1. Zamówienia przyjmuję wyłącznie w komentarzach pod notką
2. Jeśli chodzi o avatary, gify i buttony to możecie sobie wybrać filmik z youtube, dać mi jego adres i powiedzieć, z którego momentu chcecie mieć animację. Mogę też robić gify z Charmed, wtedy podajecie sezon, nr odcinka i konkretną scenę :D
3. Jeśli chodzi o muzykę musiscie mi podać dokładny tytuł i wykonawcę, lub najlepiej przesłać wybraną piosenkę na maila
4. Jeśli chodzi o kod HTML to robię go jeśli już macie przygotowaną własną grafikę (z ramkami i w ogóle)
5. Jeśli chodzi o szablony to robię je głównie na Paincie więc nie oczekujcie cudów. Jeśli nie macie wygórowanych oczekiwań to proszę się zgłaszać :)
6. Pod żadnym pozorem NIE wolno usuwać mojego podpisu, ani buttona z szablonu!!! W ogóle łapy precz od szablonu :P Żadnych zmian sobie w nim nie życzę :[
A jeśli dodacie sobie avatara, gifa, buttona czy muzyczkę to miłoby było gdybyście zalinkowali mnie, tzn napisali, że to ja robiłem :D
7. Do omówienia większych szczegółów dotyczących zamówień zapraszam do mnie na gg, w razie potrzeby oczywiście ;D Powinniście też podać swoje gg bym mógł wam dać linka do swojego zamówienia (nie chcę zaśmiecać sobie notek dodatkami) ;P
8. Zamówienia złożone w komach pod daną notką będą zrealizowane do czasu dodania następnej notki, czyli w ciągu około tygodnia (chyba że mi coś wypadnie)
9. 'Zapłata' w komach ma się znaleźc pod notką, która jest na blogu w momencie otrzymania zamówienia, lub pod następną :D Oczywiście poinformuję was, że zamówienie jest gotowe ;)
10. Nie macie żadnej wyłączności na dodatki :P Mimo, że je robię na zamówienie to potem umieszczam je na swojej stronie z dodatkami i każda inna osoba może stmatąd je pobierać. Oczywiście jeśli zapłaci ;PP
11. Abym wiedział, że czytaliście regulamin, w swoim zamówieniu napiszcie słowa 'Blessed Be'. Zamówienia bez tego podpisu nie będą brane pod uwagę ;P
White land of Empathica... >> niedziela, 2 grudnia 2007 11:15:03
Hello, to znów ja... blog nadal zawieszony, niestety...
Ale mam inną wiadomość, założyłem nowego bloga i mam nadzieję, że wpadniecie na niego ;)
Oto jego adres: http://silent-force.mylog.pl
Zachęcam do czytania i komentowania ;)
................................................
Anyway, tematem dzisiejszego wykładu będzie moja ulubiona moc – empatia.
Wykład poprowadzi profesor od spraw magicznych – charmed4everfan, czyli ja xD
Tak więc, w ostatnio opisywanym przeze mnie odcinku Prue dostała jakże iście kopiącą tyłki, wymiatającą moc jaką jest empatia.
Z Wikipedii: Empatia (gr. empátheia ‘cierpienie’) - w psychologii zdolność odczuwania stanów psychicznych innych ludzi (empatia emocjonalna), umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość (empatia poznawcza). xD
Jednak w naszym ukochanym serialu empatia ma trochę inne znaczenie, aczkolwiek podobne. Jest to dosłownie wchłanianie przez osobę obdarzoną tą mocą, emocji i uczuć wszystkich ludzi wokół. Jak to wiemy z poprzedniego odcinka Prue odczuwała wszystko zewsząd. Najpierw zaczęło się od tego, że śmiała się razem z babką u dentysty, poczuła mocniejsze bicie zakochanego serca Phoebe, oraz ból uszczypniętej Piper.
Ale na tym się nie skończyło. W końcu do głowy Prue zaczęły docierać uczucia i głosy ludzi z sąsiedztwa, a potem z całego miasta... Wiemy dobrze, że Prue nie mogła sobie poradzić ze wszystkimi emocjami, które w nią wnikały. Ból innych ludzi ranił ją mocniej niż można by sobie to wyobrazić. Dar empatii był ściśle związany z jej telekinetycznymi zdolnościami. Dlatego Prue nie mogąc kontrolować empatii, przestała też kontrolować swoją moc. Im więcej emocji przyjmowała do siebie tym potężniejsza stawała się jej siła, jednak doprowadzała ona do coraz to większych zniszczeń...
W końcu, dzięki pomocy byłego empaty – ojca Thomasa, Prue udało się ogarnąć wszystkie emocje i zapanować nad siłą w niej drzemiącą. Wtedy stała się nie do powstrzymania i na cacy skopała tyłek demonowi okrzykniętemu mianem ‘niezwyciężalnego’ :D
Prue dała czadu no nie?? :D kurcze, szkoda, że miała tą moc tylko przez jeden odcinek bo na prawdę zajebiście wymiatała ;(
Na podsumowanie macie filmik, końcówka 6 odcinka gdzie cała akcja jest dokładnie przedstawiona:
Odcinek 7 – Przerwa w zasilaniu
Phoebe i Cole leżą razem w łóżku. Wokół jest pełno świec. Phoebe uważa, że mężczyzna coś przed nią ukrywa. Cole siada na brzegu łóżka. Phoebe mówi, że cokolwiek by to nie było, powinien on jej o tym powiedzieć, bo prawda i tak prędzej czy później wyjdzie na jaw. Wtedy Cole zamienia się w Belthazor’a i atakuje ją!
Na szczęście to był tylko zły sen... Cole budząc się cały spocony, rozgląda się wokół by sprawdzić czy nie ma tam Phoebe. Nagle pojawia się tam jeden z Triady. Uważa, że Cole już zbyt wiele razy ich zawiódł. Następnie macha ręką, a wtedy w dłoni Cole’a pojawia się sztylet. Demon każe mu zabić czarownice, bo w przeciwnym razie to on zostanie zabity...
Wieczór. Dziewczyny siedzą w P3. Prue uważa, że należy zorganizować sobie ćwiczenia obrany na wypadek ataku Belthazor’a. Phoebe jest nieobecna i wpatruje się w tłum.
Prue: „Phoebe, Phoebe...” Phoebe odwraca głowę
Prue: “Cześć. Nie chcę przerywać twojego “patrzenia się w dal bez celu” tak jak to robisz teraz, ale jakbyś zapomniała to ściga nas agent Triady.”
Phoebe: „Ta, jakbyś mi pozwoliła o tym zapomnieć...” xD
Prue mówi, że trzeba tą walkę tak wymanewrować by zdobyć kawałek mięsa demona, gdyż jest ono potrzebne do przyrządzenia eliksiru unicestwiającego. Phoebe dalej się rozgląda, a Prue przywołuje ją do porządku. Phoebe tłumaczy, że ma się spotkać z Cole’m a on się wciąż spóźnia. Kiedy dziewczyna widzi swojego ukochanego przedzierającego się przez tłum krzyczy do niego i wstaje xD
Cole idąc do niej mruczy pod nosem: „Przykro mi, ale musimy przestać się ze sobą widywać. Dlaczego? Bo muszę cię zabić, ot co.” xD xD xD
Prue: „Ok będziemy ćwiczyyyy.....” w tym momencie podchodzi Cole, a Phoebe podekscytowana wita się z nim.
Prue: „... procedurę w razie trzęsienia ziemi, jutro o 15.”
Piper: „Przykro mi, Pni Prezydent, ale jutro o 15 mam umówioną wizytę u lekarza.”
Prue: „Piper, nigdy nie wiadomo kiedy trzęsienie ziemi może uderzyć”
Piper: „Chyba masz rację, więc przełożę wizytę na kiedy indziej, a czemu by nie?” ;]
Międzyczasie Phoebe robi zrezygnowaną minę xD
Cole: „Phoebe, musimy porozmawiać”
Phoebe już chce coś powiedzieć jednak Prue ją powstrzymuje.
Prue: „Phoebe, ćwiczenia jutro o 15.”
Phoebe: „Dobra, ale jeśli chcesz żebym tam dotarła na czas to musisz mi pożyczyć swój samochód, później mam zajęcia”
Prue: „Dobra, tylko tym razem nie zostaw pustego baku” xD
Phoebe: „Zużyłam całe paliwo tylko raz. Odpuść sobie”
Prue: „Dwa razy” xD
Cole znowu chce coś powiedzieć jednak Prue się wtrąca.
Prue: „A, Pheebs. Będę potrzebowała samochód przed 17 bo mam jutro sesję zdjęciową w P3.”
Piper: „P3? Nie zapomniałaś przypadkiem poinformować o tym właściciela P3?” xD
Prue: „Sory, zdecydowałam się na tą lokację w ostatniej chwili, a ciebie nie mogłam nigdzie znaleźć. Pomyślałam, że się zgodzisz.”
Piper: „No jasne. A nie zapomniałaś o sąsiedzkim zebraniu, które odbędzie się w naszym domu?”
Prue: „Jestem zajęta. Pheebs, zastąpisz mnie?”
Phoebe: „Nie ma mowy. Ostatnim razem dwie i pół godziny nie mogli się zdecydować gdzie postawić krasnale ogrodowe” xD
Prue: „Chcesz ten samochód czy nie?” :D
Phoebe: „Nienawidzę cię”
Prue: „Nie prawda, kochasz mnie” xD
Potem Piper i Prue wstają i wychodzą. Każą Cole’owi i Phoebe grzecznie się zachowywać.
Phoebe przeprasza Cole’a za te siostrzane sprzeczki. Mówi, że istnieje niewielka granica między miłością a nienawiścią. Cole dostaje olśnienia i mówi, że musi już iść gdyż pracuje nad ważną sprawą...
Następnie wychodzi on na tylną uliczkę za klubem i każe swojemu cieniowi zameldować Triadzie, że znalazł on sposób na zniszczenie Czarodziejek.
Następnego dnia. Dziewczyny siedzą sobie w solarium przy wspólnym śniadaniu.
Phoebe: „Potrzebuję siostrzanej rady. Czy Cole zbywa mnie po szybkim numerku, a ja źle odczytuję znaki?” xD
Piper uważa, że na pewno nie, gdyż ostatnio Prue jako empatka stwierdziła iż Cole jest zakochany.... Nagle wdziera się tam Belthazor. Phoebe lewituje i kopie demona w głowę, a ten wpada na stół w jadalni. Następnie rzuca on kulą energetyczną, a Piper ją zamraża. Wtedy Prue tworzy projekcje astralną i pojawia się na stole za Blethazor’em. Każe mu się odwrócić a następnie kopie go w łeb. On odskakuje do tyłu i wpada na stolik, przy którym wcześniej siostry jadły śniadanie. Prue zeskakuje ze stołu robiąc salto w powietrzu i daje znak Piper. Wtedy ona łapie nóż i zacina demona w gardło.
O dziwo, Belthazor zaczyna orbować i zamienia się w Leo xD Prue wraca do swojego ciała, a Pheebs zlatuje na ziemię.
Phoebe: „Leo, myślisz, że mógłbyś przybrać wygląd Brad’a Pitt’a?” xD
Prue daje wskazówki siostrom, co jeszcze trzeba lepiej dopracować. Pyta się czy powinny to przećwiczyć jeszcze raz. Piper mówi, że lepiej nie, bo chciałaby żeby jej chłopak był w całości kiedy już będzie po wszystkim xD
Phoebe: „Ok, to gdzie twoje kluczyki Prue?”
Prue daje jej kluczyki i mówi: „Nie zapomnij odebrać jedzenia na spotkanie sąsiadów.”
Phoebe: „Jakim cudem to zrobię skoro mam dostarczyć wóz zaraz po zajęciach”
Prue: „Ja nie mogę, mam sesję”
W tym momencie obie siostry patrzą na Piper.
Piper: „Co? Nie patrzcie na mnie... Zdaje się, że będę musiała odwołać moją wizytę u lekarza, znowu.” xD
Cole zaprasza do siebie demona gniewy – Andras’a. Chce by opowiedział mu coś o sobie. Andras mówi, że wykorzystuje gniew drzemiący w jego ofiarach i przemienia go w furię, która trwa dopóki nie popełnią one aktu przemocy... Cole chce by demon pomógł mu zainfekować gniewem Czarodziejki...
Phoebe wychodzi z biblioteki z jakąś książką i rozmawia z Piper. Mówi, że musiała pójść po jakiś podręcznik z psychologii, dlatego się spóźni, ale na sto procent się tam zjawi.
Phoebe: „Bardzo śmieszne, urodziłam się spóźniona, ha ha” xD
Następnie Phoebe mówi, że zaraz będzie w domu kiedy nagle dochodząc do samochodu spotyka tam Cole’a. Mówi on jej, że wczorajsze olśnienie doprowadziło do przełomu w sprawie i dlatego wziął sobie wolne popołudnie. Przeprasza ją za to, że tak szybko wyszedł. Chce też zaprosić dziewczynę do restauracji, jednak Phoebe mówi, że musi oddać Prue samochód. Cole nalega, mówi, że chce z nią porozmawiać na temat ich związku, tego co jest między nimi. Phoebe mówi, że bardzo by chciała ale obiecała Prue, że odda jej samochód i będzie na dzisiejszym spotkaniu sąsiadów. Cole rozumie ją, chce odejść i całuje ją na pożegnanie. Wtedy Phoebe zgadza się na spotkanie. Mówi, że zwali sąsiedzkie spotkanie na głowę Piper.
Cole: „Nie będzie zła?”
Phoebe: „Będzie wściekła, ale zachowa to dla siebie, a potem się na mnie wyżyje” xD
Cole wyraźnie jest z tego zadowolony... Phoebe wsiada do samochodu. Następnie macha palcami i coś tam się w samochodzie dzieje, jakaś rurka pęka i paliwo zaczyna wyciekać (nie wiem, nie znam się).
W domu odbywa się zebranie sąsiadów. Piper przygotowuje jedzenie. Idąc z tacą do Leo potyka się o leżący na podłodze statyw Prue. Leo łapie tacę z ciastkami.
Piper: „Witajcie w zagraconym świecie fotografii Prue” xD
Leo pyta ją dlaczego dała się tak wrobić. Piper odpowiada, że siostry nie miały czasu, a jej wizyta u lekarza nie liczy się jako wysoki priorytet. Leo mówi jej, że mogła przyrządzić coś prostego np frytki i dip.
Piper: „Leo, byłam szefem kuchni, nie mogę zrobić frytek i dipu!!!” xD
Leo: „Powinnaś powiedzieć siostrom co o tym myślisz, następnym razem odmów”
Piper: „Leo, najwyraźniej nie masz sióstr. W jednej chwili kłócisz się o coś, a następnie o to kto ukradł czyją Malibu Barbie w 1979r.” xD ale zianie
Przychodzi Prue i pyta czy jest już Phoebe. Piper odpowiada, że nie, a następnie idzie z jedzeniem do salonu.
Sąsiedzi kłócą się o wybudowanie ogrodzenia... Jedni chcą je postawić bo mają dość szpiegowania drugich, a drudzy mają co do tego jakieś wonty. xD
Pojawia się Phoebe i chce ukradkiem wejść na górę. Jednak Piper ją zauważa i zatrzymuje. Phoebe chce ją prosić o przysługę, jednak Piper domyślając się o co chodzi mówi, że nie ma mowy. Phoebe chce wejść na górę. Wtedy Piper zamraża kłócących się sąsiadów.
Piper: „Phoebe, to nie fair”
Phoebe: “Wiem, że nie jest. Ale ostatnią rzeczą jaką się mogłam spodziewać to to, że Cole mnie zaprosi. Więc możesz mnie zastapić?”
Piper: „Już dwa razy odkładałam wizytę u lekarza”
Phoebe: „No cóż, Leo był lekarzem... zanim umarł” xD
Piper: „To nieistotne”
Phoebe: „Wiem, ale on chce ze mną porozmawiać. No wiesz. O tym czy jesteśmy parą, kochankami na jedną noc, przyjaciółmi, przyjaciółmi którzy byli kochankami na jedną noc...” xD
Przychodzi Leo. W końcu Piper się zgadza, a Phoebe leci na górę. Piper każe Leo pomóc jej w spotkaniu, jednak on słysząc wołanie Starszych orbuje... xD
Piper odmraża sąsiadów...
Cole podjeżdża pod dom swoim samochodem. Przywołuje do siebie Andras’a i zdradza mu swój plan. Chce by zainfekował gniewem Piper i Prue, by potem wyżyły się na Phoebe...
Piper stoi w salonie i wysłuchuje kłótni sąsiadów. Zza okna przygląda się temu Andras. Jakaś tam babka uważa, że ogrodzenie zablokuje dostęp słońca do jej kwiatków. Jakiś tam facet mówi, że powinna zwalić winę na słońce. Piper radzi, żeby może wybudować niższe ogrodzenie, albo przesadzić kwiatki, jednak sąsiedzi mają gdzieś jej rady. Międzyczasie Cole dzwoni do drzwi i Phoebe wychodzi razem z nim. Piper jest wkurzona, gdyż siostra wzięła jej kolczyki. Wtedy Andras rzuca czar na Piper.
Środkowa siostra zaczyna wrzeszczeć.
Piper: „Wszyscy morda w kubeł! Mam już dość waszych błahych problemów i waszego głupiego płotu i waszych głupich kwiatków. Na świecie są większe problemy niż to. Dorośnijcie w końcu!” :D:D:D
Baba 1: „Nie możesz do nas mówić w ten sposób”
Piper: „Czyżby” po czym rzuca w sąsiadów tacką z ciastkami.
Piper: „Wszyscy wynocha z mojego domu. Wynocha zanim was sama wyrzucę!”
Baba 2: „Z przyjemnością”
Wszyscy zaczynają wychodzić.
Piper: „Wypad” :D
Baba 3: „Powinni wybudować ogrodzenie, które trzymałoby cię w odosobnieniu.”
Piper: „Dobry pomysł”
Baba 1: „Pomówię z twoją siostrą na temat twojego zachowania”
Piper: „Jeszcze lepszy pomysł... Ruchy, ruchy, ruchy. I trzymać się z dala!” xD
Andras znika...