. Bane odpowiada, że po prostu sobie ufają. Wtedy Piper i Phoebe jednocześnie mówią: „Uhm”

Dziewczyny wracają do domu. Prue wraz z Bane’m siadają w solarium. Prue mówi, że to dziwne gdyż wrócili do miejsca skąd wszystko się zaczęło. Bane odpowiada, że dla niego dziwne jest, że nadal z nią jest. Prue uważa, że to dobrze z jego strony, że zadzwonił do Morris’a. Bane tłumaczy, że musi wrócić do więzienia gdyż to jest jedyne dobre wyjście. Przeprasza ją za wszystko przez co musiała przez niego przejść. Prue mówi, że niczego nie żałuje. Potem całują się. Prue dziękuje mu za uratowanie życia. Bane dziękuje jej za zmienienie jego. Na koniec przytulają się do siebie.

Piper i Phoebe siedzą w P3. Phoebe zastanawia się czym może być Źródło, o którym mówił Litvak. Piper mówi, że nie chce wiedzieć. Ma też sobie za złe, że źle oceniły one Bane’a. Phoebe mówi, że wszystkie ze znaków odczytały źle. Przychodzi do nich Prue. Piper pyta ją jak poszło z Bane’m. Prue odpowiada, że policja przyjechała do ich domu i zabrała go z powrotem do więzienia. Phoebe pyta ją czy wszystko w porządku. Prue odpowiada, że tak, i że nawet Bane podziękował jej za zmianę jego życia. Dziewczyny są pod wrażeniem i uważają, że Prue wywarła na nim duży wpływ. Prue mówi, że na pewno. Pyta tez jak dziewczyny ją znalazły. Phoebe przyznaje się jej do rzucenia zaklęcia mającego dać znak Piper kogo ma wybrać, Dan’a czy Leo, a zaprowadziło je do niej. Piper dodaje, że próbowała ją zatrzymać przed tym. Phoebe zwraca się do Prue, że też pewnie by próbowała gdyby nie była zbyt zajęta byciem porywaną. Prue pyta Piper kogo w końcu wybrała, Leo czy Dan’a.
Piper spoglądając na Leo stojącego za barem mówi, że nigdy nie potrzebowała żadnego znaku by wiedzieć gdzie jej serce leży...

Koniec


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Filmik:





Odcinek 16 – Szczęście Murphy

Prue jest w studio fotograficznym i stara się o pracę u niejakiego Corso. Pokazuje mu swoje zdjęcia. Mężczyzna jest pod wrażeniem jednak uważa, że Prue straciła pracę i po prostu chcę mieć nową. Najstarsza tłumaczy mu, że powinien go interesować tylko jej talent a nie to co było dawniej. Corso mówi, że jeśli chce zdobyć prace musi podjąć się pewnego wyzwania. Opowiada jej o Maggie Murphy, która wydaje się być najbardziej pechową osobą w San Francisco. Podaje Prue jej zdjęcie i mówi, że kilka miesięcy wcześniej pomagała ona chorym, bezdomnym itd. Jednak potem wszystko zaczęło się walić. Corso mówi Prue, że chcę aby sfotografowała ją taką jaka jest wewnętrznie, prawdziwie i artystycznie. Każe jej zdobyć zdjęcia do piątej następnego dnia lub w ogóle się nie pokazywać.

Tymczasem Maggie wchodzi na dach jakiegoś budynku i podchodzi do krawędzi. Pojawia się za nią jakiś demon. Udając jej własny głos wmawia jej, że jest wszystkiemu winna – (jakiemuś) wypadkowi samochodowemu, pożarowi i śmierci brata. Mówi jej, że musi z tym skończyć, a Maggie powtarza to sobie. Demon mówi też, że jest przeklęta i nie zasługuje na życie, bo krzywdzi wszystkich, których kocha. Ludzie widząc dziewczynę przygotowującą się do skoku zaczynają się zbierać pod budynkiem. Gdy Maggie staje na krawędzi, demon znika.

Przyjeżdża tam Prue trzymająca zdjęcie Maggie w ręku. Gdy wysiada z samochodu widzi zbiorowisko ludzi, a gdy patrzy się w gorę rozpoznaje dziewczynę ze zdjęcia.
Krzyczy: „Maggie nie!” po czym tworzy swoją projekcję astralną i staje na dachu budynku. Gdy odzywa się, Maggie odwraca się do niej wystraszona. Pyta skąd ona się tu wzięła i skąd ją zna. Prue mówi, że to bez znaczenia i prosi ją by odeszła od krawędzi. Zbliża się powoli do niej. Maggie każe trzymać się jej z daleka. Prue stara się ją przekonać, że może jej pomóc. Maggie mówi, że nikt już nie może jej pomóc. Płacząc tłumaczy, że wszystko co chce robić to pomagać ludziom, a zamiast tego krzywdzi ich. Zaraz potem potyka się i wypada za krawędź, jednak Prue w ostatniej chwili łapie ją za rękę. Maggie prosi ją żeby puściła. Prue stara się ją utrzymać jednak nie ma na tyle siły i po chwili ją puszcza. Podczas gdy dziewczyna spada w dół, Prue wraca do swego ciała. Następnie używając telekinezy przesuwa spadającą Maggie na jakiś daszek przed hotelem. Dziewczyna odbija się lekko od niego i spada na ziemię tylko lekko się tłucząc. Ludzie zbiegają się do niej, w tym Prue również. Maggie kompletnie zdezorientowana patrzy się wokoło. Gdy zauważa Prue, ona odchodzi. Po drodze mija demona....

Phoebe wchodzi do kuchni tylnymi drzwiami i zastaje tam Piper piszącą jakiś list. Dziwi się gdyż Piper ma remanent w klubie. Piper tłumaczy jej, że stara się wymyślić co powiedzieć Dano’owi na temat Leo. Phoebe widząc, że siostra pisze coś na kartce pyta ją czy ma zamiar wysłać mu liścik pożegnalny. Piper mówi, że nie, i że Dan zasłużył na coś więcej. Twierdzi, że jest on dobrym facetem, który się nią opiekował, i że tak na prawdę nie mieli oni większych problemów. Phoebe mówi, że jedynym wielkim problemem jest to, że ona kocha Leo, on kocha ją i na dodatek poświęcił swoją nieśmiertelność dla niej. Piper mówi, że wie o tym i prawdopodobnie to dobrze dla ich związku, ale uważa też, że to może się skończyć. Phoebe każe jej nie zamartwiać się na zapas i nie starać się przewidzieć przyszłości, bo to jej działka. Piper pyta co by bez niej zrobiła. Phoebe odpowiada, że bez wątpienia cierpiała by wiecznie. Piper mówi, że musi iść już do klubu a następnie żegna się, po czym bierze torebkę i płaszcz i wychodzi.

Morris zabiera Maggie na komisariat. Ona jednak nie chce wejść do biura. Mówi, że nie może wejść do środka. Morris mówi jej, że nie ma wyboru gdyż musi zostać spisane pewne dokumenty. Maggie pyta go czy tam są pistolety. Morris odpowiada, że to w końcu komisariat. Maggie tłumaczy, że mogą same wystrzelić, gdyż wokół niej zawsze dzieją się rzeczy tego typu a ona nie chce by komuś stała się krzywda. Darryl mówi jej, że bardziej przejmuje się tym, że chciała ona zrobić krzywdę samej sobie. Przekonuje ją, że nic się nie wydarzy, po czym wchodzą do środka i siadają przy biurku. Maggie uważa, że nikt jej nie może pomóc. Darryl mówi, że postarają się znaleźć kogoś kto będzie mógł. Najpierw jednak chce by opisała to co się zdarzyło. Dziewczyna opowiada mu, że to było jak zły sen, który dział się na prawdę. Mówi o głosach w jej głowie i zawirowaniach. Morris pyta ją czy chciałaby kogoś zawiadomić, rodzinę, przyjaciół. Maggie mówi, że lepiej by trzymali się od niej z daleka, gdyż będą wtedy bezpieczni. Uważa, że nie powinno jej tu w ogóle być, że powinna już nie żyć gdyby nie anioł. Darryl nie wie o co chodzi. Dziewczyna opowiada mu, że nagle na dachu pojawił się anioł i złapał ją za rękę, a gdy spadała zwolnił jej upadek i uratował ją. Morris domyśla się o kogo może chodzić i każe jej opisać dokładnie tego anioła...

Prue trochę zdenerwowana i zamyślona wraca do domu. Z uśmiechem wita ją Phoebe i wypytuje o rozmowę kwalifikacyjną. Jednak widząc, że z siostrą jest coś nie tak pyta o co chodzi. Prue opowiada jej, że kobieta, którą miała sfotografować, gdy przyjechała do jej hotelu, stała na dachu gotowa do skoku. Phoebe jest w szoku. Pyta siostry czy skoczyła. Prue mówi, że tak ale na szczęście ona była już na miejscu i uratowała ją swymi mocami. Phoebe uważa, że to szczęście, że zjawiła się tam w porę. Prue ciągle myśli o tym, że gdyby przyjechała minutę później to byłoby już po wszystkim... Phoebe każe jej przestać myśleć w ten sposób. Uważa, że Prue miała tam być i uratować życie tej dziewczyny. Dzwoni telefon. Prue odbiera. To Darryl – pyta czy była ona na ulicy jakiejś tam tego ranka. Prue pyta go dlaczego chce wiedzieć. Policjant tłumaczy, że na posterunku jest Maggie Murphy i twierdzi, że została uratowana przez anioła, który z opisu wcale nie przypomina jakiejś tam Delli Reese. Prue mówi: „Ale przypomina mnie?”. Morris mówi, że trafiła w dziesiątkę. Dodaje też, że wszyscy na komisariacie uważają Maggie za wariatkę.
Międzyczasie Phoebe wyciąga jakąś kliszę fotograficzną z szafki i pyta Prue co na niej jest. Siostra odpowiada, że jakieś stare zdjęcia. Następnie zwraca się do Darryll’a z pytanie czy z Maggie wszystko w porządku. Morris odpowiada, że nie może tego stwierdzić, ale zostanie skierowana do psychologa.
Tymczasem Maggie chodząca obok potrąca wieszak, który przewraca się na plastikowe kubki, a te z kolei rozsypują się po podłodze.
Darryl każe Prue trzymać się na razie z dala od komisariatu by Maggie jej nie rozpoznała. Potem żegna się i odkłada słuchawkę. Prue zbiera się do wyjścia. Phoebe pytają dokąd się wybiera. Prue odpowiada, że ma przeczucie, że udało jej się tylko powstrzymać Maggie przed skokiem, ale nie udało się jej uratować. Phoebe idzie razem z nią gdyż uważa, że jej wiedza na temat psychologii może się na coś przydać. Obie wychodzą z domu.

Piper i Leo siedzą w klubie i robią remanent. Tzn tak dokładniej to Piper stoi i przegląda jakieś papiery, a Leo kuca i gapi się na jej nogi :D Piper mówi, że coś się nie zgadza, pyta Leo ile jest patyczków do koktajli. Leo wpatrzony w jej nogi mówi: „A kto by to liczył?”. Piper patrzy się na niego ze zdziwieniem. Leo mówi, że wie ile dokładnie ale na pewno bardzo dużo. Pyta ją czy myśli, że zamówiła za wiele. Piper mówi, że dostarczono za wiele. Leo podaje pudełko z patyczkami Piper, jednak jest ono do góry nogami i wszystkie patyczki rozsypują się po podłodze. Leo przeprasza i razem z Piper zaczynają je zbierać. Leo przygląda się jej. Piper pyta go o co mu chodzi. Leo śmiejąc się mówi, że o nic. Po chwili ciszy pyta ją czy jest na niego zła. Piper przekonuje go, że nie jest. Pyta go dlaczego tak myśli. Leo odpowiada, że sam nie wie i dlatego właśnie się pyta. Piper mówi mu, że chodzi o Dan’a. Leo przeprasza, że pytał. Mówi, że nie powinien tego robić i wstaje. Piper mówi:
„Uhm, on, on będzie... (wstaje)... on będzie zły kiedy się dowie... (chwila ciszy)... że ty jesteś miłością mojego życia” :D
Leo uśmiecha się i pyta ją czy mówi poważnie. Piper odpowiada, że tak po czym zaczynają się całować. Po chwili jednak Piper przestaje i mówi, że nie mogą tego robić. Chce najpierw załatwić wszystko z Dan’em...

Tymczasem na komisariat zjawia się demon. Wyglądając przez drzwi widzi Maggie siedząca na ławce. Następnie uśmiecha się i zza drzwi rozgląda się czy nikogo nie ma wokół i zmienia swoje ubranie na mundur policjanta. Zaraz potem wchodzi do biura.

Morris przynosi kawę dla Maggie. Każe siedzącej obok policjantce odejść, a następnie to on siada obok dziewczyny. Maggie wciąż powtarza historię o aniele, który ją uratował. Morris mówi jej, że wierzy w to. Następnie Maggie chce wziąć kubek z kawą jednak potrąca go i cała kawa wylewa się na Morris’a. Policjant odskakuje na bok. Maggie przeprasza go. Darryl przekonuje, że nic mu nie jest. Potem idzie zetrzeć kawę. Maggie mówi mu, że powinien się trzymać z dala od niej.
Do biura przychodzą Prue i Phoebe. Prue zauważając Maggie pokazuje ją siostrze. Phoebe pyta ją czy ma już jakiś plan co jej powiedzieć na temat całej ‘anielskiej sprawy’. Prue mówi, że nie martwi się o to. Bardziej martwi się o samą Maggie. Myśli, że powinna napisać jakieś zaklęcie, które dodałoby jej życiu szczęścia. Phoebe mówi, że to bardzo miłe z jej strony ale nie może wiecznie używać swych mocy by ją ratować. Prue mówi, że chce by Maggie zobaczyła, że jest warto żyć, że wokoło dzieją się dobre rzeczy.
Zaraz potem Maggie zasłania oczy i prostuje nogi. Wtedy idący tamtędy policjant potyka się i łapie automat z wodą. Automat przewraca się i cała woda z butli rozlewa się po podłodze, a woda z kolei docierając do przewodów powoduje spięcie. Maggie jest zrozpaczona. Prue widząc to nie wacha się ani chwili. Mówi, że będzie potrzebowała pomocy Phoebe. Siostra mówi jej jednak, że nie potrzebuje ona żadnej pomocy i powinna mówić prosto z serca. Prue wymyśla i wypowiada Zaklęcie Szęścia. Zaraz potem w jej ręku pojawiają się dwa promienie, które lecą i wnikają w Maggie. Zauważa to demon.
Morris, który wchodzi właśnie do pomieszczenia ślizga się na podłodze i upada jednak Maggie łapie go w porę. Policjant dziękuje jej, na co Maggie mówi: „Czy ja to właśnie zrobiła? To znaczy, pomogłam ci?” :D
Prue i Phoebe widząc, że zaklęcie zadziałało idą w kierunku wyjścia. Jednak demon wysyła jakiś czarny promień, który wnika w ciało Prue. Najstarsza zatrzymuje się, a Phoebe pyta ją co się stało. Prue mówi, że to tylko chłód. Następnie wychodzą z komisariatu. Demon podąża za nimi.
Dziewczyny idą do samochodu. Phoebe mówi, że jak na pierwsze zaklęcie Prue poszło bardzo dobrze. Najstarsza mówi, że miała mówić prosto serca więc to zrobiła. Siostry wsiadają do środka i zapinają pasy. Phoebe tłumaczy, że musiała trochę popracować zanim jej pierwsze własne zaklęcie zadziałało. Prue uważa, że widocznie dziś jest jej szczęśliwy dzień.
Gdy Prue wyjeżdża z miejsca parkingowego, jakiś samochód zderza się z nią od tyłu. Phoebe traci przytomność.
Demon przygląda się temu i mówi sam do siebie: „Teraz twoja kolej by być przeklętą, czarownico”....

Leo i Piper siedzą w P3. Leo mówi, że zaraz oszaleje. Piper mówi mu, że już prawie koniec remanentu. Leo mówi, że nie o to mu chodzi. Mówi też do Piper, że nie może tak po prostu przyjść i powiedzieć mu to co właśnie powiedziała i zachowywać się jakby nic się nic nie zmieniło, bo wiele się zmieniło. Piper mówi, że wie o tym, ale Dan jest za miastem i dopóki nie wróci... Leo przerywa jej pytając kiedy ma on zamiar wrócić. Piper odpowiada, że w następny czwartek. Leo mówi, że to cały tydzień. Pyta ją czy nie mogłaby do niego zadzwonić. Piper patrzy się na niego grobowym wzrokiem. Leo mówi, że to był zły pomysł... Po chwili dodaje, że czekał na ten moment zbyt długo i nie chce czekać ani chwili dłużej.

Do klubu wchodzą Prue i Phoebe. Prue mówi, że miały wypadek samochodowy gdyż nie uważała. Piper pyta je czy wszystko z nimi w porządku. Prue odpowiada, że Phoebe miała wstrząs. Phoebe dodaje, że był bardzo delikatny. Prue mówi, że mimo wszystko doktor powiedział... Piper ma pretensje, że siostry jej nie zawiadomiły o pobycie w szpitalu. Phoebe uspokaja ją mówiąc, że wszystko w porządku i to tylko mały ból głowy. Leo idzie po aspirynę. Prue przeprasza Phoebe za to co się stało, jednak siostra uważa, że to nic takiego. Prue twierdzi jednak, że to była jej wina, że nie uważała. Cieszy się, że przynajmniej tym razem nie zostawiła jej w szpitalu. Phoebe zmieniając temat mówi do Piper, że jej szminka jest rozmazana. Piper udaje zdziwioną i kontem oka spogląda na Leo. Międzyczasie on podchodzi do baru z aspiryną, a gdy Prue chce ją wziąć od niego, przewraca ręką pudełka z patyczkami, a te rozsypują się znowu... Leo zaczyna je zbierać. Prue mówi, że jest straszną niezdarą, i że tak nagle nie może nic zrobić dobrze. Zastanawia się czy to nie sprawka konsekwencji zaklęcia. Phoebe mówi, że nie ma mowy gdyż było w nim zero korzyści osobistych. Piper zdziwiona pyta o jakim zaklęciu one mówią. Od odpowiedzi Prue ratuje dzwoniący telefon. Najstarsza odbiera i zaczyna rozmawiać z panem Corso. Odchodzi na bok.
Phoebe w dużym skrócie opowiada całą historię Maggie Murphy i Prue, która rzuciła na nią zaklęcie. Piper jest lekko mówiąc zdziwiona. Prue wraca do nich. Mówi, że jej przyszły pracodawca powiedział, że jeśli nie dostanie zdjęć Maggie to Prue będzie się mogła pożegnać z karierą. Phoebe mówi, że to dobry pretekst żeby ją odwiedzić. Prue odwraca się i mówi, że chce jeszcze podjechać do domu... i nie dokańcza gdyż wpada na stolik pełen kieliszków. Piper w porę go zamraża. Mówi, że nic się nie stało. Phoebe wstaje z siedzenia i mówi do Prue, że lepiej będzie jeśli ona poprowadzi. Potem obie wychodzą. Piper mówi tylko: „A z resztą...” i odmraża stolik po czym wszystkie kieliszki tłuką się. Leo ma niewyraźną minę. Piper mówi mu żeby się tym nie przejmował bo ona to posprząta. Leo mówi, że nie chodzi mu o to ale o Maggie. Tłumaczy, że zrobiła ona wiele dobrego w swoim życiu a potem nagle wszystko zaczęło się sypać. Podejrzewa, że te wszystkie wypadki nie były tak naprawdę wypadkami. Uważa, że mógł to zrobić jakiś Promień Mroku...

Maggie pomaga jakiejś staruszce w domu opieki. Prue i Phoebe przyjeżdżają tam i rozmawiają z doktorem. Tłumaczy on, że zmiana Maggie przebiegła zbyt szybko. Rankiem była na tyle załamana by odebrać sobie życie, a teraz nagle jest szczęśliwa, uśmiechnięta i pomaga innym. Uważa, że to tylko czasowa poprawa. Prue pyta go dlaczego tak uważa. Okazuje się, że to nie jest prawdziwy lekarz tylko Promień Mroku tak ubrany. Zwracając się bezpośrednio do Prue mówi, że gdy raz było się na krawędzi, nie można o tym już nigdy zapomnieć, że to ‘ciemne i głębokie’ przeżycie nigdy nie odchodzi, ale prześladuje cały czas i powraca na nowo. Phoebe mówi, że to nie prawda. Promień pyta ją czy jest psychiatrą by tak uważać. Phoebe mówi, że nie jest, ale to nie zmienia faktu, że wielu ludziom udaje się wyjść z depresji. Promień znów zwracając się wprost do Prue mówi, że nie udaje się to ludziom w tak szczególnej sytuacji, w jakiej jest Maggie. Uważa, że ona wciąż czuje się odpowiedzialna za wszystkie tragedie w jej rodzinie i ten ból nie odszedł nagle w magiczny sposób. Prue pyta go czy mogłyby się z nią spotkać. ‘Doktor’ odpowiada, że tak, a następnie wskazuje im drogę. Gdy Prue i Phoebe przechodzą przez drzwi demon wypuszcza z dłoni mroczną smugę, która wnika w torbę z aparatem Prue. Następnie znika.

Dziewczyny udają się do Maggie. Dziewczyna widząc Prue podchodzi do niej i mówi, że miała nadzieje na jej pojawienie się, gdyż chciała jej podziękować i zadać pytania. Prue mówi jej, że ma nieco złe wyobrażenie co do jej osoby. Dla Maggie najważniejsze jest to, że Prue uratowała jej życie. Prue mówi, że wiele zdarzyło się tego ranka i była zbyt zakłopotana by tam zostać, przy tych wszystkich ludziach. Maggie mówi, że to nie zmienia tego co ona dla niej zrobiła. Pyta kim ona jest. Prue przedstawia siebie i siostrę. Maggie uważa je za dwa anioły. Phoebe mówi, że jest tylko studentką. Prue pyta Maggie jak się teraz czuje. Ona odpowiada, że nigdy dotąd nie była tak szczęśliwa. Phoebe pyta ją czy nawet będąc w domu opieki. Maggie odpowiada, że teraz czuje, że na prawdę żyje gdyż może pomagać innym.
Dziewczyna widząc sprzęt pyta Prue czy jest fotografką. Prue odpowiada, że coś w tym stylu. Phoebe dodaje, że jest i t bardzo dobrą, i że pracuje dla magazynu 415. Maggie mówi, że zna tą gazetę gdyż piszą o niej artykuł. Po chwili pyta czy to był powód, dla którego Prue przyjechała dzisiaj do jej hotelu. Prue odpowiada, że tak, ale nie przyszło jej na myśl... coś tam zaczyna się tłumaczyć, jednak Maggie przerywa jej mówiąc, że nic się nie stało, a artykuł może pomóc ludziom zdać sobie sprawę, że nie warto się poddawać. Potem pyta gdzie ma usiąść do zdjęć. Prue stawia na środku jakieś krzesło, a Maggie siada na nim. Phoebe siada na drugim krześle na przeciwko niej, a Prue przygotowuje aparat i zaczyna robić zdjęcia.
Maggie opowiada, że ciągle nie może zrozumieć jak wszystko nagle się odmieniło. Wie, że musi zostać przez jakiś czas w domu opieki, ale mimo to czuje jakby zrzucono z niej ogromny ciężar. Phoebe mówi jej, że studiuje psychologię i chciałaby zadać jej kilka pytań. Maggie zgadza się. Phoebe pyta ją dlaczego... Maggie dokańcza za nią: „Znalazłam się na krawędzi?”. Phoebe mówi, że tak. Maggie odpowiada, że sama zbytnio nie wie. Tłumaczy, że chciała po prostu skończyć z tym. Phoebe pyta ją z czym chciała skończyć. Dziewczyna odpowiada, że chciała przestać słyszeć głos w jej głowie ciągle powtarzający i uświadamiający ją w tym, że krzywdzi ludzi wokół, że powoduje ból gdziekolwiek idzie, że wszystko to jej wina... Prue zastanawia się nad tym co ona mówi i przestaje robić zdjęcia. Maggie uważa, że to było tak jakby była przeklęta. Phoebe zastanawia się nad tym i uważa, że na prawdę mogła być przeklęta. Maggie nie wie o co jej chodzi. Phoebe wstaje i zwraca się do Prue. Najstarsza jednak mówi, że musi zawieść zdjęcia do magazynu. Phoebe pyta ją czy słyszała co właśnie powiedziała Maggie. Prue mówi, że tak ale wymiguje się i prosi siostrę by odwiozła samochód do domu. Następnie żegna się z Maggie i wychodzi.

Piper i Leo szukają czegoś w Księdze. Piper mówi, że gdzieś tu widziała całą sekcje o Promieniach Mroku. Leo uważa, że ktoś powinien zrobić indeks do tej Księgi. Piper pyta go czy jest pewien co do tego, że mogła to być sprawka Promienia Mroku. Leo mówi, że był Białym Promieniem przez 50 lat i zna się na rzeczy. Myśli, że Prue może być w niebezpieczeństwie. Dzwoni telefon. Leo każe odebrać go Piper gdyż może to być Prue. Niestety to Dan. Pyta Piper czy tęskniła za nim. Leo pokazując Piper palcem pyta czy ma sobie wyjść. Wtedy ona mówi na głos ‘nie’ (tak jakby odpowiedziała Dan’owi, że za nim nie tęskni :P). Dan mówi: „Na prawdę?”
Piper: „Mówiłam do kota. Jesteś w Nowym Jorku?” :D
Dan odpowiada, że tak, i że dzwoni z pokoju hotelowego. Mówi też, że ma złe przeczucie, że coś się dzieje. Piper mówi mu, że wszystko jest w porządku. Dan mówi tam coś do niej, bredzi bez sensu, a Piper go w ogóle nie słucha bo jest zajęta patrzeniem się na Leo :]
Gdy Dan pyta ją czy nadal tam jest Piper ‘budzi się’ i tłumaczy, że jest trochę rozproszona. Dan mówi Piper, że nie musi go odbierać z lotniska gdyż po powrocie chce złapać taksówkę, pojechać do domu i zabrać Piper na kolację. Piper uważa, że to świetny pomysł. Potem żegnają się i odkładają słuchawki. Piper tłumaczy Leo, że chce z nim zerwać i zrobi to ale nie może tego zrobić gdy on jest 3000 mil stąd. Leo ją rozumie. Mówi, że to dobrze, że jest ona typem osoby, która tak szanuje innych. Po chwili pokazuje jej w Księdze coś na temat Promieni Mroku. Mówi, że tego się właśnie obawia. Piper widząc jakiś opis w Księdze mówi tylko: „Chyba żartujesz...”

Prue zanosi zdjęcia do magazynu jednak wszystkie są zepsute, są nieostre i mają fatalną jakość. Ogólnie nic na nich nie widać. Prue tłumaczy się, że sprawdzała aparat i wszystko było w porządku. Corso jest na nią bardzo wkurzony. Ma do niej pretensje. Prue przeprasza. Corso mówi, że na nic mu się nie zdają jej przeprosiny. Robi jej wyrzuty, że dał jej szansę, wierzył w nią a ona po prostu go oszukała. Prue chce coś powiedzieć jednak mężczyzna krzyczy na nią. Mówi, że jest zwolniona, a nawet gorzej. Obiecuje jej, że dopilnuje aby nie została zatrudniona już nigdzie. Każe jej odejść i ‘niszczyć życie kogoś innego’. Prue ze łzami w oczach wychodzi. Zatrzymuje się na korytarzu i mówi sama do siebie, że wszystko będzie dobrze i poradzi jakoś sobie. Za jej plecami pojawia się Promień Mroku. Przybierając jej głos wmawia jej, że nic nie będzie dobrze, że jest oszustką i jedynie krzywdzi ludzi, oraz że wszystko jest jej winą, bo jest za wszystko odpowiedzialna. Prue odchodzi, a Promień podąża za nią.

Phoebe przychodzi do domu. Ze schodów schodzą Piper i Leo. Piper pyta ją gdzie jest Prue. Phoebe odpowiada, że prawdopodobnie w magazynie. Piper idzie po telefon, a Leo międzyczasie tłumaczy, że może czyhać na nią Promień Mroku. Phoebe jest zaniepokojona. Leo pyta ją czy wypadek samochodowy zdarzył się zaraz po tym jak Prue rzuciła zaklęcie. Phoebe odpowiada, że tak. Leo twierdzi, że Promień musiał widzieć jak Prue to robiła.
Międzyczasie Piper stara się dodzwonić do Prue jednak bez skutku. Phoebe mówi, że Maggie uważała, że była przeklęta. Leo odpowiada, że prawdopodobnie była dopóki Prue nie obróciła wszystkiego w szczęście. Mówi też o specjalnej odmianie Promieni Mroku zwanymi Mordercami Dusz, którzy wpędzają przyszłych Białych Promieni w poczucie winy prowadzące do samobójstwa. Phoebe każe mu wyjaśnić to dokładniej. Leo mówi dalej, że jedynym sposobem na to by przyszły Biały Promień nie stał się nim jest spowodowanie by odebrał sobie życie, tracąc przez to własną duszę. Piper mówi, że mordercy dusz przeklinają swoje ofiary, sprawiają, że mają potwornego pecha. Leo dodaje, że wdzierają się w myśli by zasiać brzemię odpowiedzialności za wszelkie zło i popchnąć do samobójstwa. Phoebe mówi, że to nie samobójstwo tylko morderstwo. Leo mówi, że nie gdyż mordercy dusz nigdy nie spychają swych ofiar bezpośrednio w przepaść, tylko namawiają je do skoku. Phoebe domyśla się, że Prue nie uratowała Maggie przed nią samą ale przed Promieniem Mroku. Leo tłumaczy, że dlatego ściga on teraz Prue gdyż jeśli uda mu się ją zniszczyć, zaklęcie szczęścia też przestanie działać. Phoebe idzie odstawić torbę Prue do szafki i mówi, że nie uda mu się to choćby próbował nie wiadomo czego. Piper mówi, że on zna jej myśli i może spowodować by myślała cokolwiek on zechce. Phoebe mówi, że to mowa o Prue i że jest ona... w tym momencie klisza ze starymi zdjęciami upada na podłogę, a Phoebe schyla się by ją podnieść. Mówi dalej, że Prue nawet nie pomyślałaby o... a w tym momencie Phoebe dostaje wizji, w której Prue stojąca na jakimś moście zastanawia się nad skokiem na autostradę...

Phoebe, Piper i Leo przenoszą się do solarium. Phoebe nie może się dodzwonić do Prue. Piper każe zadzwonić do magazynu. Phoebe mówi, że już to zrobiła i powiedzieli jej, że wyszła pół godziny temu. Piper każe jej próbować na komórkę. Pyta czy jest pewna, że jej wizja dotyczyła przeszłości. Phoebe mówi, że tak. Uważa, że było to w tym samym czasie kiedy miały one pierwszy wypadek. Leo pyta ją co się wtedy stało. Phoebe mówi, że Prue przejechała na czerwonym świetle i miały zderzenie. Piper dodaje, że wtedy tylko Phoebe odniosła rany i leżała w szpitalu przez tydzień. Phoebe mówi, że Prue nigdy sobie tego nie wybaczyła. Piper mówi, że to był bardzo ciężki okres dla Prue, dla wszystkich trzech. Leo pyta dlaczego. Piper tłumaczy, że były wtedy jeszcze nastolatkami, a ich babcia była nadopiekuńcza. Phoebe mówi, że była najbardziej wymagająca dla Prue, chciała by Prue opiekowała się nimi. Mówi też, że nie obchodzi ją to co się kiedyś działo, bo Prue i tak by czegoś takiego nie zrobiła. Piper mówi, że widziała ją w swojej wizji. Phoebe mówi, że widziała tylko jak Prue stoi na moście i jest smutna, a nie jak chce skoczyć. Leo mówi, że nawet jeśli nie chciała wtedy skoczyć, Promień Mroku będzie ją przekonywał, że chciała, będzie robiła bałagan w jej głowie i starał się by powróciły wspomnienia z tamtych czasów. Piper pyta go jak mogą znaleźć Promienia Mroku jeśli nie mogą znaleźć Prue. Leo mówi, że bez Białego Promienia nie da rady gdyż wyczuwają się oni na wzajem. Dzwoni telefon. Phoebe odbiera i okazuje się, że to Prue. Piper pyta siostry czy to Prue, a ona odpowiada, że tak. Phoebe pyta siostry gdzie teraz jest. Prue z samochodu mówi, że nie wie dokładnie gdzie jest, ale jej samochód nie chce odpalić i ogólnie wszystko się wali. Coś zaczyna przerywać. Dziewczyny nie mogą się usłyszeć na wzajem przez szumy. Prue stara się powiedzieć, że straciła pracę, i prosi by dziewczyny po nią przyjechały. Mówi to ze łzami w oczach i jest bardzo smutna. Leo mówi Phoebe żeby powiedziała Prue o Promieniu Mroku. Phoebe stara się jednak stojący za samochodem Promień wystrzela mroczną smugę w telefon Prue. Rozmowa urywa się. Prue wychodzi z samochodu, Promień znika na chwilę a zaraz potem pojawia się za jej plecami i idzie za nią.
Dziewczyny zastanawiają się jak mogą ją znaleźć i od czego zacząć. Piper proponuje zacząć od magazynu gdyż to ostatnie miejsce, w którym była. Leo proponuje powróżyć jakimś sposobem z Księgi. Phoebe uważa, że nie ma na to czasu. Piper twierdzi, że potrzeba im trochę szczęścia, dobrego szczęścia. Phoebe domyśla się, że chodzi o Maggie. Piper mówi, że potrzebna im będzie mapa. Phoebe idzie poszukać w samochodzie. Piper też chce wyjść jednak Leo zatrzymuje ją i mówi, że też chce iść z nimi. Piper nie zgadza się na to. Chce by Leo został tu na wypadek gdyby Prue wróciła do domu. Leo chce coś powiedzieć jednak Piper nie daje mu dojść do słowa i mówi, że jeśli uda im się znaleźć Prue to Promień Mroku też tam będzie, a jeśli rozpozna on Leo... Tym razem to Leo przerywa jej i mówi, że nienawidzi tego co się teraz dzieje, nienawidzi tego, że nie może im pomóc. Piper głaszcze go po policzku mówiąc, że rozumie to. Następnie wychodzi.

Tymczasem Prue idzie chodnikiem, a Promień Mroku podąża tuż za nią i wmawia jej różne rzeczy. Każe jej ciągle iść do przodu, przypomina jej, że już raz była w tym ‘mrocznym miejscu’, przekonuje ją, że nikt nie może jej pomóc. Prue stara się to przezwyciężyć i mówi do siebie, że jest dobrą osobą, która robi dobre rzeczy. Promień Mroku zauważając chłopaka jadącego na deskorolce po drugiej stronie ulicy wysyła w jego kierunku swą mroczną smugę. Gdy wnika ona w deskorolkę, jedzie ona sama jak oszalała prosto na matką z dzieckiem. Prue chcąc ocalić dziecko używa telekinezy by deskorolka zjechała na ulicę. Wtedy jednak chłopak omal co nie wpada pod samochód. Na szczęście przewraca się tylko. Promień wmawia Prue, że prawie go zabiła, tak samo jak dawniej Phoebe. Każe jej biec. Prue ucieka.

Phoebe i Piper zjawiają się u Maggie grającej z jakąś staruszką w karty w domu opieki. Phoebe mówi jej, że potrzebują one pomocy w znalezieniu Prue. Piper dodaje, że jest ona w kłopotach i to dużych. Dziewczyny zabierają Maggie na korytarz. Phoebe mówi jej, że to kłopoty, w których tylko Maggie może teraz pomóc. Dziewczyna nie wie co może zrobić. Phoebe rozkłada mapę i prosi ją by wskazała jakiś dowolny punkt na niej. Maggie nie wie za bardzo jak to mogłoby pomóc jednak Phoebe przekonuje ją, że to pomoże. Maggie zamyka oczy i wskazuje punkt na mapie. Piper widząc to miejsce mówi, że to niedaleko. Phoebe dziękuje dziewczynie po czym obie siostry wychodzą.

Tymczasem Prue dociera do miejsca, w którym była wiele lat temu. Stojąc i wpatrując się w most nad autostradą słucha głosu Promienia Mroku. Mówi on, że nie ma się czego bać, że tak właśnie musi być, i że to najlepsze rozwiązanie dla wszystkich, coś co dawno Prue powinna zrobić – skoczyć...
Gdy Prue stoi już na moście i podchodzi do barierki Promień wciąż wmawia jej złe rzeczy. Mówi, że to jedyny sposób by uratować tych których ona kocha. Przekonuje, że powinna to zrobić osiem lat wcześniej. Prue mówi, że nie chciała tego robić. Promień mówi, że gdyby to zrobiła, ci których kochała nadal by żyli, na przykład Andy. Wmawia jej, że jest odpowiedzialna za niego. Prue zaczyna płakać. Promień mówi, że wszystko to jej wina. Każe jej skoczyć. Prue zbliża się coraz bardziej do krawędzi.

Tymczasem Leo siedzi na strychu i przeszukuje Księgę. Denerwuje się nie mogąc niczego znaleźć. Stara się coś wymyślić. Następnie patrząc to góry woła aby Starsi oddali mu jego moce. Krzyczy do nich. Mówi, że nie może być dalej śmiertelnikiem jeśli taki jest koszt, że nie może pozwolić by Prue coś się stało. Prosi by pozwolili mu pomóc, by oddali mu jego skrzydła. Po chwili jego ręce zaczynają świecić...

Piper i Phoebe przyjeżdżają na miejsce wskazane przez Maggie. Zatrzymują samochód przed wzgórzem i wysiadają. Zaczynają się rozglądać. Gdy zauważają Prue na moście gotową do skoku i Promienia Mroku stojącego tuż za nią zaczynają krzyczeć. Potem biegną na górę. Biegnąc krzyczą do niej, że to nie jest prawdziwa ona, że to Promień Mroku ją do tego zmusza. Promień mówi jej, że jest całkowicie sama. Piper woła, że próbował on zabić Maggie, a teraz próbuje zabić ją. Phoebe mówi, że rzucił na nią urok. Promień wmawia jej, że nikogo przy niej nie ma, że musi to zrobić i skoczyć. Dziewczyny krzyczą i przekonują ją, że jest silniejsza od niego. Promień każe jej się pospieszyć i skoczyć. Phoebe krzyczy i każe jej się odwrócić. Prue przezwycięża się i odwraca się za siebie. Widząc demona jest bardzo wkurzona. Mówi: „Ty draniu, jak śmiesz krzywdzić ludzi w ten sposób!” po czym używa telekinezy i odpycha go na drugi koniec mostu. Promień zbiera się z ziemi i mówi, że to dar. Obiecuje jej, że skoczy dla niego wcześniej czy później. Przekonuje, że jak dotąd nikogo nie udało mu się stracić. Dziewczyny wchodzą na most. Prue mówi mu, że dzisiaj stracił już dwie osoby. Promień mówi, że możliwe, ale i tak nie może go powstrzymać. Wtedy nagle Leo orbuje w biegu i rzuca się na niego. Siostry podbiegają do Prue i przytulają się do niej. Piper jest zdziwiona widokiem Leo. On mówi tylko, że musi odejść, a po tym razem z Promień Mroku orbuje stamtąd...

Dziewczyny wracają do domu. Siedzą razem w przedpokoju na kanapie i oglądają zdjęcie mostu zrobione przed laty przez Prue. Najstarsza zauważa, że most nic się nie zmienił przez te lata. Piper mówi, że za to ona się zmieniła. Prue mówi, że wszystkie z nich się zmieniły, na lepsze. Piper mówi, że razem z Phoebe zastanawiały się... Prue dokańcza za nią: „Co robiłam na tym moście osiem lat temu i czemu zrobiłam to zdjęcie?”. Piper mówi, że tak. Prue tłumaczy, że znajdowała się wtedy w bardzo złej sytuacji. Znalazła wtedy swoje miejsce na moście i zrobiła to zdjęcie by móc sobie przypomnieć jak się wtedy czuła. Piper pyta ją czy zamierzała... Prue mówi, że nie, i że nigdy by tego nie zrobiła. Phoebe pyta ją dlaczego do tej pory nie wywołała tego zdjęcia. Prue mówi, że nie była gotowa zmierzyć się z tym bólem, ale teraz już jest, zwłaszcza po tym jak demon próbował ją zabić wykorzystując ten ból.
Prue wstaje z kanapy i idzie do salonu i mówi: „Ale to było kiedyś”. Podchodzi do kominka i wrzuca tam zdjęcie mostu. Potem bierze gazetę i pokazując ją siostrom mówi: „A to jest teraz”. W środku gazety jest zdjęcie uśmiechniętej Maggie Murphy. Piper pyta ją co to jest, na co Prue: „Hej, jestem profesjonalnym fotografem” po czym pokazuje na podpis pod zdjęciem ‘Prue Halliwell’. Phoebe bije brawo. Dzwonek do drzwi. Piper mówi, że otworzy. Phoebe pyta ją co jeśli to Dan wrócił z wycieczki. Piper mówi, że powie mu prawdę. Uważa, że to, że Leo odzyskał swe skrzydła niczego nie zmienia. Piper idzie otworzyć, a Phoebe mówi do Prue, że jest z niej bardzo dumna.
Okazuje się, że to nie Dan tylko Leo. Piper dziwi się po co dzwoni. Leo tłumaczy, że nie był pewien jak Piper zareagowałaby gdyby nagle worbował do środka. Piper mówi, że nie miałaby nic przeciwko. Leo mówi, że chciał tylko jej powiedzieć, że to nie był Ich pomysł by przywrócić mu skrzydła, ale jego samego. Mówi też, że to nie miało być tak jakby on chciał... coś tam się zacina, a Piper mu przerywa i mówi, że przemyślała wszystko i uważa, że czy będzie on Białym Promieniem czy nie, muszą oni znaleźć sposób by być razem, by wszystko było dobrze.
Leo mówi, że trzyma ją za słowo. Potem się przytulają....

Koniec


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Filmiki:






Blessed Be...
.:Komentarze [38]:.
Dodaj
- Zobacz



Wędrówka Dusz...
>> sobota, 12 maja 2007 16:46:45



Odcinek 13 – Zwierzęcy Pragmatyzm

Phoebe siedzi na wykładach na temat jakichś tam lwów. Międzyczasie przygląda się siedzącemu nieopodal chłopakowi o imieniu Ethan. Gdy zajęcia się kończą Phoebe zauważa, że trzy koleżanki siedzące za nią mają książkę z zaklęciami. Pyta je o nią. Jedna z nich daje ją Phoebe i mówi, że kupiły ją one w księgarni w kampusie. Mówi również, że skoro nie mają one chłopaków to przynajmniej się trochę pośmieją. Phoebe widząc zaklęcia napisane w książce śmieje się. Mówi, że jest tam poplątana kolejność, i że najpierw mówi się to czego brakuje, a potem to co jest potrzebne. Czyta na głos jedno z zaklęć według swojego przekonania. Dziewczyny dziwnie się na nie patrzą. Phoebe tłumaczy, że robi pracę na temat rosnącej popularności magii. Potem wyciąga ulotki i daje je koleżankom, zapraszając je na zabawę walentynkową w P3. Dziewczyny mówią, że przyjdą po czym Phoebe żegna się i odchodzi. Następnie podchodzi do chłopaka, któremu wcześniej się przyglądała i jemu również daje ulotkę i zaprasza go na zabawę. Ethan pyta ją po co miałby tam przychodzić na co Phoebe odpowiada: „Bo ja tam będę :D”

Wieczorem Brooke, Andrea i Tessa (trzy dziewczyny z wykładów) próbują odprawić zaklęcie z książki. Rysują na podłodze krąg, a w nim pentagram, po środku którego ustawiają trzy zwierzęta: świnkę, królika i węża. Początkowo wypowiadają zaklęcie takie jakie jest napisane w książce. Potem jednak jedna z nich przypomina sobie słowa Phoebe. Okazuje się, że nagrała wszystko na dyktafon. Gdy wersja Phoebe zostaje odsłuchana, zaklęcie działa, a zwierzęta zamieniają się w prawdziwych mężczyzn...

Następnego ranka Piper zmywa naczynia. Do kuchni przychodzi zaspana Prue. Piper uważa, że coś jest nie tak. Mówi: „Jest środek tygodnia, a Phoebe Halliwell jest właśnie w kampusie, podczas gdy Prue Halliwell, mistrzyni porannych spotkań, sułtan harmonogramów i królowa...” Prue przerywa jej mówiąc: „Załapałam.” ;D
Piper pyta ją jak to jest być nieskrępowaną i wolną od biura. Prue mówi, że niesamowicie. Zamierza też przez cały dzień robić absolutnie nic. Piper jest zdziwiona słowami siostry. Uważa, że dobrze jej nie robić nic, podczas gdy ona musi zrobić tak wiele rzeczy. Prue podchodzi do niej, głaska ją po głowie i pyta co jest nie tak. Piper mówi, że jutrzejszy dzień będzie przerąbany. Prue nie wie o co chodzi. Piper wyjaśnia jej, że to walentynki. Prue mówi, że kompletnie o tym zapomniała. Z uśmiechem dodaje: „Widzisz? Już nic nie robię.” Piper mówi, że oprócz tego będzie miała romantyczną kolację z Dan’em. Prue mając minę jakby sama nie wierzyła w to co mówi, mówi, że to chyba dobrze. Piper mówi, że tak gdyby nie fakt, że... a Prue dokańcza za nią: „Leo?”. Mówi siostrze, że teraz jest on śmiertelnikiem i to wszystko zmienia. Dodaje, że kogokolwiek Piper wybierze, Prue zawsze będzie z nią.

Tymczasem Tessa i Andrea siedzą w swoim akademiku z zwierzętami-mężczyznami. Pan świnka zjadł już wszystko co było do zjedzenia jednak nadal jest głodny. Pan królik właśnie co skończył zadowalać Andre’ę. Tessa ma pretensję do świnki za wyżarcie wszystkie z lodówki. Wąż zarzuca królikowi i śwince dalsze zachowywanie się jak zwierzęta uwięzione w klatce. Tessa mówi, że przecież są zwierzętami. Wąż mówi, że już nie są, i to dzięki im trzem. Uważa, że skoro dostali dar od losu to powinni to wykorzystać. Tessa próbuje ich zatrzymać jednak oni wychodzą z pokoju na korytarz. Chodzący tam studenci ze zdziwieniem przyglądają się trzem golasom. Na swojej drodze napotykają Ethan’a niosącego koszyk z ubraniami. Wąż pyta go czy ma jakiś problem. Chłopak radzi im się jakoś zakryć, po czym wąż i królik jednocześnie schylają głowy i patrzą się wiadomo na co. Potem wąż mówi do królika by naprawił sytuację. Wtedy królik łapie Ethan’a, przystawia go do ściany i zabiera mu koszyk z ubraniami. Potem daje go śwince i rzuca chłopakiem o ziemię.

W P3 przygotowania do zabawy walentynkowej idą pełną parą. Wszędzie są rozwieszane czerwono białe baloniki itp. Piper przynosi ogromne serce zrobione z czerwonych róż i kładzie je na ladzie. Obok zauważa bukiet kwiatów. Pyta dla kogo one są. Wyłaniając się zza lady Leo mówi: „Dla ciebie”. Mówi też, że są trochę marne. Piper podobają się one. Leo mówi, że tylko na takie je stać, od kiedy nie ma dowodu, żadnego środka transportu ani za wiele pieniędzy. Piper mówi, że też ma coś dla niego. Dodaje, że nie jest to zbyt romantyczne, ale zawsze coś, po czym wyjmuje trochę kasy i daje ją Leo mówiąc, że to jego pierwsza wypłata. Leo mówi, że wygląda na to, że nadal pracuje dla Charmed Ones. Piper pyta go czy daje sobie radę w P3. Leo mówi, że nie ma żadnych problemów. Dodaje też, że jeśli jego obecność ją krępuję... Piper mu przerywa i mówi, że nie krepuje on jej. Leo nie wiedząc za bardzo co powiedzieć bierze jakieś kieliszki i zanosi je na zaplecze.

Chwilę potem zjawia się tam Dan z wielkim bukietem różowych róż (dziwnie brzmi ale to szczegół). Podchodzi do Piper i z wrodzonym sobie wdziękiem przygniata nimi bukiet od Leo :/ Piper widząc go mówi mu, że mieli poczekać do wieczora. Wtedy Dan mówi, że ma rację, i że powinien je zwrócić po czym zabiera kwiaty z powrotem (ale dowciapny jest, ja pitolę). Piper zatrzymuje go i każe je sobie oddać. Bierze kwiaty i kładzie je obok bukietu Leo. Następnie dziękuje Dan’owi i przytula się do niego. Wtedy Dan zauważa wychodzącego z zaplecza Leo. On na widok ‘pary’ robi niewyraźną minę. Dan pyta Piper czy nie chciałaby mu o czymś powiedzieć. Piper mówi, że nie. Dan pyta ją czy jest pewna. Wtedy podchodzi do nich Leo i wita się z Dan’em. Na jego widok pajac robi taką minę, że aż mi się niedobrze robi. Potem Leo odchodzi i zabiera serce z róż.
Dan mówi: „Nie wspominałaś, że Leo jest tutaj”
Na co Piper odpowiada z uśmiechem: „Leo jest tutaj” ;D
Potem dodaje, że chciała mu powiedzieć, ale została zawalona robota i zapomniała tego zrobić. Mówi też, że Leo jej tylko pomaga. Dan pyta w czym dokładnie jej pomaga. Piper odpowiada, że we wszystkim począwszy od baru, po ochronę. Mówi, że potrzebował własnego miejsca, i że to nic wielkiego. Dan ma jej za złe, że myśli o Leo a nie o nim. Wypomina jej wołanie jego imienia gdy była chora. Mówi też, że zawsze gdy Leo jest w pobliżu, Piper zmienia się. Nie wie co ma o tym myśleć. Piper mówi mu, że gdyby była w jego sytuacji też by nie wiedziała. Dodaje, że teraz, z niecierpliwością czeka na walentynkową kolację. Mówi Dan’owi, że to dzięki niemu. Na koniec oboje się przytulają, a Leo, który wiesza różane serce, przygląda się temu.

Prue siedzi w salonie, w fotelu, nudzi się i dzwoni do jakiejś koleżanki, której niestety nie ma w domu. Prue nudząc się przesuwa telekinezą wazonik z kwiatami leżący na komodzie. Po chwili dzwoni telefon. Prue szybko go odbiera. To Phoebe. Pyta siostry jak spędza wolny czas. Prue odpowiada, że cudownie i mówi, że dziwi się jej jak mogła z tego zrezygnować. Phoebe mówi, że widocznie tylko jedna Halliwell może być uwiązana w domu. Pyta czy Andrea, Tessa bądź Brooke nie dzwoniła na numer domowy. Prue zaczyna wymieniać wszystkie słowa przeczące: „Nie, nikt nie dzwonił, żadna, nic, cisza, zero kontaktu...” :D Phoebe mówi, że to dziwne bo nie pojawiły się dziś na zajęciach. Potem zwraca uwagę na dziwnego faceta (świnkę), który podbiega do stoiska z kiełbaskami, odrzuca sprzedawca i wołając: „Uciekajcie moi bracia!” rozrzuca kiełbaski we wszystkie strony (i dobrze robi). Phoebe śmieje się z niego. Prue pyta ją czy nie zjadłyby razem lunch’u. Mówi, że może nawet przyjechać do kampusu. Phoebe mówi jej, ze po drodze na zajęcia chce kupić sobie kanapkę. Prue zdesperowana nudą pyta czy może po zajęciach poćwiczyłyby trochę. Phoebe jednak nie odpowiada gdyż jej uwagę przykuwa inny dziwny mężczyzna (królik), który przytrzymuję jakąś dziewczynę przy siatce. Dziewczyna próbuje się mu jakoś wyrwać jednak nie udaje jej się to. Phoebe kończy rozmowę i biegnie jej pomóc. Klepie królika w ramię po czym dostaje wizji, w której gryzie on swoją ‘ofiarę’ w szyję. Następnie królik zostawia zdobycz, odwraca się i próbuje uderzyć Phoebe, jednak ona uchyla się po czym kopie go w nogę i przewraca.
Królik wstaje i zaczyna uciekać, a Phoebe biegnie za nim. W końcu wbiega jakiś zakamarek i wskakuje wysoko ponad mur. Phoebe widząc go na takiej wysokości orientuje się, że coś jest nie tak.

Prue nie wytrzymując nudy przyjeżdża do P3. Piper przygotowuje prezent dla Dan’a na walentynki, a Prue dosiada się do niej i pyta czy może pomóc. Wtedy jest fajna gadka:
Piper: „A nie robisz nic?”
Prue: „Przestałam.”
Piper: „Nie można przestać robić nic.”
Prue: „To skąd wiadomo kiedy koniec?” :D
Piper pokazuje jej prezent dla Dan’a – książkę o architekturze San Francisco. Zdaje sobie sprawę z tego, że to mało osobiste, ale... Prue przerywa jej i mówi, że wcale tak nie jest, i że pokazuje to jak dobrze Piper go zna. Potem pyta co kupiła dla Leo. Piper zdziwiona pyta czy powinna mu coś kupować. Prue mówi, że tak.
Zaraz potem do klubu wchodzi Phoebe, wita się i przysiada do sióstr po czym mówi: „Zgadnijcie co zobaczyłam w Phoebe TV.” :] Świetne. Piper mówi żeby tylko nie wyskakiwała z żadnymi wizjami bo są walentynki. Prue pyta ją co widziała. Phoebe odpowiada, że jakiś gostek napastował dziewczynę, a gdy próbowała go powstrzymać zobaczyła wizję z gryzieniem w szyję w roli głównej. Piper podejrzewa, że to nie było gryzienie tylko całowanie bo w końcu są walentynki. Phoebe mówi, że możliwe. Piper dodaje, że większość ludzi całuje się w walentynki, ale oczywiście nie czarownice bo jak zwykle im coś w tym przeszkadza. Prue mówi Phoebe, że to mógł być jakiś podpity facet ze swoją dziewczyną. Phoebe sama nie wie co o tym myśleć. Opowiada dalej, jak to pobiegła za nim i zobaczyła go nad murem, tak jakby skoczył sobie na 3 metry. Prue dziwi się temu. Phoebe dodaje, że właściwie była tam mała drabinka. Piper uważa, że Phoebe przesadza, i że nie ma się czym martwić. Za ważniejsze stawia swoją kolację z Dan’em. Pokazuje swój prezent. Phoebe widząc go mówi, że to miłe ale trochę za mało osobiste. Piper słysząc to kładzie głowę na stoliku. Potem Phoebe zwraca się do Prue i pyta ją co Piper kupiła dla Leo. Piper coś pomrukując rzuca w nią wstążką ;]

Andrea, Brooke i Tessa wracają do akademika. Tessa ciągle narzeka. Uważa, że miały sobie tylko zażartować, a zamiast tego zamieniły zwierzęta w ludzi. Chcę odwrócić zaklęcie. Brooke każe jej się uspokoić, bo w końcu zaklęcie trwa tylko 24 godziny. Wchodząc do swojego mieszkania dziewczyny zastają tam świnkę, królika oraz węża trzymającego w rękach walentynkową książkę z zaklęciami. Pokazując ją pyta co to ma znaczyć. Andrea tłumaczy, że to zaklęcie, które zamieniło ich w ludzi. Królik zauważając, że ma długie i ostre pazurki pyta je na jak długo, po czym podskakuje do nich trochę wkurzony. Brooke odpowiada, że na 24 godziny, a licząc od tego momentu zostało jeszcze 12. Wąż wstaje i każe im to naprawić, mówi, że chcą zostać w tej postaci. Królik bawi się włosami Tessy. Andrea mówi, że miał on być jej. Wąż mówi jej, że mogliby mieć więcej czasu na zabawę. Brooke wpada na pomysł jak to zrobić, po czym podchodzi do stołu i zabiera stamtąd ulotkę od Phoebe. Mówi, że Phoebe będzie na imprezie, i że mogłaby coś na to poradzić. Andrea mówi, że ma wykaz klas i wie nawet gdzie ona mieszka. Wąż każe jej wskazać drogę. Tessa jednak ma jakieś ale. Uważa, że nie powinny one mieszać w to Phoebe. Wąż przerywa jej i każe im wyjść. Brooke, Andrea i świnka wychodzą. Tessa chcę wyjść z nimi jednak królik łapie ją i zatrzymuje. Wąż pyta ją dlaczego ciągle sprawia problemy, po czym łapie ją w swoje ręce.

Phoebe i Piper idą do sklepu z kartkami walentynkowymi. Piper dziękuje siostrze za dotrzymanie towarzystwa. Phoebe mówi, że lepsze to niż zostanie w klubie razem z Prue, która z nudów stała się ‘demonem dekoracji’. Kiedy dziewczyny zaczynają przeglądać kartki Piper pyta: „Dlaczego nie robią kartek z tekstem ‘Byłeś moim Białym Promieniem, podcięli ci skrzydła i teraz sypiasz w moim klubie’?”
Phoebe: „A co powiesz na ‘Przespałeś, straciłeś, teraz sypiam z sąsiadem’?”
Piper wali ją w ramię ;D Potem Phoebe wyciąga jakąś kartkę i widząc ją mówi: „Tak, taka urocza. A pu ty ty to a cha a sa sa sa sa” LoL2 Ale to zabrzmiało świetnie, normalnie super :] A przy tym taką śmieszną minę zrobiła. Spox.
Piper pyta ją co to niby miało znaczyć. Phoebe mówi, że to coś po Portugalsku najprawdopodobniej. Piper przeglądając kolejną kartkę mówi: „O nie! ‘Dla wyjątkowej osoby, która rozjaśnia mój dzień, zawsze będę twym skarbem’... Phoebe z ironią dodaje: „Oczywiście.”, a Piper: „A ja zaraz zwymiotuję” :D A przy tym taki kpiący głosik miała... (widać myśli to samo co ja na temat słodzenia :P)
Phoebe zauważa poukładane na kupce książki z walentynkowymi zaklęciami. Bierze do rąk jedną z nich i mówi Piper, że koleżanki z jej klasy to czytały. Uważa, że to źle, że ludzie myślą, że mogą zajmować się magią bez zwracania uwagi na konsekwencje. Piper mówi, że nic z tej ksiązki nie jest takie jak w Księdze Cieni. Uważa, że nic z tych zaklęć nie zadziała, i że normalni ludzie nie dostaną efektów. Phoebe zamyśla się. Po czym mówi: „Nie bez drobnej pomocy.” Następnie mówi Piper, że musi zadzwonić do Prue gdyż będzie potrzebować jej pomocy, i wybiega. Potem Piper wraca do oglądania kartek. Wyciąga jedną skromną kartkę, na której jest serce w pastelowych kolorach na tle granatowego i żółtego prostokąta. W środku jest napis: „Always.” Czyli ‘zawsze’ :P Kartka podoba się Piper, jednak odkłada ją na półkę i wybiera jakąś inną. Okazuje się, że za następnym stoiskiem stoi Leo i też przegląda kartkę z napisem ‘Always’...

Piper wraca do klubu. Nikogo nie ma, a wszystko już jest gotowe na dzisiejszą imprezę. Nieoczekiwanie Piper zauważa ścieżkę zrobioną z płatków kwiatów prowadzącą do ‘zakątka’ (tam co jest stolik i sofa i fotele). Odsłania czerwoną zasłonę i widzi, że stolik jest nakryty, a na nim stoi szampan, róże oraz miseczka z truskawkami. Obok stoi też Dan. Mówi, że to pewnie zepsuje kolację, ale nie mógł się już doczekać. Piper mówi mu, że jest cudowny. Oboje podchodzą do stolika. Okazuje się, że szampan nazywa się imieniem Piper. Dan mówi, że wybrał go gdyż będzie najlepszy na uczczenie ich pierwszego święta. Zauważa również, że Piper trzyma w ręku jakąś kopertę. Piper stara się ją ukryć jednak Dan myśląc, że to dla niego zabiera ją jej z hasłem: „To dla mnie?”. Piper nie wie za bardzo co powiedzieć. Dan czyta kartkę walentynkową, która jest zakończona słowami: „Dla drogiego przyjaciela na Walentynki”. Dan mówi, że dobrze wiedzieć, że ona bardzo go lubi. Po chwili jednak orientuje się, że ta kartka jest dla Leo. Ma pretensje do Piper. Ona mówi mu, że sam przeczytał co tam jest napisane, czyli ‘dla drogiego przyjaciela’. Dodaje, że nie chce psuć przyjaźni z Leo tylko przez jego widzi mi się. Dan myśli, że Leo nie traktuje jej tylko jak przyjaciółkę. Piper mówi, że każdy ma swoją przyszłość i ona również. Mówi też, że chciałaby się nią z nim podzielić, ale nie może on grymasić. Upewnia go, że dostanie ją całą dla siebie. Dan ma co do tego wątpliwości. Piper nie chcąc dalej ciągnąć tego tematu mówi, że ma dużo pracy i żeby zobaczyli się wieczorem. Dan zgadza się i odchodzi.

Królik, wąż i świnka włamują się do domu Halliwell’ów. Są z nimi Andrea i Brooke. Dziewczyny uważają, że tak nie można się zachowywać, i że zaszło to już zbyt daleko. Wąż mówi im, że zasady i kraty są po to by je łamać. Brooke ma pretensje do zwierząt za to, że po drodze zbili jakiegoś przechodnia i wystraszyli matkę z dzieckiem. Andrea uważa, że zwariowali. Chcę jechać do Tessy, która źle się czuje. Wąż mówi, że jeszcze nie pora na to, i że potrzebna im jest Phoebe. Świnka zauważa coś na szyi węża. Potem zdziera kawałek skóry, a pod spodem jest skóra prawdziwego węża :P Potem śwince zrastają się wszystkie palce w takie dwa tegesy. Królik orientuje się, że zmieniają się z powrotem. Brooke mówi, że zaklęcie właśnie w ten sposób działa, i że nie ma Phoebe więc nic na to nie poradzą. Andrea panikuje. Uważa, że Tessa miała rację by nie rzucać zaklęcia. Wąż wkurza się, łapie ją i gryzie w szyję. Potem królik łapie Brooke. Ona próbuje się uwolnić jednak nie udaje jej się to. Świnka każe im przestać, uważa, że to już nie jest śmieszne. Wąż podchodzi do Brooke, mówi jej żeby następnym razem gdy zapragnie mężczyzny, upewniła się najpierw czy nie jest jadowity, po czym kąsi ją w szyję. Świnka zaczyna histeryzować. Wąż każe królikowi dać mu ulotkę od Phoebe, a on robi to. Świnka pyta węża czy one są już martwe. Wąż odpowiada, że będą. Świnka jest załamany. Wąż widząc lotkę orientuje się, że do ich przemiany zostało jeszcze 4 godziny, tyle samo czasu zostało do śmierci trzech dziewczyn. Uważa, że ta informacja zmotywuje Phoebe do współpracy. Potem zostawia ślad na kartce swoim jadem. Świnka chce wracać do domu. Uważa, że nie jest im przeznaczone by ludźmi. Wąż i królik zaczynają go otaczać, a potem rzucają się na niego i duszą...

Prue i Phoebe przyjeżdżają do akademika. Prue uważa, że śmiertelnicy nie mogą rzucać działających zaklęć. Phoebe myśli jednak, że wszystko łączy się w logiczną całość: zaklęcie, które wymagało żywej istoty, jej wizja, i facet, który jednym skokiem mógł przeskoczyć budynek. Prue widząc jakiegoś chłopaka idącego korytarzem w samym ręczniku mówi, że powinna wrócić do collage’u by coś postudiować. Dziewczyny napotykają Ethan’a. Phoebe widząc jego ranę na czole pyta co mu się stało. Chłopak odpowiada, że to jakiś pijany koleś mu to zrobił. Phoebe przedstawia mu Prue, która ciągle błądzi oczami dokoła. Ethan tłumaczy im, że właśnie pukał do mieszkania Andrei, Brooke i Tessy, ale nikogo tam nie ma. Mówi, że chciał je ochrzanić za nie przyjście na zajęcia. Uważa, że na Brooke i Andreę nie można polegać, i nie podobne to do Tessy. Prue chcąc go spławić mówi, że są one bardzo zajęte i muszą już spadać. Ethan żegna się, odchodzi i mówi Phoebe, że zobaczą się dziś wieczorem. Phoebe chcę iść za nim, ale Prue ciągnie ją za kaptur i mówi: „Wracaj tu” :D Phoebe przyznaje jej rację, że najpierw trzeba zająć się obowiązkami. Prue udając, że przekręca klamkę, otwiera dyskretnie drzwi telekinezą. Dziewczyny wchodzą do środka, jednak nie zastają tam nikogo ani niczego oprócz ogromnego bałaganu. Prue znajduje na podłodze walentynkową książkę z zaklęciami. Nie zdąża jej jednak podnieść gdyż jej uwagę przykuwa odgłos dochodzący z szafy. Dziewczyny podchodzą bliżej. Phoebe otwiera szafę. W środku jest zakneblowana Tessa uwięziona w klatce...

Siostry zabierają Tessę do domu. Gdy są w jadalni, Phoebe prosi ją by im o wszystkim opowiedziała, gdyż tylko dzięki temu będą one mogły pomóc. Tessa uważa, że one jej nie zrozumieją. Prue przekonuje ją, że nie ma na świecie dwóch takich osób które mogłyby to zrozumieć tak jak one. Tessa opowiada, że zaklęcie zadziałało, jednak nie pomogło znaleźć im facetów, ale zamieniło w nich zwierzęta. Phoebe pyta ją czy to było zaklęcie z książki. Tessa mówi, że włączyły tylko nagranie z klasy, na którym Phoebe koryguje zaklęcie, a zaraz potem oni już się tam pojawili. Prue pyta ją czy nie wie czego oni chcą od nich. Tessa uważa, że to wina jej i jej koleżanek gdyż chciały zmienić zwierzęta w coś czym nie są. Phoebe uspokaja ją. Mówi, że nie może się obwiniać za to. Dodaje, że uda im się to naprawić ale najpierw trzeba jej pomóc.
Potem wychodzi do kuchni i zaczyna szukać wody utlenionej. Mówi: „Gdybym była wodą utlenioną to gdzie bym była?” :D
Potem słyszy jakieś odgłosy ze schowka. Międzyczasie Prue zauważa rozbitą szybę w drzwiach. Gdy Phoebe otwiera schowek widzi tam ciało faceta z nosem świni. Krzyczy, a zaraz potem ciało upada na nią i przewraca ją na ziemię. Prue i Tessa słysząc to idą do kuchni. Phoebe odpycha ciało do siebie. Prue pomaga jej wstać. Tessa widząc ciało mówi, że to jeden z nich, ale tak nie wyglądał. Prue domyśla się, że zaklęcie przestaje działać. Uważa, że jeśli zabili jednego ze swoich to nie wiadomo co jeszcze im przyjdzie do głowy. Phoebe pyta Tessy czy wie czego oni chcą, na co Tessa odpowiada: „Ciebie”. Tłumaczy, że zwierzaki dobrze się bawią jako ludzie i chcą zostać w tej postaci. Dodaje, że Andrea im powiedziała, że Phoebe będzie w stanie im pomóc. Phoebe zastanawia się gdzie oni teraz mogą być. Tessa zauważając przyczepioną do lodówki ulotkę bierze ją i mówi, że są w P3.

Tymczasem wąż i królik zatrzymują jakiś samochód. Facet w środku pyta węża czy potrzeba im pomocy. Wąż mówi, że zabrakło im paliwa. Mężczyzna pyta czy możesz coś dla nich zrobić. Wąż schyla głowę, a gdy znów patrzy się w stronę mężczyzny ma oczy jak wąż (z źrenicami w kształcie jakby kreski pionowej) i mówi: „Możesz nie krzyczeć”. Potem na przód samochodu wskakuje królik, który ma czerwone oczy. Wąż wspina się po dachu i pojawiając się z drugiej strony, wyciąga rękę przez okno i dusi kierowcę. Wtedy królik otwiera bagażnik w ich samochodzie. W środku na w pół przytomne leżą Brooke i Andrea.

Dziewczyny dzwonią do Piper. Siostra idąc między ludźmi mówi, że to miejsce jest pełne węży i nie ma pojęcia jak znaleźć tego właściwego, a poza tym jest umówiona z Dan’em. Każe im przyjeżdżać jak najszybciej, a potem rozłącza się. Leo stojący za barem pyta ją czy wszystko w porządku. Piper mówi, że oczywiście, że nie. Prosi go by zwracał uwagę na ludzi, którzy pytaliby o Phoebe. Zaraz potem podchodzi do nich Ethan i pyta czy nie widzieli Phoebe Halliwell. Piper odpowiada, że zaraz powinna tu być. Ethan przysiada się do baru. Leo pyta ja czy myśli, że on jest demonem. Piper mówi, że sama nie wie. Leo proponuje jej pomoc. Piper dziękuje mu za to, ale nie chce by stała mu się krzywda przez nią. Przychodzi Dan. Wtedy Leo zmywa się.

Dan podchodzi do Piper i pyta czy jest jego walentynką. Piper odpowiada, że ma taką nadzieję. Dan chcę już zacząć kolację jednak Piper próbuje się na chwilę wykręcić. Dan mówi Piper, że sam zgadnie. Mówi, że to pewnie ma coś wspólnego z jej siostrami, albo po prostu coś ważnego jej wypadło, albo to sprawa życia lub śmierci. Piper mówi, że właściwie chciała powiedzieć żeby zaczekał on na nią na chwilę przy barze. Potem odchodzi do ‘zakątku’.

W klubie zjawiają się wąż i królik. Zaraz potem przychodzą Prue i Phoebe razem z Tessą. Leo podchodzi do nich i mówi, że Piper jest w zakątku. Prue przedstawia mu Tessę i prosi go by ją chwilę popilnował. Potem pyta Phoebe, która notuje coś na kartce, jak idzie jej tworzenie zaklęcia. Phoebe odpowiada, że łatwiej byłoby gdyby miała sól życia. Leo mówi, że mają tylko sól do margarity. Phoebe mówi żeby ją przyniósł, a następnie razem z Prue idą do zakątka. Międzyczasie wąż i królik rozglądają się po klubie.

Prue i Phoebe siadają na kanapie. Prue pyta Piper: „Jak tam nasza zestresowana siostra i jej coś tam”. Piper odpowiada: „Poruszyliśmy ‘coś tam’ i przeszliśmy do ‘wszystkiego’. Widok do bani, nie polecam” :D Potem pyta siostry o plan bitwy. Prue mówi, że nie udało się nic znaleźć w Księdze Cieni. Phoebe dodaje, że to nie dziwne, bo zwierzo-ludzie zostali stworzeni przez lekkomyślne czary a nie nadnaturalne zło. Piper pyta w jaki sposób uda się to zakończyć. Prue mówi, że wszystko w rękach ‘naszej odczarowującej siostry, która pisze małe hokus pokus by zamienić tych mężczyzn z powrotem w zwierzęta zanim kompletnie wymkną się spod kontroli.’ :) Phoebe mówi, że nie łatwo pracuje jej się pod presją. Prue pyta Piper czy się już nie pokazywali. Piper patrząc się w stronę Ethan’a mówi, że tylko on wypytywał o Phoebe, ale nie wygląda groźnie. Phoebe widząc go uśmiecha się. Prue tłumaczy Piper, że to jej randka. Piper ma wrażenie, ze zawsze muszą one zapraszać swoich facetów w centrum ich walki z siłami nadprzyrodzonymi. Phoebe dodaje, że właśnie taki jest ich urok. Przychodzi Darryl. Piper prosi go by powiedział, że przyszedł z żoną na romantyczny wieczór. Darryl niestety nie może spełnić jej prośby. Mówi, że słyszał o serii gwałtownych przestępstw w kampusie w drodze na parking. Okazuje się, że skradziony przez napastników samochód stoi właśnie przed P3. Piper idzie zawiadomić ochronę.
Po chwili przychodzi tam Leo z Tessą i daje Phoebe odrobinę soli. Tessa zauważa zwierzo-ludzi i pokazuje ich. Oni również zauważają Phoebe, rozpoznają ją po zapachu. Potem wąż odrywa sobie kawałek skóry z policzka.
Prue pyta: „Jak stoimy z zaklęciem?”
Phoebe: „W kółko powtarzasz ‘my’, tylko nie widzę żebyś coś robiła.” :D
Zwierzęta zaczynają iść w kierunku zakątka potrącając po drodze innych ludzi. Darryl idzie by ich zatrzymać. Prue chce by tego nie robił, jednak zamiast go gonić, używa projekcji astralnej. Staje tuż przed wężem i zatrzymuje Darryl’a.
Międzyczasie Phoebe kończy zaklęcie. Każe Leo i Tessie wyjść z zakątka po czym zasłania zasłony.
Wąż mówi Prue żeby zrobiła z nich ludzi bo w przeciwnym razie dziewczyny umrą. Phoebe wypowiada zaklęcie. Prue chcę ją powstrzymać i kiedy zwierzaki chcą ją schwytać ona wraca do swojego ciała. Prue mówi siostrom, że oni ukryli dziewczyny, i że należy ich utrzymać w ludzkiej formie dopóki nie dowiedzą się gdzie one są. Phoebe wstaje z sofy, odchyla trochę zasłony i widzi efekty zaklęcia – klub pełen zwierząt. Wystraszona zasłania z powrotem zasłony. Prue pyta ją co się stało. Phoebe mówi, że dobra wiadomość to taka, że zaklęcie zadziałało. Prue pyta ją o złą wiadomość. Phoebe mówi, że zaklęcie zadziało na wszystkich. Dziewczyny słysząc to odsłaniają zasłony i widzą wszędzie pełno zwierząt: konia, małpy, wielbłąda, tygrysa, psy, papugi, lamę, niedźwiedzia, myszy i wiele wiele innych :D
Piper widząc to mówi: „Nie mam zezwolenia na takie imprezy”.

Phoebe zaczyna śpiewać: „Stara MacPiper farmę miała, ija ija o..” :D Piper każe jej naprawić ten bałagan. Phoebe mówi jej, że Rzymu nie zbudowano w jedną chwilę. Piper mówi, że jej klub za to został zrujnowany w mgnieniu oka. Phoebe zastanawia się gdzie mogą być dziewczyny. Prue mówi, że wąż powiedział jej, że jeśli nie zrobią z nich ludzi to dziewczyny zginą. Piper pyta Phoebe ile czasu im zostało. Phoebe mówi, że zaklęcie miało trwać 24 godziny, a zostało rzucone o północy. Piper patrząc na zegarek mówi, że zostało tylko 35 minut. Prue przypomina sobie, że Morris mówił coś o skradzionym samochodzie na zewnątrz. Piper boi się, że policja zaraz tu przyjedzie. Phoebe decyduje się wszystko naprawić. Każe siostrom znaleźć Andreę i Brooke póki nie jest za późno. Prue mówi, że należy poszukać czegoś w tym skradzionym samochodzie. Siostry zabierają dwie skrzynki, w których jest królik i wąż. Piper pyta czy to na pewno napastnicy. Prue mówi, że to jedyny królik i waż które stały obok siebie. Gdy dziewczyny wychodzą Phoebe prosi Piper o drobne wsparcie. Wtedy siostra zamraża cały klub. Na koniec Phoebe mówi: „Chciałabym abyście wiedzieli, że jestem wegetarianką i nie zjadłam żadnego z was.” :D

Piper i Prue wychodzą na zewnątrz. Prue pyta się dlaczego musi nieść skrzynkę z jadowitym wężem. Piper mówi, że dlatego, że jest najstarsza. Potem siostry kładą skrzynki na ziemi i idą do samochodu. Międzyczasie zwierzęta w klubie odmrażają się. Phoebe mówi im żeby nie dokuczały czarownicy, i żeby zachowały spokój gdyż tylko wtedy będzie ona w stanie im pomóc.
Dziewczyny nie znajdują nic w wozie. Idą do bagażnika. Prue otwiera go telekinezą, a w środku zastają one nieprzytomne Brooke i Andreę. Dziewczyny chcą je jak najszybciej zawieźć do szpitala.
Tymczasem Phoebe wypowiada ułożone przez siebie zaklęcie i wszystko wraca do normy.
Wąż oraz królik również wydostają się ze swoich klatek. Wąż łapie Piper i próbuje ją ugryźć. Królik podskakuje do Prue i stara się ją uderzyć jednak ona odrzuca go w jakieś skrzynki. Piper nie wie co się dzieje. Prue mówi, że Phoebe odwróciła zaklęcie. Każe siostrze trzymać się. Następnie rzuca nią i obłapującym ją wężem o ścianę. Potem razem upadają w śmieci. Królik skacze do Prue i przewraca ją na ziemię. Wtedy Prue kopie go z całej siły i odrzuca od siebie. Piper stara się wyjść ze śmieci, jednak wąż podąża za nią. Wtedy Piper łapie leżącą nieopodal deskę i uderza go z całej siły między nogi, a potem z ironią pyta: „Jak jest czuć się mężczyzną teraz?” :D
Następnie wali go pięścią w głowę z całej siły. Wąż upada na ziemię, jednak Piper łapie się z bólu za rękę, tak jakby dopiero co uderzyła cegłę. Królik nie poddaje się i znów skaczę na Prue. Zamachuje się by zadać cios jednak nie udaje mu się to gdyż Piper go zamraża. Prue szybko wychodzi ‘spod’ niego i podbiega do siostry. Piper pyta ją co myśli o tym, żeby przesunąć ‘pana jadowitego’ tuż pod cios królika. Prue mówi, że ma lepszy pomysł.

Na miejsce przyjeżdża policja i zabiera królika i węża do radiowozu. Prue mówi, że wygląda na to, że mają to czego chcieli, i są traktowani jak ludzie. Phoebe dodaje, że są również zamknięci w klatkach tak jak powinni być. Podchodzi do nich Darryl. Piper pyta czy z dziewczynami będzie wszystko dobrze. Morris odpowiada, że tak, i że zostały zawiezione do szpitala w samą porę. Zaraz potem pyta: „Jak...”, zacina się, siostry się uśmiechają, a Darryl dokańcza: „Nawet nie chcę pytać” :P
Prue pyta sióstr czy pamiętają jak kiedyś ich zmartwieniem na walentynki to z kim je spędzić. Piper mówi, że nadal tak jest. Prue odchodząc mówi, że może dla niej, bo ona nie miała żadnej randki. Phoebe dodaje, że skoro o tym mowa to ona też tam ma kogoś :)

Dziewczyny wracają do klubu. Phoebe tańczy z Ethan’em, a Prue i Piper siedzą przy barze i się im przyglądają. Prue mówi, że nie podejrzewała, że brak pracy jest tak wyczerpujący, na co Piper: „Stolik czwarty wymaga obsługi” :] Prue mówi, że praca była dla niej odskocznia i powodowała, że myślenie o magii było mniej stresujące. Piper mówi, że powróciła zawsze odnosząca sukcesy Prue. Prue mówi, że lubi być zajęta. Chce znaleźć sobie coś czym mogłaby się zająć.
Phoebe i Ethan przestają tańczyć. Chłopak mówi jej, że ma coś... A Phoebe przestraszona zaczyna pokazywać na zęby i mówić: „W moich zębach? O nie, o nie” :D Wtedy Ethan zdejmuje jej z głowy pióro, które tam miała....

Piper rozmawia z Dan’em. Mężczyzna mówi jej, że rozumie to, że nie jest dziewczyną na każde zawołanie. Piper tłumaczy mu, że ma czasochłonną pracę i rodzinę, która też wymaga dużo czasu, a praca nad ich związkiem też wymaga czasu. Chce być pewna, że Dan jest gotowy dzielić to z nią. Dan mówi, że jest na to gotowy tak długo jak ona rozumie kim on jest. Przyznaje się, że czasami jest o nią zazdrosny i zastanawia się gdzie i z kim jest. Mówi, że taki właśnie jest i Piper nie może tego zmienić. Piper mówi, że związek to ciężka sprawa. Dan proponuje omówić to przy kolacji. Oboje idą w kierunku wyjścia, jednak po chwili Piper zatrzymuje się i mówi, że musi iść po torebkę. Dan wychodzi.

Piper idzie do ‘zakątka’, a tam, w torebce znajduje kopertę zaadresowaną do niej. W środku znajduje się kartka walentynkowa od Leo, ta która jej się podobała. Piper otwiera ją i czyta to co jest tam napisane. Oto treść:
„Piper, kiedy się pierwszy raz poznaliśmy, myślałaś, że jestem zwykłym majstrem. Teraz znów nim jestem. Tym samym facetem, w którym się zakochałaś. Tym samym, który zakochał się w tobie. W takiej jaka jesteś. Pamiętaj o tym i wiedz, że się nie poddam” ;(
Zaraz po przeczytaniu Piper patrzy się na stojącego w oddali Leo. On też patrzy się w jej stronę. Potem oboje powoli podchodzą do siebie i nie zważając na tłum ludzi obejmują się i zaczynają się całować. Po chwili jednak okazuje się, że to było tylko wyobrażenie Piper...

Koniec


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Filmiki:


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Filmiki:







Odcinek 14 – Przebaczyć Przeszłości

W domu sióstr Halliwell odbywa się przyjęcie. Prue podoba się ono, uważa, że powinny robić takie częściej. Piper spoglądając na Leo mówi, że następnym razem powinny zmniejszyć listę gości o jeden. Prue tłumaczy, że musiała go zaprosić, gdyż był w klubie kiedy rozdawała ona ulotki. Piper myśli, że Leo może czuć się zakłopotany z powodu Dan’a. Prue patrząc na Leo rozmawiającego z Dan’em mówi, że nie wygląda na zakłopotanego. Uważa, że Leo musi się jakoś odnaleźć na nowo w gronie śmiertelników. Przekonuje siostrę, że będzie on musiał się pogodzić z faktem, że jest ona z Dan’em.
Rozmowę przerywa im Phoebe stojąca na schodach. Prosi siostry by skończyły przyjęcie, gdyż musi się uczyć do egzaminów z fobii. Siostry mówią, że nie zdawały sobie sprawy z tego, że są tak głośno. Przepraszają i mówią, że przyjęcie tak czy siak się już powoli kończy. Phoebe wraca na górę.

Tymczasem Leo i Dan rozmawiają o baseballu. Gdy Leo wymawia nazwisko swojego ulubionego gracza (który już nie żyje) Dan dziwi się temu. Leo tłumaczy, że ten ktoś był ulubionym graczem jego dziadka przez co jest on też jego ulubieńcem. Dan uważa, że Leo nie lubi rozmawiać o swojej przeszłości. Leo mówi mu, że to nie jest zbyt ciekawe. Dan mówi, że służba w wojsku musiała być bardzo ciekawa. Piper ratuje Leo z odpowiedzi podchodząc i pytając ich czy dobrze się bawią. Dan mówi jej, że Leo właśnie miał mu opowiedzieć coś o swojej służbie w wojsku. Piper patrzy się na zegarek i mówi, że już późno i czas zakończyć imprezę. Potem razem z Prue, Leo i Dan’em wychodzą przed dom i żegnają ludzi.

Słysząc wychodzących ludzi Phoebe czuje ulgę. Po chwili jednak z powrotem zaczyna słyszeć odgłosy imprezy. Wkurzona wstaje z łóżka i idzie na dół. Schodząc po schodach zaczyna ochrzaniać siostry jednak po chwili widzi, że dom jest całkowicie pusty. Słysząc innych ludzi i muzykę idzie do jadalni. Jednak po chwili coś niewidzialnego przytwierdza ją do ściany i zaczyna dusić. Potem łapie ją za rękę i przyciąga ją do ściany. Drugą rękę tak samo. Następnie odsłania jej piżamę i ściąga jej ramiączko stanika. Na końcu podciąga jej sukienkę lekko do góry. Phoebe upada potrącając przy tym lampkę, która spada i tłucze się.

Słysząc to siostry, Dan i Leo biegną do środka. Potem podchodzą do leżącej na podłodze Phoebe. Prue pyta ją czy wszystko w porządku, a Piper co się stało. Phoebe mówi, że nie wie, ale ma zamiar się dowiedzieć....

Phoebe kładzie się na kanapie w salonie, Prue siada obok niej, a Piper przynosi jej coś do picia. Dan uważa, że Phoebe jest szczęściara, że nic jej się nie stało po takim upadku. Prue dyskretnie pokazując oczami w stronę Dan’a mówi do Piper, że powinni już dać spokój Phoebe i dać jej odpocząć. Piper mówi Dan’owi, że go odprowadzi. Następnie idzie razem z nim do drzwi jednak Dan widząc, że Leo nie idzie razem z nimi, pyta go czy tu zostaje. Prue wciska mu kit, że Leo ma jeszcze zawieść szklanki do P3. Dan dziwi się, że będzie to robił tak późno. Piper tłumaczy mu, że jest ostrym szefem. Dan żegna się, całuje się z Piper (na oczach Leo), a potem wychodzi.
Gdy Dan’a już nie ma siostry zaczynają rozmawiać na poważnie. Prue pyta Phoebe co tak na prawdę się stało. Phoebe opowiada, że usłyszała odgłosy imprezy, więc zeszła na dół by ochrzanić siostry, i wtedy została zaatakowana przez coś niewidzialnego. Prue pyta ją czy ma na myśli ducha. Phoebe tłumaczy, że nie czuła w pobliżu jakiejś istoty. Myśli, że to było coś w stylu snu na jawie. Piper pyta od kiedy sny na jawie atakują ludzi. Phoebe przyznaje się, że to nie był dokładnie atak ale coś w stylu uwodzenia. Pyta Leo czy spotkał się już z czymś takim za czasów bycia Białym Promieniem. Leo odpowiada, że nie...

Następnego dnia Prue odprowadza Phoebe do collage’u w trosce o jej bezpieczeństwo. Phoebe uważa, że to zawstydzające. Prue mówi jej żeby się przyzwyczaiła do tego, bo ma zamiar być jej ochroniarzem dopóki nie dowiedzą się one co to był za atak. Phoebe pyta ją skąd jest taka pewna, że ona też nie potrzebuje ochrony. Prue odpowiada, że z jej opisu wynika, że to był dość intymny ‘atak’ i ciało Phoebe jest jedynym ciałem którym jest zainteresowany ‘oprawca’. Potem pyta siostry czy jest pewna, że może pisać egzamin. Phoebe mówi, że nie może dać sobą manipulować i zrujnować sobie życia przez jakieś ataki, bo w przeciwnym razie nie wychodziłaby z domu. Tuż przed wejściem do budynku Phoebe zatrzymuje się i mówi: „Chyba nie zamierzasz siedzieć za mną podczas testu?”
Prue: „Nie zamierzam?”
Phoebe: „Nie, nie zamierzasz” :D
Potem prosi ją by została na zewnątrz dopóki ona nie skończy pisać. Prue zgadza się, ale każe też jej krzyczeć gdyby coś się działo. Potem Phoebe wchodzi do środka.

Piper i Leo siedzą w P3. Piper coś zapisuje, a Leo ustawia kieliszki. Międzyczasie pyta ją co z Phoebe. Piper odpowiada mu, że wszystko dobrze jak dotąd. Mówi, że razem z Prue czuwały nad nią całą noc i nic się nie wydarzyło. Leo mało przekonywującym głosem mówi, że to dobrze. Piper mówi, że zna ten ton, i pyta o co chodzi. Leo po chwili wymigiwania się opowiada jej, że całą noc starał sobie przypomnieć podobną sytuacje. Mówi, że pewien Biały Promień miał taki problem z jedną ze swoich podopiecznych i miało to związek z przeszłym życiem, które nawiedza obecne. Piper jest zdziwiona. Leo tłumaczy, że to bardzo rzadkie i nie zdarza się często. Mówi dalej, że w tamtym przypadku dawne życie starało się ostrzec obecne. Piper pyta go przed czym ostrzec. Leo mówi, że nie wie. Czuje się z tym źle gdyż nie ma teraz żadnego sposobu by mógł to sprawdzić i jakoś pomóc. Piper pyta go czy tęskni za byciem Białym Promieniem. Leo odpowiada, że tak i że gdyby nim był to mógłby coś zrobić. Myśli też, że już nigdy nie będzie z Piper.

Do klubu niespodziewanie wchodzi Dan, który na widok Leo i Piper mówi: „Mam nadzieję, że nie przeszkadzam.” (łoho ho ho... bleee) Piper mówi żeby się nie wygłupiał. Potem Dan podchodzi do niej i całuje ją, a oddalając od niej usta patrzy się takim wzrokiem na Leo, jakby Leo mu ojca skarpetką zabił :/ Leo zostawia ich samych. Dan pyta Piper czy obrazi się jeśli zada jej pytanie. Piper mówi, że to zależy od pytania. Dan pyta ją jak dobrze zna Leo, czy wie skąd pochodzi. Piper dziwi się temu pytaniu. Dan tłumaczy jej, że to nie z zazdrości (uhmmm z pewnością), martwi się tylko o nią i chce żeby wiedziała kto dla niej pracuje. Piper przekonuje go, że ma co się martwić o Leo, bo jest on aniołem.

Tymczasem Phoebe pisze test. Nagle coś zaczyna ją dusić. Rzuca ją na lewo i na prawo, aż w końcu wyrzuca ją z krzesła na podłogę. Spanikowana dziewczyna zaczyna krzyczeć. Słysząc to stojąca na zewnątrz Prue biegnie do środka. Po chwili duszenia Phoebe łapie głęboki oddech....

Dziewczyny jadą do domu i siadają w salonie. Piper przegląda Księgę Cieni i pyta Leo czego powinna szukać. Leo odpowiada, że czegokolwiek związanego z przeszłym życiem. Prue pyta go czy to na pewno ma związek z przeszłym życiem. Leo mówi, że tak działa wędrówka dusz, że duszę dorastają przechodząc z jednego życia w następne. Phoebe pyta go dlaczego niby jej przeszłe życie stara się ją zabić. Leo uważa, że to nie próba zabójstwa tylko ostrzeżenie przed czymś czemu trzeba zapobiec. Prue zastanawia się co by to mogło być. Leo mówi, że to może być cokolwiek co zdarzyło się w przeszłości i zagraża Phoebe obecnie. Piper znajduje w Księdze Cieni zaklęcie, które może przenieść do dawnego życia. Prue uważa, że to zły pomysł, i że nie powinny one tego robić. Phoebe siadając na kanapie i oglądając zaklęcie mówi, że nie będą one musiały tego robić, gdyż jest ono (zaklęcie) napisane w pierwszej osobie. Phoebe uważa, że sama musi się tego podjąć. Prue przeglądając kartki mówi, że nie ma żadnego zaklęcia powrotu. Leo uważa, że prawdopodobnie Phoebe będzie mogła wrócić kiedy tylko będzie chciała. Prue mówi, że ‘prawdopodobnie’ to za mało, boi się, że Phoebe nie będzie mogła wrócić i będzie uwięziona w swoim przeszłym życiu czekając aż stanie się jej coś złego. Phoebe mówi, że jeśli nie wróci do przeszłego życia to ‘coś złego’ stanie jej się obecnie. Prue chce przenieść się razem z nią. Piper mówi, że to nie możliwe, gdyż zaklęcie obejmuje tylko jedną podróż wstecz. Phoebe tłumaczy, że dopiero co uporządkowała swoje życie. Nie chce by przeszłe zrujnowało jej obecne. Phoebe wypowiada zaklęcie, po czym momentalnie zasypia...

Wtedy przenosi się do swego przeszłego życia. Jedzie jakimś starym samochodem i podjeżdża pod dom. Jest tam pełno ludzi. Niektórzy wchodzą do środka, inni wychodzą. Wszystko wygląda staro, ludzie są dziwnie ubranie i w ogóle. Przede wszystkim do z domu dochodzi głos muzyki (takiej samej jak Phoebe słyszała na samym początku). Wchodząc do środka Phoebe widzi w lustrze swoje odbicie. Jest cała ubrana na czerwono. Ma czarne, spięte w fajną fryzurę włosy i srebrny diadem na głowie, oraz naszyjnik. Prue i Piper przyglądają się śpiącej siostrze, która uśmiecha się przez sen :)
W domu jest pełno ludzi. Phoebe wchodzi do salonu i widzi tam Dan’a grającego na fortepianie. Po ich spojrzeniach od razu widać, że nie przepadają za sobą. Phoebe idąc dalej korytarzem napotyka na jakąś kobietę. Mówi ona, że zastanawiała się kiedy Phoebe wróci. Phoebe pokazując jej niewielki woreczek mówi, że musiała zebrać trochę ziół do eliksirów. Potem patrząc kątem oka na jakiegoś faceta pyta kobiety czy ma kogoś dla niej zakląć. Kobieta odpowiada: „Może później” po czym obie zaczynają się śmiać. Phoebe idzie dalej. Okazuje się, że przy schodach jest bar. Piper (z przeszłości, ubrana na czarno i w takiej dziwnej fryzurze :P) podchodzi do niego i wydaje jakieś polecenia barmanowi. Phoebe podchodzi do niej. Mina Piper blednie.
Phoebe: „Co jest, droga kuzynko? Boisz się mnie?”
Piper: „A powinnam?”
Phoebe nie odpowiada tylko mówi barmanowi by podał jej to co zwykle i przyniósł do jej stoiska. Następnie zwraca się do Piper by powiedziała mężowi (Dan’owi) by zagrał coś innego bo nudzi ją ta stara piosenka. Piper podchodzi do Dan’a i mówi mu żeby się nie przejmował i grał dalej. Phoebe robi zezłoszczoną minę i odchodzi.

Tymczasem w pokoju dziennym Prue (przeszła – obcięta na dość krótko, w niebieskiej sukience) robi zdjęcia staruszkowi i staruszce. Używa do tego bardzo starego aparatu, w sensie obok stoi takie coś, że jak Prue przyciska guzik to tamo tak jakby wybucha (staroświecki flash :P). Podchodzi do niej Phoebe i mówi: „Witaj kuzynko”. Prue z niewyraźną miną mówi, że muszą one pogadać. Phoebe mówi, że już skończyły gadać, po czym odwraca się od niej i wychodzi. Zaraz potem do Prue podchodzi Piper. Prue pyta ją czy znalazła zaklęcie. Piper nic nie odpowiada tylko wyciąga jakieś pudełeczko, otwiera je, a Prue zabiera stamtąd karteczkę.

Phoebe podchodzi do swojego stolika, a tam zastaje małą dziewczynkę o imieniu Christina, która bawiąc się w wróżkę, przepowiada przyszłość jakiejś kobiecie. Phoebe krzyczy na nią. Potem każe kobiecie odejść. Mówi do dziewczynki, że kazała jej tylko pilnować rzeczy. Następnie bierze do rąk porcelanową lalkę i rozbija ja o podłogę. Dziewczynka zbiega z krzesła i w płaczu bierze lalkę. Phoebe mówi jej, że zaklęcia i czary nie są zabawkami. Potem wychodzi na zewnątrz.
Jakiś mężczyzna najpierw łapie ją za gardło i przyciska do ściany. Potem bierze jej jedną rękę i też przykłada do ściany, druga tak samo. Oboje zaczynają się całować. Następnie mężczyzna zdejmuje jej ramiączko od sukienki, a na końcu podciąga sukienkę do góry (wszystko to samo co na początku działo się obecnej Phoebe). Phoebe nazywa mężczyznę Anton. On każe jej iść za nim.

Oboje udają się za dom. Anton daje jej fiolkę z jakąś miksturą. Phoebe pyta go co to jest. Anton odpowiada, że to eliksir na potrojenie mocy, i że tylko w ten sposób uda jej się przezwyciężyć kuzynki. Po chwili zastanowienia Phoebe wypija eliksir. Następnie Anton mówi jej by wypróbowała moc. Phoebe patrzy czy nikogo wokół nie ma po czym wyrzuca z ręki strzałę ognia w kierunku skrzynek z winem.
Zaraz potem obecna Phoebe zrywa się ze snu łapiąc ogromny oddech. Zdezorientowana pyta gdzie jest. Prue odpowiada, że w domu. Pyta jej co się stało. Phoebe odpowiada tylko, że była zła, ‘bardzo, bardzo zła’...

Dziewczyny idą na strych. Phoebe zaczyna szukać drzewa genealogicznego. Piper nie rozumie po co to. Phoebe odpowiada, że one we trzy były ze sobą spokrewnione, były kuzynkami w latach 20-stych. Prue pyta ją czy w przeszłych życiach wyglądały one tak samo. Phoebe odpowiada, że mniej więcej. Leo tłumaczy, że prawdopodobnie wyglądały one dla niej tak samo gdyż jej dusza rozpoznała ich dusze. Mówi dalej, że dusze podróżują w tych samych kręgach przyjaciół, rodziny, a nawet wrogów dzięki czemu mogą się one rozpoznawać. Phoebe przeszukując jakieś skrzynki mówi, że bycie w przeszłości było bardzo dziwne, gdyż nie mogła ona niczego kontrolować, po prostu była tam, widziała, czuła... Piper wtrąca się i pyta czy czuła źle. Phoebe odpowiada, że czuła bardzo źle. Po chwili mówi: „Ok, przyznaję się – podobało mi się.” :D Tłumaczy, że dobrze było czuć się szanowaną i mieć potężną moc. Potem oburzona mówi coś takiego do Leo: „A propos mocy, to dlaczego nie zatrzymałam do dziś tej kopiącej tyłki mocy jak wtedy?” :D Leo tłumaczy, że w przeszłości musiała zrobić coś bardzo złego za co moc została jej odebrana. Phoebe mówi, że to źle, bo jej moc była gorąca. Prue mówi, że najwyraźniej to nie była jedyna gorąca rzecz. Phoebe ze smutkiem stwierdza, że Anton również był gorący, i dobrze całował i miał takie cudowne ręce. Piper mówi, że te ręce równie dobrze mogły ją zabić. Phoebe uważa, że mógł to być też przeszły Dan. Piper pyta ją czy chodzi jej o tego Dan’a o którym ona myśli.
Phoebe: „Uhm, był twoim mężem. Sory Leo.” (i to z takim spoko akcentem :D)
Leo: „Nie ma sprawy. Miejmy nadzieję, że Piper wyciągnie wnioski z dawnych błędów.” (o jaaa i to z taką ironią powiedział, super to było)
Phoebe widząc stary aparat leżący na stoliku mówi, że takim właśnie aparatem posługiwała się ona w przeszłości. Zdumiona Prue podchodzie do niej i pyta czy była fotografem. Phoebe odpowiada, że tak, i najwyraźniej bardzo dobrym gdyż ustawiali się do niej ludzie w kolejce. Prue jest ucieszona. Po chwili pyta czy wie jaką moc wtedy miała. Phoebe odpowiada, że nie, ale pewnie bardzo silną gdyż Anton potroił jej moc.

W końcu Phoebe znajduje w szufladzie drzewo genealogiczne. Następnie rozwija je i kładzie na stole. Dziewczyny i Leo zbierają się wokół niego. Szukają siebie. One są zapisane na samym dole. Wyżej jest ich mama i babcia. Phoebe znajduje trzy kuzynki. Jednak każda z nich jest podpisana jako: P., nie ma konkretnych imion. Dziewczyny zastanawiają się która z nich to która. Phoebe widząc datę śmierci jednej z nich pyta jaki jest dzisiaj dzień. Piper odpowiada, że 17 lutego. Phoebe pokazując na P.Russell mówi, że pewnie ona, gdyż zginęła właśnie 17 lutego, mając tyle samo lat ile Phoebe ma obecnie. Prue domyśla się, że to właśnie dlatego ostrzeżenia występują właśnie dzisiaj. Phoebe zastanawia się czy to oznacza, że dzisiaj umrze. Prue stwierdza, że trzeba się jak najszybciej dowiedzieć co wydarzyło się w przeszłości. Phoebe stara sobie przypomnieć imię małej dziewczynki z tamtych czasów. Po chwili przypomina sobie, że nazywała się Christina Larson. Uważa, że ona może coś pamiętać. Prue myśli, że szanse na to są małe. Phoebe mówi, że to jedyna szansa jaka jej została. Ma zamiar zadzwonić do Darryl’a i namierzyć Christinę. Ma też nadzieję, że dziewczynka zapomniała co Phoebe zrobiła z jej lalką...

Dziewczyny i Leo jadą do domu starców, w którym przebywa Christina. Staruszka na widok Phoebe krzyczy: „To ty zniszczyłaś moją lalkę!” :D Phoebe stara jej się wytłumaczyć, że to nie była ona tylko ktoś kto miał ten sam wygląd. Leo mówi, że Christina rozpoznała jej duszę. Prue mówi siostrze by przekonała staruszkę do tego, że jest dobrą Phoebe a nie tą złą. Phoebe podchodzi do siedzącej na wózku staruszki i mówi jej, że nie musi się jej już dłużej bać. Pyta czy pamięta jak była małą dziewczynką w 1924 roku, i przebywała w klubie i trzech kuzynek. Staruszka opowiada, że jej tata był barmanem i zabierał ją tam po szkole. Potem Phoebe pyta czy pamięta ona kobietę, która wyglądała jak ona. Kobieta odpowiada, że była zła wiedźmą. Mówi też, że schowała się na schodach i wszystko widziała. Piper pyta ją czy widziała jak coś złego stało się złej wiedźmie. Kobieta jest wystraszona. Mówi, że to było przerażające, że było dużo ognia i krzyków. Zwracając się do Phoebe mówi, że została ona zamordowana. Phoebe stara się dowiedzieć od niej przez kogo została zabita. Kobieta zaczyna mówić coś o naszyjniku, który został zerwany z szyi wiedźmy, a potem została ona uduszona. Leo pyta ją kto dusił Phoebe. Kobieta zaczyna płakać i mówi, że to była jej ulubiona lalka...

Nie mogąc się niczego dowiedzieć siostry i Leo wychodzą z pokoju Christiny. Phoebe widząc starców mówi, że przynajmniej nie będzie się musiała martwić na starość, że wyląduje w takim miejscu. Prue mówi, że jest jeszcze szansa by dowiedzieć się co się stało. Phoebe mówi, że nie zostało zbyt wiele czasu bo najpóźniej do północy będzie ona martwa. Piper pyta ją skąd ma taką pewność. Phoebe mówi, że nie dożyje 18 lutego chyba, że... Leo dokańcza za nią: „Wrócisz znów do przeszłości by dowiedzieć się co się stało”...

Dziewczyny i Leo wracają do domu. Leo przestrzega Phoebe by wróciła zanim jej przeszłe życie zginie bo w przeciwnym wypadku nie uda się im jej obudzić. Phoebe mówi, że śmierć jest jednym z doświadczeń jakich nie ma zamiaru przeżyć :D
Phoebe po raz kolejny wypowiada zaklęcie przeszłego życia, po czym znów zasypia.

Wraca do tego samego momentu na którym stanęła wcześniej. Po wypróbowaniu ognistej mocy Anton pyta się jej czy nie jest dobrze być złym. Phoebe odpowiada, że czasami jest. Anton słysząc wątpliwość w jej głosie pyta czy się wacha. Phoebe nie chce zabijać swoich kuzynek. Anton mówi, że to dobre czarownice, i dlatego też dał on jej amulet (naszyjnik). Tłumaczy jej, że dzięki niemu magia dobrych czarownic nie zrani jej. Wyjaśnia też, że zabicie kuzynek to jedyny sposób by on mógł zdobyć ich moce. Potem całują się. Gdy przestają Anton przedstawia jej plan działania. Mówi aby wykonała ruch dopiero gdy uda mu się zwabić Piper z dala od jej męża. Phoebe pyta go jak ma zamiar to zrobić. Anton odpowiada, że przybierze postać jej kochanka, po czym przelatując dłonią przed swą twarzą zamienia się w Leo. Następnie oboje wracają do środka.

Piper przygląda się Dan’owi grającemu na pianinie. Z korytarza uśmiecha się do niej Leo (Anton). Piper podchodzi do niego i pyta go co on tu robi. Leo zabiera ją na bok i mówi, że tęskni. Międzyczasie próbuje ja przytulić, jednak Piper się mu opiera. Dziewczyna mówi, że nie zachowuje się on tak jak zwykle. Leo przyznaje jej rację, po czym przelatuje dłonią przed twarzą i z powrotem przybiera postać Anton’a. Piper chce krzyczeć jednak Anton zasłania jej usta i krepuje jej ruch. Daje znak stojącej w salonie Phoebe do działania.

Phoebe idzie do solarium, do Prue. Pyta jej czy mogłyby teraz porozmawiać na górze. Międzyczasie Piper udaje się wydostać z uścisku Antona. Upada ona na ziemię i krzycząc zwraca uwagę innych. Phoebe wykorzystując nieuwagę Prue, strzela do niej płomieniem. Jednak w porę Prue dmucha lodowym oddechem i zamraża płomień. Ludzie będący w domu panikują i zaczynają uciekać przewracając tym samym siostry na podłogę.
Jednocześnie Anton dobiera się do leżącej Piper i zaczyna ją dusić. Wtedy Dan łapie jakiś kij (czy co to tam jest) i z całych sił rozbija go na plecach napastnika. Anton uderza go z całych sił, co odpycha prosto w komodę w salonie. Piper próbuje zamrozić Anton’a jednak on walczy z jej mocą, a gdy udaje mu się całkowicie odmrozić znów chwyta ją za szyję i dusi.
Przerażona Christina biegnie na schody i stamtąd przygląda się wszystkiemu.
Prue wysyła kolejny podmuch lodu w stronę Phoebe jednak cały chłód zostaje wchłonięty do amuletu znajdującego się na szyi dziewczyny. Phoebe pyta jak to jest czuć się bezsilną wobec niej. Prue szybko naciska przycisk od aparatu przez co to coś (staroświecki flash) wybucha i oślepiając Phoebe powoduje, że wysyła ona swą ognista strzałę w sufit. Wykorzystując to Prue skacze i z powietrza zadaje kopniaka kuzynce powalając ją na podłogę. Następnie obie zaczynają się siłować.
Tymczasem Anton stara się udusić Piper, jednak ona kopie go między nogi z całej siły. Anton z bólu łapie się wiadomo za co. Piper nie tracąc czasu podnosi się i przewraca na niego zegar stojący obok.
Wszyscy ludzie uciekają w popłochu. Piper idzie do salonu gdzie Prue i Phoebe toczą walkę ze sobą. Po drodze ściąga jakiś sznur z zasłon i zachodząc Phoebe od tyłu zakłada go na jej szyję. Potem stara się ją unieruchomić. Prue zdziera z jej szyi naszyjnik i wyrzuca daleko od siebie. Piper mówi, że razem z Prue wiedziały o tym, że Anton to czarownik. Prue wyciąga niewielką karteczkę spod rajstopy i dodaje, że wiedziały też, że jest on zakochany w Phoebe. Piper mówi, że zamienił on Phoebe w złą. Prue mówi, że nie mogą one pozwolić by przyłączyła się ona do sił ciemności, ani w tym ani w żadnym życiu. Phoebe stara się szarpać. Kuzynki zaczynają wypowiadać klątwę...

Phoebe w obecnym życiu budzi się biorąc bardzo głęboki oddech. Patrzy się na swoje siostry ze strachem i łapiąc się za szyję wstaje z kanapy i oddala się od nich. Prue pyta ją co się stało. Wtedy Phoebe odpowiada, że to one chciały ją zabić...

Phoebe idzie do swojego pokoju, a siostry i Leo za nią. Piper mówi, że nigdy by jej nie skrzywdziły. Siostra każe im to powiedzieć do przeszłej Phoebe. Mówi, że ją przeklęły. Prue chcę złapać Phoebe za rękę jednak ona zabiera ją nerwowo. Leo tłumaczy jej, że to nie jej siostry tylko ich przeszłe wcielenia próbowały ją zabić. Phoebe mówi, że wie. Dodaje, że tak samo jej przeszłe wcielenia próbowało zabić je najpierw. Wkurzona wchodzi do swojego pokoju i trzaska drzwiami.
Siostry idą do niej. Phoebe smutna siedzi na łóżku. Piper mówi, że cokolwiek się stało nie może ona winić za to siebie gdyż nie była to na prawdę ona. Phoebe mówi, że to była właśnie ona, albo przynajmniej jej część. Tłumaczy, że nie potrafi sobie wyobrazić by je skrzywdzić, ale pobyt w przeszłym wcieleniu i uczucie potężnego zła było pociągające i to ją najbardziej przeraża. Boi się, że właśnie taka na prawdę jest. Prue siada obok niej. Stara się ją przekonać, że nie jest taka, przynajmniej nie w tym życiu. Tłumaczy, że dorosła, stała się dobrą. Do pokoju wchodzi też Leo. Phoebe mówi, że wtedy też była dobra dopóki nie zakochała się w Anton’ie. Opowiada, że był on potężnym czarownikiem, który potrafił przybrać jakąkolwiek postać. Tłumaczy, że w ten sposób zwabił Piper w pułapkę – zamieniając się w jej kochanka. Piper dziwi się temu i pyta kto był jej kochankiem. Leo odpowiada, że on. Piper odwraca się i patrzy na niego ze zdziwieniem. Leo tłumaczy, że to było jego przeszłe wcielenie. Piper zwraca się do Phoebe i pyta czy to rzeczywiście był on. Phoebe odpowiada, że tak. Pyta Leo skąd o tym wiedział. Leo tłumaczy, że kiedy zostaje się Białym Promieniem, Starsi pozwalają wejrzeć w swoje dawne wcielenia. Piper ma pretensje.
Mówi: „Wiedziałeś, że byliśmy kochankami i mi nic nie powiedziałeś? Wypadło ci z pamięci?”
Leo: „Nie, ja tylko...”
Piper: „Tylko co? Zaraz dostanę migreny” :D (świetna jest ta scena :P)
Leo tłumaczy jej, że nie powiedział jej o tym bo nie chciał aby przeszłość miała wpływ na teraźniejszość. Chce by Piper sama zadecydowała czy go kocha w tym życiu.
Piper: „Potrzebuję aspiryny” :D
Phoebe wstaje i mówi (z bardzo fajnym akcentem): „Ok. Hej, możemy wrócić do mojego problemu póki w najlepszym wypadku mogę żyć do północy?” :]
Piper przeprasza ją, a potem zwraca się do Leo, że pogadają później.
Prue mówi, że rozumie, że przeszła Phoebe została zabita, ale nie rozumie jakim cudem może to zagrażać życiu obecnej Phoebe. Phoebe tłumaczy, że to sprawka klątwy. Mówi, że kuzynki nie chciały ryzykować by Phoebe i Anton znów się połączyli, w żadnym wcieleniu. Okazuje się, że Anton jest nieśmiertelny. Phoebe domyśla się, że przez to kuzynki podjęły tak ostre środki. Piper zastanawia się gdzie Anton może teraz być i co może planować. Leo mówi, że najważniejsze teraz jest by znaleźć sposób na ocalenie Phoebe. Phoebe mówi, że mógłby ją ochronić amulet. Prue pyta ją o czym ona mówi. Phoebe tłumaczy, że Anton dał jej amulet ochronny. Zastanawia się czy Christina mogłaby wiedzieć gdzie on jest. Piper uważa, że to mało prawdopodobne po 76 latach. Prue myśli, że lepiej byłoby sprawdzić w Księdze Cieni pod hasłem Anton. Phoebe każe siostrom iść poszukać czegoś w Księdze. Mówi, że chce iść na dół do kuchni coś zjeść gdyż umiera z głodu. Siostry wychodzą. Leo chce iść za nimi jednak Phoebe każe mu zostać. Mówi, że chce aby Leo poszedł z nią do domu spokojnej starości. Leo pyta ją co z jej siostrami. Phoebe odpowiada, że nie chce by tam były. Uważa, że jeśli nie znajdzie amuletu zginie, i nie chce by siostry to oglądały.

Dziewczyny idąc na strych rozmyślają. Piper uważa, że jeśli Anton jest wciąż żywy i zakochany w Phoebe to na pewno będzie starał się z nią połączyć. Prue mówi, że teraz najważniejsze jest znalezienie czegoś co mogłoby ocalić Phoebe. Gdy dziewczyny słyszą dźwięk zamykanych drzwi orientują się, że nie ma z nimi Leo.

Leo i Phoebe jadą do domu spokojnej starości. Przychodzą do Christiny. Phoebe prosi ją aby przypomniała sobie dzień, w którym zginęła zła wiedźma, a ładny naszyjnik został jej zerwany z szyi. Leo mówi, że życie Phoebe zależy od tego i prosi kobietę by się skupiła. Christina mówi, że ze schodów oglądała całą straszą sytuację, a naszyjnik po prostu prześliznął się przez podłogę do kominka. Phoebe poddaje się. Leo uważa, że w ten sposób nie uda im się nic dowiedzieć. Phoebe wpada na pomysł. Pyta Leo czy mogłaby napisać własne zaklęcie, dzięki któremu mogłaby wrócić do przeszłego życia z tą różnica, że miałaby pełną kontrolę nad swoim zachowaniem. Leo nie jest pewien. Pyta dlaczego chce wiedzieć. Phoebe mówi, że mogłaby wrócić do przeszłości i schować amulet w bezpiecznym miejscu by móc go znaleźć w przyszłości. Leo uważa, że jednym sposobem jest zamiana sił życiowych z przeszłego życia do obecnego, a to oznacza, że obecna Phoebe byłaby w 1924 roku, a przeszła w 1999. Phoebe myśli, że wystarczy jej czasu na schowanie amuletu i powrót. Leo mówi, że jeśli coś pójdzie nie tak, jest ryzyko uwolnienia potężnej wiedźmy w przyszłości i utraty Phoebe w przeszłości. Phoebe mówi, że jeśli nic nie zrobią to stracą ja tak czy siak. Uważa, że odnalezienie amuletu to jedyna nadzieja. Dziewczyna łapie notes i długopis leżące na stoliku nocnym. Leo ostrzega ją, że dla kuzynek będzie ona wyglądać tak samo i nadal będą one chciały ją zabić. Phoebe mówi mu żeby się nie martwił za dużo, bo jest teraz śmiertelnikiem i mogą mu się zrobić zmarszczki ;D
Po chwili Phoebe kładzie się na łóżku i wypowiada ułożone przez siebie zaklęcie.

Następnie jej dusza zostaje odesłana do walczącej z kuzynkami Phoebe. Dziewczyna próbuje coś powiedzieć jednak nie udaje jej się to. Zamiast tego daje mocnego kopniaka Prue, który odpycha ją na dużą odległość, a następnie przerzuca dusząca ją Piper przez plecy. Potem Phoebe robi przewrót w tył i do razu wstaje na równe nogi. Piper zastanawia się gdzie ona się tego nauczyła. Phoebe zaczyna biegać po pokoju i szukać amuletu. Międzyczasie Prue i Piper wstają z podłogi. Widząc do Phoebe mówi: „Uuuuuu...” :D i biegnie na górę. Prue zastanawia się dlaczego ona ucieka zamiast używać swej mocy. Piper myśli, że próbuje ona zwabić je w jakąś pułapkę.

Tymczasem Leo dogląda leżącej w łóżku Phoebe. Dziewczyna jednak nie robi nic oprócz oddychania. Po chwili Christina wstaje z wózka i mówiąc: „Tu, tam, wszędzie” podchodzi do szafki, wyciąga z niej amulet ochronny i pokazuje go Leo. Mężczyzna podchodzi do niej nie wiedząc za bardzo o co chodzi. Kobieta z dziwnym uśmiechem po chwili przelatuje sobie dłonią przed twarzą i zamienia się w Anton’a. Czarownik uderza z całych sił Leo co odrzuca go na bok. Leo w ‘locie’ rozwala drzwi do łazienki i upada na podłogę. Siedzi tam prawdziwa Christina związana i zakneblowana. Anton zakłada amulet na szyję Phoebe po czym całuje ją w usta. Phoebe budzi się ze snu i pyta go co się dzieje i gdzie jest. Anton odpowiada jej, że wszystko jest w porządku, i że odrodziła się na nowo. Następnie zaczynają się całować...

Tymczasem w latach 20-stych Phoebe stara się przekonać swoje kuzynki, że nie jest zła. Stojąc na schodach, trochę wystraszona, mówi bardzo fajny tekst: „Nie jestem tym kim myślicie. Jestem inną mną, mną z innego życia gdzie stałyśmy się siostrami, dobrymi siostrami, szczęśliwymi siostrami” :D
Prue i Piper mając grobowe miny patrzą się na nią jak na wariatkę.
Piper: „Musiałyśmy jej odciąć za dużo dopływu krwi do jej mózgu.”
Prue: „Musiałyśmy.”
Phoebe: „Pieprzyć to.” :D
Po czym siada na schodach i stara się wypowiedzieć zaklęcie wymiany dusz zmieniając tylko końcówki. Jednak nie działa to. Wstając i widząc swoje kuzynki Phoebe mówi: „O, o” :D Po czym Prue dmucha w jej stronę lodem.

Międzyczasie siostry przyjeżdżają do domu spokojniej starości. Prue przynosi do łóżka wodę. Kobieta dziękuje jej. Wchodzi Piper i mówi, że pielęgniarka zaraz przyjdzie. Pyta czy z Christiną wszystko w porządku. Wtedy stojący obok Leo, który gładzi się po brodzie mówi: „Tak, nic mi nie jest, dzięki, że pytasz” :]
Na co Piper odpiera, że nie wzbudzi on w niej współczucia. Ma mu za złe, że pozwolił Phoebe rzucić zaklęcie.
Prue pyta kobiety czy mogłaby coś dla niej zrobić. Staruszka prosi ją o odrobinę galaretki. Prue mówi, że zobaczy co da się zrobić po czym podchodzi do Piper i Leo. Mówi, że Christina najwyraźniej nie ma pojęcia co tu zaszło. Piper mówi, że jest ich już dwie. Ma wątpliwości co do tego, że Anton od początku wiedział, że Phoebe przyjdzie do Christiny. Leo tłumaczy, że jest ona jedyną żyjącą osobą z tamtych czasów, jedyną nadzieją dla Phoebe. Prue mówi, że to nie ma teraz znaczenia, i że jedyną osobą, która mogłaby przywrócić Phoebe jest ona sama. Piper dodaje, że ze złą Phoebe w teraźniejszości, która ma amulet, wypowiedzenie zaklęcie jest niemożliwe. Prue uważa, że trzeba coś wymyślić by zabrać obecnej Phoebe amulet. Leo dodaje do tego, że tylko na tak długo aby Phoebe mogła wrócić do swojego ciała, gdyż musi go nosić w teraźniejszości by klątwa kuzynek jej nie dopadła. Piper robi dziwną minę. Wtedy Prue wykonuje typowy dla siebie gest zdziwienia czyli: „Huh?” :D A następnie mówi: „Ok, wiec, podsumowując: złapać złą Phoebe, zabrać amulet. Jakieś pytania? Ok, dobra. Chodźmy” :D Bueh... To jest spoko bo Prue to tak szybko mówi, no wiecie zadała pytanie, nikt jej nie odpowiedział a ona dalej nawija :]
Prue po wypowiedzeniu tych słów chce wyjść z pokoju jednak Leo zatrzymuje ja pytając dokąd chce iść. Prue odpowiada mu, że z powrotem do posiadłości. Uważa, że Anton i zła Phoebe będą chcieli dokończyć to co dawniej zaczęli czyli zabić je.

Tymczasem Phoebe w roku 1924 chowa się i ucieka przed swoimi kuzynkami. Udaje jej się je wykiwać po czym zbiega na dół i stara się powiedzieć zaklęcie. Jednak wpada na Anton’a, który biorąc ją za swoją ukochaną zaczyna się z nią całować. Phoebe opiera się mu. Anton mówi, że jest zbyt piękna by być prawdziwa.
Na co Phoebe: „Dzięki, że mi przypominasz”, po czym zadaje mu kick-boxingowy cios z nogi, który wyrzuca czarownika w powietrze. Anton ląduje na sole bilardowym, który pod siłą uderzenia zawala się. Niestety od tyłu zachodzą Phoebe jej kuzynki i związują ją sznurami.

W teraźniejszości Dziewczyny i Leo wracają do domu. W solarium zastają Anton’a i siedzącą na fotelu złą Phoebe. Mówi: „Witajcie kuzynki, a może teraz siostry?”. Prue chcę użyć na niej telekinezy jednak amulet chroni ją. Chroni też Anton’a gdyż trzyma on swą ukochaną za rękę. Phoebe wstaje wraz z nim i podchodząc kilka kroków bliżej mówi: „Tym razem wasza kolej by zginąć”. Po czym strzela prosto w Piper ognistą strzałą. Dziewczyna w porę zamraża ją. Prue ciągnie siostrę za rękę i obie razem z Leo chowają się za sofą. Prue mówi, że trzeba jakoś zdjąć z niej amulet. Piper z ironią pyta ją jak niby miałyby to zrobić. Ognista strzała odmraża się i rozbija się o szafę. Siostry uciekają.
Międzyczasie kuzynki duszą Phoebe, która stara się wypowiedzieć swoje zaklęcie.
Anton puszcza rękę Phoebe. Zza fotela po prawej wyłania się Piper. A zza fotela po lewej wyskakuje Leo z tekstem: „Za tobą!”. Phoebe odwraca się w jego stronę. Wtedy Prue wstaje zza sofy. Phoebe szybko strzela w nią ogniem, jednak Prue od razu używając telekinezy przekierowuje go na Anton’a. Czarownik nie chroniony już mocą amuletu zaczyna płonąć, aż po chwili wybucha. Wykorzystując osłupienie Phoebe, Piper zachodzi ją od tyłu i uderza ją w głowę z całych sił. Dziewczyna upada na podłogę, a wtedy Prue podchodzi do niej i ściąga jej z szyi amulet. Phoebe z przeszłości w ostatnich chwilach życia udaje się powiedzieć zaklęcie do końca, po czym umiera. Dusza wraca do ciała z teraźniejszości. Phoebe gwałtownie budzi się. Dusząc się prosi siostry o pomoc. Piper orientując się, że to na pewno jest dobra Phoebe każe Prue założyć jej amulet. Najstarsza robi to czym prędzej. Wtedy naszyjnik zaczyna świecić aż w końcu oddech Phoebe uspokaja się. Dziewczyna dziękuje siostrom za ocalenie życia, wszystkich z nich...

Następnego dnia Leo żegnając się z Piper pyta ją czy nadal złości się na niego za nie mówienie jej o ich przeszłych wcieleniach będących razem. Piper mówi, że nie pozwoliła mu jeszcze poruszać tego tematu. Dodaje też, że sama nie wie co to ma oznaczać. Leo uważa, że to oznacza, że są oni sobie przeznaczeni. Dzwonek do drzwi.
Leo: „Uratowany przez dzwonek”
Po otwarciu okazuje się, że to Dan.
Leo: „Albo nie.” :D
Dan na widok Leo pyta go co on tutaj robi. Piper mówi, że właśnie wychodzi. Leo żegna się, a następnie wychodzi. Dan zamyka za nim drzwi po czym mówi, że musi coś powiedzieć Piper nawet jeśli miałby się na niego obrazić. Mówi też, że martwi się o nią z ‘jego’ powodu. Piper pyta go czy chodzi mu o Leo. Dan mówi, że nie wiadomo czy to jest jego prawdziwe imię. Tłumaczy, że ma brata w jakimś tam czymś tam (Departamencie Stanu czy jakoś tak) i że prosił go by sprawdził Leo w aktach wojskowych. Mówi, że jedyny Leo Wyatt zginął w II wojnie światowej. Piper uważa, że to jakaś pomyłka. Dan zdenerwowany stara się ją przekonać, że nie ma o nim żadnych zapisów, tak jakby nie miał żadnej przeszłości. Potem przeprasza ją i prosi by miała się na baczności gdy Leo jest w pobliżu. Piper obiecuje mu to. Następnie Dan mówi, że musi już iść, całuje ją w policzek na pożegnanie i wychodzi.

Tymczasem Prue przychodzi do pokoju Phoebe. Dziewczyna siedzi na łóżku i pisze coś w Księdze Cieni. Mówi, że to mała wskazówka na temat Anton’a. Prue pyta ją czy myśli, że nie udało im się go unicestwić. Phoebe odpowiada, że woli nie ryzykować i napisać to by jej przyszłe wcielenie miało Księgę blisko siebie by to przeczytać i ustrzec się przed niebezpieczeństwem. Prue mówi, że coś jej podpowiada, że Księga zawsze będzie blisko nich. Phoebe mówi, że tak będzie, ale ostrzeżenie nie wiele pomoże jeśli jej przyszłe wcielenie obróci się ku złu. Prue przysiadając się do niej mówi, że zło jest częścią każdej z nich, i że każda z nich ma go odrobinę w sobie. Tłumaczy, że jest to naturalne tak samo wewnętrzne dobro jak i wewnętrzne zło, i dzięki temu wie się co jest złe a co dobre, to daje wybór. Uważa, że Anton wcale nie potrzebowałby przeszłej Phoebe gdyby ta obecna nie stałaby się dobra. Phoebe zniżając głosik mówi: „Ale i tak jest dobrze być złą raz na jakiś czas, no nie?” na co Prue: „No baa, nawet bardzo” :D
Po czym obie zaczynają się śmiać :)

Koniec


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Filmiki:












Blessed Be...
.:Komentarze [76]:.
Dodaj
- Zobacz



Being in two places at the same time has to be awesome ;D
>> sobota, 28 kwietnia 2007 10:33:20

O dziwo mam dziś temat na notkę. Bardzo skromny aczkolwiek fajny, przynajmniej moim zdaniem :P



Niedawno Prue otrzymała nową moc a jest nią projekcja astralna. Polega ona na tym, że jeśli Prue chcę być w dwóch miejscach na raz to może to zrobić z tym, że w jednym miejscu jest ona tak jakby ‘zawieszona’ gdyż zamyka oczy i wygląda jakby spała, a w drugim (tam gdzie przeniosła swoje ciało astralne) może normalnie funkcjonować. Jest tylko jedna wada – ciało astralne nie posiada drugiej mocy czyli telekinezy.

Na początku Prue nie potrafi kontrolować swojej mocy i udaje jej się ją wyzwolić tylko gdy przyjdzie na to potrzeba. W późniejszym czasie nauczy się ona nad nią panować.

Tutaj macie dwa filmiki o tym jak Prue otrzymuje nową moc:

Dłuższy:



I krótszy:



A tutaj macie gify własnoręcznie przeze mnie zrobione ;D


Astral Project.gif

Astral Projection 1.gif Astral Projection 2.gif

Astral Projection 4.gif Astral Projection 5.gif

Astral Projection 3.gif

Astral Projection 6.gif



Odcinek 11 –Bezmyślne Porzucenie

Piper przygotowuje koszyk z prezentami, w solarium. Przychodzi Prue i pyta ją czy nie widziała nigdzie jej slajdów. Piper wskazuje jej telewizor, po czym Prue biegnie je stamtąd zabrać. Mówi, że gdyby ich zapomniała to Jack by ją zabił. Piper dziwi się co Jack ma z tym wspólnego. Prue mówi jej, że ich szef zdecydował się wysłać dwie osoby z najlepszą prezentacją do Nowego Jorku, a ona i Jack liczą na to, że wygrają. Piper pyta ją czy mają zamiar spać ze sobą. Prue tłumaczy jej, że to tylko podróż służbowa. Pyta siostry dla kogo przygotowuje prezent. Piper odpowiada, że dla jakiejś Lisy Kruger i dla jej dziecka. Prue mówi jej, że kompletnie o tym zapomniała. Piper mówi, że Phoebe również, ale też, że podpisze go jako od całej trójki. Prue pyta ją co tam umieściła. Piper pokazuje jej kocyk i mówi, że sama zrobiła go na drutach. Prue dziwi się, gdyż nie wiedziała do tej pory, że Piper potrafi robić na drutach. Piper mówi jej, że zostało jej jeszcze trochę wełny, i że zrobiła dodatkowo misia, po czym pokazuje go siostrze. Prue mówi jej, że nabiera wprawy. Piper nie wie o co jej chodzi. Prue mówi, że o nią, o Dan’a i ich dziecko. Piper mówi, że nie ma zamiaru przeprowadzać się do niego a co dopiero mieć z nim dziecko. Prue żartuje sobie, że faceci, którzy nie boją się zobowiązań są straszni. Piper mówi jej, że to nie jest śmieszne, i że to poważny problem. Prue mówi, że nie widzi w tym żadnego problemu, gdyż ona i Dan kochają się. Piper mówi, że zawsze kiedy ma się na coś zdecydować, przypomina jej się podróż w przyszłość, w której ona i Leo... Prue przerywa jej i mówi, że Dan jest tu i teraz, i że tylko to się liczy.

Phoebe przychodzi do Morris’a na komisariat. Proponuje mu pomoc w dochodzeniach, jednak on się nie zgadza twierdząc, że i tak ma zepsuty wizerunek, a przyjmowanie usług jasnowidza dodatkowo by go pogrążyło. Międzyczasie na komisariat zostaje przyniesione małe dziecko w nosidełku. Phoebe chcąc przekonać Darryl’a łapie jakiś nóż i udaje, że ma wizję. Mówi, że widzi krew, mięso, i że Darryl je na śniadanie parówkę (bleah). Darryl mówi, że nienawidzi parowek (brawo). Phoebe słyszy ciągle płaczące dziecko. Widząc jak kilku policjantów próbuje je uspokoić jakimś dzwoneczkiem pyta Morris’a co na komisariacie robi dziecko. Darryl odpowiada, że zostało ono porzucone. Phoebe uważa, że to straszne. Nie może wytrzymać tego jak policjanci drażnią małego więc idzie do nich, każe im odejść i mówi, że sama się tym zajmie. Siada obok malucha i uspokaja go. Patrząc na kocyk dowiaduje się, że ma on na imię Matthew. Mówi Darryl’owi żeby się przekonał, że ona może jednak się do czegoś przydać. Nagle gdy bierze dziecko na ręce dostaje wizji. Widzi jak jakiś mężczyzna wyciąga dziecko z łóżka, ucieka i zostaje zaatakowany przez miotającego piorunami ducha.

Phoebe zabiera dziecko do domu. Piper zajmuje się nim, a Phoebe opowiada jej o wizji. Mówi, że nie wie czy była to przeszłość czy przyszłość, ale gdyby to była przeszłość to mogło to być powodem porzucenia malucha. Piper nie ma pewności czy jest dobra w opiece dziecka. Phoebe każe jej bujać się gdyż dzieci to lubią. Piper pyta jej czy jest pewna, że widziała ducha. Phoebe odpowiada, że tak, ale nie wie dlaczego duch chciałby skrzywdzić takie maleństwo. Piper pyta w jaki sposób udało jej się przekonać Darryl’a by zabrać dziecko do domu. Phoebe mówi, że powiedziała mu o wizji. Problemem jest to, że po 24 godzinach zjawi się opieka społeczna. Piper pyta ją co mogą zrobić przez ten czas, ‘nauczyć dziecko magicznego rzemiosła?’ ;D Gdy maluch zaczyna płakać (czy co to tam jest) Piper oddaje go Phoebe. Ona bierze go i kładzie do nosidełka. Dziecko uspokaja się. Piper przyznaje siostrze, że jest urodzoną opiekunką. Phoebe mówi jej, że nie może się doczekać własnego dziecka. Piper mówi, że Dan zakochał się w niewłaściwej siostrze. Potem podchodzi do dziecka i macha mu misiem przed buzią, po czym dziecko wymiotuje na niego. Phoebe tłumaczy, że nie lubi gdy macha się mu przed buzią, i wyciera mu ją. Przychodzi Prue i od progu woła: „Oby to było ważne, bo stawką jest utrata wyjazdu do Nowego Jorku”. Gdy wchodzi do salonu Phoebe i Piper ją uciszają a ona sama na widok dziecka robi zdziwioną minę i mówi: „Mamy dziecko?”. Piper odpowiada: „Phoebe znalazła”. Na co Prue: „Myślałam, że szukałaś pracy a nie dziecka”. ;D Phoebe mówi jej, że szukała pracy ale napatoczyło się porzucone dziecko. Prue dziwi się, że zostało porzucone, gdyż wygląda na zadbane i z bogatej rodziny biorąc pod uwagę jedwabny kocyk. Zastanawia się jak to możliwe, że rodziców stać na kosztowne rzeczy, a nie stać ich na utrzymanie dziecka. Phoebe mówi jej, że nie to był powód porzucenia. Piper tłumaczy, że Phoebe miała wizję z duchem w roli głównej. Phoebe dodaje, że widziała tam też mężczyznę, prawdopodobnie ojca dziecka. Mówi, że Darryl zlecił zrobienie portretu pamięciowego. Prue uważa, że trzeba jak najprędzej dowiedzieć się do kogo należy maluch. Phoebe i Prue chcą wyjść jednak Piper mówi im, że nie mogą one jej tak zostawić z dzieckiem. Prue każe jej potraktować to jako test. Piper mówi, że nie potrzebuje żadnych testów i wystarczy jej wspomnienie gdy mama nie mogła dać sobie rady z Phoebe, dawała ją Prue, a ona ją ciągle upuszczała... Na co Phoebe mówi: „Co?!” ;D Prue szybko zmieniając temat pyta Piper w czym rzecz. Piper mówi, że potrzebuje całą masę rzeczy takich jak pieluch, butelek, mleka etc. Prue wychodzi mówiąc, że idzie na zakupy. Phoebe też sobie idzie i mówi, że wszystko będzie w porządku.

Prue jedzie na zakupy do sklepu dziecięcego. Jeździ między półkami z wózkiem wypchanym wszystkimi rzeczami jakich potrzebują małe dzieci. Nie może jednak dosięgnąć do pieluch leżących u samej góry. Rozgląda się wokół czy nikogo nie ma, a po chwili przyciąga pieluchy do siebie telekinezą. Okazuje się, że jest tam również Jack. Ściga się na hulajnodze z jakimś chłopcem. Gdy widzi Prue zatrzymuje się i pyta ją co ona tu robi. Ona odpowiada, że wypadł jej mały rodzinny problem, a te wszystkie rzeczy są dla jej małego kuzyna imieniem Matthew. Jack pyta ją kiedy ma zamiar wrócić do pracy. Prue odpowiada, że zaraz po tym jak zawiezie te rzeczy do domu. Jack mówi, że już myślał, że rozmyśliła się ona co do wyjazdu do Nowego Jorku. Prue mówi, że specjalnie pracowała przez trzy noce nad ich prezentacją, i że bardzo chce jechać do Nowego Jorku. Mówi też, że o wiele bardziej wolałaby być w pracy niż tonąć w stosie tych wszystkich zabawek i pieluch. Pyta go czy ma jakiekolwiek pojęcie na temat pieluch. Jack mówi, że na temat dzieci nie wie absolutnie nic. Dodaje, że wie za to wiele o Nowym Jorku, romantycznych knajpach, dobrych klubach, pięknych miejscach etc. Przypomina jej o prezentacji o 15-stej, oraz o locie na 9-tą. Potem odjeżdża na hulajnodze.

Dan i Piper są w kuchni. Dan trzymając malucha n rękach pokazuje Piper jak obchodzić się z dziećmi. Piper dziękuje mu za pomoc gdyż sama nie mogła sobie poradzić. Podziwia go za tak dużą wiedzę. Dan tłumaczy jej, że pochodzi z wielodzietnej rodziny. Piper przygląda się Dan’owi. On z uśmiechem pyta ją dlaczego to robi. Piper odpowiada mu, że lubi na niego patrzeć. Tylnymi drzwiami do kuchni wchodzi Prue i od progu mówi: „Nie masz pojęcia ile możesz kosztować dziecko”. A gdy stawia trzy wypchane po brzegi torby na stole dodaje: „Powiem ci. 312,46$”. Piper jest zszokowana. Dan mówi, że Prue przyszła w samą porę bo Matthew potrzebuje przewinięcia. Prue rozkłada kocyk na stole, a Dan kładzie na nim dziecko. Prue rozpina mu pieluchę. Tak samo ona jak i Piper nie mogą wytrzymać ‘zapachu’ wydobywającego się stamtąd. Prue każe Piper wyrzucić pieluchę. Wtedy nagle maluch zaczyna siusiać prosto na Prue jednak ona ze strachu unosi ‘strumień’ trochę do góry, a Piper go zamraża. Prue stwierdza, że tylko jedna z nich powinna przewijać dzieciaka. Piper zgadza się. Na trzy-cztery Piper odmraża czas po czym Prue odsuwa się i odrzuca strumień z dala od siebie. Prue stara się założyć małemu nową pieluchę jednak nie pasuje. Dan mówi jej, że pewnie wzięła zły rozmiar. Prue pyta się skąd miała wiedzieć jaki rozmiar wziąć. Dan podchodzi do malucha i zakładu mu pieluchę taką teges ;P No w sensie, że wziął jakąś ścierkę, szmatkę czy co to tam jest i go owinął i agrafką spiął, wiecie o co chodzi :P
Potem bierze dziecko na ręce i mówi, że po drodze może kupić pasujące pieluszki. Potem oddaje małego Prue, żegna się z Piper i wychodzi. Prue zaczyna coś ściemniać i podawać malucha Piper. Siostra pyta się ją po co ona mu go daje. Wtedy Prue łapie swoją torebkę i mówi, że musi iść, po czym zwiewa. Piper krzyczy do niej, że to już drugi raz ;D

Na komisariacie grafik komputerowy robi portret pamięciowy mężczyzny, którego Phoebe widziała w wizji. Dziewczyna opisuje mu szczegóły. Grafik pyta Morris’a co ma potem z tym zrobić, ‘rozdać chłopakom, wysłać list gończy, a może zanieść wróżce?’. Phoebe przyglądając się portretowi dostaje olśnienia i mówi, że właśnie tak on wyglądał. Darryl pyta czy jest tego pewna. Phoebe odpowiada, że nie ma najmniejszych wątpliwości. Darryl każe grafikowi zrobić kopie i sprawdzić bazę danych. Phoebe wysyła portret faksem do Prue. Rozmawia z nią przez telefon. Prue mówi jej, że to Gilbert Van Lewen. Phoebe dziwi się skąd ona to wie. Prue tłumaczy, że jego rodzina ma wielką kolekcję dzieł sztuki, i że ojciec zmarł rok wcześniej w niewyjaśnionych okolicznościach. Przypomina sobie, że czytała również o śmierci brata Gilbert’a kilka dni wcześniej. Phoebe domyśla się, że duch ściga nie tylko Matthew’a. Pyta siostrę czy pojedzie z nią i Morris’em do domu Van Lewen’ów by odrobinę porozmawiać. Prue widząc idącego Jack’a odpowiada: „Jasne. Kto by chciał lecieć do Nowego Jorku?”, po czym Phoebe żegna się i odkłada słuchawkę.

W posiadłości Van Lewen’ów toczy się drobny spór. Żona Gilbert’a - Aleksandra pyta go dokąd zabrał Matthew. Gilbert mówi jej, że nie miał innego wyjścia i musiał go porzucić gdyż ‘on’ przyszedłby po niego w dniu chrztu, bo zawsze uderza w chwilach szczęścia. Aleksandra rozumie jego ból po stracie brata, ale każe mu przestać bredzić o duchach bo to niedorzeczne. Gilbert słyszy dziwne odgłosy. Przybiega jego matka - Marta i każe mu uciekać. Nagle pojawia się duch i mówi, że na to za późno. Marta prosi go by oszczędził jej ostatniego syna. Duch mówi, że może go ocali jeśli przyprowadzi dziecko. Gilbert odpowiada, że nigdy tego nie zrobi. Wtedy duch strzela do niego piorunem, co odrzuca go. Mężczyzna wypadając przez barierkę zabija się. Duch zwraca się do Marty i mówi jej, że nie pozwoli jej odejść dopóki nie zabije wszystkich mężczyzn w jej rodzinie.

Na miejsce przyjeżdża policja, w tym Darryl z Phoebe. Zjawia się również Prue. Pyta ich co się stało. Darryl tłumaczy jej, że był wypadek i zginął Gilbert Van Lewen. Prue szkoda jest Matthew. Morris mówi, że nie ma pewności, że Gilbert był jego ojcem. Phoebe chce to sprawdzić. Darryl mówi im, że to miejsce zbrodni, a one nie są policjantami. Dziewczyny nie dają za wygraną i mówią, że nie mogą tego tak zostawić.

Po domu kręci się pełno policjantów. Darryl wraz z siostrami wchodzi do środka i informuje policjanta przy drzwiach, że one są z nim. Policjant pyta go czy to przyjaciółki jasnowidzki. Darryl straszy go zdegradowaniem czy coś. Mówi dziewczynom, że idzie porozmawiać z Martą i każe im zostać na miejscu. Potem idzie porozmawiać z panią Van Lewen. Pyta jej czy mógłby zadać jej i jej synowej trochę pytań. Marta odpowiada, że Aleksandra niezbyt dobrze się czuje i odpoczywa. Darryl pyta czy dziecko jest razem z nią. Marta zmyśla, że dziecko jest u ciotki w jakimś tam mieście. Słysząc to Prue i Phoebe idą na górę. Znajdują pokój dziecięcy a w nim pełno zdjęć oraz poduszki z naszytym imieniem Matthew. Dziewczyny nie mają już żadnych wątpliwości, że miały rację. Nagle w drzwiach pojawia się zapłakana Aleksandra i pyta je co one tutaj robią i kim są. Phoebe przedstawia siebie i siostrę i mówi, że są one... a Prue za nią dokańcza: „psychologami policyjnymi” po czym Phoebe kieruje na nią krzywe spojrzenie ;] Aleksandra mówi, że nie potrzebuje pomocy i chce być sama. Phoebe mówi jej, że mogą one pomóc. Aleksandra mówi, że to nie zwróci jej męża. Prue mów że nie, ale może zwrócić kogoś innego. Kobieta każe im wyjść po czym sama odchodzi.

Nadchodzi wieczór. Phoebe i Prue siedzą przy stole w kuchni. Prue pisze jakieś notatki, a Phoebe szpera w Internecie. Przychodzi Piper z wyjącym dzieckiem na rękach. Prosi siostry o zmianę. Phoebe mówi jej, ze za chwilę ją zmieni, ale w necie jest pełno informacji na temat Van Lewen’ów. Prue mówi, że też nie może jej zmienić, bo Jack przesunął prezentację, a to oznacza, że musi się ona wyrobić z tym do rana. Piper pyta je dlaczego nie powiedziały Marcie albo Aleksandrze o tym, że Matthew jest u nich. Prue odpowiada, że bały się, że duch za nimi podąży. Mówi też, że zostało tylko 12 godzin zanim Darryl zabierze małego. Phoebe zastanawia się jak się dowiedzieć jak unicestwić ducha. Tłumaczy, że duchy zawsze prześladują z konkretnego powodu, a jest to zawsze powód osobisty. Uważa, że Van Lewen’owie na pewno wiedzą o nim. Piper nie wytrzymuje już z dzieckiem i oddaje je Phoebe, a sama siada przed laptopem. Phoebe stara się uspokoić malucha jednak nie udaje jej się to. Zastanawia się dlaczego tak płacze. Prue myśli, że może chce mu się spać. Piper mówi jej, że gdyby chciało mu się spać to by zasnął a nie wrzeszczał. Phoebe podejrzewa, że może chodzi o kolkę. Nagle dziecko wymiotuje na materiały przygotowane przez Prue.

Gdy jest już druga w nocy dziewczyny przenoszą się do salonu. Teraz to Prue nosi dziecko. Mówi, że podobno dzieci dużo śpią. Phoebe mówi jej, że to kłamstwo, żeby kobiety chciały rodzić. Piper czyta jakąś książkę z poradami dla matek, a Phoebe dalej przeszukuje Internet. Phoebe pyta siostry czy wyczytała już coś ciekawego. Piper odpowiada, że już wszystkiego próbowały. Pyta ją jak idą poszukiwania. Phoebe odpowiada, że kiepsko. Jedyne co wie to, że Van Lewen’owie są strasznie bogaci i wielu zmarłych z pewnością ma do nich żal. Prue mówi, że powinny się one skupić na śmierci męża Marty gdyż od niego się zaczęło. Dziecko znów zaczyna płakać. Dziewczyny kładą go na kocyku na podłodze i starają się uciszyć. Prue wyrzuca wszystkie swoje rzeczy z torebki i używając telekinezy powoduje, że wszystkie z nich zaczynają latać wokoło nad głową dzieciaka. Matthew’owi podoba się to i uspokaja go to. Jednak po bardzo krótkiej chwili wytchnienia siostry słyszą odgłos robienia kupki :P Dziecko znów zaczyna płakać.

Jest już trzecia. Dziewczyny wracają do kuchni. Tym razem Piper szpera po Internecie, a Prue stojąc przy zlewie z dzieckiem myje go (pomaga sobie swoją mocą). Piper wpada na trop szofera Van Lewen’ów – Elias’a Lundy’iego. Okazuje się, że zniknął nagle bez wieści tuż przed śmiercią męża Marty. Prue kładąc malucha do nosidełka mówi, że nie oznacza to, że ten szofer umarł. Piper mówi, że nic ze sobą nie zabrał. Prue mówi jej, że trzeba o to spytać Martę. Piper zastanawia się czy będzie ona chciała w ogóle z nimi gadać. Prue stwierdza, że jeśli chce odzyskać wnuka to będzie musiała. Przychodzi Phoebe z Księgą Cieni. Myśli, że musi tutaj być coś na uspokojenie dzieci bo w końcu ich mama miała trzy córki. Po chwili znajduje jakiś tekst, a na samym końcu zdanie: „Czasami dzieci muszą płakać”. Prue mówi: „Dzięki mamo”. Phoebe zastanawia się dlaczego to takie trudne. Dziecko znów zaczyna ryczeć jednak Piper nie wytrzymuje i zamraża je.

Ósma rano. Dziewczyny śpią z opartymi głowami o stół. Dzieckiem opiekuje się Dan. Budzi się Piper i z uśmiechem przygląda się Dan’owi. Mówi mu, że jest zbyt dobry żeby być prawdziwym. Dan oddaje jej małego i mówi, że musi już iść do pracy. Potem żegna się z nią i z maluchem i wychodzi. Piper kładzie Matthew w nosidełku. Prue i Phoebe budzą się. Prue widząc, że jest ósma zrywa się nie chcąc się spóźnić. Phoebe mówi, że jedzie do domu Van Lewen’ów. Pyta Piper czy jedzie razem z nią. Piper odpowiada, że tak po czym cała trójka wychodzi z kuchni. Po chwili wszystkie trzy wracają się. Stając przed dzieckiem Prue mówi: „Chyba o czymś zapomniałyśmy”.

Prue siedzi w swoim biurze. Przychodzi Jack i pyta ją czy jest już gotowa. Prue coś ściemnia. Po chwili zza biurka dochodzi głos dziecka. Jack widząc niemowlę pyta: „To z biurowych zapasów?” ;D Prue mówi mu, że nie miała co z nim zrobić. Chcę też przycisnąć nowego szefa by w Buckland powstał żłobek bo nie tylko ona ma dziecko. Jack mówi jej, że nie ma swojego dziecka. Prue odpowiada mu, że kiedyś na pewno będzie mieć. Gdy dziecko się niepokoi Prue daje mu najmniejszy palec do possania. Mówi Jack’owi, że lubi on tylko i wyłącznie ten palec, i że zajęło jej to całą noc by to zrozumieć. Jack mówi jej, że imponuje mu jej instynkt macierzyński, ale on ‘też jest dużym dzieckiem, które w tej chwili myśli o Nowym Jorku’ ;) Prue przyznaje się, że nie skończyła prezentacji. Jack mówi, że domyślił się, i że dokończył prezentacje za nią. Zadowolona Prue podbiega do niego, rzuca mu się na ramiona i mówi, że jest najlepszy. Do jej biura wchodzi szef i mówi, że z pewnością jest on najlepszy, i że potrzebuje w Nowym Jorku tylko najlepszych. Oznajmia Prue, że odpadła z gry. Jack tłumaczy mu, że skończył prezentacje na podstawie jej notatek, bo ona miała ważną sprawę rodzinną. Szef mówi, że ma ona ich bardzo wiele. Dodaje, że prezentacja Jack’a zostanie przedstawiona w południe, po czym odchodzi.

Piper i Phoebe jadą do posiadłości Van Lewen’ów. Drzwi otwiera im Marta. Pyta czy są one z policji. One odpowiadają, że niezupełnie ale, że chcą pomóc. Kobieta nie wie o co chodzi. Phoebe pyta ją czy zna nazwisko Elias Lundy. Ze schodów schodzi Aleksandra i powiadamia Martę o telefonie z domu pogrzebowego. Jednak widząc Phoebe przestaje mówić. Pyta co one tutaj robią. Dziewczyny wchodzą do środka i idą do niej. Phoebe tłumaczy jej, że muszą one porozmawiać. Marta staje obok swojej synowej i pyta je kim one są i czego chcą. Phoebe wyciąga naszywkę z kocyka z imieniem Matthew i podaje ją Aleksandrze. Kobieta pyta czy nic mu nie jest. Phoebe skina głową na potwierdzenie. Piper mówi, że powinny one pójść w jakieś bezpieczne miejsce by spokojnie porozmawiać. Nagle rozlegają się dziwne dźwięki. Naszywka odlatuje z rąk Aleksandry, po czym pojawia się duch i łapie ją (naszywkę, nie Aleksandrę :P). Pyta gdzie jest dziecko. Aleksandra prosi siostry by nic mu nie mówiły. Dych wystawia rękę w ich kierunku i uwalnia błyskawicę, jednak Piper ją zamraża. Duch jednak pozostaje ruchomy. Piper dziwi się temu. Mówi, że zamrażała już wcześniej duchy. Phoebe mówi, że nie czas na pogaduszki, każe jej odmrozić kobiety i wiać. Piper odmraża czas. Wtedy Phoebe każe się uchylić Marcie i Aleksandrze. Gdy kobiety kucają, błyskawica trafia w wazon. Potem wszystkie zaczynają biec prosto przez ducha do drzwi wejściowych. Piper, Phoebe i Aleksandrze udaje się wybiec jednak Marta biegnąca na końcu zostaje potraktowana błyskawicą przez ducha i upada. Duch chce wybiec za dziewczynami jednak powstrzymuje go od tego jakaś magiczna bariera. Krzyczy by przynieść mu dziecko, bo w przeciwnym razie Marta zginie, po czym zamyka drzwi. Marta mówi mu, że wygląda na to, że nie tylko ona jest tu uwięziona...

Piper i Phoebe zabierają Aleksandrę do P3. Piper mówi jej, że bezpieczniej by było gdyby pojechała ona do ich domu i została tam razem ze swym dzieckiem. Kobieta jednak uważa, że to zbyt duże ryzyko. Chciałaby zobaczyć się z synem, ale nie może tego zrobić. Phoebe myśli, że duch nie będzie jej śledził, bo wygląda na to, że nie może w ogóle opuścić domu. Aleksandra mówi, że nie mają one całkowitej pewności. Boi się go, wie do czego jest zdolny i nie chce by jej syna spotkało to samo co jej męża. Phoebe pyta ją czy wie coś Elias’ie Lundy’im. Aleksandra opowiada im, że był to ich szofer, który zakochał się do szaleństwa w Marcie. Mówi, że raz nawet wyrył on ich inicjały na największym dębie w posiadłości. Mówi także, że miłość przerodziła się w obsesję, i że Elias rzucił się pewnego razu na Martę, przez co jej mąż zwabił go do tego drzewa i tam zabił strzałem w plecy, a potem zakopał zwłoki. Phoebe z ironią mówi, że to wyjaśnia nagłe zniknięcie. Aleksandra kontynuuje i mówi, że tydzień później jej teść zginął, następnie brat Gilbert’a, jego wuj, aż w końcu on sam. Opowiada, że każda ze śmierci wyglądała na wypadek, i że tylko Marta zna całą prawdę. Phoebe pyta ją dlaczego zostali oni w tym domu, nie wyprowadzili się. Aleksandra odpowiada, że dopóki nie zginął jego brat to nie wierzył w historię o duchu, i że Marta chciała sprzedać dom, jednak Elias jej nie pozwolił. Domyśla się, że chce on by Marta odpokutowała za czyny swego męża i nie spocznie dopóki nie dostanie Matthew. Phoebe mówi, że one dostaną go pierwszego. Pyta czy wie gdzie został pogrzebany Lundy. Aleksandra mówi, że pod nieopodal drzewa z inicjałami.

Prue wraz z Matthew na rękach czeka na windę. Zatrzymuje ją Jack. Mówi jej, że wstawił się za nią u szefa, powiedział, że bez jej pracy nie stanąłby na wysokości zadania, przez co dostał dwa bilety do Nowego Jorku, dla niej i dla niego. Mówi do dziecka, że mu przykro ale ma tylko dwa bilety. Prue mówi, że dzieci poniżej dwóch lat podróżują za darmo. Jack mówi, że obawiał się takiej odpowiedzi. Dodaje, że wszystko mu jedno, chce lecieć mimo wszystko. Prue mówi mu, że miło jej, że Jack o nią walczył, ale musi wracać do domu. Potem wsiada do windy. Jack mówi jej, że razem z dzieckiem tworzą ładną parę. Prue dziękuje mu za komplement i całuje malucha w policzek. Następnie drzwi windy zamykają się.

Phoebe w kuchni przygotowuje miksturę. Wchodzi Piper. Mówi, że od tego zapachu można się udusić. Phoebe mówi, że lepsze to niż smród pieluch. Uważa, że powinna być dobra opiekunką, lubi dzieci, jest dobra, a tak nie jest. Piper mówi jej, że Matthew odpycha każdą z nich w równym stopniu. Phoebe czuje się źle mimo wszystko. Wydaje jej się, że zawsze gdy się zbliża, Matthew otwiera buzię bądź kiszki. Traktuje to jako odrzucenie. Piper mówi jej, że minie sporo czasu zanim nauczy się ona pielęgnować dziecko. Uważa, że powinny się cieszyć z wolnych chwil, a nie narzekać. Phoebe mówi, że tęskni za nim. Piper zauważa, że jest strasznie cicho. Chce jednak skupić się na razie na duchu. Phoebe każe jej przynieść szpadle. Piper dziwi się po co im potrzebne szpadle. Phoebe tłumaczy, że żeby mikstura zadziałała, musi być wylana na kości zmarłego a te są zakopane. Piper pyta czy ma ona dla niej jeszcze jakieś odrażające szczegóły. Phoebe mówi, że można go unicestwić drugim sposobem czyli niszcząc obiekt klątwy, w tym wypadku Martę, ale ten pomysł odpada gdyż Marta jest niewinną, która powinny one chronić. Tylnymi drzwiami wchodzi Prue z Matthew na rękach. Od razu Piper i Phoebe pobiegają do niego i zaczynają witać. Prue mówi, że też tu jest. Pyta czy są już gotowe. Phoebe odpowiada, że tak, ale że ktoś musi zostać z Matthew. Wszystkie trzy mówią jednocześnie: „Ja zostaję!” ;D

Dzwonek do drzwi. Phoebe biegnie otworzyć. To Darryl. Mówi, że czas już minął, i że opieka społeczna upomina się już o dziecko. Prue i Piper idą do korytarza. Phoebe każe mu powiedzieć, że dziecko jest z nimi. Morris mówi, że trzy czarownice i bobas to nie najlepsza wymówka. Piper mówi, że nie może on go zabrać gdy są one już tak blisko unicestwienia... Darryl przerywa jej i mówi, że nie chce słuchać żadnych opowieści o duchach. Dodaje, że w realnym świecie dziecko zostało porzucone i jeśli on go nie odda opiece społecznej to straci swą odznakę. Prue wpada na pomysł. Uważa, że nie stanie się tak jeśli przedstawi wiarygodną wersję zdarzeń. Mówi mu, że jeśli powiedziałby, że dziecko zostało porwane a potem porzucone to zostałby bohaterem gdyby oddał je matce. Prue oddaje Darryl’owi dziecko. Mówi mu, że jeśli nie wrócą w ciągu kilku godzin, niech robi co do niego należy. Dziewczyny zaczynają dawać Darryl’owi setki rad: żeby nie machał mu koło buzi, że lubi smoczka, bujanie... Morris mówi, żeby się nie martwiły bo wie co trzeba robić, w końcu sam jest ojcem. Dziewczyny żegnają się z maluchem. Prue idzie się przebrać, a Phoebe i Piper idą do samochodu.

Noc. Duch ściga Martę po domu i strzela w nią piorunami. Kobieta mówi mu, że może ją dręczyć do woli bo ona i tak nie wie gdzie jest Matthew, a nawet gdyby wiedziała to nie powiedziałaby mu.

Dziewczyny przyjeżdżają na miejsce. Piper idzie do Marty, a Prue i Phoebe na miejsce pochówku Elias’a. Phoebe znajdując dąb z inicjałami chce zacząć kopanie, jednak Prue zatrzymuje ją mówiąc, że ma lepszy pomysł. Używając telekinezy Prue wyciąga szkielet na powierzchnię.
Tymczasem Elias dręczy Martę piorunami. Mówi jej, że są gorsze rzeczy od śmierci, a on może to robić przez całą wieczność. Piper zamrażając pokój mówi: „Nie sądzę”. Elias każe przynieść mu dziecko. Piper mówi, że już na to za późno. Gdy Prue uderza łopatą w czaszkę, Elias łapie się za głowę. A gdy uderza w nogę, Elias łapie się za kolano. A potem za żebro. Ryczy przy tym z bólu (w sensie nie płacze tylko tak teges ;P). Następnie odlatuje.
Prue otwiera słoik z miksturą. Jednak Elias zjawia się na balkonie domu i strzela w dziewczyny błyskawicą. Jego kości zapadają się głęboko pod ziemię. Duch wrzeszczy, że teraz nie mogą już go unicestwić. Siostry uciekają, a on strzela do nich piorunem.

Dziewczyny biegną do środka domu. Od progu krzyczą chcąc sprawdzić gdzie jest Piper. Siostra woła je na górę. Prue i Phoebe idą tam. Piper pomaga Marcie usiąść na krześle. Pyta czy udało się zniszczyć ducha. Phoebe odpowiada, że ukrył on swoje kości przez co nie będą one zdolne do zniszczenia go. Marta każe im uciekać i ratować się. Piper nie chce jej zostawić. Marta mówi, że nie mają one żadnego wyboru. Pyta czy nie ma innego sposoby na zniszczenie ducha. Phoebe schyla głowę. Piper na ten znak mówi, że nie ma takiej opcji. Prue zgadza się z tym. Marta widząc ich zaniepokojenie pyta o co chodzi. Mówi, że ma prawo wiedzieć. Phoebe mówi jej, że innym sposobem na pozbycie się ducha jest zniszczenie obiektu jego gniewu. Marta pyta czy jeśli umrze, to Elias również. Piper mówi, że ich zadaniem jest chronienie niewinnych, czyli jej. Marta przyznaje się, że nie jest niewinna i mówi im prawdę o Elias’ie. Okazuje się, że to ona go zastrzeliła z obawy przed tym, że zabije on jej męża. Elias pojawia się i pyta ją jak mogła to zrobić. Mówi, że tak bardzo ją kochał. Marta wstaje z krzesła i mówi, że ona go nigdy nie kochała. Duch mówi jej, że siostrom nie uda się wiecznie jej chronić. Marta przyznaje mu rację. Dodaje jednak, że może ona ochronić swojego wnuka. Potem zaczyna biec korytarze. Siostry próbują ją powstrzymać jednak nie udaje im się to. Kobieta wypada przez barierkę schodów i zabija się. Elias podlatuje do barierki i spogląda na ciało. Po chwili duch Marty wydostaje się z niego i leci na górę. Elias pyta ją co zrobiła. Ona odpowiada, że zabiła ich oboje. Każe mu wracać do piekła. Po chwili w podłodze otwiera się ogniste przejście, z którego wydostają się płomienie i pochłaniają Elias’a. Dziewczyny podchodzą do barierki i pyta ją co mają teraz zrobić. Marta odpowiada żeby nie robiły nic. Mówi, że to był jedyny sposób na uratowanie jej wnuka. Dziękuje im za opiekę nad nim, po czym znika.

Następnego dnia siostry zajmują się Matthew. Razem we trójkę myją go, smarują kremem, ubierają pieluchę, zakładają ubranko etc. Później odnoszą go na komisariat i oddają Aleksandrze. Piper daje również kocyk i misia w prezencie. Kobieta dziękuje im za wszystko. Nie wie jak mogłaby się odwdzięczyć. Phoebe żartuje sobie i mówi, że mogłaby czasami dać go im po opiekę. Prue mówi, że wystarczy żeby się dobrze nim zajmowała. Potem dziewczyny całują malucha na pożegnanie i odchodzą.

Wieczorem siostry siedzą w P3. Phoebe pyta sióstr jak myślą ile ona będzie miała dzieci. Prue stawia na pięć a Piper na sześć ;) Phoebe pyta je skąd ten pomysł. Piper odpowiada, że jest urodzoną mamą. Phoebe ma nadzieję, że tak rzeczywiście jest. Tęskni za małym Matthew. Mówi, że uświadomiła sobie, że jeszcze długa droga przed nią zanim będzie gotowa na dziecko. Dodaje, że najpierw musi uporządkować swoje życie. Prue mówi, że przydałoby się jej znaleźć faceta. Phoebe mówi, że Piper nie musi się martwić bo trafiła na ideał. Prue dodaje, że Dan świetnie sobie radził z małym. Piper mówi, że to ją przeraża bo Dan nie ma wad. Wymienia: jest przystojny, dowcipny, lubi dzieci, bla bla bla :P Mówi, że jest on zbyt doskonały, przez co ona czuje się niedoskonała. Phoebe myśli, że to przez to nie szła jej opieka nad dzieckiem. Uważa, że przez Dan’a tłumiła swój instynkt macierzyński. Prue pyta ją z jakiej gazety wzięła ten tekst. Phoebe odpowiada, że z Cosmo ;D
Do klubu przychodzi Jack. Prue idzie z nim porozmawiać. Dziwi się co on tu robi bo w końcu miał być w Nowym Jorku. Jack mówi jej, że nie chciał jechać bez swojej partnerki. Dodaje, że nie świadczy to o jego dojrzałości na wypadek gdyby Matthew podsunął jej jakieś pomysły. Prue mówi, że wie tylko, że kiedyś będzie wspaniałą mamą. Dodaje, że ma nadzieję, że znajdzie też wspaniałego mężczyznę. Jack mówi jej, że nadal jest dużym dzieckiem i nie będzie udawał odpowiedzialnego, czułego faceta. Prue mówi, że nie zaczyna poszukiwań od dziś. Potem zaprasza go do tańca.

Koniec


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Filmiki:



A ten poniżej zrobiłem sam :D




Co sądzicie o tym odcinku? Dla mnie jest super. O wiele lepszy niż tamta wata cukrowa sprzed tygodnia. Nawet nie powinienem porównywać tych dwóch odcinków bo to obraza dla tego dzisiejszego ;P



Odcinek 12 – Przebudzenie

Piper siedzi w klubie i kroi jakieś egzotyczne owoce. Kaszle przy tym i nie wygląda najlepiej. Przychodzi Phoebe. Chwali jej się, że wróciła do collage’u i będzie studiować. Piper jest pod wrażeniem. Phoebe pokazuje jej kartkę z listą kierunków wybranych przez nią. Mówi, że wybrała dwa kursy główne. Piper widząc listę mówi, że również siedem fakultetów. Piper pyta ją czy to nie za dużo. Phoebe mówi jej, że nie jest do końca zdecydowana i chce aby siostra jej doradziła. Piper kaszle. Phoebe widzi, że coś z nią nie tak. Piper mówi jej, że to zwykły kaszel. Phoebe złośliwie mówi, że Prue widząc ten ‘mały kaszel’ zrobiła jej rosół na obiad. Piper mówi jej, że nie widziała się z Prue gdyż od wczoraj siedzi w klubie i załatwia papierkową robotę etc. Phoebe radzi jej zadbać wreszcie o siebie a nie tylko o klub. Piper mówi, że wszystko jest w porządku i nie ma się czego obawiać. Prosi Phoebe żeby dokończyła kroić owoce na plasterki. Phoebe pyta ją co to za owoce i skąd się wzięły. Piper mówi jej, że nazywają się kiwano, i że zostały przywiezione z Południowej Ameryki. Tłumaczy, że barman ma układy w porcie i przywiózł owoce. Phoebe nie może uwierzyć, że jej siostra coś przemyciła. Piper mówi, że to nie narkotyki tylko owoce. Phoebe zmieniając temat mówi, że nie są one niezniszczalne jako czarownice, i że powinna ona wziąć się za siebie. Piper mówi: „Dzięki doktorze.” A Phoebe: „Doktor Phoebe Halliwell. Podoba mi się.” ;D

Prue wraz z Jack’iem sprawdzają autentyczność jakiegoś obrazu. Prue mówi to, tamto i siamto o nim, że Monet go namalował, że coś tam, coś tam :P Dużo wiecie no nie? :D Tymczasem Jack jej słucha jak zgaszonego radia i przygląda się tylko jej ciału (w szczególności jej pupie). Gdy Prue mówi (na temat obrazu), że to niesamowity widok, Jack dodaje, że on też nie skarży się na widoki. Prue odwraca się do niego i pyta go czy wszystko mu się kojarzy z seksem. Jack odpowiada, że nie, ale mało przekonywująco. Pyta Prue czy ona nigdy o nim nie myśli. Prue mówi, że nie ma czasu na głupoty bo trzeba potwierdzić autentyczność obrazu. Jack pyta ją czy nie myśli o nim ani troszeczkę. Prue mówi, że tylko ciut ciut. Jack mówi, że nie chce na nią naciskać tylko chce wiedzieć na czym stoi w związku z nią. Rozmowę przerywa im szef, który wchodzi do biura. Pyta się swoich pracowników jak im idzie robota. Prue mówi, że bardzo dobrze. Szef mówi, że musi mieć certyfikat autentyczności przed aukcją. Dodaje, że jest już ośmiu chętnych na kupienie obrazu. Prue zapewnia go, że nie ma się czym niepokoić. Szef odchodzi. Jack pyta ją czy on też nie ma się czym niepokoić w stosunku do nich. Prue nic nie odpowiada tylko uśmiecha się.

Piper krząta się po klubie, a Phoebe chodzi za nią i każe jej iść do domu, bo jest chora. Piper mówi, że w klubie jest za duży tłum, i boi się, że straż go zamknie. Phoebe ciągle ją nakłania do pójścia do domu. Piper przekonuje ją, że nic jej nie jest. Kręci jej się w głowie, widzi zamazane obrazy. Po chwili upada na ziemię, a Phoebe podtrzymuje ją i każe wezwać pogotowie.

Piper leży w szpitalu. Śpi. Przygląda się jej Prue. Nagle budzi się. Nie wie o co chodzi, pyta siostry co się stało. Prue pyta ją czy nic nie pamięta. Piper mówi jej, że pamięta jak była w klubie i rozmawiała z Phoebe a potem urwał jej się film. Prue tłumaczy jej, że zemdlała i zabrało ją pogotowie. Piper z ironią mówi, że to świetna reklama dla jej klubu. Pyta Prue czy wie co jej jest. Prue mówi, że jeszcze niewiadomo, i że trzeba czekać na wyniki badań. Piper mówi, że tak czy siak nie jest to coś ekscytującego tylko zwykły wirus. Prue mówi jej, że cokolwiek to jest, będzie musiała odpocząć i wydobrzeć. Piper pyta ją gdzie jest Phoebe.

Phoebe przychodzi do szpitala i podchodzi do recepcji. Pyta pielęgniarkę gdzie jest doktor Wallace, gdyż mówił, że wyniki badań jej siostry będą gotowe na 8, a jest już 20 po. Pielęgniarka każe jej podać imię swojej siostry. Phoebe mówi, że to Piper Halliwell. Pielęgniarka sprawdza coś i mówi, że Piper została przeniesiona pod opiekę doktora Williamson’a. Potem każe jej usiąść w poczekalni.

Phoebe siada na krześle. Podjeżdża do niej jakiś chłopiec na wózku inwalidzkim. Pyta ją czy też jest chora. Phoebe odpowiada, że nie. Chłopiec pyta ją dlaczego jest taka smutna. Phoebe mówi mu, że jej siostra leży w szpitalu i nie wiadomo co jej jest. Chłopiec mówi jej, że z nim jest tak samo, i że możliwe, że jej siostra jest chora na to samo co on. Phoebe pyta go jak ma na imię. Chłopiec odpowiada, że Nathan. Phoebe wita go, przedstawia się i pokazując na lalkę chłopca pyta kto to jest. Nathan odpowiada, że to lalka Ninja, i że znalazł ją na oddziale dziecięcym. Phoebe mówi mu, że to nie jest zwykła lalka. Uważa, że to magiczna lalka. Nathan pyta ją skąd o tym wie. Phoebe każe mu pokazać jej tą lalkę. Oglądając ją Phoebe opowiada mu, że ta lalka to czarodziej, który ma potężne moce, może przesuwać rzeczy, zamrażać je, a nawet zna kickboxing. Dodaje, że potrafi również zwalczyć wszystkie choroby, które opanowały jego ciało. Nathan pyta ją czy to prawda, czy może przesunąć jego choroby i zamrozić je. Phoebe dodaje, że może jeszcze im dokopać. Mówi mu, że wystarczy gdy poczuje się źle aby wyobraził sobie jak lalka Ninja zwalcza jego chorobę.

Podchodzi do nich doktor Williamson oraz stażyści. Doktor pyta ją czy nazywa się Phoebe Halliwell. Gdy Phoebe potwierdza, doktor przedstawia się. Phoebe żegna się z Nathan’em i wraz z grupką doktora idzie korytarzem. Pyta co to za jedni. Doktor odpowiada, że to stażyści, którzy będą przyglądać się jego pracy nad Piper. Phoebe pyta go dlaczego. Doktor odpowiada, że przygotowują oni specjalizację z tej samej dziedziny co on czyli z chorób zakaźnych.

Doktor wraz ze stażystami wchodzi do sali, w której leży Piper i wita się z nią. Phoebe podbiega do jej łóżka i mówi jej, że to specjalista. Williamson pyta Piper jak się czuje. Piper odpowiada, że gorąco jej, i że jest zmęczona. Doktor pyta ją czy wyjeżdżała gdzieś ostatnio do takich miejsc jak Afryka lub Południowa Ameryka. Piper mówi, że nie wyjeżdżała nawet z miasta. Doktor tłumaczy jej, że ma ona chorobę krwi, która nie występuje w Stanach – Gorączkę Oroya. Prue pyta go jak to możliwe. Doktor wyjaśnia, że choroba ta jest przenoszona przez gatunek much, które zaraz po ukąszeniu giną. Williamson pyta Piper czy przynosiła do domu coś importowanego. Piper odpowiada, że nie. Phoebe mówi, że do domu nie, ale do klubu tak. Pyta siostry o nazwę tych egzotycznych owoców. Piper odpowiada, że były to owoce Kiwano. Doktor mówi, że to może być przyczyna. Piper pokazuje mu ślad po ugryzieniu na ramieniu. Doktor pyta ją kiedy to się stało. Piper odpowiada, że wczoraj zaraz po otwarciu skrzynki z owocami. Williamson każe stażyście iść do pielęgniarki i powiedzieć jej żeby przygotowała jakiś tam antybiotyk. Następnie mówi Piper, że potrzeba więcej badań, po czym razem z resztą stażystów wychodzi. Phoebe zatrzymuje go przy wyjściu i pyta czy wszystko będzie w porządku z Piper, i czy nie jest to choroba zagrażająca życiu. Doktor odpowiada, że będzie więcej wiedział po badaniach. Wychodzi. Potem Phoebe podchodzi do łóżka siostry i wchodzi na nie. Piper po chwili przyglądania się siostrom mówi, że wyzdrowieje. Prue mówi, że to pewne, bo doktor nie był zaniepokojony i zalecił tylko antybiotyki. Piper mówi, że badania są tylko po to by potwierdzić jego diagnozę. Phoebe mówi jednak, że powinny wezwać Leo gdyż mógłby ją uzdrowić. Piper nie zgadza się. Mówi, że to nie sprawka żadnego demona ani czarownika i trzeba się zdać na ‘magię lekarzy’. Phoebe przytula się do niej i mówi, że chce tylko aby jak najszybciej wyzdrowiała. Piper mówi siostrom żeby już wracały, Prue do Buckland, a Phoebe gdziekolwiek chce. Prosi by powiadomić Dan’a by się nie niepokoił. Dziewczyny żegnają się i wychodzą.

Prue wraca do pracy. Pyta Jack’a o wyniki ‘badań gęstości płótna obrazu Moneta’. Jack mówi, że miała rację, i że są jakieś niewyjaśnione oznakowania wokół podpisu. Prue pyta go czy powiedział już o tym szefowi. Jack odpowiada, że jeszcze nie. Dodaje, że najpierw chciał ją namówić do pójścia do domy gdyż jest wyczerpana. Prue mówi, że woli tu zostać i mieć zajęcie. Zastanawia się jak długo można robić badania. Jack przekonuje ją, że Piper będzie zdrowa. Prue mówi mu, że widziała w życiu wiele przerażających i niesamowitych rzeczy, ale tym razem na prawdę się boi. Jack przytula ją. Po chwili jednak mówi, że marny z niego pocieszyciel, i że nie wie co powinien powiedzieć. Prosi ją by wróciła do szpitala, i zapewnia, że sam się wszystkim zajmie. Dzwoni komórka. Prue odbiera. To pielęgniarka.

Phoebe przyprowadza Dan’a do domu. Dan pyta ją czy wszystko będzie w porządku z Piper. Phoebe mówi jej, że nic nie wiadomo gdyż lekarze nie chcą nic mówić. Dan pyta czy mógłby się z nią zobaczyć i gdzie ona jest. Phoebe odpowiada, że w San Francisco Memorial. Dan widząc, że Phoebe jest przygnębiona, przytula ją i pociesza. Mówi, że Piper jest silna i zdrowa. Dzwoni telefon. Phoebe idzie odebrać. To Prue. Idąc korytarzem mówi, że dzwonili ze szpitala, i że muszą one jak najszybciej tam jechać...

Phoebe i Dan przyjeżdżają do szpitala. Biegną pod salę Piper, do stojącej już tam Prue. Phoebe pyta co się stało. Prue mówi, że powiedzieli jej tylko, że stan Piper się pogorszył. Przychodzi doktor Williamson. Tłumaczy, że antybiotyki nie działają, i że Piper zapadła w śpiączkę. Podejrzewa, że nie uda jej się przeżyć. Phoebe zaczyna płakać...

Phoebe i Prue wracają do domu i idą na strych. Prue mówi, że nie mogą one pozwolić Piper umrzeć. Phoebe zgadza się z tym, ale uważa, że to nie jest to żaden demon ani czarownik. Siostry podchodzą do Księgi. Prue zaczyna szukać jakiegoś zaklęcia i mówi, że jeśli są sposoby na zniszczenie demonów to na pozbycie się choroby również musi być. Phoebe mówi, że nie wolno im używać magii do korzyści osobistych bez konsekwencji. Prue mówi, że dzięki uratowaniu Piper Moc Trzech zostanie nienaruszona i będą one mogły nadal ratować niewinnych. Phoebe uważa, że jeśli dobre wiedźmy mogłyby zwyciężać śmiertelne choroby to nikt by nie chorował. Prue mówi, że muszą one ocalić Piper. Phoebe mówi, że zanim sięgną po zaklęcia z Księgi powinny poprosić o pomoc Leo. Prue mówi, że Piper im zabroniła tego robić. Phoebe mówi, że się wkurzy na nich ale przynajmniej będzie żywa. Prue mówi, że nawet nie wiadomo jak się z nim skontaktować gdyż sam pojawia się kiedy chce. Dziewczyny zaczynają chodzić po strychu i krzyczeć: „Leo! Leo!..”. Nagle Leo pojawia się. Prue chce mu powiedzieć, że Piper jest chora jednak Leo dobrze o tym wie. Dodaje, że był w pobliżu i dlatego usłyszał ich krzyki. Phoebe ma pretensje do niego, że jeszcze nie uzdrowił Piper do tej pory. Leo tłumaczy jej, że Starsi o wszystkim wiedzą i nie pozwolili mu się wtrącić. Prue mówi mu, że nie może pozwolić by Piper umarła. Leo mówi, że gdyby mógł coś zrobić to na pewno by to zrobił. Tłumaczy, że nie jest już jej Białym Promieniem. Dodaje, że nawet gdyby mógł pomóc to pewnie nic by to nie zadziałało gdyż nie została ona ranna w walce z siłami zła. Leo słyszy sygnał od swoich przełożonych i mówi, że musi już iść. Każe siostrom powiedzieć Piper, że ją kocha. Później znika. Phoebe mówi: „Chrzanić konsekwencje”. Po czy siostry podchodzą do Księgi Cieni i obie zaczynają szukać czegoś odpowiedniego.

Idąc korytarzem szpitala Phoebe pyta Prue czy zaklęcie na przebudzenie zadziała. Prue mówi, że ma taką nadzieję. Mówi też, że zdobędzie krew Piper i pyta Phoebe czy znajdzie lalkę. Phoebe mówi, że z pewnością. Prue przychodzi do sali Piper. Przy jej łóżku siedzi Dan. Prue pyta go czy polepszyło się coś. Dan mówi, że jest bez zmian. Międzyczasie Prue telekinezą przyciąga do siebie probówkę z krwią Piper.

Tymczasem Phoebe udaje się do Sali Nathan’a. Chłopiec mówi jej, że miał nadzieję, że ona wróci. Dziewczyna pyta go dlaczego. Nathan odpowiada, że miała rację co do lalki, i że pokonała ona jego chorobę. Phoebe mówi, że to moc pozytywnego myślenia. Nathan uważa, że to moc magii. Cieszy się gdyż lekarze powiedzieli mu, że wyjdzie ze szpitala za kilka dni. Phoebe też cieszy się z tego powodu. Pyta go czy mógłby jej pożyczyć czarodzieja gdyż będzie potrzeby jego siostrze. Nathan oddaje jej lalkę i mówi, że nie będzie jej już więcej potrzebował. Phoebe dziękuje mu i odchodzi.

Potem przychodzi do sali Piper. Widząc Dan’a mówi, że chciała kupić coś do picia ale automat w holu jest zepsuty. Dan mówi, że znajdzie inny. Następnie wychodzi. Dziewczyny biorą się do roboty. Phoebe kładzie lalkę na brzuchu Piper, Prue rozkłada karteczkę z zapisanym zaklęciem i polewa lalkę krwią. Tymczasem w ich kierunku zmierza doktor Williamson. Siostry zaczynają odprawiać Zaklęcie Przebudzenia. Gdy doktor chce wejść do sali, Prue zamyka mu drzwi przed nosem. Dziewczyny dokańczają zaklęcie, a doktor dobija się do drzwi. Nagle Piper budzi się. Phoebe i Prue przytulają ją pełne szczęścia. W końcu Williamson’owi udaje się wejść do środka. Pyta się kto blokował drzwi. Dziewczyny udają, że nie wiedzą o co chodzi. Doktor widząc przytomną Piper podchodzi do niej i zaczyna sprawdzać czy wszystko z nią w porządku. Phoebe podchodzi do kubła na śmieci i wyrzuca tam lalkę. Po chwili jednak okazuje się, że lalka może się poruszać...

Idący z piciem Dan słysząc głosy: „Piper Halliwell wyszła ze śpiączki, jej stan jest stabilny” oraz widząc idące tam pielęgniarki zaczyna biec. Wbiega do sali i widząc Piper całą i zdrową podchodzi do niej i przytula ją. Doktor mówi, że to nie ma sensu. Wszystko jest w porządku, a gorączka nagle ustała. Nie wie co o tym myśleć. Piper pyta go czy w takim razie może już iść do domu. Williamson mówi jej, że pobiorą tylko krew by zrobić badania porównawcze. Piper wcina się mu w zdanie i pyta czy po tym będzie mogła już wrócić do domu, bo nienawidzi szpitali. Dziewczyny i Dan zaczynają się śmiać po czym wszyscy przytulają się do niej.

Tymczasem lalka będąca w koszu wstaje i kłuje swym mieczem stojącą obok pielęgniarkę. Potem rozdziera folie i wydostaje się na zewnątrz...

Dziewczyny nocą bawią się w klubie. Prue stoi przy jakimś czymś i puszcza muzykę. Piper każe jej podgłosić, a siostra posłusznie robi to :D Potem mówi kelnerowi żeby szedł do domu, i że ona sama posprząta. Phoebe podbiega do siedzącego na fotelu Dan’a i chce żeby z nią zatańczył. Dan mówi, że już prawie 2 nad ranem. Nie daje się uprosić. Phoebe odbiega, a Dan przytula się do Piper. Dziewczyna pyta go czy chciałby się już położyć. Dan mówi, że to nie fair bo ona spała przez całe 24 godziny. Piper mówi mu, że on był na nogach przez te 24 godziny i czuwał nad nią. Potem całują się. Piper mówi mu żeby szedł już do domu. Tymczasem Phoebe i Prue klaszczą razem w ręce jak małe dzieci. Piper przerywa im i mówi: „Rzuciłyście zaklęcie, nieprawdaż?”. Dziewczyny udają, że nie wiedzą o co chodzi. Piper mówi, że jest im wdzięczna za to, że wyzdrowiała, ale zastanawia się co z problemem korzyści osobistej. Phoebe mówi, że gdyby miałyby być jakieś konsekwencję to już by były. Prue dodaje, że ratowanie obrończyń niewinnych nie zalicza się do korzyści osobistych. Piper mówi, że możliwe. Cieszy się, że nie wezwały one Leo. Stwierdza, że mimo tylu przeżyć z demonami to ten wirus był jednym z najbardziej przerażających. Dziewczyny przytulają się do siebie. Prue mówi Piper żeby się nie ważyła ich kiedykolwiek znowu tak straszyć. Piper mówi żeby się nie martwiła. Prue nagle odrywa się od niej i przypomina sobie, że musi na jutro (a właściwie na dzisiaj) potwierdzić autentyczność tego obrazu. Phoebe pyta się ją czy ma to zamiar robić o tej godzinie. Prue mówi, że nie jest śpiąca, po czym odchodzi. Piper zaczyna sprzątać, a Phoebe się jej przygląda. Nagle Piper biega jak oszalała po całym klubie. Sprząta wszystko z ogromnym przyspieszeniem. Phoebe każe jej się zatrzymać. Piper zatrzymuje się jednak nie wie o co jej chodzi. Phoebe mówi, że chyba właśnie znalazła konsekwencje...

W szpitalu zapada epidemia Gorączki Oroya. Są już chore 3 osoby. Doktor Williamson sprowadza jakiegoś faceta z ‘Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób’. Doktor mówi mu, że ma dla niego coś ważnego, inaczej by nie dzwonił. Mężczyzna mówi mu, że to nie etycznie dostawać legalizację swoich badań od rządu po to by je publikować (do czego on pije to ja nie mam pojęcia, ale to szczegół). Williamson mówi mu, że nie chodzi o publikacje tylko o wybuch epidemii Gorączki Oroya w szpitalu. Mężczyzna niedowierza. Twierdzi, że Gorączka Oroya nie jest chorobą zakaźną. Doktor tłumaczy, że to się zmieniło, i że jest już trzech pacjentów leżących w izolatkach. Mężczyzna pyta go w jaki sposób się zarazili. Doktor odpowiada, że nie wie, ale wszystko zaczęło się od pierwszej pacjentki – Piper Halliwell.

Rano Jack przychodzi do biura i zastaje w nim Prue. Pyta ją co z Piper. Prue odpowiada mu, że całkowicie wyzdrowiała. Jack nie może w to uwierzyć. Prue tłumaczy mu, że jest już zdrowa, wróciła do domu i wszystko jest w porządku.
Potem Prue mówi następujące słowa: „Nie oszukujmy się. To nie jest prawdziwe. Wiem, że na pozór wygląda doskonale, z zewnątrz. Łatwiej jest zignorować prawdę i udawać, że nie ma nic niewłaściwego, ale nie mogę tego zrobić.”
Na co Jack: „Nie przesadzaj, wiem, że mieliśmy małe trudności, i być może nasz związek nie jest idealny, ale...”
A Prue: „Mówiłam o obrazie” ;D LoL
Prue tłumaczy dalej Jack’owi, że obraz nie jest autentyczny. Mówi, że najprawdopodobniej namalował go uczeń Moneta, ale nie sam Monet. Jack pyta ją co z tego. Mówi, że jeśli ktoś chce uwierzyć w coś co nie jest do końca prawdziwe to trzeba mu na to pozwolić. Chce by Prue przymknęła na to oko i odpuściła.

Do P3 przyjeżdżają jacyś goście w kombinezonach ochronnych w tym doktor Seigler z ‘Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób’. Doktor mówi Piper, że ma nakaz sądowy zabrania jej i jej sióstr do szpitala oraz zamknięcia klubu na czas kwarantanny.

Odbywa się konferencja prasowa w szpitalu. Doktor Williamson odpowiada na pytania dziennikarzy. Mówi, że nie nazwałby tego epidemią, i że ognisko choroby znajduje się w ich szpitalu. Zapewnia, że zostały podjęte wszelkie środki by choroba nie rozprzestrzeniła się. Dziennikarka pyta go skąd wie, że sytuacja jest opanowana. Doktor odpowiada, że została zidentyfikowana nosicielka i sprowadzona wraz z osobami mającymi z nią kontakt, oraz zamknięta w izolatce. Transmisję z konferencji ogląda Dan. Słyszy jak dziennikarka zadaje pytanie czy epidemia jest powodem zamknięcia klubu nocnego P3. Doktor Williamson mówi, że na resztę pytań odpowie doktor Seigler, po czym odchodzi. Doktor Seigler mówi, że klub P3 został objęty kwarantanną, ale to tylko środek ostrożności. Dan słysząc to wybiega z domu.

Piper i Phoebe siedzą zamknięte w izolatce. Phoebe dobija się do okienka w korytarzu. Podchodzi pielęgniarka i mówi, że na wszystkie pytania odpowie doktor Williamson. Phoebe mówi Piper, że to śmieszne. Ma dość tego, że nikt im nic nie mówi. Piper mówi, że mają szczęście, że są w innym pomieszczeniu bo w przeciwnym razie zamroziłaby im tyłki ;D
Do izolatki zostaje przyprowadzona Prue. Piper ma nadzieję, że przyszła tu by je stąd wydostać. Prue mówi, że niestety nie. Opowiada, że gdy przyszła do domu czekali już na nią ludzie z Centrum coś tam coś tam, i że pobrali jej chyba z pół litra krwi. Phoebe pokazując opatrunek mówi, że jej również. Piper mówi, że równie dobrze mogliby jej zabrać całą krew bo i tak już straciła wszystko. Uważa, że zamknięcie klubu zrujnuje je. Phoebe ma nadzieję, że wszystko się jakoś wyjaśni. Prue mówi, że nie będzie tak łatwo gdyż słyszała rozmowę innych doktorów, którzy mówili, że są kolejni zakażeni. Phoebe mówi, że to nie jest przecież choroba zakaźna. Prue pyta dziewczyn czy za ścianą ich słyszą. Piper odpowiada, że nie. Prue pyta czy którakolwiek z nich spała ostatniej nocy. Phoebe mówi, że nie ma mowy o śnie, a Piper nawet skakała jak nakręcona. Piper domyśla się, że to konsekwencje rzuconego zaklęcia. Prue podejrzewa, że to nie jedyne konsekwencje...

Tymczasem u Nathan’a pojawia się lalka Ninja...
Doktor Williamson przychodzi do sióstr. Phoebe dziwi się dlaczego nie chodzi on w masce tak jak reszta. Doktor tłumaczy, że choroba nie rozprzestrzenia się droga kropelkową. Piper mówi: „Super. Więc możemy już iść”. Doktor mówi, że nie. Phoebe mówi, że nie może ich tu przetrzymywać. Doktor odpowiada, że może, zgodnie z prawem i nie tylko dla tego, że Piper stworzyła zagrożenie otwierając skrzynkę z niesprawdzonymi owocami, ale jest również nosicielką rzadkiej choroby, która może przybrać rozmiary epidemii. Prue mówi, że ta choroba podobno nie jest zakaźna. Doktor mówi, że Gorączka Oroya nie powinna być zaraźliwa. Phoebe mówi mu, że może się pomylił w diagnozie. Doktor mówi, że się nie pomylił, i że dziwi go fakt w jaki sposób Piper nagle ozdrowiała. Tłumaczy, że w jej krwi nie ma żadnych przeciwciał co wskazywałoby na zwalczenie choroby, i że Piper powinna być już dawno martwa. Piper pyta go czy nie wierzy w cuda. Doktor odpowiada, że nie w takie, które nie pozostawiają żadnych śladów. Mówi, że ma już sześciu zarażonych i żadnego sposobu na ich ocalenie. Ma zamiar przeprowadzić wszelkie badania krwi sióstr by dowiedzieć znaleźć rozwiązanie, a dopóki tego nie zrobi one muszą tu zostać. Potem wychodzi.

Piper zastanawia się jakim cudem choroba się rozprzestrzeniła. Prue mówi, że zaklęcie obudziło wszystko włącznie z chorobą. Uważa, że najważniejsze jest teraz ocalenie innych ludzi. Phoebe mówi, że nawet jeśli uda im się znaleźć zaklęcie by ich uratować to dalej nie będą wiedziały jak powstrzymać rozprzestrzenianie się choroby. Piper wpada na pomysł by cofnąć zaklęcie. Phoebe nie chce się na to zgodzić gdyż... Prue za nią dokańcza: „... znów zapadłabyś w śpiączkę i mogłabyś umrzeć”. Piper mówi, że nie umrze. Chce by siostry cofnęły zaklęcie i wezwały Leo na pomoc. Prue mówi jej, że rozmawiały już z Leo, i że nie może on pomóc. Phoebe dodaje, że ‘Oni’ mu nie pozwolą na to. Piper z ironia dziękuję im za to, że zrobiły to czego nie miały robić. Prue mówi, że tak czy owak nie znają one zaklęcia odwracającego. Phoebe dodaje, że nie mogą nawet wyjść stąd i go odnaleźć. Piper mówi, że Prue może wyjść i je zdobyć. Prue mówi, że nie może jeszcze kontrolować swojej mocy na zawołanie. Piper mówi jej, że może się tego nauczyć tak samo jak nauczyła się kontrolować pierwszą moc. Prue nie chce tego zrobić. Piper przekonuje ją gdyż w grę wchodzi życie niewinnych ludzi. Prue skupia się i po chwili przenosi swoje ciało astralne na strych (jakby co to na górze macie gif z tego jak ona ma taki biały strój ;P). Zaczyna szukać zaklęcia. Pielęgniarka widząc, że Prue stoi jakoś dziwnie pyta się przez mikrofon co z nią nie tak. Phoebe odpowiada, że wszystko w porządku. Prue znajduje zaklęcie odwracające i uczy się go na pamięć po czym wraca do ciała.
Międzyczasie Ninja wskakuje na łóżko Nathan’a i zbliża się do niego.
Piper pyta Prue czy widziała zaklęcie. Prue odpowiada, że tak, ale nie chce go używać. Piper uważa, że nie ma dla niej żadnego magicznego ratunku, ale jest ratunek dla innych ludzi. Prosi ją o cofnięcie zaklęcia. Prue przełamuje się i wypowiada Zaklęcię Odwracające, a Phoebe zapamiętując jego słowa wypowiada je razem z nią.
Tymczasem lalka Ninja zamachuje się mieczem by wbić go w szyję chłopca jednak w ostatniej chwili zamykają się jej oczy i upada ona na podłogę.

To samo dzieje się z Piper. Prue wzywa pomocy. Doktor i inni pomocnicy wbiegają do sali i kładą Piper na łóżku. Podpinają ją do aparatury i zaczynają reanimację. Jej serce przestaje bić. Doktor Williamson zaczyna masaż serca. Dziewczyny przyglądają się temu i płaczą. Przyjeżdża tam Dan. On i siostry z bólem oglądają śmierć Piper. Jej duch wydostaje się z ciała odlatuje wysoko w stronę Słońca. Spoglądając w jego blask Piper dostrzega jakąś postać idącą w jej kierunku. To Leo. Biały Promień mówi jej by złapała go za ręce. Piper zastanawia się czy jest już martwa. Leo odpowiada, że jeszcze nie jest. Prosi ją by złapała go za ręce. Piper nie rozumie dlaczego Leo to robi. Leo tłumaczy jej, że to jedyny sposób by mógł ją uratować by ‘Oni’ się nie dowiedzieli. Tymczasem doktor Williamson używa elektrowstrząsów. Ciało Piper nie reaguje na nie.
Leo mówi Piper, że nie chce jej stracić, a jego dłonie zaczynają lśnić.
Elektrowstrząsy nic nie pomagają. Doktor każe pielęgniarce zanotować czas zgonu. Phoebe i Prue są załamane.
Piper łapie Leo za ręce i po chwili wraca do swojego ciała. Jej serce znów zaczyna bić. Dziewczyna budzi się. Doktor jest zdumiony tym co się stało, a siostry oraz Dan szczęśliwi. Piper wymawia imię Leo, przez co Dan’owi robi się smutno. Siostry podchodzą do jej łóżka i przytulają ją płacząc przy tym. Pielęgniarka niedowierza temu co zaszło. Pyta doktora co się stało. On odpowiada, że też nie wie, ale się dowie...

Następnego dnia Prue pakuje swoje rzeczy z biura w Buckland. Przychodzi do niej Jack i pyta ją czy zwariowała. Prue odpowiada, że może tak. Jack mówi jej, że nie może tak po prostu odejść. Prue mówi, że już to zrobiła, złożyła rezygnacje u szefa, a on ją przyjął. Jack pyta ją czy to ma związek z obrazem Moneta. Prue mówi mu, że obraz nie jest autentyczny i koniec. Jack mówi, że klienci uważają, że jest i to się liczy. Prue pyta go czy uważa, że rzecz jest tyle warta ile ktoś jest skłonny za nią zapłacić. Jack odpowiada, że tak. Prue mówi, że to jest niewłaściwe, przynajmniej dla niej. Tłumaczy, że tak właśnie było zanim firma została przejęta i zanim zaczęto się troszczyć o to by sprzedać niż o to co się sprzedaje. Mówi, że nie chodzi tylko o obraz oraz nową filozofię firmy. Opowiada, że przez ostatni rok widziała rzeczy, których istnienia nawet nie podejrzewała, i że to ją zmieniło, sprawiło, że sama zapragnęła zmian. Jack pyta ja co teraz ma zamiar robić. Prue mówi, że najpierw musi wszystko na spokojnie przemyśleć. Tłumaczy, że zrozumiała, że życie jest za krótkie by marnować je na to by robić coś czego się nie chce robić. Jack dokańcza: „... ani na bycie z kimś z kim nie chce się na prawdę być”. Prue mówi mu, że był wspaniały, i że dzięki niemu otworzyła się ona na nowe rzeczy, ale też, że musi zostać teraz sama na jakiś okres czasu. Na pożegnanie całuje go i wychodzi z biura.

Wieczorem dziewczyny udają się do P3. Piper oddaje swojemu pomocnikowi czy komuś tam paczki z owocami, które nie zostały jeszcze sprawdzone i każe je oddać dostawcy. Phoebe mówi, że nauka nie poszła w las. Piper mówi, że to była bolesna nauka. Prue mówi, że mimo wszystko klub nadal prosperuje dobrze, a kwarantanna nie zaszkodziła zbytnio interesom. Piper mówi, że to dzięki darmowym wejściówkom i drinkom. Pyta siostry czy nie widziała Dan’a w pobliżu. Phoebe i Prue jednocześnie mówią: „Nie, dlaczego?” ;D Piper mówi, że miała nadzieję, że zajrzy do klubu. Phoebe tłumaczy jej, że w szpitalu Dan słyszał jak Piper wołała imię Leo. Piper mówi siostrom, że nie myślała wtedy o Leo, ale on... A Phoebe dokańcza: „... uratował ci życie, wiem.” Prue pyta ją jak to wyjaśni Dan’owi. Phoebe mówi, że przynajmniej żyje i będzie miała szanse spróbować. Prue mówi, że to, że są wiedźmami nie oznacza, że są poza prawami natury. „Ani Wikańskimi” – dodaje Phoebe. Piper odpowiada, że wie o tym, i że nie muszą one jej tego przypominać dwa razy. Po chwili Phoebe zakłada ramię za szyję Prue i mówi: „Prue, witaj w gronie bezrobotnych” :D Jest dumna ze swojej siostry za tak odważną decyzję.
Do klubu przychodzi Leo. Prue pokazuje go Piper, a Phoebe każe jej podziękować mu także od nich. Piper podchodzi do niego i wita się z nim. Dziękuje mu za wszystko co dla niej zrobił. Leo mówi, że nie mógłby pozwolić jej umrzeć. Piper cieszy się z tego powodu. Pyta Leo czy nie miał jakiś problemów. Leo odpowiada, że miał i to nawet spore. Tłumaczy, że Starsi podcięli mu skrzydła i nie jest on dalej Białym Promieniem. Piper niedowierza. Leo mówi jej, że nie zrobili tego na zawsze tylko to rodzaj zawieszenia. Piper nie wie co powiedzieć. Leo mówi jej, że nie musi nic mówić gdyż to nie jej wina. Mówi też, że w głębi duszy pragnie by dostali oni drugą szansę. Piper tłumaczy mu, że jest teraz z Dan’em. Leo mówi, że wie o tym, ale jest teraz śmiertelnikiem i ma zamiar o nią walczyć...

Koniec


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Filmiki:






Blessed Be...
.:Komentarze [72]:.
Dodaj
- Zobacz



Miłość czy Nienawiść?
>> sobota, 21 kwietnia 2007 11:41:44



Odcinek 9 – Pani Salwa.

Prue rozmawia przez telefon ze swoją asystentką z pracy. Ma mnóstwo rzeczy do zrobienia, spotkanie, lunch i takie tam inne brednie ;P Dodatkowo Phoebe jedząca płatki w solarium przypomina jej o lekcji kick-boxingu o 19. Okazuje się jednak, że Prue ma jakieś ważne spotkanie czy coś i nie będzie mogła przyjść. Dodatkowo zaczyna dzwonić komórka Prue leżąca w jadalni. Phoebe idzie ją odebrać. Mówi Prue, że dzwoni jakiś pan Caldwell. Prue mówi, że to nowy wicedyrektor w Buckland. Pyta swojej asystentki przez telefon po co on do niej dzwoni. Asystentka odpowiada jej, że jest jakieś ważne zebranie personelu. Phoebe przekazuje jej, że jest ono o 9:30 i ma na nim być, bo inaczej pożegna się z pracą. Prue mówi, że już tam jedzie po czym obie siostry odkładają słuchawki. Phoebe mówi, że jest zmęczona, i że idzie się położyć. Prue mówi, że przydałby się jej klon.

Przez kuchnie do jadalni wchodzi Piper. Wita się z siostrami a potem idzie odłożyć torebkę do solarium. Phoebe i Prue przekomarzają się z nią. Phoebe pyta Prue czy rozpoznaje tą osobę. Prue mówi, że trochę przypomina siostrę, która kiedyś miały. Zastanawia się jak ona miała na imię ;D Phoebe i Prue jednocześnie mówią: „Piper?” (ale w sensie, że się wymawia Piper, a nie Pajper ;P). Phoebe pyta co się z nią stało. Prue mówi, że nie wie, i że chyba zakochała się w sąsiedzie i od tamtej pory u niego ciągle przebywa. Piper mówi, że wreszcie mogła to zrobić od wielu miesięcy, i że życie zaczęło robić się przyjemne i normalne. Podchodzi do sióstr i mówi, że nawet nie przejmuje się tym, że dziś jest piątek... Phoebe ją powstrzymuje i każe jej tego nie wypowiadać. Piper dokańcza: „13-stego. Widzicie? Powiedziałam to i nic się nie stało”. Sekundę potem dom zaczyna być ostrzeliwany od strony solarium. Dziewczyny krzyczą w panice. Naboje rozwalają miskę, dzbanek z sokiem itp. Prue i Phoebe uciekają do salonu i chowają się za sofą. Piper zostaje w jadalni i chowa się za szafką. Phoebe krzyczy do niej: „A mówiłam żebyś tego nie mówiła!!!” ;D Piper: „A więc to moja wina?” ;) Prue każe jej biec jednak Piper boi się. Phoebe krzyczy do niej: „Rusz tutaj swój tyłek! Natychmiast!” ;D Piper wybiega zza szafki. Jednak gdy jest przy stole, naboje rozwalają wazon z kwiatami i lecą prosto na nią. Wtedy Piper je zamraża i ucieka do sióstr.

Dom jest ostrzeliwany cały czas. Prue mówi, że tylko tego jej dziś brakowało. Phoebe dziwi się od kiedy to demony używają naboi. Piper mówi, że może to nie demon. Prue pyta kto inny mógłby chcieć ich zabić. Phoebe mówi Piper, że była za ostra dla listonosza wczorajszego dnia. Dziewczyny słyszą ładowanie broni dochodzące sprzed drzwi frontowych. Wtedy mówią jedna po drugiej:
Piper: „Zamrozić”.
Phoebe: „Kopnąć”.
Prue: „Sprawić, żeby sobie polatała”.
Siostry w napięciu wyczekują mordercy wpatrując się w frontowe drzwi. Nagle z kuchni do jadalni wychodzi zabójczyni uzbrojona w karabin. Dziewczyny odwracają głowy w jej kierunku. Zabójczyni wystrzela serię pocisków, jednak gdy są one tuż przed siostrami, Prue odpycha jej w jej kierunku. Naboje zabijają kobietę. Dziewczyny biegną do niej. Prue orientuje się, że to rzeczywiście nie jest demon.

Dziewczyny przeglądają rzeczy ich napastniczki. Ma (a właściwie miała) wiele paszportów, zagranicznych pieniędzy oraz narzędzi zbrodni. Piper znajduje gwiazdkę do rzucania, a Prue szminkę z której wyłania się ostrze. Mówi, że nie wygląda to jej na kolekcję Avon ;D Z wizytówki okazuje się, że mieszkała w hotelu całkiem niedaleko. Piper mówi, że to przerażające. Phoebe mówi, że bardziej przerażające jest to, że do tej pory nie zostały one zaatakowane przez śmiertelnika. Prue odpiera, że nigdy też nie zabiła śmiertelnika. Phoebe mówi jej, że nie miała wyboru. Prue odpowiada, że to wcale nie ułatwia sprawy. Piper przegląda notes kobiety i pyta Prue czy byłoby jej łatwiej gdyby tym śmiertelnikiem była płatna morderczyni. Dziewczyny znajdują w notesie listę osób do wyeliminowania, na której tylko pozycje: P.Halliwell i M.Steadwell nie są jeszcze skreślone. Prue domyśla się, że nasłał ją ktoś kto wiedział o ich mocach. Kilka stron dalej jest notatka o mocach sióstr:
„Prue: Telekineza
Piper: Moc zamrażania
Phoebe: Nieistotne”
Phoebe słysząc to słowo robi się smutno. Prue dziwi się dlaczego jakiś demon wynajął śmiertelnika by je zabić. Uważa, że to nie ma sensu.

Przychodzi Darryl. Dziewczyny dziękują mu za przybycie. Morris mówi, że nie jest pewien czy chce tu być, i że zależy to od tego czy dziewczyny powiedzą mu prawdę. Phoebe mówi mu, że ktoś próbował je zabić. Darryl pyta czy wiedzą kto to był. Prue wskazuje mu palcem kuchnie, a Phoebe mówi, że ona tam jest. Darryl idzie do kuchni i przygląda się kobiecie. Piper opowiada mu, że rozmawiały sobie spokojnie kiedy nagle zaczęto ostrzeliwać ich dom. Phoebe mówi, że podejrzewają, że to była płatna zabójczyni. Prue dodaje, że były one na jej liście. Darryl pyta je jakim cudem one żyją a ona leży w kuchni podziurawiona kulami. Prue mówi mu, że to była tylko samoobrona i że może sprawdzić jej broń bo jedyne odciski jakie tam znajdzie będą należały do zabójczyni. Darryl pyta je jak to możliwe, że ona jest postrzelona jeśli one nawet nie dotknęły broni. Phoebe pyta go czy naprawdę chce znać prawdę. Morris odpowiada, że tak. Phoebe wyjawia mu, że są one czarownicami, które posiadają magiczne moce. Piper dodaje, że sądzą one, że za całą sprawą stoi demon. Prue mówi, że dowiedzą się kim jest ta kobieta jeśli Darryl zachowa dyskrecję na jakiś czas. Morris każe podać sobie notes. Przegląda go. Phoebe mówi mu, że 9 nazwisk zostało już skreślonych, a po za nimi tylko jedno nazwisko nie jest skreślone. Darryl znajduje notatkę dotyczącą M.Steadwell, w której zabójczyni pisze, że użyje materiałów wybuchowych o 10:00. Darryl mówi, że kobieta mogła już je podłożyć wcześniej. Prue domyśla się, że zabójczyni podłożyła je w miejscu gdzie M.Steadwell ma być o 10. Phoebe sprawdza godzinę na zegarku Piper i mówi, że jest już 9. Darryl mówi, że sprawdzi to i postara się dowiedzieć o kogo chodzi. Phoebe idzie z nim. Piper mówi, że razem z Prue wybiorą się do mieszkania morderczyni i tam spróbują coś znaleźć. Prue mówi, że zrobi to dopiero po wizycie w Buckland gdyż nie chce stracić pracy. Phoebe pyta Darryl’a co z ciałem. On odpowiada, że może je zawieść do kostnicy, ale to nie da im zbyt wiele czasu. Potem razem z Phoebe wychodzi.

Prue jedzie do Buckland. Jest spóźniona ale wślizguje się ukradkiem na spotkanie. Nowy wicedyrektor zauważając ją robi jej na złość i mówi, że od dzisiaj będzie współpracować z Jack’iem. Międzyczasie pojawia się Piper i zza rogu woła Prue. Nowy wicedyrektor mówi, że trzeba zwiększyć wydajność Buckland przez co każdy z pracowników musi do jutra zebrać materiał aukcyjny wart co najmniej 100 000$. Zszokowana Prue pyta go czy mówi poważnie i co się stanie jeśli się nie uda tyle zebrać. Wicedyrektor odpowiada, że taki ktoś pożegna się z posadą. Następnie wychodzi. Piper gestami każe się pospieszyć siostrze. Jack mówi, że trzeba się zabrać do pracy i pyta Prue czy nie mogliby popracować nad tym przy kolacji. Prue chce się wymigać. Piper ciągle ją ponagla. Jack stara się ją przekonać. Prue chce coś powiedzieć jednak zniecierpliwiona Piper stuka o ścianę. Nagle Prue tak jakby zasypia na fotelu i pojawia się tuż obok swojej siostry. Piper odskakuje z szoku. Dziwi się. Obie spoglądają w bok i widzą Prue siedzącą w fotelu. Prue nie wie za bardzo o co chodzi. Po chwili znika i powraca do ciała. Ciężko jej złapać oddech, czuje się dziwnie. Prue wstaje i podchodzi do Piper. Siostra pyta ją co to w ogóle było. Prue odpowiada, że wydaje jej się, że to coś w stylu projekcji astralnej. Piper pyta ją jak to zrobiła. Prue odpowiada, że poczuła rozpaczliwą potrzebę bycia w dwóch miejscach na raz i nagle to się stało. Piper zastanawia się czy to efekt wzrostu mocy. Prue mówi, że to możliwe bo skoro może przenosić przedmioty to dlaczego nie swoje ciało. Piper mówi żeby sobie stąd iść zanim to się znowu stanie.

Phoebe i Darryl jadą radiowozem. Phoebe mówi mu, że może ją spytać o co chce jeśli chodzi o bycie czarownicą. Darryl mówi, że nie chce. Phoebe mówi mu, że to bardzo spoko bo mają księgę zwaną Księgą Cieni... Darryl mówi jej, że to dla niego za dużo informacji. Mówi, że nie chce o niczym wiedzieć. Phoebe pyta go czy nie chciałby wiedzieć czy potrafią one latać lub coś w tym stylu. Darryl mówi, że nawet nie chce wiedzieć czy mają one miotłę, rondel i kocioł. Mówi też, że codziennie spogląda śmierci w oczy, ale został do tego wyszkolony, w tym świecie, i że nie chce wkraczać w inny świat. Phoebe mówi mu, że już na to za późno. Po chwili pyta go czy jadą pod właściwy adres. Darryl odpowiada, że ma taką nadzieję bo tylko tutaj mieszka jakaś M.Steadwell.

Dochodzi 10. Pani M.Steadwell przychodzi do swojego sklepu. Okazuje się, że do drzwi przymocowana jest bomba. Kobieta przekręca klucz dolnego zamka, potem górnego. Szybko podjeżdża tam Darryl. Wysiada z samochodu i biegnie w jej kierunku. W ostatniej chwili odpycha ją z dala od drzwi, a te otwierając się powodują wybuch. Po chwili z samochodu wysiada Phoebe i pyta czy wszystko w porządku. Okazuje się, że pani Steadwell też jest czarownicą. Jest zachwycona, że jej pierwsze zaklęcie – zaklęcie ochronne, podziałało.

Prue i Piper jadą do mieszkania morderczyni. Jest ono piękne i bogato zdobione. Prue mówi, że nie byłoby jej trudno się przyzwyczaić do mieszkania w tym miejscu. Piper idzie sprawdzić kuchnie a Prue sypialnie. Podchodzi do szafy z masą przepięknych ubrań i nie może się im oprzeć. Piper nie znajduje nic w kuchni, szafki oraz lodówka są puste. Prue przegląda inne szafki. Znajduje tam dużo peruk, zestawów do makijaży itp. Piper na jakimś blacie znajduje listy zaadresowane do „mieszkańca”. Prue ubiera się w bardzo ładny, czarny strój i obraca się przed lustrem. Piper idzie do niej i mówi jej o tym, że kobieta nie mieszkała tu zbyt długo bo na listach nie ma jej imienia ani nazwiska. Prue mówi Piper, że skorzystała z sytuacji i założyła ten kostium, każe jej przyjrzeć się garderobie. Piper mówi jej żeby się skupiła. Prue odpowiada, że nie może. Pokazuje jej wszystkie peruki i zestawy do makijażu. Piper zastanawia się czy ktokolwiek wie jak ona na prawdę wyglądała. Prue mówi, że wątpi w to. Piper mówi, że gdyby nie róże to nawet nie byłoby wiadomo jak ją nazwać. Prue pyta ją o jakie róże chodzi. Piper odpowiada, że są w salonie zaadresowane do pani Hellfire.

Prue idzie do salonu i czyta liścik w różach: „W końcu się spotkamy. Bane”. Nagle drzwi się otwierają i do środka wchodzi trzech bandytów z pistoletami z dłoniach. Ich dowódca każe jej się nie ruszać i powoli się obrócić. Mężczyzna bierze ją za panią Hellfire. Prue pyta go czy to Bane. On odpowiada, że mówią na niego DJ i jest on prawą ręką Bane’a. Mówi, że Bane jest niezadowolony z jej działania i chce się z nią natychmiast zobaczyć. Dwóch gości podchodzi do niej. Wtedy Piper ukradkiem z sypialni zamraża ich. Wchodzi do salonu i mówi Prue żeby zwiewać. Prue podchodzi do niej i mówi, że oni myślą że jest panią Hellfire. Piper pyta ją co z tego. Prue mówi, że powinna to wykorzystać i pójść z nimi by dowiedzieć się kto ją wynajął. Piper mówi, że to bardzo śmieszne, ale że powinny już iść. Prue mówi, że nikt nie wie jak Hellfire wygląda więc ten Bane pewnie też nie. Piper mówi, że ktoś na pewno wie. Prue przekonuje ją, że może się ochronić bo ma moc silniejszą od zwykłych pistoletów. Mówi, że jeśli Hellfire została wynajęta przez demona to tylko kwestia aż dowie się, że P.Halliwell jest nadal żywa, i wyśle kolejną osobę by je zamordować. Prue dodaje, że jeśli Piper ma jakiś lepszy pomysł to ona chętnie ją wysłucha. Piper mówi, że niestety nie ma. Wtedy Prue wraca szybko jak strzała z powrotem pomiędzy dwóch gangsterów i każe siostrze ich odmrozić. Piper pyta ja czy jej się wydaje, czy ona jest bardzo gorliwa by zagrać te rolę. Prue odpowiada z uśmiechem, że nie będzie jej trudno ją zagrać. Piper wraca do sypialni i zza drzwi odmraża czas. DJ celując w Prue pistoletem pyta ją czy pójdzie z nimi po dobroci. Prue mówi mu żeby to odłożył zanim zrobi sobie krzywdę. Następnie idzie w kierunku wyjścia.

Jakiś facet jest gdzieś w jakimś barze czy klubie czy co to tam jest (spoko no nie?) i rozmawia z Bane’m. Mówi mu, że mu przykro, że nie chciał stracić jego pieniędzy itp. Bane mówi mu żeby go nigdy więcej nie okłamywał i każe odejść. Przychodzi tam Prue o obstawie gangsterów i spotyka się z Bane’m. Mężczyzna mówi jej, że jest piękniejsza niż sobie wyobrażał. Pyta ją czy podobały jej się róże. Ona odpowiada, że woli orchidee. Bane zabiera ją na górę. Po drodze pyta ją jak ma do niej mówić. Prue odpowiada, że tak jak zwykle. Bane mówi, że „pani Hellfire” to zbyt oziębłe dla takiej osoby. Oboje siadają na fotelach. Bane pyta ją dlaczego nie potwierdziła pozbycia się Halliwell’ów tego ranka. Prue odpowiada, że nie miała czystego strzału. Bane mówi, że to niezadowalające. Pyta ją co z ostatnią osobą na liście. Prue odpowiada, że był wybuch. Bane mówi, że zostały jej do sprzątnięcia siostry Halliwell, każe jej załatwić je przed północą. Przychodzi DJ i otwiera szampana dla nich. Prue mówi żeby Bane się nie martwił bo zna ona każdy ruch sióstr Halliwell. Bane mówi jej, że ‘on’ go przyciska. Prue pyta o kogo mu chodzi. Bane mówi jej, że dobrze wie. Prue przytakuje.

Dzwoni jej komórka. Odbiera i słyszy głos Jack’a. Mężczyzna pyta ją co się z nią stało dzisiejszego ranka i dlaczego tak zniknęła bez śladu. Prue ściemnia mu, że jest teraz z klientem. Jack mówi jej, że oby to był bogaty klient. Bane podaje Prue kieliszek i pyta: „Szampana?”. Jack słysząc to pyta ją gdzie jest. Mówi, że też lubi dobrą zabawę ale w tej chwili mają oni sytuację kryzysową. Prue chce coś powiedzieć jednak nagle tworzy projekcje astralną i pojawia się tuż przed drzwiami do biura. Na szczęście Jack jej nie zauważa gdyż jest wlepiony w laptopa. Prue mówi tylko: „O Boże”. Wtedy Jack ją słyszy z bliska i patrzy się w stronę drzwi jednak zanim zdąża ją zobaczyć, Prue znika i wraca do swojego ciała. Bane widzi, że coś z nią nie tak i pyta czy wszystko z nią w porządku. Jack też ją o to pyta. Prue mówi mu, że oddzwoni. Potem rozłącza się. Bane zabiera jej szampana i każe się z nim wstrzymać bo w końcu ma jeszcze pracę do wykonania. Prue mówi, że lepiej będzie jak juz pójdzie. Gdy chce wstać Bane ją zatrzymuje i mówi, że nigdzie nie pójdzie... i po chwili dodaje: „Beze mnie”. Prue zaczyna powoli schodzić po schodach, a Bane mówi DJ’owi żeby powiedział ‘mu’, że wszystko gotowe. DJ boi się, mówi, że nawet ‘go’ nie zna. Bane mówi mu, że czas by poznał.

DJ idzie do biura Bane’a i siada na biurku. Nagle pojawia się nasz stary znajomy – Barbas. DJ lekko wystraszony pyta go skąd się wziął. Barbas odpowiada mu, że nie chce wiedzieć. Pyta dlaczego wiedźmy są jeszcze żywe. DJ nie wie o co mu chodzi, nie wie nic o żadnych czarownicach. Barbas każe mu odpowiedzieć. DJ pyta go skąd wie, że są żywe. Barbas mówi mu, że gdyby spędził on tyle samo czasu w czyśćcu to wyrobiłby sobie szósty zmysł. Mówi też, że zawarł pakt i ma tylko 24 godziny by się wydostać. Dodaje, że w tym czasie oni muszą zabić czarownice. DJ pyta go kim on jest. Barbas odpowiada, że demonem. Wstaje z fotela i zaczyna iść w jego kierunku. Tłumaczy mu, że jest demonem, który potrafi urzeczywistniać ludzkie lęki. Proponuje mu mały pokaz. Przejeżdża mu ręką przed oczami i mówi mu, że jego największym strachem jest sytuacja, w której Bane zostanie wykiwany i zabija go za to, że go przed tym nie ochronił. Nagle do biura wpada Bane z karabinem i rozstrzeliwuje DJ’a. Potem Bane znika i rany DJ’a też.

Dan naprawia ogląda zniszczone okna w solarium. Mówi, że może zadzwonić po ekipę żeby zamontowała prowizoryczne okna. Piper chodzi wokół, zaniepokojona i trzyma telefon w ręce. Dan pyta ją czy czeka na telefon. Piper odpowiada, że martwi się o Prue. Dan mówi, że to nie dziwne po tym co się wydarzyło. Mówi też, że chce aby Piper się do niego wprowadziła na co Piper z cudowną miną odpowiada: „Ha?” ;D Dan mówi, że to na czas aż zostaną zainstalowane nowe okna. Mówi, że jeśli chce to jej siostry również się mogą wprowadzić bo odkąd Jenny wróciła do rodziców w jego domu jest bardzo pusto. Piper stara się zażartować i mówi, że to nienajlepszy pomysł gdyż niektóre z nich nie noszą piżam. Dan mówi, że bierze to na poważnie. Dodaje, że jeśli wszystko się między nimi ułoży to Piper mogłaby zostać.

Do domu wchodzi Phoebe wraz z panią Steadwell. Woła Piper. Ona z solarium woła: „Tutaj!”. Mówi Dan’owi, że nie wie co powiedzieć. Wchodzą tam Phoebe i Steadwell. Kobieta na widok Dan’a chce zapytać: „Czy to czarownik?” jednak nie zdąża bo Piper ją zamraża. Piper pyta co to za jedna. Phoebe odpowiada jej, że to właśnie jest Marcie Steadwell. Phoebe pyta co z Dan’em. Piper odpowiada, że właśnie ją poprosił by u niego zamieszkała. Pyta gdzie jest Morris. Phoebe odpowiada, że jest w kostnicy i umieszcza ciało zabójczyni pod nazwiskiem Marice. Teraz Phoebe pyta gdzie jest Prue. Piper odpowiada, że przeszła samą siebie i przywłaszczyła sobie tożsamość morderczyni. I teraz zaczyna się bardzo fajna wymiana słów:
Phoebe: „Co?!”
Piper: „Taa, i to nie wszystko. Zgadnij, ma nową moc – projekcję astralną.”
Phoebe: „Żartujesz?”
Piper: „Nie.”
Phoebe: „Żartujesz?”
Piper: „Nie.”
Phoebe: „Nienawidzę jej.”
Piper: „Wiem.”
;D Ale świetne to jest. Phoebe jest taka przejęta i w ogóle to tak szybko, pytanie, odpowiedź, pytanie, odpowiedź ;P
Po chwili Piper mówi, że odprowadzi Dan’a do domu. Każe siostrze dopilnować by Marcie została tutaj dopóki nie będzie po wszystkim.

Bane odwozi Prue do domu (tzn do hotelu). W jej mieszkaniu jest strasznie dużo orchidei. Prue mówi Bane’owi, że jest pod wrażeniem. Bane każe Prue zamknąć oczy. Potem wyciąga jakieś niewielkie pudełko. Mówi, że Prue może już otworzyć oczy, i żeby otworzyła prezent dopiero po jego wyjściu. Oprócz tego przypomina jej o zabiciu sióstr Halliwell przed północą. Na pożegnanie całuje ją w usta i wychodzi. Prue otwiera pudełko i znajduje w nim drogocenny naszyjnik.

Do kostnicy przychodzą DJ i Barbas. Jakiś doktor czy coś próbuje ich zatrzymać, jednak DJ łapie go i kładzie na stole. Barbas przelatuje mu ręką przed oczami i odkrywa, że jego największym strachem jest wykonanie autopsji samemu sobie. Po chwili jakaś piła zaczyna unosić się w powietrze i zbliżać się do głowy faceta.
Barbas i DJ podchodzą do tych takich szafek czy co to tam jest i wyciągają zwłoki pani Hellfire. Widząc ją Barbas mówi, że nie wygląda mu to na ofiarę wybuchu.

Marcie przegląda półki w kuchni sióstr. Poucza je, że wszystko jest źle uporządkowane, że jakieś tam zioło z jakimś innym nie mogą leżeć na tej samej półce bo ich energie ze sobą nie współpracują etc. Phoebe i Piper zauważają przez okno, że przyjechała Prue, w czarnym Porsche ;D Prue wchodzi do domu, a siostry do niej podchodzą. Piper mówi, że wizerunek morderczyni bardzo do niej pasuje. Prue odpowiada, że musiała założyć ‘uniform’. Piper mówi, że obie z Phoebe martwiły się o nią. Prue przeprasza, mówi, że nie chciała by ktoś ją zdemaskował. Phoebe patrząc na wystrzałowy strój siostry mówi, że ma fajny kamuflaż. Prue mówi, że musi szybko wracać zanim oni zaczną coś podejrzewać. Chce by siostry powiedziały jej wszystko co wiedzą. Phoebe mówi, że M.Steadwell jest na pewno bezpieczna, a Piper dodaje, że nie można tego samego powiedzieć o ich kuchni. Prue pyta czy mają jakiś pomysł dlaczego znalazła się ona na liście. Phoebe mówi, że możliwe dlatego, że jest czarownicą. Tłumaczy, że nie magiczną czarownicą ale za to praktykującą. Piper dodaje, że jest nadpobudliwie aktywną praktykującą czarownicą. Prue zastanawia się czy pozostałe nazwiska też należały do czarownic. Pyta sióstr ile było ich na liście. Piper odpowiada, że 11, ale gdyby P.Halliwell liczyć za nie wszystkie to łącznie byłoby 13. Prue pyta sióstr czy 13 czarownic zabitych przed północą w piątek 13-stego nic im nie mówi. Piper domyśla się, że chodzi o Barbas’a. Phoebe dziwi się, bo w końcu został on już przez nie unicestwiony. Prue przypuszcza, że znalazł on jakieś przejście by przedostać się do tego świata. Chce wrócić do Bane’a i wypłoszyć jakoś Barbas’a. Piper stara się ją zatrzymać. Prue mówi, że musi dobrać się Barbas’owi do skóry czym prędzej bo w przeciwnym wypadku Bane będzie chciał zobaczyć ich martwe ciała. Phoebe mówi Prue żeby dobrze się bawiła. Prue mówi, że to praca a nie zabawa. Phoebe odpowiada, że przechodziła już na ciemną stronę i zna te wszystkie znaki. Prue mówi, że ta sytuacja jest inna. Phoebe dodaje, że jest też niebezpieczna. Prue mówi, że da sobie radę. Piper mówi, że Barbas może wykorzystać jej największy strach by ją sparaliżować. Prue mówi, że pozbyła się już strachu przed utonięciem więc co innego mógłby on jej zrobić. Phoebe mówi, że może znaleźć jej inny strach, i że nie powinna walczyć sama. Prue mówi, że da sobie radę, że nic jej nie będzie. Dodaje, że zadzwoni do nich za godzinę i wychodzi.

Prue przychodzi do klubu Bane’a, w którym jest impreza. Idzie przez salę stanowczo i powoli jak z poważną miną i jest ubrana w przepiękne futro, skórzane spodnie i bluzkę... jednym słowem wygląda świetnie. Gdy jest przy barze podchodzi do niej Bane. Mężczyzna mówi jej, że wygląda jakby była gotowa do świętowania. Pyta czy siostry Halliwell są już martwe. Prue odpowiada, że noc jest jeszcze młoda. Chce porozmawiać o interesach. Bane pyta ją czy ma zamiar tylko pracować bez żadnej rozrywki. Prue odpowiada, że jeszcze zdążą się rozerwać, w noc po tym jak otrzyma ona swoje pieniądze. Bane mówi, że dostanie je gdy siostry Halliwell będą martwe. Prue mówi, że jej szef ma zwyczaj znikać w środku nocy bez pożegnania, i że nie chce by jej pieniądze znikły razem z nim. Pyta czy może ufać jemu i Barbas’owi. Bane mówi, że jest rozczarowany gdyż Prue wątpi w nich oboje. Prue mówi, że chce porozmawiać z Barbas’em. Bane jej odpowiada, że noc jest jeszcze młoda.

Potem oboje wchodzą w tłum ludzi i zaczynają tańczyć i się całować. Przerywa im DJ. Mówi Bane’owi, że ma ważną sprawę do niego. Bane i DJ podchodzą do baru, a Prue zaczyna tańczyć z jakimś przypadkowym gościem. DJ mówi Bane’owi, że był w kostnicy. Bane pyta go czy szukał tam dziewczyny. DJ odpowiada, że sprawdzał jego i dowiedział się, że to oszustka. Bane nie wie o co chodzi. DJ tłumaczy mu, że Marcie Steadwell nie ma w kostnicy, za to prawdziwa pani Hellfire jest. Bane w to nie wierzy. DJ mówi, że Barbas jest pewny co do tego.

Piper próbuje się dodzwonić do Prue jednak nie udaje jej się to. Pod domu biega Marcie z dymiącą się wiązką jakichś ziół i śpiewa piosenkę do księżyca by sprowadził na ten dom i mieszkańców bezpieczne dni i spokojne sny. Phoebe biega za nią i próbuje ją jakoś powstrzymać. Gdy biega po salonie Piper w końcu nie wytrzymuje i zamraża ją. Phoebe pyta ją czy skontaktowała się już z Prue. Piper odpowiada, że nie odbiera komórki. Sprawdzając godzinę stwierdza, że już dawno powinna sama zadzwonić. Dzwonek do drzwi. Piper idzie otworzyć. To Dan. Przyniósł jakąś deskę czy co to tam jest. Mówi, że chciał przynieść to coś dla swojej ekipy bo nie mają czegoś tam ;P Phoebe podchodzi do Piper i mówi jej: „Piper, nie zapomnij o uhm uhm...” ;D Przy mówieniu Uhm Uhm skręca głową na salon. Dan pyta dziewczyn czy przyszedł nie w porę. Piper mówi, że nie, i żeby zanieść to coś do solarium. Potem łapie tą deskę od dołu i podnosi do góry żeby Dan nie zobaczył Marcie i oboje zaczynają iść.

Phoebe wchodzi do salonu, w którym stoi Marcie przykryta kocem ;D Zrzuca go z niej i staje obok. Gdy Marcie się odmraża kończy swoją pieśń. Phoebe mówi jej, że na górze jest dużo pokoi, które potrzebują jej ochrony. Marcie pyta gdzie się podziała Piper. Phoebe mówi, że poszła rzucić jeden czar.

Piper i Dan donoszą deskę do solarium. Dan pyta ją jak się czuje. Piper odpowiada, że w porządku bo to nie było wcale ciężkie. Dan mówi, że chodziło mu tak ogólnie. Piper mówi, że dobrze, tylko jest trochę zestresowana. Dan pyta czy przemyślała już jego propozycję. Piper nic nie odpowiada. Dan mówi, że nie chce jej naciskać. Piper mówi, że zawsze kiedy ma wszystko poukładane to rzeczy ulegają zmianie. Dan pyta o jaki rzeczy jej chodzi. Piper znów nic nie mówi. Dan mówi żeby Piper dała mu znać w razie czego. Potem się całują i Dan odchodzi.

Bane zabiera Prue do swojego biura. Pyta ją czy myślała, że uda jej się go nabrać a potem ze wszystkiego wymigać. Prue nie wie o co mu chodzi. Bane mówi jej, że zabiła kobietę, którą kochał – Hellfire. Prue mówi, że to ona jest Hellfire. Bane odpycha ją i każe nie kłamać. Za jej plecami pojawia się Barbas. Prue odwraca się do niego. Barbas mówi, że miło ją znów widzieć. Zwraca się do niej po nazwisku. Potem przelatuje jej ręką przed oczami. Bane pyta czy chodzi o tą samą Halliwell, która jest na liście. Barbas mówi Prue, że jej największą obawą jest śmierć ich sióstr. Potem przykłada jej rękę do czoła i wmawia jej, że demony już rozpoczęły za nimi pościg. Mówi też, że przyjęły tożsamość jej sióstr po to by je potem zabić. Nakazuje Prue pozbyć się naśladowczyń przed północą. Prue jest w transie i wierzy we wszystko.

Darryl przychodzi do domu sióstr. Rozmawia z Phoebe. Dziewczyna mówi mu, że musi kogoś dla nich popilnować. Darryl pyta czy ta osoba oddycha. Phoebe mówi, że jeszcze tak. Darryl mówi, że to dobrze. Pyta gdzie one się wybierają. Phoebe odpowiada, że muszą odnaleźć Prue bo podszywa się pod płatną morderczynie. Morris jest zdziwiony. Phoebe mówi mu, że to długa historia, która z pewnością mu się nie spodoba, ale Prue miała już dawno się z nimi skontaktować. Darryl chce jechać z nimi. Phoebe mówi mu, że nie może. Darryl mówi, że nie muszą one już nic przed nim ukrywać. Phoebe mówi, że nie mogłyby sobie wybaczyć gdyby coś mu się stało. Morris mówi, że nie skończy jak Andy. Phoebe mówi, że one na to nie pozwolą. Ze schodów schodzi Marcie, rozprowadza jakiś perfum i coś bredzi. Piper nie może z nią wytrzymać. Darryl mówi do Marcie, że musi z nim iść. Ona pyta go czy chodzi o wybuch w jej sklepie. Darryl mówi, że tak, i że dopóki sprawa nie zostanie wyjaśniona to z nim będzie ona bezpieczna. Marcie mówi mu, że źle wszystko zrozumiał. Tłumaczy, że czar ochronny który rzuciła przyniósł wiele dobrego dla sióstr Halliwell i może jeszcze więcej zdziałać dla niego. Phoebe dziękuje jej za czar i mówi, że muszą one już iść. Marcie i Darryl wychodzą.

Siostry jadą do mieszkania pani Hellfire. W środku atakuje je Prue. Przewraca je obie na podłogę. Phoebe pomaga wstać Piper i obie uciekają korytarzem. Obie nie wiedzą co się dzieje. Phoebe mówi do Piper, że będzie musiała ją zamrozić. Piper odpowiada, że dobre czarownice nie zamarzają. Phoebe mówi, że nie wygląda teraz na dobrą. Zza rogu wyłania się Prue i mówi, że nie pozwoli zabić swoich sióstr. Potem rzuca jakimś talerzem prosto w nie, jednak one uchylają się przed nim. Dziewczyny biegną na taras, a Prue za nimi. Chowają się za jakąś rośliną. Prue wychodzi na taras i szuka ich. Nagle Phoebe kicha i Prue je zauważa. Piper dochodzi do wniosku, że należy rozdzielić ciało astralne Prue od materialnego i sprawić by chciała być w dwóch miejscach na raz. Dziewczyny rozbiegają się w dwie strony. Piper biegnie po schodach na wyższy taras i woła żeby Prue ją złapała. Phoebe stara się ją przekonać, że to na niej jej zależy bardziej. W końcu Prue rozdziela się. Piper woła Phoebe. Prue idzie za nią. Phoebe wbiega na górę i stara się ja przekonać, że to sprawka Barbas’a. Prue mówi, że mają one zamiar skrzywdzić jej siostry. Piper mówi, że to one są jej siostrami. Obie siostry chowają się przed Prue i starają się ją przekonać do tego, że mówią prawdę. Piper przypomina jej jak to zaraziła się od niej ospą wietrzną, a Phoebe jak uczyła ją całować się po francusku itd. Prue pyta je skąd one o tym wiedzą. Phoebe mówi, że dlatego, że są jej prawdziwymi siostrami. Dziewczyny chcą się przytulić jednak Prue znika. Siostry patrzą na nią z góry i pytają czy jest już z nimi. Prue odpowiada, że chce dorwać Barbas’a. Piper mówi, że wystarczy by nie wychylały się do północy i będzie po wszystkim. Prue mówi, że nie wiadomo czy nie wróci z powrotem i jakie reguły wchodzą teraz w grę. Proponuje rozprawić się z nim raz na zawsze.

Barbas grozi Bane’owi. Mówi, że jeśli Prue nie wróci, to jego ostatnie minuty życia spędzi na zabijaniu Bane’a. Do Biura wchodzi Prue, a za nią siostry. Barbas każe Bane’owi jednak gdy on wyciąga broń, Piper ich zamraża. Phoebe zaczyna oglądać Bane’a i mówi Prue, że się nie dziwi dlaczego pociąga ją ciemna strona. Prue pyta Piper czy dałaby rade odmrozić tylko jego. Piper mówi, że nie wie bo nigdy nie próbowała. Podchodzi do niego, a gdy Phoebe wyciąga mu z dłoni broń, odmraża go. Bane nie wie o co chodzi. Gdy chce uciec Prue rzuca nim o ścianę. Dochodzi północ i Barbas znów zostaje wciągnięty do Podziemia. Prue podchodzi do Bane’a i mówi mu, że będzie mógł o tym pomyśleć podczas pobytu w więzieniu. Bane obiecuje jej, że nie tylko o tym będzie myślał. Prue pyta go czy to groźba. On odpowiada, że komplement.

Następnego dnia Phoebe i Piper myją nowo wymienione okna. Phoebe mówi do Piper, że Dan się nieźle z nimi spisał. Pyta czy Piper zdecydowała się już czy się do niego wyprowadzi. Piper mówi, że to kusząca propozycja. Phoebe każe jej robić co uważa za słuszne bo zasługuje na bycie szczęśliwą. Dodaje żeby się nie martwiła o nie, bo sobie bez niej poradzą, w szczególności jeśli ona dostanie pokój Piper. Piper mówi, że mogłaby go dostać, gdyby ona się wyprowadzała. Phoebe udając śmieszny głos mówi, że to dobrze, że się nie wyprowadza bo powinna zostać z siostrami trochę dłużej. Piper mówi, że to jeszcze nie czas by się do niego wprowadzić, pyta siostry czy jest szczęśliwa. Phoebe odpowiada, że bardzo i siada na fotelu razem z nią. Wchodzi Prue i rozmawia przez telefon z Darryl’em. Każe mu przekazać Marcie żeby sprzedała jakiś tam pierścień i kasę wykorzystała na odbudowę księgarni. Każe też pozdrowić ją i podziękować za ochronę. Potem rozłącza się. Phoebe pyta ją co jeszcze pani Hellfire dostała od Bane’a. Prue wymienia naszyjniki i coś tam coś tam... Piper pyta ją czy może zatrzymać te rzeczy. Prue odpowiada, że nie mogłaby tego zrobić, ale za to mogła zrobić coś by zachować swoją pracę. Mówi też, że nauczyła się dużo od pani Hellfire. Mogła dzięki niej zmienić rutynę i trochę się zabawić. Dzwonek do drzwi. Prue idzie otworzyć. To Jack. Ma do niej pretensje, że nie odpiera telefonu, nie wykonuje swojej pracy i chce go zabrać na dno razem ze sobą. Pyta ją co ma na swoją obronę. Prue odpowiada mu, że 275 tys. Dolarów. Jack pyta ją o co chodzi. Prue odpowiada, że taka jest wartość rynkowa anonimowej darowizny, która udało jej się uzyskać... bla bla bla... :P Jack mówi, że nigdy w nią nie wątpił. Prue nazywa go kłamczuchem. Potem mówi, że trzeba to jakoś uczcić i oboje wychodzą.

Koniec


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Filmiki:







Odcinek 10 – Miasto Złamanych Serc

W jakimś biurze czy czymś (matko jak ja lubię używać tych słów) pracują razem Cindy i Max. Rozmawiają o pracy. Przygląda się im tajemniczy mężczyzna. Gdy oboje mają już sobie iść do domu ów mężczyzna okazuje się być Kupidynem i tak jakby spowalnia czas swoim magicznym pierścieniem świecącym na czerwony. Podchodzi do Cindy i mówi jej, że ostatnio nie miała szczęścia w miłości, i że się boi, ale też, że powinna zaryzykować jeśli chce zaznać prawdziwą miłość, a Max taką właśnie jest. Potem zwraca się w stronę Max’a i mówi mu, że Cindy i jej miłość czekają na niego, ale ona obawia się tego, że on wciąż kocha swoją byłą żonę. Każe mu upewnić ją w tym, że tak nie jest. Potem zwraca się do obydwojga i mówi, że życie jest krótkie więc niech spędzą je razem w szczęściu i miłości. Potem odchodzi i wszystko wraca do normy. Max odwraca się i pyta Cindy czy nie miałaby ochoty na kawę. Ona zgadza się od razu.

W jakiejś ciemnej uliczce Kupidyna łapie dziwny facet. Kupidyn nazywa go Drasi. Tak więc Drasi rzuca nim o skrzynki lezące nieopodal. Ma on pretensje do Kupida za wtrącanie się. Potem wdziera się ręką w jego ciało i ściska serce. Kupido krzyczy z bólu. Drasi pyta go jak się teraz czuje. Mówi też, że wie jak to jest bo dzięki niemu wie jak to jest mieć wyrwane serce. Potem wyciąga z niego rękę i rzuca na podłogę. Mówi mu, że ma lepszy pomysł niż wyrwanie mu serca. Zabiera mu jego magiczny pierścień. Mówi, że pożyczy go sobie by rozwalić ostatnie związki Kupida które udało mu się dzięki niemu stworzyć. Kupido prosi go by tego nie robił. Drasi mówi mu, że zamieni miłość w nienawiść, która powoli i w boleściach będzie go zabijać, a wtedy pożałuje, że nie zostało mu wyrwane serce.

Jack i Prue, Dan i Piper oraz Phoebe wracają z filmu „Love Story” z kina. Phoebe wbija się między dwie pary i mówi: „Piąte koło u wozu wchodzi w środek”. Piper każe jej przestać tak mówić. Phoebe mówi, że to w końcu podwójna randka. Prue mówi, że byłaby potrójna gdyby jakiś tam Kevin nie wystawił Phoebe do wiatru. Phoebe mówi, że ostatnio to u niej norma i ciągle dostaje od facetów kopa. Jack pyta jak się reszcie podobał film. Piper mówi, że jej się podobał, Prue, że fajny z wyjątkiem czegoś tam, a Dan, że był całkiem w porządku. Piper mówi mu żeby nie próbował nikogo nabrać bo i tak słyszała jak pociągał nosem. Jack mówi, że nie może się to równać z „Parszywą Dwunastką”. Phoebe przyznaje się, że spała. Jack pyta ją jak mogła spać na „Parszywej Dwunastce”. Phoebe mówi, że chodziło jej o „Love Story”, i że jedyne co zapamiętała to grę w hokeja. Piper mówi jej, że to był sam początek. Jack zaprasza wszystkich na kawę.

Cała piątka wchodzi do jakiegoś lokalu. Phoebe wchodzi tylko za drzwi i się zatrzymuje. Prue pyta ją czy napije się z nimi kawy. Phoebe mówi, że weźmie taksówkę i pojedzie do domu się położyć. Prue mówi, że przykro jej z powodu Kevin’a. Phoebe odpowiada, że to jego strata. Prue przytula ją i mówi, że to z całą pewnością jego strata bo ona jest bardzo piękna. Phoebe każe jej wracać do swojego faceta i napić się kawy. Dziewczyny żegnają się i Prue odchodzi. Nagle Phoebe napada Kupido. Prosi ją o pomoc. Mówi, że nienawiść go zniszczy jeśli ona mu nie pomoże. Phoebe każe mu się odczepić. Widząc szarpaninę Jack i Dan chcą odgonić Kupida. Kupido ucieka, a Jack i Dan biegną za nim. Piper i Prue podchodzą do Phoebe i pytają ją czy wszystko w porządku i czego chciał ten facet. Phoebe odpowiada, że nie jest pewna.

Następnego dnia Phoebe zastaje łóżko Piper zupełnie puste. Idzie do Prue by ją poinformować jednak gdy wchodzi do pokoju z tekstem: „Prue, zgadnij komu się poszczęściło tej nocy”, zastaje jej łóżko również zupełnie nietknięte. Schodzi na dół. Gdy dzwoni telefon krzyczy: „Ja odbiorę.” ;D To Prue. Mówi, że całą noc gadała z Jack’iem. Phoebe jej nie wierzy. Prue przysięga, że po prostu dyskutowali jak najęci o wszystkim. Phoebe pyta ją jak Jack zareagował na część o czarownicach. Prue mówi, że dobrze. Pyta gdzie jest Piper. Phoebe odpowiada, że nadal u Dan’a. Mówi też, że cieszy się ze szczęścia swoich sióstr etc. Nagle od tyłu podchodzi Kupidyn i mówi, że przydałoby im się zmienić zamek w tylnich drzwiach. Wystraszona Phoebe używa swojego super ciosu karate i powala go na schody. Prue słysząc, że coś jest nie tak zrywa się z sofy i wychodzi. Kupido mówi, że się zaczyna przyzwyczajać do jej „kopiącego” sposobu traktowania miłości. Phoebe pyta go kim jest. Kupido mówi, że to nieistotne i że potrzebuje pomocy Charmed Ones. Phoebe pyta po raz kolejny kim on jest. Kupido odpowiada, że z braku lepszego imienia nazywa się Kupidynem.

Dan przynosi Piper śniadanie do łóżka na tacy. Jest na niej również pudełeczko. Dan mówi jej, że nie jest to pierścionek i jeśli nie chce to nie musi przyjmować. Piper otwiera pudełko i znajduje w środku naszyjnik z serduszkiem. Potem zaczynają się całować (jeszcze chwila i zwymiotuję). Nagle do pokoju wchodzi Phoebe i zaczyna machać do Piper. Ona widząc to przestaje się całować i zamraża Dan’a. Potem podchodzi do Phoebe i pyta ją co ona tu robi. Phoebe mówi, że mają poważny problem, po czym przyprowadza Kupida i przedstawia ich sobie. Mówi, że Piper musi wracać do domu. Kupido tłumaczy, że demon nienawiści ukradł jego pierścień dzięki czemu będzie mógł odnaleźć zakochanych przez niego złączonych i zniszczyć ich miłość. Piper z zbyt dużego napływu informacji stara się ich jakoś uspokoić jednak Phoebe nie daje jej dojść do głosu i mówi, że to prawda, gdyż wszystko jest w Księdze Cieni. Każe siostrze całować się szybciej i wracać do domu. Potem ona i Kupido wychodzą. Piper wraca do Dan’a i odmraża go. Dan pyta czy coś jest nie tak. Piper mówi mu, że to nie ma nic wspólnego z nim, i że musi już iść do domu. Dan pyta ją o co chodzi jednak Piper szybko zbiera się, tłumaczy mu, i że to trochę skomplikowane. Na pożegnanie mówi mu, że zobaczą się wieczorem w klubie i całuje go. Potem wychodzi.

Dziewczyny wraz z Kupidem są w salonie. Prue nie wierzy, Kupido jest tym za kogo się podaje. Kupido dziwi się dlaczego mogą uwierzyć w czarowników, demonów itp. a nie mogą uwierzyć w Kupidyna. Piper pyta gdzie jest rozkoszny bobasek. A Prue pyta gdzie jest łuk i strzały. Kupido pyta je są brodawki, krosty, krzywe nosy i spiczaste kapelusze. Prue każe mu pokazać coś nadprzyrodzonego. Kupido mówi, że nie może gdyż cała jego moc umiejscowiona jest w jego pierścieniu, i że to dzięki niemu może dostawać się do środka. Prue pyta go co przez to miał na myśli. Kupido odpowiada, że dostaje się do środka ludzkich serc by zasiać tam miłość. Mówi też, że Drasi kradnąc pierścień będzie mógł robić to samo, z tą różnica, że miłość przemieni w nienawiść. Piper nie jest dalej przekonana i mówi, że musi on udowodnić swoją tożsamość. Kupido zaczyna wymieniać po kolei wszystkich chłopaków, najpierw Prue, potem Piper i na końcu Phoebe, co w jej przypadku wygląda jakby się zaciął bo chyba z 15 imion wymienił ;D Phoebe z tego wszystkiego zatrzymuje go i mówi, że nie kochała ich wszystkich. Kupido odpowiada, że oni chcieli kochać ją, ale ona zamknęła przed nimi serce. Phoebe zaprzecza temu. Kupido tłumaczy jej, że jeśli ludzie odczuwają, że w czyimś sercu jest pusto to odpuszczają sobie. Mówi też, że to jest wyjaśnieniem częstych odwołań randek. Prue pyta go czy wszystkie ich miłości były jego sprawką. Kupido odpowiada, że jest tu przydzielony dopiero od 2 lat i pomógł Piper poznać Dan’a, a Prue Jack’a, a w większości poprzednich miłości pomogli jego koledzy agenci. Tłumaczy, że Kupidyni są rozsiani po całej Ziemi i łączą ludzi w pary. Piper pyta go czy ją i Leo też on połączył w parę. Kupido odpowiada, że to jest tylko i wyłącznie ich sprawką, i że Kupidyni nie mogą tworzyć takich związków gdyż są zabronione. Phoebe chce wrócić do uwagi na temat odpuszczania sobie, jednak Kupido nie daje jej dojść do słowa mówiąc, że są ważniejsze sprawy w tym momencie niż jej zamknięte serce takie jak przygotowanie odpowiedniej mikstury i powstrzymanie Drasi’ego. Prue pyta jak go można znaleźć. Kupido mówi, że między nimi jest więź która potrafi odnaleźć się nawzajem gdyż miłość i nienawiść dzieli pewna granica. Mówi też, że nie należy go lekceważyć gdyż dla nich również może stanowić niebezpieczeństwo. Phoebe mówi, że każdego dnia stawiają czoła niebezpieczeństwu. Kupido mówi, że to niebezpieczeństwo jest zupełnie inne gdyż Drasi może zupełnie zniszczyć zdolność do kochania a to może być gorsze od śmierci.

Tymczasem Drasi zaczyna psuć miłość. Gdy Max i Cindy są na mieście, dobrze się bawią, całują się itd. on podchodzi i spowalniając wszystko swym pierścieniem zaczyna nastawiać oboje przeciwko sobie. Do Cindy mówi, że Max ciągle sypia ze swoją byłą żoną, i że uważa ją za łatwą panienkę do seksu. Do Max’a mówi, że Cindy leci tylko i wyłącznie na jego pieniądze, i że zaraz po ślubie zabije go by dostać kasę z ubezpieczenia. Gdy Drasi odchodzi Cindy i Max zaczynają się wyzywać. Cindy każe Max’owi wracać do byłej żony, a Max mówi, że nie położy ona rąk na jego pieniądzach. Cindy mówi, że Max się pieprzył (sorki za wyrażenie ;P), a Max jej odpowiada, że na pewno nie zrobi tego z nią. Zaraz potem wpada pod samochód.

Kupido czuje ból z powodu rozpadu miłości. Upada na podłogę. Dziewczyny biegną do niego i pytają co się dzieje. On odpowiada, że Drasi zabija miłość.

Siostry i Kupido jadą na miejsce wypadku. Cindy zeznaje policjantowi, że Max to największy głupek jakiego poznała, i że po prostu jak debil wszedł prosto pod koła samochodu. Piper widząc Max’a pyta Kupida czy to jeden z jego zakochanych. On odpowiada, że tak, i że połączył jego i Cindy dzień wcześniej. Dodaje, że Cindy tak samo bała się miłości. Phoebe pyta czy to aluzja do niej. Ma za złe Kupidynowi wypominanie jej. Pyta go czy uważa, że tak łatwo mieć otwarte serce podczas gdy ma się do wykonania polowania na demony. Kupido odpowiada, że jej siostrom jakoś to nie przeszkadza. Phoebe mówi żeby się skupić na pracy. Prue pyta Kupida czy jest pewien, że to sprawka Drasi’ego. Kupido odpowiada, że jest pewny na 100%, i że Drasi nadal tu jest gdyż wyczuwa on go. Pokazuje palcem na Drasi’ego przyglądającemu się wszystkiemu z daleka. Gdy Drasi dostrzega, że jest obserwowany zaczyna uciekać. Siostry i Kupido biegną za nim. Jednak jest on za daleko by Piper mogła go zamrozić. Nagle Prue dokonuje projekcji astralnej i toruje Drasi’emu drogę. Próbuje rzucić nim o stojący obok autobus jednak telekineza nie działa. Prue czym prędzej wyciąga ze śmietnika obok jakąś deskę i z całej siły uderza Drasi’ego. Potem znika i wraca do ciała. Kupido nie wie co się stało, ale dziewczyny tłumaczą mu, że Prue dokonała projekcji astralnej. Siostry pytają jej czy dorwała Drasi’ego. Prue odpowiada, że tylko go spowolniła. Każe im biec do niego.

Piper, Phoebe i Kupido dobiegają do Drasi’ego. Drasi pyta Kupidyna czy musi się teraz chować pod spódnicami czarownic. Piper pyta go czy ładnie to tak kraść rzeczy, które do niego nie należą. Potem zamraża go. Phoebe rzuca prosto w niego woreczek z miksturą. Wtedy Drasi zaczyna się topić i po chwili zamienia się w czarną kałuże przypominająca smołę. Przybiega Prue i pyta czy udało im się go unicestwić. Kupido odpowiada, że na to wygląda, ale nie wiadomo co stało się z pierścieniem. Phoebe pyta go czy to już koniec i czy Kupido może już sobie iść. Kupido pyta czy ona tak bardzo chce się go pozbyć. Phoebe z ironią mówi: „Posłuchaj, Amorku, starasz się mi pomóc, a nie przeszło ci do głowy, że jeszcze nie jestem gotowa na miłość?”. Kupido mówi, że jest gotowa. Phoebe mówi żeby nie zaczynał tylko zniknął. Kupido mówi, że nie może tego zrobić bez pierścienia, i że potrzebny będzie wywar. Mówi, że to Phoebe pomoże mu go zrobić. Phoebe pyta go dlaczego akurat ona. Kupido odpowiada, że tylko ona dziś wieczorem jest wolna, a jej siostry mają randki. Potem wszyscy odchodzą z tamtego miejsca. Po chwili okazuje się, że pierścień ochronił Drasi’ego przed śmiercią, dzięki czemu demon powstaje z czarnej kałuży.

Nadchodzi wieczór. W P3 spotykają się na podwójnej randce Dan i Piper oraz Prue i Jack. Piper pokazuje Prue naszyjnik, który dostała od Dan’a i pyta się jej czy jej się podoba. Prue mówi, że jest śliczny. Dan przyznaje, że to Prue pomagała mu go wybrać.

W domu Phoebe i Kupido przygotowują miksturę. Phoebe nie może uwierzyć, że siedzi w domu i haruje podczas gdy jej siostry się bawią. Pyta Kupida co takiego zrobił Drasi’emu, za co on go tak nie lubi. Kupido tłumaczy, że Drasi zakochał się w śmiertelnej kobiecie, a ponieważ jest to zakazane, Kupido przekierował jej miłość na śmiertelnego mężczyznę. Phoebe nerwowo ubijając składniki pyta go czy demony są naprawdę zdolne do miłości. Kupido tłumaczy jej, że potrafią kochać ale w inny sposób, kochają zło, strach a czasem nawet to czego nienawidzą. Mówi też, że skoro demon potrafi otworzyć swoje serce to ona też potrafi. Phoebe wkurza się i mówi, że jej serce jest otwarte ale nie dla wszystkich. Kupido dalej ją przekonuje, że jest zamknięte. Phoebe mówi, że jest wybredna, a Kupido odpowiada, że jest przerażona. Phoebe pyta go czego niby miałaby się bać. Kupido mówi jej żeby ona mu powiedziała. Phoebe mówi, że nie podoba jej się ta gra. Kupido podchodzi do niej, staje za nią, łapie ją za ręce i pomaga spokojnie i dokładnie mieszać. Phoebe pyta go jak działa ten eliksir. Kupido tłumaczy jej, że to mieszanka mikstury przenoszącej z afrodyzjakiem. Wymienia po kolei składniki. Mówi jednak, że najważniejsze jest pożądanie, pragnienie powrotu do domu, bo dom jest tam gdzie jest serce. Kupido pyta jej czy boi się utraty. Phoebe mówi mu, że jeśli powie, że „lepiej kochać i stracić miłość niż w cale nie kochać”, to pożałuje. Wącha mikstury po czym przytula się do Kupida. On pyta jej dlaczego boi się zakochać. Ona odpowiada, że pragnie być bezpieczna. Kupido pyta ją czego miałaby się obawiać. Phoebe odpowiada, że boi się, że ludzie odejdą z jej życia. Kupido pyta czy to ma związek z jej mamą i tatą. Phoebe odpowiada, że również z nim samym. On pyta czy ona podkochuje się w nim. Phoebe odchodzi na parę kroków od niego i zaprzecza temu. Kupidyn śmieje się z niej i mówi, że właśnie w ten sposób ucieka przed miłością. Phoebe mówi, że to on jest Kupidem i to on ją zostawi. Kupido mówi, że on tylko otwiera możliwości na miłość, i że jeśli się ją raz dopuści do serca to ona na zawsze tam pozostanie. Chce by Phoebe nie myliła posłańca z wiadomością, gdyż posłaniec może popełnić błąd, zawieść, nawet zginąć. Mówi, że najważniejsza jest wiadomość wiodąca prosto z życia „otwórz swe serce”, i że należy ją przyjąć do siebie.

(Nie wińce mnie za to, ja nie bredzę tylko przekazuje to co on mówił. Ja wiem że gadki w tym odcinku są takie żałosne i bezsensowne że się niedobrze robi, nie musicie mi mówić :P)

Prue i Jack oraz Piper i Dan siedzą w P3. Jack mówi, że znajomość właściciela klubu ma swoje zalety. Dan mówi, że na przykład darmowe skrzydełka kurczaka (ohyda). Dziewczyny idą razem do toalety.

Czekając w kolejce do toalety dziewczyny rozmawiają. Prue pyta Piper czy nie jest na nią zła z powodu naszyjnika. Piper mówi, że nie jest i bardzo cieszy się, że go dostała. Prue mówi jej, że pewnie wolałaby żeby był on od Leo. Piper zaprzecza temu, ale mało przekonywująco. Prue mówi, że to dziwne uczucie mieć facetów, którzy na nie czekają, troszczą się o nie i w ogóle. Uważa, że nareszcie wszystko zaczyna się układać. Piper mówi, że nie ma to jak wieczorny wypad po ciężkim dniu polowania na demony. Prue mówi, że świetnie się spisały a teraz wieczorem są tutaj i dobrze się bawią. Piper uważa, że wreszcie udało im się odnaleźć równowagę w życiu. Obie siostry czują się cudowanie. Piper jednak mówi, że wciąż pozostaje ich sekret. Prue mówi, że wszyscy mają sekrety wliczając Dan’a i Jack’a. Piper odpowiada, że jeśli nie są nazistowskimi zbrodniarzami wojennymi po liftingu twarzy, to nie mogą się równać z czarownicami. Prue mówi, że może i nie będą one miały do końca normalnego życia co nie oznacza, że nie mogą próbować od czasu do czasu.

Jack i Dan rozmawiają na temat dziewczyn. Dan mówi Jack’owi o tym, że Piper ma zwyczaj znikania gdzieś nagle. Jack mówi, że Prue też tak robi. Dan mówi, że czasem ma wrażenie jakby czas się zatrzymał a gdy wraca do normy to Piper jest zupełnie inną osobą (nie wiele się pomylił). Do klubu zjawiają się Phoebe i Kupido. Pytają facetów gdzie są Prue i Piper. Oni odpowiadają, że poszły do toalety. Phoebe i Kupido odchodzą. W klubie zjawia się również Drasi.

Wychodząc z toalety Prue i Piper napotykają Phoebe i Kupida. Phoebe pokazuje im torebkę z miksturą i mówi, że wystarczy powiedzieć kilka magicznych słów by odesłać go do domu. Dziewczyny niecierpliwią się gdyż chcą wracać do swoich facetów. Phoebe mówi im, żeby poszły one do nich i powiedziały im, że zaraz wrócą. Piper i Prue radosne wybiegają. Kupido pyta Phoebe czy nie uważa, że miłość jest cudowna. Phoebe nie odpowiada.

Dziewczyny wracają na miejsce. Dopada ich Drasi i spowalnia wszystko pierścieniem. Wmawia Dan’owi, że Piper nadal kocha Leo, zawsze kochała i będzie kochać, a on jest dla niej tylko łatwym smakowitym kąskiem mieszkającym obok. Potem zwraca się do Jack’a i mówi mu, że Prue chce go tylko wykorzystać, zabawić się z nim i porzucić. Mówi też, że on jest zupełnym przeciwieństwem mężczyzny jakiego by chciała mieć Prue. W tym samym czasie Kupido odczuwa ból w sercu. Domyśla się, że Drasi nadal żyje. Phoebe wraz z nim biegną na salę, a tam Prue i Jack oraz Piper i Dan skaczą sobie do gardeł, wyzywają się i w ogóle. Dam ma pretensje do Piper, że wciąż kocha Leo etc. a Jack do Prue, że chce go wykorzystać. Gdy Phoebe chce ich jakoś powstrzymać cała czwórka jednocześnie mówi: „Zamknij się!”. Piper oddaje Dan’owi wisiorek. Potem Jack i Dan wychodzą. Phoebe pyta Kupida jak to się mogło stać i dlaczego nie wyczuł on Drasi’ego. Kupido odpowiada, że myślał, że jest martwy. Prue i Piper są wkurzone na Kupida i uważają, że wszystko to jego wina. Każą mu się wynosić z klubu. Phoebe próbuje je jakoś uspokoić jednak Kupido mówi, że nie da rady ponieważ są teraz zaślepione. Phoebe chce je przekonać, że działa na nich zaklęcie, i że nie są sobą. Piper mówi jej, że jeśli stoi po stronie Kupida to może wyjść razem z nim. Dziewczyny odchodzą. Phoebe pyta Kupida jak to możliwe, że Drasi przeżył. Kupido odpowiada, że pierścień musiał go ocalić. Phoebe pyta go czy teraz jest on niepokonany. Kupido znajduje inny sposób. Uważa, że skoro zabijanie miłości rani jego, to łagodzenie sporów pomiędzy zakochanymi zniszczy Drasi’ego. Phoebe mówi, że to niemożliwe bez pierścienia. Kupido mówi, że ona sama posłuży zamiast niego. Phoebe nie wie o co mu chodzi. Kupido tłumaczy, że ona ma największe i najszczersze serce jakie kiedykolwiek spotkał i że to ona może pomóc złagodzić spory. Mówi też, że nie ma czasu na wyjaśnienia tylko trzeba zacząć od pierwszej pary, którą Drasi rozdzielił. Oboje wychodzą z klubu.

Piper i Prue przychodzą do domu. Obgadują Jack’a i Dan’a. Piper ma mu za złe wypominanie jej Leo. Obie myślą, że ich faceci zachowali się okropnie. Mają ich za łajdaków. Prue zastanawia się dlaczego wszystko tak nagle się zepsuło, podejrzewa, że to mogłaby być sprawka Drasi’ego. Piper mówi, że to niemożliwe gdyż Drasi został przez nie zniszczony. Przyznaje się do tego, że jednak niektóre rzeczy, o których mówił Dan nie mijały się z prawdą, i że myśli czasami o Leo. Prue mówi, że prawdą też jest, że w chwilach słabości wykorzystywała Jack’a.

Kupido i Phoebe czekają na Cindy w biurze. Phoebe nie wie co ma robić. Kupido mówi jej, żeby po prostu rozmawiała tak jakby mówiła do siebie, gdyż Cindy tak samo jak ona boi się miłości i jej lęki są podobne. Cindy schodzi po schodach. Wtedy Kupido i Phoebe zaczepiają ją. Kupido mówi jej, że wie o Max’ie i pyta ją jak on się czuje. Cindy mówi, że nie wie, że jej przykro. Chce odejść jednak Phoebe biegnie za nią i ją zatrzymuje. Mówi jej, że wcześniej czy później ból Max’a przeminie, ale jej ból zostanie. Cindy nie wie o co jej chodzi. Phoebe tłumaczy jej, ze ból utraconej miłości pogłębi się jeśli ona temu nie zaradzi. Cindy w to nie wierzy i próbuje odejść. Phoebe i Kupido dalej biegną za nią. Phoebe mówi jej, że wie jak to jest bo sama zamknęła swoje serce na miłość ze strachu. Przekonuje ją, że strach i miłość nie mogą mieszkać ze sobą pod jednym dachem. Cindy zaczyna wierzyć w jej słowa. Phoebe mówi, że to wian ludzi których się kocha, gdyż to oni później odchodzą i to przez to wypiera się miłość. Cindy uważa, że to miłość wyparła się jej. Phoebe mówi jej, że miłość nie może tego zrobić. Tłumaczy, że to strach przed utratą bliskiej osoby ją sparaliżował. Przekonuje ją, że może to zmienić zakochując się znowu. Każe jej iść do Max’a i przedrzeć się przez strach, wątpliwości i inne przeszkody i powiedzieć mu wszystko prosto z serca. Cindy mówi, że go kocha. Phoebe mówi by go uświadomiła o tym póki nie jest za późno. Cindy pyta kim oni są. Phoebe odpowiada, że posłańcami. Cindy im dziękuje a następnie odchodzi. Kupido mówi Phoebe, że spisała się na medal. Phoebe też tak uważa. Zastanawia się tylko, dlaczego ma uczucie, że zrobiła to dla swojego dobra a nie dla dobra Cindy. Kupido odpowiada jej, że aby wpuścić miłość do środka najpierw należy pokonać swoje przeszkody. Phoebe mówi, że trzeba czym prędzej połączyć z powrotem Jack’a i Dan’a. Kupido mówi, że im więcej par uda im się pogodzić tym szybciej Drasi będzie chciał go dopaść.

Cindy słuchając porad jedzie do szpitala i tam spotyka Max’a. Oboje przepraszają się za wszystko i wybaczają sobie. W tym samym czasie Drasi przygotowujące się do rozwalenia kolejnej pary zaczyna odczuwać ból.

Do domu sióstr przychodzą Jack i Dan. Piper nie wie o co im chodzi. Dan mówi, że Piper wysłała do niego wiadomość żeby przyszedł. Piper uważa, że wysłał on sam do siebie, i że to kretyńskie. Gdy schodzi Prue Jack mówi, że ona do niego dzwoniła. Zaczyna się kłótnia. Uspokajają ich Phoebe i Kupidyn. Phoebe mówi, że to ona zawiadomił obu facetów by przyszli. Każe wszystkim iść do salonu i usiąść na kanapie. Nikt nie chce się zgodzić jednak Phoebe ich przekrzykuje. Gdy wszyscy siadają już na kanapie Phoebe mówi im, że zachowują się jakby byli pod wpływem czaru. Każe im przestać myśleć, ale poczuć. Mówi, że wiele nieprzyjemnych słów zostało wypowiedzianych, ale że da się przez to przejść. Prue mówi, że pod warunkiem, że się tego chce. Phoebe mówi jej, że wie, że ona tego chce. Kupido każe Prue przypomnieć sobie jak poznała Jack’a, jak go nie lubiła, i jak potem zaczął on wywoływać uśmiech na jej twarzy i rozśmieszał ją. Mówi, by spojrzała na niego i zapamiętała to uczucie.

Tymczasem obolały Drasi idzie w stronę domu Halliwell’ów. Kupido czuje jego obecność. Phoebe zwraca się do Piper. Mówi jej, że widziała w niej światło i nadzieje gdy rozmawiała z Dan’em. Potem zwraca się do Dan’a i mówi mu, że nie potrzebuje osoby, która szepcąc do ucha każe mu nie ufać Piper. Mówi by zaufa samemu sobie. Dan mówi do Piper, że nie musi mu wszystkiego mówić, ale boli go celowe ukrywanie sekretów. Piper mówi mu, że nie chodzi to o niego ani o Leo tylko o to kim chciałaby ona by oni byli. Kupido mówi Phoebe, że to zaczyna działać, i że Drasi jest blisko. Phoebe każe Dan’owi i Jack’owi pojechać do sklepu i kupić coś do jedzenia. Potem szybko się ich pozbywa. Gdy faceci wychodzą Prue pyta Phoebe o co chodzi. Phoebe tłumaczy im, że Drasi nadal żyje, i że wszystko to jego sprawka. Piper pyta co trzeba zrobić. Phoebe odpowiada, że muszą one z powrotem wpuścić do serca Jack’a i Dan’a. Prue mówi, że nie kocha Jack’a. Kupido mówi jej, że go bardzo lubi co sprawia, że jest ona otwarta na miłość. Nagle zjawia się Drasi, łapie Kupida, wbija się ręką w jego ciało i chwyta serce. Piper go zamraża. Pyta Phoebe co teraz należy zrobić. Phoebe mówi, że trzeba zrobić to samo co wcześniej tylko z tą różnicą, że pierścień powinien chronić Kupida a nie Drasi’ego. Potem podchodzi do nich i przekłada pierścień z ręki Drasi’ego na rękę Kupida. Następnie idzie po miskę z miksturą. Piper pyta ją jak może być pewna że to zadziała. Phoebe mówi, że nie jest, ale że zaryzykuje dla miłości. Siostra wyrzuca miksturę na demona. Czas wraca do normy, a wtedy Drasi znów stapia się w czarną kałuże, z tym że tym razem kałuża znika. Piper pyta Kupida czy Drasi już nie żyje. Kupido odpowiada, że tym razem przepadł na dobre. Piper pyta go skąd ma taką pewność. Kupido odpowiada, że nigdy w życiu nie czuł się lepiej niż teraz. Mówi do Phoebe, że wiedział, że jej się uda. Dodaje, że musi już odejść. Każe Phoebe pamiętać o nim, wysławiać i wypatrywać. Potem całuje ją, żegna się i znika.

Piper i Dan, Prue i Jack, oraz tym razem również Phoebe i Kevin wracają z filmu z kina. Na przedzie idą dwie pierwsze pary i gadają o jakimś filmie. Za nimi idzie Phoebe. Dogania ją Kevin i mówi, że musiał zapłacić za parking. Przeprasza ją za to, że dzień wcześniej nie przyszedł. Phoebe mówi mu, że nie szkodzi bo miłość wszystko wybacza. Kevin pyta ja o co chodzi. Phoebe tłumaczy mu, że dzień wcześniej oglądała Love Story i coś tam coś tam... Kevin mówi, że kocha ten film. Phoebe mówi, że ona od niedawna również.

Koniec


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Filmik:




Blessed Be...
.:Komentarze [40]:.
Dodaj
- Zobacz



"Minęło już tyle czasu, a wydaje się, że oni są wszędzie..."
>> sobota, 7 kwietnia 2007 07:53:42

Cześć.



Dziś przybliżymy sobie postać Jack'a Sheridan'a. Oto on:


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Jack pracował w firmie zajmującej się aukcjami internetowymi. Obecnie pracuje razem z Prue w Backland.
Jest zarozumiały, pewny siebie, ale potrafi też być miły i sympatyczny. Uwielbia rozrywkę i dobrą zabawę, ale mimo wszystko jest kompetentny jeśli chodzi o pracę.

Ma identycznego brata bliźniaka o imieniu Jeff.

Jak zwykle nie wiele, ale zawsze coś :P Zdjęcia:


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Ja powiem tylko, że ten gość mi się kojarzy tylko i wyłącznie ze Strasznym Filmem ;P

No i jeśli chcecie to zjedźcie sobie na dół na opis 8 odcinka, a jeśli nie to ja się z wami, żegnam do następnego tygodnia ;P No i komentujcie dalej oczywiście ;D



Odcinek 7 – Oni są wszędzie.

Po jakimś tam muzeum, jakiś tam uczony oprowadza zwiedzających. Opowiada im o księdze zwanej Kronikami Akashic. Mówi, że są w niej zapisane wszystkie przyszłe losy świata i ktoś kto by zdobył tą księgę miałby niewyobrażalną moc. Wyjaśnia jednak, że nikt nie wie gdzie Kroniki tak dokładnie się znajdują. Pokazuje starożytną kamienną tablice, na której są wyryte napisy w wymarłym języku. Tłumaczy, że to ona jest jedyną mapą do położenia Kronik Akashic. Przy gablocie stoi jakiś chłopak, przygląda się tablicy i robi notatki. Nagle dostaje on olśnienia i wybiega. Przygląda mi się tajemniczy mężczyzna...

Eric, bo tak ma na imię ten chłopak, idzie do swojego ojca, który leży w jakimś ośrodku (sanatorium czy coś w tym stylu). Jego ojciec leży otumaniony na łóżku i wcale się nie odzywa, a Eric opowiada mu, że rozszyfrował mapę i wszystko ma w głowie, dokładne położenia Kronik Akashic. Mówi, że jego też będą próbowali dopaść, tak jak zrobili z jego ojcem, ale on będzie na to przygotowany.

Do pokoju wchodzi Phoebe (?) i stawia na półce kwiaty. Okazuje się, że jest ona wolontariuszką w tym sanatorium. Eric dziękuje jej za to, że tak dba o to by w pokoju jego ojca zawsze było przytulnie i miło. Phoebe odpowiada, że to drobiazg. Po chwili wchodzi tam jakiś doktor i mówi, że chciałby porozmawiać z Eric’iem na osobności. Phoebe ulatnia się. Eric mówi, że nie pozwoli by jego ojciec został stamtąd przeniesiony. Doktor odpowiada, że to nie jest placówka dla pacjentów wymagających długoterminowego leczenia. Eric denerwuje się i mówi, że jego ojciec zostanie tu dopóki mu się nie polepszy. Następnie wychodzi. A doktor znika (dosłownie).

Wychodząc na korytarz chłopak potrąca przez przypadek Phoebe. Przeprasza ją i odchodzi. Sekundę potem Phoebe dostaje wizji, w której ktoś z placem długim i ostrym jak igła, wbija go w głowę Eric’a. Phoebe biegnie go ostrzec, jednak gdy dobiega do schodów, chłopak jest już na dole.

Tymczasem Piper w swoim pokoju pakuje walizkę i przygotowuje się do wyjazdu. Przybiega do niej Prue i mówi jej, że Jack to czarownik. Piper pyta ją dlaczego tak myśli. Prue odpowiada, że poszła do bufetu i widziała go tam pijącego kawę, potem poszła do kiosku, a on tam był i czytał gazetę. Podejrzewa, że ma on moc mrugania. Międzyczasie pyta gdzie jest Phoebe, na co Piper odpowiada, że pracuje ona jako wolontariuszka w sanatorium. Prue pyta siostry czy nie zna przypadkiem jakiegoś testu na sprawdzenie czy ktoś jest czarownikiem czy nie. Piper dziwi się skąd miałaby to wiedzieć. Prue mówi jej, że przyciąga czarowników jak magnes. Piper pyta ją czy kiedykolwiek historia z Jeremy’im pójdzie w zapomnienie, i że ona też nie jest święta, bo miała Rex’a i Hannah w pracy. Prue zmienia temat i pyta ją dokąd się wybiera. Piper odpowiada, że przyjaciel Dan’a bierze ślub, i że Dan ją tam zaprosił. Prue pyta ją czy będą spali w tym samym łóżku, na co Piper z uśmiechem odpowiada, że to nie jest jeszcze ustalone. Prue pyta czy Piper go przetestowała, czy jest czarownikiem. Piper mówi, że nie jest bo kot go lubi, ani razu się nie teleportował ani nie chciał jej zabić. Prue idzie po Księgę Cieni.

Dzwonek do drzwi. Otwiera Piper. To Dan (ratunku!). Mówi, że chciałby pojechać wcześniej żeby ominąć korki i wtedy mieliby oni więcej czasu na... odpoczynek (ta, na bank). Pyta czy Piper wyrobi się w godzinę, a ona mówi, że tak. Wtedy Kicia zaczyna syczeć złowrogo na Dan’a ;D Piper ze zgrozą patrzy się na Dan’a po czym mówi, że musi lecieć i zamyka mu drzwi przed nosem. Potem biegnie do schodów i krzyczy do Prue czy znalazła już test na wykrycie czarownika.

Prue i Piper zanoszą Księgę na dół i szukają jakiegoś testu. Piper zastanawia się czy przypadkiem Dan i Jack nie są w zmowie by je zabić. Dziewczyny nie znajdują nic oprócz zaklęcia na czytanie w myślach. Prue mówi, że dzięki niemu będą mogły usłyszeć myśli Dan’a i Jack’a i w ten sposób dowiedzieć się czy są oni czarownikami. Siostry rzucają to Zaklęcie. Prue słyszy jak Piper myśli: „Pomalowała sobie usta moją szminką”. Pyta jej czy już nie może pożyczyć sobie od niej szminki. Piper mówi, że nic nie powiedziała ale pomyślała. Prue myśli (a Piper to słyszy): „Nie ważne. Po prostu naucz się dzielić”.

Do domu wchodzi Phoebe i od razu idzie na górę. Po drodze myśli: „Spokojnie, zachowaj spokój. Księga cieni, igły, czarnoksiężnicy, Eric w kłopotach. Dowiedz się kto i co...” ;D Piper mówi: „Przystojniak ze szpitala?”. Na co Phoebe odwraca się i pyta: „Co?”. Prue szybko wymyśla wymówkę i pyta ją jak tam Eric. Phoebe podchodzi do nich i pyta dlaczego Księga Cieni jest na dole. Prue wyjaśnia jej, że podejrzewają one Jack’a i Dan’a o bycie czarownikami, i że chciały znaleźć jakiś sposób by się dowiedzieć czy to prawda. Phoebe myśli: „Paranoiczki”. A na to Piper: „Nie jesteśmy!”. Phoebe patrzy się na nią jak na wariatkę, a Prue szybko dokańcza: „... w stanie znaleźć niczego w Księdze Cieni”. Phoebe mówi, że wystarczy ich ukłuć, bo czarownicy nie krwawią. Prue i Piper zaczynają gadać między sobą w myślach:
Piper: „Kto by pomyślał?”
Prue: „Phoebe. Nie mów jej o zaklęciu.”
Piper: „Cofniemy je?”
Prue: „Nie dopóki naprawdę nie dowiemy się czy oni są...”
Między czasie robią miny, a Phoebe dziwnie się na nie patrzy ;D Pyta czy wszystko z nimi w porządku. Piper zmienia temat i pyta ją jak tam Eric, i czy umówiła się już z nim. Phoebe odpowiada, że nie, i że jest on w wielkich tarapatach. Opowiada im o swojej wizji związanej z Eric’iem i czymś co ma igłę w palcu. Mówi siostrom, żeby zajęły się Jack’iem i Dan’em, a tymczasem ona pójdzie poszperać w Internecie. Odchodzi. Myślowa pogawędka zaczyna się na nowo:
Prue: „Super, otaczają nas sami czarownicy.”
Piper: „Ta, ale następnym razem użyj swojej szminki.”
Prue: „Słyszałam.”
Piper: „Kocham cię ;)”
Prue: „Spadaj ;P”

Prue jedzie do Buckland. Do jej biura przychodzi Jack ubrany w kolorowy T-shirt i krótkie spodenki. Prue pyta go czy to jest jego strój do pracy. Jack myśli, że jest zadziorna. Potem mówi, że dopóki sprzedaje na aukcji przedmioty łącznie warte 5 milionów dolarów to może chodzić w czym chce. Prue pyta go czy pamięta o tym, że miał wystawić na aukcji kolekcję figurek z brązu jakiejś tam firmy. Jack myśli, że Prue coś podejrzewa. Potem odpowiada, że pamięta. Prue mówi mu, że potrzebuje sprawdzić autentyczność tych figurek i pyta Jack’a kto zajmował się ratyfikacją (cokolwiek to jest ;P). Jack nie wie za bardzo o co chodzi. Prue pyta go czy zatwierdza przedmioty zanim wyda je na aukcje. Jack myśli, że zazwyczaj umieszcza ludzi w grobach lub pali ich. Prue lekko wystraszona zaczyna odsuwać się od niego. Nagle Jack wypada, że się ktoś tam ktoś tam tym zajął, i że coś tam coś tam ;P Potem myśli, że jeśli Prue odkryje, że kłamie, to umrze. Mówi, że jest trochę spóźniony, i że musi lecieć. Następnie wychodzi. Wtedy Prue mówi: „Ty umrzesz pierwszy”.

Do Piper przychodzi Dan i pyta ją czy jest gotowa. Piper zaprasza go do środka i mówi, że jej walizka jest na górze. Dan myśli, że Piper się przestraszyła, i że nie chce jechać. Następnie myśli sam do siebie żeby nie naciskać i nie namawiać jej. Piper go zamraża. Potem igłą przekłuwa mu dłoń. Jest zawiedziona bo nie leci mu krew. Nagle zbiega zdenerwowana Phoebe i mówi Piper, że muszą one poszukać Eric’a. Widząc siostrę i nieruchomego Dan’a pyta o co chodzi. Piper mówi jej, że on nie krwawi, nie ma krwi ani niczego. Phoebe mówi, że to oczywiste bo jest on zamrożony, czyli jego krew również. Piper mówi: „A no tak, racja ;D”. Potem każe jej wracać na górę. Phoebe wbiega po schodach. Kiedy Piper odmraża czas, z miejsca ukłucia zaczyna lecieć krew. Dan dziwi się co się stało. Piper cieszy się z tego widoku i łapie go za rękę. Słyszy jak Dan myśli, że uwielbia jej dotyk, i że skoro nie chce jechać to nie powinien jej zmuszać. Piper mówi mu, że chce pojechać, ale... W tym momencie na dół zbiega Phoebe i mówi Dan’owi, że będzie musiała pożyczyć do niego Piper na jakiś czas. Potem schyla głowę w dół i myśli: „Ładny tyłek.” ;D na co Piper krzyczy do niej: „Hej!”. Dan i Phoebe patrzą się na nią dziwnie. Piper wykręca się i mówi: „Hej, poczekaj spokojnie, a ja będę gotowa na czas”. Gdy Dan wychodzi Kicia znów na niego syczy. Dan spostrzega gniazdo szerszeni nad drzwiami sióstr i mówi, że to pewnie one zdenerwowały kotkę. Piper mówi mu, żeby nie wyjeżdżał bez niej. Potem wychodzi. Następnie Piper i Phoebe ubierają się i również wychodzą z domu.

Siostry jadą do mieszkania Eric’a. Idąc korytarzem Phoebe opowiada Piper o czarownikach zwanych Kolekcjonerami, którzy wysysają ludzką wiedze. Nie wiadomo jak ich unicestwić, jedyna wskazówka to to, że ich głód wiedzy można wykorzystać przeciwko nim. Dziewczyny słyszą odgłosy bójki dochodzące z mieszkania Eric’a. Jeden z Kolekcjonerów kładzie chłopaka na stół, a drugi zamienia swój palec w igłę z zamiarem wsadzenia mu jej w głowę. Siostry wchodzą do środka i Piper zamraża cały pokój. Phoebe orientuje się, że jeden z napastników to doktor, który leczył ojca Eric’a. Piper mówi, że później się będą zastanawiać po co oni przyszli, a tymczasem powinny zabrać stąd chłopaka. Gdy odmraża czas, Eric uchyla się przed igłą, a ta z kolei wbija się w stół. Phoebe zadaje cios karate Kolekcjonerowi, który go przytrzymywał. Zanim drugi Kolekcjoner zdąża wyciągnąć igłę ze stołu, Phoebe zabiera stamtąd Eric’a, a potem wali Kolekcjonera z pięści. Wtedy chłopak podbiega do komody, wyjmuje stamtąd pistolet i strzela do obu czarowników. Jednak nic im nie jest, oboje podnoszą się z podłogi. Siostry wraz z Eric’iem uciekają.

Zabierają go do domu i idą do kuchni. Eric mówi, że to przez nich jego ojciec leży w szpitalu, bo to oni zabrali mu umysł. Piper pyta go czy domyśla się kim oni mogą być. On myśli, że to CIA lub coś w tym stylu. Mówi, że na pewno kimś w kamizelkach kuloodpornych. Pyta je kim właściwie one są. Phoebe odpowiada, że przyjaciółmi. Chłopak myśli: „Ta, jasne. Pewnie też szukają Kronik Akashic”. Piper pyta go co to są Kroniki Akashic. Phoebe mówi jej, że to prastara księga ze starożytnymi przepowiedniami, które szczegół po szczególe opisują przyszłość świata, i która przepadła dawno temu na wieki. Pyta siostry skąd o nich wiedziała. Piper mówi jej, że odpowie później. Stwierdza, że oni szukają tych Kronik i uwzięli się na Eric’a ponieważ on wie gdzie one są. Pyta co może się stać jeśli ktoś zły znajdzie Kroniki. Phoebe odpowiada, że w takim wypadku zło zwycięży a ich już nie będzie. Eric chce wyjść i zabrać ojca ze szpitala. Phoebe próbuje go przekonać, że to zły pomysł. On mówi żeby spróbowała go powstrzymać. Phoebe łapie go za rękę i przewraca na podłogę. Potem siada na nim. Przychodzi Prue i mówi, że fajnie zabawia gościa. Phoebe prosi Piper od drobną pomoc, na co ona zamraża Eric’a. Phoebe schodzi z niego i tłumaczy Prue, że to chłopak, którego ścigają Kolekcjonerzy, którzy chcą poznać położenie Kronik Akashic. Zaczyna się pogawędka.
Piper: „To starożytna księga ze spisaną przyszłością. Jeśli Kolekcjonerzy dorwą ją w swoje łapy, nastąpi koniec świata”.
Kiedy Phoebe chcę wytłumaczyć Prue co to są Kroniki Akashic, ona robi to za nią ;D
Phoebe domyśla się, że coś jest nie tak i pyta o to siostry.
Piper: „Musimy jej powiedzieć”.
Prue tłumaczy Phoebe, że rzuciły one zaklęcie słyszenia myśli.
Piper: „Tak przy okazji. Dan jest czysty.”
Prue: „Miło słyszeć. Jack nie jest.”
Phoebe: „Myślicie coś teraz o mnie?”
Prue pyta czy Eric wie o czarownicach i czarownikach. Piper mówi, że nie, i że myśli, że to przekręt rządowy. Pyta ją skąd wie, że Jack jest czarownikiem. Prue mówi jej o jego myślach, które słyszała, groby, martwi, spalanie ludzi etc. Phoebe pyta ją czy go ukuła. Prue odpowiada, że nie, bo do tego potrzebuje Piper by go zamrozić, ukłuć i w razie czego unicestwić. Środkowa siostra zauważa dwustronny sztylet, który Prue przyniosła. Pyta jej skąd to ma. Prue mówi, że kiedy dwóch braci czarowników chciało przejąć na swoją stronę swojego brata księdza (odcinek 18) zginęło, ona przywłaszczyła sobie sztylet tak na wszelki wypadek. Phoebe siada z powrotem na Eric’u.
Prue myśli do Piper: „My mamy męczyć się z czarownikiem, a ona w tym czasie będzie sobie siedzieć na...”
Phoebe zaczyna krzyczeć: „Hej, hej, hej!”. Prue pyta ją czy to słyszała. Phoebe mówi, że nie potrzebuje zaklęcia by wiedzieć co ona teraz myśli. Prue i Piper wychodzą, a przy wyjściu Piper odmraża Eric’a. Phoebe pyta go czy będzie grzeczny, na co on pyta czy ma jakiś wybór. Phoebe z uśmiechem mówi, że nie.

Kolekcjonerzy siedzą przed muzeum. Jeden z nich (ten grubszy) pyta drugiego czy znalazł Eric’a. On odpowiada, że nie, i że trudno będzie go znaleźć bo jest chroniony przez zamrażającą czas wiedźmę. Pierwszy mówi, że dostanie się do jego mózgu poprzez jego serce, po czym oboje znikają.

Prue i Piper jadą do Buckland. Prue spotyka się tam z Jack’iem. Kiedy podchodzi do niej, wbiega Piper i go zamraża. Każe siostrze go ukłuć. Prue bierze sztylet i wbija mu go w rękę. Prue mówi, że nie krwawi. A Piper mówi, że jest zamrożony. Prue wraca na miejsce. Wtedy do środka wchodzi drugi Jack a gdy podchodzi do pierwszego Piper zamraża też jego. Myśli, że oboje są czarownikami. Prue uważa, że może po prostu bliźniakami. Mówi żeby Piper ich odmroziła, a jeśli „ten głupek” nie zacznie krwawić, to oboje zginą. Gdy Piper odmraża czas Jack zaczyna krwawić. Piper podchodzi do Prue. Jack 1 mówi do Jack’a 2, że nie powinno go tu być. A Jack 2 na to, że nie chciał całej winy zrzucać na niego. Prue przedstawia im Piper i pyta: „który z was, durnie, ma na imię Jack?”. Jack 1 podnosi rękę i mówi, że to on. Wyjaśnia, że Jack 2 to jego brat bliźniak – Jeff. Prue pyta ich po co ta cała szopka. Jeff tłumaczy, że zawsze kiedy jeden z nich kimś się zainteresował... Piper dokańcza: „... to drugi sprawdzał towar by pierwszy miał większą swobodę działania, tak?”. Jeff odpowiada, że to trochę prymitywne ale skuteczne.
Prue myśli do Piper: „Ale to wciąż nie wyjaśnia dlaczego chciał mnie zabić”.
Piper: „Racja”.
Piper pyta Jeff’a czym się zajmuje w życiu. On odpowiada, że jest właścicielem domu pogrzebowego i ma sieć kostnic. Piper i Prue orientują się, że to dlatego mówił o paleniu ludzi etc. Prue mówi, że oboje powinni się wstydzić. Potem podchodzi do Jack’a, uderza go w policzek i mówi: „To za myślenie, że się z tego wywiniesz”. Jeff zaczyna się śmiać. Prue uderza też jego i mówi: „A to za to, że myślałeś, że nie oberwiesz”. Potem ona i Piper wychodzą.

Phoebe i Eric siadają przy stoliku w solarium. Chłopak pyta ją skąd wiedziała, że będzie on potrzebował pomocy. Ona odpowiada, że ma dar, dzięki któremu widzi jeśli komuś dzieje się krzywda. Tłumaczy mu, że nie jest z żadnej agencji rządowej tak jak on to podejrzewa, tylko zwykłą dziewczyną. Pyta go również dlaczego złamał ten starożytny kod. Eric odpowiada, że zrobił to dla swojego ojca. Phoebe pyta czy to po to by dokończyć jego pracę. Chłopak odpowiada, że chce wyrównać rachunki z ludźmi, którzy wyrządzili mu krzywdę. Phoebe mówi, że to grozi utratą życia. Eric odpiera, że to jego tata, że go kocha, i że nie mogąc go przywrócić z powrotem do normalnego życia, chce chociaż wymierzyć sprawiedliwość. Phoebe zazdrości mu. Eric pyta czy nie jest ona zżyta ze swoją rodziną. Phoebe odpowiada, że jej mama nie żyje, a ojciec odszedł. Eric pyta ją czy wie gdzie on jest. Phoebe odpiera, że nie za bardzo ją to interesuje. Eric mówi, że jej nie rozumie. Phoebe mówi, że nie zna on jej ojca. Eric pyta czy ona go zna. Phoebe odpowiada, że nie miała okazji go bliżej poznać.

Do domu przychodzą Prue i Piper, które od drzwi wołają: „Jack to nie czarownik, to palant”. Phoebe idzie do nich wraz z Eric’iem i mówi, że trzeba jechać do sanatorium i zabrać stamtąd jego ojca. Wszyscy wychodzą.

Gdy docierają na miejsce, jest tam podejrzanie pusto i cicho. Zaglądając za recepcję Eric widzi martwą sekretarkę i biegnie do swojego ojca. Siostry biegną za nim. Eric podbiega do łóżka ojca. Nagle pojawiają się tam Kolekcjonerzy. Prue rzuca nimi o ścianę. Potem oboje znikają. Eric i Piper pomagają ojcu wstać z łóżka, a Prue biegnie na korytarz po wózek inwalidzki. Pojawia się za nią doktor z sztyletem w ręku i tekstem: „Tego szukasz?”. Później znowu znika. Prue biegnie z wózkiem do pokoju i krzyczy, że doktor ma sztylet. Pojawia się on za Piper i przystawia jej sztylet do szyi. Drugi Kolekcjoner pojawia się za Eric’iem i łapie go. Prue wbiega do pokoju. Phoebe łapie wazon z kwiatami i rozbija go na głowie doktora. Potem Prue przyciąga Eric’a do siebie. Doktor znika i Pojawia się przy łóżku ojca. Prue przyciąga do siebie sztylet. Kiedy rzuca nim, obaj Kolekcjonerzy wraz z ojcem Eric’a znikają.

Eric wybiega na zewnątrz, a dziewczyny za nim. Phoebe stara się go przekonać, że dalej chcą one mu pomóc, że nic się nie zmieniło. On odpowiada, że wszystko się zmieniło, że jakieś potwory porwały jego ojca. Phoebe mówi, że to nie potwory tylko czarownicy. Chłopak dziwi się temu i pyta kim one są. Phoebe mówi, że czarownicami. Eric mówi, że to niedorzeczne. Prue pyta go czy wierzy w Kroniki Akashic i moc jakie reprezentują. Chłopak odpowiada, że tak. Prue mówi, że skoro wierzy w nie, to dlaczego nie wierzy w istnienie czarowników i czarownic. Eric przyznaje jej rację, pyta jednak dlaczego niby czarownicy mieliby porywać jego ojca. Prue przypuszcza, że Kolekcjonerzy zaproponują mu wymianę – jego ojciec, za to o czym Eric wie. Piper mówi, że oni mogą pojawić się w każdej chwili, gdziekolwiek, dlatego też najbezpieczniej będzie zabrać Eric’a do domu. On jednak ma inny plan i odbiega. Phoebe mówi, że pobiegnie za nim i każe siostrom wracać do domu.

Eric idzie do muzeum, w którym znajduje się kamienna tablica z mapą. Chłopak bierze gaśnicę z szafki. Potem razem z Phoebe idzie do gabloty z tablicą. Phoebe pyta go czy to ta tablica, o której mówił. On odpowiada, że tak. Mówi, że jego ojciec uważał za cudowne przetłumaczenie daru, który wprowadziłby świat w nowe tysiąclecie. Chce zniszczyć ją za pomocą gaśnicy jednak Phoebe go powstrzymuje. Eric tłumaczy jej, że to nie jest dar tylko przekleństwo i jeśli żaden z czarowników nie powinien posiadać tej wiedzy to nikt inny również. Potem rozbija gablotę, wyciąga tablice ze środka i roztrzaskuje ją o podłogę. Wszyscy tam zgromadzeniu przyglądają się mu ze zdumieniem. Potem on i Phoebe uciekają.

Piper i Prue idą na strych. Piper szkoda jest Eric’a. Prue mówi, że jakoś temu zaradzą. Piper na to, że jak na razie czarownicy przetrzymują jego ojca, i że nie może sobie wyobrazić jak bezradny musi się on czuć. Prue mówi, że ona zna to uczucie. Piper mówi, że czarownik nie zabrał ich ojca. Prue przyznaje jej rację i mówi, że sam odszedł. Piper pyta ją czy Prue za nim tęskni. Prue mówi, że nie. Piper pyta czy chociaż myśli o nim czasami, ciekawi ją czy tylko ona to robi. Prue mówi, że nie tylko. Stwierdza, że tęskni za ojcem takim jakim powinien on być i jakim nigdy nie był, ale nie za nim samym.

Międzyczasie szuka czegoś w Księdze Cieni. Mówi, że jedynym sposobem by ocalić Eric’a jest wymazanie jego pamięci. Piper mówi, że to nie najlepszy pomysł, bo w takim wypadku Eric nie miałby nic do zaoferowania czarownikom, przez co wkurzyli by się i zabili jego ojca. Prue mówi, że to Eric jest ich niewinnym do ochrony, i że to on jest ich sprawą priorytetową. Piper odpiera, że obu z nich trzeba chronić. Prue mówi, że istnieje możliwość, że będą one musiały dokonać wyboru. Mówi także, że nie mają na tyle magii by ochronić cały świat przed zagładą nie poświęcając czyjegoś życia. Obie uważają, że to do bani.

Dzwonek do drzwi. Piper idzie do drzwi, gdyż myśli, że to Dan. I ma rację. On pyta ją czy jest już gotowa. Piper nic nie odpowiada. Dan myśli, że ona jednak nie jedzie. Piper mówi, że chce jechać ale nie jest jeszcze gotowa. Od tyłu wchodzą Eric i Phoebe. Phoebe pyta czy nie ma wieści od... i na widok Dan’a dokańcza: „faceta od pizzy? Zamówiłyśmy pizze, zjesz z nami Dan?”. Dan myśli: „Nie, chcę jechać z nią, ale w czym rzecz?”. Piper mówi, że wie co on myśli... Wtedy Phoebe krzyczy w myślach: „Piper!” ;D Piper dokańcza: „ale będę gotowa na czas”. Dan mówi, że ma czas do szóstej bo w przeciwnym razie się spóźnią. Piper przytakuje i zamyka mu drzwi przed nosem. Wtedy Dan myśli: „Pewnego dnia, jakimś cudem uda mi się przejść przez te cholerne drzwi” (ale debil :/)

Eric pyta Piper czy czarownicy nie kontaktowali się jeszcze. Piper mówi, że nie i pyta gdzie oni tak długo byli. Międzyczasie Prue schodzi na dół i dołącza do nich. Phoebe odpowiada, że byli w muzeum i Eric zniszczył kamienną mapę. Pyta sióstr czy znalazły coś w Księdze Cieni. Piper i Prue ustalają między sobą (w myślach), że razem powiedzą to Phoebe, na osobności. Piper każe Eric’owi pójść sprawdzić swoją pocztę głosową. Dziewczyny idą do kuchni.

Eric sprawdza wiadomości, jednak nikt się nie nagrał. Phoebe nie może uwierzyć, że siostry chcą poświęcić życie jego ojca. Piper mówi, że nie mogą one ryzykować utraty Eric’a, bo w przeciwnym wypadku czarownicy zdobędą wiedze przyszłości. Phoebe zgadza się z tym, ale mówi, że nie może się to odbyć kosztem jego taty. Prue mówi, że nie uda im się tego zrobić jeśli Kroniki dostaną się w ręce Kolekcjonerów. Phoebe nie wie w jaki sposób ma powiedzieć o tym Eric’owi. Chce odejść. Przy wyjściu zapomina się i myśli: „Nawet was to nie obchodzi”. Potem odwraca się i przeprasza za to co pomyślała.

Tymczasem Kolekcjonerzy dzwonią do Eric’a. Chłopak pyta gdzie jest jego ojciec. Jeden z czarowników przywraca mu świadomość. Doktor podaje mu słuchawkę i każe mu przywitać się z synem. Potem drugi znów odbiera mu świadomość. Doktor mówi, że może przywrócić jego ojca do życia na stałe w zamian za informacje. Eric pyta gdzie może ich znaleźć. Kolekcjoner podaje mu adres.

Przychodzi do niego Phoebe. Eric dziękuje jej za wszystko co dla niego zrobiła i za to co miała zamiar zrobić. Mówi, że jej ojciec powinien się wstydzić, że nie chce z nią żyć. Phoebe mówi mu, że musi z nim porozmawiać o nim i o jego ojcu. Eric mówi, że dobrze, ale czy mogliby to zrobić przy filiżance herbaty. Phoebe mówi, że zaraz przyniesie herbatę. Odchodzi.

Eric chce wykorzystać sytuację i się wymknąć jednak gdy jest przy drzwiach, pojawiają się Piper i Prue i pytają go gdzie chce on iść. Chłopak odpowiada, że musi zaczerpnąć trochę świeżego powietrza. Jednak dziewczyny słyszą jak myśli on o adresie podanym przez czarownika. Prue woła Phoebe. Najmłodsza przybiega i pyta dokąd Eric poszedł. Prue i Piper jej odpowiadają. Zaraz potem dziewczyny wybiegają za nim.

(a tak a propos tej sceny to głupota scenarzystów przechodzi ludzkie wyobrażenie :/ Ej no weźcie, przecież Piper mogła go zamrozić żeby nigdzie nie poszedł, ale nie, musiała stać wryta jak słup soli i grzecznie czekać aż sobie pójdzie, bosh... co o tym sądzicie?)

Dziewczyny jadą do parku. Prue mówi, że głód wiedzy Kolekcjonerów można zwrócić przeciwko nim. Dziewczyny zastanawiają się jak to zrobić. Za plan B obierają sobie zamrożenie ich i odsunięcie jak najdalej od Eric’a. Phoebe mówi, że muszą zrobić wszystko by uratować również jego ojca. Siostry rozdzielają się.

Tymczasem Eric odnajduje miejsce, w którym są Kolekcjonerzy wraz z jego ojcem. Doktor mówi, że może go ożywić ale także zabić i ten wybór należy do niego. Eric mówi, że albo go ożywi albo nie dostanie informacji, których chce, bo ten wybór należy do niego. Doktor mówi, że nie może on im grozić bo to oni ustalają warunki. Wtedy Eric przystawia sobie pistolet do głowy i mówi, że może sobie ją wysadzić, przez co utracą oni sposób na zdobycie informacji. Każe im ożywić ojca. Kolekcjoner wbija ojcu igłę w głowę i przywraca mu świadomość. Kiedy chłopak próbuje się zbliżyć do ojca, doktor przenika w jego kierunku, odrzuca mu broń i wbija igłę w głowę. Drugi Kolekcjoner powala ojca na ziemię.

Na miejsce przybywa Phoebe i używa ciosu karate by odepchnąć czarownika od Eric’a. Jednak drugi czarownik podchodzi do niej i wysysa jej pamięć. Zjawia się tam Prue. Odrzuca go z dala od niej. Po chwili pojawia się też Piper. Prue podchodzi do Phoebe. Doktor znika. Drugi czarownik mówi siostrom: „Chodźcie i mnie weźcie”. Zarówno Piper jak i Prue stoją w miejscu i słyszą to co on myśli czyli: „Nie znikaj, niech skupią się na tobie, a on zaskoczy je od tyłu”.
Prue myśli do Piper: „Nie zamrażaj go”.
Piper: „Dlaczego nie?”.
Prue: „Nie słyszałaś? Chce zwabić nas w pułapkę. Niech myśli, że jego plan działa”.
Po chwili doktor pojawia się tuż za Prue z zamiarem wbicia jej igły w głowę, jednak Piper w porę go zamraża. Prue odchodzi kawałek i telekinezą przysuwa obu czarowników do siebie. Gdy Piper odmraża czas Kolekcjonerzy wysysają sobie mózgi nawzajem i oboje giną.

Phoebe budzi się jednak nic nie pamięta i dziwi się dlaczego jest w parku. Eric i jego ojciec również się budzą. Piper i Prue pomagają siostrze wstać. Piper pyta jaką rzecz Phoebe pamięta jako ostatnią. Phoebe odpowiada, że przyjęcie na Halloween. Piper mówi, że to było trzy tygodnie wcześniej. Prue pomaga wstać Eric’owi i jego ojcu. Okazuje się, że oni też niewiele pamiętają. Eric cieszy się na widok zdrowego ojca.

Dziewczyny jadą do domu. Piper zbiera się do wyjazdu. Okazuje się, że zaklęcie już nie działa. Obie cieszą się z tego powodu, bo było ono niebezpieczne. Wchodzi Phoebe z bukietem kwiatów. Okazuje się, że są dla Prue. Nagle słychać dzwonienie dobiegające spomiędzy nich. W środku jest telefon. Prue próbuje go odebrać. Idzie z nim i z kwiatami do salonu. Piper słyszy dźwięk samochodu. Jest w panice, że Dan odjeżdża bez niej. Phoebe mówi: „Nie stój jak wryta tylko go zamroź” :/ (no w porę się zorientowali, że tak można)
Piper wychodzi przed próg i robi to co radziła jej siostra. Potem biegnie do neigo.

Phoebe idzie do Prue, która siedzi na fotelu i nie może dać sobie rady z odebraniem telefonu. Phoebe przysiada się i mówi, że najpierw trzeba otworzyć klapkę ;) Prue nareszcie udaje się odebrać. To Jack. Phoebe przystawia ucho jak najbliżej słuchawki żeby wszystko słyszeć. Jack pyta Prue czy podobają jej się kwiaty, a ona pyta czego on od niej chce. Jack pyta ją dlaczego jest taka podejrzliwa. Prue mówi, że jest po prostu ostrożna. Jack pyta ją czy ona była z nim całkowicie szczera. Prue zaczyna udawać szumy i mówi, że coś im przerywa. Jack chce ją zaprosić na kolację w ramach przeprosin. Prue mówi, że raczej nie. Jack pyta ja czy zgodzi się na drinka. Ona odpowiada, że raczej nie. W końcu Jack pyta czy chociaż odda mu telefon. Ona mówi, że raczej nie ;) i się rozłącza. Phoebe łapie telefon i dzwoni do Tokio ;D

Phoebe sprząta jakiś pokój w sanatorium. Przychodzi tam Eric. Mówi coś tam coś tam, że potrzebuje od jakiegoś doktora i nie wie gdzie go znaleźć. Phoebe mówi mu, że jest teraz na tarasie z jakąś pacjentką. Eric najpierw chce wyjść, ale zatrzymuje się i rozpoznaje Phoebe. Mówi jej, że spotkali się w parku. Phoebe przypomina to sobie i pyta go jak tam jego ojciec. Eric odpowiada, że o wiele lepiej. Mówi, że przypomina sobie, że była ona dla niego bardzo miła kiedy przebywał w tym sanatorium. Dziękuje jej za to i mówi, że pewnie musi być aniołem. Phoebe mówi, że nie jest aniołem, ale mogłaby mu jednego przedstawić. Eric znowu chce wyjść jednak znów zawraca i mówi, że nie wie gdzie jest taras. Phoebe idzie go tam zaprowadzić.

Koniec


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Filmiki:







Odcinek 8 – Moc Trzech i Woda

Prue stoi przy samochodzie nad brzegiem jakiegoś jeziora i wpatruje się w nie. Przypomina sobie zdarzenia z dzieciństwa kiedy to jej mama utonęła właśnie w tym jeziorze. Pamięta siebie, jako małą dziewczynkę stojącą na molu i patrzącą jak policja zabiera jej mamę w czarnym worku (wiecie jakim :P)... Łzy spływają po jej policzku gdy nagle dzwoni telefon. To Piper. Pyta siostry czy wciąż wraca do domu. Prue odpowiada, że są straszne korki. Piper mówi, że dzwonili z Buckland i powiedzieli, że powinna ona już wrócić z wyprzedaży. Mówi tez, że po prostu chciała sprawdzić czy ona i jej samochód są w całym kawałku. Piper ma drugą rozmowę. Mówi Prue, że to pewnie Dan, i że musi kończyć. Prue mówi jej tylko, że skoro mieszkają 20m od siebie to powinni sobie kupić walkie-talkie a nie wydzwaniać do siebie, i żegna się.

Prue powoli wchodzi na molo. Gdy jest już na nim zauważa jak łódka, w której płynie strażnik zostaje przewrócona przez burzącą się wodę. Strażnik woła o pomoc, a Prue biegnie brzegiem w jego stronę. Zatrzymuje ją jakiś mężczyzna, który pojawia się nie wiadomo skąd. Mówi, że już za późno co staje się prawdą gdyż strażnik tonie. Mężczyzna mówi, że „to już go zabrało” po czym znika...

Piper rozmawiając przez telefon schodzi na dół, do kuchni. Siada przy Phoebe czytającej gazetę, wsypuje płatki do miski i informuje o tym Dan’a. Następnie Dan mówi jej, że „wcina” po czym je łyżkę płatków z mlekiem (pierwsza mądra rzecz jaką zrobił w tym serialu, brawo, przynajmniej wie co się powinno jeść ;P... co nie znaczy, że go lubię :P). Phoebe jest zniesmaczona i mówi, że niedługo umrze od tej ich słodkości. Piper pyta jej czy przypadkiem nie powinna gdzieś pójść, gdzieś daleko stąd. Phoebe robiąc siostrze na złość przysuwa się do niej jeszcze bliżej. Dan pyta Piper czy nie miałaby nic przeciwko zjedzeniu wspólnego „prawdziwego” śniadania.

Nagle przez drzwi kuchenne wchodzi podenerwowana Prue. Dziewczyny dziwią się na jej widok. Piper widząc, że coś jest nie tak żegna się z Dan’em i rozłącza się. Prue mówi siostrom o tym co zobaczyła, o tym, że ktoś utonął. Piper pyta: „Na autostradzie?”. Prue odpowiada, że nad jeziorem. Phoebe domyśla się, że chodzi o jezioro, nad którym utonęła ich mama. Piper wypomina siostrze, że mówiła, że utknęła w korku. Prue mówi, że utknęła, ale gdy wracała z nad jeziora. Mówi, że jeździ tam czasami by pomyśleć. Potem wychodzi z kuchni.

Dziewczyny idą za nią. Prue mówi, że nie mówiła im nic o tym ponieważ nie chciała robić z tego wielkiej sprawy, ale teraz nie chodzi o ich mamę ale chodzi o życie niewinnych osób. W drodze na górę opowiada im jak zobaczyła jak coś wciągnęło mężczyznę pod wodę, a gdy ona chciała mu pomóc, zjawił się ktoś nieznajomy i powstrzymał ją. Piper pyta czy możliwe żeby ten gość wiedział co się stało. Prue mówi, że możliwe, i że będzie musiała jechać do Buckland podrzucić parę rzeczy i wrócić nad jezioro. Prue, a za nią siostry wchodzą do jej pokoju. Phoebe pyta ją jak może myśleć, że to coś nie ma nic wspólnego ze śmiercią ich mamy. Prue mówi, że nie należy zamartwiać się przeszłością a zacząć martwić się teraźniejszością gdyż otwierają obozowisko nad jeziorem. Phoebe mówi, że myślała, że zostało zamknięte kiedy ich mama utonęła. Prue przyznaje jej racje, ale mówi też, że już nie dłużej, a ponieważ jest tam coś co zabija, ostatnią potrzebną rzeczą nad jeziorem jest masa dzieciaków. Dziewczyny zastanawiają się jak dowiedzieć się czegoś o tym mężczyźnie, który zatrzymał Prue. Piper przypomina sobie kobietę mieszkającą w obozie i myśli, że ona mogłaby coś wiedzieć. Prue mówi siostrom żeby były nad jeziorem za godzinę i wychodzi.

Jedzie do Buckland a w swoim biurze zastaje Jack’a. Pyta go co ona tam robi. Okazuje się, że Jack przyjął pracę w Buckland i chwilowo, dopóki jego własne biuro nie będzie gotowe, będzie nim biuro Prue. Prue nie chce uwierzyć, że Jack będzie tu pracować. Jack mówi, że Prue powiedziała, że nie umówi się z nim na randkę bo nie chce łączyć spraw biznesu z życiem osobistym, dlatego też będzie tu pracował tak długo jak ona się z nim nie umówi. Gdy zakłada nogi na biuro, Prue zauważa, że jest on w samych gaciach. Mówi mu, że to nie jest odpowiedni strój do pracy. Jack odpowiada jej, że jeśli ona zrezygnuje ze swojego ubioru to on ze swojego także. Mówi, że nic dziwnego, że nikt tu nie pracuje bo ona wygląda „wow” ;D Prue mówi mu, że pochlebstwa mu nic nie dadzą. On odpowiada, że dały mu tę pracę. Prue mówi, że musi załatwić ważne sprawy osobiste, i każe mu niczego nie dotykać dopóki ona nie wróci. Jack mówi żeby się nie spieszyła a on tymczasem się rozgości, po czym zakłada ręce za głowę i przewraca się razem z krzesłem, na którym siedzi. Prue przy wyjściu mówi mu żeby popracował trochę nad schodzeniem i wychodzi.

Phoebe i Piper jadą nad jezioro i spotykają się z mieszkającą tam panią Johnson. Kobieta nie może uwierzyć, że już tyle czasu minęło. Phoebe ogląda zdjęcia swoich sióstr jako małych dziewczynek. Piper pyta kobiety czy to prawda, że ma zamiar znów otworzyć obóz. Pani Johnson odpowiada, że miała taki zamiar dopóki jezioro znów kogoś nie pochłonęło. Piper mówi jej o mężczyźnie, którego spotkała Prue i pyta, czy wie coś o nim. Kobieta odpowiada, że to Sam. Mówi, że właściwie go nie zna, że pojawił się gdy utonięcia się zaczęły, i że nie ma żadnych przyjaciół ani żadnego życia osobistego.

Prue przyjeżdża na miejsce. Przychodzą tam jej siostry i panie Johnson. Kobieta wita się ze swoją dawną obozowiczką i stwierdza, że staje się ona coraz bardziej podobna do swojej matki. Prue wypiera się i mówi, że to Piper bardziej przypomina ich mamę. Kobieta pyta siostry kiedy ją następnym razem odwiedzą, bo lubi odwiedziny swoich dawnych obozowiczów. Dziewczyny odpowiadają, że wkrótce i żegnają się z nią. Gdy pani J. odchodzi woda w jeziorze zaczyna bulgotać i przyglądać się siostrom.

Piper mówi Prue, że pani J. nie otwiera obozowiska. Prue mówi, że teraz to jest sprawa między nimi a tym co jest w wodzie. Pyta czy siostry dowiedziały się czegoś o tym świrniętym facecie. Phoebe odpowiada, że to Sam, i że mieszka tu od... i w tym momencie przerywa jej dzwonek w telefonie Prue. To Jack. Pyta Prue „jak tam jego ulubiona aukcjonerka?”. Na co Prue odpowiada: „Dobrze, a jak tam mój ulubiony aukcyjny dupek?” ;D
Jack mówi jej, że skoro jej nie ma to pójdzie za nią na lunch z panem Fujimoto o 12. Prue chce go powstrzymać i mówi, że to bardzo wymagający klient. Jack zapewnia ją, że wszystko będzie dobrze i odkłada słuchawkę. Prue mówi, że kompletnie nie może rozgryźć o co mu chodzi. Piper mówi, że właśnie miały zadać jej to samo pytanie. Phoebe mówi Prue, że za każdym razem gdy ktoś porównuje ją do mamy, ona się tego wypiera. Mówi, że to komplement a nie klątwa. Prue uważa, że każdego dnia staje się coraz bardziej podobna do swojej mamy, a to ją przeraża. Myśli, że wszystko co stało się jej mamie, stanie się również jej: żadnego udanego związku, ciągła odpowiedzialność za rodzinę, magiczne sprawy i duże prawdopodobieństwo śmierci w młodym wieku. Piper myśli, że to tylko zbieg okoliczności. Prue uważa, że w ich życiu nie ma miejsca na zbiegi okoliczności i to nie przypadek, że była nad jeziorem kiedy to coś zaatakowało. Piper mówi jej, że nie dziwne, że tu była skoro przyjeżdża tu co tydzień. Prue mówi, że chce już tylko znaleźć tego Sam’a, dowiedzieć się coś o demonie i unicestwić go jak najprędzej. Tymczasem Sam obserwuje je zza krzewów.

Pani Johnson zdejmuje transparent na cześć nowych obozowiczów gdy dostrzega wierzgającą przy molu łódkę. Podchodzi do niej by sprawdzić co się dzieje. Przywiązuje łódkę do mola, a zaraz potem jakiś potwór wyskakuje z wody i topi ją.

Dziewczyny wchodzą do jakiegoś garażu (czy co to jest), który należy do Sam’a. Wołają go, jednak go tam nie ma. Rozglądają się wokoło. Prue znajduje w pudle zdjęcie ich mamy oraz gazety z artykułami o wszystkich utonięciach w jeziorze. Piper znajduje certyfikat „Nauczyciel roku – Sam Wilder” z 1872 roku. Dziewczyny podejrzewają, że to nie człowiek tylko demon. Prue stara się to jakoś wyjaśnić. Uważa, że Sam nie może być demonem, bo w końcu ją ostrzegł. Piper szperając po szufladach znajduje jakieś listy miłosny. Nagle pojawia się Leo. Piper jest lekko wystraszona nagłym pojawieniem się Promienia. Leo mówi żeby się pospieszyć bo Sam może zaraz wrócić. Prue mówi, że niegdzie nie wyjdą dopóki Leo nie powie o co mu chodzi. Leo mówi, że Sam był Białym Promieniem ich mamy.

Dziewczyny i Leo wychodzą na zewnątrz. Dopytują się Leo o Sam’a. Leo opowiada im, że sam był Białym Promieniem dopóki ich mama nie zginęła. Mówi też, że zrobił to demon, ten sam który teraz zabija. Piper ma za złe Leo, że nic im o tym wszystkim nie powiedział. Leo mówi, że nie mógł im powiedzieć, i że to by nic nie zmieniło, a nawet rozproszyłoby je. Mówi, że musiałyby się one temu stawić prędzej czy później, a on jest tu po to by dopilnować aby zrobiły one to z jasnym umysłem. Mówi także, że emocje mogłyby im przeszkodzić w wykonywaniu pracy. Phoebe mówi, że Sam pozwolił by ich mama zginęła, i że nie mogą podejść do tego bez emocji. Prue odpiera, że Leo ma rację, i że nie chodzi tu ani o ich mamę, ani o Sam’a tylko o demona, który czeka na nowe ofiary. Piper mówi, że pani J. nie ma zamiaru otwierać obozowiska. Prue odpowiada, że to tylko przeciągnięcie sprawy. Leo radzi dziewczynom poszperać w Księdze Cieni i dowiedzieć się czegoś więcej o demonie. Phoebe mówi mu, że brzmi jak oziębły profesjonalista, i że to głównie jest sprawa osobista. Piper mówi, że Leo już nie podchodzi do niczego osobiście tylko wykonuje swoją pracę. Leo mówi, że juz wykonał swoją pracę więc może sobie iść, po czym znika.

Phoebe mówi, że skoro go nie ma to Prue może już wyjaśnić to dlaczego zachowuje się jak gdyby nic ją nie obchodziła śmierć matki. Prue nie zdąża odpowiedzieć gdyż dziewczyny słyszą dochodzące z jeziora krzyki pani Johnson. Biegną jej na ratunek. Piper i Phoebe podbiegają na sam brzeg mola i wyciągają ręce w stronę topiącej się kobiety. Prue wchodzi tylko kawałek i przypomina sobie widok swojej mamy leżącej tam martwej. Przed molo przybiega Sam i krzyczy by dziewczyny zeszły z mostu. Woda pochłania panią J. Sam cały czas krzyczy. Gdy woda zaczyna pryskać do góry dziewczyny boją się i uciekają.

Sam ma pretensje do Prue za to, że nie posłuchała go gdy mówił by trzymała się z dala od jeziora. Uważa, że ta woda tylko i wyłącznie zabija. Dziewczyny mówią mu, że wiedzą kim jest, że pracował z ich mamą, i stracił ją... Sam mówi, że wiedział, że one w końcu się zjawią. Mówi, że zobaczył to razem z oczami Prue, które są takie jak ich matki. Phoebe mówi mu, że nie ma prawa mówić o ich mamie, gdyż utracił to prawo razem z nią. Phoebe chce odejść. Pyta sióstr po co mają one z nim gadać. Piper mówi, że potrzebne im są informacje jakich może im udzielić Sam. Siostry wypytują go o demona. Sam mówi, że nie można go zwalczyć ponieważ jest stworzony z wody, ma myśli i jest nieprzewidywalny. Mężczyzna prosi je by odeszły i zapomniały o całej tej sprawie. Prue mówi, że nie mogą tak po prostu odejść wiedząc, że w jeziorze grasuje demon, który zabija. Sam mówi im, że skoro chcą usłyszeć co on wie to im powie. Mówi do Phoebe, że wie, że nie jest wystarczająco silna by dać sobie radę, do Piper, że wie, że posiada moc zamrażania tak jak jej matka, a użycie jej nie skończyło się dobrze, do Prue, że wie, że pozwala ona dać emocją górę przez co straci koncentracje i swoje życie. Prue mówi, że najwidoczniej nie zna on ich za dobrze bo one nie mają najmniejszego zamiaru odejść. Sam porównuje Prue do matki. Prue mówi, że nie jest taka jak jej matka. Sam odpiera, że jest ona tutaj tak samo jak ich matka była. Prue odpowiada, że one to pokonają, i że ma on wybór: albo im pomoże, albo niech zejdzie im z drogi. Dziewczyny chcą odjeść jednak Sam zatrzymuje je i zgadza się pomóc. Potem dmucha im jakimś magicznym proszkiem w twarz. Następnie mówi im, że mają wrócić do domu, położyć się do łóżka, a następnego dnia o wszystkim zapomnieć. Dziewczyny stoją jak otumanione.

Następnego dnia siostry budzą się w fatalnym stanie. Prue dziwi się gdzie jej uciekła środa, a Piper drapie się gdyż dostała wysypki. Phoebe wychodzi z łazienki i dziwi się tej wysypce. Mówi, że takie coś Prue dostała kiedy wpadła w trujący bluszcz. Piper mówi, że to było na obozowisku. Dzwonek do drzwi. Piper idzie otworzyć. To Dan. Ma w ręku tacę z dwoma miskami pełnymi płatków śniadaniowych i z mlekiem. Piper patrzy się na niego zdziwiona. Dan mówi jej, że nie wygląda na głodną ale na zakłopotaną, a widząc wysypkę dodaje, że wygląda także na zarażoną. Piper pyta go co on robi. On wyjaśnia jej, że umówili się na wspólne śniadanie, jednak Piper nie za bardzo wie o co chodzi. Za drzwiami pojawia się Leo. Piper zamraża Dan’a i zamyka drzwi. Leo pyta ją co ona tu robi. Piper pyta co on tu robi, bo ona mieszka. Leo pyta się jej dlaczego nie jest nad jeziorem. Prue i Phoebe schodzą na dół. Phoebe pyta o jakim jeziorze mowa. Leo tłumaczy, że obozowisko jednak nie zostało zamknięte i dzieciaki są już w drodze. Dziewczyny patrzą się po sobie lekko zdziwione i na Leo jak na szaleńca. Leo orientuje się o co chodzi i zastanawia się czy on (Sam) tego nie zrobił. Prue pyta: „Czego nie zrobił”, a Phoebe: „Kto coś zrobił. Kto to ten ktoś?”. Leo wyjaśnia im, że Sam użył wobec nich magicznego proszku. Pamięć dziewczyn powoli zaczyna wracać. Leo każe im kojarzyć fakty i skupić się. W końcu siostry przypominają sobie wszystko.

Piper każe im gdzieś odejść na chwilę. Dziewczyny ulatniają się do salonu, a Piper otwiera drzwi i domraża Dan’a. Mówi mu, że wypadły jej ważne rodzinne sprawy, i że nie będzie mogła zjeść z nim śniadania. Dan mówi, że ją rozumie, i że nie musi mówić nic więcej. Piper mówi, że pocałowałaby go ale... a Dan za nią dokańcza: „... jesteś zarażona. Jutro”. (bosh... „o jejciu, to straszne, nie pocałuje jej bo ma wysypkę, jeszcze się na mnie przerzuci i nici z mojej idealnej cery i 1000 $ wydanych na kosmetyki... bla bla” Jeny, ale ten Dan jest głupi :/ i zgadzam się z Leo bo po tym jak Dan to powiedział, to przewrócił oczami ;D). Dan mówi Piper, że cieszy się, że mówi mu ona takie rzeczy. Piper robiąc na złość Leo, mówi, że może mu mówić o wszystkim. Potem Dan odchodzi, a Piper zamyka drzwi i dokańcza: „... oprócz sprawy z demonem”, a Leo dodaje: „i tego, że jesteś czarownicą”. Potem przeprasza ją za to co powiedział i mówi, że to była... a Piper dokańcza: „prawda”.

Z salonu wychodzą Prue i Phoebe. Phoebe mówi, że powinny się one ubrać, a Prue, że jedynym miejscem do jakiego Piper powinna pójść to lóżko. Potem zaczyna ciągnąć ją lekko za włosy i prowadzić do schodów. Mówi, że ma poszukać w Księdze pięty Achillesowej demona. Piper pyta: „A co jeśli on nie ma takiej”. Phoebe: „To mamy przerąbane” ;)

Dzieci przyjeżdżają autobusami na obozowisko, a woda przygląda się im. Zjawiają się tam Prue i Phoebe. Phoebe pyta siostry czy ma jakiś plan. Prue odpowiada, że chce wykorzystać pył Sam’a wobec dzieci by zapomniały, że chcą się kąpać w jeziorze. Każe swojej siostrze trzymać je jak najdalej od wody dopóki ona nie wróci z proszkiem. Prue odchodzi a Phoebe biegnie do siedzących przy brzegu dzieci.

Prue wchodzi do garażu Sam’a. Mówi mu, że naraził na niebezpieczeństwo jej siostry oraz zaryzykował życie niewinnych ludzi. Pyta go jak mógł to zrobić. Sam odpowiada, że zrobił wszystko by chronić ją i jej siostry. Prue mówi, że nie o to jej chodzi. Pyta jak mógł przez całe lata przyglądać się śmierci innych. Sam mówi, że już od dawna nie jest dobrym człowiekiem. Prue mówi mu, że część jego nadal jest i zawsze będzie dobra. Sam dziwi się temu. Prue myśli tak, ponieważ Sam ją uratował, mówi, że wciąż ma instynkt Białego Promienia i pomimo tego, że nie już skrzydeł, to nadal ma znaczenie. Sam mówi, że to co miało dla niego znaczenie zostało mu odebrane 20 lat wcześniej. Prue mówi, że to ich łączy. Sam mówi Prue, że patrzenie na śmierć innych nie sprawia mu przyjemności, i że czekał właśnie na nią. Prue pyta go dlaczego. Sam odpowiada, że wiedział, że ona przyjdzie i dlatego chce ją powstrzymać i ocalić. Prue pyta czy to dlatego, że nie mógł ocalić ich mamy. Sam nie odpowiada. Prue mówi mu, że potrzebuje pyłu, chce też by powiedział jej w jaki sposób ich mama zmierzała unicestwić demona. Prosi go o pomoc. Sam daje jej proszek.

Leo siedzi w kuchni i przeszukuje Księgę nie mogąc nic znaleźć. Przychodzi Piper z praniem i ciągle się drapie. Pyta Leo dlaczego nie może jej wyleczyć z wysypki. Leo wyjaśnia, że jego moc działa tylko wtedy kiedy Oni mu na to pozwolą, kiedy ma tak być. Piper zanosi pranie do zakątka i pyta dlaczego nie może pomóc swoim siostrom. Leo mówi, że zawsze jest jakiś powód. Piper znajduje w kieszeni bluzki listy, które znalazła u Sam’a. Dziewczyna pokazuje je Leo. Okazuje się, że to listy miłosne od ich mamy do Sam’a.

Phoebe stara się przekonać dzieci do jakiejś zabawy jednak za każdym razem dzieciaki wołają: „Buuuuuu!”. Chcą iść popływać. Zjawia się Prue. Phoebe pyta ją czy załatwiła pył. Prue odpowiada, że załatwiła coś więcej, po czym wchodzi tam Sam. Prue dzwoni telefon. Phoebe każe jej odebrać i mówi, że ona i Sam wszystkim się zajmą.

Prue wychodzi i odbiera telefon. To Jack. Mówi, że Prue ma konferencję z panem Fujimoto w sprawie karuzelowego konia. Łączy ją z nim. Prue wita się z klientem i wciska kit, że właśnie ogląda konia i że jest on coś tam coś tam. Potem Jack dodaje, że pan Fujimoto powinien wiedzieć coś jeszcze i zaczyna nawijać do niego coś po japońsku. Następnie mówi, że prześle dokumenty jeszcze tego samego dnia i rozłącza się. Prue pyta go do kiedy to uważa się za agenta sprzedaży. Jack pyta ją czy mu nie ufa, po czym Prue rozłącza się.

Phoebe bierze trochę proszku na dłoń i dmucha nim prosto na dzieci. Potem mówi im, że woda jest zła, a ziemia dobra.

Leo i Piper siadają w solarium i czytają listy, w których ich mama piszę do Sam’a, że nikt nie może jej zrozumieć tak jak on, że chciałaby mieć to co inni: noce spędzone razem, rozmowy których nic nie przerywa etc. Piper mówi, że mogłaby napisać to samo. Leo mówi, że chciałby. Piper odpowiada, że to by nic nie zmieniło. Potem bierze list, w którym jest mowa o wodnym demonie. Ich mama pisze w nim, że Sam nie może być nad jeziorem gdyż demon jest za silny, że nie chce ryzykować jego utraty, i że nie stawiła by czoła demonowi, gdyby nie wiedziała że wróci do domu, do swoich córek, Piper ze łzą w oku mówi, że już nigdy nie wróciła do domu... Myśli, że skoro demon jest tak silny to siostry będą potrzebowały jej pomocy, jednak nie wie w jaki sposób mogłaby się tak szybko dostać nad jezioro. Leo proponuje orbing. Piper pyta go czy to nie złamanie zasad, na co Leo pyta: „A jakich zasad jeszcze nie złamaliśmy?”. Potem oboje obejmują się i znikają.

Prue pyta Sam’a w jaki sposób ich mama miała zamiar zniszczyć demona. Sam odpowiada, że nie wie. Zjawiają się Leo i Piper. Piper z wrażenia podróży musi usiąść. Prue pyta co oni tu robią. Piper pokazuje palcem na Sam’a i mówi, że on ją kochał. Phoebe nie wie o co chodzi i pyta kogo niby kochał. Leo mówi Sam’owi o listach i chce by to on wszystko wyjaśnił. Sam mówi, że on i Patty... a Piper dokańcza: „Zakochali się w sobie”. Leo mówi, że w liście prosiła ona go by trzymał się z dala od jeziora. Sam mówi, że nie posłuchał jej bo się zakochał, uważa, że gdyby podążał za zasadami to nie rozproszyłby jej i nadal by żyła. Phoebe mówi, że on ją kochał a teraz się obwinia za jej śmierć. Sam odpowiada, że każdego dnia gdy się budzi myśli, że może by to się nie wydarzyło... Prue mówi, że czas by przypomnieć sobie co się wtedy zdarzyło. Sam odpowiada, że nie widział niczego dokładnie gdyż Patty go zamroziła. Leo pyta dlaczego. Piper odpowiada mu, że próbowała go chronić. Sam obwinia się, mówi że nie mógł pomóc Patty, nawet niczego nie widział więc w jaki sposób mógłby pomóc im. Prue mówi, że zna kogoś kto widzi wszystko. Phoebe podchodzi do Prue i mówi jej, że unika tematu mamy, zaprzecza gdy ktoś ją do niej porównuje i boi się wejść na pomost gdyż nie chce kroczyć tą samą ścieżką co mama, a teraz chce by to ona zobaczyła jej ostatnie chwile. Pyta czy to jest sprawiedliwe. Prue odpowiada, że nie, i że nic nie jest sprawiedliwe, ani śmierć mamy, ani poczucie winy Sam’a. Prosi siostrę o pomoc by móc to dokończyć.

Phoebe podchodzi do Sam’a i wyciąga ręce w jego stronę. Gdy go dotyka dostaje wizji. Widzi jak jej mama używa jakichś kabli elektrycznych przeciwko demonowi, jednak na pomost wbiega Sam próbujący ją powstrzymać. Wtedy Paty go zamraża a ogromna fala wody wnika w nią i topi od środka. Phoebe budzi się z wizji i jest w wielkim szoku. Opowiada o tym co zobaczyła. Piper uważa, że elektryczność to dobry sposób na rozbicie cząsteczek wody. Phoebe zastanawia się co powinny zrobić inaczej niż ona. Prue uważa, że plan zadziałałby gdyby Sam się nie wtrącił. Phoebe mówi, że należy użyć planu ich mamy z tą różnicą, że na pomost nie wejdzie czarownica z mocą zamrażania. Prue mówi, że to będzie ona...

Sam mówi Prue, że nie musi tego robić. Prue odpiera, że owszem. Phoebe każe jej skupić się na demonie. Prue wchodzi powoli na pomost. Sam mówi, że prawie zapomniał jakie to uczucie. Leo pyta go jak to jest być śmiertelnikiem. Sam pyta dlaczego chciałby wiedzieć. Leo nic nie odpowiada. Sam podchodzi do Prue. Oboje idą na przód. Sam staje blisko jakiejś skrzynki z przełącznikiem, a Prue bierze do rąk dwa kable z takimi tegesami ;P Potem podchodzi na sam brzeg pomostu i zaczyna mówić. Chce aby demon przyszedł i ją wziął. Woda zaczyna bulgotać. Prue mówi demonowi, że zabrał jej to co najcenniejsze i do końca jej życia nie zabije już nikogo więcej. Woda przestaje się burzyć. Ale zaczyna to robić po drugiej stronie pomostu. Widząc to Phoebe i Piper krzyczą by uważała i biegną do niej. Leo chce powstrzymać Piper jednak ona go zamraża. Sam zasłania Prue. Z wody wyjawia się olbrzymi demon. Sam każe mu wziąć siebie, nie ją. Demon rzuca się na Sam’a i wnika w niego. Prue chce pomóc Sam’owi jednak on każe jej się odsunąć. Łapie kable do rak i krzyczy do Prue by włączyła prąd. Prue używając telekinezy przełącza uchwyt i prąd zaczyna razić Sam’a usuwając tym samym wodnego demona z jego ciała. Prue wyłącza prąd, a Sam upada na deski. Siostry podbiegają do niego, a gdy Leo się odmraża, też to robi. Phoebe każe zrobić coś Leo. Jednak Biały Promień nie może użyć swoich leczniczych zdolności. Prue pyta dlaczego nic się nie dzieje. Piper odpowiada, że nie jest mu to pisane. Sam mówi, że to czas by odjeść, bo zrobił wszystko na co czekał, powstrzymał demona i historia się nie powtórzyła. Cieszy się, że znów zobaczy się z Patty. Mówi Leo by nie stracił Piper. Potem spogląda w kierunku jeziora i widzi nad jego brzegiem ducha Patty. Woła do niej. Prue patrzy również w tamtym kierunku jednak niczego nie widzi. Każe Sam’owi pozdrowić ją od nich. Potem sam umiera. Jego duch staje obok Patty i razem odchodzą....

Prue przychodzi do biura. Mówi Jack’owi, że jest w tej firmie od półtora roki, że przetrwała już przejęcie firmy, groźbę bankructwa, szefów z piekła rodem, którzy próbowali ja zabić, i że nic co ma on zamiar zrobić z pewnością jej nie zaskoczy. Jack mówi, że chce tylko by podpisała potwierdzenia transakcji z panem Fujimoto. Prue zauważa, że Jack wpisał ją jako agenta sprzedaży. Jack mówi, że w końcu to była jej sprawa. Prue przyznaje, że jednak jest zaskoczona. Mówi, że w ramach podziękowań chce go zabrać na kolację. Jack pyta ją czy to nie będzie złamanie jednej z jej złotych zasad. Prue odpowiada, że postanowiła łączyć pracę z przyjemnością, co może przynieść okropne konsekwencję lub owocne wyniki. Jack pyta ją jaka ma być ich współpraca, okropna czy owocna. Prue odpowiada, że to zależy od tego jak się spisze na kolacji.

Piper i Phoebe siedzą w salonie. Phoebe uzupełnia album ze zdjęciami mamy o listy miłosne. Mówi, że walka z demonem nie zwróciła im jej, ale ją przybliżyła. W korytarzu pojawia się Leo i daje znak Piper by z nim poszła. Piper mówi Phoebe, że idzie zrobić herbatę. Razem z Leo idzie do kuchni i nastawia wodę. Leo mówi Piper, że Sam kochał jej mamę tak samo jak on teraz kocha ją. Piper mówi, że oboje znają swoje uczucia ale są inni ludzie w to wplątani. Leo pyta ją czy może powiedzieć Dan’owi prawdę. Piper mówi, że to sprawa między nią a nim. Mówi też, że ona i Leo wykonują tylko swoją pracę, i że pogodzili się z tym. Leo mówi, że jej mama i Sam też tak zrobili, a wiadomo jaki był rezultat. Piper pyta go czy tym razem odchodzi na dobre. Leo mówi, że nie wie, i że muszą przestać pracować razem bo on nie potrafi przestać jej kochać, co oznacza, że nie może wykonywać swojej pracy. Piper mówi, że ona swojej też nie może. Leo znika.

I na nieszczęście pojawia się ktoś inny. Piper słyszy pukanie do drzwi kuchennych i idzie otworzyć. Oczywiście to Dan :( ... z tacką z płatkami. Piper pyta go dlaczego puka do tylnich drzwi. Dan odpowiada, że gdy robi to z drzwiami frontowymi to nigdy nie może przekroczyć progu. Pyta ją czy jest głodna i czy nic jej nie jest. Piper mówi, że wszystko w porządku. Dan mówi, że może mu o wszystkim powiedzieć. Piper mówi, że wie o tym, tylko po prostu nie jest za bardzo głodna. Dan przekonuje ją by spróbowała. Piper wychodzi razem z nim....

Koniec


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Filmiki:






Blessed Be...
.:Komentarze [83]:.
Dodaj
- Zobacz



Leo czy Dan, oto jest pytanie :/
>> sobota, 31 marca 2007 14:17:14

Hi. Nowa notka :)



Odcinek 5 – Ona jest facetem, mała, facetem!

Druga w nocy. W San Francisco panuje niewyobrażalny upał. Phoebe siedzi z Piper w P3. Jest cała spocona i nie może wytrzymać gorąca. Piper dotyka jej czoła i stwierdza, że ma ona gorączkę, i że powinna pójść do lekarza. Phoebe mówi, że nie jest chora tylko gorąca i... podniecona. Przyznaje się siostrze, że od kilku dni co noc ma sny erotyczne, dziwne sny. Opowiada, że za każdym razem sypia z innym mężczyzną po czym zabija go. Wydaje jej się to dziwne. Piper uważa, że to normalne i to objaw „seksualnej frustracji”.

Przychodzi Prue. Opowiada siostrom, że nie rozumie facetów. Mówi, że jest już po trzeciej randce ze swoim kolegą z pracy Allan’em i nic się nie dzieje. Mówi też, że dawała mu wszelkie znaki na to, że jest gotowa na zrobienie kolejnego kroku, a on po prostu pożegnał się z nią zwykłym buziakiem. Zastanawia się dlaczego nie potrafi on odebrać jej znaków. Piper jej mówi, że nie jest jeszcze tak źle, i że najgorsze jest kiedy facet mówi „Zadzwonię” bo to pocałunek śmierci ;)

Phoebe mówi, że ma dość myślenia i gadania o facetach więc chce iść do domu, wziąć zimny prysznic i położyć się spać. Wychodzi. Piper mówi jej by nikogo nie zabiła ;)

Phoebe kładzie się do łóżka i zasypia. Znowu nękają ją sny. Na w pół czerwonym obrazie dziewczyna widzi jak kładzie kolejnego mężczyznę na łóżku, a on mówi, że się zakochał, i że nie może się jej oprzeć. Zaraz po tych słowach Phoebe widzi swoje usta, z których wydostaje się jej język zakończony jakby zębami, podobny do węża, który po chwili wbija się do gardła mężczyzny i zabija go. Phoebe budzi się z krzykiem ociekając z potu.

Następnego dnia Prue spotyka Alan’a na korytarzu w Buckland. Pyta go czy coś się wydarzyło na ich ostatniej randce, coś co go zdenerwowało. Mężczyzna odpowiada, że nie, i że się świetnie bawił, i że powinni to powtórzyć. Następnie mówi słynne „zadzwonię” i wchodzi do windy. Jednocześnie wychodzi z niej Darryl. Prue mówi sama do siebie: „Pocałunek śmierci...” Darryl mówi, że musi z nią porozmawiać a propos pocałunków śmierci. Prue odpowiada, że z pewnością. Idąc do jej biura pyta go dlaczego faceci najpierw wysyłają te wszystkie sygnały, a potem przestają. Darryl nic nie odpowiada. Oboje wchodzą do biura. Prue siada za biurkiem, a Morris przed ;) Prue pyta go o co chodzi. Darryl pokazuje jej zdjęcia i mówi, że przez ostatnie cztery noce odkąd zaczęły się upały zostało zamordowanych czterech mężczyzn. Prue pyta go w jaki sposób zginęli. Darryl odpowiada, że sekcja zwłok wykazała bardzo poważny uraz mózgu, jednak nie wiadomo jak do niego doszło, oraz że każdy z mężczyzn został pozbawiony testosteronu. Prue pyta czy są oni jakoś powiązani ze sobą i czy są jacyś podejrzani. Darryl mówi, że wszyscy z nich byli klientami biura towarzyskiego „Udany Romans”, jednak ma ono bardzo wielu klientów przez co liczba podejrzanych i potencjalnych ofiar jest ciężka do określenia. Mówi także, że w tej sprawie potrzebuje pomocy tylko takiej jakiej może udzielić Prue, prosi ją by dowiedziała się najwięcej ile może, a resztę zostawiła jemu.

Phoebe leży na kanapie w salonie i umiera z gorąca. Piper przynosi jej mrożoną herbatę i termometr. Dziewczyna przykłada sobie zimny dzbanek do ciała i wkłada termometr do buzi. Mówi Piper, że tym razem to nie był tylko sen, że tym razem wszystko było realne, wszystko czuła, to jak ten facet drżał, umierał etc. Przychodzi Prue. Mówi dziewczynom o tym, że Morris potrzebuje ich pomocy. Daje Piper teczkę ze zdjęciami ofiar. Gdy Phoebe widzi zdjęcia zrywa się i zabiera teczkę siostrze. Mówi, że ci wszyscy faceci byli w jej snach. Uważa, że to nie może być zbieg okoliczności. Prue pyta ją od kiedy ma te sny. Ona odpowiada, że od czterech dni. Prue mówi, że właśnie wtedy morderstwa się zaczęły. Piper uważa, że moc Phoebe wzrosła, i że potrafi ona przewidywać morderstwa we śnie. Prue myśli, że być może Phoebe jest połączona z demonem-zabójcą jakąś więzią mentalną czy coś w tym stylu. Natomiast sama Phoebe uważa, że to ona jest morderczynią. Piper myśli, że to głupie. Phoebe odpiera, że to nie byłby pierwszy raz, przypomina siostrze, że w końcu ona sama też kiedyś była zamieniona w potwora (Wendigo). Prue chce pojechać z Phoebe do agencji towarzyskiej, bo być może to naprowadzi je na jakiś trop. Piper ma zamiar poszukać czegoś w Księdze Cieni. Phoebe uważa, że to zły pomysł zabierać ją do miejsca pełnego samotnych mężczyzn kiedy jest ryzyko, że to ona jest morderczynią. Prue mówi, że nie mają one innego wyjść bo w przeciwnym wypadku tej nocy znów ktoś zginie.

Prue i Phoebe idą do „Udanego Romansu”. Biuro z ulicy obserwuje Morris i jego nowy partner Smith. Dziewczyny wchodzą do środka. Wita je dziewczyna z recepcji – Darla. Phoebe mówi jej, że Prue chce się zapisać, i że ona sama pójdzie się rozejrzeć. Następnie zostawia siostrę z kobietą. Darla mówi Prue, że dziś jest jej szczęśliwy dzień, ponieważ załapała się ona na specjalną ofertę – dostęp do internetowej biblioteki wideo bez limitu przez cały rok „za jedyne 3500$”. Prue mówi jej, że za tyle kasy można kupić faceta ;P Darla mówi jej, że potrafi rozpoznać sfrustrowaną kobietę, uważa, że ma ona problemy z mężczyznami.

Phoebe rozgląda się po biurze. Na korytarzu napotyka Owen’a – przystojniaka. Dziewczyna pyta go czy pracuje w biurze. Ona odpowiada, że się właśnie zapisał. Phoebe mówi, że nie wygląda on na osobę mająca kłopoty z randkami. Owen odpowiada, że ona również ;) Kiedy oboje ściskają sobie dłonie, Phoebe dostaje wizji, a w niej widzi Owen’a zabitego przez ostry język. Następnie żegna się z mężczyzną i ucieka.

Darla gratuluje Prue dobrego wyboru i zaprasza ją na wieczorek dla samotnych. Mówi, że właśnie skończyły się jej problemy z mężczyznami. Prue wypiera się, że nie ma żadnych problemów z mężczyznami, jednak po chwili przychodzi Phoebe i zabiera ją stamtąd.

Piper siedzi (a raczej stoi) w salonie i patrz przez okno. Przygląda się Dan’owi, który myje samochód. Wracają Phoebe i Prue. Pytają siostrę czy coś znalazła w Księdze. Piper rozproszona zastanawia się przez chwile o jaką księgę chodzi. Prue mówi, że pewnie była zbyt zajęta oglądaniem czegoś innego. Po czym podchodzi do okna i patrzy na Dan’a. Piper mówi, że znalazła coś, i że zaraz im to pokaże. Potem siada przy stoliku i czyta z Księgi o Sukubie – złej czarownicy, która zawarła pakt z siłami ciemności by zbijać mężczyzn swym ostrym językiem. Mówi też, że jest zaklęcie na zwabienie i zabicie Sukuba, według którego Sukub powinien spłonąć żywcem. Phoebe boi się, że to ona jest Sukubem i nie chce rzucać zaklęcia. Prue ma plan. Chce rzucić zaklęcie by przyciągnąć Sukuba, a jeśli okaże się, że to Phoebe nim jest i płomienie będą chciały ją dosięgnąć to Piper zamrozi cały pokój, a wtedy one stamtąd uciekną.

Dziewczyny idą na strych i przygotowują wszystko. Następnie Prue wypowiada Zaklęcie po czym świece zaczynają palić się wysokimi płomieniami, a Prue zamienia się w... mężczyznę ;D

Prue zamyka się w łazience i nie chce wyjść. Piper prosi ją żeby wyszła. Ona (a właściwie on) odpowiada, że nie wyjdzie do póki dziewczyny nie cofną zaklęcia. Piper mówi, że Księga nie mówi nic o odwróceniu zaklęcia. Myśli, że ma ona zostać facetem dopóki nie zwabi Sukuba. Prue mówi, że nigdzie się nie wybiera na co Piper odpowiada, że nie ma wyjścia, i że powinna pojechać do agencji towarzyskiej bo to tam Sukub wybiera swoje ofiary. Phoebe dodaje, że Prue powinien (;D) zapisać się jako klient. Prue mówi, że niegdzie nie będzie się zapisywać. Piper mówi, że tu chodzi o życie niewinnych mężczyzn. Przekonuje, że one są jego siostrami i nie będą się śmiać. Prue otwiera drzwi i wygląda tak śmiesznie, że śmieszniej się nie da ;D Phoebe próbuje powstrzymać się od śmiechu. Prue mówi, że wygląda idiotycznie, nosi ubrania ex-chłopaka, ma włosy w różnych miejscach i przede wszystkim ma... penisa. Phoebe śmieje się z niego w najlepsze. Prue mówi jej, że to wcale nie jest śmieszne i znów zamyka się w łazience. Piper mówi mu, że nie musi się z nikim umawiać, i że wystarczy żeby się zapisał w agencji i był dostępny. Phoebe dodaje, że im szybciej złapią one Sukuba, tym szybciej Prue będzie mógł stać się kobietą ;) Prue otwiera i mówi, że łatwiej powiedzieć niż zrobić...

Siostry (i brat) schodzą na dół. Dziewczyny doradzają Prue jak ma chodzić, zachowywać się itd. Mówią żeby Prue spróbował chodzić jak mężczyzna, którego podziwia. Prue mówi, że uda jej się to i prezentuje swój chód ;D Dziewczyny śmieją się z niej. Phoebe radzi jej by chodziła jak Tom Hanks. Dzwonek do drzwi. Phoebe mówi, że pójdzie po akta od Morris’a i każe siostrze i bratu otworzyć drzwi. Prue nie chce tego zrobić, jednak Phoebe mówi jej, żeby potraktowała to jako rozgrzewkę. Następnie idzie do kuchni.

Piper i Prue otwierają drzwi. To Dan. Mówi, że zepsuła się mu lodówka, i że chciałby pożyczyć trochę lodu. Piper przedstawia mu Prue jako Manny’iego Hanks’a czyli jej bliskiego przyjaciela. Dan wchodzi do środka. Phoebe krzyczy z kuchni żeby Piper przyszła do niej szybko. Piper mówi, że zostawia panów samych i żeby sobie porozmawiali. Dan pyta czy Manny od dawna zna siostry. On odpowiada, że jest dla nich bratem, którego nigdy nie miały.

Piper idzie do kuchni i pyta Phoebe co się stało. Dziewczyna odpowiada, że znów miała wizję Sukuba. Mówi, że jest z tym czymś psychicznie związana, że widzi to co ona i czuje to co ona. Mówi także, że nie potrafi nad tym zapanować. Nagle Phoebe nachodzą dziwne dźwięki po czym widzi ona czerwoną wizję Sukuba, w której opiekuje się ona złożonymi przez siebie jajami. Phoebe mówi o tym, że Sukub jest w ciąży.

Dan opiera się o ścianę, a Manny naśladuje jego ruchy ;D Dan pyta go czy Piper nie jest z nikim. Manny odpowiada, że niezupełnie. Wtedy Dan pyta czy spotyka się z kimś, a następnie podnosi nogę i opiera ją o ścianę. Manny robi to samo i znów odpowiada, że niezupełnie. Potem mówi, że nie chciałby zobaczyć Piper z facetem, który zwieje po trzeciej randce. Mówi także, że nienawidzi takich facetów i pyta Dana czy on też. Dan odpowiada, że nie zna takich facetów, po czym opiera się ręką o ścianę. Manny robi oczywiście to samo ;D A potem z uśmiechem pyta: „A tych co zwiewają po dziewiątej? ;)”. Dan patrzy się na niego dziwnie.

Przychodzą Piper i Phoebe. Piper daje mu lód w pojemniku, a Phoebe każe mu pozdrowić Jenny. Dan dziękuje i wychodzi.

Dziewczyny i Manny jadą do agencji. Manny zapisuje się i nagrywa kasetę. Mówi, że oczekuje od partnerki życzliwości i szczerości. Stwierdza, że nie ma nic bardziej pociągającego niż to, że kobieta szanuje samą siebie, bo jeżeli szanuje samą siebie to szanuje też innych. Kobieta nagrywająca jego wypowiedź mówi mu, że ma bardzo kobiecą stronę natury.

Phoebe i Piper idą do recepcji. Phoebe pyta o Owen’a. Darla mówi jej, że za 3500$ może się zapisać i dostać jego nagranie. Phoebe tylko mówi: „Aha” i daje znak Piper. Początkowo Piper nie wie o co chodzi jednak po chwili orientuje się i zamraża całe biuro. Phoebe podchodzi do półki z kasetami i zabiera kasetę Owen’a. Po chwili nie może uwierzyć własnym oczom gdyż widzi tam również nagranie Dan’a. Pyta Piper czy chciałaby ona obejrzeć tą kasetę. Piper tylko uśmiecha się. Phoebe zabiera kasety i obie siostry odchodzą.

Darryl i Smith ciągle obserwują biuro z samochodu. Smith chce wysiąść i wejść do środka by się rozejrzeć.

Phoebe i Piper siedzą na wieczorku zapoznawczym i rozmawiają. Phoebe zastanawia się czy Sukub nie dostał już Owen’a w swoje ręce. Piper uspokaja ją i mówi, że gdyby tak było to Phoebe miałaby wizje. Phoebe cieszy się gdyż zauważa będącego na przyjęciu Owen’a. Mówi Piper, że może byłoby dobrze zabrać go do domu by porozmawiać. Piper mówi, że mogą porozmawiać równie dobrze tutaj. Każe siostrze mieć na niego oko, a sama idzie do pokoju nagrań by sprawdzić co z Prue. Zaraz po tym Phoebe podchodzi do Owen’a i wita się z nim.

Prue (Manny) pyta kobiety od nagrania jak długo będzie musiał czekać na randkę. Gościówka odpowiada mu żeby się nie martwił bo to bardzo dobre nagranie i szybko zostanie zauważone. Tymczasem Piper siedzi obok i ogląda nagranie Dan’a. Okazuje się, że to jego siostra zapłaciła za niego. Dan jest skrępowany, nie wie co ma mówić. Kobieta od nagrań prosi go by mówił prosto z serca. Dan mówi, że szuka dziewczyny z sąsiedztwa, która jest miła i sympatyczna, na którą czeka codziennie rano wychodząc do pracy by na nią spojrzeć, by popatrzeć przez chwilę na jej długie ciemne włosy i cudowny uśmiech. Ma nadzieje, że ona któregoś dnia również go zobaczy. Piper ogląda to z uśmiechem.

Owen i Phoebe rozmawiają. Mężczyzna pyta czy Phoebe nie chciałaby wyjść i przejść się. Phoebe mówi, że chciałaby ale że nie może. Mówi, że jest jej bardzo gorąco. Owen idzie po coś do picia. Phoebe dostaje dreszczy i wizji Sukuba, demon jest w agencji. Biegnie do Owen’a i każe mu zostać w jednym miejscu, w zasięgu jej wzroku. Następnie biegnie do Piper i mówi jej o Sukubie. Chce iść z powrotem do Owen’a ale drogę zagradza jej Smith. Chce z nią porozmawiać na osobności. Phoebe dostaje kolejnej wizji, w której widzi jak Sukub zbliża się do Owen’a. Do pomieszczenia wchodzi Morris i każe puścić Smith’owi Phoebe. Kiedy dziewczyna widzi Manny’iego woła do niego by zrobił coś z Owen’em. Manny podchodzi do niego i wali go pięścią z całej siły. Podchodzi do niego Smith i jego też Manny uderza z całej siły. Morris aresztuje Manny’iego, a Smith Owen’a. Piper mówi do Phoebe, że jest niedobrze, nawet bardzo. Phoebe dostaje kolejnej wizji, w której Sukub zwraca uwagę już nie na Owen’a ale na Manny’iego. Mówi o tym Piper.

Dziewczyny jadą na komisariat i proszą Morrisa o to aby wypuścił Manny’iego. Darryl nie chce się zgodzić. Phoebe mówi mu, że tej nocy nie zginął żaden mężczyzna i to dzięki Manny’iemu i jeśli zostanie on zamknięty to ktoś następny może zginąć. Mówi także, żeby nie wypuszczał Owen’a gdyż jest on jedną z potencjalnych ofiar i dopóki jest uwięziony to nic mu nie grozi. W końcu Darryl zgadza się wypuścić Manny’iego.

Następnego dnia Prue mówi Phoebe, że dziwi się, że mężczyźni cokolwiek potrafią robić, ponieważ ma wrażenie, że na okrągło myśli tylko o seksie a to bardzo rozprasza. Phoebe pyta go czy naprawił klimatyzacje. Prue odpowiada, że tak, i że coś tam coś tam. Przychodzi Piper. Mówi, że dzwonił Allan, i że chciał się spotkać z Prue. Manny pyta ją co mu powiedziała. Piper odpowiada, że powiedziała, że Prue ma zaburzenia hormonalne ;P

Phoebe sprawdza temperaturę. Ma 38 stopni. Mówi, że to norma dla Sukuba. Piper radzi jej pójść do lekarza. Phoebe mówi, że to nic nie da gdyż to efekt jej więzi z Sukubem. Piper pyta się co one (oni) zamierzają zrobić. Prue odpowiada, że ma plan. Okazuje się, że dzwonili z agencji i jego kaseta bije rekordy popularności. Prue mówi, że ma dwadzieścia kandydatek, i że z każdą z nich Prue umówił się w P3. Piper mówi, że to zły pomysł gdyż zespół Cranberries przyjeżdża na próbę i Piper nie chce ich wystraszyć. Prue odpowiada, że nie ma się czego obawiać bo chce on po prostu zwabić Sukuba. Piper mówi, że to bardzo w stylu faceta wziąć sprawy w swoje ręce i nie pytać nikogo o zdanie, następnie podchodzi do okna. Phoebe mówi, że wszystko się zaczęło kiedy Prue przywalił Owen’owi. Prue mówi, że posłuchał instynktu i gdy przywalił Owen’owi poczuł się tak jakby od zawsze był prawdziwym mężczyzną. Piper mówi, że prawdziwy mężczyzna to ktoś taki jak Dan, który jest miły, uprzejmy i szczery, ktory czeka na nią by zobaczyć jej uśmiech, i który nie jest brutalem chcącym wszystko załatwić wszczynając bójkę. Następnie wychodzi z salonu. Prue pyta Phoebe czy ona dowiedział się tego wszystkiego wyglądając przez okno. Oboje podchodzą do okna i wyglądają na zewnątrz. Widzą Dan’a grzebiącego coś w samochodzie. Phoebe mówi, że ma on muskularne ciało, świetną opaleniznę.... A Prue dodaje, że ma świetny wózek ;D Phoebe mówi, że ona naprawdę się staje mężczyzną.

Nastaje wieczór. Darryl i Smith obserwują klub, do którego schodzi się masa ludzi. Phoebe i Piper przypominają sobie swój plan. Manny ma zwabić Sukuba do alejki za klubem, Piper go zamrozić, a Manny użyć swojej mocy by go odrzucić. Po chwili Phoebe zauważa Manny’iego idącego wśród ludzi, który ogląda się na tyłek jakiejś dziewczyny. Phoebe mówi o tym Piper, a ona na to, że zaczyna się robić dziwnie. A na to Phoebe: „Zaczyna się robić dziwnie? Gdzie ty bałaś?” ;D

Manny siada przy barze. Dosiada się do niego Allan. Manny pyta go czy on go nie poznaje. Allan odpowiada, że nie. Manny tłumaczy mu, że pracuje w Buckland z Prue Halliwell. Allan mówi mu, że spotkał się z Prue kilka razy. Mówi też, że gdy nadchodzi dzień spotkania się z kobietą nie wie on jak ją rozgryźć. Uważa, że bycie facetem jest zagmatwane. Manny pyta go dlaczego tak sądzi. Allan odpowiada mu, że na przykład niektóre kobiety lubią kiedy otwiera się przed nimi drzwi, podsuwa krzesło, a inne nie, i że trudno jest się dowiedzieć na jaką kobietę się natrafiło zanim będzie za późno. Manny pyta go jak uważa, jaka jest Prue. Allan odpowiada, że jest fajna. Manny pyta, czy mówił już jej o tym. Allan mówi, że nie bo prawdopodobnie by ją przestraszył.

Piper mówi, że straciła Prue z oczu. Phoebe mówi jej, że siedzi z Allan’em. Nagle dostaje wizji. Mówi Piper, że widzi to co Sukub, i że jest on w klubie. Widząc kobietę, która kręciła materiał Manny’iego, Phoebe domyśla się, że to ona jest Sukubem.

Manny nadal rozmawia z Allan’em. Mężczyzna mówi mu, że nie chce narzucać zbyt szybkiego tępa wobec Prue, ale z drugiej strony myśli, że przez to, że działał wolno, zraził ją do siebie. Piper dzwoni na komórkę do Manny’iego. Mówi mu, żeby szedł do alejki bo Sukub tutaj jest. Manny mówi, że już tam idzie, rozłącza się i wychodzi na zewnątrz.

Phoebe zaczepia kobietę od nagrań. Jednak gdy stoi tuż przed nią i dostaje wizji, w której patrzy się na Manny’iego, dziewczyna orientuje się, że to nie ona jest Sukubem.

Manny czeka w alejce. Z ciemności wyłania się Darla i okazuje się, że to ona jest Sukubem. Manny próbuje użyć swojej mocy ale nie może tego zrobić. Darla mówi mu, że zakochuje się on w niej. Każe mu powiedzieć, że nie może się jej oprzeć. Manny mówi to, po czym Sukub wyrzuca na zewnątrz swój ostry język. Do alejki wbiegają Piper i Phoebe. Piper krzyczy i od razu zamraża Sukuba.

Słysząc krzyk, Darryl i Smith wysiadają z samochodu.

Manny podchodzi do sióstr. Piper pyta go dlaczego nie użył swojej mocy. On odpowiada, że próbował ale nie działało. Nagle Darla odmraża się i zaczyna uciekać. Drogę zagradza jej Smith, jednak ona łapie go i rzuca w pudełka. Następnie na drodze staje jej Darryl i mierzy do niej z pistoletu. Wtedy ona uwalnia swój wężowy język, a Darryl ładuje jej kulkę prosto w niego. Darla upada na ziemię. Morris podchodzi do niej i sprawdza czy żyje. Potem mówi, że jest martwa cokolwiek to było. Pyta dziewczyn i Manny’iego czy nic im nie jest. Piper odpowiada, że tak, ale Prue martwi się dlaczego nadal jest mężczyzną.

Koroner mówi Smith’owi o wynikach badań Darli. Okazuje się, że ma ona bardzo dużo testosteronu. Mężczyzna wychodzi, ale Smith zostaje jeszcze chwilę by ją obejrzeć. Odsłania ją, po czym ona otwiera oczy i zabija go swoim językiem.

Prue i Piper sprawdzają Księgę Cieni. Dziwą się gdyż zaklęcie miało przyciągnąć Sukuba i zniszczyć go w płomieniach. Prue mówi Piper, że mężczyźni boją się odrzucenia kobiet i to dlatego Dan jej jeszcze nigdzie nie zaprosił. Na strych przybiega Phoebe. Mówi, że Sukub wciąż żyje, i że znów kogoś zabiła. Prue zastanawia się dlaczego nie mógł go pokonać. Mówi, że nie mógł jej odtrącić bo wiedział, że to by ją zniszczyło. Potem mówi, że idzie zrobić siu siu ;P Wtedy Piper i Phoebe jednocześnie mówią: „Tylko nie zapomnij opuścić deski” ;D

Zaraz po wyjściu Prue, Phoebe dostaje wizji. Okazuje się, że Sukub jest w domu, w łazience, i że chce zabrać Prue. Po chwili słychać dźwięk rozbijanej szyby. Dziewczyny biegną do łazienki i zastają wybite okno.

Prue leży nieruchomo na łożu w jakimś mieszkaniu. Sukub podchodzi do niego. Phoebe i Piper są nadal na strychu. Phoebe mówi, że ma połączenie z Sukubem, i że z Prue jest na razie wszystko w porządku. Piper pyta ją gdzie ona jest. Phoebe odpowiada, że w tym samym miejscu co pozostałe ofiary. Piper wpada na pomysł. Uważa, że skoro Phoebe jest połączona z Sukubem, to on musi być połączony z nią. Chce by Phoebe użyła swej mocy by zmanipulować Sukubem i mówić do Prue by jej się oparła. Phoebe mówi tak jakby Prue była tuż przed nią, a Sukub sam nie wiedząc co się dzieje powtarza jej słowa. Obie mówią do Prue, że może się ona jej oprzeć, że jest kobietą etc. Prue przełamuje się i mówi Sukubie, że może jej się oprzeć, i że odpycha ją. Potem odrzuca ją telekinezą w szafę, w której znajdują się jaja. Kilka świeczek się przewraca i podpala jaja i Sukuba. Po chwili wszystko wybucha, a Prue znów staje się kobietą. Piper pyta Phoebe co się stało. Dziewczyna odpowiada, że wszystko jest w porządku, a Sukub nie żyje.

Dziewczyny (tym razem wszystkie trzy) idą do klubu. Prue cieszy się, że nareszcie mogła włożyć szpilki i ubrać sukienkę. Chce spotkać się z Allan’em, mówi, że wiele się nauczyła podczas bycia mężczyzną. Okazuje się, że Piper zaprosiła Dan’a na koncert, a Phoebe Owen’a. Cranberries zaczyna koncert.

Piper mówi Dan’owi, że cieszy się, że przyszedł. On odpowiada, że cieszy się, że to ona do niego zadzwoniła. Prue rozmawia z Allan’em. Mężczyzna mówi jej, że miło mu, że oddzwoniła ona do niego, bo bał się, że tego nie zrobi. Prue tłumaczy, że miała tego nie robić, ale pewien przyjaciel namówił ją do zmiany zdania. Allan chce dowiedzieć się kto to taki, bo chciałby mu podziękować. Jednak Prue odpowiada, że sama mu podziękuje, a teraz czas potańczyć. Wszyscy zaczynają tańczyć i dobrze się bawić.

Koniec.


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Filmiki:









Odcinek 6 – Ta Stara Czarna Magia...

Dwóch mężczyzna włóczy się po lesie w poszukiwaniu jakiejś starej kopalni złota. Znajdując wejście do groty domyślają się, że to jest ta kopalnia. Wchodzą do środka. Jeden z nich zaczyna niszczyć ścianę oznakowaną czerwonymi pentagramami. Nagle ze szczeliny zaczyna wydobywać się dym. Oboje mężczyźni cofają się. Ściana wybucha. A wewnątrz znajduje się rudowłosa kobieta w czerwonej sukience z wężem na szyi. Budzi się. Pyta mężczyzn który jest teraz rok. Oni odpowiadają, że 1999. Kobieta w zamyśleniu stwierdza, że minęło całe dwieście lat. Zaraz potem pyta gdzie jest jej różdżka. Faceci nie wiedzą o co chodzi i tak samo jej odpowiadają. Wtedy kobieta bierze szczyptę jakiegoś złotego proszku, który miała w woreczku, i rzuca go w nich. Po chwili podróżnicy zmniejszają się gwałtownie do bardzo niewielkich rozmiarów. Kobieta kładzie swojego węża na wiszącym nieopodal kociołku. Następnie chwyta mężczyzn i wrzuca ich do paszczy swego pupila. Potem na swego węża również wysypuje złoty proszek i każe mu odnaleźć jej różdżkę. Wąż znika.

Prue przygotowuje się do programu na żywo, który będzie za chwilę kręcony w Buckland. Dzwoni do niej Phoebe i mówi jej o tym co widzi za oknem czyli o Piper i Dan’ie, którzy bardzo długo i namiętnie się całują (blee). Prue mówi Phoebe, że nie powinna się martwić, bo Piper ma do tego prawo, po za tym musi iść na przód a nie czekać wciąż na Leo. Potem kończy gdyż za pięć sekund ma zacząć się program.

O wilku mowa – zjawia się Leo. Phoebe próbuje go spławić żeby nie zobaczył Piper z Dan’em jednak nie udaje jej się to. Po chwili do domu wparowują roześmiani Piper i Dan. Leo jest tym zasmucony.

Piper i Leo wychodzą do solarium. Piper mówi, że miło jej go widzieć, ale też że nie może się on teleportować tutaj jak mu się tylko podoba. Leo mówi, że wcześniej jej to nie przeszkadzało. Piper odpowiada, że wiele się zmieniło. Leo mówi, że nie przyszedł rozmawiać o sprawach osobistych i pyta gdzie jest Prue. Piper odpowiada, że w pracy. Leo mówi, że Dan musi wyjść. Piper pyta dlaczego. Leo odpowiada, że siostry mają poważny magiczny problem, który trzeba jak najszybciej rozwiązać...

Dan próbuje wyciągnąć od Phoebe czy Piper i Leo coś łączy, ale Phoebe spławia go. Piper idzie do niej. Phoebe pyta czy wszystko w porządku na co siostra odpowiada, że nie. Leo podchodzi do nich i mówi, że muszą się oni zbierać. Phoebe pyta go dokąd. On odpowiada, że wszystko im wytłumaczy po drodze. Piper upiera się, że ma on im wszystko wytłumaczyć teraz.

Leo opowiada siostrom o wiedźmie imieniem Tuatha, która jest groźna i została uwolniona tego ranka. Leo tłumaczy, że one nie mogą jej powstrzymać, nikt nie może oprócz jednej osoby zwanej Wybrańcem. Biały Promień prosi je by pomogły ochronić Wybrańca by dostał w swoje ręce różdżkę Tuath’y.

Podczas programu Prue wycenia drogocenna różdżkę z osiemnastego wieku. Mówi, że jest ona warta nawet 5000$. Właścicielka nie może w to uwierzyć gdyż kupiła ją na targu za jedyne 15$. Nagle do rozmowy wtrąca się Jack. Mówi, że jest z firmy internetowej sprzedaży. Proponuje kobiecie 1000$ za różdżkę jeszcze tego samego dnia. Prue mówi, że to kradzież wobec niej i próbuje przekonać kobietę, że straci na tym 4000$. Z drugiej strony Jack mówi, że wcale nie wiadomo czy ktoś da na aukcji 5000, a jego 1000 jest pewny. Kobieta przyjmuje jego ofertę i zapisuje mu na karteczce swój adres i wychodzi z różdżką. Program dobiega końca. Jack przeprasza Prue i mówi, że po prostu chciał znaleźć się na planie ze słynną Prue Halliwell gdyż to świetna reklama dla jego firmy. Mówi też, że gdyby wszyscy specjaliści w Buckland byli tacy jak Prue to on z chęcią przyjął by ofertę pracy tutaj. Okazuje się, że rok wcześniej odrzucił ją. Prue mówi, że nie spodobałoby mu się w domu aukcyjnym, ponieważ tutaj się nie kłamie. Jack odpiera, że on też nie kłami, i że musi iść do banku bo w koncu ma różdżkę do kupienia. Wychodzi. Prue mówi tylko: „Założymy się?” i używając telekinezy wyciąga mu karteczkę z adresem kobiety z kieszeni.

Piper i Phoebe prowadzone przez Leo docierają przed liceum ogólnokształcące. Leo pokazuje im Kyle’a – Wybrańca. Mówi im, że to jedyna osoba, która może powstrzymać Tuath’ę gdyż tylko on według przepowiedni może wykorzystać jej różdżkę przeciwko niej. Dziewczyny mają wątpliwości co do tego czy powinny mieszać nastolatka do magicznych spraw. Po namowach Leo decydują się z nim porozmawiać. Gdy chłopak zaczyna wracać do domu ze szkoły, dziewczyny zaczepiają go i wypytują czy wierzy w magię. Kyle nie chce z nimi rozmawiać i uważa, że coś im się pomyliło. Gdy odchodzi na kilka metrów Phoebe mówi do Piper, że muszą one mu jakoś pokazać swoją moc póki nikogo nie ma w pobliżu. Piper woła go. Gdy się odwraca, dziewczyna zamraża czas, a Phoebe biegnie w jego stronę i ustawia się za nim. Wtedy Piper odmraża czas. Kyle dziwi się gdzie się podziała Phoebe. Wtedy ona mówi: „Za tobą”. Chłopak pyt jak one to zrobiły. Na to Phoebe odpowiada, że to magia.

Kobieta od różdżki siedzi sobie w swoim mieszkaniu i przygotowuje herbatę. Nagle przez otwarte okno przedostaje się złoty pył, który lądując na podłodze zamienia się w węża Tuath’y. Wystraszona kobieta łapie różdżkę leżąca na stole i krzyczy o pomoc. Po chwili zjawia się tam Tuatha. Odbiera kobiecie różdżkę i zaczyna używać na niej swojej mocy. Idąca do niej Prue słyszy krzyk. Dobiega do drzwi i wyważa je telekinezą. Jednak jest już za późno. Zaraz po tym kobieta pod działaniem czaru wybucha. Prue odrzuca Tuath’ę przez drzwi do następnego pokoju. Wykorzystując sytuację zabiera różdżkę i ucieka. Tuatha zawiesza sobie swojego węża na szyi.

Dziewczyny zabierają Kyle’a do domu. Razem z Leo powiadają mu o wszystkim, o tym kim są i kim on jest. Chłopak nie wierzy im, że jest Wybrańcem, i że musi pokonać jakąś złą czarownice. Phoebe stara się go przekonac, że nie moze ona walczyć z własnym przeznaczeniem, z tym kim jest. Kyle uważa, że to jakiś żart przygotowany przez jednego z jego braci. Wychodzi. Siostry i Leo idą za nim by go zatrzymać.

Gdy chłopak jest tuż przy drzwiach, do domu wchodzi Prue z różdżką w ręce. Różdżka „na widok” Kyle’a zaczyna świecić. Leo wyjaśnie chłopakowi, że to właśnie ta różdżka, i że rozpoznała go tak jak mówi przepowiednia. Piper pyta Prue skąd wzięła różdżkę. Prue odpowiada, że od osoby, o której powinny one porozmawiać na osobności. Phoebe mówi jej by podała różdżkę Kyle’owi. Prue początkowo się wacha jednak po chwili oddaje ją w jego ręce. Różdżka po raz kolejny zaczyna świecić. Chłopak nie wierzy własnym oczom. Prue kompletnie nie wiedząc o co chodzi mówi siostrom i Leo żeby pójść na strych. Siostry zostawiają Kyle’a samego i każą mu poczekać w kuchni.

Prue uważa, że Kyle to tylko dzieciak i nie poradzi sobie z pogromieniem Tuath’y. Opowiada o tym jak zobaczyła jak Tuatha dosłownie wysadza kobietę w powietrze. Leo tłumaczy jej, że gdyby to one miały ją pokonać to w Księdze Cieni byłoby jakieś zaklęcie, a go nie ma. Piper to potwierdza i mówi, że to sprawdziła. Prue chce by Leo pozwolił im samym pokonać Tuath’ę, a dopiero jeśli się to nie uda, wykorzystać do tego Kyle’a. Dziewczyny chcą dowiedzieć się gdzie Tuatha przebywa.

Przez kuchenne drzwi wchodzi Jenny z tekstem: „Cześć, to ja ;)”. Zastaje tam Kyle’a. Dziewczyna pyta go kim jest. Kyle odpowiada, że chyba ma w czymś pomóc siostrom. Jenny zadaje kolejne pytanie – co to jest. Kyle odpowiada, że magia. Jenny odpiera, że nie wierzy w magię. Chcąc udowodnić jej istnienie magii chłopak zaczyna unosić różdżkę. Potem stawia ją na jednym palcu, a ona zaczyna świecić i wirować jak śmigło helikoptera. Ani Jenny ani Kyle nie wierzą w to co widzą. Do kuchni wchodzi Leo i im przerywa. Kyle mówi, że tylko... A Leo dokańcza: „... żegnałeś się z koleżanką?”. Jenny mówi, że zrozumiała aluzję, i że już sobie idzie. Prosi tylko Kyle’a by przekazał Piper, że Dan chce z nią porozmawiać.

Tuatha między gruzami w jaskini odnajduje swoją księgę czarów, a w niej zaklęcie, którego składnikiem jest świeże ludzkie serce...

Tymczasem siostry szukają w Księdze czegoś co pomogło by im znaleźć wiedźmę. Znajdują sposób stosowany przez czarownice do znalezienia czegoś lub kogoś zgubionego. Potrzebne do tego są mapa, sznurek i kryształ.

Nieopodal jaskini Tuath’y chodzi podróżnik kręcący materiał o czarownicach. Mówi sam do siebie, że zgubił pozostałą dwójkę, że skończyło mu się jedzenie i picie. Kilka kroków przed nim pojawia się Tuatha. Mężczyzna mówi im, że razem z kolegami kreci materiał dotyczący Blair Witch. Tuatha podchodzi do niego i rzuca w niego odrobinę złotego proszku. Potem wkłada mu rękę prosto do klatki piersiowej i wyciąga serce...

Phoebe trzyma nad mapą wahadełko z kryształem na końcu. Kamień przemieszcza się w różne strony. W końcu zatrzymuje się na konkretnym miejscu – las Muira.

Leo i Kyle są w solarium. Kyle próbuje zrobić z różdżką to samo co wcześniej jednak nie udaje mu się to. Mówi, że nie wie jak to zrobić po raz kolejny, i że chciał tylko zaimponować Jenny. Leo tłumaczy mu, że to właśnie dlatego mu się udało, bo tego chciał prosto z serca. Kyle mówi, że nie chce życzyć śmierci jakiejś złej wiedźmie. Pojawiają się dziewczyny. Mówią Leo, że znalazły Tuath’ę, i że mają zamiar złożyć jej drobną wizytę. Leo prosi je by tego nie robiły. Jednak dziewczyny nie słuchają go i chcą wyjść. Jednak gdy Prue otwiera drzwi za nimi stoi już Jack. Mówi, że chce swoją różdżkę z powrotem. Prue mówi, że nie wie o co mu chodzi. Jednak on uważa, że to jej sprawka, że dziwnym trafem kartka z adresem klientki zniknęła z jego kieszeni. Prue wyśmiewa go. Nagle zjawia się Dan i chce porozmawiać z Piper. Międzyczasie do korytarza wchodzi Leo. Dan dziwi się dlaczego on wciąż tu jest. Phoebe bierze sprawy w swoje ręce – Dan’owi mówi, że Piper do niego zadzwoni i każe mu wyjść, a Jack’owi, że kimkolwiek jest to nie ma tu czego szukać bo nie ma tu żadnej różdżki. Następnie mówi siostrom, żeby wyjść tylnym wyjściem. Dziewczyny ulatniają się zostawiając facetów samych.

Siostry odnajdują jaskinie Tuath’y. Prue mówi, że najpierw wejdzie sama i każe siostrom poczekać chwilę i iść za nią. Wchodzi do środka. Po drodze straszy ją kilka nietoperzy. Rozglądając się po jaskini najstarsza zauważa pozostałości po jakimś krwawym rytualne – ludzkie kości i serce zawinięte w czerwoną wstążkę. Pojawia się Tuatha, ale Prue nie może użyć na niej swojej mocy. Tuatha mówi, że dobre czarownice są bardzo przewidywalne, i że rzuciła czar by pozbawić ją jej mocy. Na odsiecz przychodzą Phoebe i Piper jednak Tuatha rzuca im trochę magicznego proszku pod nogi. Proszek wybucha, a dziewczyny upadają na ziemię. Prue podbiega do nich i pyta czy nic im nie jest. Tuatha mówi, że następnym razem będzie przygotowana na trzy wiedźmy, po czym wysypuje na siebie odrobinę proszku i znika...

Nastaje wieczór. Kyle ćwiczy używanie różdżki. Leo pomaga mu w tym. Chce aby Kyle odrzucił go za pomocą magii jednak nie udaje mu się to. Uważa, że to wszystko to jedna wielka pomyłka i chce wyjść. Jednak Leo zatrzymuje go i zaczyna go wkurzać. Mówi mu, że się boi, i że chce uciec od tego kim jest bo jest tchórzem, zerem. Kyle każe mu się... „solić” :P
Wtedy Leo podrzuca mu do rak różdżkę. Wkurzony Kyle używa jej mocy i wywala z całych sił Leo, niszcząc tym samym okno w solarium. Po chwili Leo orbuje i staje obok niego.

Dziewczyny wracają do domu i przybiegają do solarium by dowiedzieć się co to za huk. Leo odpowiada, że to tylko mały trening, nic wielkiego. Prue mówi, że to „nic wielkiego” będzie dużo kosztować. Piper mówi, że przynajmniej wie kto to naprawi ;P Leo zauważa ranę na jej czole. Kyle pyta dziewczyn czy skopały Tuath’cie tyłek. Pheebs odpowiada, że nie, a Prue tłumaczy, że była ona przygotowana na ich przybycie, a raczej na przybycie jej samej, bo rzuciła zaklęcie odbierające jej moc. Piper mówi, że zniknęła zanim ona zdążyła ją zamrozić, i że na szczęście nie była przygotowana na przybycie całej trójki bo już byłoby po nich. Leo mówi, że miały one dużo szczęścia. Pyta czy nie pomogą mu one z Kylem. Prue pyta się dlaczego tak mu zależy by nastolatek stanął do walki z czarownicą skoro nawet one nie były w stanie jej przezwyciężyć. Leo odpowiada, że on może to zrobić dopóki ma we władaniu różdżkę. Kyle jednak rezygnuje i chce wyjść. Mówi, że nawet one się jej boją a co dopiero on. Uważa, że nie może tego zrobić. Wychodząc rzuca różdżkę na kanapę w salonie.

Piper mówi Leo, że nie może on go do niczego zmusić nawet zważając na jego przeznaczenie. Siostry mają zamiar przeszukać Księgę Cieni, gdyż uważają, że skoro czarna magią może pozbawić mocy to biała magia również.

Dwóch kolejnych podróżników kręci się po lesie i szuka swojego zaginionego kolegi. Z krzewów wyłania się Tuatha i pyta ich czy szukają Blair Witch. Następnie słychać ich krzyk.
Wiedźma wraca do swojej jaskini i znów rzuca Zaklęcie Odebrania Mocy tym razem na całą trójkę. Później wysyła swojego węża by odnalazł jej różdżkę.

Piper siedzi w kuchni i przemywa ranę na czole mokrą ścierkę. Przychodzi do niej Leo i pyta czy ma ją uzdrowić. Piper odpowiada, że nie chce. Mówi też, że wszystko staje się takie kłopotliwe kiedy są blisko i kiedy on jej dotyka, a ona tego nie chce. Każe mu tylko wykonywać swoją robotę i nic więcej. Leo podchodzi do niej, mówi że właśnie to jest jego robota i leczy jej ranę. Piper dziękuje mu i próbuje odejść. Leo mówi jej, że on (Dan) nigdy jej nie zrozumie, jej sekretu i tego kim jest. Piper odpowiada, że może i nie, ale przynajmniej będzie on z nią zawsze kiedy ona będzie tego potrzebowała. Potem wychodzi...

Kyle idzie chodnikiem. Obok przejeżdża Dan razem z Jenny. Dziewczyna prosi wujka by się zatrzymał bo chce z nim porozmawiać. Wyjaśnia, że to znajomy Piper. Dan wypuszcza ją na zewnątrz i odjeżdża. Jenny podchodzi do Kyle’a i pyta go dokąd idzie. On odpowiada jej, że jak najdalej stąd. Jenny pyta gdzie jest jego różdżka. Kyle odpowiada, że nigdy nie była jego. Potem pyta Jenny od jak dawna zna siostry. Ona mówi mu, że parę miesięcy i pyta dlaczego ją o to pyta (masło maślane ale wiecie o co chodzi :P). On mówi jej, że siostry mają porąbaną teorię na temat tego, że jest ona kimś kim tak naprawdę nie jest. Jenny mówi mu, że Phoebe jej kiedyś powiedziała, że jeśli istnieje dla niej istotnego to ma to wielkie znaczenie. Uważa, że jeżeli one powiedziały, że Kyle kimś jest, to z pewnością mają rację. Kyle nagle dostaje olśnienia, zawraca i zaczyna biec.

Tuż przed kominkiem w salonie sióstr pojawia się wąż Tuath’y. Zaczyna pełznąć w stronę stojącej przy oknie Piper. Jest już blisko, jednak gdy wchodzą tam Prue i Phoebe, Piper odchodzi od okna i pyta je czy znalazły coś. Phoebe mówi, że znalazła jeden czar, ale do jego użycia potrzebne jest ludzkie serce. Piper mówi, że mogą wziąć jej bo i tak przysparza ono jej same kłopoty. Do salonu wchodzi Leo i krzyczy: „Wąż”. Piper bulwersuje się, że Leo nazywa ją wężem podczas gdy... Jednak Leo jej przerywa, pokazuje w stronę węża i znów krzyczy. Gdy Piper spostrzega gada, odskakuje ze strachu i ucieka do Phoebe. Wtedy Prue biegnie do komina, bierze pogrzebacz i przecina węża na pół. Jednak po chwili obie połówki zamieniają się w osobne węże. Prue odsuwa się od nich w kąt i każe Piper je zamrozić. Piper stara się, ale nie udaje jej się to. Węże zbliżają się do Prue. Kyle jest już przy drzwiach. Gdy słyszy krzyki wbiega do środka. Wtedy Leo podbiega do kanapy i rzuca mu różdżkę. Na początku Kyle nie wie co robić jednak w końcu krzyczy: „Giń!” po czym różdżka zaświeca się a węże wybuchają.

Phoebe przygotowuje trzy eliksiry – powodujący senność, na odrzucenie zagrożenia i na ugaszenie pożaru. Prue pyta ją jaki eliksir ma taką właściwość. Na co Phoebe odpiera: „Woda” ;D Phoebe tłumaczy, że nie miała zbyt dużo czasu na przygotowanie czegoś więcej. Piper pyta ją co z miksturą, która dodałaby Kyle’owi odwagi. Phoebe mówi, że nie ma takiej mikstury. Mówi, że się boi i nie tylko o Kyle’a, ale również o nie same, uczucie bezsilności jest dla niej ciężkie. Piper mówi, że może to jest ich lekcja na dzisiaj – nie polegać tylko i wyłącznie na swoich mocach. Prue mówi, że możliwe, ale jeśli mają one je odzyskać to muszą pomóc Kyle’owi pokonać Tuath’ę. Łapie fiolkę z wodą i mówi, że będą one musiały zrobić coś by Kyle poczuł się odważniejszy i to bez użycia magii. Phoebe zabiera pozostałe fiolki i wszystkie siostry wychodzą do salonu.

Pytają Leo jak im idzie. Leo odpowiada, że Kyle chyba jest gotowy. Phoebe doczepia się słowa „chyba”. Kyle mówi, że jest gotowy na tyle na ile może być. Nagle pojawia się Tuatha. Phoebe rzuca jej pod nogi eliksir wywołujący senność. Gdy fiolka się rozbija, wydostaje się z niej biały dym. Kiedy dociera on do twarzy wiedźmy, Tuatha udaje, że ziewa. Potem mówi, że siostry są nowe w czarownictwie i niedoświadczone. Potem rzuca Phoebe pod nogi swój eliksir senności. Gdy Phoebe czuje dym, upada na podłogę. Leo chce jej pomóc jednak gdy wbiega w dym również upada, ale najpier uderza głową w komodę :/ Tuatha rzuca jakąś torebeczkę pod nogi Prue i Piper a wtedy ich nogi zaczynają kamienieć. Następnie odbiera Kyle’owi różdżkę telekinezą. Wyśmiewa go, że żaden z niego Wybraniec. Piper przypomina Prue o „eliksirze odwagi”. Wtedy Prue rozbija fiolkę z wodą pod nogami Kyle’a. Tuatha mówi, że nie ma takiego eliksiru. Prue na to: „I kto tu jest niedoświadczony?”. Potem mówi Kyle’owi by odebrał wiedźmie różdżkę. Chłopak próbuje ją do siebie przyciągnąć. Różdżka wylatuje z rak czarownicy. Kyle i Tuatha siłują się o nią. Różdżka lata raz w lewo raz w prawo. W końcu Kyle wygrywa i różdżka przylatuje do niego. Chłopak używa jej mocy, a Tuatha wybucha. Następnie kamień z nóg sióstr znika.

Piper podbiega do Leo by sprawdzić czy wszystko z nim w porządku. Leo budzi się, a Piper pomaga mu wstać i usiąść na fotelu. Chce mu przynieść trochę lodu na stłuczone czoło, jednak Leo mówi, że nie potrzeba. Phoebe układa się na podłodze do snu jak gdyby nigdy nic ;) Leo mówi Piper, że zrozumiał czego ona chce, na co zasługuje, czyli na normalny związek którego on nie może jej dać ;( Potem orbuje.

Kyle przygląda się spalonej różdżce. Dziękuje Prue za wspomożenie eliksirem odwagi. Prue przyznaje się, że Tuatha miała rację, i że nie ma takiego eliksiru, że to była bujda. Kyle mówi, że to niczego nie zmienia, ponieważ nikt nie uwierzy mu w to jeśli by to komuś opowiedział. Prue mówi mu, że najważniejsze jest to, że on sam dobrze o tym wie, że tego dokonał, i dopóki będzie wierzył w siebie, będzie mógł odmienić wszystko. Oboje uśmiechają się.

Dziewczyny jak zwykle po udanej akcji idą do P3. Prue ma się tam zobaczyć z Jack’iem i oddać mu różdżkę. Piper pyta ją jak ona ma zamiar wytłumaczyć mu co stało się z tą biedną panią od różdżki. Prue odpowiada, że nie powie mu nic, chce mu tylko oddać różdżkę. Phoebe pyta jej czy to nie jest tylko wymówka by się z nim zobaczyć. Prue mówi, że to tylko interesy. Piper odchodzi gdyż umówiła się z Dan’em. Phoebe spogląda na siedzącego przy barze Jack’a i mówi, że jest całkiem ładniutki. Prue odpowiada, że może, ale jest palantem. Prue idzie do niego i oddaje mu różdżkę po czym chce się ulotnić. Jednak Jack zatrzymuje ją i pyta co jest nie tak z tą różdżką. Prue mówi, że trochę się uszkodziła. Jack na to, że to zaniża jej wartość. Prue odpowiada, że teraz jest warta tyle ile on za nią proponował. Jack uśmiecha się i zaprasza Prue na drinka. Ona zgadza się.

Piper spotyka się z Dan’em w specjalnym miejscu w klubie. Oboje siadają na kanapie. Dan mówi Piper, że wie, że ją i Leo łączy coś więcej niż przyjaźń itd. Piper mówi, że to koniec. Dan robi się smutny. Widząc to Piper tłumaczy mu, że chodziło jej o nią i o Leo a nie o niego. Mówi też, że nie właśnie dlatego chciała się z nim spotkać by nie było między nimi niejasności. Dan pyta ją czy jest tego pewna, a ona odpowiada, że tak i potem zaczynają sie całować. Fuj ;(

Koniec


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Filmiki:






Ekhm, mam taki pomysł. 6 odcinek tak jakoś mnie natchnął i chciałbym was prosić byście się wypowiedzieli w komach na pewien temat. A mianowicie na temat Piper, Dan’a i Leo. W sensie którego z nich bardziej lubicie i z którym z nich Piper powinna być (z którym jest jej lepiej, który do niej bardziej pasuje etc.) Mam nadzieję, że licznie i obficie wypowiecie się na ten temat. Liczę na wiele komów ;D

Ja od razu mówię, że oczywiście wolę Leo, i Piper zdecydowanie powinna być właśnie z nim. Dan’a po prostu nienawidzę, blee. Jest wstrętny, brzydki, obrzydliwy, głupi, obleśny (mógłbym tak wymieniać w nieskończoność)... i w ogóle wygląda jak wymięta szmata :P Ughh, nie cierpię go, normalnie mi się niedobrze robi jak go widzę, cały ten jego styl, mówienie, zachowywanie się, ufff. Normalnie mnie mdli jak widzę jak Piper i Dan się całują, koszmar. Jak oglądałem ten odcinek za pierwszym razem i zobaczyłem końcówkę (jak Piper całuje się z Dan’em) to myślałem, że wyjdę z siebie, stanę obok, i dosłownie pójdę tam do niej i ją uduszę własnoręcznie :/ Weźcie, jak ona w ogóle mogła wybrać Dan’a *głupek*... No dobra, moje zdanie już znacie, teraz czas na wasze ;D


Blessed Be...
.:Komentarze [38]:.
Dodaj
- Zobacz



Neighbours
>> sobota, 24 marca 2007 15:14:30

Cześć ;)

Czas ogłosić kto wygrał KONKURS. A więc oto lista zwycięzców.
Miejsce I – Jastina – 73 pkt.
Miejsce II – Miga – 45 pkt.
Miejsce III – Kajol1994 – 4 pkt.

Wielkie gratulacje, już niedługo rozdam nagrody, a po kody potrzebne by mieć reklamę Vip i Classic proszę się zgłosić do mnie na gg ;)

No i to by było tyle na temat konkursu ;P


Grono naszych serialowych postaci powiększyło się ostatnio tak więc chciałbym dziś przybliżyć dzisiaj wam je ;)



Dan Gordon

Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket

Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket

Dan (Greg Vaughan) jest nowym sąsiadem Czarodziejek. Mieszka tuż obok ze swoją siostrzenicą Jenny.

W przeszłości był zawodnikiem drużyny baseballowej „Seattle Mariners” aż do momentu kiedy złamał nogę. Później został budowlańcem.

Jest on opiekuńczy i wyrozumiały dla Jenny, co nie znaczy, że pozwala jej na wszystko. Jest również odpowiedzialny.

I już od samego początku spodobał się Phoebe i Piper ;)

Wiem, że to mało ale więcej nie było :P

Zdjęcia:


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting





Jenny

Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket

Jenny jak już wiemy jest siostrzenicą Dan’a. Jej rodzice, którzy byli zajęci pracą i musieli się przenieść do Arabii Saudyjskiej, zostawili ją pod opieką Dan’a na czas ich nieobecności.

Bardzo szybko zaprzyjaźniła się z siostrami Halliwell i wie, że jeśli ma jakiś problem może w każdej chwili poprosić je o pomoc.

Jenny wydaje się być dosyć smutna, raczej rzadko się uśmiecha. Tęskni za swoimi rodzicami, a po za tym różnie się układa między nią a wujkiem.

Tutaj też jak widać nie ma zbyt wiele informacji :P

Zdjęcia:

Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket

Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket

Photo Sharing and Video Hosting at Photobucket


Jeśli mogę wtrącić moje skromne zdanie to powiem, że nie przepadam za Dan’em, ale za to lubię Jenny, nawet bardzo ;) A wy co o nich sądzicie?? Napiszcie w komach ;D



Odcinek 3 – Namalowany Świat

Wieczór. Prue wycenia piękny obraz, na którym widnieje zamek, dla pewnej klientki - Jane. Opowiada jej o jego nadzwyczajnej strukturze, technice malowania itd. Jednak Jane bardzo się spieszy i nie chce jej się tego słuchać. Wygląda na zaniepokojoną. Mówi Prue, że cena nie gra roli. Chce tylko jak najszybciej sprzedać ten obraz. Prue każe jej tylko podpisać dokumenty i pozwala jej odejść.

Phoebe idzie korytarzem jakiejś firmy internetowej rozmawiając przez telefon. Okazuje się, że najmłodsza pożyczyła samochód Prue i wjechała w jakiś słupek. Prosi Piper by nie mówiła nic jej, dopóki Phoebe nie będzie miała pieniędzy na naprawę. Właśnie dlatego przyszła do tej firmy, gdyż wysłała do tu faks, a oni kazali jej przyjść na rozmowę. Phoebe kończy rozmowę.

Gdy wchodzi do biura, w środku zastaje tłum ludzi również czekających na rozmowę wstępną. Przedstawia się sekretarce i mówi, że miała przyjść na rozmowę. Kobieta nawet się nie odzywa tylko wręcza jej formularz do wypełnienia. Phoebe pyta jej czy c wszyscy ludzie też czekają na rozmowę, a na to sekretarka odpowiada jej, że skoro jest taka bystra to nie będzie miała problemu z wypełnieniem formularza.

Phoebe siada na ławce i słyszy jak jakiś facet rozmawia z jakąś dziewczyną na temat swoich osiągnięć edukacyjnych. Ona miała stypendium skądś tam podczas studiów nauk ścisłych, a on stypendium skądś tam gdy studiował na Harwardzie itd. Nagle odzywa się sekretarka i mówi, że ona też tam studiowała ;D Phoebe patrzy się na nich z niedowierzaniem. Jakiś chłopak obok mówi do Phoebe, że do przerażające co oni mówią. Mówi też, że po co komu fakultety z wyższych studiów, bo w końcu kto w dzisiejszych czasach nie potrafi napisać strony internetowej w języku HTML. Phoebe jest załamana i wychodzi.

Prue siedzi w biurze. Nagle zauważa światło bijące z okna w zamku na obrazie. Podchodzi do obrazu, bierze lupę i przygląda się okno. W pewnym momencie zauważa tam mężczyznę uciekającego przed ognistą kulą...

Następnego dnia Piper i Prue siedzą w kuchni. Piper przegląda jakieś papierki, a Prue opowiada jej o mężczyźnie z obrazu. Piper jej nie słucha. Prue pyta ją o co chodzi. Piper jest zdołowana upomnieniami od inspekcji budowlanej i naruszeniami przepisów w klubie. Mówi, że facet w obrazie przynajmniej nie musi się bać inspekcji...

Przychodzi Phoebe z Księgą Cieni. Mówi, że nie znalazła tam nic o mężczyźnie uwięzionym w obrazie. Piper pyta ją jak jej poszła rozmowa w sprawie o pracę. Phoebe robi super śmieszną minę, jakby chciała udusić Piper i odpowiada, że wszystko jest w porządku, ale musi jeszcze wypełnić test kompetencji. Najmłodsza ma zamiar ulotnić się z kuchni, jednak zatrzymuje ją Prue i pyta ją o kluczyki do samochodu. Phoebe odpowiada, że są w samochodzie, a ten jest w warsztacie, i że robiona jest wycena. Prue dziwi się. Wtedy Phoebe przyznaje się do tego, że uderzyła tyłem samochodu w słupek. Mówi też, że wie co Prue myśli, że jak mogła być tak nieodpowiedzialna i głupia żeby wjechać samochodem w słupek. Prue mówi, że wcale nie uważa ją za głupią i pyta skąd jej to przyszło na myśl. Phoebe odpowiada, że stąd, że jest najmłodszą siostrą, która zawsze wpakuje się w kłopoty i zawsze jest przyczyną wszystkich problemów. Jak zwykle Piper próbuje ominąć kłótnie i wyjść. Wtedy Phoebe mówi, że zawsze ona unika wszystkich kłótni i zachowuje neutralność w rodzinnych sporach. Piper odpowiada, że ma rację i niech sama sobie radzi z tym co nabroiła.
Phoebe przeprasza Prue i obiecuje jej, że zwróci jej pieniądze za naprawę co do centa. Potem wychodzi.

Prue mówi Piper, żeby zapomnieć o samochodzie a zająć się facetem z obrazu. Piper mówi jej, że skoro nie woła głośno o pomoc to należy go olać i nie przysparzać sobie dodatkowych kłopotów. Potem mówi, że musi iść do Dan’a i wychodzi.

Piper idzie do domu obok. Otwiera jej Dan. Piper mówi mu, że jej klub odwiedzili inspektorzy budowlani i znaleźli całą stertę naruszeń przepisów. Z domu wychodzi Jenny, wita się z Piper, żegna się z Dan’em i mówi mu, żeby nie zapomniał o obietnicy. Potem odchodzi. Dan mówi Piper, że sprawdzi te naruszenia i co się z nimi da zrobić w zamian za to, że ona pomoże jej w tej obietnicy, o której mówiła Jenny. Piper mówi, że się zgadza, pyta jaka to obietnica. Dan wyjaśnia jej, że obiecał Jenny pomóc przy referacie z biologii... na temat rozmnażania ;D Mówi, że trochę mu głupio rozmawiać o seksie ze swoją siostrzenicą. Piper obiecuje pomoc.

Prue przyjmuje u siebie w biurze Jane. Mówi, że wszystko z dokumentami jest w porządku, ale że jest w nim coś dziwnego. Jane pyta ją czy widziała ona mężczyznę w środku. Mówi, że tak właśnie się zaczyna, że najpier widzi się światło i mężczyznę, który szybko znika, potem się o tym myśli bo to nielogiczne itd. Prue pyta jej czy wie ona kim jest ten mężczyzna. Jane odpowiada, że nie ma zielonego pojęcia i myśli, że jest on uwięziony w środku. Zaczyna się denerwować. Mówi Prue, że to dopiero początek i radzi jej sprzedać obraz jak najszybciej.

Phoebe siedzi u siebie w pokoju na łóżku i pisze na karteczce wymyślone przez siebie zaklęcie. Puka Piper. Wtedy Phoebe chowa Księgę cieni i karteczkę pod kołdrę. Następnie pozwala jej wejść. Piper mówi jej, że dzwonili z warsztatu, i że naprawa będzie kosztowa 1200 $. Phoebe mówi, że wie o tym, bo odsłuchała wiadomość. Mówi też, że musi zdobyć tą pracę by zapłacić za naprawę. Piper prosi ją by nie robiła niczego czego ona by nie zrobiła. Phoebe obiecuje jej, że nie zrobi. Potem Piper wychodzi. Phoebe mówi sama do siebie: „Ty na pewno nie rzuciłabyś zaklęcia mądrości”, po czym wyjmuje Księgę i dokańcza pisać zaklęcie. Następnie zagina karteczkę i przykłada ją sobie do głowy i wypowiada ułożone przez siebie Zaklęcie Mądrości. Zaraz potem bierze jakąś encyklopedie, wystawia nad nią ręce, a kartki zaczynają bardzo szybko się przewracać. Kiedy dochodzi do końca, Phoebe mówi pierwsze i ostatnie hasło z encyklopedii i wyjaśnie je ;)

Asystent Prue – Joe, przynosi jej zdjęcie obrazu z rentgena. Okazuje się, że przy prześwietleniu widać ukryty na obrazie napis po łacinie. Prue chce to dokładnie zbadać i prosi Joe’go by sobie poszedł. Mężczyzna wychodzi. Prue znów zaczyna widzieć światło dochodzące z obrazu. Gdy patrzy przez lupę, widzi na oknie napis: „Pomocy”. Prue decyduje się powiedzieć ukryty napis na głos. Okazuje się, że jest to Zaklęcie, po którego wypowiedzeniu Prue zostaje wciągnięta do wnętra obrazu...

Będąc w środku zamku, najstarsza nie może otworzyć żadnych drzwi. Nagle w jej kierunku strzela płomień z posągu. Prue uchyla się przed nim. W pewnym momencie podbiega do niej tajemniczy mężczyzna i biegnie razem z nią do kąta. Prue pyta go kim jest i gdzie się znajduje. Mężczyzna odpowiada jej, że ma na imię Malcolm, i że jest uwięziony w zamku, wewnątrz obrazu. Mówi tez, że Prue miała mu pomóc, a nie dołączyć do niego. Ona odpowiada, że myślała, że zaklęcie uwolni go a nie wsadzi ją do środka. Malcolm każe jej biec w stronę półki. Oboje tam dobiegają, a wtedy w ich kierunku strzelają płomienie. Prue odrzuca je telekinezą. Malcolm dziwi się tym, ale czym prędzej łapie za jedną z książek przez co półka otwiera się. Oboje wchodzą do środka.

Następnego dnia Piper przychodzi do kuchni i wita się z Phoebe. Phoebe mówi jej, że dzwonił Dan, i że mają się spotkać o 12 w klubie. Piper mało teraz interesuje klub. Martwi się o Prue, gdyż wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że od wczorajszego dnia nie było jej w domu. Phoebe jako intelektualistka strzela jej wykład o tym, że 63% zaginionych osób znajduje się w ciągu doby, że prawdopodobieństwo wypadku wynosi ileś tam, że biorąc pod uwagę jej dobry stan zdrowia, możliwości obronne, prawdopodobieństwo jej zgonu wynosi mniej niż 4,1% ;D Piper patrzy się na nią przez chwilę osłupiała i w końcu pyta, czy grzebała ona w Księdze Cieni. Phoebe odpowiada, że nie, bo po co miałaby to robić. Piper mówi, że nie ma na to czasu, i że jedzie do Buckland sprawdzić co się stało. Prosi Phoebe aby ona zamiast niej poszła na spotkanie z Dan’em i potem jej wszystko przekazała.

Prue siedzi na krześle w komnacie, a Malcolm stoi po drugiej stronie i trzyma jakiś bodajże świecznik. Każe jej nie zbliżać się do siebie gdyż nienawidzi wiedźm. Prue powtarza mu, że jest dobrą wiedźmą i chce mu pomóc. W końcu Malcolm przekonuje się do niej. Prue podchodzi do niego by sprawdzić jego ranę na czole. Pyta go dlaczego tak nienawidzi czarownic. On odpowiada jej, że spotykał się z czarownicą imieniem Nell, a gdy zerwali, ona podstępem uwięziła go w obrazie. Prue pyta także jak długo on jest tu uwięziony. Malcolm odpowiada jej, że całe 70 lat. Prue mówi, że nie zamierza tu siedzieć tak długo, i że ma siostry, które są jedynymi osobami, które mogą pomóc im się stąd wydostać.

Phoebe jedzie na to spotkanie. Mówi Dan’owi, że nawet nie ma pojęcia jak bardzo ona się zna na każdej z dziedzin budownictwa ;) Mówi też, że Piper nie mogła przyjechać bo coś jej wypadło.

Piper jedzie do Buckland i wchodzi do biura Prue. Znajduje tam jej sweter oraz torebkę i nic więcej. Nagle wchodzi Joe. Wita się z dziewczyną i pyta gdzie jest Prue. Piper odpowiada mu, że jest gdzieś. Joe mówi, że przyszedł tylko po obraz. Piper go przeprasza. Mężczyzna pyta: „Za co?”. Wtedy Piper go zamraża i mówi: „Za to”.

W tym samym czasie Prue i Malcolm idą do głównej komnaty. Prue ma plan by napisać na oknie wskazówki dla sióstr oraz imię Nell, by nie popełniły tego samego błędu co ona. Następnie oboje biegną do jednego kąta. Malcolm pyta ją co da napisanie imienia Nell na szybie. Prue tłumaczy, że siostry odbiorą to jako podpowiedź i sprawdzą imię Nell w Księdze Cieni. Potem oboje biegną do następnego kąta. Prue pyta Malcolm’a jak udało mu się napisać „Ratunku” na szybie. Mężczyzna odpowiada, że zajęło to mu wiele lat zanim udało mu się to zrobić. Mówi też, że wiąże się z tym wielkie ryzyko. Prue mówi, że nie ma wyjścia. Oboje podbiegają blisko okna, jednak Malcolm zatrzymuje Prue i mówi, żeby uważała. Prue pyta go co jest nie tak z oknem.

W tym momencie Piper bierze obraz wraz z rentgenem i wychodzi. Wewnątrz zamku wszystko zaczyna się trząść, Prue i Malcolm upadają na ziemię. Prue chce za wszelką cenę dotrzeć do okna, jednak idąca Piper ciągle powoduje trzęsienia wewnątrz obrazu. Prue i Malcolm chowają się pod stołem. Malcolm przekonuje najstarszą, że napisze imiona gdy obraz przestanie się ruszać. Mówi też, że nie spodziewał się, że to kobieta odczyta jego SOS i będzie próbowała mu pomóc. Prue pyta go czy to niemożliwe żeby kobieta uratowała faceta. Wtedy Malcolm opowiada, że wciąż na to czeka. Prue każe mu czekać dalej, a następnie oboje biegną do półki z książkami.

Piper wraca do domu. Phoebe rozmawia przez telefon. Mówi, że chce umówić się na rozmowę kwalifikacyjną i oddać swój test. Gdy kończy rozmowę mówi Piper, że kosztorys będzie gotowy na jutro. Piper mówi, że są większe problemy niż przepisy budowlane. Mówi siostrze o tym, że nie ma nigdzie Prue i o tym, że ukradła obraz. Piper uważa, że trzeba się pospieszyć, zanim wszyscy się zorientują, że Prue zniknęła i obraz także. Phoebe jej nie słucha, ogląda teleturniej. Podgłasza i zanim ktoś zdąży cokolwiek powiedzieć, Phoebe poprawnie odpowiada na zadawane w teleturnieju pytania. Piper zabiera jej pilota i wyłącza telewizor. Jest wkurzona, pyta czy nie rzuciła ona żadnego zaklęcia. Phoebe zaczyna owijać w bawełnę, że była jej potrzebna praca, i że musiała rozwiązać test kompetencji etc. Piper każe jej się przyznać. Phoebe mówi jej o zaklęciu mądrości. Tłumaczy też, że działa ono jedynie do siódmej dzisiejszego dnia. Piper jest na nią zła, przestrzega ją przed konsekwencjami jakie niesie ze sobą używanie czarów do osiągnięcia korzyści osobistej. Phoebe mówi, że nie robi tego dla korzyści osobistej tylko po to by naprawić to co zniszczyła. Tłumaczy jej, że tam w biurze była otoczona przez stado mądrych i wykształconych ludzi, a ona nie wykształcona była tam sama... Chciała się poczuć mądrą, bo mądrzy ludzie są szanowani. Uważa, że Piper wie jak to jest bo w końcu ukończyła czteroletnie studia. Piper mówi, że to nic nie znaczy, bo pomimo to nigdy nie będzie umiała rzeczy, które umie Phoebe. Pyta też, co Phoebe zrobi gdy zaklęcie mądrości przestanie działać. Phoebe odpowiada, że tym będzie się martwić później. Potem zaczyna iść na górę. Piper każe jej zaczekać, bierze rentgen do rąk i pyta ją co to znaczy, a następnie czyta zaklęcie i zostaje wciągnięta przez obraz. Phoebe biegnie do obrazu i woła swoją siostrę.

Piper wewnątrz zamku ucieka przed ognistymi kulami. W porę Prue odpycha jedną z nich i każe siostrze przybiec do półki z książkami. Piper biegnie w tamtą stronę jednak strzela do niej ognista kula. Piper w ostatniej chwili ją zamraża i wbiega do komnaty za półką. Malcolm ma pretensje i pyta czy to ta siostra, która miała ich uratować.

Piper mówi, że nie chce spędzić reszty życia uwięziona w zamku i w dodatku ze złamanym butem. Ma jednak pomysł. Potrzeba kogoś naprawdę mądrego by ich stamtąd wydostać. Mówi, że Phoebe rzuciła na siebie zaklęcie mądrości i tylko ona może im pomóc. Każe również się pospieszyć z napisaniem wiadomości na szybie bo zaklęcie trwa tylko do siódmej.

Phoebe znosi Księgę Cieni na dół i siada w przedpokoju. Zaczyna przewracać kartki w poszukiwaniu jakiejś odpowiedzi. Dzwonek do drzwi. To Jenny. Phoebe chowa księgę pod stołem i idzie otworzyć.

Piper, Prue i Malcolm idą do głównej komnaty by napisać imię Nell na szybie. Piper i Prue zbliżają się do okna. Międzyczasie Piper zamraża płomień lecący prosto na nią. Gdy dziewczyna podchodzi do okna ze ścian wypadają ostrza. Na szczęście udaje jej się ich uniknąć. Prue rozsuwa ostrza telekinezą, wtedy Piper pisze na szybie imię Nell. Potem ucieka. Następnie Prue przenosi ognistą kulę w pobliże okna by podświetlić napis.

Phoebe i Jenny rozmawiają. Phoebe dziwi się, że Dan poprosił Piper o pomoc w napisaniu referatu o rozmnażaniu. Jenny tłumaczy, że wszystko wie o seksie, ale była zbyt skrępowana by powiedzieć o tym wujkowi, dlatego pyta Phoebe czy nie mogłyby one pooglądać razem telewizji. Phoebe dostrzega światełko z obrazu. Każe Jenny przynieść długopis, a następnie podchodzi do obrazu z lupą i czyta napis.
Gdy Jenny przynosi jej długopis, Phoebe zaczyna pisać referat. Gdy mówi cos o chromosomach itd. Jenny patrzy na nią zdziwiona. Phoebe myśli, że to zbyt skomplikowane i zamiast tego rysuje jej obrazek i każe jej wyjść. Jenny stojąc na schodach przed domem ogląda rysunek, a na nim jest komórka jajowa i plemniki ;)

Domu przygląda się siedząca w samochodzie Jane...

Phoebe wraca do przeszukiwania Księgi. Każąc Księdze znaleźć Nell, znajduje tekst po łacinie. Oczywiście go rozumie. Czyta o groźnym czarowniku, który został uwięziony w obrazie przez dobrą czarownice o imieniu Nell. Phoebe znajduje także sposób na wydostanie się z obrazu. Nie wie tylko jak przesłać zaklęcie do środka, nie dostając się tam samej. Po chwili to pokoju wchodzi Kicia.

Prue proponuje by na zmianę czekać przy półce z książkami i czekać na Phoebe. Pierwszy decyduje się pójść Malcolm. Prue dzieli się z Piper swoimi podejrzeniami. Uważa, że by stworzyć ten świat potrzeba było dużo czasu oraz magii na wysokim poziomie, i że to trochę dziwne, że Nell wysilała się tak tylko po to by się zemścić. Piper zgadza się z nią. Prue mówi również, że im, Czarodziejkom, było trudno dostać się do okna i napisać coś na nim, a co dopiero zwykłemu śmiertelnikowi. Wydaje jej się to podejrzane. Nagle słychać głośny dźwięk z głównej komnaty, a następnie miauczenie kota. Malcolm podchodzi do niego i ściąga mu obróżkę. Prue i Piper wchodzą tam. Malcolm demonicznym głosem zaczyna czytać to co jest napisane na obróżce. Zanim zdąża dokończyć, ujawnia swoje prawdziwe oblicze, to że jest czarownikiem. Używając mocy mrugania, pojawia się z jednego miejsca w drugim. Następnie wymawia ostatnie słowo i wydostaje się z obrazu.

Phoebe czeka przed obrazem na swoje siostry. Jednak zamiast nich widzi przed sobą Malcolm’a. Czarownik dziękuje jej, za uwolnienie z obrazu, mówi, że czekał na to całe 70 lat. Mówi też, że jej siostry zostały wewnątrz z kotem, ale bez obróżki. Phoebe pyta go czy ta kobieta, która przyniosła Prue obraz też jest złą czarownicą. Malcolm odpowiada, że Jane jest jego kochanką, i że przez całe 70 lat próbowała ona go wydostać z obrazu. Phoebe zadaje mu cios karate, który wyrzuca Malcolma do solarium. Dziewczyna mówi, że czytała podręcznik karate, a to daje jej czarny pas. Malcolm przenika tuż za nią. Wtedy ona go uderza i znów kopie, co wyrzuca go na schody. Mówi, że jest mistrzem ;) Malcolm, mówi, że nie będzie już taka mądra i przebiegła kiedy wybije siódma. Potem znika.

Następnie pojawia się przed domem. Jane podbiega do niego i oboje zaczynają się całować. Jane chce uciekać stąd jak najprędzej, ale Malcolm ją zatrzymuje i mówi, że ma dla niej prezent – moc przeczuć.

Prue i Piper rozmyślają. Wiedzą, że Phoebe musi się pospieszyć i wydostać je stamtąd zanim Malcolm zrobi jej krzywdę. Piper mówi, że gdy będzie po wszystkim to kupi Phoebe nowe buty. Prue dodaje, że kupi jej pasującą torebkę ;)

Phoebe stara się przeszukać Księgę Cieni, jednak wybija siódma i zaklęcie przestaje działać. Phoebe nie może sobie przypomnieć słów zaklęcia. A gdy dociera do strony z historią po łacinie, nie może nic odczytać bo nie rozumie już dłużej łaciny.

Nagle zjawia się Malcolm wraz z Jane. Jane podchodzi do obrazu, na jej palcu pojawia się płomyk, a następnie podpala ona obraz i każe Phoebe pożegnać się z rodziną. Phoebe chce ją powstrzymać jednak łapie ją Malcolm. Wtedy Phoebe czyta zaklęcie z leżącego nieopodal rentgenu i cała trójka zostaje wchłonięta do środka obrazu.

Prue i Piper czując dym wychodzą do głównej komnaty. Prue domyśla się, że Malcolm podpalił obraz. Pierwsza pojawia się tam Phoebe i od razu podbiega do sióstr. Następnie zjawiają się tam Malcolm i Jane. Malcolm mówi, że teraz wszystkie trzy spłoną. Gdy szuka obroży w kieszeni, Phoebe pokazuje mu ją i mówi: „Tego szukasz?”. Potem każe Piper zamrozić ich. Następnie dziewczyny zabierają Kicie i Phoebe czyta Zaklęcie. Obraz spala się.

Gdy dziewczyny są już na zewnątrz gaszą płomienie. Prue dziękuje siostrze za uratowanie. Piper pyta ją w jaki sposób zabrała Malcolm’owi obrożę. Phoebe przyznaje się, że grzebała mu w kieszeniach ;D

Następnego dnia dziewczyny jadą do klubu. Piper rozmawia z Dan’em. Oglądając zaproponowane poprawki kosztujące ćwierć miliona Piper mówi, że cieszy się, że nie pomogła Jenny przy referacie ;P Dan tłumaczy, że to są propozycje Phoebe. Piper pyta go czy on byłby to w stanie zrobić szybki i w miarę tanio. Dan odpowiada, że tak. Piper go zatrudnia ;D

Potem Dan podchodzi do Phoebe i mówi jej o referacie. Phoebe go przeprasza i tłumaczy, że tamtego dnia nie była sobą. Dan oddaje jej kartkę z rysunkiem i prosi ją by pomogła Jenny jeszcze raz, ale chce aby praca była napisana własnoręcznie przez Jenny. Phoebe zgadza się. Potem Dan wychodzi.

Phoebe przyznaje się, że dzięki zaklęciu mądrości zrozumiała, że jest tyle ciekawych informacji, których można by się nauczyć. Mówi też, że przemyśli powrót do collage’u. Oprócz tego drze swój test kompetencyjny i mówi, że nie dostanie tej pracy ;) Piper każe jej obejrzeć prezenty. Phoebe wyciąga torebkę i buty. Jest z nich zadowolona. Prue i Piper nabijają się z niej jeszcze przez chwilę co do tego jaka to ona mądra i bystra. Potem Prue łapie kartkę z referatem i pyta Phoebe co oznacza ten rysunek. Phoebe pokazując na komórkę jajową mówi: „To jest Piper”. Potem pokazuje na plemniki: „A to jest Dan...”. I na zakończenie siostry zaczynają się przekomarzać ;)

Koniec


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Filmiki:







Odcinek 4 – Diabelska Muzyka

W klubie Piper jest cicho i spokojnie. Przy barze siedzi niewielu klientów. Phoebe siedzi przy jednym stoliku z Prue i mówi, że czuje się jak w grobowcu. Prue mówi, że powinny przyjąć ofertę Chris’a Barker’a, który jest inwestorem i zaproponował im pożyczkę bez odsetek, którą siostry mogłyby zwrócić w każdej chwili. Phoebe pyta siostrę czy to nie jakiś oszust. Prue odpowiada, że jest w porządku. Phoebe pyta kiedy one mają zamiar powiedzieć o tym Piper. Prue odpowiada, że wtedy gdy klub zacznie przynosić straty.

Podchodzi do nich Piper. Pyta czy podoba im się nazwa: „P3”. Siostry uważają, że to świetny pomysł. Phoebe pyta Piper czy nie uważa ona, że w klubie jest trochę... spokojnie. Piper odpowiada, że to się rozkręci gdy wieści się rozejdą i zacznie tu przychodzić więcej osób. Potem odchodzi. Phoebe boi się, że stracą one dom gdyż nie będą miały z czego spłacić pożyczki. Prue mówi, że tak się nie stanie gdyż przyjmą one ofertę Barker’a i wszystko będzie ok.

Tymczasem w San Francisco gra znany zespół Dishwalla. Wiele osób bawi się na ich koncercie. Jest tam również Leo, jednak wygląda na to, że czegoś lub kogoś szuka zamiast się bawić razem z innymi.

Menadżer zespołu zabiera pewną naiwną dziewczynę na zaplecze. Jest ona zafascynowana, że będzie mogła zobaczyć zespół na własne oczy. Dziwi się dlaczego facet wybrał właśnie ją. On odpowiada jej, że wygląda na dobrą duszyczkę, a po za tym powiedziała, że zrobi wszystko by się z nimi zobaczyć. Potem otwiera drzwi i wpuszcza ją do środka.

Dziewczyna czeka, jednak gdy się odwraca widzi coś po czym zaczyna krzyczeć. Jednak nikt tego nie słyszy, wszyscy są zajęci zabawą. Po chwili menadżer wchodzi do środka. Po dziewczynie nie ma ani śladu. Mężczyzna mówi, że to koniec, że nie będzie już nikogo więcej. Za jego plecami pojawia się demoniczny potwór. Mówi mężczyźnie, że dostanie on czego chce, jeśli on sam również dostanie czego chce. Następnie odsłania płaszcz, a pod nim widać jego brzuch, w którym widać krzyczącą twarz dziewczyny...

Następnego dnia w jakiejś rozgłośni radiowej mowa jest o zespole Dishwalla i jego menadżerze – Jeff’ie Carlton’ie. Gdy mężczyzna wychodzi ze studia spotyka na korytarzu Leo. Pyta go gdzie jest łazienka. Leo zaprowadza go za róg i dmucha mu jakimś magicznym proszkiem w twarz.

Piper siedzi w klubie i podlicza zyski i straty jakie przyniósł klub. Niestety wynik jest na minusie. Przychodzi Jenny. Mówi Piper, że nie są jeszcze przyjaciółkami, ale tylko sąsiadkami, a w końcu sąsiedzi powinni wyświadczać sobie przysługi... Piper jej przerywa i pyta o jakiej przysłudze ona mówi. Jenny odpowiada że musi przyjść na koncert i „ich” zobaczyć bo jeśli nie to umrze i prosi Piper by mogła wejść do klubu dzisiejszego wieczoru. Piper pyta ją o czym ona w ogóle mówi. Wtedy zjawia się Jeff Carlton. Mówi Piper, że Dishwalla chce zagrać koncert w „jej małym klubiku” by poznać się na nowo coś tam coś tam... Piper jest tym zdziwiona jednak zgadza się, gdyż przyniosło by to jej wielu klientów.
Jenny pyta menadżera czy mogłaby się spotkać z zespołem po koncercie, mówi, że zrobiłaby by wszystko żeby ich poznać. Jeff każe jej uważać z życzeniami...

Prue rozmawia przez telefon z Barker’em. Pyta go czy oferta jest wciąż aktualna i czy warunki się nie zmieniły. Mężczyzna odpowiada, że wszystko jest ok, i że nie ma wątpliwości, że pieniądze do niego wrócą gdy klub zacznie prosperować.. Oprócz tego próbuje przekonać Prue, aby umówiła się ona z nim na kolację... w Paryżu. Prue cały czas odrzuca jego propozycję, jednak mężczyzna nie daje za wygraną. W końcu daje sobie spokój. Mówi, że przyjdzie dzisiaj do klubu z pieniędzmi. Potem Prue żegna się z nim i się rozłącza.

Mówi Phoebe, że wszystko jest załatwione, i że Barker chce się z nimi spotkać w klubie. Do kuchni wbiega podekscytowana Piper z okrzykiem: „Zgadnijcie co zrobiłam!” ;) Mówi siostrom, że Dishwalla zdecydowało się zagrać w jej klubie dziś wieczorem. Mówi też, że rozesłała ulotki, umieściła informacje w sieci, i że wszystkiego dokonała sama. Siostry są zdumione. Dzwonek do drzwi. Piper biegnie otworzyć. To Leo. Piper jest ucieszona, uważa, że dzień jest coraz lepszy. Jednak Leo wyjawia jej prawdę, że to dzięki niemu Dishwalla zagra w P3. Mówi, że trzeba działać szybko gdyż mają oni do czynienia z demonem. Piper jest wkurzona i zła na niego, że jej o niczym nie powiedział. Nie chce by w jej klubie były jakieś demony. Leo tłumaczy, ze Jeff zawarł pakt z Masselin’em. Dzięki temu otrzymuje on bogactwo i sukces, w zamian za dostarczanie Masselin’owi niewinnych dusz. Prue pyta co się dzieje z jego ofiarami. Leo odpowiada, że są pochłanianie przez Masselin’a dla zdobycia ich dusz, im więcej dusz zgromadzi tym większy Carlton odniesie sukces. Mówi też, że nie można zabić demona nie uwalniając najpier ofiar będących w nim. Piper ironicznie pyta, czy cała ta akcja z uwalnianiem i zabijaniem demona ma się odbywać w przerwach między występami, czy w czasie bisów. Leo rozumie ją, wie że jest zła. Piper odpowiada, że nie jest zła tylko wściekła. Leo mówi, że muszą oni porozmawiać, ale nie teraz gdyż musi on iść. Następnie ulatnia się. Phoebe mówi, że Leo nie miał wyboru i zdaje się, że one też go nie mają. Prue mówi, że musi jechać do biura i zerwać umowę z inwestorem (Barker’em).

Carlton kieruje ekipą przewożącą sprzęt do P3. Przychodzi do niego Morris. Pokazując mu zdjęcia zaginionych dziewczyn, pyta go czy nie widział, którejś z nich. Uważa, że Carlton jest winny ich zniknięcia gdyż każda z ofiar zniknęła w czasie koncertu Dishwalla w miejscowych klubach. Jeff mówi mu, że widział setki takich dziewczyn i nie rozpoznaje żadnej z nich.

Phoebe i Piper idą na strych. Czytają o Masselin’ie w Księdze Cieni. Piper uważa, że Leo zachował się nie właściwie. Dziwi się dlaczego był zły na nią za to że ona była zła. Dziewczyny czytają informacje o demonie i jego ofiarach. Decydują się je jakoś stamtąd uwolnić. Muszą się dostać do demona poprzez Carlton’a gdyż to on dostarcza Msselin’owi dusze.

Jeff przychodzi na zaplecze. Rozmawia z Masselin’em. Mówi mu, że gliniarze zaczynają węszyć, i że zrywa pakt gdyż nie chce zostać złapany. Masselin podpala go żywcem. Potem gasi płomienie i każe mężczyźnie przynieść mu więcej dusz.

Prue spotyka się w swoim biurze z Barker’em. Mówi mu, że się rozmyśliła, i że nie chce już brać od niego pieniędzy. Barker mówi, że wie, że to z powodu występu Dishwalla w P3 i dlatego postanowił tak czy siak zrobić na tym interes i wykupić długi klubu. Prue prosi go by nie robił tego dla swojego własnego dobra. Biznesmen pyta ją czy to groźba. Potem każe jej zarezerwować dla siebie dwa bilety i stolik blisko sceny gdyż chce zobaczyć co kupuje.

Piper i Phoebe siedzą w kuchni i przygotowują wywar. Phoebe tłumaczy siostrze, że ma on zamienić Masselin’a w chmurę dymu i uwolnić jego ofiary całe i zdrowe. Piper mówi, że nie są one w stanie podać kotu witamin więc w jaki sposób niby wleją demonowi coś do gardła. Phoebe wyjmuję balonik i mówi: „W tym”. Piper pyta: „A gdzie jest łych cukru na tyle duża by to ukryć?”, na co Phoebe odpowiada: „Patrzysz na nią”. Phoebe tłumaczy, że jedynym sposobem na dojście do Masselin’a jest Carlton, a więc trzeba się zbliżyć do Carltona. Mówi, że ma zamiar udawać głupią i naiwną panienkę by dostać się do Masselin’a i zmusić go jakoś do połknięcia wywaru zanim on połknie ją samą. Piper uważa, że to zbyt niebezpieczne. Phoebe przekonuje ją, że nic jej nie będzie gdyż Piper i Prue będą ją ubezpieczać.

Piper podchodzi z jakimiś ziołami do robota kuchennego i mówi, że go nienawidzi. Phoebe mówi, że to oczywiste bo w końcu to demon. Piper mówi dalej, że nawet nie zapytał jak nakazuje przyzwoitość, że powinien z nią to omówić. Phoebe orientuje się, że chodzi o Leo. Piper mówi dalej, że zachował się on tak jakby nic ich wcześniej nie łączyło, jakby to był tylko biznes. Dziewczyna w złości włącza robota kuchennego i wszystkie roślinki zaczynają wylatywać na zewnątrz. Phoebe wyłącza robota i zakrywa go pokrywką. Piper mówi, że w końcu widziała przyszłość, a w niej ona i Leo byli małżeństwem, a skoro tak się stało to oznacza, że musiała być między nimi jakaś więź, pytanie tylko gdzie ta więź. Phoebe odpowiada, że zapewnie gdzieś między problemami i komplikacjami. Radzi siostrze by z nim porozmawiała. Piper mówi, że zamiast rozmawiać wolałaby go zamrozić i kopnąć w... i w tym momencie przerywa jej dzwonek. Dziewczyna mówi, że ma nadzieje, że to nie on. Następnie idzie otworzyć.

To Dan. Pyta Piper czy pozwoliła ona przyjść Jenny na koncert Dishwalla. Piper mówi, że nie powiedziała kategorycznego nie, ale mimo wszystko mówi, że Jenny nie może przyjść. Dan mówi, że Jenny twierdzi, że Piper jej pozwoliła. Przychodzi Leo. Poznaje Dan’a. Piper dziwi się skąd on go zna. Leo tłumaczy, że Dan był zawodnikiem drużyny baseballowej dopóki kontuzja kolana go nie wyeliminowała. Piper jest wkurzona. Mówi: „Masz czas na baseball, ale nie masz czasu by powiedzieć mi, że wiesz kto pojawi się wiesz gdzie?”. Dan mówi, że jeśli muszą oni pogadać to, że zostawi ich samych. Piper mówi, że nie muszą, i że Leo wpada tylko czasami by coś naprawić. Mówi także, że Phoebe się nim zajmie, i że oni musza iść pogadać z Jenny. Następnie wychodzą.

Idąc do windy, Prue natyka się na Darryl’a. Policjant chce wyciągnąć od niej informacje na temat Jeff’a Carlton’a. Mówi, że jak zwykle nie wiele wie, ale zawsze gdy ona i jej siostry się w coś pakują robi się gorąco. Prue mówi mu, że to niebezpieczne. Darryl mówi, że szanuje to, że ona dba o jego bezpieczeństwo, ale jest policjantem i tu chodzi o jego pracę. Prue daje z siebie wyciągnąć jedynie tyle, że razem z siostrami pracuje nad tą sprawą.

Piper i Dan przychodzą do Jenny. Piper próbuje jej wytłumaczyć, że jeżeli przyjdzie ona do klubu to mogą go zamknąć. Jenny pyta skąd by się mieli dowiedzieć, bo ona nie ma zamiaru nikomu nic mówić. Dan próbuje się wtrącić, jednak Jenny krzyczy na niego, bo jest wzorem prawości i uczciwości bo nigdy nie podrobił dowodu by dostać się do baru i nigdy nie zrobił nic złego. Mówi, że Piper pozwoliła jej wejść do klubu jednak ona zaprzecza temu. Jenny jest zła i wychodzi z płaczem z pokoju.

Nadchodzi wieczór. Tłumy nadciągają do klubu by zobaczyć zespół. Phoebe pyta Prue czy zostawiła bilety dla Barker’a tak jak prosił. Prue odpowiada, że nie tylko nie zrobiła tego, ale również zabroniła ochroniarzowi wpuszczenie go do środka. Potem pyta, czy Phoebe ma przy sobie truciznę. Phoebe pokazuje jej torebkę, w której ma balonik napełniony wywarem.

Nadchodzi Carlton. Dziewczyny ustawiają się na swoich pozycjach. Piper mówi Carlton’owi, że zespół jest już na miejscu, i że wszystko jest ok. Mężczyzna odchodzi, a po chwili zjawia się Leo. Piper nie chce za bardzo z nim rozmawiać.

Phoebe idzie do Carlton’a. Gra naiwną i głupiutką panienkę. Mówi, że widziała go top liście teledysków MTV, i że do tej pory nie wiedziała, że istnieje ktoś taki jak menadżer muzyczny. Mówi także, że chodzi do jakiejś tam szkoły i chciałaby dostać od niego jakieś wskazówki. Mówi, że zrobiłaby niemal wszystko by dostać się do branży. Słysząc to Carlton proponuje jej spotkanie się z zespołem. Potem prowadzi ją na zaplecze. Piper i Prue idą za nimi. Carlton zamyka za sobą drzwi i w końcu wpycha Phoebe do następnego pomieszczenia. Pojawia się Masselin. Gdy Phoebe zamachuje się na niego balonem, demon znika. Tymczasem Prue otwiera drzwi do zaplecza telekinezą, a Piper zamraża Carltona. Potem obie biegną do Phoebe. Pytają czy załatwiła ona potwora. Lekko przerażona dziewczyna odpowiada, że chyba będzie im potrzebny większy balon. Potem cała trójka wybiega stamtąd. Gdy Carlton się odmraża jest zdziwiony gdyż nie widzi nikogo, tylko pusty korytarz...

Dziewczyny wychodzą na salę. Phoebe mówi im jak ogromny i paskudny jest demon. Ponad to uważa, że potrzeba będzie więcej trucizny. Prue i Piper uważają, że jeśli demon wciąż tu jest to będzie musiał się nażreć, a więc Carlton sprowadzi do niego jakąś niewinną duszyczkę. Dziewczyny ustalają plan, że jeśli Carlton kogoś złapie to Piper zamrozi cały klub, a one zajmą stanowiska. Piper mówi, że najchętniej wsadziła by mu głowę do sedesu i spuściła wodę żeby wypluł demona. Phoebe pyta ją czy wciąż jest zła na Leo. Piper odpowiada, że miała na myśli Carlton’a. Phoebe mówi, że już nie może za nią nadążyć ;P

Masselin ochrzania Carlton’a za przyprowadzenie do niego czarownic. Carlton tłumaczy się, że nic nie wiedział o wiedźmach. Masselin każe mu odebrać czarownicy klucz do jego zniszczenia bez względu na wszystko i przyprowadzić je do niego. Carlton pyta go jak ma to zrobić, bo w końcu czarownice coś podejrzewają. Masselin odpowiada żeby skusił je niewinną duszyczką.

Jenny przeciska się przez tłum stojących przed klubem ludzi. Przy wejściu stoi Barker wraz ze swoją dziewczyną. Ochroniarz nie chce go wpuścić do środka gdyż nie ma biletu, ani nie ma go na liście gości. Barker wyciąga 50$ i każe popatrzeć mu pod G, jak Grant. Mężczyzna wpuszcza go do klubu, a Jenny przemyka się obok nich.

Dishwalla zaczyna koncerty. Carlton kręci się po klubie szukając jakiejś niewinnej duszyczki, a Piper go obserwuje. Po chwili natyka się na Leo. Chłopak tłumaczy jej, że wcale go nie bawią ich rozstania, i że ciągle myśli o ich związku. Piper pyta go czy chciałby o tym z nią porozmawiać. On mówi, że tak tyle, że zawsze coś... i gdy Piper widzi wchodzącego do klubu Morris’a dokańcza: „...nawala”. Dziewczyna każe mu poczekać i zostać w tym miejscu po czym odchodzi.

Biegnie do Prue i mówi jej o tym, że przyszedł Morris. Prue jednak bardziej jest zmartwiona widokiem Barker’a. Obie uciekają.

Carlton widząc Phoebe, mówi ochroniarzom, że ma ona coś nielegalnego w torebce i każe im to jej zabrać. Mężczyźni idą do Phoebe i zaczynają jej grzebać w torebce. Jeden z nich przez przypadek rozgniata balonik i kwas wylewa się na sukienkę Phoebe.

Carlton napotyka Jenny i proponuje jej spotkanie z zespołem...

Tymczasem Prue i Piper dopada Barker. Mężczyzna mówi, że przejmuje klub i jeszcze przemyśli czy Piper w nim zostanie. Piper jest w szoku. Jednocześnie zjawia się Darryl i chce porozmawiać. Dziewczyny mówią, że nie mają czasu. Zaraz po tym zjawia się Phoebe i informuje o tym, że Jenny jest w klubie, i że Carlton ją dopadł. Między czasie i Darryl Barker próbują coś powiedzieć. W końcu Piper nie wytrzymuje i zamraża cały klub.

Carlton wraz z Jenny stoją tuż przy wejściu na zaplecze. Dziewczyny zaczynają biec w ich stronę. Międzyczasie klub się odmraża. Niestety Carlton wpycha Jenny do pokoju i Masselin dopada ją...

Dziewczyny biegną na zaplecze. Zatrzymują się tuż przed drzwiami i namawiają się co zrobić dalej. Gdy otwiera Carlton, Prue odpycha go w pudełka. Dziewczyny podchodzą do niego. Każą mu pomóc im. Carlton mówi, że on go zabije, spali go żywym ogniem. Piper mówi, że albo im pomoże ocalić Jenny i zniszczyć demona, albo płomienie piekielne będą jego najmniejszym zmartwieniem ;) Jeff mówi, że nie mogą one nic zrobić. Piper mówi, że mogą złamać pakt i uwolnić go od Masselin’a. Mężczyzna mówi, że pomógłby im jeśli by mógł, i że jeśli wejdą do następnego pomieszczenia to zostaną połknięte, ale nadal utrzymywane przy życiu. Piper mówi, że to wcale nie jest zły pomysł. Wpada na pomysł żeby dziewczyny dały się zjeść, a wtedy Prue rozsadzi Masselin’a od środka. Phoebe mówi, że to zły pomysł, i że jest ryzyko, że będąc w środku stracą one moc. Prue mówi, że właściwie nie mają one żadnego wyboru, bo trucizna przepadła. Phoebe wpada na lepszy pomysł. Wyważa drzwi. Pojawia się Masselin, a siostry wbiegają do środka. Demon odsłania płaszcz i mówi, że pora przyłączyć się do przyjaciół. Wtedy Prue zdziera telekinezą zaplamioną przez Miksturę sukienkę Phoebe i rzuca nią prosto w twarz Masselin’a. Demon zaczyna zamieniać się w zielony dym. Nagle na zapleczu zjawia się Barker, a gdy Masselin wybucha, cała zielona maź ląduje na niego i wyrzuca go na pudła. Ofiary Masselin’a zostają uwolnione.

Zjawia się tam Darryl. Pyta dziewczyn co tu się stało. Prue odpowiada, że właśnie złapał on porywacza i uratował wszystkie jego ofiary, i że to wszystko co musi wiedzieć. Darryl’owi to wystarczy. Zaraz po tym wyciąga kajdanki i zakuwa Carlton’a. Prue kuca przy Barkerze. Mówi mu, że ten klub jest ich, kiedy jest źle, kiedy jest dobrze, zawsze, i że nie ma on prawa się do tego wtrącać. Ostrzega go, że jeśli jeszcze raz z nimi zadrze to nie będzie się musiał pytać czy to groźba.

Następnego dnia Piper siedzi w solarium i podlicza rachunki. Przychodzą Prue i Phoebe. Okazuje się, że dzięki koncertowi Dishwalla klub wychodzi na prostą. Phoebe mówi, że formalnie rzecz biorąc to zasługa Leo. Piper mówi, że formalnie rzecz biorąc to gdyby nie demon to Barker nie odstąpiłby od wykupienia klubu. Okazuje się, że dzwonili z banku i poinformowali Piper, ze Barker zrezygnował z tej inwestycji. Prue przeprasza Piper. Mówi, że myślała, że Barker im pomoże a nie zaszkodzi. Dzwonek do drzwi. Piper idzie otworzyć.

Przychodzi Leo. Dziękuje Piper za pomoc z Masselin’em. Piper mówi, że to w końcu należy do ich obowiązków. Mówi też, że odstawiła Jenny do domu, a Dan nic nie wie o tym, że była ona w klubie. Leo mówi, że wymazał jej złe wspomnienia o demonie robiąc małe hokus-pokus, i że zrobił to z pozostałymi ofiarami. Leo pyta Piper, czy kilka miesięcy wcześniej, gdy umierał i gdy ona wyznała mu miłość, to czy mówiła to poważnie. Piper odpowiada, że tak. Leo pyta czy nadal tak jest. Piper odpowiada, że jest, ale nie może tak dalej być, bo ona czuje się, jakby ciągle czekała na niego, a gdy już się pojawi to nigdy nie jest tak jak powinno być. Leo mówi, że robo to co musi robić, i że to Piper nie chciała mu podcinać skrzydeł. Piper mówi, że nie mogłaby tego zrobić. Nagle Leo dostaje wezwanie od Starszych. Piper mówi, że rozumie i żeby odszedł. Na pożegnanie całują się, a następnie Leo znika.

Dan wychodzi przed dom i wyciąga listy z skrzynki. Piper wychodzi za drzwi i przygląda się mu. Gdy Dan ją zauważa, Piper uśmiecha się i macha mu, a on robi to samo. Potem Piper udaje, że wraca do domu, jednak po chwili znowu się wychyla żeby go zobaczyć ;D

Koniec


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting


Photobucket - Video and Image Hosting




Filmiki:





I to by było na tyle, do zobaczenia za tydzień ;)


Blessed Be...
.:Komentarze [35]:.
Dodaj
- Zobacz



| Lay & HTML by ME and only for ME |
| Don't Copy Anything!!! |



.:Clubs:.



.:Fav:.

Oceny Porady Blogowedark-nightp-j-rpamietnik-ksiezniczkififth-elementmarenjastinalavigneavrilcaptainclawpaula2905juicyfruitrita91-nadiacharmed-oneselusia-czadusiaevans-kontra-potteraileen-bez-odbiorugranger-i-malfoyfree-girlhated-lovewiatersweetcat12sweet-dream93losy-doroslej-hermiony